Jak schudnąć i nie zwariować? | worldmaster.pl #zdrowie #sport
#

Jak schudnąć? I to najlepiej szybko! To pytanie w tym okresie pada bardzo często!

Zrobiło się cieplej! Wakacje rozpoczęte. Czas na plażę! Czujecie to?  Można to zauważyć po tłumach na siłowni i wielu truchtających osób na ulicy. Ogromna ilość z Was rozpoczęła lub kontynuuje proces zrzucania nadbagażu. Odchudzanie pełną parą! Pytacie o szybki sposób na pozbycie się kilogramów.

Niestety, bądź stety redukcja to nie cud! Sprawa jest prosta! Chcesz schudnąć? Tniesz kalorie, bądź znacznie zwiększasz aktywność!

Redukcja – Jak zacząć?

Nie ma reguły, ani przyjętej ogólnie kaloryczności dobrej dla wszystkich. Na początku wylicz swoje zapotrzebowanie kaloryczne(takie internetowe kalkulatory są ogólnie dostępne na stronach). Uzyskany wynik będzie wskazówką do tego ile powinniśmy zjeść kalorii danego dnia. Jeżeli Twoim celem jest schudnąć musisz zmniejszyć ich ilość, jeżeli chcesz przytyć oczywiście zwiększamy. Niezależnie od tego jaki efekt chcemy uzyskać musimy słuchać swojego organizmu. Każdy z nas ma inny tryb dnia i różną ilość aktywności. Musimy obserwować i dobrze poznać swój organizm. Dzięki temu łatwiej będzie nam osiągnąć zamierzony efekt szybciej i bez zbytniego obciążania psychiki.

jak schudnąć chudnąć waga redukcja jedzenie zasady waga sylwetka organizm

pexels.com

Poniżej kilka wskazówek które pomogły mi schudnąć:

1.Ogranicz „przekąski”!

…czyli po prostu nie podjadaj! Niestety to one często powodują sporą nadwyżkę kaloryczną. Często podjadamy odruchowo i nie uświadamiamy sobie ile tego uzbiera się z tych malutkich przekąsek. Uważaj na ukryte kalorie. Pyszne latte z syropem może mieć nawet 400 kcal, a mała garstka orzechów około 300. Jeżeli już musisz coś przekąsić niech będzie to pokrojona w słupki marchewka lub ogórek! Da Ci to satysfakcję, a zbytnio nie wpłynie na kaloryczność w ciągu dnia.

2. Zaplanuj posiłki!

To pomoże Ci ustrzec się przed zjedzeniem czegoś „fast” na mieście! Gdy poczujesz głód, po prostu wyjmiesz wcześniej przygotowany posiłek!

3.”Nie dziękuję”

Jesteś na spotkaniu, przyjęciu i właśnie wjeżdża ciasto? Zacznij używać tego zwrotu! Na początku może to być trudne, ale jak to zrobisz, poczujesz uczucie satysfakcji, że się nie złamałaś. Może swoim zachowaniem zmobilizujesz również inną osobę?

4.Nie śpiesz się!

..podczas posiłku. To w końcu chwila na którą czekasz! Delektuj się każdym kęsem, podczas gdy Twój organizm będzie miał czas na poczucie sytości. Dzięki temu nie zjesz za dużo!

5.Wstań!

Ruch to coś czego potrzebuje Twój organizm. Ważniejsza niż sam trening jest nasza aktywność w ciągu dnia. Masz siedzącą pracę? Staraj się szukać sposobności do ruchu! Zamień windę na schody, wysiądź dwa przystanki wcześniej, przyśpiesz kroku bądź zamień samochód na rower! Możliwości jest dużo- nie szukaj wymówek!

6.Cierpliwości!

Tak jak nie tyjemy po jednej pizzy, tak również nie zgubimy szybko kilogramów po jednym dniu bez słodyczy! Chudnięcie to długi proces, który rozpoczyna się przede wszystkim w naszej głowie. Uzbrój się w cierpliwość i pozytywne nastawienie! A za jakiś czas Twoje Ci podziękuje!

Zobacz również: „Dlaczego nie mogę schudnąć?”

A wy macie jakieś sprawdzone sposoby jak schudnąć?

Wakacje coraz bliżej! A Ty chciałaś zrzucić parę zbędnych kilogramów? Czasu na odchudzanie coraz mniej, więc przyszedł czas na… wymówki! Startujemy:

dieta

„Chcę schudnąć, ale nie mam czasu”

To chyba najczęściej słyszana wymówka! Nie mamy czasu na sport, odchudzanie i aktywność. Może po prostu przestaw budzik i wstań 15 minut wcześniej? Treningi nie muszą trwać godzinami, znajdź 30 minut w ciągu dnia. To tak niewiele, a ten aktywnie spędzony czas doda Ci energii i szybciej wykonasz pozostałe obowiązki! To tylko kwestia organizacji i nastawienia w głowie!

„Zjem bo się zmarnuje”

Znajome? I tak oto zjadamy, prawie drugi obiad! Nic się nie stanie, jak zostawisz na później! Może do pozostałości z posiłku dodasz kilka składników i kolejny posiłek masz gotowy? Kombinuj!

„Lubię dobrze zjeść a fit sałatka to nie dla mnie”

Przyjęło się, że bycie fit czy po prostu odchudzanie oznacza męczarnię, sałatkę lub ryż z kurczakiem. Zmień myślenie! Gotując po prostu odchudź swoje ulubione dania, zamień sosy na jogurty, panierkę na dip, jedz więcej warzyw i ciesz się zdrowym i smacznym posiłkiem.

„Tylko jedno ciasteczko”

…czy kiedyś skończyło się na jednym? Takie „malutkie” słodkości w większych ilościach mogą sporo podnieść kaloryczność naszych posiłków.

„Nie mam na to kasy”

Nic nie stoi na przeszkodzie byś ćwiczyła w domu! Ba! Nawet możesz mieć swojego trenera osobistego! Włączasz YouTube i cała gama profesjonalnych trenerów czeka na Ciebie! Nawet trening możesz wybrać sama! To jak będzie?

„Na prawdę mało jem a waga nie spada”

Mało jesz? A wieczorne dwa piwa wcale nie mają kalorii? Niestety warto sprawdzić czy kilogramy nie odkładają się nam przez wysokokaloryczne napoje które pijemy. Nie zapominajmy o słodkich kawach, czy dużej ilości alkoholu. To również może być niezłą bombą kaloryczną, a zmniejszenie ilości spożywania takich napojów może przynieść zaskakujące efekty.

 

Walcz z wymówkami! Pomyśl o zaletach uprawiania sportu i zdrowego stylu życia! Zajrzyj tutaj i łap kilka pomocnych wskazówek jak pozbyć się zbędnych kilogramów. Uwierz w siebie i leć na trening!

Jestem “Januszem” StarCraft. Tak jak “Janusze” piłki nożnej w przerwach między kolejnymi meczami Mundialu obok bloku haratają z kumplami w gałę, tak ja, od lat podglądając profesjonalne rozgrywki e-sportowców, wracam do kampanii w singlu StarCraft II. I coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że nie wykorzystujemy pełnego potencjału tej fenomenalnej gry oraz jej społeczności.

Zacznę od tezy. Gry wideo mogą (a nawet powinny) stanowić jedną z form dydaktyki i budowania kompetencji. Pewnie – podręczniki, case studies, dyskusje i warsztaty sprawdzają się dobrze w szkołach, na uczelniach, czy firmowych szkoleniach. Tylko czemu nie dorzucić do tego właśnie gier?

Przykłady?

  • Sid Meier’s Civilization – żeby uczyć złożoności, przyczynowości i długofalowej strategii.
  • Seria Total War – żeby uczyć sztuki wojny i dyplomacji.
  • Paper’s Please – żeby uczyć empatii.
  • Dark Souls – żeby ćwiczyć cierpliwości.
  • Portal – kreatywne rozwiązywanie problemów.
  • Sim City – tworzenie przestrzeni miejskiej i poznanie sfery publicznej.
  • X-COM – taktyka i zarządzanie zasobami ludzkimi.

Jeżeli podeprze się to dyskusjami, pracą grupową – słowem: kontekstem dydaktycznym – to nagle sceptyczna część społeczeństwa (w tym ekspertów) może dać się zaskoczyć i odkryć wielką prawdę, że gry to nie tylko zabawa. To forma immersji i doświadczania, prawdziwe ćwiczenie dla umysłów, które stanowi bezpieczną symulację fikcyjnych scenariuszy ale może pomóc rozwijać rzeczywiste umiejętności, a także postawy.

No, ale miało być o StarCraft (brzmi to jakoś pokracznie, dlatego pozwól, że zastąpię to skrótem SC2).

Ta kultowa seria gier strategicznych czasu rzeczywistego zapracowała na swój status i doprowadziła do narodzin e-sportu. Dzisiaj to fenomen kulturowy, żeby nie powiedzieć – instytucja. Cały ekosystemem turniejów, lig, sponsorów, mediów, nagród i przede wszystkim utalentowanych zawodników, którzy osiągnęli mistrzostwo przez wytrwałą pracę i współzawodnictwo.

W swojej istocie to unikatowa gra, którą cechuje złożoność, poziom wyważenia, dynamika i elastyczność stylów rozgrywki. Gra, która oferuje głębię strategicznych możliwości i przestrzeń do rozwoju rzadko spotykaną w innych produkcjach.

Grając w SC2 – profesjonalnie bądź nie – można nauczyć się naprawdę wiele, jeżeli tylko podchodzi się do tego w sposób świadomy, z otwartą głową i chęcią do nauki. Dlatego poniżej zebrałem swoje wnioski, doświadczenia i wszystko to, co udało mi się dostrzec z niekonwencjonalnej perspektywy. Na koniec pozostawię Cię z kilkoma pomysłami Bez/Schematu, jak i otwartymi pytaniami, na które może będziesz w stanie pomóc mi odpowiedzieć.

Jako, że przyznałem się już do bycia “Januszem” SC2, który “jedzie w singla”, sięgnąłem też po wypowiedzi dwóch topowych polskich progamerów, tj. Artura “Nerchio” Blocha oraz Igora “Indy” Kaczmarka, z którym mój wywiad możesz obejrzeć również tu:

Symulator dowódcy i podejmowania decyzji

Oczywiste byłoby wskazać na początek, że RTS uczy zarządzania wirtualnymi, jednak wyczerpalnymi zasobami, jak minerals i vespene gas, ale prawda jest taka, że najważniejszym zasobem, którym trzeba zarządzać w SC2 jest… Twoja uwaga.

Ta gra została zaprojektowana tak, aby każda Twoja decyzja miała konsekwencje, a w SC2 nie ma chwili bez decyzji. To nie mobilna “turóweczka” do kubeczka kawy i rogala z czekoladą na dobry poranek. Bezczynność przez 5s to błąd, który może kosztować całą rozgrywkę. Dlatego tak ważna podczas gry jest ciągła optymalizacja, uwaga i skupienie podczas nieustającej kaskady wydawanych rozkazów.

Musisz decydować czego NIE zrobisz, bo zawsze są koszty utraconych korzyści, a każda podjęta przez Ciebie decyzja oznacza zrezygnowanie z szeregu innych. Nie brzmi to życiowo? Szczególnie, jeśli pełnisz funkcje kierownicze, zarządzasz jakąś organizacją, zespołem ludzi i ponosisz odpowiedzialność.

starcraft starcraft2 e-sportowców gry SC2

gameplatform.pl

Starcraft oduczył mnie szkodliwego przeciągania prostych spraw, jak napisanie emaila czy wykonanie telefonu. Nauczyłem się, że człowiek nie potrafi jednocześnie robić dobrze dwóch rzeczy na raz, zatem ograniczam takie sytuacje do minimum.

  • Igor “Indy” Kaczmarek

W Starcrafcie trzeba być pewnym siebie i swoich decyzji. Robienie kilku rzeczy na raz jest nieefektywne, dlatego i w grze i poza nią skupiam się na jednej rzeczy w danym momencie, za to bardzo szybko przerzucam swoją uwagą od jednego celu do drugiego.

  • Artur “Nerchio” Bloch

W skrócie, SC2 pomaga Ci nauczyć się:

  • bardziej świadomie zarządzać Twoją uwagą;
  • lepiej, szybciej i trafniej podejmować decyzje;
  • zachować zimną krew w sytuacjach kryzysowych i paniki.

Sztuka uczenia się na błędach i dążenia do doskonałości

Trening czyni mistrza i pewnie powie Ci to każdy progamer. Niewiele gier daje tak bardzo odczuć, że rozwijasz się, stajesz się lepszy, kiedy ćwiczysz, jak SC2. Całkiem mierzalnie możesz robić rzeczy szybciej, trafniej, sprawniej. Z zastrzeżeniem, że nieodłącznym elementem dążenia do doskonałości jest i będzie porażka. To wkodowane w reguły tej gry, nieuniknione i czasem nieuchronne w wyniku jednej złej decyzji – jak w życiu. W SC2 nie ma wiary, przypadkowości i dobrej energii – tu są parametry, taktyki, statystyki i dobre przygotowanie.

W czynnościach w których porażka jest nieunikniona albo ma charakter powtarzalny, jak sport, biznes i rywalizacja, trzeba po prostu nauczyć się podchodzić do niej z rozmysłem i refleksją. Nie oburzać, nie obrażać. SC2 jest doskonałym ćwiczeniem, w szczególności, kiedy trafiasz na koreański serwer 😉

SC2 nauczył mnie pokory oraz pozbawił strachu przed przegraną. Porażkę odbieram w kategorii kolejnej lekcji. Dzięki temu wyłapuję i usuwam złe nawyki, a zastępuję je dobrymi.

  • Igor “Indy” Kaczmarek

Dzięki SC2 zdobyłem umiejętność efektywnej nauki tzn. wiem w jaki sposób spędzać czas, aby go nie marnować podczas zdobywania nowej wiedzy. Przekłada się to na każdą dziedzinę życia, gdzie musimy spędzić wiele godzin, aby coś osiągnąć, zaczynając od grania na gitarze a kończąc na fizyce kwantowej.

  • Artur “Nerchio” Bloch

W skrócie, SC2 pomaga Ci nauczyć się:

  • przyjmować porażkę z pokorą;
  • wyciągać z przegranej nauczkę na przyszłość;
  • stale szukać optymalnych dróg działania.

Przygotowanie zamiast spontaniczności

Kontynuując wątek porażek. Jedną z rzeczy, które zacząłem stosować grając w SC2 zwiększając stopniowo poziom trudności było… wyjście poza samą grę.

Zmieniłem wiele swoich taktyk, ba! nawyków i zachowań, kiedy zacząłem sfrustrowany porażkami oglądać, jak inni gracze (lepsi ode mnie) na YT przechodzą określone misje. Sama nauka wyciągnięta z ich rozgrywek pozwoliła mi na poprawę efektywności o jakieś 150%, a wciąż miałem olbrzymią satysfakcję z tego, że nauczyłem się czegoś nowego.

Poszedłem więc dalej. Zacząłem czytać o taktykach i rozwiązaniach, o mocnych i słabych stronach jednostek, lepiej skonfigurowałem skróty klawiszowe. I to samo robią profesjonalni gracze, którzy podobnie jak bokserzy przed walką, analizują materiały wideo z rozgrywek swoich przeciwników i stale śledzą zmiany w parametrach jednostek wraz z kolejnymi aktualizacjami.

SC2 to gra, do której po prostu wypada podchodzić przygotowanym, podobnie jak do większości czynności w życiu profesjonalnym: spotkania z klientem, projektowania strony WWW, prowadzenia wywiadu. Można iść “na spontan” i liczyć, że będzie dobrze, a można też po prostu odrobić pracę domową.

Poznawanie nowych taktyk i obserwowanie innych zawodowych graczy zawsze zachęca do poprawy własnej gry lub wypróbowania czegoś nowego. Myślę, że dzięki temu mniej boję się zmian tak w wirtualu, jak i w realu.

  • Igor “Indy” Kaczmarek

Starcraft uczy tworzyć podręczną bazę wiedzy i korzystać z niej w czasie rzeczywistym, ale przy jednym założeniu – że musi być ona stale odświeżana i aktualizowana.

  • Artur “Nerchio” Bloch

W skrócie, SC2 pomaga Ci nauczyć się:

  • do każdej czynności, zadania podchodzić formalnie przygotowanym;
  • słuchać, obserwować i uczyć się od innych.

Lawirowanie między mikro i marko zarządzaniem

W SC2 niezwykle ważny jest rozdział na mikro- i makrozarządzanie. Tzw. micro i macro. W dużym uproszczeniu:

  • micro to sterowanie jednostkami, wykorzystywanie ich umiejętności, taktyki oparte na mocnych i słabych ich stronach, budowanie formacji, kontrowanie ataków itp.
  • macro to alokacja zasobów, produkcja, rozwój gospodarki, zarządzanie infrastrukturą.

Jedno nie może istnieć bez drugiego, ale z pewnością nie da się wygrać rozgrywki bez macro, czyli bardziej ogólnego, całościowego spojrzenia, strategii i decyzji inwestycyjnych.

SC2 nauczył mnie szybkiego przeskakiwania między perspektywą doraźną, krótkoterminową, a przyszłościową i długoterminową. Niektóre decyzje mogą mieć rezultat w tu i teraz, ale inne okażą się trafione bądź nietrafione dopiero po upływie czasu. Ponadto, granie w SC2 pokazuje, jak wiele czynności i zdarzeń wymaga reakcji natychmiastowych, a część innych może zaczekać na swoją kolejkę. W zarządzaniu porządkuje to tzw. macierz Eisenhowera, bardzo przydatna na co dzień.

Przechodzenie między micro i macro to dla mnie wyczyn nadawania priorytetów temu, co jest najważniejsze w danej chwili i żonglowania tymi priorytetami w życiu codziennym i celach krótko i długoterminowych.

  • Igor “Indy” Kaczmarek

W skrócie, SC2 pomaga Ci nauczyć się:

  • dostrzegania w życiu aktywności ważnych i ważniejszych;
  • hierarchizować i priorytetyzować zadania;
  • zrozumieć różnicę między strategią i taktyką, rezultatem długo- i krótkoterminowym.

Jak dobrze wykorzystać potencjał StarCrafta?

Może i jestem “Januszem” SC2 i może już nim pozostanę, ale to nic nie szkodzi. Z przyjemnością poświęcę tej grze (w singlu, naturalnie) kolejne kilkaset godzin życia i wiem, że będzie to inwestycja w dalszy rozwój konkretnych umiejętności.

A jest się czego uczyć. Menedżerowie, publiczni i prywatni, dowódcy wojskowi, kierownicy jednostek naukowych, studenci, a nawet uczniowie. Wszyscy mogą spędzić chociaż 10h w świecie StarCrafta, żeby nabrać nowego spojrzenia na:

  1. Podejmowanie decyzji
  2. Zarządzanie uwagą
  3. Analizę własnych porażek
  4. Umiejętność przyjmowania krytyki
  5. Dobre przygotowanie
  6. Priorytetyzację zadań

Wystarczy podeprzeć to pracą warsztatową, dyskusjami, analizą i wziąć pod lupę to, czego się doświadczyło, a nie to, co przeczytało się w podręczniku lub usłyszało od szkoleniowca.

Ale skoro już przy tym jesteśmy. Dlaczego nie pójść krok dalej: być może jest miejsce na szkolenia współprowadzone przez takich profesjonalnych graczy jak Artur Bloch i Igor Kaczmarek? Oni, podobnie jak setki e-sportowców specjalizujących się w SC2, dotarli tam, gdzie są, przez ciężką, wytrwałą pracę, dyscyplinę i konkretną metodę (raz jeszcze zachęcam Cię do sprawdzenia wywiadu z Igorem). Podobnie jak menedżerowie, dyrektorzy, dowódcy, nauczyli się zachowywać zimną krew w sytuacji stresu, presji i niepewności. Pewnie, ich rozkazów czy dyspozycji nikt nie podważa 😉 ale dlaczego z góry uznać, że nie mają do przekazania czegoś ciekawego tym, których praca umysłowa to w dużej mierze sztuka podejmowania skutecznych decyzji?

Albo lepiej: czy nie warto potraktować SC2 jako narzędzie dydaktyczne i jednocześnie formę zabawy, by uczyć młodzież cierpliwości, przyjmowania porażki, doskonalenia i strategicznego myślenia? Myślę, że partyjka w SC2 przeciwko progamerom mogłaby stanowić ciekawą życiową lekcję: tak, przegrałeś/przegrałaś (i to sromotnie), ale reguły gry dla obu stron były identyczne – jakie więc wyciągasz z tej klęski wnioski i co w związku z tym zamierzasz dalej zrobić?

Możliwości jest więcej i tu zostawiam miejsce na Twoją inwencję w komentarzach pod tekstem lub na moim vlogu pod wideo, do którego obejrzenia gorąco Cię zachęcam:

Temat dotyczy nie tylko StarCrafta, ale w praktyce wszystkich gier, które niosą ze sobą jakąś wartość (kilka z nich wymieniłem we wstępie). Wierzę, że ma to sens, podobnie jak sens ma na solidny dokument filmowy o społeczności polskich e-sportowców zgromadzonych wokół SC2 😉 Nad pozyskaniem funduszy na taki materiał będę teraz intensywnie pracować, więc jeśli masz pomysły i sugestie także w tej mierze – daj znać!

Bartosz Filip Malinowski

Jestem strategiem, konsultantem i kreatywnym. Łączę kropki, które znikają ludziom z oczu. Założyłem agencję rozwiązań społecznościowych WeTheCrowd. Staram się także łączyć różne światy i dyscypliny oraz zachęcać do wyjścia ze swojej bańki na vlogu Bez/Schematu.

Zobacz również:

8 polskich gier niezależnych, na które warto czekać

 

Nieustannym słowem przewijającym się nie tylko w moich tekstach, ale również u innych osób tworzących w jakimkolwiek miejscu w Internecie, jest planowanie.

Plan żywienia, Plan treningowy, Plan działania, Plan życia, Plan… Wszystkiego! Można by rzec, że gdzie tylko nie spojrzymy, czegokolwiek nie obejrzymy lub przeczytamy, zawsze spotkamy tam plan „czegoś”. Dla osób, które są początkującymi w danym temacie lub dopiero rozpoczynają swoją bujną przygodę z określoną dziedziną życia, całe to planowanie może wydać się nic nie warte, mało znaczące i niegodne uwagi.

W pewnym stopniu jestem w stanie zrozumieć takie postępowanie. W końcu sama czynność planowania jest niejako zajęciem biernym. Nie przybliża nas w bezpośredni sposób do celu, a kojarzy nam się zazwyczaj z siedzeniem i nic nierobieniem. Szczególnie w czasach, kiedy zewsząd jesteśmy nawoływani do działania i natychmiastowego przystępowania do realizacji swoich celów, czynność planowania dla stających na starcie drogi do marzeń, wydaje się mało interesująca.

Słuchaj świętego Augustyna!

Błądzenie jest rzeczą ludzką, ale dobrowolne trwanie w błędzie jest rzeczą diabelską. – św. Augustyn

Mam wszelaką nadzieję, że Ty również drogi czytelniku podzielasz zdanie Aureliusza Augustyna z Hippony. Domyślam się więc, że nie chciałbyś świadomie trwać w błędzie i tym samym sabotować własnych działań, prawda? Proszę Cię o Twoje kilka minut życia, o otworzenie swojego chłonnego umysłu na poznanie nowej wiedzy i uśmiech na twarzy! Nic nie przynosi większej radości niż możliwość zdobywania nowych doświadczeń.

Ludzie lubią podążać za „czymś”.

Stosunek do planowania jest iście skrajny i zależy od postrzegających je osób. Dla ludzi doświadczonych, odnoszących sukcesy i świadomych dziedziny, w której działają – planowanie jest niezbędnym narzędziem. Stanowi punkt wyjścia dla wszystkich, późniejszych czynności. Z kolei dla osób zaczynających swoją przygodę z prawdziwym życiem i realizowaniem własnych marzeń, planowanie wydaje się czynnością porównywalną do marnowania czasu. Osoby zachłyśnięte wszędobylskimi tekstami, wzywającymi do nieustannej, ciężkiej pracy i efektywnego wykorzystywania czasu, mogą zbyt łatwo przejść obok projektowania swoich dążeń, nawet na tę czynność, nie spoglądając.

Nie ma znaczenia, z jakiego punktu startujesz, ważne jest, dokąd zmierzasz. – Zig Ziglar

Aby wytłumaczyć pozytywne aspekty, jakie niesie za sobą zjawisko programowania swoich dążeń, należy wyjść od samego początku. Pragnę zwrócić uwagę, że człowiek jest istotą, która lubi za czymś podążać. Nawet jeśli nie robimy tego celowo i nie to jest naszym zamiarem, to gdzieś w głębi naszego umysłu, w części, za którą odpowiada podświadomość, zawsze tego chcemy. Rzeczą ludzką jest mieć w życiu cel, marzenia oraz plan. Czasami może nam się wydawać, że obracamy się w jednym, istnym chaosie. Nierzadko jest to prawda, jednak warto zauważyć, że nawet i w tym ogromnym zamieszaniu, daje się odnaleźć pewną nutkę uporządkowania i namiastkę planu.

planowanie

Nie minąłbym się z prawdą, gdybym rzekł, iż planowanie jest obecne w naszym życiu zawsze. Robimy to w mniej lub bardziej świadomy sposób, ale nasze działania są w pewnym stopniu zhierarchizowane. Nawet tak pospolita czynność, jaką jest wstawanie rano z łóżka, pójście do toalety i umycie zębów, również jest planem. Dość trywialnym, na który nie zwracamy swojej uwagi, ale nadal są to obmyślone wcześniej czynności. Mimo że są wykonywane bezwiednie.

Wyznaczaj cele świadomie!

Problem planowania i bezapelacyjnych zalet takiego działania leży w jego postrzeganiu. Nieświadome projektowania dnia wykonywane bardziej przez naszą podświadomość, aniżeli przez nas samych, raczej nie pozwoli nam odnieść sukcesu. Może nam pomóc w wykonywaniu prostych, codziennych czynności jak wstanie, jedzenie, mycie i sprzątanie. Natomiast nie będzie miało w sobie dość siły wykonawczej, aby pomóc nam zrealizować nasze marzenia.

Dopiero planowanie świadome niesie ze sobą odpowiednią moc i przekaz, umiejący zmienić nasz sposób myślenia, sprawnie uporządkować nasze zadania i pilnować wcześniej obranego kursu ku marzeniom. Wielokrotne uczucie, które towarzyszy każdemu z nas, objawiające się jakże barwnym stwierdzeniem: „Nie mam pojęcia, w co ręce włożyć”, okraszone przeciągłym westchnieniem i smutkiem na twarzy, jest właśnie oznaką braku planu działania. Nie twierdzę, że osób planujących, taka sytuacja nie spotka. Życie jest nieprzewidywalne i nie da się go w całości zaplanować. Jednak podjęcie próby programowania go, może takie sytuacje znacznie zminimalizować.

Odpowiednie planowanie trzyma nas w ryzach i nie pozwala zanadto oddalić się od obranej ścieżki. Przeciwieństwem planowania jest chaos. I choć w mitologii greckiej był on podstawą do stworzenia całego późniejszego świata, to prosiłbym nie sugerować się tymi informacjami. W naszym życiu, z ogarniającego nas chaosu nie może powstać nic dobrego. Będziemy zwyczajnie poruszać się niczym mucha w zamkniętym pojemniku. Bezmyślnie odbijając się od ścian, nie wiedząc, co począć.

Dwie główne zasady dobrego planu.

Zunifikowanie czynności planowania dla ogółu ludzi, jest ciężkie do określenia. Są jednak pewne wytyczne, którymi powinniśmy kierować się w projektowaniu swojej rzeczywistości. Przede wszystkim musimy być ze sobą szczerzy i realnie patrzeć na swoje życie. Tym samym plan będzie w pełni do nas dostosowany. Na nic zda nam się plan, który nie będzie uwzględniał naszych indywidualnych predyspozycji oraz uwarunkowań. Dzięki dostosowanemu do nas planowi, będzie nam o wiele łatwiej poruszać się na drodze do marzeń i skrupulatnie realizować kolejne, czekające nas zadania.

Warto także zadbać, aby plan był perspektywiczny i określony w czasie. Zwiększy to naszą motywację do działania. Nie dość, że będziemy mieli świadomość o upływających godzinach, to dodatkowo poczucie nagrody, czekającej na nas po jego upłynięciu, może skutecznie wzmocnić naszą produktywność. Nie zapominajmy jednak, że i w tym aspekcie można przesadzić. Postawienie sobie zbyt wygórowanych zadań do zrealizowania w zbyt krótkim czasie, oznaczać będzie nie sukces, a frustrację. Dlatego wszystko sprowadza się do podstawowej zasady, o której już pisałem, ale której powtórzenie nikomu nie zaszkodzi – bądźmy ze sobą szczerzy i realnie patrzmy na swoje życie. To są podstawowe zasady dobrego planu, o które zadbać powinien każdy z nas.

Odpowiedni plan dba o psychikę.

Nie wiem, czy ktokolwiek lubi bałagan i nieporządek. Te dwa czynniki, objawiające się w naszym życiu, nigdy nie wróżą nic dobrego. Choćbyśmy byli najlepsi w tym, co robili, ale nie potrafili zaprowadzić porządku w swoich działaniach, to wszyscy – nawet Ci najsłabsi, bez trudu nas wyprzedzą. Dodatkowo bezczelnie, wesoło machając nam dłonią…

Planowanie pozwala zaprowadzić porządek nie tylko w wykonywanych czynnościach, ale także we własnej głowie. To właśnie poczucie kontroli i sprawowania władzy nad swoim życiem, jest silnie związane z planem przez nas stworzonym. W tym czynniku upatrywałbym największych korzyści, wynikających z programowania dnia, czekającej nas pracy czy całego życia. Jak wiadomo, to nasz umysł jest najpotężniejszą bronią w walce o marzenia. Dlatego, jeśli tylko możemy jakkolwiek o niego zadbać, powinniśmy natychmiast to uczynić. A planowanie potrafi zatroszczyć się o niego wprost rewelacyjnie. Znika poczucie bezradności, chaosu i rozdrażnienia. W to miejsce pojawia się harmonia oraz silna motywacja do działania. Wszystko dzięki umiejętnemu zhierarchizowaniu posiadanych wartości, a tym samym – wyznaczeniu odpowiednich priorytetów.

plan

Planowanie a kształtowanie sylwetki.

Korzystając ze środowiska, które dość bacznie obserwuje, posłużę się przykładem. Zastanówmy się, ile razy rozpoczynaliśmy swoją przygodę z kształtowaniem sylwetki. Raz, dwa, a może dziesięć? Zawsze coś nam nie wychodziło, zawsze powstawały jakieś przeszkody i nawet kiedy wydawało nam się, że wszystko jest w porządku to koniec końców… Lądowaliśmy na znajomej części ciała i cofaliśmy się do początku. Po nieudanych próbach samodzielnego działania wielu zaczęło szukać przyczyn swoich niepowodzeń, a inni postanowili skorzystać z pomocy osób doświadczonych – trenerów oraz dietetyków. Nagle to działanie, okazywało się strzałem w dziesiątkę! Być może działa w tym aspekcie również czynnik motywacyjny. Przecież ktoś nas obserwuje i warto byłoby tego nie zepsuć, prawda? Poza tym daje o sobie znać także kwestia finansów. Skoro komuś już płacimy, to szkoda byłoby się nie starać i stracić pieniądze, tak?

A może to wcale nie ma znaczenia? Może to fakt, że otrzymaliśmy konkretny PLAN, spowodował, że w końcu nasze działania dają oczekiwany rezultat? Może to właśnie umiejętne i świadome zaprogramowanie naszych dietetycznych i treningowych działań, daje nam wymarzone efekty? Nagle z błądzącej w gęstej mgle osoby, stajemy się pewnie poruszającą jednostką w znanym sobie świecie. Mamy jasny plan, jasne wytyczne i wiemy, dokąd zmierzamy. Jasno skonkretyzowany cel, działa na nas niczym kuszący wąż w rajskim ogrodzie. W tym jednak wypadku nasza uległość jest działaniem pożądanym, dającym nam spełnienie marzeń.

Odpowiednie i świadome planowanie każdego dnia, daje nam możliwość wykonania większej liczby zadań, niżbyśmy tego nie zrobili. To nie jest czcza gadanina, ale skonkretyzowane fakty. Zauważmy na własnym przykładzie, że kiedy nie wiemy, co robić, to najczęściej… Nie robimy nic. Projektowanie własnego dnia, poprzez choćby wypisanie zadań i celów na nas czekających przez kolejne 24 godziny, pozwala nam nie dochodzić do punktu – „Co powinienem teraz zrobić?”. Gwarantuje, że uczucie satysfakcji z możliwości odhaczania kolejnych, wykonywanych zadań, jest wprost nieziemskie. Kolokwialnie rzecz ujmując – każda kolejna wykonana rzecz z listy do zrobienia, potrafi nas tak nakręcić, że najchętniej  nigdy byśmy nie przestali pracować. W rezultacie z ogromnym wyczekiwaniem spoglądamy na następny dzień i kolejny, nowy plan do zrealizowania.

jak planowanie zbliża nas do marzeń

Plan – Realizacja – Sukces.

Planowanie jest działaniem, które bezapelacyjnie przyczynia się do realizacji marzeń. Pozwala poczuć komfort, zapanować nad życiem i przejąć całkowitą kontrolę nad wykonywanymi czynnościami. Hierarchizuje pod kątem wartości oraz ważności, czekające nas zadania. Dzięki temu możliwe staje się skupienie na tych najważniejszych i najbardziej przybliżających nas do celu. Wyznacza również cele i tworzy szkic drogi niezbędnej do realizacji wielkich marzeń. Planowanie nie pozwala zanadto oddalić się od obranej ścieżki i prowadzi nas za dłoń ku wyznaczonym szczytom. Jest nie tylko naszym przewodnikiem, ale także opiekunem. Zjawiskiem, które my sami tworzymy i wybieramy. Ważne, abyśmy dokonywali tego starannie w sposób jak najbardziej świadomy, bo tylko takie zachowanie spełni swoją wielką funkcję.

Pamiętajmy także, że planowanie wszystkiego, każdej sekundy swojego życia, nawet tej przeznaczonej na relaks i zabawę, rodzi pewne patologie i budzi wątpliwość zdrowych zmysłów danego osobnika. Choć rola planowania w drodze do marzeń jest nieoceniona, to czasami warto popuścić wodzę fantazji i z pełną świadomością zdać się na łaskę losu, i własną, barwną umiejętność improwizacji. W końcu życie jest nieprzewidywalne i próba zaprogramowania go w każdym calu nie jest możliwa. Dlatego czasami zwyczajnie przyjemnie jest popłynąć wraz z jego nurtem i z radością wypisaną na twarzy, oczekiwać gdzie zaniesie nas ciepły prąd rzeki, o nazwie „ŻYCIE”.

Niesamowity rajd “Gumball 3000” – 2018. W tym roku trasa wyścigu przebiega z Londynu do Tokio. Gumball 3000 to więcej niż rajd samochodowy. To najdroższe super samochody, ogromne pieniądze oraz spektakularne imprezy organizowane na trasie przejazdu. To globalne wydarzenie śledzone przez setki tysięcy fanów z całego świata.

gumball3000-2018

Źródło: gumball3000.net

Tegoroczna edycja jest już dwudziestą z kolei. Limit uczestników w 2018 roku, został ograniczony do 100. Czyni to rajd jeszcze bardziej ekskluzywnym. Trasa przejazdu liczy 4800 km. Europejskie etapy rajdu rozpoczynają się w Wielkiej Brytanii. Start odbywa się 4 sierpnia z Londynu, następnie; Chantilly (Francja), Mediolan oraz Bolonia (Włochy).

gumball3000czarter

Źródło: carthrottle.com

Czarter uczestników rajdu samolotem do Azji. Samochody przejadą przez japońskie miasta; Osakę, Kioto, Mt.Fuji aby 12 sierpnia dotrzeć na metę do Tokio.

gumball3000samolot

Źródło: carthrottle.com

Historia rajdów długodystansowych – Erwin George Baker “Cannonball”

W 1914 roku motocyklista oraz kierowca wyścigowy Erwin George Baker rozpoczął pionierski wyścig z “czasem”. Postanowił przejechać z jednego wybrzeża Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej na drugi w jak najkrótszym czasie. Pierwszy przejazd zajął kierowcy 264 godziny. Tak rozpoczęła się historia rajdów długodystansowych w sporcie motoryzacyjnym.

Erwin George Baker

Źródło: jesusbehindthewheel.com

Niesiony falą popularności Baker ustanawiał rekordy przejazdu wielokrotnie, jednak najsłynniejszym był ten z 1933 roku, na trasie z Nowego Jorku do Los Angeles, który kierowca przejechał w niespełna 54 godziny. Rekord ten przetrwał prawie 40 lat, a legendarny kierowca zyskał przydomek: “Cannonball”.

Wyścigi długodystansowe stały się kultowe w USA. Powstało wiele filmów zainspirowanych historią “Cannonball” Bekera, organizowanych jest wiele rajdów oraz imprez motoryzacyjnych upamiętniających jego wyczyny.

Maximillion Cooper wizjoner, twórca – Gumball 3000

Gumball3000-Cooper

Źródło: gumball3000.com

Maximillion Cooper brytyjski przedsiębiorca, projektant i kolekcjoner sztuki. Stały bywalec londyńskich salonów. Kierowca rajdowy zespołów McLaren i Porsche, pod koniec lat 90-tych zapragnął stworzyć markę stylu życia łączącą; samochody, sztukę oraz kulturę popularną.

maximillion cooper

Źródło: telegraph.co.uk

W maju 1999 roku Cooper zaprosił swoich wpływowych przyjaciół (min.; Jamiroquai, Kate Moss, Kylie Minogue, Johnny Knoxville, Tony Hawk)  aby przyłączyli się do niego podczas nowej motoryzacyjnej “przygody”. Wówczas odbył się pierwszy rajd “Gumball 3000” w Europie, który został opisany na łamach popularnych magazynów tj; Esquire, GQ oraz Vanity Fair.

W ciągu kilkunastu lat wydarzenie: “Gumball 3000” przekształciło się w globalną firmę rozrywkową, przyciągającą do współpracy największe topowe marki.

gumball3000street

Źródło: imdb.com

Według magazynu Forbes, Grupa Gumball 3000 została wyceniona na ponad 300 milionów dolarów, a jej działalność obejmuje działy rozrywkowe, muzyczne, odzieżowe oraz licencyjne, a także sprzedaż detaliczną produktów w ponad 3000 sklepach. Nie można również zapominać o działalności charytatywnej, Gumball 3000 Fundation, która wspiera wiele fundacji oraz inicjatyw, pomagając potrzebującym dzieciom.

Niesamowity rajd “Gumball 3000” – 2018

“Gumball 3000” cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem fanów motoryzacji, którzy śledzą każdy etap przejazdu ekscentrycznych uczestników rajdu. Imprezie towarzyszą niesamowite, przyciągające tysiące widzów pokazy super samochodów. Rozgłosu imprezie dodaje również “niegrzeczny” charakter rajdu, uczestnicy przemieszczają się po drogach publicznych bez zezwoleń poszczególnych rządów oraz lokalnej policji.

Gumball3000przejazd

Źródło: frank151.com

Bez względu na to, w jaki sposób zakończy się rajd “Gumball 3000”– 2018, będzie to wielkie wydarzenie, które warto śledzić od 4 sierpnia.

Źródło: evlear / gumball3000.com/ Forbes / “Cannonball!” autor: Brock Yates

#kolejne artykuły