Ile kosztują Mistrzostwa Świata w Rosji? | worldmaster.pl
#

Ile kosztują Mistrzostwa Świata w Rosji? Informację o kwocie przeznaczonej na zorganizowanie Mundialu zmieniają się.

Najnowsze raporty finansowe przedstawiają kwotę ok. 19 miliardów USD. Raporty z końca 2017 r., przedstawiały kwotę ok. 12 miliardów USD wydaną przez Rosję na ten cel.

Mundial w Rosji

mundial-w-rosji

Mistrzostwa świata w piłce nożnej, to po Igrzyskach Olimpijskich największa impreza sportowa. W zorganizowanie Mundialu zaangażowanych jest wiele przedsiębiorstw oraz firm.

Budowana jest cała infrastruktura: autostrady, dworce, hotele, kolej, lotniska, stadiony, strefy kibica, bazy dla reprezentacji piłkarskich oraz nowoczesne systemy komunikacji i instalacji, bez których impreza nie mogła by się odbyć.

To będzie wyjątkowy Mundial!

ile-kosztuja-mistrzostwa-swiata

Część infrastruktury pozostała po zimowych Igrzyskach Olimpijskich zorganizowanych przez Rosję w Soczi. Jednak większość prac na terenie całej Federacji Rosyjskiej wykonano od nowa.

Kwoty wydawane na zorganizowanie Mistrzostw Świata

Większość wydatków została przeznaczona na infrastrukturę wokół stadionową. Zaplecze technologiczne, nowoczesne multimedia, sieci WiFi oraz komunikacyjne zapewniające odpowiednią przepustowość niezbędną do transmitowania meczy turniejowych.

Na przebudowę starych obiektów sportowych oraz budowę nowych stacji kolejowych, dróg i lotnisk przeznaczono ok. 9,5 miliarda USD. Na nowe stadiony oraz inne obiekty sportowe organizatorzy wydali ok. 5 miliardów USD.

Ile kosztowały poprzednie Mundiale?

mistrzostwa-swiata

Mistrzostwa Świata zorganizowane w Brazylii w 2014 roku według oficjalnych raportów finansowych kosztowały organizatorów ok. 13 miliardów USD. Największe koszty przeznaczone były na infrastrukturę około stadionową, czyli stadiony oraz technologie do obsługi Mistrzostw Świata.

Mundial, który odbył się w Republice Południowej Afryki w 2010 roku kosztował znacznie mniej. Raporty finansowe przedstawione przez organizatorów po Mistrzostwach Świata przedstawiały kwotę ok. 6 miliardów USD.

Kwota wydawana na zorganizowanie Mistrzostw Świata w piłce nożnej w ciągu 8 lat wzrosła trzykrotnie.

wyjatkowy-mundial

Ile kosztują Mistrzostwa Świata w Rosji?

To będzie wyjątkowy Mundial. Ze względu na miejsce rozgrywania turnieju oraz jego historyczne znaczenie. Po raz pierwszy w historii zostanie wprowadzony system VAR video weryfikacji (Video Assistant Referee).

Mundial w Rosji przejdzie też do historii ze względu na najwyższy koszt organizacji imprezy sportowej.

Tak naprawdę ile kosztują Mistrzostwa Świata w Rosji? Czy będzie to 19 miliardów USD, czy więcej? Dowiemy się po 15 Lipca, gdy Mundial się zakończy i dostępne będą oficjalne raporty finansowe organizatorów.

Źródło: sport.pl

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

Obserwując kariery piłkarzy, wiele osób zadaje sobie pytania: jaki jest koszt przygotowania dziecka do zawodowej gry w piłkę nożną? Czy warto inwestować pieniądze aby w przyszłości dziecko stało się profesjonalnym piłkarzem?

Według analizy przygotowanej przez Instytut Badawczy ABR SESTA, profesjonalne wykształcenie dziecka między  3. a 16. rokiem życia do zawodowej gry w piłkę może kosztować nawet ok. 0,5 miliona zł.

inwestycja-w-dziecko

Miesięczne wydatki na młodego piłkarza

W okresie od 3. do 7. roku życia dziecka, miesięczne wydatki związane z treningami piłkarskimi wynoszą od 800 zł do ok. 2000 zł. Kwoty uwzględniają koszt zajęć z trenerem, dojazdy na treningi oraz wyposażenie piłkarskie.

Miesięczny koszt 12 treningów (3 razy w tygodniu) w prywatnych akademiach piłkarskich w małych miastach wynosi od 70 do 120 zł. W średnich miastach od 80 zł do 120 zł. W dużych miastach od 120 zł do 250 zł.

W przedziale wiekowym od 8. do 16. roku życia wszystkie koszty wzrastają. Miesięczne wydatki kształtują się od 2 tys. zł do nawet ok. 5 tys. zł.

Z analizy wynika, że suma wszystkich wydatków ponoszonych przez rodziców w okresie od 3. do 16. roku życia może sięgać od 220 tys. zł do ponad 500 tys. zł.

miesieczne-wydatkiKwota jest realna do inwestowania

Przedstawione powyżej sumy są realne biorąc pod uwagę wszystkie koszty jakie muszą ponieść rodzice aby wykształcić profesjonalnego piłkarza.

Rodzice w większości przypadków nie zdają sobie sprawy jakie sumy pieniędzy przeznaczają na swoje dzieci. Kwoty wydawane na bieżąco przeważnie nie są liczone.

Analiza wykazała również, że większość rodziców jest w wstanie pokryć tego typu koszty. Suma końcowa jest ogromna. Jednak przy bieżących wydatkach jest realna do inwestowania.

Inwestycja w dziecko to najważniejsza inwestycja!

Koszt-przygotowania-dziecka-do-zawodowej-gry-w-pilkeKoszt przygotowania dziecka do zawodowej gry w piłkę

Mówi się, że inwestycja w dziecko to najważniejsza inwestycja w życiu. Przy odpowiednich treningach i wieloletnim przygotowaniu, inwestycja w dziecko może zwrócić się w stosunkowo niedługim okresie czasu.

Obserwując zarobki piłkarzy z pierwszych stron gazet,  zwrot poniesionych kosztów może nastąpić już w pierwszym roku grania w profesjonalnej lidze piłkarskiej.

Analiza została przeprowadzona przez Instytut Badawczy ABR SESTA we współpracy z Akademią Piłkarską EsKadra z Warszawy.

Źródło: Businees Insider Polska

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

Wielu uważa, że pieniądze rządzą światem. Decydują, kto zasiada na szczycie i dyktuje pozostałym, co mają czynić. Zapewne te same osoby twierdzą także, że pieniądze to wyznacznik sukcesu i prestiżu. Jednak media społecznościowe skutecznie podważają sens tytułowego pytania: czy pieniądze to wartość rządząca światem? 

W pewnym stopniu – na pewno. Wystarczy przypomnieć sobie i przywołać wiele nagłówków gazet z przeszłości, grzmiących z odległości kilkudziesięciu metrów w lokalnych kioskach i zaczynających się na ogół od słów –„Łapówka” lub „Korupcja”. Nie da się ukryć, że mając pieniądze, można zdziałać wiele, osiągnąć naprawdę dużo, a do tego pławić się w luksusach. Jednak obserwując obecne trendy panujące w świecie i zmieniające się wzory kreowanych gwiazd, które z tak wielkim uwielbieniem obserwuje głównie młode pokolenie, dochodzę do wniosku, że czas pieniędzy jako wyznacznika sukcesu powoli przemija.

Nadal są istotną wartością, bez której nie da się ani przeżyć, ani godnie żyć, ani niestety – nie oszukujmy się – załatwić czegoś „ponadustawowo”. Szczególnie jeśli nie mamy silnie rozwiniętej elokwencji, daru przekonywania i umiejętności interpersonalnych. Czy jednak pieniądze dominują tak jak w poprzednich latach? Czy nadal są jedyną i niepodważalną wartością w życiu każdego, która decyduje o naszym statusie? Czy pieniądze to wartość rządząca światem? Robiąca to nieprzerwanie od wielu wieków? 

Moim zdaniem – nie.

Nie mam pojęcia czy powinniśmy się z tego cieszyć, zacierać ręce z radości czy raczej płakać i oczekiwać czegoś gorszego. Jestem za to święcie przekonany, że obecnych idoli, którzy naprawdę rządzą nami, naszymi bliskimi oraz w szczególności młodym pokoleniem, nie wybiera się poprzez pieniądze znajdujące się na ich kontach bankowych. Wybieramy ich na podstawie liczb, jakie osiągają w swoich social mediach.

media społecznościowe

Media społecznościowe nową siłą.

„Lajki”, „Followersi” i Subskrybenci. To jest obecna siła, która faktycznie rozdaje karty i determinuje układ sił na różnych płaszczyznach naszego życia. Wystarczy spojrzeć na wzory do naśladowania dla młodych ludzi. Próżno szukać w nich osób, które nie posiadają konta w serwisach społecznościowych i dysponują liczbą obserwatorów nierzadko przyprawiającą o zawrót głowy.

Na nasze nieszczęście ta wartość tak samo, jak pieniądze, potrafi być niesamowicie złudna i zupełnie fałszować rzeczywistość. Niejednokrotnie spotkałem się z kontami w social mediach, które miały ogromny wskaźnik oglądalności, a wartość jaką przekazywały, była co najmniej wątpliwa. Śmiało można byłoby wdać się w dyskusję, czy treść przekazywana przez takie osoby jest na pewno stosowna do widowni i publiczności, która to wszystko śledzi.

Dziś coraz rzadziej słyszy się pragnienia młodego pokolenia, brzmiące: „Chcę być bogaty/bogata”. O wiele częściej, w naszych uszach rozbrzmią słowa: „Chcę mieć dużo obserwujących na Instagramie. Chcę być gwiazdą Instagrama!”. Nie neguje tego ani nie chce kreować się na przeciwnika social mediów, bo paradoksalnie jestem ich wielkim zwolennikiem i dostrzegam w nich wiele dobrego. Ponadto, za dużymi liczbami stoi nie rzadko wiele poświęconego czasu oraz włożonej w to pracy. Jednak tak samo, jak każdy medal, tak i media społecznościowe, mają dwie strony. Te dobre i te złe.

Zagrożenia.

Nawet piękna róża, która raczy nas swoim wspaniałym widokiem, rozlewającej się czerwieni, ma ostre i niebezpieczne kolce. Tak samo i media społecznościowe, z pozoru piękne i nieskazitelne, skrywają nierzadko swoje prawdziwe, ciemne oblicze.

Obecnie media społecznościowe i liczby nimi rządzące, to siła z której nie zdajemy sobie nawet do końca sprawy. Nie usprawiedliwia to jednak naszych wyborów. W naszej gestii leży rozważne selekcjonowanie osób, kont oraz stron, które obserwujemy i na których się wzorujemy. Możemy spotkać tam naszych przyszłych, wiernych przyjaciół, kochające żony oraz oddanych współpracowników. Jednak o wiele łatwiej, możemy doświadczyć otwartej wrogości, braku moralności i zepsutych ideałów.

Powinniśmy przede wszystkim pamiętać, że tak samo jak pieniądze nie określają tego jakimi jesteśmy ludźmi, tak samo te kilka cyfr, określających nasze media społecznościowe nie mogą oddać tego, jak wygląda nasze życie, co w nim znaczymy i jaką rolę w nim odgrywamy. Każdy zasługuje na szacunek. Zarówno osoba z milionem fanów, jak i z setką kibicujących ludzi.

Ogromna moc stoi za każdym z tym serwisów. Dziś, młodzi ludzie robią oszałamiającą karierę właśnie dzięki tym platformom. To one są nadzieją i szansą dla wielu z Nas. Dla ludzi, próbujących osiągnąć w życiu coś więcej niż codzienne wstawanie do znienawidzonej pracy, w której spotkamy znienawidzonego szefa i swoje znienawidzone biurko, przy którym spędzamy znienawidzone osiem godzin. Jednak zanim do tego dojdzie, musimy kierować się odpowiednimi wzorcami, które z kolei posiadają właściwi ludzie sukcesu. Niekoniecznie Ci, którzy górują w rankingach oglądalności, ale zdecydowanie Ci, którzy pragną przekazać nam coś więcej, aniżeli tylko puste słowa, wulgaryzmy i brak jakichkolwiek zasad, co odzwierciedla idealnie ich własne życie.

Popularność to także odpowiedzialność.

Nie mnie jest oceniać moralność oraz samoświadomość każdej z tych osób. Chciałbym tylko, aby każda osoba, która jest na tyle ważną personą w świecie mediów społecznościowych, że ma za sobą rzeszę fanów, widowni i ludzi, którzy śledzą każdy ich ruch, pamiętała o odpowiedzialności, jaka spoczywa na ich barkach. Bo bycie na siłę zabawnym lub kreowanie się na kogoś, z kim nie ma się nic wspólnego, nie jest trudne. Szczególnie jeśli jest to robione przez wirtualny świat. To jednak próba pokazania szczególnie młodej publiczności prawdziwych, życiowych wartości, do zadań łatwych na pewno nie należy.

Dość przykro patrzy się na obecnych idoli młodego pokolenia do którego sam należę. Trudno w to uwierzyć, ale czasami jest mi wstyd, że jestem określany tak samo jak Ci, którzy za wzory uznali osoby wykreowane na kłamstwie. Tak samo jak nie powinniśmy wrzucać do jednego worka tych, którzy istnieją w social mediach, tak i również nie powinno się kategoryzować ludzi na podstawie ich wieku. Bo wiek, pieniądze, liczby i wszelkie inne zmienne wartości nie potrafią oddać tego, kim jesteśmy i co sobą reprezentujemy.

Niech obecne gwiazdy mediów społecznościowych wezmą odpowiedzialność za swoje czyny i słowa. Niech podejmą proces świadomego myślenia, że każdy ich krok mogą naśladować tłumy.

Ludzie, którzy już niedługo, staną się przyszłością naszego kraju, naszego świata i całego naszego istnienia.

Kiedyś roboty stanowiły surrealistyczne wizje niepoprawnych romantyków. Sztuczna inteligencja znana była tylko z kinowych ekranów. Nikt nie przypuszczał, że technologia rozwinie się tak, że teraźniejszość będzie odzwierciedlała filmową akcję. Pozorną fikcję, w której technologiczna zagłada staje się realnym faktem.

„Technologia to same plusy!”. Czy aby na pewno?

W dobie gdzie szeroko pojęta technologia jest gloryfikowana, a wszystko jest skomputeryzowane i zmechanizowane, możemy tak naprawdę mieć ciągły kontakt ze światem, nie wychodząc z domu lub nie odrywając wzroku od swojego telefonu. Bezproblemowe okazuje się w ten sposób zarządzanie firmą czy nawet edukacja szkolna. Okazuje się, że technologia umożliwia nam zarabianie pieniędzy, uczenie się i rozwój, bez opuszczania naszych czterech ścian.

To jest świetna wiadomość dla nas wszystkich. Żyjemy w czasach, w których mamy tak wiele możliwości, jak nigdy wcześniej dotąd. Daje nam to szerokie spektrum szans, na których możemy oprzeć swoją przyszłość. Możemy spodziewać się, że w kolejnych latach naszego istnienia, będą powstawały rzeczy, o których nie śniło się naszym przodkom albo nawet nam samym, jeszcze parę lat wcześniej.

Do niedawna, sztuczna inteligencja w ciele człowieka, mogła być podziwiana tylko i wyłącznie z perspektywy widza. Człowieka, spoczywającego w swoim wygodnym fotelu i rozkoszującego się kolejną częścią „Terminatora” lub równie przerażającego filmu – „Ja, robot”. Produkcji, która ukazała makabryczne skutki igrania z rzeczami, które nie do końca poznaliśmy.

Abstrahuje od technicznej strony tego przedsięwzięcia. Nie interesuje mnie, jak to coś powstaje, jak funkcjonuje i ile kosztuje. Nurtuje mnie wyłącznie jedno pytanie, które przyprawia mnie jeszcze w tym momencie, o tylko delikatną gęsią skórkę.

„Kiedy sztuczna inteligencja nas zastąpi?”

Być może snuje czarne wizje niepoprawnego romantyka dzisiejszych rozpędzonych i wysoce technologicznych czasów. Jednak zwróćcie uwagę w jakim stopniu obraz ukazany w wymienionych przeze mnie kultowych filmach, może stać się naszą rzeczywistością w przyszłości? Nie wkładam tych myśli w ramy czasowe mieszczące się w kolejnych pięćdziesięciu, ani nawet stu latach. Jednak nawet jeśli nie będzie nas na tym świecie, to ktoś po nas przejmie tę schedę.  Będzie kontynuował to, co my rozpoczęliśmy, doprowadzając cały świat, nie do miejsca ludzi, ale strefy zamieszkałej przez roboty i twory naszych własnych, ludzkich rąk… O ironio!

Rozumiem entuzjazm wynikający z aktualnych doniesień, głoszących kolejne spektakularne osiągnięcia oraz przewidywania odnośnie do sztucznej inteligencji, w których główną rolę odgrywa nieustannie postępująca technologia. W pewnym stopniu podzielam tę radość, bo przesuwa to granice naszego rozwoju i pozwala nam wkroczyć na tereny dotąd niepoznane. Jednak linia między pojęciami: „idealnie”, a „przesada” jest bardzo cienka i niewiele potrzeba, aby ją złamać bez możliwości powrotu. W tym przypadku może oznaczać to zjawisko, które będzie określane przez resztki żyjących ludzi, jako tytułowa „technologiczna zagłada.

sztuczna inteligencja

Zastanówmy się, proszę, co się stanie, gdy w końcu ktoś stworzy precedensową sytuację, w której zwykłego Pana Kowalskiego w pracy, zastąpią roboty? Przecież zapewne będą one perfekcyjne. Pozbawione wad i skaz. Idealne wykonujące swoją czynność, zaprogramowaną im przez właściciela.

W takich sytuacjach zastanawia mnie, jak bardzo jesteśmy w stanie kontrolować to, co sami tworzymy?

Przecież sztuczna inteligencja będzie mądrzejsza od nas. Tego nie da się ukryć. To będzie niczym chodząca, wielka jednostka komputerowa, zdolna do niewiarygodnych obliczeń i kalkulacji. Jak długo zajmie jej wykształcenie własnego toku rozumowania, przystosowania się i przechytrzenia ludzi?

Jestem fanem literatury fantastycznej i być może to, o czym piszę, to tylko moja bujna wyobraźnia. A może jednak jest to nasza przyszłość? Oddalona od nas o setki lat, ale nadal to, co nastąpi? Co, jeśli kluczowym pytaniem nie jest wcale: „Czy nastąpi technologiczna zagłada?”, a „Kiedy to się stanie?”.  

Roboty wymagają kontroli. Ludzkiego nadzoru!

Nie twierdzę, że tego procesu tworzenia trzeba zaprzestać. Technologia i jej rozwój to dział, który pozwala przesuwać granice ludzkiego poznania. Zaniechanie tego procesu byłoby wielkim marnotrawstwem naszego potencjału. Uważam jednak, że ktoś powinien sprawować nad tym ścisłą kontrolę. Nie komputer, nie kolejna maszyna, ale sztab ludzi-wybranych przez ludzi.

Roboty, sztuczna inteligencja czy inne „twory” jakkolwiek nazywane, powinny być wykorzystywane tylko w określonych działach naszego życia. Dodatkowo regulowane przez jasne wskazówki, określające zasady ich stosowania. Wszystko dlatego, aby nikt nigdy nie mógł dojść do wniosku, aby gdziekolwiek lub kiedykolwiek roboty, mogły zastąpić człowieka.

roboty

Roboty nie mogą wyciągać dłoni po to, co ludzkie!

Dlaczego to coś stworzone przez nas, ma być perfekcyjne? Dlaczego nie może mieć wad tak jak człowiek?  Skoro ma wyglądać tak jak my, to dlaczego ma nie być takie jak my – ludzie. Nikt z nas nie jest perfekcyjny. Ba! To właśnie nasza nie perfekcja jest naszą perfekcją, która czyni nas człowiekiem i dobitnie odróżnia nas od maszyn. Jeśli wzorujemy coś na człowieku, to niech to w maksymalnym stopniu go przypomina. Nie tylko pod kątem cech fizycznych, ale również osobowościowych oraz emocjonalnych.

Technologiczna zagłada karą za bluźnierstwo?

Czy my naprawdę chcemy bawić się w stwórcę i wskrzesiciela, tworząc chodzących bogów? Kiedy do tego dojdzie, nikt i nic nie będzie w stanie mnie przekonać, że ktokolwiek lub cokolwiek nad tym panuje. Pamiętacie słynne powiedzenie, dotyczące najpopularniejszego statku na świecie, z samego początku ponadczasowego filmu pt.: „Titanic”?

„Nawet sam Bóg go nie zatopi”.

Bóg nie był tam nawet potrzebny. Uczyniła to zwykła i prosta góra lodowa, z którą tak doskonały statek-jak go wtedy określano, nie mógł sobie poradzić.

Obawiam się, że jeśli sztuczna inteligencja obleczona ludzką skórą, wejdzie do powszechnego użytku i stanie się częścią życia naszych kolejnych z kolei prawnucząt, wtedy na horyzoncie również pojawi się taka „góra” przyszłych czasów. Przeszkoda, która zatopi niezatapialne.

technologiczna zagłada

Surrealistyczna wizja czy przyszłość świata?

Technologiczna zagłada może stać się faktem. Karą za nasze bluźnierstwo przeciwko wyższym wartościom, poprzez zachowanie pozbawione człowieczeństwa. Wtedy bieg historii zostanie zmieniony na zawsze. Nie odpowiedzą za to nasi potomkowie, ale MY. Bo to, co może stać się przyszłością, jest tworzone w naszej teraźniejszości i to właśnie MY jesteśmy za to odpowiedzialni. Nawet jeśli nie będziemy brali w tym bezpośredniego udziału w przyszłości.

Historia osądzi nasze decyzje oraz wybory. Oby tylko mogło o niej usłyszeć ludzkie ucho…  

#kolejne artykuły