Jak to jest z tuńczykiem czyli nie tylko przepis na sałatkę | worldmaster.pl
#

Sałatki, ach te sałatki.  Mogą nie spełniać założeń diety raw food, ale trudno się oprzeć różnorodności pod względem smaków, możliwości kombinowania ze składnikami i często też efektom wizualnym jakie oferują.

Dlatego dziś przedstawię sałatkę i to nie byle jaką, bo z dość kontrowersyjnym składnikiem – tuńczykiem a do tego dość oryginalnie podaną.

Nie jedzmy tuńczyka?

Tuńczyk z puszki w wieku źródłach uchodzi za niezbyt zdrowa rybę. Po pierwsze ze względu na to, że gromadzi rtęć a po drugie właśnie dlatego, że jest z puszki i przyjęło się, że ten sposób dodatkowo źle wpływa na jakość ryby.

To, że tuńczyk może gromadzić wspomnianą szkodliwą substancję w nieco większej ilości niż inne ryby jest prawdą. Jednakże jeśli będziemy jeść go mniej często, to nam nie zaszkodzi.

Wiadomo też, że najlepiej jeść świeże ryby, jednak z różnych względów nie zawsze tak się da. Jeśli będziemy wybierać produkty wysokiej jakości, a przy tym sprawdzać skład pod kątem konserwantów i innej chemii, to tuńczyk z puszki nie będzie jedynie bezwartościowym dodatkiem o specyficznym smaku.

Musimy tylko pamiętać żeby nie był rozdrobniony, bo wtedy rzeczywiście traci wszelkie witaminy i składniki mineralne (a ma ich bardzo dużo, jakie to podam w jednym z następnych wpisów).

Takiego tuńczyka możemy zatem różnie wykorzystywać – m.in. właśnie robić mnóstwo różnych sałatek. Jedną z nich polecam na wszelkie spotkania towarzyskie. Wtedy z reguły trzeba zrobić coś efektywnego a o relatywnie krótkim czasie przyrządzania.

Jeśli chodzi o ilość osób, która się z tego wyżywi to powiedzmy, że zależy od ich apetytu 🙂

Zdjęcie własne

Składniki:

– 250 g makaronu świderki
– puszka dobrego tuńczyka w wodzie
– 2 kostki bulionu ekologicznego
– 2 pomidory
– cebula
– 2 ząbki czosnku
– papryczka chili
– sól, zioła prowansalskie, pieprz ziołowy do smaku
– koperek
– “wydmuszki” z cytryn (najlepiej wcześniej przygotowane)

 

Przygotowanie:

‌Makaron ugotować al dente w wodzie z jedną kostką bulionu, odcedzić. Cebulę drobno posiekać, zeszklić na odrobinie oleju. Wrzucić drugą kostkę bulionu, drobno posiekane czosnek i papryczkę chili oraz odsączonego tuńczyka.

Wymieszać aby się dobrze kostka rozpuściła. Pomidory pokroić w kosteczkę, dodać do sosu, dusić ok. 10 minut na małym ogniu. Doprawić ziołami prowansalskimi, solą i pieprzem ziołowym. Dodać makaron, dokładnie wymieszać. Posypać posiekanym koperkiem. Podawać w “wydmuszkach” z cytryn. 


Wartości odżywcze całości

Sałatka wydaje się kaloryczna ale nie zapominajmy, że dzieli się to na ilość osób spożywających, tak więc : energia 1503,5 kcal, węglowodany 203,76 g; białko 67, 8 g; tłuszcz 44,3 g.

Pewnie słyszałeś nie raz jak dieta raw szturmem zdobywa coraz więcej zwolenników na całym świecie. Może zastanawiałeś się czy rzeczywiście całkowite przejście na nią jest aż tak dobre. Ja mimo, że pewne jej zasady już wdrożyłam, nie przewiduję totalnego wyeliminowania przetworzonych pokarmów. Jednak myślę, ze warto wiedzieć jak to jest z raw naprawdę. A ponieważ internet jest pod tym względem podzielony głównie na superlatywy zwolenników albo przeciwskazania przeciwników, postanowiłam napisać artykuł, który skonfrontuje jedne z drugimi jak najbardziej obiektywnie.  Ponieważ nie jest tego tak mało, musiałam moją „rozprawkę” podzielić na kilka części. Tutaj pierwsza czyli argumenty „za” zwolenników ale również kontrargumenty przeciwników (jeśli takowe znalazłam/istnieją). Nieraz dodałam również własne przemyślenia w postaci komentarza. Litery w nawiasach kwadratowych oznaczają odwołania do literatury podanej jako odnośniki (w cudzysłowach podane są cytaty dosłowne).

Rzeczowa dieta jest obecnie już dosyć znana, jednak zanim przejdę do powyżej wspomnianej analizy, przybliżę najpierw podstawowe zasady tej diety.

Najogólniej mówiąc polega ona na spożywaniu surowych pokarmów głównie roślinnych, chociaż czasem również zwierzęcych – jest bowiem nurt, który dopuszcza spożywanie surowych jaj, mleka i jego przetworów (jeśli nie obejmują obróbki termicznej) a nawet mięsa.  Dieta ma własną piramidę żywieniową, w której podstawą są 1) zielone liściaste warzywa, a następnie: 2) surowe warzywa i owoce,  3) kiełki i rośliny strączkowe, 4) orzechy i nasiona, 5) zioła, przyprawy, wodorosty i trawy (np. pszeniczna), 6) tłoczone na zimno oleje i drożdże [a]. W diecie nie dopuszczalna jest obróbka termiczna powyżej określonej temperatury (o czym później), dozwolone są natomiast następujące działania: moczenie, kiełkowanie, odwodnienie (suszenie), łączenie (mieszanie, siekanie, wyciskanie). [b]. Więcej na temat samych zasad możecie przeczytać w wielu artykułach w sieci.

To co gotowi na pierwszą część wirtualnej dyskusji?

Argument 1 – utrata enzymów

Obróbka termiczna pokarmów powyżej 40-45 stopni (nie ma tutaj szczegółowej zgodności) powoduje niszczenie enzymów naturalnie występujących w żywności a to właśnie one są głównie odpowiedzialne za trawienie i wchłanianie substancji odżywczych. A jeśli ich nie dostarczamy organizmowi, musi on je wytworzyć sam. To dla niego spory wysiłek, poza tym udokumentowano, że mamy ograniczone zasoby tych związków więc im więcej ich produkujemy, tym szybciej się one wyczerpują. Prowadzi to do problemów trawiennych, niedoborów składników odżywczych, przyspieszonego starzenia się i przyrostu masy ciała. [c][d]

Kontrargument 1

Brak.

Argument 2 – akrylamid

W trakcie smażenia, pieczenia i gotowania wytwarza się akrylamid – toksyczny i szkodliwy dla nas związek. Wytwarzają się także wolne rodniki i inne toksyczne związki [c].

Kontrargument 2

„(…) od czasu wynalezienia ognia w naszym organizmie zaszły już tak daleko idące zmiany, że przerzucenie się na dietę naszych dawnych przodków nie ma uzasadnienia. Przede wszystkim w naszym DNA powstała mutacja, która sprawiła, że toksyczne związki pochodzące z dymu i pieczonej żywności przestały być dla nas tak zabójcze jak dla naszych dawnych przodków. Mogliśmy przebywać w zadymionych jaskiniach i korzystać z ognia całymi dniami.”[e]

Komentarz: z jednej strony to może przekonywać. Tyle lat jedzenia przerobionego pokarmu musiało nas uodpornić. Z drugiej jednak jak na naukowe wyjaśnienie dosyć to słabe. Jak widać mimo postępu medycyny, ilość pojawiających się nowotworów relatywnie nie maleje a nawet chorują na nie coraz młodsze dzieci. Mówiąc kolokwialnie – skądś się to musi brać. Może właśnie również z powodu obróbki termicznej a przynajmniej przez jej zbyt częste stosowanie?

Argument 3 – koagulacja białek

Podczas obróbki termicznej białka ulegają koagulacji i deaminują, co czyni je trudno przyswajalnymi [d][f].

Kontrargument 3

Brak.

Argument 4 – rozkład bakteryjny

„Przegrzane białka znacznie łatwiej podlegają rozkładowi bakteryjnemu w przewodzie pokarmowym, gwarantowany sposób na powstawanie bardzo silnych trucizn takich jak: ptomaina, leukomaina, merkaptany, indole, skatole, aminy, siarkowodór, inne związki gnilne, kadaweryna i wiele innych. Przechodzą do krwi powodując miriady okoliczności chorobowych.”[f]

Kontrargument 4

Brak.

Argument 5 – niszczenie witamin

„(podczas gotowania) (…) większość witamin zostaje zniszczona, a pozostała ich część przechodzi w formy, które są trudne do wykorzystania przez organizm ludzki;” [d]

Kontrargument 5

Brak

Argument 6 – szkodliwa postać minerałów

„(podczas obróbki termicznej) Minerały szybko tracą swój organiczny charakter i powracają do pierwotnego stanu, w jakim znajdują się w glebie, wodzie morskiej, skałach, metalach, itd. W takim stanie są one bezużyteczne i organizm często je odkłada, po czym mogą się one łączyć z nasyconymi tłuszczami i cholesterolem w układzie krwionośnym, w ten sposób zatykając go jak podobna do cementu masa. Ponad 90% Amerykanów ma depozyty w arteriach! Nieorganiczne minerały są wysokotoksyczne. Dla przykładu jod, będący niezbędnym elementem. Jednak w stanie nieorganicznym nosi piętno czaszki ze skrzyżowanymi piszczelami. A żelazo. Jako takie jest niezbędne, ale Fe nieorganiczne powoduje zapalenia wątroby i hemochromatozę.”[f]

Kontrargument 6

Brak

Argument 7 – mutageny i inne

„Podgrzane tłuszcze są szczególnie szkodliwe, ponieważ przekształcają się w akroleiny, wolne rodniki oraz inne mutageny i substancje rakotwórcze.” [f]

Kontrargument 7

Brak

Argument 8 – pestycydy

„(…)pestycydy przekształcają się w nawet bardziej toksyczne związki chemiczne” [d]

Kontrargument 8

Brak

Argument 9 – straty tlenu

„(…)wartościowy tlen zanika” [d]

Kontrargument 9

Brak

Kolejna grupa argumentów skupia się już na pozytywach samej diety.

Argument 10 – utrata wagi

Jedzenie surowych pokarmów powoduje zmniejszenie masy ciała – szybki i trwały spadek wagi [c]

Kontrargument 10

Takie efekt można osiągnąć również stosując obróbkę termiczną. Poza tym w wielu przypadkach przy stosowaniu diety raw spadek wagi może być zbyt szybki.

Komentarz: kontrargumenty przeczytane w niektórych komentarzach ale akurat trudno się z nimi nie zgodzić.

Argument 11 – odporność

Zwiększa się odporność i usprawnia funkcjonowanie.[c]

Kontrargument 11

Organizm może źle zareagować, zwłaszcza na początku stosowania diety. Może nastąpić nadmierne ochłodzenie i wysuszenie organizmu. [g]

Argument 12 – witaminy i minerały

„(…) dieta ta zawiera mniej tłuszczów trans i nasyconych tłuszczów, ma niską zawartość sodu i cukru, wysoką zawartość potasu, magnezu, kwasu foliowego, błonnika, witamin i przeciwutleniaczy (mniejsze ryzyko wystąpienia chorób serca, cukrzycy i raka).” [c]

Kontrargument 12

Za to może brakować wapnia oraz witamin zwłaszcza z grupy B a także D.[b]

Komentarz: z kontrargumentami 11 i 12 „rozprawimy się” w następnej części artykułu.

Argument 13 – pożyteczna flora bakteryjna

„(…) surowe produkty zawierają bakterie i inne drobnoustroje, które wpływają na system immunologiczny i trawienie – dieta wspomaga regenerację przewodu pokarmowego lub nawet go leczy” [c]

Kontrargument 13

Organizm może źle zareagować, zwłaszcza na początku stosowania diety na taką zmianę. Poza tym surowizna może zawierać również szkodliwe bakterie i drobnoustroje (zwłaszcza jajka i mięso) i to właśnie obróbka termiczna je zabija.

Komentarz: kontrargument na podstawie ogólnych wniosków różnych osób i wiele w nim racji. Jednak zwolennicy raw i na to mają odpowiedź, o czym w części 2.

Argument 14 – brak chemii

„(…) nie stosuje się żadnych wzmacniaczy smaku, które mogą spowodować toksyczność jedzenia (bez konserwantów, sztucznych dodatków, barwników)”[c]

Kontrargument 14

Brak

Argument 15 – dobro dla skóry

„(…)polepszenie stanu skóry, zanik trądziku i dolegliwości dermatologicznych”[c]

Kontrargument 15

Brak

Argument 16 – brak utraty wartości odżywczych

„(…)dostarczamy organizmowi wielu niezbędnych składników mineralnych, które w wysokiej temperaturze mogłyby ulec zniszczeniu” [c]

Kontrargument 16

Można stosować suplementację.

Komentarz: to dosyć słaby argument, ponieważ suplementy wcale nie muszą być dobrze przyswajalne. Jednakże wiem, że stosują go sami „rawianie” np. w kwestii witaminy D.

Argument 17 – profity emocjonalne

„(…)pozytywne  zmiany w sferze mentalnej – optymistyczne i bardziej radosne podejście do życia, zwiększenie się motywacji do działania, świetne samopoczucie” [c]

Kontrargument 17

Ochłodzenie i szok dla organizmu, do którego często dochodzi na diecie raw, może spowodować odwrotny skutek. „(…)jak podkreśla ajurweda, surowizna ma w przewadze smak gorzki i cierpki, tak jest w przypadku sałat i ziół. Te smaki są nie tylko wychładzające i oczyszczające, ale również ściągające i osuszające. Co dla mnie absolutnie fascynujące – przenoszą naszą uwagę do środka, jednak w nadmiarze zwiększają niezadowolenie z życia. Zwiększają lęki.” [g]

Argument 18 – lepsza praca mózgu

„(…)poprawę koncentracji i pamięci, jaśniejsze i bardziej logicznie myślenie”[c]

Kontrargument 18

„Dzięki kalorycznym posiłkom mógł rozwijać się mózg” [e]. Czyli wg tego obecnie nadal może rozwijać się dzięki nim.

Komentarz: akurat to zdanie zostało nieco przeze mnie naciągnięte do kontrargumentu ale rzeczywiście takowe twierdzenie zostało podane w podanym w linku artykule. A ja myślałam, że  ważna jest nie tylko ilość kalorii ale również ich jakość (czyli z jakich tłuszczów pochodzą) i że to właśnie mnóstwo części surowych roślin dostarcza kwasy omega, tak potrzebne do właściwej pracy mózgu  😉

Argument 19 – więcej energii

„(…)wzrost energii – człowiek staje się bardziej aktywny, ma więcej sił”[c]

Kontrargument 19

Jedzenie surowizny działa ochładzająco i dostarcza organizmowi mniej energii niż gotowanie, pieczenie, smażenie. Już na pewno nie powinno się przebywać na takiej diecie w okresie jesienno-zimowym w takim klimacie jak nasz. [g]

 

No to jest tego trochę do przetrawienia.

Moje wnioski pozwolę sobie zawrzeć w innej części artykułu a na razie zostawiam Was z własnymi przemyśleniami.

Wielka gwiazda z trzema fanami na koncercie

Trzy dni temu świat obiegła informacja, że mało znany zespół Threatin ze Stanów Zjednoczonych (żeby móc zagrać koncerty w Europie) zadbał o fałszywą popularność. Afera jest dosyć gruba, bo Theratin nie tylko kupił sobie fanów na Facebooku (obecnie ponad 39K), ponad milion wyświetleń na Youtube. Wykreował fake’ową wytwórnię płytową, agencję bookingową i własny fanklub. Sam również nagrał promocyjne klipy, chociaż akurat tego przy obecnych możliwościach sprzętowych nie uważam za zbytnie osiągnięcie (tym bardziej, że specyficzna jakość scenariusza tych klipów rzuca się w oczy).

W każdym razie te starania przyniosły zamierzony rezultat – europejskie kluby myśląc, że mają do czynienia z prawdziwą gwiazdą zgodziły się na koncerty. I tak na pierwszym z nich w Londynie miało być 300 osób. Zapewniał o tym rzekomy agent gwiazdy, a pojawiły się ….. trzy. Podobnie było w innych brytyjskich miastach. Ostatnie doniesienia mówią, że koncert w Belfaście został odwołany.

Co ciekawe za tym wszystkim stoi jeden człowiek – Jered Theratin. To on jest jedynym członkiem zespołu – liderem, wokalistą i gitarzystą. I obecnie twierdzi, że to wszystko odbywało się zgodnie z misternie obmyślonym planem eksperymentu. Miał on wykazać, że w dzisiejszym świecie niesłychanie łatwo stać się częścią iluzji.

 

“You are part of the illusion”

Niezależnie od tego czy Jered mówi prawdę, miał rację. Nie można mu też odmówić zarówno pomysłowości ale także determinacji – cała afera wymagała od niego nie tylko nie lada zachodu.  Wymagała również poniesienia kosztów (np. wszystkie zaliczki na wykupione bilety opłacił on). Poza tym wielu osobom podoba się jego wokal i gra na gitarze. Niemożna więc powiedzieć, że jest beztalenciem, który powinien zająć się czymś zupełnie innym niż muzyka. Oczywiście trudno pochwalić aspekt moralny takiego sposobu na zdobycie rozgłosu. W końcu Jered jest obecnie na ustach większej ilości ludzi niż ma polubień na Facebooku. Warto na sprawę spojrzeć obiektywnie.

Afera Theratina ukazuje smutną prawdę o naszych czasach, w tym o internecie, który stał się taką potęgą, że można powiedzieć, że niemal posiadł odrębną tożsamość. Z tym, że potęga ta wymknęła się nieco spod kontroli i jednym z tego aspektów jest właśnie możliwość łatwej manipulacji wieloma ludźmi naraz. Nie tylko przypadek Jereda to potwierdza.

informacja, świat obiegła informacja, Threatin, koncerty w Europie

 

Jestem popularny, bo mam tysiące followersów?

Ci, którzy prowadzą profile na portalach społecznościowych pewnie nie raz spotkali się z kontami. Konta te nie wiedzieć czemu mają mnóstwo obserwujących/ followersów/ inaczej zwanych, a co za tym idzie polubień, komentarzy i reakcji. Napisałam nie wiedzieć czemu, bo konta te nie zawierają praktycznie żadnych wartościowych treści, bo trudno takimi nazwać np. jedynie zdjęcia danej osoby w różnych pozach. Często te zdjęcia są bardzo podobne do siebie i całe ich serie ciągną się przez wiele miesięcy. Nie są to osoby naprawdę znane, których popularność byłaby rzeczą zrozumiałą i naturalną. Mimo to takim profilom wciąż przybywa obserwujących/followersów itd. – liczby “fanów” dochodzą do kilkudziesięciu tysięcy.

Na początku trudno było mi uwierzyć, że to wszystko może byc fake’m. Zaczęłam wchodzić na konta tych licznych obserwatorów i w bardzo wielu przypadkach są one delikatnie mówiąc dosyć dziwne. Albo mają po jednym lub kilka wpisów (znów nic konretnego), albo znowuż są bardzo podobne do profili, które obserwują. Czasem różnią się tylko zdjęciami a teksty pod spodem są stricte powieleniem. Wiadomo już, że nie Jered pierwszy wpadł na pomysł kupowania sławy.

 

Ściemniaj dopóki się da?

Co ciekawe stwarzanie iluzji może popłacać. Nie wiem jak jest w przypadku Facebooka i innych ale wiem, że Instagram płaci za tak dużą jak wspomniana popularność. Przy tym administratorzy raczej nie są w stanie udowodnić, że jest ona fałszywa – konta są pewnie tworzone z różnych IP. Może nawet przez prawdziwe osoby, a to z jakiego powodu (czyli tylko po to żeby udawać czyjegoś fana) i że za pieniądze nikt nie jest w stanie wykazać. Czasem tylko na jaw wychodzi prawda ale jest to kropla w całym morzu udawania.

Tak więc ci, którzy prowadzą swoje profile z pasją, wkładają serce w każdy wpis i zdobywają followersów naturalnie. Nieporównywalnie wolniej, muszą się chyba pogodzić z taką niesprawiedliwością. Trzeba wziąc na klatę, że wszystko w tym świecie ma swoje złe strony –  w przypadku internetu jest to możliwość mamienia całych społeczności. Pozostaje chyba jedynie satysfakcja, że działa się uczciwie i nie idzie się na łatwiznę, czego życzę wszystkim tak postępującym.

Jeśli chcecie przeczytać więcej o Jeredzie to tutaj jeden z artykułów.

 

Teraz o czymś, co doskonale spełnia założenia diety raw food i powinno się znaleźć w każdej zdrowej kuchni, najlepiej na stałe. Kiszony sok z buraków. Wierzcie czy nie ale jest tyle korzyści płynących ze spożywania tego soku, że mimo wymienionej tu sporej listy, są to tylko te najważniejsze.

Naturalny probiotyk

Dzięki kwaśnemu odczynowi pH, zawartości pożytecznych bakterii i dużej ilości kwasu mlekowego (jego pałeczek) sok ten pozytywnie wpływa na naturalną florę bakteryjną jelit – stymuluje ją do rozwoju. Dzięki temu także chroni i wspiera układ odpornościowy (bariera jelitowa) tak więc regularnie pity sok z kiszonych buraków zmniejsza ryzyko infekcji. Jest wskazany nie tylko po kuracjach antybiotykowych ale również w celu wzmocnienia odporności. To dlatego cały czas powinniśmy go pić – cały czas jesteśmy narażeni na różne infekcje.

Działa na nerki

Sok z buraków usprawnia pracę nerek wspomagając wydalanie kwasu moczowego z organizmu. To stanowi profilaktykę kamicy nerkowej oraz wspiera leczenie chorób reumatycznych.

Oczyszcza

Już wymienione powyżej właściwości wpływają ogólnie na detoksykację całego organizmu a więc organów wewnętrznych, krwi a nawet skóry.

Odkwasza

Chociaż sam sok ma odczyn kwaśny, działa zasadotwórczo! Ta niesamowita właściwość może pomóc naszemu organizmowi uzyskać odczyn zasadowy. A w dopiero w takim zasadowym środowisku nie rozwijają się bakterie, wirusy, grzyby oraz nowotwory.

Działa antynowotworowo

Powyższe oraz zawartość betaniny, czyli czerwonego barwnika, który działa przeciwutleniająco, powoduje, że nasza kiszonka chroni komórki przed rakiem. Może być więc z powodzeniem stosowana w profilaktyce nowotworów oraz wspomagająco w ich leczeniu (zwłaszcza raka pęcherza, raka żołądka i raka jelita grubego).

Znakomicie działa na krew

Dzięki krwiotwórczym właściwościom sok zapewni nam odpowiednie wyniki krwi. Obowiązkowy przy anemii!

Korzystnie wpływa na ciśnienie krwi

Reguluje ciśnienie krwi a więc przyda się wysokociśnieniowcom a i nie obniży go za bardzo jeśli z natury mamy niskie.

Pomoże i cukrzykowi

Szczególnie poprzez ochronę układu krwionośnego oraz obniżenie cholesterolu.

Działa na inne układy

Pozytywnie oddziałuje na wzrok, układ nerwowy oraz układ kostny.

Odmładza

To dzięki wspomnianemu już oczyszczaniu a także przyśpieszaniu syntezy kolagenu.

Wspomaga odchudzanie

Posiada sporo błonnika przy niskiej ilości kalorii. Do tego ułatwia trawienie, przyśpiesza przemianę materii i może obniżać poziom tłuszczów we krwi.

Bardzo potrzebny w ciąży

Ze względu na zawartość m.in. kwasu foliowego, ważnego składnika dla rozwoju układu nerwowego płodu, a także zawartość żelaza, chroniącego przed anemią ciążową.

To cała skarbnica innych witamin i minerałów

A więc witamina A, C, E, K oraz witaminy z grupy B (w tym kwas foliowy, witamina B3 lub inaczej PP) oraz wapń, potas, magnez, fosfor no i wspomniane już żelazo.

Jak dawkować?

Tak jak to z naturalnymi środkami bywa, żeby odczuć pełne działanie soku należy go spożywać długotrwale. Najmniej przez 2-3 tygodnie a najlepiej na stałe – codziennie w dwóch dawkach po pół szklanki.

Jak przygotować sok z kiszonych buraków?

Nie jest to trudne, chociaż trzeba się trzymać paru zasad, ponieważ sok może spleśnieć. Jednak jeśli się je stosuje to takie ryzyko jest naprawdę małe.
Zanim podamy te zasady, najpierw wymieńmy składniki:

  • około kilograma buraków (najlepiej z uprawy ekologicznej)
  • około 2 litrów przegotowanej i ostudzonej wody
  • sól, najlepiej himalajska, w ilości 1 łyżka na litr wody
  • ziele angielskie, liście laurowe
  • 6-7 ząbków czosnku
  • trochę wody z kiszonych ogórków

Otóż ważne jest żeby wszystkie składniki były przykryte wodą i dodatkowo czymś obciążającym, co zapobiega ich pływaniu po powierzchni a co za tym idzie pleśnieniu. Należy też wyparzyć naczynia – zarówno to, w którym będzie się kisił sok, jak i to,które będzie przykrywało stałe składniki.
Najlepiej zastosować kamionkę, w razie jej braku duży słoik ale z na tyle dużym otworem żeby łatwo można było obciążyć wszystkie buraki i przyprawy.

Przypomnę, że zaczynamy od wyparzenia naczyń. Następnie trzeba obrać i pokroić w kostkę (można też w plastry) buraki. Czosnek również należy obrać i przekroić każdy ząbek na pół. Umieszcza się to wszystko w kamionce/słoiku, tak aby czosnek był przykryty burakami. Potem dodaje się ziele angielskie i listek laurowy, również pod buraki. Następnie zalewa się to wszystko osoloną wodą, dodaje wodę z ogórków i przykrywa talerzem. Odstawia się w temperaturze pokojowej na 4 do 7 dni. Codziennie trzeba sprawdzać czy nie zalęgła się pleśń. Jeśli tak to najlepiej wtedy taki sok wylać i zrobić nowy. Gotowy sok ma lekki kwasowy posmak, barwę mocno bordową. Trzeba go przechowywać w lodówce.

 

Najprostsze fit pieczone mielone!

Wtorkowy obiad to ciężki temat. W poniedziałek dojadamy po weekendowym gotowaniu, ale we wtorek czas wrócić do kuchni na dłużej. Otóż, to!

Uwielbiam proste dania, które są również szybkie i łatwe w przygotowaniu. Poza tym, jestem głodomorkiem, więc lubię zwiększać objętość dań poprzez dodanie do nich warzyw.  Także poniższy przepis to idealny tego przykład.

kotlety

Przedstawiam Wam dzisiaj przepis na ekspresowe w wykonaniu pieczone kotlety mielone z burakiem:

Składniki:

  • 350g mięsa mielonego
  • 3 buraki
  • 1 jajko
  • 1 cebula
  • 3 małe ząbki czosnku
  • 3 łyżeczki kaparów
  • posiekana natka pietruszki
  • przyprawy: przyprawa do mięsa mielonego, papryka ostra i słodka, majeranek, sól, pieprz

Ugotowane buraki tarkujemy na dużych oczkach

Cebulę, czosnek, a także kapary kroimy na bardzo drobną kostkę

Łączymy wszystkie składniki, przyprawiamy

Formujemy małe kuleczki i układamy je na spryskanym tłuszczem papierze do pieczenia

Pieczemy około 20 minut w temperaturze 180*C

Można podać z kaszą, ziemniakami, a także surówką

Smacznego!

fit mielone

facebook.com/kedziorkicom/

O nas:

Można powiedzieć, że połączył nas sport. Poznaliśmy się na wrotkach, co więcej, zostaliśmy najlepszymi przyjaciółmi. Motylki w brzuchu podpowiedziały nam, że to Miłość! Przyszedł czas na ślub i zaczęła się istna sielanka! Przytycie kilkunastu kilogramów zmobilizowało nas do zmiany swojego życia.

Wydawałoby się, że to zmiany na gorsze! W związku z tym przestaliśmy jeść lody które smakują najlepiej po 23. Nie pijemy już butelki wina patrząc jak dogasają świece. W zamian postanowiliśmy wspólnie spędzać czas aktywnie! Szybko pokochaliśmy sport i wszystko co z tym związane!

Teraz czas poświęcamy na mobilizowaniu siebie nawzajem do coraz cudowniejszych rzeczy które jednocześnie wciąż zbliżają Nas do siebie!

#kolejne artykuły