Chcesz zostać copywriterem? Oto z czym musisz się liczyć | worldmaster.pl
#

Coraz mniej zleceń, ogromna konkurencja, niestabilność finansowa – to czeka każdego przyszłego copywritera. Każdy, kto decyduje się na wejście do tej branży, musi mieć tego świadomość. Zobacz więc, z czym musisz się liczyć na początku swojej przygody, aby nic Cię nie zaskoczyło, bo myślenie o copywritingu jako pracy łatwej i przyjemnej jest ogromnym błędem i można przeżyć srogi zawód.

Copywriting wydaje się dla wielu osób pracą marzeń. Nie wymaga specjalnych kwalifikacji, więc łatwo zacząć, a do tego można pracować w domu lub gdzie tylko się chce. Jednak taka praca nie jest dla każdego, a zwłaszcza dziś, kiedy branżę opanował kryzys związany zarówno z inflacją, jak i pojawieniem się na rynku sztucznej inteligencji. Każdy, kto chce zostać copywriterem musi się więc liczyć przede wszystkim z tym, że teraz jest trudniej niż kiedykolwiek.

Nie od razu znajdziesz zlecenia i zarobisz

Początkujący nigdy nie mieli lekko. Teraz nie mają tym bardziej. Nie dość, że jest ogromna konkurencja i to już nie tylko w postaci innych copywriterów, to jeszcze inflacja powoduje, że jest mniej klientów. Przedsiębiorcy są mniej chętni na copywriting, gdyż szukają oszczędności i coraz częściej rezygnują z usług, które nie są niezbędne. W dodatku sztuczna inteligencja zapewnia szybkie i bardzo tanie treści. Samo Twoje zaangażowanie to więc niestety za mało. Musisz przygotować się na to, że raz zlecenia będą, a raz nie. Tym samym Twoje zarobki w każdym miesiącu będą inne. Musisz więc nauczyć się rozsądnego gospodarowania pieniędzmi i umieć powstrzymać się od większych i droższych zakupów, kiedy uda Ci się więcej zarobić. Warto bowiem oszczędzać pieniądze na okresy bez zleceń. To ważne zwłaszcza dla osób decydujących się na rejestrację działalności, ponieważ koszty trzeba ponosić niezależnie od zarobków. Na szczęście jednak w copywritingu dużych kosztów nie ma.

Umiejętności, wiedza i portfolio – bez tego zginiesz

kurs copywritingu

Zanim zaczniesz szukać zleceń skup się na zdobyciu niezbędnej wiedzy i umiejętności. Pisz jak najwięcej i szlifuj warsztat. Sam napisz sobie pewną ilość artykułów na różne tematy i stwórz z nich pierwsze portfolio, które pomoże Ci zdobywać pierwsze zlecenia. Copywriting wymaga także ogromnej wiedzy, dotyczącej zarówno samego zawodu, jak i rozmaitych dziedzin, aby być gotowym na zlecenia o każdej tematyce. Żadne studia niestety nie uczą copywritingu i pisania do internetu. Możesz jednak zrobić dobry kurs i to całkiem szybko. Sama taki stworzyłam, a kolejna tura rusza już 5 czerwca. Więcej informacji oraz sposoby zapisu możesz zobaczyć na moim blogu – TUTAJ.

Proste zlecenia w ulubionej tematyce – na to nie licz

Początkujący copywriterzy zawsze myślą, że nikt nie da im czegoś innego niż proste zlecenia na teksty SEO, na lekkie i przyjemne tematy. Znajdują też sobie niszę – ulubioną tematykę do pisania, bo tak sugerują wszelkie poradniki. Dziś absolutnie na to nie możesz liczyć. Przez sztuczną inteligencję zapotrzebowanie na proste teksty na lekkie tematy zmalało już prawie do zera. Jeśli tego typu tematyka jest Twoją niszą to jesteś przegrany. Musisz być gotowy do pisania trudniejszych, wysokiej jakości tekstów na tematy techniczne, takie, jak budownictwo czy motoryzacja. AI nie tworzy wysokiej jakości treści, więc klienci, którzy takich potrzebują, nadal poszukują copywriterów, ale na pewno nie początkujących z marnymi umiejętnościami i ambicjami.

Nie idź na łatwiznę – AI Ci nie pomoże

nie da sztucznej inteligencji

Jeśli masz pisać teksty wysokiej jakości i zależy Ci na dobrych zleceniach, nie wolno Ci dać się wciągnąć w sztuczną inteligencję. Jest kusząca, bo pozwala zaoszczędzić masę czasu, ale jakość generowanych tekstów jest kiepska. Ponadto klienci też już znaleźli sposób na wykrycie treści generowanych. Korzystają z detektorów AI, które jednak nie są bez wad. Niestety potrafią wskazać jako generowany tekst, który wygenerowany nie został. Dlatego do roboty musisz się przyłożyć ostro, aby później klient nie zrobił Ci niemiłej niespodzianki w postaci odrzucenia tekstu z powodu rzekomego wygenerowania przez AI.

Nie zaczniesz już od GoodContent

copywriting jak zacząć

Musisz wiedzieć, że zaczynając dziś przygodę z copywritingiem, rzucasz się od razu na głęboką wodę. Do niedawna jeszcze można było na spokojnie zacząć od portali typu GoodContent czy Textbookers. Teraz niestety świecą one pustkami. Nie ma tam zleceń właśnie dlatego, że klienci wybrali AI. Na tych portalach przeważały zlecenia na teksty SEO od klientów, którzy nie chcieli dużo płacić, a copywriterzy byli tam coraz bardziej wybredni, więc AI stała się dla nich lepszą i szybszą alternatywą. Warto jeszcze jedynie sprzedawać swoje treści na Giełdzie Tekstów lub zarejestrować się na WhitePress, ale tam bardzo trudno dostać zlecenia. Możesz też szukać zleceń w grupach Facebookowych, ale większość ofert jest tam wyśmiewana i krytykowana, zwłaszcza oferty od początkujących. Musisz więc najpierw wiedzieć, jaką stawkę oferować, by nie była zbyt niska ani zbyt wysoka.

Nie wystawiasz faktur? Twoje szanse maleją

wystawianie faktur

Wiadomo, że w obecnej sytuacji trudno, by początkujący copywriter od razu zakładał działalność. Jednak klienci o wiele przychylniej patrzą na copywriterów mających własne firmy i wystawiających faktury. Zarejestrowana działalność to dla nich nie tylko dowód Twoich kompetencji, ale również możliwość późniejszego zwrotu podatku VAT. Ponadto unikają czasochłonnych formalności, które są konieczne przy współpracy na umowę o dzieło czy zlecenie, gdzie muszą odprowadzać copywriterowi podatek dochodowy i składki ZUS. Szczególnie klienci szukający dobrych, doświadczonych copywriterów preferują firmy i faktury VAT, a teraz spotkasz oferty właśnie głównie od takich.

Jeśli czujesz się zniechęcony przez to, co tu przeczytałeś – nie o to chodzi. Copywriting to wspaniała, wartościowa praca, która daje satysfakcję, uczy kreatywności i pozwala zdobyć ogromną wiedzę. W obecnej sytuacji trzeba jednak zdawać sobie sprawę z tego, że łatwo nie będzie i być na to przygotowanym. Pracuję w tej branży już 5 lat. Moje początki też nie były łatwe, a przecież jak zaczynałam to nie było jeszcze ani inflacji, ani AI. Wyobrażam sobie więc jak trudno jest dziś i chcę wspierać początkujących. Jestem przekonana, że obecna sytuacja zweryfikuje rynek i odsieje słabych, a przetrwają tylko najlepsi.

Recycling treści to temat nienowy, a jednak często traktowany po macoszemu. Bywa, że podchodzimy do niego jak do jeża. Niby czujemy o co w nim chodzi, że może być pożyteczny, ale jakoś tak trudno zebrać się w sobie i faktycznie zacząć z niego korzystać.

A szkoda. Bo to niezwykle produktywny i użyteczny koncept. Dlatego biorę go dziś na tapet. Szczególnie, że minimalizm i upraszczanie w każdym aspekcie życia są mi bliskie. A recykling treści jest w sumie o minimalizmie.

Co to jest recykling treści?

Nawet jeśli widzisz ten termin po raz pierwszy, domyślam się, że kojarzy Ci się z podstawowym znaczeniem słowa recykling, czyli odzyskiwaniem. I dokładnie o to w nim chodzi. Recykling treści to odzyskiwanie do ponownego wykorzystania treści, które już zostały stworzone. Cud-miód koncepcja dla każdego, kto ceni swoje zasoby i lubi ułatwiać sobie pracę.

Bo nie oszukujmy się, napisanie artykułu na bloga czy wymyślenie i nagranie podcastu zajmuje sporo czasu. Często wymaga wysiłku (zebranie materiałów, sprawdzenie danych, tworzenie docelowych treści itp.) lub pieniędzy, jeśli zlecasz content marketing na zewnątrz. I niezależnie od tego czy tworzysz wszystko samodzielnie, czy masz sztab ludzi, którzy Ci w tym pomagają, warto wycisnąć z raz wykonanej pracy tyle, ile się da!

Jak się robi recykling treści?

Jeśli masz nadzieję, że recykling treści to zwykłe kopiuj-wklej, to muszę Cię rozczarować. Aż tak prosto nie jest. Ponowne wykorzystanie tego, co dotychczas zostało stworzone, wymaga pewnego wysiłku, jednak znacznie mniejszego, niż stworzenie nowych, unikalnych treści.

Chcąc recyklingować treści, mamy dwie drogi do wyboru:
revamping – czyli aktualizacja istniejących treści i ponowna ich publikacja; sprawdza się we wpisach blogowych, artykułach czy e-bookach;
repurposing – czyli przerobienie istniejących treści na nowy, inny format; tu możliwości jest wiele i właśnie o tej metodzie opowiem Ci dzisiaj.

Przerobienie treści, które stworzyłeś(-aś), lub które ktoś stworzył dla Ciebie, to prosty sposób, by uzyskać maksimum korzyści przy stosunkowo niewielkim nakładzie pracy. A co możesz zyskać?

 

korzyści z recyklingu treści

Sposoby na recykling treści

Na przykładzie podcastu pokażę Ci jak wykorzystać to, co już nagrane. Bo właśnie podcast jest świetną bazą do recyklingu treści. Jego stworzenie jest dość czasochłonne. Niestety w żaden sposób nie wpływa na Twoją widoczność, lub Twojej marki, w Google. Trzeba się sporo napracować by wypromować podcast. Zatem warto po czasie wykorzystać go ponownie i ułatwić sobie życie.

1. Artykuł na bloga – właściwie niezależnie od tego czy w podcaście prezentujesz wywiady, czy jest to Twój monolog, zawsze można przerobić nagranie na wpis czy artykuł blogowy. Czasem nawet jeden odcinek może dać dwa lub trzy wpisy.
2. E-book – a co powiesz na połączenie treści z kilku lub kilkunastu odcinków i stworzenie e-booka? To świetny sposób na podsumowanie sezonu.
3. Opracowanie ikonografiki – możesz wyciągnąć najważniejsze dane przedstawione w podcaście i umieścić je w przyciągającej wzrok ikonografice. W ten sposób masz gotowy wpis na social media.
4. Live lub vlog – wykorzystaj najciekawsze tematy z podcastu do przeprowadzenia live’u lub nagrania vloga. Możesz rozwinąć kwestie, które wcześniej były poruszane w podcaście.
5. Nowe kanały – jeśli chcesz zaistnieć na nowych kanałach, np. na LinkedIn czy YouTube, wykorzystaj stare podcasty. Wyciągnij z nich największe smaczki i użyj w nowych miejscach.

Mam nadzieję, że dostrzegasz ogromną oszczędność czasu i energii płynącą z tych rozwiązań. Nie musisz ciągle wymyślać nowych treści; non stop znajdować nowych tematów. Możesz skupić się na tym, co dla Ciebie najistotniejsze, czyli np. nagrywaniu podcastu, i docierać do odbiorców recyklingując raz wytworzone treści.

Od czego zacząć?

No dobra, pomysł może i fajny, ale podcast to jednak słowo mówione, nie pisane. Jakoś trzeba dobrnąć do etapu tekstu. Jak to zrobić? Znów masz dwa sposoby: możesz wykorzystać konwerter mowy na tekst lub zlecić profesjonalną transkrypcję.

Konwerter mowy może być dobrym rozwiązaniem, jeśli nagrywasz króciutkie odcinki, czyli takie ok. 10-minutowe. O tym dlaczego – pisałam tutaj. Zerknij, jeśli rozważasz takie rozwiązanie.

Jednak najczęściej podcasty trwają ok. 30 minut, bywa, że i godzinę. Przy tak długich nagraniach odradzam pracę z konwerterem i proponuję zastąpić go człowiekiem. Również wtedy, gdy nagrywasz wywiady. Dlaczego? Bo konwerter (nawet AI) da Ci kilkanaście, lub kilkadziesiąt, stron tekstu, który będzie wymagał nie tylko przeredagowania, ale gruntownego uzupełnienia, przesłuchania, by oddzielić wypowiedzi poszczególnych osób, dodania niemal całej interpunkcji, i jeszcze kilku innych czynności.

A to już sporo pracy. Pracy, której przecież chcesz sobie zaoszczędzić. Dzięki profesjonalnej transkrypcji podcastu dostaniesz tekst, z którym będzie Ci się wygodnie pracować. Zyskasz więcej czasu i znacznie ułatwisz sobie recykling treści. Wystarczy redakcja, pocięcie tekstu na mniejsze porcje, wyciągnięcie ważnych haseł do ikonografiki i masz gotowe nowe-stare treści.

„Osiołkowi w żłoby dano (…)”napisał niegdyś Fredro. Wybór bywa trudny, czasem nawet bardzo. Jeśli mamy znikomą wiedzę w danym obszarze, wybieramy trochę po omacku, na czuja. W świecie, w którym mnogość opcji, nawet przy zamówieniu kawy, przyprawia o zawrót głowy, z ulgą przyjmujemy prosty wybór: opcja A lub opcja B. Też tak masz? Bo ja ogromnie doceniam takie uproszczenia.

W transkrypcji nagrań jest właśnie tak prosto. Bez zbędnego kombinowania, udziwniania i wymyślania 101 spersonalizowanych rozwiązań. Jeśli chcesz zlecić transkrypcję wywiadu lub podcastu, to masz do wyboru dwa rodzaje transkrypcji. I dziś opowiem Ci o nich dokładniej.

Transkrypcja standardowa

Najpopularniejsza i najczęściej zlecana. Możesz też spotkać się z innymi określeniami tego rodzaju transkrypcji, takimi jak: wygładzona, edytowana, naturalna.

Głównym celem standardowej transkrypcji nagrania jest stworzenie tekstu przyjaznego czytelnikowi. Czyli to, co wcześniej zostało nagrane, ma się teraz dobrze czytać. Ten rodzaj transkrypcji świetnie sprawdza się w przypadku:
🔹 transkrypcji podcastów,
🔹 transkrypcji wywiadów dziennikarskich,
🔹 transkrypcji wywiadów do badań naukowych, gdy istotna jest tylko treść,
🔹 transkrypcji notatek głosowych,
🔹 transkrypcji wykładów i szkoleń,
🔹 transkrypcji webinarów.

Podczas spisywania nagrania pomijane są zbędne powtórzenia słów i przerywniki (np. „yyy”, „mhm”). Nie zapisuje się również informacji o reakcjach osób wypowiadających się (np. śmiech, płacz). Poprawiane są błędy składniowe i gramatyczne. Wszystkie te „operacje” wykonywane na tekście nie mogą zmienić sensu wypowiedzi. On jest najważniejszy i musi zostać zachowany.

 

dobra transkrypcja nagrań

Transkrypcja pełna

Inaczej nazywana transkrypcją dosłowną, verbatim lub słowo w słowo. Jak sama nazwa wskazuje, jest to wierne odwzorowanie na piśmie tego, co zostało nagrane.

Ten rodzaj transkrypcji nagrań wybierany jest w przypadku:
🔹 transkrypcji wywiadów marketingowych,
🔹 transkrypcji wywiadów do badań naukowych, gdy reakcje respondentów są istotne.

Kiedy wykonywana jest pełna transkrypcja nagrania wywiadu, dosłownie spisywane są nie tylko wypowiedzi, ale również wszelkie reakcje respondentów, wtrącenia, zająknięcia, urwane w pół słowa. Można by się pokusić o stwierdzenie, że niemal każdy dźwięk obecny w nagraniu, ma swoje odzwierciedlenie w tekście pisanym.

Skąd masz wiedzieć jaki rodzaj transkrypcji potrzebujesz?

Najprostszy sposób, aby określić czy potrzebujesz transkrypcji standardowej czy pełnej, to przede wszystkim zastanowić się, do czego będziesz używać gotowego tekstu. Czy spisanie reakcji rozmówców jest dla Ciebie istotne? Czy tekst coś straci, jeśli wykasowane zostaną wtrącenia, takie jak „yyy”, „eee”? Czy, gdzie i w jakiej formie będziesz publikować tekst?

Pamiętaj, że stopień „ingerencji” w spisywany tekst, niezależnie od tego czy zlecasz transkrypcję edytowaną, czy verbatim, powinien być ustalony przed realizacją zlecenia. To Ty decydujesz, które elementy nagrania zostawić, które pominąć. Może być i tak, że „yyy” moderatora nie jest spisywane, za to „yyy” respondenta zostaje wiernie odwzorowane w transkrypcie. Tekst, ma być użyteczny dla Ciebie. Ma Tobie ułatwiać pracę. Pamiętaj o tym.
I na koniec jeszcze jedna ważna rzecz – nie myl transkrypcji standardowej z redakcją i korektą tekstu. To dwie różne rzeczy. Transkrypcja standardowa będzie się dobrze czytała, ale nie będzie tekstem, który przeszedł pełną redakcję i korektę. Zazwyczaj będzie wymagała doszlifowania, szczególnie, jeśli ma być opublikowana, np. na blogu, w prasie lub e-booku.

Jeśli nagrywasz podcasty, wywiady, webinary lub notatki głowowe i potrzebujesz wsparcia w ich spisywaniu, to zapraszam serdecznie do współpracy. Przekonaj się, za co cenią mnie moi stali Klienci.

#transkrypcja #transkrypcjanagrań #transkrypcjapodcastów #transkrypcjawywiadów #transkrypcjawykładów #profesjonalnatranskrypcjanagrań

Tak, wiem doskonale, że podcasty zawładnęły naszym życiem. Słuchamy ich (a czasem i oglądamy, jeśli jest taka możliwość) codziennie, często nawet kilka razy dziennie. Podczas porannego biegania, na spacerze z psem, w drodze do pracy lub szkoły, sprzątając, gotując. Zdaje się, że ta lista nie ma końca.

Jednak uważam, że słowo pisane cały czas ma swoją wartość. Tym wpisem chcę Cię przekonać, że transkrypcja podcastu może przynieść więcej korzyści niż się spodziewasz.

 

Wzrokowcy wciąż są wśród nas

Wbrew obiegowej opinii naprawdę spora grupa osób nadal czyta, i woli czytać niż słuchać. W sumie to doskonale to rozumiem, bo choć sama sporo słucham, to jednak czytania nic nie zastąpi. Czytając tekst, nieważne czy jest to transkrypcja podcastu, wpis na blogu czy artykuł naukowy, całą uwagę skupiamy na tym, co mamy przed oczami.

Słowo pisane wymaga większej koncentracji i uważności. Ciężko jest czytać odkurzając podłogi czy przekopując ogródek. Poza tym w tekście zawsze można zaznaczyć ciekawe czy ważne fragmenty. Na marginesie lub żółtej karteczce można szybko zapisać pytanie czy kiełkujący pomysł inspirowany tekstem. Podcast nie daje takich możliwości.

 

co to jest transkrypcja podcastu

 

SEO nie lubi nagrań

Taka prawda. Najciekawsze nagranie, najbardziej kontrowersyjny wywiad, zmieniający życie podcast przepadnie w otchłani internetu, jeśli nikt się nie dowie o jego istnieniu. Boty indeksujące nie wychwytują plików dźwiękowych, zatem nie pozycjonują ich w wynikach wyszukiwania. Treści, które zapewne z ogromnym zaangażowaniem i starannością chcesz przekazać światu, nie mają szans przebić się przez… słowo pisane obecne na innych stronach.

Dlatego właśnie transkrypcja Twojego podcastu zamieszczona pod nagraniem, lub zamieniona we wpis blogowy o czym później, jest narzędziem, które pomoże Ci dotrzeć do odbiorców. Spisane nagranie ma szansę zostać naprawdę wysoko wypozycjonowane.

 

Ułatw sobie życie

Tak, nie pomyliłam się. Transkrypcje podcastów ułatwiają życie ich twórcom. Pozwalają oszczędzić sporo czasu i energii. Zapewne spędzasz dużo czasu przygotowując materiały i treści do podcastu. Potem kolejne godziny zajmuje nagrywanie. Być może zajmujesz się też jego montażem. To kolejne godziny. I co? To ma być koniec?

Przecież te nagrane treści, dzięki profesjonalnej transkrypcji, możesz wykorzystać jeszcze kilkukrotnie: we wpisie blogowy, w social mediach, w newsletterze, w artykule branżowym, a nawet w e-booku. Możliwości jest całkiem sporo. Dobrze wykonana transkrypcja podcastu jest świetną bazą do recyclingu treści. Dzięki temu Ty zyskujesz czas na… nagranie nowego podcastu!

 

zmiana mowy na tekst

Inkluzywność – warto o nią zadbać

Dla osób niesłyszących i niedosłyszących Twoje podcasty nie istnieją. Nie znają i nie mają szansy na poznanie tego, co masz do przekazania. A takich osób w Polce jest blisko pół miliona. Przyznasz, że całkiem sporo. Spędzają sporo czasu przed ekranami, ale i tak nie mogą skorzystać z Twoich nagrań.

Jeśli myślisz teraz o konwerterach mowy, to proponuję, żebyś spróbował(-a) wrzucić swoje nagranie w taki program. Sprawdź, ile treści otrzyma osoba głucha, używając tego narzędzia.

Transkrypcja nagrania z jednej strony pozwala Tobie dotrzeć do sporej grupy nowych odbiorców. Z drugiej zaś, daje szansę osobom niesłyszącym odkryć kolejny kawałek świata, który do tej pory był dla nich niedostępny.

 

Niech się niesie!

Ile razy zdarzyło Ci się usłyszeć zdanie, które jakoś szczególnie do Ciebie przemówiło, a jednak szybko uciekło z głowy? Próbowałeś(-aś) wrócić do tej myśli, ale jechałeś(-aś) wtedy samochodem/tramwajem/rowerem (niepotrzebne skreślić) i nie było jak zapisać.

Tu, według mnie, leży duża słabość podcastów. Łatwo je odsłuchać, ale też równie łatwo ulatują nam z głów. No i raczej nie są cytowane. Bo komu chciałoby się odsłuchiwać i spisywać nagranie, żeby publikować je na swoim Instagramie? Kto pisząc artykuł na bloga, zainspirowany Twoim podcastem, poświęci czas (bywa, że i trochę nerwów), by spisać to, co mówisz? Obie sytuacje są raczej mocno hipotetyczne.

A to właśnie dzięki udostępnieniu treści najłatwiej poszerzać zasięgi. I tu wkracza do akcji transkrypcja. Spisany podcast łatwo cytować, udostępniać, po prostu nieść w świat. Kopiuj, wklej i gotowe!

 

 Siła podcastu wzmocniona transkrypcją

Nie wątpię, że wkładasz dużo energii, zaangażowania i serca w swój podcast. Wiem, że podcasterzy i podcasterki myślą o swoich podcastach jak o dzieciach. I świetnie to rozumiem.

Podcast to cudowny sposób dostarczania rozrywki, wspierania, edukowania, skłaniania do refleksji. To dużo pracy i zaangażowania. Warto więc wykorzystać jego moc w pełni. Warto zainwestować w profesjonalną transkrypcję, a gotowy tekst zwróci Ci się z nawiązką.

 

 

#transkrypcja #transkrypcjanagrań #transkrypcjapodcastów #profesjonalnatranskrypcja

Praca w domu.

Jeśli jesteś kimś, kto nie znosi chodzenia do biura, marketing afiliacyjny jest idealnym rozwiązaniem. Będziesz mógł uruchamiać kampanie i otrzymywać przychody z produktów, które sprzedawcy tworzą podczas pracy w zaciszu własnego domu. Jest to praca, którą możesz wykonać bez konieczności zdejmowania piżamy.

 

Czym dokładnie jest marketing afiliacyjny?

Marketing afiliacyjny to model biznesowy, w którym otrzymujesz opłatę za wspieranie towarów lub usług innej firmy.

Chociaż jest to forma reklamy online, marketing afiliacyjny to nie to samo, co zwykłe hostowanie banerów reklamowych. 

W przeciwieństwie do banerów reklamowych, marketing afiliacyjny zazwyczaj nie płaci, dopóki odwiedzający nie dokona „konwersji”.

Konwersja jest zwykle opisywana jako transakcja dokonana przez potencjalnego klienta (odwiedzającego Twoją witrynę). Jednak niektórzy sprzedawcy interpretują „konwersję” w określony sposób. Może to być tak skomplikowane, jak zakup produktu przez klienta i podjęcie określonej akcji po zakupie.

Sieci afiliacyjne

Tysiące handlowców są zwykle dostępne za pośrednictwem sieci afiliacyjnych. Wchodzisz do sieci afiliacyjnej, a następnie aplikujesz do każdego programu handlowego indywidualnie. Niektórzy będą akceptować kandydatów automatycznie, podczas gdy inni ręcznie sprawdzają i zatwierdzają nowych partnerów.

Po zaakceptowaniu uzyskasz dostęp do linków afiliacyjnych, które są wyłącznie dla Ciebie. Te jedyne w swoim rodzaju linki można umieścić w dowolnym miejscu, w którym chcesz promować produkt sprzedawcy. Na swoim blogu, w e-mailu lub na swoim kanale YouTube. 

Najpopularniejsze sieci afiliacyjne

Rozpocznij swój biznes w marketingu afiliacyjnym już dziś!

Zarabianie pieniędzy w programach marketingu afiliacyjnego może być satysfakcjonującym sposobem na dodanie nowego strumienia przychodów bez podejmowania zbyt dużego ryzyka.

 Wszystko, co będzie Cię kosztować, to Twój czas. Aplikuj tutaj już dziś i zacznij zarabiać.

      

 

#kolejne artykuły