All inclusive – jak nie przytyć (za dużo) | worldmaster.pl
#

All inclusive – jak nie przytyć (za dużo). Wakacyjny urlop to długo wyczekiwany przez wszystkich czas! Przyjemny odpoczynek naszego ciała i umysłu! Czas na zrelaksowanie się i przyjęcie brązowego odcienia skóry! Wakacje nie znają ograniczeń! Nie przejmujemy się ilością spożytych kalorii zarówno w jedzeniu jak i napojach.

Gorzej jest po powrocie… Znajome?

Wiele osób decyduje się na wygodną formułę all inclusive! Co to oznacza? To troszkę inna formuła, niż ta z którą spotykamy się na co dzień! Oznacza to możliwość spożycia nieograniczonej ilości jedzenia, deserów, napojów czy alkoholu!

Co wtedy, gdy bardzo dbaliśmy o swoją sylwetkę, a nie chcemy zaprzepaścić kilkumiesięcznej pracy nad sobą?

Wakacje rządzą się swoimi prawami! Jednak to jak będziemy czuli się po niech zależy tylko od nas i naszych wyborów.

All inclusive, jak nie przytyć

Kilka naszych wakacyjnych sposobów:

1. Wybieraj mniejsze talerze! To takie sprytne zagranie. W ten sposób możesz trochę oszukać umysł. Wizualnie zjesz dużo, bo aż cały talerz, a w rezultacie może oszczędzisz sobie dokładki.

2. Zamiast tłustych sosów, wybieraj te zdrowsze wersje np. jogurtowe tzatziki czy musztardę.

3. Mięso to dobre źródło białka. Zamiast tłustych panierek wybieraj produkty grillowane.

4. Co na deser? Zamiast kilku kawałków ciasta, wybierz jeden ulubiony i stwórz do tego pyszną sałatkę owocową!

5. Alkohol? Oczywiście! Polecam orzeźwiające mohito! Drinki wybieraj te z naturalnymi sokami, wodą. Masz chęć na wino? Wybierz wytrawne!

6. Używaj ostrych przypraw! Nie zjesz dużo ostrej potrawy. Po za tym np. papryczki chili to świetne spalacze.

7. Jedz dużo warzyw! Są duże objętościowo a zawierają mało kalorii.

8. Masz chęć coś przekąsić? Wybierz mądrze! Zamiast chipsów, wybierz orzechy, arbuza bądź inne owoce. Genialnie sprawdzają się też mrożone ogórki!

9. To co bardzo mi pomaga w kontrolowaniu wielkości posiłków to zasada Jedz powoli. Nasz organizm troszkę później daje znać, że brzuszek mówi dość! Daj mu czas!

10. Ruszaj się! Korzystaj z zastanych atrakcji, lub zorganizuj je sama! Pływaj, tańcz, skacz i dobrze się baw!

All inclusive – jak nie przytyć (za dużo)

Jak widzisz, wszystko jest kwestią odpowiednich wyborów! Bycie fit nie jest takie straszne! Jednak wakacje są po to by się zrelaksować i odpocząć, także nie odmawiaj sobie czegoś na co masz ochotę, ale rób to z głową! Przede wszystkim baw się dobrze i dużo ruszaj! Spędź je najlepiej jak potrafisz!

Podjąłeś decyzję o powiększeniu rodziny o kolejnego członka merdającego ogonem i skaczącego z radości zawsze, gdy wracasz do domu? Fantastycznie! Pomożemy Ci skompletować wyprawkę dla Twojego psa. Oto 10 rzeczy, które powinny znaleźć się na Twojej liście zakupów:

1. Karma – małe opakowanie. Duże opakowania są ryzykowne – nie masz pewności, czy ta, którą wybrałeś zasmakuje Twojemu pupilowi. Zwróć uwagę na jej skład. Dobra karma to taka, w której jest co najmniej 30% mięsa. Pamiętaj również o zasadzie, by nie podawać jednocześnie karmy suchej i mokrej – psi żołądek inaczej je trawi, taka mieszanka może mu zaszkodzić

2. Obroża lub szelki oraz smycz. Pamiętaj by dopasować ich wielkość i rodzaj do wagi psa. Unikaj na początek smyczy flexi – korzystający z nich pies będzie miał problem, by nauczyć się chodzenia przy nodze.

3. Legowisko – w przypadku młodych psów, warto na początek kupić najtańsze, lub po prostu rozłożyć stare koce, czy kołdrę. Szczeniaki mają tendencję do gryzienia wszystkiego, co znajdzie się w zasięgu ich zębów. Bardzo prawdopodobne, że pierwsze legowisko zostanie po prostu… zjedzone.

4. Kennel, czyli klatka dla psa. Jeśli jest odpowiednio duża, stanie się dla Twojego pupila bezpiecznym schronieniem. Może też uchronić mieszkanie (szczególnie jeśli to szczeniak) przed zniszczeniami, a samo zwierzę przed zrobieniem sobie krzywdy (np. porażenie prądem przez przegryzione kable).

5. Miski na wodę i na pożywienie. Dwie osobne, najlepiej metalowe, z szeroką, stabilną, antypoślizgową podstawą. Ceramiczne są mało bezpieczne – stłuczone mogą okaleczyć psa, a plastikowe, zostać przez niego szybko zniszczone.

szczeniak pies co dla psa nowy pies co kupić nowy pies piesek lokalizator kennel

6. Chip i adresówka (na adresówce należy wpisać imię pupila i numer Twojego telefonu). Choć są niezbędnym wyposażeniem, pomogą w odnalezieniu uciekiniera tylko wtedy, gdy ktoś go schwyta i zechce oddać właścicielowi. Dlatego warto wyposażyć psa w…

7. Lokalizator notiOne – niewielki, lekki i bardzo praktyczny lokalizator bluetooth, który łatwo przymocować do psiej obroży. Dzięki wsparciu sieci aplikacji współpracujących, pomaga namierzyć psa nie tylko w pobliżu, ale i na znacznie dalsze odległości. Gdy ucieknie, sprawdzisz w aplikacji gdzie powinieneś go szukać.

8. Numer do weterynarza oraz całodobowej pomocy weterynaryjnej. W przypadku nagłych kłopotów ze zdrowiem, może nie być czasu na szukanie w sieci odpowiedniego kontaktu. Czasem liczą się dosłownie minuty.

9. Zabawki i gryzaki – szczególnie dla młodych psiaków. Ich chęć do zabawy oraz fizjologiczna potrzeba gryzienia może się źle skończyć dla Twoich mebli, poduszek i wszystkiego, co tylko wpadnie im w zęby. Warto zainwestować w droższe zabawki – są bezpieczniejsze i bardziej trwałe.

10. Smaczki – czyli małe kawałeczki psich smakołyków. Niezbędne przy wychowywaniu psa i uczeniu go nowych komend. Będą nagrodą za dobrze wykonane zadanie.

Ilość mniej lub bardziej potrzebnych gadżetów dla psów, można by mnożyć w nieskończoność. Jednak przedstawiona przez nas lista jest absolutnym “must have” każdego początkującego właściciela czworonoga.

Źródło: https://notione.com/blog/wyprawka-dla-psa/

(więcej…)

Jak brzmią te wszystkie niesamowicie motywujące hasła? „Work hard, dream big”? A może „No pain, no gain”? Nie obraźcie się. Naprawdę nie jestem przeciwnikiem tego typu motywacji! Jednak niektóre z nich mogą uzyskać odwrotny efekt. W końcu, czy kiedykolwiek spotkaliście się, aby jakiekolwiek „ponętne” hasło wskazywało na odpoczynek lub relaks? Nie? No właśnie… 

Z niemal każdej strony jesteśmy zalewani falami informacji, haseł i wskazówek głoszących, że trzeba pracować mocniej, częściej i lepiej. Wielu trenerów, mentorów i przedsiębiorców, jak mantrę powtarza, że tylko ciężka praca może w konsekwencji zaprowadzić Cię do Twojego wymarzonego sukcesu. Na każdym  kroku spotykamy komunikaty, nawołujące każdego z nas do przesuwana limitów swojej wytrzymałości i pokonywania kolejnych barier swojego życia.

Jeśli w tym momencie Twoja leniwa i wygodna część duszy zaciera dłonie z radości i po cichu liczy, że w tym tekście stanę w opozycji do słów tak często wygłaszanych przez ludzi sukcesu to przykro mi, ale muszę Cię rozczarować. Niewątpliwie każdy, kto twierdzi, że ciężka praca i pokonywanie własnych słabości jest nierozłączne z podążaniem na szczyt, ma absolutną rację. Jakakolwiek polemika nie wchodzi tutaj w grę. Oczywiście, że można byłoby się spierać o samą definicję sukcesu w odczuciu każdej osoby, jednak nie zmienia to faktu, że ciężka praca jest nierozerwalnie złączona ze spełnianiem swoich marzeń.

Presja sukcesu. Bolączka XXI wieku.

Żyjemy w czasach, w których czujemy na sobie nieustanną presję ze strony otoczenia. Obojętnie, czy są to nasi wyimaginowani mentorzy w postaci popularnych innowatorów, nasza rodzina czy koledzy z pracy. Każda osoba z naszego środowiska, w mniejszym lub większym stopniu oddziałuje i wywiera na nas presję. Bardzo często czujemy się więc zobowiązani do pracowania na swój sukces za wszelką cenę. Nawet jeśli znajdujemy się na skraju fizycznych i psychicznych możliwości swojego ciała. W końcu chodzi o przesuwanie granic, prawda?

praca

Trudno się nie zgodzić, że wielcy tego świata osiągnęli tak wiele dlatego, że pracowali wtedy, kiedy nie mieli na to ochoty. Warto jednak w swoich działaniach odróżnić zwykłe uczucie lenistwa, które przekonuje nas do zaniechania swoich planów, od wyczerpania sygnalizującego zły stan naszego zdrowia. O temacie dzisiejszego tekstu rzadko kto mówi. Nie jest to aspekt wywołujący motywacyjny przepływ energii w odbiorcach, dlatego możliwe, że ze względu na słabość „sprzedawania się” owego hasła, nie jest ono zbyt często praktykowane.

Odpoczynek i relaks.

W świecie ciągłego pędu i pogoni za marzeniami – tak często pomijany aspekt działań. Każdego dnia nastawiamy się na ciężką pracę, przesuwamy swoje granicy, poznajemy limity i wspinamy się na szczyty swoich możliwości. Zapominamy jednak, że nieustanne trwanie w stanie gotowości do pracy i ciągłe myślenie o czekających zadaniach potrafi siać realne spustoszenie w naszej głowie i naszym ciele. Dlatego tak istotne jest, uwzględnianie w swój plan działania także okresów, w których całkowicie oderwiemy się od realizowanych zadań i skupimy się na odpoczynku oraz kompletnym oczyszczeniu swojego umysłu.

Nie podam idealnej recepty, jak to zrobić i w jakich proporcjach. Jednej osobie wystarczy zaledwie dzień wolnego, a inną czekać będzie konieczna tygodniowa przerwa. Również sama czynność relaksowania się nie jest tak prosta, jak mogłoby się wydawać. Wcale nie musi być to leżenie, spanie i nic nierobienie. Wręcz przeciwnie! Dla wielu z Was najlepszą formą odpoczynku może być paradoksalnie wycieczka rowerowa, wspinaczka górska, bieganie czy zbieranie grzybów. Jak można się domyślić, nie chodzi o zregenerowanie swojego ciała, które w świetnej większości przypadków nie ma się po czym regenerować, ale o oderwanie się swoimi myślami od codziennych obowiązków. O oczyszczenie głowy z planów, trosk i zadań, które tak sumiennie do tej pory wykonywaliśmy.

Jako zwolennik szeroko pojętej aktywności fizycznej, mogę z całym przekonaniem rzec, że nic nie potrafi tak skutecznie oderwać myśli od pracy, jak ruch i ćwiczenia. W dość naturalny sposób przestajemy raz po raz wracać i rozpamiętywać, co zrobimy w pracy lub jakie dokumenty na nas czekają. Całą swoją uwagę przekierowujemy na wyzwanie nas czekające tu i teraz. Może być to wspinaczka na Giewont, bieg na 10 kilometrów lub cokolwiek innego, co skutecznie zajmie nasze myśli.

Podstawowa zasada!

Aby odpoczynek był skuteczny, nie powinien on przypominać swoistego rozdwojenia jaźni. Unikałbym relaksu polegającego na robieniu mechanicznie jednej czynności, ale byciu pogrążonym nadal w swojej zwykłej codzienności. Jeśli tak ma wyglądać nasz ewentualny odpoczynek, to faktycznie będzie lepiej, gdy całkowicie zajmiemy się pracą. Postępując w ten sposób ani nie wypoczywamy, ani nie pracujemy. Dlatego warto wybrać jedno i oddać mu się w zupełności. W przeciwnym razie zwyczajnie marnujemy swój czas i potencjał danej czynności.

odpoczynek

Przestrzegałbym wszystkich przed złudnym myśleniem, iż relaks jest trwonieniem cennego czasu. Rzeczywiście może nim być, gdy całe nasze życie lub jego większość, przypomina nieustanny odpoczynek i leniuchowanie. Należy odróżnić i rozgraniczyć ludzi, którym relaks jest niesamowicie potrzebny od tych, którzy mają go każdego dnia. Osoby pracujące na etacie przez 40 godzin tygodniowo, nawet w przypadku zajmowania się domem prawdopodobnie relaksują się codziennie. Inaczej wygląda sytuacja w przypadku osób, których grafik dosłownie pęka w szwach.

Pracuj ciężko, ale rozsądnie.

Relaks nie powinien być postrzegany jako marnowanie czasu, bo pozwala zregenerować nam nasze siły do zadań czekających nas w nadchodzących dniach. Niemożliwym jest ciągłe pracowanie po 16 godzin każdego dnia bez chwili wytchnienia. Jeśli nikogo to nie przekonuje, to pragnę zwrócić uwagę, że paradoksalnie stosowanie odpowiednich przerw, dni wolnych lub chwil tylko dla siebie, może spowodować o wiele bardziej wydajny czas pracy. Złapanie chwili oddechu, potoczne naładowanie akumulatorów i nabranie świeżości nie jest mitem powtarzanym przez wątpliwej jakości guru, ale życiowym faktem.

Ciężko jest podać uniwersalne rozwiązanie stosowania chwil odpoczynku. Szczególnie biorąc pod uwagę, że pokonywanie wewnętrznego lenistwa i wychodzenie ze strefy komfortu jest całkowicie związane z dążeniem do sukcesu. Bardzo często właśnie to te symptomy wiążemy z chęcią zrobienia sobie wolnego. W rzeczywistości jest to tylko mała bariera, której pokonanie przybliża nas do marzeń i którą musimy przejść, aby myśleć o ich zdobyciu. Przerywanie wykonywanej czynności i odpoczywanie za każdym razem, gdy tylko poczujemy się zmęczeni, nigdy nie pozwoli nam nawet ujrzeć szczytu, którego tak mocno pragniemy.

Ludzie bardzo często dzielą się na dwie skrajności. Tych, którzy są leniwymi z natury i nie przybliżyli się nigdy do prawdziwej ścieżki swoich marzeń oraz na tych, którzy pracują każdego dnia, wykraczając poza granice zdrowego rozsądku. Nie twierdzę, że pierwsza grupa nie potrzebuje odpoczynku, ale to jednostki mające „szczęście” być w grupie drugiej, na pewno na ten relaks zasługują.

Relaks to część planu. Wyluzuj!

Cokolwiek robimy i jakkolwiek działamy, uwzględnienie w swój plan działania okresów wolnego i odpoczynku jest działaniem wysoce pożądanym i niemalże koniecznym do zachowania dobrego zdrowia, harmonii życiowej, a także osiągania wielkich, życiowych sukcesów. Wielcy tego świata podziwiani przez miliony też odpoczywają. Pracują więcej i ciężej niż całe rodziny razem wzięte, ale ich działania także obejmują chwile wytchnienia. Niemożliwym jest nieustanne pracowanie na najwyższych obrotach przez długi czas. Działając w ten sposób prędzej czy później nasz organizm odmówi nam posłuszeństwa i ten odpoczynek, i tak na nas wymusi. Zrobi to jednak w dość radykalny sposób, przykuwając nas do łóżka lub uzależniając nas od lekarzy i szpitali. Dlatego lepiej jest zapobiegać ewentualnym chorobom związanym z notorycznie wysokim poziomem zmęczenia, poprzez stosowanie zaplanowanych okresów odpoczynku. Długość ich trwania, częstotliwość, a także formę, każdy z nas powinien dostosować do siebie. Pamiętajmy proszę, aby w czasie relaksu kompletnie odciąć się od codziennych obowiązków, nie myśleć o nich i cieszyć się chwilą wytchnienia, którą przecież tak rzadko możemy kosztować. 

relaks

Jeśli planujesz osiągnąć w życiu coś naprawdę wielkiego, to zdaj sobie sprawę, że ewentualne okresy wolnego lub całkowitego wytchnienia, nie będą zbyt często powtarzającymi się zjawiskami. Decydując się na wielkie rzeczy, przyjmujesz też na siebie wielkie zobowiązania. Nie zapominaj o tym, gdy każdego dnia z tak wielką uciechą oddajesz się kolejnym, długim godzinom oglądania serialu z ponętną myślą: „Należy mi się”. Prawdopodobnie zasłużyłeś na ten odcinek, jednak jestem przekonany, że takie działanie nie przybliża Cię do czekającego na Ciebie sukcesu.

Miejmy na uwadze, że na chwilę relaksu również trzeba zasłużyć. Nie zwykłym spacerowaniem po ścieżce rozwoju, ale mozolnym wspinaniem się i pokonywaniem wielu przeszkód czekających na naszej drodze. Odpoczynek powinien być odskocznią od ciężkiej pracy.

Problem w tym, że tylko niewielu z nas tak naprawdę ją wykonuje…  

 Z psem do pracy – tak czy nie? Kolejny wymysł świadomych psiarzy, czy wręcz potrzeba uskuteczniania dobrej atmosfery w pracy? A może wręcz, lepiej w ogóle o tym nie rozmawiać, bo jest to temat tabu? Bo przecież ” sanepid się zaraz do nas dowali, za same dobre chęci!”… Bez względu na Twoją opinię, zostań z nami do końca naszego artykułu!


z psem do pracy - bo dlaczego nie?


Jeżeli jesteście uważnymi czytelnikami lub obserwatorami naszych Social Media, doskonale wiecie, że Jessie towarzyszy mi codziennie w pracy w apart hotelu SleepinginKrakow. Kiedy opowiadam o tym na około, to z reguły reakcja jest pozytywna, a jeżeli opowieść jest skierowana do drugiego psiarza, to najlepiej, gdyby sam mógł zacząć pracować u mnie 😀 Sami goście hotelowi są bardzo mile zaskoczeni obecnością małego pieska, który zazwyczaj po prostu śpi skulony w kącie biura. Tak naprawdę na 3 lata pracy, dokładnie wczoraj spotkałam się z 2 osobą, która bała się psów i wolała, żebym trzymała Jessie na kolanach ( dobrze, że nie jest jakimś mastiffem 😂 ). Gości na recepcji i partnerów handlowych w ciągu 3 lat przyjęłam dosłownie setki 🙂 !!!


z psem do pracy - bo dlaczego nie?


Z psem do pracy. Jak daleko z tematem Polsce do Zachodu?

I daleko i nie daleko. Co prawda już 22-go czerwca w USA i UK odbędzie się coroczne, nieformalne święto “Take Your Dog to Work Day” . U nas dalej takiego święta nie ma, to uwierzcie mi, nie jest tak źle, jakby na to wyglądało 🙂

W Polsce, na pewno jest to temat dalej świeży. Trochę nieprawdopodobny dla wielu z odbiorców, ale wraz z nadejściem pokolenia XY mimo wszystko (no dobra, prawie :P) zmienia się w lepszą stronę.  Świadomość psiarzy rośnie w siłę i doskonale zdają sobie sprawę z tego, że pies to zwierzę społeczne, które ledwo wytrzymuje 10 godzin samemu w domu ( albo i więcej! ). I BARDZO DOBRZE! Bo wraz ze wzrostem świadomości psiarzy, rośnie otwartość na nowe doświadczenia u wszystkich naszych szefów i nawet zbiurokratyzowane korporacje zaczynają się uginać. W Łodzi, połowa z moich bliskich znajomych pracuje w biurach, gdzie można zabierać psiaki do pracy. Dobry wynik, prawda? 🙂 W Warszawie z kolei, coraz częściej słyszy się o korporacjach, nawet tych na szczycie Mordoru, które pozwalają na przyprowadzenie psów do pracy.  Ostatnio wyczytałam, że w Bydgoszczy rusza akcja “Pies w biurze” poruszona przez lokalne schronisko. Dla mnie to miód na oczy, kiedy czytam o tego typu pomysłach!


z psem do pracy - bo dlaczego nie?

Z psem do pracy – In DOGS we trust! Co szepczą naukowcy o psie w miejscu pracy ?

W zasadzie, to po przeczytaniu kilkunastu artykułów i publikacji, śmiem stwierdzić, że wszyscy jednogłośnie stwierdzili, że pies w miejscu pracy to więcej pozytywów, niż negatywów. Badania, o których czytałam były przeprowadzone przez:

  • Randolph Barker z Virginia Commonwealth University
  • Remigiusza Cichonia, lekarza weterynarii oraz Kierownika Studiów Podyplomowych “Psychologia Zwierząt” w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej
  • Sandra McCune z Waltham Centre for Pet Nutrition,
  • College of Veterinary Medicine, University of Missouri
  • Central Michigan University
  • University of Southern California .

W większości z nich można wyczytać, że pies czy kot w miejscu pracy wpływa na naszą wydajność w pracy i obniżenie stresu czy nawet ciśnienia. Psiak pracujący razem z nami, to również gwarancja codziennej dawki ruchu i lepszego dotleniania mózgu. A co za tym idzie? Lepsze myślenie i koncentracja w pracy! Pracując z naszym futrzastym lepiej pilnujemy się z przerwami od obowiązków i potrafimy się zresetować, aby wrócić z nowymi siłami do powierzonych wcześniej zadań. Dzięki temu, że zabieramy go do pracy, jesteśmy odbierani przez innych jako bardziej przyjaźni i otwarci. W chwilach konfliktowych, to psiarze nie pozostają sobie obojętni i że tak powiem nie podpieprzą drugiego psiarza innemu 😉 Ale żeby nie było tak egoistycznie, to Wasz pies wpłynie też pozytywnie na współpracowników! Burza mózgów będzie bardziej efektywna i na luzie przy Waszym psiaku, jak bez niego. Poza tym futrzasty wpłynie na plus na produktywność współpracowników i pozwoli zerwać bariery międzyludzkie 🙂


z psem do pracy - bo dlaczego nie?

Czy sanepid ma coś do powiedzenia na temat psa w zakładzie pracy?

Teoretycznie i praktycznie jeżeli pies nie przebywa w pomieszczeniu z bezpośrednim dostępem do tzw. kuchni, to nie 🙂 Obowiązkiem właściciela jest zapewnienie bezpieczeństwa miejscom, gdzie jest przetrzymywana żywność. Nie ma żadnych przepisów (całe szczęście ), które zabraniały by bezpośrednio na trzymanie psa w miejscu pracy, czy nawet restauracji i sklepie. Kamień z serca, prawda?


z psem do pracy - bo dlaczego nie?


Czyja zgoda jest potrzebna na przyniesienie psa do pracy?

Wiadomo, przede wszystkim szefa 😎  Należy też się zorientować, czy któryś ze współpracowników nie ma alergii. Jeżeli tak, to trochę przekichana sprawa. Jednak jest szansa, że bierze tak dobre leki, że jakoś przeżyje obecność Waszego pupila 😅

Jako menedżer w SleepinginKraków często rekrutuję różnych ludzi i od razu informuję o obecności psa w pracy. Tak wypada 🤗


A teraz zasiądźmy przy kawie i opowiedzmy o korzyściach i wadach obecności Waszych pupili w pracy…
Korzyści:
  • zdecydowanie każde spojrzenie maślanych oczu pupila powoduje uśmiech na twarzy i obniża poziom stresu
  • pozwalasz sobie na trochę chillu i wyjście na przerwę z pracy. Co za tym idzie, wracasz po przerwie z tzw. świeżym mózgiem 😉
  • rozładowuje sztywną atmosferę w pracy. U mnie w pracy pierwszy plan zawsze gra Jessie i z reguły to jej najpierw szukają pracownicy i głaszczą na powitanie 😀
  • nawet w konfliktach między pracownikami, pies potrafi być katalizatorem i łagodzi burzę awantur. Jakoś te problemy da się załatwić bardziej po ludzku, bo pies zawsze coś śmiesznego akurat zrobi😌
  • powoduje wzrost produktywności i wydajności. Bo żeby wyjść na spacer, najpierw trzeba wykonać zadanie A i B 💪 Poza tym jak się nie stresujesz przy psiaku to i od razu masz miejsce w głowie na myślenie o tym, co masz do roboty! Wszystko się pięknie łączy😌
  • ociepla wizerunek firmy. Naprawdę! Obecnie firma, w której pracuję jest po prostu znana z tego, że na recepcji jest Jessie 🙂 Jak mam problematycznych gości, zawsze idę z Jessie – nikt mi nie podskoczy, bo Jessie i tak ich zdąży zjeść swoim urokiem 😍
  • otwiera na ludzi i kontakty. Inaczej przebiegają zameldowania czy rozmowy z partnerami biznesowymi w obecności Jessie, a inaczej bez niej. Zdecydowanie wolę takie spotkania w jej obecności. Druga strona jest wtedy zupełnie bardziej przyjaźnie nastawiona i zanika bariera sztywnej i oficjalnej atmosfery.
Czas na wady…czy są jakieś w ogóle? Niestety tak…
  • pies przebywając z Tobą non stop nabawia się lęku separacyjnego. Jako, że Jessie to mój pierwszy psiak, z którym naprawdę się zżyłam, trochę nie pomyślałam o tym, żeby nauczyć ją zostawania samej w domu. Zostać, zostanie, ale co się napłacze przez te 5 do 15 minut, to jej :(. W biurze, jak musi zostać sama, o dziwo już nie piszczy za mną 🤔 Co ciekawe, jak w domu zostawia ją mój partner, też nie piszczy za nim 😅
  • pies czasami sobie musi szczeknąć i ludzie różnie na to reagują. O ile nie jest to notoryczne ujadanie, tylko sporadyczne danie o sobie znaku, to luz. Myślę, że przejdzie. Dla przykładu Jessie w biurze szczeka przeważnie wtedy, kiedy naprawdę wyczuje nieprzyjemne typy z pubu obok mojego biura, albo jak się jej już naprawdę nudzi, to sobie szczeknie na mnie w stylu “Angela, weź się oderwij od tego biurka. Ile będziesz siedzieć babo!”
  • niektóre pieski nie mogą się obejść bez piszczących zabawek. Przyprowadzając psa do biura, zapomnijcie o takich zabawkach. Jessie np. sama z siebie nawet nie podejmie się zabawki w biurze.
  • pies “żebrak” o tyle o ile na początku wzbudzi falę ochów i achów, tak po notorycznym proszeniu o jedzenie współpracowników zacznie wkurzać. Najlepiej od razu wyznaczyć jasną granicę dla psa i współpracowników.
  • pies, który jest nie spokojny i non stop aktywny, zacznie prędzej czy później stresować głównie Ciebie. Warto od samego początku nauczyć psa odpoczywania. Jessie w biurze po prostu śpi 🙂
Z mojej strony, to tyle wad przyprowadzania psa do pracy – jest ich niewiele i wszystkie są do wypracowania z psem. Jeśli masz psa idealnego – to będzie dobrze!

z psem do pracy - bo dlaczego nie?

Teraz najważniejsze! Co powinien wiedzieć pies przebywając w biurze i jak przygotować stanowisko psa w Twojej pracy ?
Psia etykieta…

Psia etykieta w miejscu pracy powinna być wypracowana od razu i najlepiej w wieku szczenięcym. Sprawa jasna. Jednak, jeśli Twój pies jest starszy i jeszcze nie był z Tobą w pracy, to nie masz nic do stracenia, poza spróbowaniem!

Psia etykieta w pracy powinna się objawiać psem nie sprawiającym problemów 😀 Nie powinien być nadmiernie nadpobudliwy, nie powinien załatwiać w pracy swoich potrzeb fizjologicznych, no i też nie powinien nikogo gryźć. Powinien po prostu zachować psią kulturkę.

Jessie jako młody szczenior, po dłuższych lub krótszych próbach skupienia mojej uwagi, po prostu kładła się sama z siebie na swój koc. Nie musiałam jej specjalnie uczyć, jakoś tak sama z siebie, poprzez moje ignorowanie wyuczyła w sobie, że w biurze się leży i śpi. No ewentualnie merda ogonem do gości i zbiera od nich głaski. Przez pierwsze parę miesięcy witała każdego słodkim szczenięcym vigorem. Na dzień dzisiejszy, jak wstanie kogoś przywitać, to jest to wielkie święto 😂

Jeśli przyprowadzasz po raz pierwszy do pracy starszego psiaka, to myślę, że na widok przygotowanego wygodnego legowiska zczai, że to jego miejsce 🙂 Najważniejsze przed wprowadzeniem futrzastego do pracy, to mniejsza lub większa niepewność, że wiesz, że potrafi i wie jak się odpoczywa. Niestety nie będzie mógł dziko szaleć przez 8 h 😀 Zapoznaj go z całym biurem i każdym członkiem załogi i pokaż mu, gdzie ma michy i legowisko i swoje zabawki. Na pewno szybko przyzwyczai się do nowego miejsca, bo jesteście w tym razem! O tym, jak konkretnie przygotować psiaka do pracy, napiszę wkrótce.


z psem do pracy - bo dlaczego nie?


Stanowisko pracy psa…

Pieseł od samego początku powinien mieć przygotowane swoje miejsce / azyl, czyli wygodny kocyk, psią matkę lub wygodne legowisko. Takie miejsce powinno być bezpieczne dla psa, bez obaw, że zaraz coś mu spadnie na głowę, albo że ktoś go zdepcze. Co więcej! Musicie zadbać o miski na żarło i wodę. Jak macie możliwość, to trzymajcie zapasy żarła i smaczków w pracy 🙂

A teraz wisieńka na torcie 😉 Pracodawcy, gdzie możesz śmiało pytać o pracę z psem 🙂

  1. Lightscape 
  2. SleepinginKraków
  3. Google
  4. Royal Canin 
  5. Nestle Purina
  6. Studio Warto
  7. Tartaruga
  8. HelloPets
  9. Radio Zet
  10. Wydawnictwo Prószyński & S-ka
  11. CD-Project
  12. P&G Pet Care
  13. Ben & Jerry’s 
  14. Amazon (aczkolwiek nie mam pewności co do polskich oddziałów – w USA na pewno można!)
  15. GOFTP & FTP Logistics w Łodzi
Zainspiruj się innymi osobami, które pracują ze swoimi psami!  

Chcesz wsiąknąć bardziej w psio ludzki lifestyle? Odwiedź naszego bloga www.odchamiajsiezpsem.com !

Stay tuned,
Angela&Jessie

Co trzeci pracownik przyznaje, że jego obecny sposób działania wpływa negatywnie na efektywność wykonywanej przez niego pracy. Z kolei co czwarty ankietownay nie ma pewności, że wykonuje swoje obowiązki wystarczająco wydajnie. Takie zaskakujące wyniki niesie ze sobą tegoroczne badanie „Praca, moc, energia w polskich firmach”, zrealizowane przez Human Power. Więcej na temat raportu Mental Master poniżej.

 

– Dominujący w polskich organizacjach styl pracy w dużej mierze sabotuje efektywność pracowników i managerów– uważa Małgorzata Czernecka, psycholog, szefowa Human Power i inicjatorka badania.

W tegorocznym badaniu – podobnie jak w edycji ubiegłorocznej – ujawniły się problematyczne kwestie związane z tzw. wielozadaniowością. Blisko 60 proc. pracowników czuje presję, aby wykonywać kilka zadań naraz. Jednocześnie fatalną normą stała się sytuacja, w której godzimy się na przerywanie naszych zadań przez maile, telefony czy rozmowy ad hoc ze współpracownikami. Okazuje się, że w takich warunkach pracuje ponad 66 proc. badanych. Ponadto co trzeci ankietowany ocenia, że nie potrafi pracować bez ciągłego sprawdzania poczty czy powiadomień na telefonie!

–Efektywność staje się w tych warunkach pojęciem wielce dyskusyjnym– podkreśla Małgorzata Czernecka. Rzecz w tym, że wydajność pracy można podnieść niekoniecznie przez samą optymalizację procesów czy zwiększanie wynagrodzeń. Kluczowym może być świadome  zarządzanie energią pracowników, zmiana stylu ich pracy  i kreowanie zupełnie nowych nawyków działania.

Koszty obecnego stylu pracy, opartego na ciągłej mobilizacji, konieczności obsługiwania ogromnej liczby danych i informacji oraz presji wielozadaniowości, są wysokie. Aż 40 proc. badanych odczuwa w pracy frustrację i zniecierpliwienie. Blisko połowa pracowników obserwuje u siebie pogorszenie zapamiętywania bieżących informacji czy terminów. Wielu ma problemy z koncentracją uwagi na wykonywanym zadaniu. Co czwarty nie pamięta, co robił poprzedniego dnia w pracy!

Niewiele firm na polskim rynku zdaje sobie sprawę z czynników, które mają bezpośredni wpływ na obniżanie efektywności ich pracowników i managerów. Pracodawcy muszą być świadomi, że efektywność pracowników zależy nie tylko od samych organizacji, ale i od chęci jednostek do wzięcia odpowiedzialności za sposób wykonywania przez nie zadań, dbania o siebie i innych czy wprowadzania w życie nowych nawyków i rytuałów.

Obecna sytuacja na rynku pracy pokazuje, za czym podążają pracownicy – coraz rzadziej jest to kwestia wyższego wynagrodzenia. Czynnikiem silnie prowokującym do zmiany jest chęć samorealizacji, doświadczania większego dopasowania, komfortu, spójności i równowagi. I tu jest ogromne pole do działania dla organizacji, w kontekście kreowania nowoczesnego, pełnego energii środowiska pracy.

Pełna wersja raportu Mental Master dostępna jest tutaj.

Ponadto, jeżeli chcesz sprawdzić swój poziom energii zachęcam Cię do wykonania bezpłatnego testu Power Audit, o czym piszę we wpisie Brak energii? Sprawdź, jak jest u ciebie z Human Power!.

O badaniu:

Badanie „Praca, Moc, Energia w polskich firmach. Sześć obszarów, które wpływają na efektywność organizacji” realizowane jest we współpracy z Aon, Kinnarps Polska, Dailyfruits, Benefit Systems, Uniwersytetem Łódzkim oraz Akademią Leona Koźmińskiego. Ankieta dystrybuowana była wśród pracowników i kadry zarządzającej dużych przedsiębiorstw w Polsce W tegorocznej edycji wzięło udział 2213 osób.

Więcej informacji na stronie: www.humanpower.pl.

O Human Power:

Human Power to multidyscyplinarny zespół ekspertów – lekarzy, neurobiologów, dietetyków, psychologów, nauczycieli yogi, mindfulness, rehabilitantów, trenerów personalnych – specjalizujących się w zarządzaniu energią człowieka. Organizacja prowadzi badania, jak skutecznie zwiększać efektywność działania ludzi, wykorzystując ich naturalny, biologiczny potencjał. Programy szkoleń oraz kampanie edukacyjne z zakresu podnoszenia efektywności dobowej oparte są o najnowsze, światowe wyniki badań z obszaru neurobiologii, psychologii behawioralnej, medycyny sportowej oraz dietetyki.

#kolejne artykuły