Przeszłość lubi wracać tam, skąd wyszła. | worldmaster.pl
#

Z wielu stron słyszymy: „Przeszłość już była! Żyj chwilą obecną!”. Rozumiem, że historia, której byliśmy świadkami, nie może nas zbyt mocno pochłaniać. Jednak pragnę tylko wspomnieć, że przeszłość to MY z czasu teraźniejszego i czy tego chcemy, czy nie – ona zawsze w nas będzie.


przeszłość

To, co było, żyje w nas.

Przeszłość, której byliśmy świadkami i którą przeżyliśmy, wpływa na nasze obecne postępowanie. Nie zmienimy tego, choćbyśmy chcieli. Możemy ją wypierać, zaprzeczać i oszukiwać mózg, ale koniec końców – ona i tak w nas będzie. Zgadzam się w zupełności, że historia to coś, co już nie wróci i jedyne, co możemy z nią zrobić, to uczyć się na jej przykładzie. Przeszłość to cenne doświadczenia, które powinny pomóc nam doskonalić siebie.

Ale na litość boską!

Przestańmy uparcie twierdzić, że przeszłość nas nie dotyczy, że jest nic nie warta, że nie wolno się nią zajmować, ani w ogóle zwracać na nią uwagę! Jestem zwolennikiem życia w teraźniejszości, ale wzgląd na przeszłe dzieje jest także bardzo ważny. Oczywiście, że już nic nie zmienimy, ale sama świadomość przeszłych wyborów, może uchronić nas przed błędami w chwili obecnej.

Historia lubi się powtarzać.

To jeszcze nie koniec.

Nie da się zaprzeczyć, że człowiek jest wypadkową wielu sił. Kreują go doświadczenia, ludzie, środowisko, genetyka… Wiele spraw, nad którymi na co dzień się nie pochylamy. Może to i dobrze! Jedną z takich sił jest przeszłość, która siedzi w naszych głowach. Są zdarzenia, których nie pamiętamy, ale na ogół dotyczą one zupełnie błahych i pozbawionych wartości spraw. Naturalnie są też zdarzenia traumatyczne, które wypieramy ze swojej świadomości.

W tym wyjątkowo krótkim tekście zmierzam jednak do tego, aby oznajmić Wam wszystkim, że przeszłość i tak nas znajdzie. Bez różnicy, czy będziemy się przed nią chować, uciekać, czy udawać kogoś zupełnie innego. Ona i tak do nas przyjdzie – prędzej, czy później.

Jest jednak jeden warunek, aby tak się stało.

Przeszłość odwiedzi nas, jeśli nie załatwimy z nią wszystkich swoich spraw. Innymi słowy mówiąc, jeśli pozostawiłeś za sobą czytelniku coś, co wymaga doprecyzowania, dogadania, dopracowania, to zrób to teraz. W przeciwnym wypadku historia zatoczy koło i już nie będzie za Tobą, ale tuż przed Twoimi oczami. Raz jeszcze.

doświadczenia

Przeszłość wraca.

Nie da się oszukać tego, co było, skoro to wciąż jest żywe w naszej pamięci. Jeśli chcemy raz na zawsze, z czymś skończyć, to zróbmy wszystko, aby tak się stało. Nie pozostawiajmy niedomówień i w tym jednym, wyjątkowym wypadku – spalmy mosty i zamknijmy określony etap życia za sobą.

Gdyby to jednak było takie łatwe…

Przeszłe doświadczenia często są tak silne i tak mocne, że nie sposób ich tak po prostu zakończyć. W takich sytuacjach radzę więc „porozmawiać z nimi”, a poprzez te słowa rozumiem wewnętrzną, szczerą i głęboką rozmowę z samym sobą. Nie gwarantuję sukcesu po pierwszej turze rozmów. Nie wróżę dojścia do porozumienia nawet za drugim razem, ale przewiduję, że takowe wreszcie nastąpi.

Przeszłość jest sprytna. Historia, która nie została dokończona zawsze będzie domagać się działania. Nie ważne, czy za tydzień, za miesiąc, czy za pięć lat. Ona wróci i możecie mi wierzyć lub nie, ale w wielu przypadkach będzie ranić, niszczyć i zabijać – uczucia, wartości i ludzkie wnętrza.

Ona czeka na odpowiedni moment…

Jeszcze jedno słowo na koniec.

Z przeszłością trzeba się pogodzić i nie jest to żaden truizm, ale głęboka mądrość, rozumiana w sensie metaforycznym. Nie chodzi wcale o potulne schylenie głowy i przyjęcie wszystkiego. Wręcz przeciwnie. Pogodzenie się ma przebiegać na zasadach kompromisu. Ty oddajesz coś historii, a historia daje coś Tobie – w wielu przypadkach będzie to święty spokój i możliwość pójścia naprzód.

Doświadczenie, które czerpiemy z tego, co było, niech uczy nas czujności i pokory. Po samym sobie widzę, że przeszłość jest sprytną bestią. Walczysz z nią przez bardzo długi czas, aż pewnego dnia spostrzegasz, że odeszła i jej nie ma. Początkowe podejrzenie podstępu, zastępuje potworne uczucie ulgi. Historia – nie zawsze przyjemna – wreszcie daje Ci spokój, a Ty czujesz, że latasz. Oswajasz się z życiem bez tego, co było, do tego stopnia, iż stajesz się zuchwały. Zbyt zuchwały…

A ona wciąż tam jest. Czeka tylko na odpowiedni moment, które nadchodzi zupełnie niespodziewanie lub wręcz przeciwnie – przypomina nieśmiało o sobie wcześniej, ale ty to ignorujesz, bo odzwyczaiłeś się od niej. Przeszłość traci wreszcie swoją cierpliwość i pewnego dnia, kiedy zajmujesz się życiem, czujesz, jak ktoś puka Cię w ramię, mimo że wiesz, iż jesteś sam w domu. Odwracasz się niepewnie, ale wiesz, że nikogo nie ujrzysz.

Zamiast tego czujesz całym sobą, że przeszłość wróciła…

historia

Wielkanoc puka do naszych drzwi. Lada moment nadejdzie ten dzień, w którym zasiądziemy do wspólnego, rodzinnego i uroczystego śniadania. Zanim jednak to się stanie i „przełamiecie” się jajkiem z bliskimi, zachęcam do chwili refleksji. Niedziela Wielkanocna to przede wszystkim wspomnienie tego, czego dokonał Jezus Chrystus.


Wielkanoc, czy Wielkaobłuda?

Wielkanoc to niewątpliwie bardzo ważny czas w życiu każdego chrześcijanina.

Jedno zdanie, a już na samym wstępie rodzi masę komplikacji. Zastanawiam się bowiem, czy tak właśnie jest? Czy nie jest przypadkiem tak, że Wielkanoc coraz częściej rysuje się dla nas w kategoriach jajek, słodyczy i baranków z masła? Nie twierdzę, że kultywowanie tradycji jest złe. Sądzę jednak, że zapominamy się, iż Niedziela Wielkanocna istnieje tylko dlatego, że bardzo dawno temu chodził po tym świecie mężczyzna, który zmartwychwstał.

Mówimy na niego Jezus Chrystus.

Abstrahuję od tego, w co wierzysz i przede wszystkim, CZY wierzysz, czytelniku. Jeśli Jezus Chrystus jest dla Ciebie fikcją, to potraktuj ten tekst, jako relację z dobrej, beletrystycznej książki, z której można wyciągnąć życiową mądrość.

Wielkie przygotowania.

Zanim wybije czas zasiadania do wspólnego śniadania, każdy z nas przechodzi przez czterdziestodniowy okres postu. Każdy z nas przeżywa go na swój własny, indywidualny sposób. Jedni dumają, inni wyznaczają sobie postanowienia, a są też tacy, którzy dokonują gruntownego rachunku sumienia.

Kolejna zagwozdka. Faktycznie tak jest? Naprawdę okres Wielkiego Postu jest dla nas czymś szczególnie ważnym? Jestem całkowitym przeciwnikiem umartwiania się za życia, ale refleksja jest wskazana, a nawet bardzo cenna. Nie ma – moim zdaniem – bardziej adekwatnego czasu niż Wielki Post. Nawet jeśli nie wierzysz, możesz spróbować zrobić dla samego siebie okres próbny, gdzie codziennie będziesz rozważał swoje zachowanie oraz sposób, w jaki funkcjonujesz. Zarejestruj, co się zmienia, a co nie. Obserwuj, jakie wnioski wyciągasz i czego uczy Cię to doświadczenie.

Dla chrześcijanina Wielki Post powinien być czasem, przygotowującym go do dnia, który ma nadejść dopiero na samym końcu. Wielkanoc jest bowiem zwieńczeniem tego czasu. Niedziela Wielkanocna to nic innego, jak tylko radosne uniesienie wynikające ze zmartwychwstania, jakiego dokonał Jezus Chrystus. Nim to się jednak stało, musiało wydarzyć się wiele rzeczy…

Ten, którego podziwiano i znieważano.

Jezus Chrystus…

Jakkolwiekby nie spojrzeć na tę postać, można z całą pewnością stwierdzić, że w dzisiejszych czasach otrzymałaby łatkę „pioniera”, „prekursora”, czy „wizjonera”. Zauważmy, że wiele dzisiejszych tekstów motywacyjnych opiera się na twierdzeniu, iż bycie człowiekiem sukcesem oznacza, iż ma się wrogów oraz sprzymierzeńców.

A Jezus Chrystus przeżywał to wszystko już ponad dwa tysiące lat temu…

jezus chrystus

Z jednej strony poruszał tłumy, które ciągnęły za nim i z uwagą wysłuchiwały jego słów. Uzdrawiał, czynił cuda i jednał sobie wiele grzesznych duszyczek. Z drugiej jednak stworzył sobie pokaźny obóz wrogów, którzy nie tolerowali obcego na swoim terenie. Nie mogli zdzierżyć, iż pojawił się ktoś, kto robi pewne rzeczy lepiej od nich, a na dodatek jest przy tym skromny, miłościwy i zwyczajnie dobry.

Wróćmy na moment do tego, co dzieje się w trzech dniach, które poprzedzają Niedzielę Wielkanocną. Wtedy rozpoczyna się okres nazywany Triduum Paschalnym. Obejmuje on Wielki Czwartek, Wielki Piątek oraz Wielką Sobotę. Jest to swoiste zwieńczenie Wielkiego Postu, a przy tym ostateczne przygotowanie nas przed powstaniem z martwych Jezusa. To w tych dniach przedstawiana jest między innymi Męka Pańska, Adoracja Krzyża Świętego, a sama cisza, jaka wypełnia Kościół, kiedy milkną dzwony, powoduje absolutny wzrost powagi sytuacji i gęsią skórkę na całym ciele.

Umiera Człowiek. Jezus Chrystus. Zostaje ukrzyżowany.

Żyje trzydzieści trzy lata. To naprawdę niewiele, ale nie to jest wcale najgorsze. Straszne jest, jak ciężkie musiało być Jego życie…

Jezus Chrystus – przykład człowieka niezłomnego.

Wyobraźcie sobie, że nieustannie wam urągają. Jesteście wyśmiewani, wytykani palcami i wiele osób czyha na wasze życie. Macie swoje własne ideały i poglądy, które nie są rozumiane i w zamian za ich głoszenie, otrzymujecie obelgi, wyzwiska i całkowite znieważanie. Wiecie, że postępujecie właściwie i pomagacie ludziom, ale ta sama rasa pluje wam prosto w twarz za waszą dobroć. Ponad wszystko trwacie jednak w swoich postanowieniach, bo wierzycie w to, co robicie i wierzycie w Tego, który za tym wszystkim stoi. Pomimo trudności, niewątpliwego ciężaru, jaki przygniata was do ziemi, wciąż działacie. Niesiecie pomoc i uzdrawiacie. Macie zaufanych przyjaciół, ale jeden z nich sprzedaje was za pieniądze, a drugi w krytycznym momencie zaprzecza, że w ogóle was zna.

W końcu trafiacie niesprawiedliwie pod sąd. Macie jeszcze szansę wyzwolenia siebie – wystarczy powiedzieć, ale tego nie robicie. Mogą was też wyzwolić mieszkańcy miasta, ale zamiast uwolnić was – dobrego człowieka, decydują się na zbrodniarza. Zostajecie upokorzeni, znieważeni i wyszydzeni, a ostatecznie skazani na śmierć. Sami musicie zanieść na wzgórze narzędzie, które stanie się również symbolem waszej śmierci. Obok was przebywa dwójka złoczyńców. Jeden wam urąga, ale drugi zwraca mu uwagę i jest po waszej stronie. Lubicie go, ale tamtego nie potępiacie.

Doskonale zdajecie sobie sprawę z krzywd, jakie zostały wam wyrządzone na przestrzeni całego życia. Mimo to w ostatniej jego sekundzie, prosicie Tego, który za tym stoi, o wybaczenie grzechów tym, którzy krzywdzili was i skazali na śmierć.

chrześcijaństwo

Bądź silny i opanowany.

Czy w ogóle rozumiecie, co uczynił Jezus Chrystus? Wybaczył swoim prześladowcom. Umarł za nasze grzechy. Poświęcił się dla istot przeszłych, obecnych i przyszłych, nawet nie wiedząc, kto będzie chodził po tym świecie. Przez tyle lat znosił wszelkie obelgi, iż nie sposób opisać tego słowami. Ale mimo to zdobył się na akt łaski względem prześladowców.

Nie każę Wam być taką samą postacią, ale pragnę zwrócić Waszą uwagę, że Wielkanoc to nie tylko jajka i zajączki wielkanocne, ale przede wszystkim niesamowita lekcja dla każdego z nas. To prawdziwy pokaz człowieczeństwa. Wcale nie trzeba ze sobą walczyć i podstawiać kłód pod nogi. Można z tego wybrnąć w o wiele łagodniejszy sposób. Można wyzbyć się nieustannej chęci agresji – można choć w minimalnym stopniu zachować się jak Jezus Chrystus. Nadstawić drugi policzek i czekać na następny cios. Przyjąć go z godnością, a potem odejść własną drogą z czystym sumieniem.

Alleluja!

wielkanoc

Wielkanoc to wielki powrót Jezusa. Po trzech dniach wrócił – zmartwychwstał, pokazując, że śmierć tak naprawdę nie ma władzy nad człowiekiem. Celebrujmy więc ją w rodzinnym gronie przy przepysznym śniadaniu, wymieniajmy się zajączkami z czekolady, jedzmy cudowne potrawy, ale nie zapominajmy, z jakiego powodu spotykamy się przy jednym stole i dlaczego istnieje Niedziela Wielkanocna.

Cieszmy się tym dniem, bowiem wbrew pozorom – Wielkanoc jest bardzo radosnym świętem. To wcale nie jest kult śmierci, ale wręcz przeciwnie – kult życia. Jezus Chrystus swoim powrotem na ziemię po śmierci zaprezentował, iż życie ludzkie nie kończy się na egzystowaniu na tym świecie. Jest coś więcej, co daje nam nadzieję na wieczne życie. Wielkanoc to przepiękny okres i nie bez powodu twierdzi się, iż jest ona ważniejsza od Świąt Bożego Narodzenia.

Szkoda, że Boże Narodzenie jest odczuwane silniej, aniżeli Wielkanoc. Mam jednak ogromną nadzieję, że zrobicie wszystko, aby te święta były wyjątkowe, radosne, ale też refleksyjne.

Niedziela Wielkanocna tuż, tuż!

Za oknem przepiękna pogoda, więc tegoroczna Wielkanoc nie mogła wybrać sobie lepszego terminu. Wszystko prowadzi ku temu, aby przeżyć cudowny czas swojego życia. Zachęcam więc nie tylko do jedzenia jajek i mazurków, ale także do myślenia nad swoim istnieniem. Polecam przemyśleć życie, które toczył Jezus Chrystus, jego zachowanie wobec prześladowców oraz nauki, które z tego płyną. Niedziela Wielkanocna to naprawdę wspaniały czas w roku, dlatego warto się do niego odpowiednio przygotować poprzez Wielki Post. Kto jednak tego nie zrobił, wciąż może wykorzystać Święta najlepiej jak potrafi.

Wystarczy przestać skupiać się na materii i wniknąć nieco głębiej. Poświęcić czas bliskim, ale znaleźć go również dla siebie. Nie tylko na refleksję, ale także na wewnętrzną celebrację tego naprawdę cudownego czasu. Nie bójmy się powiedzieć, że Wielkanoc jest piękna i ma w sobie wiele uroku.

Życzę Wam wszystkim odnalezienie w sobie tej prawdziwej cząstki przeżywania tych Świąt. Ponadto życzę Wam spędzenia tego czasu z uśmiechem na ustach pośród najdroższych Wam ludzi. Bądźcie zdrowi!

niedziela wielkanocna

Nasza ocena determinuje wybory. Warto jednak się zastanowić, zanim wystawimy komuś notę. Nie oceniaj zbyt pochopnie. Natomiast zawsze doceniaj…


Dziś porozmawiamy o jednym z większych grzechów, które popełnia ludzkość każdego dnia.  Mam nadzieję, że pokażę wam, że ranić mogą nie tylko słowa ani myśli, ale również postawa.

Bycie obserwatorem ma wiele zalet. Jedną z nich jest posiadanie więcej czasu na patrzenie i słuchanie, kosztem mówienia. Polecam spróbować. Cenne narzędzie w rękach każdego człowieka, które rzadko widzę wykorzystywane. A szkoda! To właśnie obserwacja często dostarcza mi wiedzy o świecie i dzięki niej widzę grzechy! Zabrzmiałem, jakbym był wszechwidzącym prorokiem z trzecim okiem pośrodku czoła… Zabawne…

Grzech, o którym piszę od samego początku, dotyczy oceniania. Mierzymy ludzi swoją miarą, zapominając, że każdy jest inny, a my nie jesteśmy Alfą i Omegą.

„Znacznie trudniej jest sądzić siebie niż bliźniego.”

Antoine de Saint-Exupéry – Mały Książę

Zadanie na dziś.

Zanim przejdziemy dalej, chciałbym, żebyś drogi czytelniku poświęcił dziesięć minut swojego cennego czasu. Bardzo Cię o to proszę. Znajdź ciche i spokojne miejsce, gdzie będziesz mógł się skupić. Weź czystą kartkę papieru i sprawny długopis. Usiądź wygodnie i zamknij oczy. Wróć swoimi myślami do tego, co zdarzyło się w ciągu ostatnich dwudziestu czterech godzin. Dostrzeż wszystkie sytuacje, których byłeś świadkiem. Przypomnij sobie, co myślałeś, kiedy rozmawiałeś. Przywołaj w pamięci swoje myśli, kiedy dowiadywałeś się nowych rzeczy. Jak zareagowałeś, kiedy zauważyłeś dziwnie ubranego człowieka na ulicy? Jaką reakcję wywołał w Tobie bezdomny, siedzący na schodach do sklepu? Co czułeś?

A teraz otwórz oczy, weź do ręki długopis i zacznij pisać. Zanotuj wszystkie te sytuacje i własne myśli oraz emocje, które Ci towarzyszyły.

Skończyłeś? Świetnie. Teraz spójrz na swoją listę i przeanalizuj ją. Zadaj sobie podstawowe pytanie:

Ile razy oceniałem drugiego człowieka? Jak często kierowałem się własnymi poglądami, zamiast spojrzeć na drugą osobę przez jej pryzmat postrzegania rzeczywistości?

Nie oceniaj.

Ocena jest krzywdząca. Ocena nieuzasadniona i niesprawiedliwa bez chęci poznania drugiego człowieka jest strasznym narzędziem w rękach człowieka. Rzekłbym, że nawet uwłaczająca – zwłaszcza dla oceniającego. Bowiem swoją oceną wystawia sobie – o ironio – najtrafniejszą z możliwych ocen.

Gdy oceniasz, przestajesz patrzeć na człowieka w sposób zbliżony do obiektywnego. To, że zawsze będzie to pewien stopień subiektywizmu jest zrozumiałe. Jednak kiedy ocena jest subiektywna i dochodzi do pewnej skrajności, wtedy jest coś nie w porządku. Ocena wiele nam zabiera. Pozbawiamy się przyjemności poznawania drugiej osoby. Skoro już bowiem wystawiliśmy mu odpowiednią notę, nie odczuwamy chęci i potrzeby zaznajomienia się z prawdziwą twarzą tego człowieka. Ślepo ufamy swojemu osądowi, nie myśląc, że może być on błędny. Zachowujemy się jak skończeni idioci, zadufani w sobie i zapatrzeni w swoje własne ego, które windujemy ponad wszelki poziom.

Po co?

Teraz zrobi się ciekawie…

Bo jesteśmy leniwi, Bo się boimy, Bo tak jest łatwiej, Bo się w ten sposób usprawiedliwiamy, Bo nie lubimy zaskoczeń, Bo nie chcemy nikogo poznawać, Bo wolimy komfort, Bo chcemy żyć w swojej idealnej bańce patrzenia na świat.

Mam wymieniać jeszcze? Proszę bardzo!

Bo jesteśmy zapatrzeni w siebie, Bo jesteśmy ignorantami, Bo nie potrafimy dostrzec w drugim człowieku, piękna, Bo kierują nami złe emocje, Bo żyjemy przeszłością, Bo posługujemy się krzywdzącymi stereotypami, Bo nie potrafimy zaakceptować odmienności, Bo sądzimy, że to my jesteśmy najważniejsi, Bo jesteśmy egoistami.

nie oceniaj

Ocena jest krzywdząca.

Patrzenie na drugiego człowieka i nieuwzględnianie okoliczności, w których żyje, jest potwornym błędem. W psychologii niedocenianie czynnika środowiskowego (kontekstu) w ocenie człowieka lub sytuacji nosi nazwę podstawowego błędu atrybucji. Wynika z niego, że dane zachowanie człowieka jesteśmy bardziej skłonni tłumaczyć w kategoriach jego wrodzonych cech niż sytuacji, w której się znalazł. Tym sposobem alkoholika możemy ocenić, jako nieudolnego debila, który nie poradził sobie w życiu, nie dostrzegając, że być może wychował się w domu, gdzie panowała przemoc, alkoholizm i patologia. Nie twierdzę, że to czynnik usprawiedliwiający, ale na pewno rzucający nieco inne światło na tę osobę.

Ocena, którą wystawiamy drugiemu człowiekowi jest krzywdząca, bo mierzymy go swoją miarą. Patrzymy na niego przez pryzmat swojego „cudownego” i „idealnego” życia. Nie potrafimy zaakceptować faktu, że nasz punkt widzenia nie jest jedynym na świecie. Z trudnością przechodzi nam przez gardło przyznanie, że ktoś może mieć inne zdanie od naszego. Nie lubimy tego, bo kochamy sądzić, że nasz sposób myślenia odzwierciedla sposób myślenia wszystkich ludzi. Jeśli my nie lubimy pizzy, to zapewne nikt jej nie lubi. Skoro nie lubimy biegać, to nikt nie może tego lubić! A jeśli my wyglądamy przeciętnie, to nikt nie może wyglądać inaczej!

Ależ oczywiście! Zapytam jeszcze tylko… Czy w tej bajce były smoki, czy jednorożce? Historia na miarę Georga Martina! Brawo bajkopisarzu! Okłamuj się dalej…

Doceniaj.

Uważam, że wcale nie tak trudno jest zmienić swoje postępowanie. Nie robimy tego jednak, bo blokuje nas wiele rzeczy, które wymieniałem już powyżej. A to przecież jest na wyciągnięcie naszej ręki…

Dlaczego zamiast oceniać, nie możemy doceniać? Czy tak trudno jest docenić czyjąś odmienność?

W pełni rozumiem, że morderców, psychopatów i innych skrajnych przypadków doceniać, ani nawet rozumieć nie można. To są jednak skrajności, które w zdecydowanej większości przypadków – bez względu na poruszany temat – są złe. Skupmy się na tym, co spotykamy na co dzień.

Ocena jest naszą naturalną skłonnością i to oczywiste, że pojawi się zawsze w kontakcie z drugim człowiekiem. Dlatego tak bardzo ważne jest, aby zadbać o to, żeby była jak najbardziej obiektywna, szczera i przede wszystkim – SPRAWIEDLIWA. Nie ma bowiem niczego gorszego niż zaborczość i ocena drugiego człowieka bez chęci poznania go. Nie zachowujmy się jak małe obrażone dziecko na całe świat, które z założonymi rączkami tupie nóżką i upiera się przy swoim. Jeśli nie masz ochoty kogoś poznawać i wysłuchać, co ma do powiedzenia, to przestań perorować chociaż swoje wyroki, które są krzywdzące. To jest właśnie niesprawiedliwość, której nie potrafię zrozumieć.

Śmiało mogę to porównać do osób, które narzekają na jakąkolwiek frakcję polityczną, a wybory oglądają w telewizji… Działaj, rób coś w kierunku zmiany albo zamilcz i oszczędź innych ludzi.

Najwspanialsza wspaniałość – człowiek.

Zamiast oceniać, doceniajmy. Starajmy się zrozumieć i podchodzić do zdania drugiego człowieka z należytym szacunkiem. Możemy się nie zgadzać, ale nawet tę niezgodę doceńmy. To też jest człowiek, tylko inny od nas, co jest piękne! Doceńmy więc tę wspaniałość, że każdy z nas jest różny… Nie gniewajmy się i nie róbmy obrażonej miny dziecka, kiedy ktoś przedstawi nam swój pogląd. Podziękujmy za niego i doceńmy tę otwartość.

Czy nie widzicie, że każdy człowiek nas rozwija? To jak obcowanie z zupełnie inną kulturą. Każdy człowiek ma zupełnie inny ogląd świata! To jak czytanie niesamowitej i przepięknej książki! Rozmowa z człowiekiem jest jak spojrzenie na świat z zupełnie innego okna, za którym rozpościera się całkowicie odmienny widok.

Tak właśnie wygląda relacja z drugim człowiekiem!

Jednak, aby do tego doszło, należy wyzbyć się nawyku do zaborczości, śmiesznej upartości i mierzenia innych swoją miarą.

doceniaj

Osiem miliardów ludzi, a Ty wciąż myślisz, że jesteś w centrum…

Ocena może być (i na ogół jest) krzywdząca. Przestańmy mierzyć człowieka swoją miarą. Skończmy patrzeć na niego przez pryzmat naszego światopoglądu. Podkreślę to raz jeszcze:

Nie jesteś pępkiem świata.

Twoja ocena jest tylko Twoją oceną i niczym innym. To nawet nie musi być (i zazwyczaj nie jest) prawda. Wstrzymaj się więc z pochopnym i często bujnym opisywaniem czyjegoś zachowania, zanim go nie poznasz. Boli patrzenie, kiedy ocena występuje przed poznaniem i blokuje jakąkolwiek relację. Zamykamy się w swoich ciasnych bańkach światopoglądowych, bojąc się, że nasze zdanie może nie być jedynym na świecie.

I nie jest! Zrozummy to wreszcie!

Zatem doceniaj i nie oceniaj. Doceń, kiedy ktoś jest inny i różny od Ciebie. Doceń, kiedy ktoś do Ciebie wychodzi i prezentuje Ci swoją inność. Nie oceniaj w sposób krzywdzący, bo to właśnie Tobie, a nie tej osobie, wystawia prawdziwą oceną.

Jak wyrzeźbić swoje ciało? Jak zrobić formę na lato? Jeśli i Ty zastanawiasz się, dlaczego Twoja sylwetka nie jest idealna, to trafiłeś w dobre miejsce!

Lato coraz bliżej, a Twoje ciało wciąż nie wygląda tak, jakbyś tego chciał? Tłuszcz wciąż zalega na brzuchu i biodrach, mięśnie nie wystają spod koszulki i spodni, a waga wciąż pokazuję tę samą wartość? Nie przejmuj się! Tym artykułem rozwieję wszelkie Twoje troski i pomogę Ci zbudować sylwetkę Twoich marzeń! Twoje ciało będzie nie do poznania!

Przeczytaj cały tekst. Na samym końcu znajduje się dla Ciebie mała niespodzianka. Nie podglądaj!

Jak wyrzeźbić swoje ciało?

Do lata pozostało siedemdziesiąt dni, co oznacza, że za nieco ponad dwa miesiące, będziesz widzieć w lustrze swoje nowe, piękniejsze ciało! Czy to nie brzmi cudownie? Ależ oczywiście, że tak! Pomyśl sobie, jak wspaniale będziesz się czuć. Wyobraź sobie, jak Twoja sylwetka prezentowałaby się bez niechcianych kilogramów i zwałów tłuszczu na brzuchu. Wizualizuj, jak Twoje mięśnie rosną i zastępują tłuszcz! A teraz pomyśl sobie, że to wszystko stanie się za równo siedemdziesiąt dni.

jak zrobić formę na lato?

Ćwiczenie numer 1!

Usiądź wygodnie i odpręż się. Niech nic i nikt nie przeszkadza Ci, w tym ćwiczeniu. Zamknij oczy i przestań widzieć swoje ciało takim, jakim jest. Wyobraź sobie siebie z cudowną sylwetką. Jak wyglądasz? Jak się prezentujesz? Tłuszcz z brzucha zniknął, prawda? Tak samo, jak te niechciane boczki i zbyt wielkie pośladki. Nogi stały się szczuplejsze. A co z cellulitem? Jest, czy go nie ma? Oczywiście, że zniknął! Tak samo, jak zwisająca skóra na ramionach i niechciane rozstępy na brzuchu.

Co czujesz, patrząc na swoje ciało? Jak Twoja sylwetka wpływa na Twoje samopoczucie? Czy czujesz się lepiej, czy gorzej? Ależ oczywiście, że lepiej! Czujesz się wspaniale, bo nareszcie wyglądasz tak, jak chcesz! Niechciana skorupa rozpadła się, na rzecz twardej jak stal zbroi, na którą składają się wyrzeźbione mięśnie! Zyskujesz pewność siebie, a Twoja wartość się podnosi. Samoocena skacze w górę, jak oszalała. Uśmiechasz się do siebie i nareszcie jesteś w stanie zaakceptować siebie. Czyż to nie cudowne uczucie, móc wreszcie pokochać swoje ciało, a w konsekwencji także siebie?!

Patrzysz na swoje odbicie w lustrze i nie poznajesz tej osoby! Co widzisz? Co czujesz? Oczywiście, że radość i spełnienie! Stała się rzecz niemożliwa. Twoja sylwetka jest przepiękna! Już nie musisz odpowiadać sobie na pytanie: „Jak wyrzeźbić swoje ciało?” albo „Jak zrobić formę na lato?”. Ty już to masz!

Nareszcie wszyscy Cię docenią! Masz takie szczęście!

A teraz, spokojnie i powoli otwórz oczy. Jak się czujesz?

Czyż życie nie jest nagle o wiele wspanialsze?

You can do it!

Jak zrobić formę na lato?

Wiele osób zadaje sobie tytułowe pytanie – „Jak zrobić formę na lato?”, a tak naprawdę nie ma nic prostszego! Dzięki temu artykułowi poznasz moją metodę działania, która została przetestowana na tysiącach Polaków! W zadziwiająco szybkim tempie pozbędziesz się niechcianych boczków, a tłuszcz odejdzie w zapomnienie. Twoje ciało stanie się jędrniejsze, szczuplejsze i bardziej elastyczne. Zobaczysz, jak Twoja sylwetka będzie się zmieniać na lepsze. Nareszcie bez wstydu pójdziesz na plażę i pokażesz się znajomym w nowym, zjawiskowym bikini!

jak wyrzeźbić swoje ciało?

Żywienie.

Bez tego ani rusz, ale nie przejmuj się! Nie myśl o tym, że to zmiana na całe życie. Wręcz przeciwnie. Robisz to tylko po to, aby świetnie wyglądać latem na plaży. To zaledwie siedemdziesiąt dni, dasz radę! Wierzę w Ciebie, a mój rewelacyjny program na pewno Ci w tym pomoże! Wystarczy stosować się do jego rad, a tłuszcz sam będzie uciekał w popłochu.

  • Zacznij od nawodnienia!

Pij dużo wody! Codziennie po przebudzeniu koniecznie wypijaj szklankę wody z cytryną, żeby oczyścić swój organizm z toksyn, który nagromadziły się w nim podczas snu. To bardzo ważne! Inaczej Twój organizm zatruje się i nie będzie zdolny do gubienia kilogramów. Woda przyspieszy też Twój metabolizm, a pokarm, który zjesz będziesz lepiej trawiony!

  • Jedz śniadania!

Śniadanie to najważniejszy posiłek dnia. Nie słuchaj kłamców, którzy twierdzą inaczej. Kto nie je śniadania, ten tyje podwójnie! Słyszałeś lub słyszałaś to powiedzenie, aby śniadania jeść jak król, obiad jak księżniczka, a kolację jak biedak? To najszczersza prawda! Nigdy nie wychodź z domu bez zjedzenia zdrowego i pożywnego posiłku.

  • Ogranicz węglowodany!

Gdy jesz za dużo węglowodanów, wtedy Twoje ciało nie będzie się zmieniać na lepsze. Ogranicz je na rzecz chudego białka i zdrowych źródeł tłuszczy. Najlepsi i najwytrwalsi stosują diety wysokotłuszczowe. Ludzie sukcesu i wielcy sportowcy odrzucają węglowodany na rzecz tłuszczu! Czy naprawdę myślisz, że to przypadek? Ja szczerze w to wątpię!

Eat, Sleep, Train, Repeat!

tłuszcz

Jeszcze więcej porad z zakresu odżywiania!

  • Jedz chude białko!

Przestań jeść czerwone mięso i niezdrowe, tłuste pokarmy. Spożywaj wyłącznie chude białko: filety z indyka, filety z kurczaka lub chudy nabiał. Jeśli już decydujesz się na jajka, wtedy pomyśl o tym, aby wyrzucić żółtka jaj. Mają w sobie wiele tłuszczów, a to z kolei oznacza więcej przyswajanej energii. Aby Twoja forma była gotowa na lato, nie możesz jeść zbyt dużo kalorii.

  • Przestań spożywać cukier!

Całkowicie wyeliminuj cukier ze swojej diety. To biała śmierć. Wcale go nie potrzebujesz! Na co Ci trucie swojego organizmu? Słodkie przekąski zastąp warzywami. Cukierki, marchewką. Czekoladę, selerem. Ciasto, czerwoną fasolą. Gazowane, słodkie napoje, sokiem z buraków. Twoje ciało Ci za to podziękuje, a Twoja sylwetka będzie błyskawicznie się poprawiać. Kilogramy będą spadały jak szalone, a tłuszcz znikał w zastraszającym tempie!

  • Jedz pięć posiłków dziennie.

Pięć posiłków dziennie to absolutne minimum. Nawet nie próbuj jeść mniej. Twój metabolizm napędza się właśnie dzięki temu. Im rzadziej będziesz spożywać posiłki, wtedy tempo Twojego metabolizmu spadnie, a Ty przestaniesz chudnąć… Jedz śniadanie, obiad i kolację, a pomiędzy tymi posiłkami spożywaj drobne przekąski. Dobrze sprawdzą się tutaj owoce, warzywa lub chudy nabiał. Pamiętaj o tym, żeby to było coś bardzo małego! Nie można się tym najeść, tylko zrobić sobie apetyt na więcej. Sylwetka marzeń wymaga poświęceń!

Trening

  • Biegaj na czczo.

Biegaj każdego ranka na czczo. Nie jedz nic przed bieganiem. Co najwyżej możesz wypić szklankę wody z cytryną, aby oczyścić organizm. Dzięki temu tłuszcz spali się szybciej. Bardzo ważne jest, żeby trzymać stałe i równe tempo. Nieważne, jak szybko biegasz, chodzi o to, żebyś się zbyt mocno nie męczyć. Tempo powinno być takie, aby umożliwiało swobodną konwersację. UWAGA! TO BARDZO WAŻNE! Musisz biegać minimum czterdzieści pięć minut, bo dopiero po tym okresie Twoje ciało zaczyna spalać tłuszcz. Wcześniej spalasz wyłącznie węglowodany, które masz w mięśniach i cały trening idzie praktycznie na marne!

  • Trenuj codziennie.

Każdego dnia zapewniaj sobie dawkę ruchu. Lato już za siedemdziesiąt dni, więc nie masz czasu, aby zbyt długo odpoczywać. Zrelaksujesz się na wakacjach, kiedy już Twoja sylwetka będzie cudowna! A tego przecież chcesz, prawda? Aby wszyscy zazdrościli Ci tego, co pokażesz na plaży. Do dzieła więc! Ruszaj się codziennie! Biegaj, trenuj i korzystaj z siłowni. Nie odpuszczaj ani jednego dnia. Masz czuć, że pracujesz. To jest Twój czas. Wykorzystaj go! Dasz radę! Wierzę w Ciebie!

  • Ubieraj się grubiej!

Nawet, jeśli na zewnątrz jest ciepło, zawsze ubieraj się trochę grubiej! Dzięki temu spocisz się bardziej, a wtedy stracisz jeszcze więcej kilogramów na wadze. To taki mały i drobny trik, który zapewni Ci dodatkową przewagę już na samym początku nad tymi, którzy nie stosują mojego rewelacyjnego programu działania! Pamiętaj, że kiedy się pocisz, to tak naprawdę Twój tłuszcz płacze!

Never give up!

sylwetka

Sylwetka i psychika.

Już w tym momencie pytania typu: „Jak wyrzeźbić swoje ciało” lub „Jak zrobić formę na lato” nie powinny stanowić dla Ciebie problemu. Podałem Ci spersonalizowany plan pod Twoje potrzeby. Wystarczy, że zaczniesz się do niego stosować i zobaczysz, że zaczniesz tracić na wadze, poprawi się Twoje samopoczucie i staniesz się bardziej pewną osobą. Czyż to nie brzmi cudownie? To wcale nie są kłamstwa! Dzięki tym metodom tysiące Polaków zmieniło swoje życie na lepsze. Ty też możesz to zrobić. Wystarczy chcieć!

Psychika jest tutaj bardzo ważna. Nie możesz się poddawać. Musisz wytrwać. Jeśli pojawi się kryzys, musisz zagryźć zęby i walczyć dalej. Pamiętaj o wizualizacji. Wyobraź sobie swoje przepiękne ciało. Bez tego wstrętnego tłuszczu, którego przecież nie chcesz! Zobacz, jak Twoje mięśnie rosną, jakie są piękne i jak się niesamowicie uśmiechasz! Chcesz tego? Pewnie, że chcesz. Więc pracuj na to!

Jesteś bardzo silną osobą. Wiem to i wierzę, że podołasz. Ten program jest stworzony dla takich ludzi jak Ty. Dla ludzi z charakterem i pasją. Siedemdziesiąt dni to dużo i mało zarazem, dlatego nie możesz pozwolić sobie na chwilę słabości i opuszczanie planu. Pamiętaj o nim zawsze. Nawet jeśli pracujesz, spotykasz się ze znajomymi lub rodziną, nie zapominaj o swoim planie. Przez siedemdziesiąt dni, liczy się tylko on i nic innego. Rozumiesz? Twoje ciało jest najważniejsze. To przecież Ty pytałeś, jak zrobić formę lato. Więc teraz działaj i trenuj, aby Twoja sylwetka marzeń wreszcie stała się rzeczywistością

Nie narzekaj, że masz ciężko, jeśli zmierzasz na szczyt!

ciało

Już wszystko wiesz. Możesz zacząć działać!

Widzisz? To nie jest wcale takie trudne. Cały plan jest bardzo łatwy, a jedyne, co musisz zrobić to przestrzegać go w stu procentach. Twoja siła jest w Tobie i nie szukaj jej u innych osób. Nie załamuj się i nie poddawaj, tylko ćwicz i pracuj. Ciało, sylwetka, forma… Tylko to się teraz liczy.

Nie czekaj. Zacznij od dziś. Od tego momentu. Każdy dzień zwłoki, oddala Cię od Twojego celu, a tego na pewno nie chcesz.

Na sam koniec jeszcze raz powtórzę moje złote zasady programu, dzięki któremu forma na lato 2019 będzie wprost przecudowna!

  • Każdego ranka pij wodę.
  • Jedz śniadania.
  • Ogranicz węglowodany.
  • Dużo chudego białka.
  • Nie spożywaj tłustych pokarmów.
  • Całkowicie wyeliminuj cukier.
  • Minimum pięć posiłków dziennie.
  • Biegaj codziennie na czczo.
  • Trenuj codziennie.
  • Ubieraj się grubo na trening.

Zaczynaj! Masz wszystko, czego Ci potrzeba.

Już teraz jesteś zwycięzcą. Nie zapominaj, jak będziesz wyglądać, gdy już zmienisz swoje ciało na to, o którym teraz marzysz.

Powodzenia!!!


WAŻNE!

Nawet nie wiecie, jaką miałem frajdę, podczas pisania tego tekstu. Śmiałem się sam do siebie, a bawiłem się lepiej niż podczas czytania artykułów w Pani Domu! Wybaczcie, ale nie mogłem się powstrzymać. Cały tekst (w 95%) nadaje się rzecz jasna do kosza. Mam nadzieję, że nikim go nie uraziłem, bo nie taki był mój zamiar. Chciałem Wam tylko pokazać, na jakie teksty już niebawem możecie trafić w Internecie. Strzeżcie się!

P.S – wciąż się jeszcze śmieję!

P.S2 – niech nikt nawet nie śmie słuchać się tego „planu”. Chyba że w celach wyłącznie humorystycznych!

memy

Źródło: www.brandeis.edu

Śmierć jest stanem, nad którym nie mamy kontroli. Życie jest tym, co zostało nam dane niezależnie od nas. Obie siły były na długo przed nami. Będą również jeszcze długo po nas. Dlaczego więc na morderstwo, chcemy usilnie odpowiadać tym samym, roszcząc sobie prawo do decydowania o tym, kto ma prawo chodzić po tym świecie? Czy nie posuwamy się za daleko?


morderstwo

Trochę martwi mnie to, co ostatnio do mnie dociera. Nie sposób nie określić naszego narodu, jako ludności buńczucznej, bojowej i chętnie broniącej swoich wartości. To bardzo dobrze i jestem wdzięczny, że mogę żyć w tym kraju. W Państwie, które zniknęło na 123 lata z mapy Europy, ale naród wciąż pozostawał niewzruszony.

Martwi mnie jednak coś innego. W swojej bojowości, która często objawia się w impulsywnym zachowaniu, czasami zapominamy, że jesteśmy ludźmi. A być ludźmi, znaczy reprezentować sobą pewien poziom.

Pytam się więc…

Jakim prawem, uzurpujemy sobie prawo do wydawania wyroków śmierci?

Życie i Śmierć.

Życie jest przepięknym darem, którego nikt nie chce lub nie powinien chcieć sobie zabierać. Jak wygląda rzeczywistość – każdy z nas wie. Wystarczy włączyć pierwszy lepszy serwis informacyjny, aby usłyszeć o samobójcach, o terrorystach, czy wreszcie o mordercach. Ci ostatni stanowią przedziwną grupę. Na ogół są to normalni ludzie, którzy pod wpływem bodźca lub impulsu, niesieni falą emocji, dopuszczają się czynu, o którym wcześniej nawet nie pomyśleli. Są też oczywiście tacy, którzy psychopatami stawali się od dłuższego czasu i z premedytacją planowali swoje zamiary.

Mordercy są wysłannikami śmierci ponieważ zabierają życie żonom, dzieciom, rodzicom… Kierują nimi siły, których nie sposób opisać. Patrząc na to z perspektywy chłodnego dystansu, można stwierdzić, że dają sobie oni przyzwolenie, aby to śmierć słuchała ich. Strasznie jest myśleć, o zatrważających przypadkach, kiedy ktoś odbiera życie komuś innemu. Jakim prawem dokonuje się takich rzeczy?

Poznanie przyczyn jeszcze mocniej potęguje strach. Dzieje się tak dlatego, bo są one niesamowicie banalne. Żona trzasnęła drzwiami, syn wrócił zbyt późno, sąsiad przekroczył granicę wyznaczonej działki… Te wszystkie zdarzenia przelewają jednak tylko czarę goryczy, która zbiera się już od dłuższego czasu. W efekcie normalny człowiek, chwyta za nóż, łapie za siekierę lub bierze do ręki pistolet i wymierza sprawiedliwość.

Myśli, że On to Śmierć. Sądzi, że ma prawo zakończyć czyjeś życie przedwcześnie…

Morderstwo na oczach milionów.

14 stycznia 2019 roku zmarł prezydent Gdańska – Paweł Adamowicz. Nie mam zamiaru rozdrapywać starych ran. Chcę tylko zwrócić uwagę, że zginął wtedy zupełnie niewinny człowiek. Mężczyzna, który miał rodzinę… Osoba, która miała swoje plany, marzenia i cele… Człowiek, który miał w sobie życie… To była istota z duszą, czująca ból, odczuwająca emocje, przeżywająca każdą minutę swojego życia…

Żył 54 lata. Zapewne liczba ta wydłużałyby się jeszcze znacznie, gdyby nie człowiek, który uznał, że śmierć jest w jego rękach. Czy w to wierzymy, czy nie, ale to się dzieje na naszych oczach. Upadek wszelkich wartości. Upadek pojmowanego do tej pory bezpieczeństwa i wolności. O ile w Polsce tego jeszcze tak nie widać, to wystarczy spojrzeć nieco bardziej na Zachód, aby przekonać się, jak rysuje się nasza przyszłość. Niewątpliwie nasza zaborczość chroni nas przed wpływami, ale nie myślcie, że bezkrytycznie ją pochwalam, ponieważ rodzi również wiele problemów oraz konfliktów.

Trudno się o tym pisze nawet z perspektywy trzech miesięcy, ale tamtego dnia zginął człowiek. Jego życie zostało odebrane przez innego człowieka, który chciał tego dokonać. Zrobił to z premedytacją i zimną krwią. Można sobie zadać pytanie, dlaczego tego dokonał, ale muszę powiedzieć, że nawet mnie to nie interesuje. Choćby uważał, że Paweł Adamowicz to diabeł wcielony, jakim prawem dopuścił się takiego czynu?

Quo Vadis?

To wciąż nie jest problem, który martwi mnie najbardziej. Morderstwo zawsze przysparza mi gęsiej skórki, bo ofiara nie znajduje się tylko po jednej stronie barykady. Ofiarą jest także ten, kto kieruje ruchem swojej dłoni… Ofiara to człowiek, który wymierza decydujący cios. Bez względu na to, w co wierzymy, wbijmy sobie wreszcie do głowy, że to człowiek nie został stworzony do odbierania życia drugiemu człowiekowi!

A co się dzieje na świecie?

Mamy wojny. Prześladowania. Ataki terrorystyczne. Morderstwo na każdym kroku. Zabójstwa na tle rasowym i kulturowym. Ograniczenia wolności i swobody wypowiedzi. Pozbawienia praw nadanych człowiekowi.

W takich chwilach aż ciśnie się na usta:

Dokąd zmierzasz, świecie?!

śmierć

W istocie żyjemy w lepszych czasach, niż chociażby nasi przodkowie podczas drugiej wojny światowej, ale pragnę zwrócić uwagę na jeden szczegół. Teraz również – jak pokazują wydarzenia na świecie – nie możemy czuć się bezpiecznie. Powiem więcej. Dzięki nieustannie postępującej globalizacji oraz rozwoju technologii, mordercy, którzy siedemdziesiąt lat temu, mogli „jedynie” pomarzyć o działaniach na duża skalę, w naszych czasach, mają wszystko, aby to robić, często nie wychodząc nawet z domu. Dostępne są nowe bronie i nowe możliwości… Dodajmy jeszcze do tego lęk przed ludźmi, po których można spodziewać się wszystkiego, a otrzymujemy strach przed wejściem do galerii handlowej, dworca, czy lotniska…

Myślimy, że jesteśmy bezpieczni, dopóki nie otrzymamy naocznego sygnału, że wszystko jest iluzją. Możemy czekać na samolot, marząc o wakacjach marzeń, kiedy w okolicy pojawi się ktoś, roszczący sobie prawo do naszego życia…

Ognia nie gasi się ogniem!

Śmierć boli wszystkich i wywołuje wiele skrajnych emocji. Nie dziwię się więc, że po kolejnym zamachu lub odebraniu czyjegoś życia, pojawiają się często dość drastyczne komentarze. Wiele z nich opiewa komunikatem tego typu:

„Kara śmierci! Zróbmy mu to samo! Niech poczuje, co to znaczy umierać w męczarniach!”

Naprawdę staram się rozumieć te słowa. Staram się, bo pojąć ich nie mogę.

Wiecie już więc, co mnie martwi?

Że my – jako obserwatorzy i naoczni świadkowi tych brutalnych zdarzeń – pragniemy stać się dokładnie tacy sami, jak Ci, którzy są dla nas odrażający. Czym będziemy różnić się od mordercy, zabijającego z zimną krwią, kiedy pozbawimy go życia? Czym będziemy się różnić od terrorystów, kiedy zaczniemy walczyć z nimi ich bronią?

Niczym.

Staniemy się tacy jak oni. W imię obrony swoich praw, będziemy kultywować śmierć. Czy o to nam właśnie chodzi? Aby powielać błędy dokonane przez morderców, łajdaków i ludzi pozbawionych skrupułów? Naprawdę chcemy za cenę zaspokojenia własnych żądz, wystawiać na szali własne wartości oraz życie?

Nie będzie żadnej różnicy. ŻADNEJ. Nikt mi nie wmówi, że nasze pobudki będą „zacniejsze” lub „moralniejsze”. W obu przypadkach uzurpujemy sobie prawo do życia drugiego człowieka. Chcemy rozsiewać śmierć, nad którą nikt nie ma kontroli, a którą tak często chcemy widzieć w naszych rękach. Po co?

Czy naprawdę tak bardzo brakuje nam władzy, że chcemy roztaczać ją nawet na życie drugiej istoty?

horror

Nie bądźmy mordercami…

Proszę, opanujmy się nieco.

Boli mnie, gdy słyszę, że mordercy powinni być zabici w ten sam sposób, w jaki oni mordowali. Co to jednak zmieni? Agresja rodzi jeszcze większą agresję. Jaki przykład damy swoją postawą następnym pokoleniom? Że ogień, gasi się… Ogniem? Chcemy zwalczyć jedno morderstwo, drugim morderstwem? Czy my siebie w ogóle słyszymy?

To do niczego nie prowadzi…

Przykro jest słuchać, kiedy te komentarze płyną z ust wykształconych osób. Kiedy wypowiadają je matki, ojcowie, szanowani ludzie, młodzież… Boli, gdy mówią je ludzie świadomi swoich słów i w pełni zdrowi. Ludzie, którzy przecież powinni wiedzieć, że morderstwo – które sami potępiają – jest złe…

#kolejne artykuły