Praca zdalna - jakie miejsce do pracy będzie najlepsze? | worldmaster.pl
#

Osoby pracujące zdalnie mają ten komfort, że mogą pracować właściwie gdzie tylko chcą. Najczęściej jednak pracują w domu, choć są i tacy, którzy lubią pracować w kawiarni czy jeszcze gdzie indziej. To, które miejsce będzie najlepsze, zależy głównie od naszych preferencji i możliwości, ale warto też wziąć pod uwagę inne aspekty związane z samą pracą.

Dla wydajnej i efektywnej pracy bardzo ważne są odpowiednie warunki. Jedni preferują ciszę i spokój, a innym nie przeszkadza towarzystwo innych ludzi. Jednak dzięki możliwościom sprzętowym (przenośne laptopy, smartfony) oraz dostępowi do internetu w każdym miejscu poza domem, wiele osób rezygnuje z pracy w domu na rzecz np. kawiarni. Jakie miejsce do pracy będzie najlepsze? Oto zalety i wady pracy w domu i w kawiarni.

Zalety i wady pracy w domu

Praca zdalna w domu to wprost wymarzona praca dla introwertyka i samotnika. Osoba, której trudno wytrzymać bez kontaktu z ludźmi, może nie dać sobie rady z ciszą i samotnością. Jednak warunki panujące w domu są do pracy idealne. Cisza, spokój, zwłaszcza jeśli jest się singlem lub wyśle dzieci do przedszkola czy szkoły, a do tego brak konieczności codziennego strojenia się i robienia makijażu – czy może być coś lepszego? W domu do pracy wystarczy nawet zwykły kącik z biurkiem, choć są osoby, które preferują nawet osobny gabinet. Jednak taka zachcianka możliwa jest tylko w domach lub dużych mieszkaniach. W klasycznym, małym mieszkaniu można się jednak z osobnym gabinetem pożegnać. Trzeba zadowolić się biurkiem przy oknie, chociaż z laptopem można siedzieć i na kanapie, czy nawet na podłodze.

Niestety takie biurko przy oknie może okazać się niezbyt komfortowe. To, co dzieje się za oknem może skutecznie rozpraszać, podobnie, jak telewizor, brudne naczynia w zlewie czy góra prania w łazience. Trzeba więc być idealnie zorganizowanym, aby pogodzić wszystkie domowe czynności z pracą. Niełatwe jest w tej sytuacji zachowanie dystansu między pracą a życiem prywatnym i rodzinnym. Minusem pracy w domu może być też konieczność częstego jej przerywania, bo trzeba coś zjeść, ale najpierw to jedzenie sobie zrobić albo nie można się skupić wiedząc, że coś innego czeka na zrobienie. W mieszkaniach mogą też przeszkadzać w pracy uciążliwi sąsiedzi. Praca zdalna na etacie nierzadko wymaga kontaktu z szefem i współpracownikami czy klientami przez telefon lub połączenia video. Jednak kiedy sąsiadowi zachce się remontu, hałasy sprawiają, że do takich połączeń nie ma w ogóle warunków. Dlatego planując remont w mieszkaniu myślmy o sąsiadach, którzy mogą pracować zdalnie.

Praca w kawiarni – plusy i minusy

Praca w kawiarni na pewno będzie dobrym rozwiązaniem dla osób potrzebujących codziennego kontaktu z ludźmi, nawet jeśli będą to nieznajomi, z którymi nawet nie porozmawiamy. Ponadto w kawiarni możemy zamawiać sobie jedzenie i nie musimy myśleć o jego przygotowaniu. W dodatku praca w kawiarni to dobry sposób na rozdzielenie pracy z życiem prywatnym. Niestety jednak kawiarnie mają też sporo wad. To, że nie wypada przyjść w piżamie czy dresie, choć nie trzeba się nie wiadomo jak stroić, to najmniejszy problem.

Zazwyczaj w takich miejscach dużo się dzieje. Przewija się wiele osób, które rozmawiają, tłuką się talerzami, sztućcami, filiżankami. Zza baru dociera muzyka, a i przyciągają widoki za oknem, jeśli przy nim musimy siedzieć. Natłok bodźców jest duży i nie każdy będzie potrafił się skupić na pracy. Nie zawsze też będzie wolny stolik, a nawet jeśli, to co chwilę ktoś się będzie dosiadał. Na pewno kawiarnia jest też zbyt hałaśliwa, by prowadzić tam rozmowy telefoniczne czy video. Ponadto nie zawsze takie miejsce jest dostępne w okolicy, w której mieszkamy. Do tego trzeba liczyć się z godzinami otwarcia, które niekoniecznie będą odpowiadały porze, którą preferujemy do pracy. W kawiarni nie można siedzieć długimi godzinami. Trzeba więc dokładnie planować ilość pracy na każdy dzień, aby zdołać tę pracę wykonać.

Jakie miejsce do pracy będzie najlepsze?

To, jakie miejsce do pracy będzie najlepsze, zależy od rodzaju wykonywanej pracy. Jeśli ktoś pracuje tylko na komputerze, jak np. copywriter, bez potrzeby rozmawiania przez telefon czy na video lub drukowania dokumentów, może pracować w kawiarni czy innym miejscu poza domem, pod warunkiem, że da radę skupić się na pracy przy dużej ilości rozpraszających bodźców. Jeśli zaś mamy pracę bardziej złożoną, wymagającą częstego drukowania dokumentów, gromadzenia ich, wysyłania do firmy czy wymagającą ciągłego kontaktu z klientami, współpracownikami, szefem, zdecydowanie lepszym miejscem pracy będzie dom. Jednak w przypadku mieszkania w mieście mogą pojawić się pewne utrudnienia, które też nie dla każdego będą łatwe do pokonania. Jeśli praca zdalna Cię nie przeraża mimo wad i chcesz zostać np. copywriterem, zobacz mój pierwszy artykuł o tym, z czym musisz się liczyć na początku swojej przygody z tym zawodem: „Chcesz zostać copywriterem? Oto, z czym musisz się liczyć!

Coraz mniej zleceń, ogromna konkurencja, niestabilność finansowa – to czeka każdego przyszłego copywritera. Każdy, kto decyduje się na wejście do tej branży, musi mieć tego świadomość. Zobacz więc, z czym musisz się liczyć na początku swojej przygody, aby nic Cię nie zaskoczyło, bo myślenie o copywritingu jako pracy łatwej i przyjemnej jest ogromnym błędem i można przeżyć srogi zawód.

Copywriting wydaje się dla wielu osób pracą marzeń. Nie wymaga specjalnych kwalifikacji, więc łatwo zacząć, a do tego można pracować w domu lub gdzie tylko się chce. Jednak taka praca nie jest dla każdego, a zwłaszcza dziś, kiedy branżę opanował kryzys związany zarówno z inflacją, jak i pojawieniem się na rynku sztucznej inteligencji. Każdy, kto chce zostać copywriterem musi się więc liczyć przede wszystkim z tym, że teraz jest trudniej niż kiedykolwiek.

Nie od razu znajdziesz zlecenia i zarobisz

Początkujący nigdy nie mieli lekko. Teraz nie mają tym bardziej. Nie dość, że jest ogromna konkurencja i to już nie tylko w postaci innych copywriterów, to jeszcze inflacja powoduje, że jest mniej klientów. Przedsiębiorcy są mniej chętni na copywriting, gdyż szukają oszczędności i coraz częściej rezygnują z usług, które nie są niezbędne. W dodatku sztuczna inteligencja zapewnia szybkie i bardzo tanie treści. Samo Twoje zaangażowanie to więc niestety za mało. Musisz przygotować się na to, że raz zlecenia będą, a raz nie. Tym samym Twoje zarobki w każdym miesiącu będą inne. Musisz więc nauczyć się rozsądnego gospodarowania pieniędzmi i umieć powstrzymać się od większych i droższych zakupów, kiedy uda Ci się więcej zarobić. Warto bowiem oszczędzać pieniądze na okresy bez zleceń. To ważne zwłaszcza dla osób decydujących się na rejestrację działalności, ponieważ koszty trzeba ponosić niezależnie od zarobków. Na szczęście jednak w copywritingu dużych kosztów nie ma.

Umiejętności, wiedza i portfolio – bez tego zginiesz

kurs copywritingu

Zanim zaczniesz szukać zleceń skup się na zdobyciu niezbędnej wiedzy i umiejętności. Pisz jak najwięcej i szlifuj warsztat. Sam napisz sobie pewną ilość artykułów na różne tematy i stwórz z nich pierwsze portfolio, które pomoże Ci zdobywać pierwsze zlecenia. Copywriting wymaga także ogromnej wiedzy, dotyczącej zarówno samego zawodu, jak i rozmaitych dziedzin, aby być gotowym na zlecenia o każdej tematyce. Żadne studia niestety nie uczą copywritingu i pisania do internetu. Możesz jednak zrobić dobry kurs i to całkiem szybko. Sama taki stworzyłam, a kolejna tura rusza już 5 czerwca. Więcej informacji oraz sposoby zapisu możesz zobaczyć na moim blogu – TUTAJ.

Proste zlecenia w ulubionej tematyce – na to nie licz

Początkujący copywriterzy zawsze myślą, że nikt nie da im czegoś innego niż proste zlecenia na teksty SEO, na lekkie i przyjemne tematy. Znajdują też sobie niszę – ulubioną tematykę do pisania, bo tak sugerują wszelkie poradniki. Dziś absolutnie na to nie możesz liczyć. Przez sztuczną inteligencję zapotrzebowanie na proste teksty na lekkie tematy zmalało już prawie do zera. Jeśli tego typu tematyka jest Twoją niszą to jesteś przegrany. Musisz być gotowy do pisania trudniejszych, wysokiej jakości tekstów na tematy techniczne, takie, jak budownictwo czy motoryzacja. AI nie tworzy wysokiej jakości treści, więc klienci, którzy takich potrzebują, nadal poszukują copywriterów, ale na pewno nie początkujących z marnymi umiejętnościami i ambicjami.

Nie idź na łatwiznę – AI Ci nie pomoże

nie da sztucznej inteligencji

Jeśli masz pisać teksty wysokiej jakości i zależy Ci na dobrych zleceniach, nie wolno Ci dać się wciągnąć w sztuczną inteligencję. Jest kusząca, bo pozwala zaoszczędzić masę czasu, ale jakość generowanych tekstów jest kiepska. Ponadto klienci też już znaleźli sposób na wykrycie treści generowanych. Korzystają z detektorów AI, które jednak nie są bez wad. Niestety potrafią wskazać jako generowany tekst, który wygenerowany nie został. Dlatego do roboty musisz się przyłożyć ostro, aby później klient nie zrobił Ci niemiłej niespodzianki w postaci odrzucenia tekstu z powodu rzekomego wygenerowania przez AI.

Nie zaczniesz już od GoodContent

copywriting jak zacząć

Musisz wiedzieć, że zaczynając dziś przygodę z copywritingiem, rzucasz się od razu na głęboką wodę. Do niedawna jeszcze można było na spokojnie zacząć od portali typu GoodContent czy Textbookers. Teraz niestety świecą one pustkami. Nie ma tam zleceń właśnie dlatego, że klienci wybrali AI. Na tych portalach przeważały zlecenia na teksty SEO od klientów, którzy nie chcieli dużo płacić, a copywriterzy byli tam coraz bardziej wybredni, więc AI stała się dla nich lepszą i szybszą alternatywą. Warto jeszcze jedynie sprzedawać swoje treści na Giełdzie Tekstów lub zarejestrować się na WhitePress, ale tam bardzo trudno dostać zlecenia. Możesz też szukać zleceń w grupach Facebookowych, ale większość ofert jest tam wyśmiewana i krytykowana, zwłaszcza oferty od początkujących. Musisz więc najpierw wiedzieć, jaką stawkę oferować, by nie była zbyt niska ani zbyt wysoka.

Nie wystawiasz faktur? Twoje szanse maleją

wystawianie faktur

Wiadomo, że w obecnej sytuacji trudno, by początkujący copywriter od razu zakładał działalność. Jednak klienci o wiele przychylniej patrzą na copywriterów mających własne firmy i wystawiających faktury. Zarejestrowana działalność to dla nich nie tylko dowód Twoich kompetencji, ale również możliwość późniejszego zwrotu podatku VAT. Ponadto unikają czasochłonnych formalności, które są konieczne przy współpracy na umowę o dzieło czy zlecenie, gdzie muszą odprowadzać copywriterowi podatek dochodowy i składki ZUS. Szczególnie klienci szukający dobrych, doświadczonych copywriterów preferują firmy i faktury VAT, a teraz spotkasz oferty właśnie głównie od takich.

Jeśli czujesz się zniechęcony przez to, co tu przeczytałeś – nie o to chodzi. Copywriting to wspaniała, wartościowa praca, która daje satysfakcję, uczy kreatywności i pozwala zdobyć ogromną wiedzę. W obecnej sytuacji trzeba jednak zdawać sobie sprawę z tego, że łatwo nie będzie i być na to przygotowanym. Pracuję w tej branży już 5 lat. Moje początki też nie były łatwe, a przecież jak zaczynałam to nie było jeszcze ani inflacji, ani AI. Wyobrażam sobie więc jak trudno jest dziś i chcę wspierać początkujących. Jestem przekonana, że obecna sytuacja zweryfikuje rynek i odsieje słabych, a przetrwają tylko najlepsi.

Mam wrażenie, że żyjemy w czasach, w których najwięcej treści dociera do nas przez obraz i dźwięk. Nagrywamy coraz więcej filmików, podcastów, webinarów, live’ów. Mnożą się miejsca w internecie, w których to właśnie te formy edukacji, inspiracji, wsparcia czy wymiany myśli są preferowane.

No i świetnie, ale czy to oznacza, że przestajemy czytać? Czy treści pisane tracą na znaczeniu i stają się nieprzydatne? Głęboko wierzę, że odpowiedź na oba pytania brzmi: NIE. I dlatego chcę Ci dziś pokazać, jak bardzo pomocny może być materiał tekstowy i jak wykorzystać efektywnie to, co masz już nagrane.

Nie przemęczać się w pracy

Transkrypcja nagrania na tekst to często bardzo niedoceniane wsparcie, gdy mówimy o efektywności pracy. A przecież lubimy pracować szybciej i łatwiej. Gdy masz nagranie, wykorzystaj je jako podstawę do dalszej pracy: spisz je, a jeszcze lepiej daj do spisania dobrej (-emu) transkrybentce(-towi). Zaoszczędzisz sporo czasu.

Jak można wykorzystać transkrypcje nagrań? Oto kilka przykładów:
TŁUMACZENIA – dużo łatwiej tłumaczyć tekst niż, pauzując co chwila nagranie, tłumaczyć ze słuchu.
BADANIA JAKOŚCIOWE – oczywista oczywistość, ale gdyby komuś zachciało się podczas wywiadu spisywać to, co mówi respondent, to przypominam, że wszystko można nagrać, skupić się na rozmowie, a potem nagranie oddać do transkrypcji.
PUBLIKACJE – szeroki temat, bo poczynając od drobnych postów na social media, poprzez newslettery i wpisy blogowe, a na e-bookach kończąc możesz wykorzystać transkrypcję tego, co już masz nagrane. A jeśli czujesz flow mówiąc i pisanie nie jest Twoją mocną stroną, to transkrypcja będzie strzałem w dziesiątkę. To zadziwiające ile książek powstaje w ten sposób!

Bo nauka nie musi być męcząca

Transkrypcje wykładów czy szkoleń to nieocenione wsparcie w nauce. I jasne, przez lata radziliśmy sobie robiąc notatki. Ale ile razy umykały Ci części wykładów, bo w ferworze notowania nie usłyszałaś(-eś), o czym w tym momencie była mowa? Ja nie raz tak miałam i ratowałam się, porównując swoje zapiski z notatkami koleżanek. No, a teraz jest łatwiej. Można wcisnąć PLAY, skupić się na słuchaniu, a potem oddać nagranie do transkrypcji i super dokładne notatki gotowe.

Szkolenia i kursy internetowe to też dobra okazja by wykorzystać moc tekstu. Bo fajnie słucha się nagrań, ale z samego słuchania kursantka (lub kursant) zbyt wiele nie zapamięta. A jak myślisz, ile osób podczas przerabiania kursu online wciska pauzę i robi notatki? 😉

Dołączenie do szkolenia pliku PDF z transkrypcją nagrania to dobra praktyka i wsparcie uczestników w lepszym przyswojeniu przekazywanej wiedzy. Mogą wracać do tekstu, zakreślać, robić notatki – to ogromnie ułatwia proces nauki wielu osobom.

 

transkrypcja podcastów

Inkluzywność – pamiętasz o niej?

Zajęci kręceniem kolejnej rolki czy nagrywaniem nowego odcinka podcastu, często zapominamy, że korzystając tylko z takich środków przekazu wykluczamy całkiem potężną grupę odbiorców jaką są osoby głuche i słabosłyszące. Jeśli nie zamienisz swoich nagrań na tekst pisany, lub nie dołączysz tłumaczenia na język migowy, wykluczysz ich.

A przecież oni tak samo chcą poznawać świat, rozwijać się, uczestniczyć w życiu kulturalnym. Transkrypcja podcastu na tekst to niezbyt duży wysiłek, który może szeroko otworzyć okno na świat osobom niesłyszącym. Myślę, że warte rozważenia. To smutne, że w drugiej dekadzie XXI w. wciąż zapominamy w jak różnorodnym świecie żyjemy.

Pozycjonowanie, czyli mityczne SEO

Jeśli pracujesz online, lub nawet hobbystyczne prowadzisz bloga, to wiesz, że bez działań SEO przepadniesz w bezbrzeżnych otchłaniach internetu. Po prostu tak jest. Cokolwiek sobie myślimy o frazach kluczowych i staraniach o wysoką pozycję w wyszukiwanych Google, nie ma co z tym walczyć. A jeśli mówimy o SEO, to mówimy też o tekstach.

Bo filmów i podcastów algorytmy nie widzą i nie pozycjonują. To teksty są ważne i są kluczem do wyższych pozycji. A jeśli coś nagrywasz, to szkoda byłoby nie wykorzystać raz stworzonych treści i nie dotrzeć od szerszej publiczności. I w tym właśnie pomaga transkrypcja nagrań na tekst. Wykorzystaj swój podcast lub webinar i przekształć go w ciekawy artykuł lub wpis blogowy. Wiesz, że godzinne nagranie to ok. 50 tys. znaków? Ileż to materiału do recyklingu treści!

Upraszczanie przede wszystkim

No dobra. Nie raz już się tu przyznawałam, że lubię prościej, że kocham minimalizm. Każdy coś tam ma. 😉 I nic na to nie poradzę, że transkrypcja nagrań, z której strony by na nią nie patrzeć, wpisuje się w to zamiłowanie do upraszczania idealnie.

Dlatego nieważne czy prowadzisz biznes szkoleniowy online, tłumaczysz nagrania na 6 języków, nagrywasz podcast, czy chodzisz 5 dni w tygodniu na uczelnię – ułatwiaj sobie pracę. Wykorzystaj możliwości jakie daje transkrypcja nagrania na tekst i zyskaj więcej czasu na życie. Sprawdź, jakiej transkrypcji potrzebujesz. Zobacz, co możesz zlecić. Zdecyduj, czy chcesz samodzielnie wykonać transkrypcję, czy jednak skorzystasz ze wsparcia profesjonalisty. Niezależnie od tego, którą opcję wybierzesz, zawsze wygrasz.

Mówi się, że żyjemy w czasach ASAP. Wszystkiego potrzebujemy na już, a najlepiej na wczoraj. Świat przyspiesza, a my z nim. Nasze oczekiwania co do szybkości dostawy produktu czy usługi rosną wprost proporcjonalnie do zmiany tempa w jakim żyjemy i pracujemy.

Ja będę się jednak upierać, że pewne procesy muszą trwać. By powstała wysoka jakość, potrzeba czasu. Tak jak nie da się przygotować tradycyjnego (!) chleba na zakwasie w godzinę, napisać dobrej (!) książki w tydzień, pomalować 200-metrowego domu w pół dnia, tak nie da się wykonać profesjonalnej (!) transkrypcji godzinnego wywiadu lub webinaru w 2 godziny. Po prostu – niewykonalne.

Transkrypcja z nagrania. Jak długo trwa spisywanie?

To zależy. Taka prawda. Nagranie nagraniu nierówne i nie ma jednej właściwej odpowiedzi na to pytanie. Średnio transkrypcja 1 godziny nagrania zajmuje od 4 do 6 godzin. Mówię o samym spisaniu tego, co się słyszy. I słowo „średnio” jest tu kluczowe. Bywają nagrania, które można spisać w 3 godziny, a są i takie, które zajmują 7.

Część transkrybentów na spisaniu nagrania kończy swoją pracę i taki tekst odsyła do klienta. Spotkałam się z opiniami, że drobne literówki, zmieniony szyk wyrazów w zdaniu czy pominięcie pojedynczych słów zasadniczo nie wpływa na jakość transkryptu. Można i tak.

Ja jednak chcę Ci dać tekst wysokiej jakości. Taki, który możesz po prostu wykorzystać od dalszej pracy, a nie dodatkowo pracować nad jego warstwą językową. Dlatego po spisaniu całości, odsłuchuję nagranie raz jeszcze (idealnie, gdy tekst może „odleżeć się” kilka godzin) i poprawiam wszelkie niedociągnięcia. Ewentualnie wykonuję też korektę tekstu. Muszę więc dodać kolejne 1,5 godziny. Czyli w sumie wychodzi ok. 6-8 godzin pracy nad 1 godziną nagrania. I otrzymujesz perfekcyjnie wykonaną transkrypcję wywiadu lub podcastu.

A teraz wyjaśnienie skąd te widełki czasowe i dlatego 1 godzinę czasami spisuję aż 6.

Gdy trzeszczy i szumi…

Czasem bywa i tak. Umawiasz się na wywiad w kawiarni lub restauracyjnym ogródku. Niby masz na uwadze, że nagranie powinno być dobrej jakości, bo trzeba je spisać, ale zajęty(-a) rozmową, przestajesz zwracać uwagę na odgłosy w tle. A tych nie brakuje.

Często na nagraniach robionych w miejscach publicznych, nawet w kameralnych kawiarniach, jest tyle dodatkowych dźwięków i „zagłuszaczy”, że spisanie pewnych fragmentów nagrań wymaga kilkukrotnego ich odsłuchania, czyli czas mojej pracy się wydłuża. Tu przejedzie samochód, tam zabrzęczą naczynia i sztućce, dwa stoliki dalej rozpłacze się dziecko. Czasami nawet muzyka, która leci w tle, potrafi mocno utrudnić transkrypcję.

Gdy przesłuchujesz nagranie, to te dodatkowe efekty dźwiękowe często nie są aż tak słyszalne. Dopiero gdy siada się z słuchawkami na uszach i trzeba wyłapać każde słowo, ale to każde, okazuje się, że kelnerka, która przechodziła koło Waszego stolika, jednak narobiła sporo hałasu. I utykasz na zdaniu, które wydawało się proste do spisania. Przewijasz, odsłuchujesz. Głośniej. Ciszej. Żeby w końcu usłyszeć te dwa lub trzy słowa, które zagłuszyły szklanki brzęczące na tacy.

 

ile zajmuje transkrypcja

Im nas więcej, tym weselej

W życiu może i tak, ale w transkrypcji to już niekoniecznie. Trudność transkrypcji często rośnie wprost proporcjonalnie do ilości rozmówców. Im więcej głosów, tym czujniejsza muszę być podczas spisywania, by właściwie oznaczyć osoby.

Sporą uciążliwością i utrudnieniem przy wykonywaniu transkrypcji wywiadów są sytuacje, w których respondenci lub rozmówcy zaczynają się przekrzykiwać, przerywają sobie wzajemnie wypowiedzi, lubią przytakiwać temu co słyszą. Takie momenty na nagraniu zazwyczaj wymagają kilkukrotnego przesłuchania, by poprawnie zapisać kto, co mówi.

Ale bywa i tak, że na nagraniu jest tylko dwóch rozmówców, jednak mają tak podobne głosy, że trudno rozróżnić, który kiedy mówi. Spisywanie takiego nagrania jest bardzo czasochłonne i wymaga ogromnego skupienia. A wiadomo, że nie sposób utrzymać np. 8 godzin wysokiego skupienia non stop. Potrzebne są przerwy.

Styl wypowiedzi

Dopiero jako transkrybentka zdałam sobie sprawę z tego, jak różnie ludzie mówią. Różnimy się szybkością wypowiedzi i sposobem modulowania głosu. Ten sam tekst może być wypowiedziany zarówno w 5 jak i 15 minut. I jak myślisz, który trudniej spisać? Ten 5-minutowy. Bo to będzie bardzo szybka wypowiedź, w której zlewają się słowa, częściej pojawiają się błędy lub specyficzny szyk wyrazów w zdaniu.

Mamy różne maniery językowe, które przy transkrypcji okazują się być uciążliwe. Powtarzane zwroty, wplatane w najmniej oczekiwanych momentach, bywają po prostu nużące. Należy zachować dużą czujność, by nic nie przekręcić.

Spisywałam kiedyś wywiad z kobietą, która każdą swoją wypowiedź kończyła ściszeniem głosu, tak, że trudno było usłyszeć ostatnie słowa zdania. Po czym zawsze śmiała się bardzo głośno – niezależnie od tego czy mówiła o czymś śmiesznym czy nie. Był to dość długi, ponad 2-godzinny, wywiad i jej styl wypowiedzi był ogromnie wymagający, a sama transkrypcja niezwykle czasochłonna.

Specjalistyczne słownictwo

Gdy dostaję do transkrypcji nagranie, które zawiera specjalistyczne słownictwo np. medyczne, informatyczne, czy nawet dużą liczbę obcojęzycznych nazwisk to wiem, że czeka mnie sporo pracy researchera.

Styczność z różnymi, często oddalonymi od siebie dziedzinami, to niewątpliwie jedna w największych zalet tej pracy. Transkrypcja odkrywa przede mną nowe światy, dziedziny nauki, wspaniałe osobistości, o których inaczej być może bym nie usłyszała. Ale wykonując zlecenie, muszę być pewna, że zapisuję właściwe słowa. W przypadku wysokospecjalistycznych nagrań oznacza to poszukiwania. Muszę sprawdzić, czy dobrze usłyszałam, czy dane słowo istnieje i oznacza to, co wynika z kontekstu.

Podobnie w przypadku obcojęzycznych nazwisk. Często metodą prób i błędów szukam właściwej pisowni danego nazwiska i sprawdzam, czy na pewno znalazłam właściwą osobę, bo niejednemu psu na imię Burek. Tu znów wracam do kontekstu nagrania. Wszystkie te poszukiwania też wliczam w czas pracy.

 

Konwerter tekstu online, czyli o „ułatwianiu” sobie pracy

Jeśli dotarłeś(-aś) aż tutaj, to pewnie przez myśl już Ci przeszło, że przecież można ułatwić sobie pracę. Przecież jest tyle konwerterów tekstu, coraz doskonalszych, coraz lepiej wspomagających pracę. Też miałam takie myśli, i czasem nadal się pojawiają.

Jednak ilekroć próbuję ułatwić sobie w ten sposób pracę, dobrze się to nie kończy. No, nigdy. Konwertery nadal nie słyszą zbyt wielu rzeczy, pomijają całe akapity. Często też wypisują rzeczy, których w nagraniu nie ma (nie wiem, skąd to się bierze). Poza tym nie potrafią odpowiednio sformatować tekstu, nie wspominając już o interpunkcji.

Moje dotychczasowe próby zaprzyjaźnienia się z konwertorami zawsze kończyły się fiaskiem. I zawsze wracałam z podkulonym ogonem do słuchawek i klawiatury. Tak jednak jest szybciej i dokładniej.

Transkrypcje nagrań – czy zajmują dużo czasu?

Cóż, jak widzisz, mogą go zająć całkiem sporo. Nagranie kilku osób, do tego szybko mówiących na wysoce specjalistyczny temat i dodatkowo wykonane w gwarnej kawiarni będzie sporym wyzwaniem. I nie da się wykonać takiej transkrypcji w profesjonalny sposób (tj. dokładnie spisanej, poprawnej językowo, właściwie sformatowanej, z oznaczonymi osobami, stemplami czasowymi) w 3 czy nawet 4 godziny. A jeśli ktoś Cię przekonuje, że jest w stanie to zrobić, to uciekaj! Szkoda Twoich pieniędzy (nawet jeśli to 1,8 zł za minutę, bo takie cuda też się zdarzają) i nerwów po otrzymaniu takiego „transkryptu”.

Recycling treści to temat nienowy, a jednak często traktowany po macoszemu. Bywa, że podchodzimy do niego jak do jeża. Niby czujemy o co w nim chodzi, że może być pożyteczny, ale jakoś tak trudno zebrać się w sobie i faktycznie zacząć z niego korzystać.

A szkoda. Bo to niezwykle produktywny i użyteczny koncept. Dlatego biorę go dziś na tapet. Szczególnie, że minimalizm i upraszczanie w każdym aspekcie życia są mi bliskie. A recykling treści jest w sumie o minimalizmie.

Co to jest recykling treści?

Nawet jeśli widzisz ten termin po raz pierwszy, domyślam się, że kojarzy Ci się z podstawowym znaczeniem słowa recykling, czyli odzyskiwaniem. I dokładnie o to w nim chodzi. Recykling treści to odzyskiwanie do ponownego wykorzystania treści, które już zostały stworzone. Cud-miód koncepcja dla każdego, kto ceni swoje zasoby i lubi ułatwiać sobie pracę.

Bo nie oszukujmy się, napisanie artykułu na bloga czy wymyślenie i nagranie podcastu zajmuje sporo czasu. Często wymaga wysiłku (zebranie materiałów, sprawdzenie danych, tworzenie docelowych treści itp.) lub pieniędzy, jeśli zlecasz content marketing na zewnątrz. I niezależnie od tego czy tworzysz wszystko samodzielnie, czy masz sztab ludzi, którzy Ci w tym pomagają, warto wycisnąć z raz wykonanej pracy tyle, ile się da!

Jak się robi recykling treści?

Jeśli masz nadzieję, że recykling treści to zwykłe kopiuj-wklej, to muszę Cię rozczarować. Aż tak prosto nie jest. Ponowne wykorzystanie tego, co dotychczas zostało stworzone, wymaga pewnego wysiłku, jednak znacznie mniejszego, niż stworzenie nowych, unikalnych treści.

Chcąc recyklingować treści, mamy dwie drogi do wyboru:
revamping – czyli aktualizacja istniejących treści i ponowna ich publikacja; sprawdza się we wpisach blogowych, artykułach czy e-bookach;
repurposing – czyli przerobienie istniejących treści na nowy, inny format; tu możliwości jest wiele i właśnie o tej metodzie opowiem Ci dzisiaj.

Przerobienie treści, które stworzyłeś(-aś), lub które ktoś stworzył dla Ciebie, to prosty sposób, by uzyskać maksimum korzyści przy stosunkowo niewielkim nakładzie pracy. A co możesz zyskać?

 

korzyści z recyklingu treści

Sposoby na recykling treści

Na przykładzie podcastu pokażę Ci jak wykorzystać to, co już nagrane. Bo właśnie podcast jest świetną bazą do recyklingu treści. Jego stworzenie jest dość czasochłonne. Niestety w żaden sposób nie wpływa na Twoją widoczność, lub Twojej marki, w Google. Trzeba się sporo napracować by wypromować podcast. Zatem warto po czasie wykorzystać go ponownie i ułatwić sobie życie.

1. Artykuł na bloga – właściwie niezależnie od tego czy w podcaście prezentujesz wywiady, czy jest to Twój monolog, zawsze można przerobić nagranie na wpis czy artykuł blogowy. Czasem nawet jeden odcinek może dać dwa lub trzy wpisy.
2. E-book – a co powiesz na połączenie treści z kilku lub kilkunastu odcinków i stworzenie e-booka? To świetny sposób na podsumowanie sezonu.
3. Opracowanie ikonografiki – możesz wyciągnąć najważniejsze dane przedstawione w podcaście i umieścić je w przyciągającej wzrok ikonografice. W ten sposób masz gotowy wpis na social media.
4. Live lub vlog – wykorzystaj najciekawsze tematy z podcastu do przeprowadzenia live’u lub nagrania vloga. Możesz rozwinąć kwestie, które wcześniej były poruszane w podcaście.
5. Nowe kanały – jeśli chcesz zaistnieć na nowych kanałach, np. na LinkedIn czy YouTube, wykorzystaj stare podcasty. Wyciągnij z nich największe smaczki i użyj w nowych miejscach.

Mam nadzieję, że dostrzegasz ogromną oszczędność czasu i energii płynącą z tych rozwiązań. Nie musisz ciągle wymyślać nowych treści; non stop znajdować nowych tematów. Możesz skupić się na tym, co dla Ciebie najistotniejsze, czyli np. nagrywaniu podcastu, i docierać do odbiorców recyklingując raz wytworzone treści.

Od czego zacząć?

No dobra, pomysł może i fajny, ale podcast to jednak słowo mówione, nie pisane. Jakoś trzeba dobrnąć do etapu tekstu. Jak to zrobić? Znów masz dwa sposoby: możesz wykorzystać konwerter mowy na tekst lub zlecić profesjonalną transkrypcję.

Konwerter mowy może być dobrym rozwiązaniem, jeśli nagrywasz króciutkie odcinki, czyli takie ok. 10-minutowe. O tym dlaczego – pisałam tutaj. Zerknij, jeśli rozważasz takie rozwiązanie.

Jednak najczęściej podcasty trwają ok. 30 minut, bywa, że i godzinę. Przy tak długich nagraniach odradzam pracę z konwerterem i proponuję zastąpić go człowiekiem. Również wtedy, gdy nagrywasz wywiady. Dlaczego? Bo konwerter (nawet AI) da Ci kilkanaście, lub kilkadziesiąt, stron tekstu, który będzie wymagał nie tylko przeredagowania, ale gruntownego uzupełnienia, przesłuchania, by oddzielić wypowiedzi poszczególnych osób, dodania niemal całej interpunkcji, i jeszcze kilku innych czynności.

A to już sporo pracy. Pracy, której przecież chcesz sobie zaoszczędzić. Dzięki profesjonalnej transkrypcji podcastu dostaniesz tekst, z którym będzie Ci się wygodnie pracować. Zyskasz więcej czasu i znacznie ułatwisz sobie recykling treści. Wystarczy redakcja, pocięcie tekstu na mniejsze porcje, wyciągnięcie ważnych haseł do ikonografiki i masz gotowe nowe-stare treści.

#kolejne artykuły