Podcasty ponad wszystko! Kogo i czego warto słuchać? | worldmaster.pl
#

Nigdy nie ukrywałem, że podcasty to coś bardzo bliskiego mojemu sercu. Miłość do tej formy przekazu ma kilka powodów. Jednymi z nich są oszczędność czasu oraz wygoda. W przeciwieństwie do czytania, podcasty nie wymagają od nas, chociażby skrawka wolnej przestrzeni. Dlatego z własnego doświadczenia wiem, że podczas podróży w zatłoczonym autobusie, o wiele lepiej sprawdzi się słuchanie, aniżeli tradycyjna książka. Co nie oznacza, że kogokolwiek zniechęcam do czytania. Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że czytanie książek stoi u mnie na naprawdę wysokim miejscu w życiowej hierarchii.

Nie da się jednak ukryć, że podcasty w naszym kraju to model nadal raczkujący. Niewątpliwie zyskuje on na popularności, ale wciąż jest to forma przekazu, która dla wielu osób jest zwyczajna obca. Mam jednak nadzieję, że ten stan rzeczy ulegnie zmianie, bo podcasty potrafią zaoszczędzić czas! Możemy zabrać je ze sobą wszędzie i zajmują nam niewiele miejsca. Wystarczy telefon w kieszeni i słuchawki. W czasach, gdzie czas przelicza się na złotówki, ta forma zdobywania wiedzy zasługuje na uwagę.

Z drugiej jednak strony muszę dodać, iż podcasty mają definitywnie jeden minus. Podczas słuchania jest nam o wiele łatwiej się rozproszyć niż podczas czytania. Czasami zdarza się, że w uszach słyszymy głos, a umysł wędruje po sobie tylko znanych ścieżkach.

podcasty

Podcasty moim okiem.

Tym tekstem chciałbym wyjść naprzeciw wszystkim tym, dla których podcasty są nadal czystą abstrakcją. Słowa kieruję głównie dla osób, które nie wiedzą, od czego zacząć swoją przygodę ze słuchaniem innych osób. Aczkolwiek nie dyskryminuje tym wpisem również bardziej doświadczonych czytelników.

Podczas tworzenia rankingów, zawsze mam ten sam problem. Ciężko jest mi wybrać kilka szczególnych pozycji i niejako „wybić” je ponad pozostałe, których na tej liście zabraknie. Niestety taka już rola wszelkich subiektywnych klasyfikacji. Niemniej jednak bardzo Was proszę, abyście z chłodną głową podeszli do każdej propozycji, jaką Wam przedstawię. Ich wybór nie oznacza, że korzystam wyłącznie z nich. Podcasty rozrastają się naprawdę w szybkim tempie, dlatego często staram się testować nowe kanały oraz nowe tematyki. I do tego samego Was zachęcam! Nie wiem, czy jest coś piękniejszego niż możliwość poznawania niezbadanego przez siebie do tej pory działu.

Ponadto poniższe podcasty oscylują w tematach, które mnie interesują. Jestem jednak przekonany, że w innych dziedzinach są inne kanały, które oferują równie wysoki poziom.

Przejdźmy już jednak do zestawienia pięciu kanałów, których słuchanie jest według mnie dobre dla każdego. Bez względu, czy ktoś lubi szydełkować, grać w piłkę nożną, czy malować obrazy.

The School of Greatness – Lewis Howes

Lewis Howes

Źródło: www.rewireme.com

Zdecydowana większość odcinków, prowadzona jest w formie wywiadów. Gospodarz – Lewis Howes zaprasza do swojego studia bardzo barwne oraz ciekawe postacie. Nie będę zgrywał znawcę! Od razu więc napiszę, iż o większości z nich słyszałem po raz pierwszy. Aczkolwiek myślę, że jest to doświadczenie bardzo rozwijające. Nie dość, iż uświadomiłem sobie, że na tym świecie żyje mnóstwo osób, o których na co dzień nie słyszymy, a które mają wiele do przekazania, to na dodatek zainteresowałem się nimi i poniekąd również się wzbogaciłem. Oczywiście wśród gości Lewisa, znalazły się również takie osoby, jak chociażby: Eric Thomas, Anthony Robbins, Gary Vaynerchuk, a nawet… Kobe Bryant!

The School of Greatness cenię przede wszystkim za różnorodność. Tematyka nie zamyka się tylko w jednej dziedzinie. Naturalnie jest ona skupiona głównie na szeroko pojętym dążeniu do „dobrego” życia , ale wielokrotnie w wypowiedziach gości przewijają się również porady biznesowe, ich inspirujące historie, czy metody, służące poprawie poszczególnych parametrów funkcjonowania.

Co ciekawe jeden z moich tekstów powstał pod wpływem słów, które usłyszałem właśnie u Lewisa. Brzmiały one:

If you aren’t happy now, you will never be happy. 

Jak widać podcasty to nie tylko wiedza, ale również dobre źródło inspiracji.

Warto także dodać, że Lewis Howes prowadzi każdy odcinek w sposób bardzo rzetelny, a atmosfera, jaką wokół siebie roztacza, przywodzi mi na myśl przyjemną pogawędkę z dobrym przyjacielem.

Impact Theory

Tom Bilyeu

Źródło: www.medium.com

Kolejny podcast, w którym to gospodarz – Thomas Bilyeu, przeprowadza wywiady ze swoimi gośćmi. Jest to mężczyzna, który robi to na naprawdę wysokim poziomie. Zresztą sam mawia, że jednym z jego celów jest stanie się człowiekiem, który wywiady przeprowadza wprost w sposób perfekcyjny.

Oprócz tego Thomas ma w swoim repertuarze również odcinki, w których odpowiada na pytania widzów oraz przeprowadza krótkie, kilkuminutowe nagrania, które przynajmniej w mojej ocenie, są bardzo motywujące i zachęcające do działania. Myślę, że warto przytoczyć w tym miejscu jedną z popularniejszych rozmów Thomasa Bilyeu, którą odbył z Simonem Sinkiem.

Moim zdaniem jest to jeden z wywiadów, który każdy powinien obejrzeć chociaż raz. Sam obejrzałem go kilkukrotnie i w mojej ocenie jest to jedna z najlepszych rozmów, jaka powstała.

Imponderabilia

Karol Paciorek

Źródło: www.facebook.com/karol.paciorek

Jeśli uważaliście, że zachłysnąłem się zachodnim światem i nie potrafię docenić ojczystego podwórka, to jesteście w błędzie! Otóż Imponderabilia (swoją drogą zwrot ten według Słownika Języka Polskiego oznacza coś, czego nie da się zmierzyć, ale wywiera wpływ na przebieg wydarzeń) to kanał prowadzony przez Karola Paciorka, czyli człowieka, który na polskim Youtube może być postrzegany, jako „dziadek” obecnych twórców. Oczywiście w bardzo pozytywnym tego słowa znaczeniu. Karol może być Wam znany, chociażby z działalności z Włodkiem Markowiczem, gdzie prowadzili w przeszłości kanał pt. „Lekko Stronniczy”.

Karol również wciela się w rolę gospodarza, który zaprasza gości do swojego studia. Może Was dziwić, że tak mocno upodobałem sobie tę formę pozyskiwania informacji z podcastów, ale nie ukrywam, że w mojej opinii jest to schemat najbardziej rozwijający. Dzięki niemu w każdym odcinku mamy styczność z inną osobą, która może nauczyć nas czegoś innego. Czy tak się stanie, czy też nie, zależy zarówno od nas samych, jak i od gospodarza oraz oczywiście samego gościa.

Warto nadmienić, że goście Karola są nietuzinkowi. Jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się, jaki jest Michał Żebrowski, Maciej Orłoś, Krzysztof Gonciarz, czy Przemek Staroń, to Imponderabilia dadzą Wam na pewno odpowiedź. Poza tym, jeśli chcieliście poznać środowisko pokerowe lub piwowarskie, to również trafiliście w doskonałe miejsce. Imponderabilia oferuje po prostu tak szerokie spektrum możliwości, że można tam spotkać wszystkiego i wszystkich. I myślę, że właśnie dlatego jest to kanał tak bardzo interesujący.

Podcasty nagrywane przez Karola, plasują się w czołówce polskich podcastów na Spotify i zgadzam się z tym zestawieniem w stu procentach. Naprawdę ciekawy i warty uwagi kanał.

Elite Mentality

Cyprian Majcher

Źródło: www.polskiepodcasty.pl

Jest to na swój sposób kanał wyjątkowy. Nie dość, że działa on stosunkowo od niedawna, to na dodatek gospodarz – Cyprian Majcher, jest osobą, która wcześniej raczej nie była związana z tą branżą. Co więcej! Cyprian jest właścicielem dwóch warszawskich klubów CrossFit, a także byłym zawodnikiem rugby. Trzeba przyznać, że już ta informacja powinna Was wszystkich zainteresować. Osobiście uważam, że osoby, które nagrywają podcasty, a które wywodzą się z ciekawych nurtów, są interesujące, gdyż zawsze mogą mieć wiele do przekazania.

I tak też jest w przypadku Elite Mentality.

Chyba Was nie zdziwię, gdy napiszę, iż i w tym wypadku, podcasty to rozmowy z zaproszonymi gośćmi. Jednak tutaj na szczególną uwagę zasługuje główna tematyka. Otóż Elite Mentality jest mocno ukierunkowany na danej dziedzinie, jaką jest przeprowadzanie rozmów z osobami, które osiągnęły w swojej działalności poziom mistrzowski.

Naturalnie ciężko jest stwierdzić, kto jest mistrzem, a kto nie. Trudno się jednak nie zgodzić, że takie osobistości jak Adam Bielecki, Karol Kłos, Grzegorz Tkaczyk, czy Szymon Kołecki to mistrzowie w swoich fachu, prawda? I to właśnie między innym ich, znajdziecie u Cypriana w jego podcaście.

Moim zdaniem jest to podcast dla każdego, kto aspiruje do bycia mistrzem w swojej dziedzinie. Oprócz tego wielkie korzyści odniosą również osoby, których interesuje zaplecze odnoszenia sukcesów przez ludzi, o których możemy słyszeć w mediach. Niestety już od dłuższego czasu na kanale Cypriana nie znalazł się żaden nowy podcast. Niemniej jednak warto poświęcić swój czas na odsłuchanie tych odcinków, które się tam znalazły do tej pory.

SWPS Strefa Psyche

SWPS

Źródło: www.swps.pl/strefa-psyche

Bardzo długo wahałem się nad moją ostatnią (ale wcale nie najgorszą) propozycją w tym zestawieniu. Ostatecznie wygrała chęć dzielenia się z Wami kanałami, które przedstawią Wam prawdziwą i rzetelną wiedzę, w przystępnej formie. SWPS Strefa Psyche działa na bardzo prostej zasadzie. Na Spotify umieszczane są podcasty, które są niczym innym, jak wersją audio wykładów, przeprowadzanych przez osoby z ramienia SWPS Uniwersytetu Humanistycznospołecznego.

Jeszcze nie odkryłem, w jakiej sekwencji wrzucane są kolejne podcasty, ale myślę, że osoba, która się tym zajmuje, robi to po prostu „na chybił trafił”, co jest niewielkim minusem. Niemniej jednak, na kanale widnieje już kilkadziesiąt nagrań audio, których odsłuchanie może przyjemnie umilić Wam podróż do pracy lub na uczelnię. Jeśli ktokolwiek martwi się o dźwięk, to mogę wszystkich uspokoić, że jest on wprost znakomity.

Dla mnie, taki kanał jest bardzo rozwijający. Nie dość, że mogę dowiadywać się rzetelnej i opartej na badaniach wiedzy, od jednych z najlepszych specjalistów w swoim fachu w kraju, to jeszcze mogę się przy tym świetnie bawić, gdyż nierzadko wykładowcy stosują barwne porównania oraz prowadzą wykład w bardzo przystępny sposób.

Nie myślcie sobie proszę, że te podcasty są zarezerwowane tylko dla studentów psychologii. Nic bardziej mylnego! Posunąłbym się nawet do stwierdzenia, że te podcasty (a zarazem wykłady), są właśnie dla osób, które z psychologią nie mają zbyt wiele wspólnego. Jestem wprost przekonany, że ich rzetelne odsłuchanie rozwieje wiele Waszych wątpliwości co do funkcjonowania świata oraz ludzi, którzy w nim żyją.

Naturalnie, że niektóre odcinki są nieco wyspecjalizowane, ale jestem zdania, że z każdego odcinka, każdy jest coś w stanie wynieść! Według mnie jest to obecnie jedyny taki kanał w polskojęzycznym Internecie, gdzie można spotkać tak dużą dawkę sprawdzonej wiedzy, dlatego zachęcam Was do korzystania z niej.

Słuchanie bez końca.

słuchanie

Odczuwam niesamowity niedosyt. Czy można się temu dziwić, skoro nie mogłem wymienić i głębiej opisać takich podcastów, jak te prowadzone przez Gary’ego Vaynerchuka, Tima Ferrisa, Joe Rogana, czy Michała Szafrańskiego? 

Uwierzcie mi, że obecnie mamy prawdziwe bogactwo wyboru odpowiedniego podcastu, dobranego do nas samych. Jednak nikt nam nie każe trzymać się sztywno obranej drogi. Raz możemy pozwolić sobie na słuchanie Karola Paciorka i jego Imponderabilii, a drugi raz Tima Ferrisa. Wszystko zależy od nas i osobiście zalecałbym Wam, abyście nie ograniczali się tylko i wyłącznie do jednego kanału.

Miksujcie, przemieniajcie i zmieniajcie podcasty, których słuchacie. Dzięki temu zapoznacie się z mentalnością nie tylko samych gospodarzy, ale również gości, których nierzadko zapraszają. Poza tym, jak już wspominałem, poznawanie innej, nieznanej sobie dziedziny jest naprawdę ekscytujące!

Podcasty są formą, której przyjrzeć się głębiej powinien każdy z nas. To nie tylko oszczędność czasu, ale również najprostsza forma pozyskiwania informacji. Może nam towarzyszyć w każdej możliwej sytuacji życia i zasadniczo nic nas to nie kosztuje, bo w obecnych czasach telefon i słuchawki ma zapewne już każdy z nas.

Wszystko zaczęło się niewinnie. Tak naprawdę zaczęło się w sposób zupełnie przypadkowy.

Jeden mail, potem jeden wpis na Facebooku, komentarz, wiadomość, odpowiedź, rozmowa…

I dalej było już tylko pisanie.

Poszło. Udało się.

I oto jestem. Tutaj na WorldMaster. I to dokładnie po raz setny.

WorldMaster

Na samym początku proszę Was o jedno. Rozluźnijcie się. Puśćcie sobie dobrą muzykę i zacznijcie czytać. Ze zrozumieniem, bez zrozumienia – nie ma znaczenia. Ważniejsze jest otwarte serducho. Gotowi? Możemy zaczynać?

No to jedziemy.

TAK TO SIĘ ZACZĘŁO…

Jak już możecie się domyślić, nie będzie to zwyczajny tekst. Myślę, że będzie on inny niż wszystkie pozostałe, bo będzie on o mnie. Tak po prostu. Mam nadzieję, że zrozumiecie.

Robię to, bo uważam, że jest ku temu okazja. Jest to setny tekst, który pojawia się w moim wykonaniu, w tym miejscu. Dla mnie to jest szok, bo jeszcze mam w głowie dokładnie sytuację, kiedy zasiadałem do tworzenia mojego pierwszego tekstu. Był to czas, kiedy WorldMaster był jeszcze tylko wizją…

16 kwietnia 2018 rok. 21:46.

Tak to się zaczęło.

To wtedy powstał pierwszy artykuł: „Czy pieniądze rządzą światem?”.

Nawet nie wiecie, jak bardzo byłem wtedy skupiony. Dla mnie było to coś niespotykanego. Taka szansa? Taka okazja? Musiałem ją wykorzystać. Nie mogłem odpaść. I tutaj duży ukłon w stronę całej ekipy WorldMaster. Dziękuję Wam za zaufanie. Zrobiliście wtedy dla mnie więcej, niż możecie sobie tylko wyobrazić. Zwłaszcza, że ta szansa wzięła się tak naprawdę znikąd. Przypuszczam, że wtedy wiele ryzykowaliście, werbując w swoje szeregi kogoś takiego jak ja. Mam jednak nadzieję, że w jakimś stopniu udało mi się odwdzięczyć za to, co dla mnie zrobiliście.

Przepraszam, jeśli momentami będzie robiło się nostalgicznie, ale postarajcie wczuć się w moją sytuację. W sytuację chłopaka, dla którego pisanie było wytchnieniem. Sposobem na poradzenie sobie z wieloma rzeczami. Tak naprawdę wciąż tak jest, ale teraz mam miejsce, w którym mogę się tym dzielić. Wtedy tego miejsca szukałem. Otrzymałem je. Czy mogło być coś lepszego?

WORLDMASTER

Pamiętam, jak dziś, gdy po rozmowie, w której dowiedziałem się, że prawdopodobnie „się nadam”, leżałem przez dobrych kilka minut na łóżku, nie bardzo wiedząc, co zrobić i co sobie myśleć.

Pierwszy raz, kiedy tak naprawdę uwierzyłem w swoje pisanie, był podczas matury rozszerzonej z języka polskiego. Oczywiście, że wcześniej zbierałem mniej lub bardziej pozytywny feedback i pisałem na jakimś poziomie, ale zawsze brakowało mi pewnego potwierdzenia. Matura trochę mnie podbudowała. Zwłaszcza, że doskonale pamiętam, w jaki sposób pisałem moją pracę. Nie traktujcie tego, jako sposobu na Wasze rozprawy, ale mogę Wam zdradzić, że według mnie rozszerzona matura z polskiego to nie jest czas na trzymanie się sztywnych konwenansów. Dlatego mocniej pokierowałem się w stronę eseju i własnych rozważań. Chyba podziałało!

Drugi raz, było to właśnie, kiedy odezwał się do mnie Mariusz z WorldMaster i powiedział, że mogę zacząć pisać. Wtedy zapaliła się lampka w mojej głowie, że być może to jest coś więcej, niż tylko klepanie słów i przelewanie swoich myśli na papier.

Nie myślcie sobie jednak, że traktuje swoje pisanie, jako coś niezniszczalnego i wspaniałego. Wręcz przeciwnie! Muszę się jeszcze wiele nauczyć i doskonale zdaję sobie z tego sprawę.

Wracając do przerwanego wątku…

Leżałem na łóżku z dwoma wielkimi rumieńcami na twarzy i uśmiechałem się do siebie jak głupi. No, co ja Was będę oszukiwał. Byłem cholernie podekscytowany i kompletnie nie miałem pojęcia, co z tego wyniknie. Ale podobało mi się to, bo oto nagle zrozumiałem, że stałem się częścią czegoś większego. Czegoś, co ma cel i ideę, z którą sam się utożsamiam. Wszedłem w to od razu.

I żeby była jasność:

Nie żałuję.

#czytambrucha

EMOCJE I PISANIE

Napisanie poszczególnych tekstów nigdy nie było proste. Nie zawsze przychodziły mi one z łatwością. Czasami siadałem przez białą kartką papieru, w głowie miałem masę pomysłów, ale po upływie 30 minut, nie pojawiło się na ekranie nawet jedno słowo. Wstawałem wtedy sfrustrowany i niezadowolony z możności wydobycia na światło dzienne tego, co czuję. To nie będzie tajemnica, jeśli napiszę, że wiele moich tekstów jest mocno nacechowanych emocjonalnie. Nawet jeśli tego nie widzicie, to każdy tekst ma dla mnie wartość. Każdy opowiada historię. Z moim mniejszym lub większym udziałem.

Te teksty są dla mnie naprawdę ważne.

„Kiedy wciąga nas czerń” powstał w chwili, kiedy sam miałem humor, zakrawający o apokalipsę. Czułem się beznadziejnie. Usiadłem i zacząłem pisać. Czy pomogło? Trochę. Ale wiem, że pomógł on innym. I to jest najcenniejsze.

Wiecie, jaka ciekawostka kryje się za tekstem „Otwórz oczy”? Pierwsza wersja tego tekstu została utworzona, kiedy miałem bodajże 16 albo 17 lat. Nie jestem tego w stanie poprawnie określić. I wyobraźcie sobie, że ten tekst leżał sobie na dysku przez trzy lata. Wyciągnąłem go dokładnie 19 kwietnia 2018 roku. Udoskonaliłem, poprawiłem i mogłem go Wam zaprezentować. Do dziś uważam, że jest to jeden z lepszych tekstów pod kątem przelania własnych uczuć.

A tekst o rodzinie… Cóż. Byłem w szoku, kiedy rozbił bank oglądalności, ale ilekroć go czytałem, to w gruncie rzeczy nie dziwiłem się temu. To nie zabrzmi skromnie, ale wiem, że jest dobry. Dobry, bo bije w odpowiednie tony. Nazwijcie to manipulacją, ale ja nazwę to odpowiednią retoryką. Dopóki wywiera on odpowiednio pozytywny wpływ na czytelników, to nie mam zamiaru nic w nim zmieniać.

Czytając to, pewnie doświadczycie małego chaosu, ale musicie to zrozumieć. Piszę to bardzo spontanicznie. Jeśli się spodziewaliście usystematyzowanej wiedzy, gdzie będę się z Wami dzielił moimi wskazówkami odnośnie do pisania tekstów to przepraszam, ale nie. Jestem za chudą rybką, aby udzielać komukolwiek takich porad. Jedyne, co mogę napisać w tej materii, to aby wszyscy, którzy czymkolwiek się dzielą, brali odpowiedzialność za swoje słowa, myśleli i nie próbowali naśladować kogokolwiek. Czyli nie czytać poradników dla pisarzy i twórców, nie słuchać, jak skutecznie pisać, tylko właśnie pisać. Po swojemu, w swoim stylu. Tak będzie lepiej. I oczywiście czytać. Duuuużo czytać!

NARODZIŁ SIĘ Z CHAOSU

Jak już jesteśmy przy temacie chaosu, to muszę Wam zdradzić pewien sekrecik.

O ile się nie mylę, to ani jeden tekst, który napisałem dla WorldMaster, nie był planowany na zasadzie:

„Tutaj napiszę to, potem dam taki tytuł, zakończę to takimi słowami, a następnie dodam jeszcze coś w stylu XXX, żeby pobudzić do aktywności”.

Wiele tekstów tworzyłem spontanicznie, dzieląc się swoimi przemyśleniami i tym, co sam się dowiedziałem. Dużo artykułów to moja obserwacja, o czym zresztą wspominałem w TYM tekście. Jeszcze więcej tekstów leżało odłogiem przez kilka lub kilkanaście tygodni (a niektóre nawet przez lata), żeby w końcu ujrzeć światło dzienne. Czy tak musi być zawsze? Oczywiście, że nie.

Po prostu dla mnie teksty, które wychodzą prosto z serducha, ale są planowane oraz „rozrysowywane” na kartce, przestają być emocjonalne, a stają się kolejnym schematem przelanym na papier. To nic złego! Ale zawsze takie pisanie w stanie „flow” sprawiało mi o wiele więcej frajdy, niż planowanie każdego słowa. Taki już jestem, aczkolwiek nie myślcie sobie, że lekceważyłem cokolwiek, co napisałem.

Co to, to nie!

Choćby tekst: „Otyłość to choroba wciąż poszerzająca swoje kręgi”.

To był chyba jeden z tekstów, który tworzyłem najdłużej. Wszystko za sprawą danych, których potrzebowałem na użytek tego tekstu, a które ostatecznie się w nim znalazły, ale w przystępnej formie.

JAK ZDOBYĆ WYŚWIETLENIA? NIE WIEM.

Jak już tak sobie wspominamy, to nie mogę, nie napisać o tekście, który do dziś jest moim artykułem z największą liczbą wyświetleń.

Oczywiście chodzi o tekst, o rozwoju osobistym.

I widzicie. Tak to jest, że ciężko się o tym mówi, ale taka jest właśnie prawda, że teksty, które w mojej ocenie poruszają równie ważne tematy, nie „sprzedają się” tak bardzo, jak ten, który tak naprawdę…

Uderzył w odpowiednią nutę. Temat na topie. Bo kto obecnie nie słyszał o rozwoju osobistym? Przyznam się też, że robotę zrobił odpowiedni tytuł. Jednak ten zabieg był celowy. Zresztą przyjąłem za niego trochę krytyki na jednej z grup. Wciąż jednak uważam, że tytuł jest odpowiedni. Skoro przyciąga on czytelnika, który dzięki temu może zmieni swoje idiotyczne postępowanie, to dlaczego miałby być inny?

Pomimo tego, że tytuł jest „sprzedajny”, a ja uważam, że w stajni mam równie wartościowe teksty, które dysponują „widownią” parokrotnie mniejszą, to nie umniejszam wartości temu tekstowi. Bo jak mógłbym to zrobić?

Każdy tekst, który napisałem, jest dla mnie na swój sposób wyjątkowy. Na każdego poświęciłem swój czas i wiele swoich myśli, które zaprzątały moją głowę. Chwilami stawało się to tak bardzo uciążliwe i wpływało na inne życiowe kwestie, że nie potrafiłem sprawnie funkcjonować. Wtedy miałem dość pisania i nie mam zamiaru tego ukrywać. Zabrzmi to paradoksalnie, ale był też taki czas, w którym pisałem zbyt szybko i zbyt dużo. Jak to się skończyło? Wypaleniem. Resztę dopowiedzcie sobie sami.

Nie chcę czynić z siebie herosa albo kogoś wyjątkowego. Napisałem sto tekstów i jestem z siebie bardzo zadowolony, ale spokojnie. Nie potrzebuję wychwalania pod niebiosa. Lubię sobie tylko czasami powspominać i cofnąć się do chwili, kiedy się to wszystko rozpoczynało. Bo chyba każdy w swoim życiu potrafi wskazać taki punkt graniczny, od którego jego życie nagle przeskoczyło na zupełnie inny tor, z czego początkowo nie zdawał sobie sprawy.

Ale moje dzisiejsze pisanie jeszcze nie dobiegło do końca. Zanim je zakończę, wstrzymajcie się jeszcze chwilkę. Przerzućcie piosenkę na następną i czytajcie dalej. Jeśli chcecie.

STO TEKSTÓW W LICZBACH

Lubicie liczby? Ja w szkole matematyki nienawidziłem. I to tak szczerze. Nudziła mnie, męczyła i nurtowała. Zawsze mnie zastanawiało, w jakim okresie mojego życia przyda mi się wiedza na temat logarytmów albo trygonometrii. Mam nadzieję, że przez następne lata swojego życia, w końcu się o tym dowiem.

Ale do rzeczy.

Zawsze jednak za to lubiłem statystykę i cyferki, które przedstawiały „coś”. Cyferki, które niosły za sobą pewną informację. Dlatego podsumowałem trochę swoją dotychczasową twórczość.

Chcecie je poznać?

No to słuchajcie!

⇓⇓⇓ #CZYTAMBRUCHA ⇓⇓⇓

Kiedyś próbowałem również oszacować, ile czasu spędzam nad jednym tekstem. I nie chodzi mi tylko o pisanie, ale też o wszelką korektę, wprowadzanie poprawek, edycję, wstawienie odpowiednich obrazów, nadanie właściwego tytułu i wszelkie tego typu rzeczy. Nie jestem tego w stanie powiedzieć z pewnością, ale z moich obserwacji wynika, że jest to coś w granicach od 3 do 5 godzin. Nie wiem tylko, czy nadmierny pedantyzm mi w tym pomaga, czy raczej szkodzi… 

No dobrze! A teraz odpalcie swoje ulubione kawałki, bo już zbliżamy się do końca. U mnie startuje właśnie…

Jesteście wciąż ze mną? Dziękuję. Lecimy do końca.

ZAWSZE MOŻE BYĆ LEPIEJ

Pisanie dla WorldMaster nie jest dla mnie zwykłym pisaniem. Nie będę nadmiernie filozofował, ani posługiwał się przesadnym patosem. Niemniej jednak tworzenie tekstów dla Was wszystkich jest czymś niezwykłym. Sam fakt, że dziś mogę robić to po raz setny, sprawia, że mam ciarki na całym ciele.

Ale nie chcę, żeby było też tak tylko kolorowo.

Myślę, że jest to dobry czas, aby uderzyć się w pierś i powiedzieć z pełną odpowiedzialnością, że w niektórych momentach moich tekstów, brakowało mi zwyczajnie odwagi. Nie byłem tak zdecydowany, jakbym sam tego chciał. Poza tym moje teksty opierają się na mojej obserwacji. To nie są badania. To nie są eksperymenty. To samo życie. Wnioski wyciągajcie sobie sami.

No to jesteśmy już po łyżce dziegciu. Kończmy to już powoli. Co Wy na to?

W tym miejscu chciałbym podziękować Tobie. Dokładnie, Tobie. Jeśli to czytasz, to wiedz, że dziękuję Ci za każdą chwilę, którą mi poświęciłeś. Doceniam to. Nigdy bym nie pomyślał, że ktoś będzie chciał czytać to, co napisałem. Dziękuję za wszystkie upojne wieczory i poranki przy kawie. Bez Was wszystkich raczej by się to nie udało.

ZAPOWIEDŹ?

Myślę również, że setny tekst to dobry moment, aby coś zapowiedzieć. Nie chcę składać żadnych deklaracji, ale myślę, że w przyszłości styl tworzonych przeze mnie tekstów ulegnie małej zmianie. Będę starał się stawiać bardziej na rzetelną wiedzę, popartą badaniami, a nie opierać się tylko na własnych obserwacjach. Choć, nie bójcie się! I takie teksty wciąż będą się tutaj pojawiać. Bo czasami ja po prostu lubię z Wami porozmawiać. Tak zwyczajnie. Bez wszelkich konwenansów.

Nikt nie wie, co przyniesie przyszłość, ale wiem, że w przyszłości powstanie kolejny tekst tego typu. Wtedy jednak nie będę pisał o setnym, ale o dwusetnym artykule.

Dla mnie to jest coś dużego i myślę, że to zrozumiecie.

Dziękuję za wszystko!

Za to, że moje pisanie może do Was trafiać.

pisanie

Artykuł ten przeznaczony jest głównie dla panów, którzy uczą się technik tańca w parze. Głównie dla uczących się salsy, ale takie tańce takie jak bachata, zouk, kizomba, tango, disco fox czy swing również podlegają podobnym wyzwaniom i błędy te pojawią się również tam. Zapraszam do lektury, w końcu najlepiej uczymy się na błędach.

I. BŁĄD

UCZENIE SIĘ WIELU NOWYCH KOMBINACJI JEST NAJLEPSZYM SPOSOBEM, ŻEBYM NAUCZYŁ SIĘ JAK NAJLEPIEJ TAŃCZYĆ SALSĘ 

Oczywiście ucząc się salsy poznajemy kombinacje w parze, jest ich mnóstwo. To ważne by mieć bogaty repertuar figur. Jednak ważniejsza od ilości jest ich JAKOŚĆ. Co z tego, że znasz dużo figur jednak nie potrafisz ich łączyć w płynny i szybki sposób. Zapominasz co było po czym, gubisz po drodze rytm, zmieniasz krok z on1 na on2 i odwrotnie.

Zamiast tego skup się na płynności i pewności kombinacji, które dobrze znasz, dopracowaniu szczegółów i dopasowania figur salsy do partnerki, z którą aktualnie tańczysz. Uprość repertuar na jakiś czas po to by wygładzić swoje prowadzenie w podstawowych rzeczach, to da ci większą pewność siebie a twoje partnerki będą na pewno bardziej usatysfakcjonowane tańcząc z tobą. 

II. BŁĄD

NAJWAŻNIEJSZE SĄ KOMBINACJE W PARACH, FOOTWORK MOGĘ SOBIE ODPUŚCIĆ

Ucząc się salsy poznajemy nie tylko kombinacje w parach. Na początku każdy z nas musi poznać krok podstawowy. To ważne, jako, że krok determinuje styl tańca, którym się aktualnie zajmujemy. Zauważcie, że kombinacje w parach mogą być bardzo podobne w różnych tańcach: salsie, bachacie, zouku, cha-chy czy nawet tańcach dworskich. To co je od siebie odróżnia to zmienna struktura kroków podstawowych, warto o tym pamiętać.

Zestaw kroków i podstawowych obrotów, nauka przenoszenia ciężaru ciała, stawiania stóp jest najbardziej podstawową i najważniejszą rzeczą na podstawowym kursie salsy. Budujemy ten dom od fundamentu, którym są wasze kroki, praca stóp czyli footwork. Kombinacje w parach są i powinny być na drugim miejscu. Pamiętajcie panowie, że cała praca rąk, prowadzenie jest o tyle lepsze, o ile stoi na pewnym fundamencie waszych stóp. Jeśli nogi nie wiedzą co robić, będziecie mieszać figurami bez ładu i składu. Partnerka starając się za wami nadążyć będzie miała prawo czuć się zagubiona i przerzucana z kąta w kąt.

III. BŁĄD

PARTNERKI UWIELBIAJĄ SIĘ NIEUSTANNIE OBRACAĆ

Salsa co prawda jest tańcem, w którym występuje mnóstwo obrotów, niemniej parnterki nie mogą i nie powinny cały czas się kręcić. To męczące, powoduje zawroty głowy, czasem wręcz nudności i po jakimś czasie odbiera kompletnie przyjemność z tańca. Panie muszą mieć czas i przestrzeń na oddech, uspokojenie footworku, ustawienie ciała, poprawienie włosów, styling, etc, etc. Dobry partner stosuje obroty naprzemiennie z dużą ilością przejść, zmian kierunku, free stylu w tańcu osobno i przede wszystkim nie kręci partnerki tylko w jednym kierunku. Jak mawiał klasyk “różnorodnie i krótko” to stara i dobra zasada, która zawsze się sprawdza.

IV. BŁĄD

JEŚLI PARTnERKA NIE IDZIE ZA PROWADZENIEM ALBO NIE WIE O CO CHODZI, BĘDĘ JĄ PROWADZIŁ MOCNIEJ I PEWNIEJ

Niestety, nic bardziej mylącego. Partnerka prowadzona mocniej, tym bardziej przestaje rozumieć o co chodzi i zazwyczaj rozpoczyna rozpaczliwą walkę o przetrwanie blokując mięśnie, zatrzymując kroki i napinając mocniej ręce. Pamiętaj, że jeśli twoja partnerka nie rozumie prowadzenia to może wynikać z dwóch podstawowych rzeczy:

1. twoje prowadzenie jest nieczytelne – robisz zbyt wiele na raz: np. równocześnie pokazujesz dwie lub kilka sprzecznych ze sobą informacji. Jesteś poza rytmem (za wcześnie, za późno) więc twoja partnerka nie jest gotowa lub jest już w innym miejscu niż powinna.

W takim przypadku powinieneś się skupić na tym aby odpuścić trudniejsze figury, wyczyścić i uspokoić prowadzenie, starać się o lepsze zrozumienie rytmu i kroków parnterki, z którą tańczysz.

2. Parnterka nie ma doświadczenia, jest mniej zaawansowana niż ty, nie rozumie twoich sygnałów.

W tym przypadku powinieneś również odpuścić trudne kombinacje, staraj się poprowadzić do prostych figur a nawet samego kroku podstawowego, wyrównany, płynny i spokojny taniec ma większe szanse zadziałać a partnerka jeśli poczuje płynność twojego ruchu łatwiej za tobą pójdzie.

W obu przypadkach pamiętaj: siłą i mocą prowadzenia niczego nie wskórasz, bo nie o siłę chodzi w tańcu tylko o balans, płynność i harmonię ruchu.

UWAGA: Prowadzenie zbyt delikatne i za lekkie może mieć podobny efekt, musisz starać się znaleźć “złoty środek” i zwracać uwagę przede wszystkim na stabilne i czyste prowadzenie.

V. BŁĄD

JEŚLI COŚ MI SIĘ UDAŁO Z JEDNĄ PARTNERKĄ UDA MI SIĘ Z INNYMI

Niestety, co ujdzie ci z jedną może zupełnie nie wypalić z drugą. Zawsze powtarzamy na kursach w Krambo, że należy nieustannie “dostosować sposób jazdy do warunków panujących na drodze”. Każda partnerka jest inna. Na szczęście. Różnią się od siebie nie tylko kolorem oczu i włosów. Co gorsza, jedna parnterka może się różnić czasem od samej siebie. Jak wszyscy mężczyźni wiedzą: fazy księżyca, plamy na słońcu mają dość duży wpływ na stan psychofizyczny naszych partnerek. My też zresztą nie lepsi, ha!

Staraj się każdy taniec traktować jako nowe, osobne doświadczenie i bądź uważny. Zwróć uwagę na wysokość, szerokość i objętość partnerki (zwłaszcza jej rąk i nóg). Szybkość piosenki, do której tańczysz, stan fizyczny i psychiczny twój i jej (jakby to było takie proste…). Poziom zaawansowania jest również niezmiernie ważny. Upewnij się, że umiesz go ocenić patrząc na partnerkę, zanim ją poprosisz do tańca. Bądź otwarty i gotowy na wyzwanie. Nie martw się pomyłkami i nie traktuj nikogo z góry, każdy ma prawo do słabszej dyspozycji, pomyłek, utraty równowagi czy nagłego rytmicznego zaćmienia.

 

Artykuł ten jest inspirowany a częściowo adaptacją artykułu Josie Neglii z Los Angeles, (instruktorki, tancerki i właścicielki studia tańca) pod tytułem:

5 Common Mistakes Male Salsa Dancers Make, który znajdziesz tutaj.

Co o tym myślisz? SKOMENTUJ. Lajkuj i podaj dalej!

Oto kilka porad, które ułatwią wam życie i uprzyjemnią czas spędzony podczas tanecznych imprez. Przydadzą się, mam nadzieję, początkującym jak i być może niektórym wyjadaczom.

Imprezy

Imprezy salsowe mogą mieć różny charakter:

  • domówki
  • imprezy w szkole tańca, w której się uczysz (w tym praktisy)
  • salsoteki w klubach
  • imprezy festiwalowe

Każda z tych imprez rządzi się troszkę innymi prawami i to, co na jednej wypada, na innej może okazać się niestosowne. Zanim wybierzesz się potańczyć upewnij się, że znasz szczegóły: cennik, obowiązujący dress-code i miejsce wydarzenia.

Opłaty

Nieraz organizator wyznacza opłatę za wstęp (często symboliczną). Dobrze o tym wcześniej wiedzieć. Czasem w cenę biletu wliczony jest również napój.

Napoje

Upewnij się czy na imprezę do szkoły tańca możesz wnieść napoje (głownie chodzi o alkohol) czy nie jest to niezgodne z regulaminem studia. Organizator często umieszcza informacje dotyczące konsumpcji w opisie wydarzenia, warto więc się z nimi zapoznać. Nigdy nie przynoś własnych napojów na imprezy w klubach. Kluby żyją z ich sprzedaży, przynosząc swój i konsumując w trakcie imprezy narażasz klub na straty, dajesz zły przykład innym i sprawiasz, że dana impreza może nie przetrwać z powodu nieopłacalności.

Klub zawsze ponosi koszty związane z imprezą. Dobrym zwyczajem jest kupić cokolwiek w barze, może to być nawet jedno piwo lub napój. To wystarczy by impreza przyniosła oczekiwany zysk i utrzymała się dłużej w danym miejscu. Jeśli klub ma świetny klimat, dobrą obsługę i świetne nagłośnienie to kupowanie w barze jest też formą podziękowania za gościnę.

Na imprezach festiwalowych zazwyczaj nie wolno wnosić swoich napojów, gdyż podobnie jak wyżej organizatorzy muszą mieć utarg aby móc opłacić salę.

Strój, buty i włosy

Właściwie nie obowiązuje swoisty dress-code w salsie – to co wygodne i schludne zawsze będzie mile widziane. Kieruj się wygodą i tym w czym się dobrze czujesz. Są jednak pewne rzeczy, które powinieneś wiedzieć. Panie często tańczą na obcasach, często też wybierają wygodę i lekkie buty sportowe, trampki, halówki i adidasy. Panowie również mogą mieć eleganckie buty do tańca na obcasie (raczej buty typu standart, a nie latin), zdarzają się zwykłe półbuty, modne ostatnio mokasyny i buty sportowe.

Buty treningowe, takie jak baletki, jazzówki lub snickersy też się pojawią na salsotece, ale według mnie lepiej je pozostawić na salę treningową w szkole. Pamiętaj też, że strój ma kolosalne znaczenie w tańcu, odpowiednio dobrane buty czy sukienka albo marynarka tańczą dla ciebie i z tobą. O ile nie jest to impreza z ogłoszonym wcześniej dress-codem masz właściwie pełną swobodę ubioru, możesz nawet wpaść po treningu w dresie, jeśli nie jest to dres, w którym biegłeś wcześniej maraton. Ubierając się przypadkowo często tracisz efekt wizualny, który wywołuje tańczący z tobą ubiór. Warto o tym pamiętać.

Tańczenie boso

O zgrozo się zdarza. Dla mnie to niestety przejaw braku piątej klepki pod sufitem. Ryzyko drastycznego podeptania jest tak duże, że żadna wygoda i bolące stopy nie powinny cię skłaniać do zdjęcia obuwia. O ile nie jest to impreza na plaży, na piasku, na molo lub w letnim kurorcie gdzieś na trawie, lepiej nie ściągać butów. To często jedyna (i tak kiepska) ochrona dla twoich stóp. Pamiętaj, że tańcząc boso lub w klapkach ryzykujesz i musisz być bardziej pewny otoczenia, podłoża a przede wszystkim swoich umiejętności tanecznych. Sam uwielbiam taniec boso i w klapkach jednak nie tańczę tak zazwyczaj w klubie – szkoda stóp.

Dress-code

Podczas salsowych festiwali często obowiązuje dress-code, a impreza może być tematyczna. Nikt nikogo nie ściga za odstępstwa w ubiorze, ale jest to świetna okazja by poeksperymentować ze strojem i móc ubrać się inaczej niż zwykle. Upewnij się przed imprezą, że znasz szczegóły wydarzenia.

Włosy to ważny element w tańcu, zwłaszcza u pań. Warto pamiętać, że długie rozpuszczone włosy u kobiet wyglądają zjawiskowo w tańcu i dodają dodatkowego efektu zwłaszcza podczas obrotów. Doświadczona tancerka potrafi świetnie wykorzystać ich ruch często bawiąc się włosami podczas tańca i może to być rodzaj stylingu w połączeniu z kokieterią. Uwaga na długie warkocze. Piękne podczas spaceru, na salsie zmieniają się niestety w broń dalekiego zasięgu. Najgorzej wówczas gdy warkocz jest gruby, długi i mokry…

Panowie pamiętajcie, że we włosach znajdują się szpilki, gwoździe, broszki, spinacze, kolie, tona lakieru, pianki i inne specyfiki. Nieuzasadnione gładzenie kobiet po włosach w trakcie tańca może być potraktowane jako akt agresji, nie wspominając o tym, że może być zwyczajnie niebezpieczne.

Higiena osobista

Przed imprezą:

  • weź prysznic
  • załóż świeżą garderobę (bieliznę, nigdy nie wiesz co cię czeka po imprezie)
  • użyj antyperspirantu
  • nie przesadzaj z perfumami
  • odśwież oddech
  • sprawdź paznokcie
  • możesz wziąć koszulkę na zmianę
  • możesz wziąć ręcznik do wycierania, ale nie noś go w tylnej kieszeni tylko trzymaj w niewidocznym miejscu

Podczas imprezy:

  • myj często ręce
  • po kilku godzinach intensywnego tańca i pocenia się rozważ zmianę koszuli, bluzki
  • używaj jednorazowych ręczników w łazience, aby wytrzeć pot

Oto kilka porad, które ułatwią wam życie i uprzyjemnią czas spędzony podczas tanecznych imprez. Przydadzą się, mam nadzieję, początkującym jak i być może niektórym wyjadaczom. Imprezy Imprezy salsowe mogą mieć różny charakter

Proszenie do tańca

Na salsie zarówno panie jak i panowie możecie śmiało prosić do tańca. Niemniej zarówno wśród pań i panów zdarzają się osoby nieśmiałe. Dlatego widząc osobę siedzącą przez dłuższy czas i nietańczącą warto podejść i zaprosić do tańca. Zwroty w rodzaju: “Cześć, zatańczysz?”, “Tańczysz salsę?”, “Zatańczymy?”, “Masz ochotę zatańczyć?” powinny w zupełności wystarczyć. Do osób, które dobrze znamy czasem wystarczy się uśmiechnąć i wyciągnąć zapraszająco dłoń. Starajmy się nikogo nie traktować z góry i nie przyjmować za pewnik, że spotkamy się tylko z przyjęciem zaproszenia.

Jeśli tańczyło nam się wyjątkowo dobrze można zapytać, czy nasz partner nie ma ochoty na jeszcze jedną piosenkę. Ciężko jednak oczekiwać, że ktoś będzie chciał tańczyć tylko z nami przez cały wieczór. Po pierwsze każdemu należy się chwila na odpoczynek, napój, poprawienie makijażu, stroju czy toaletę. Po drugie nigdy nie mamy partnera tylko dla siebie. Na salsie każdy tańczy z każdym, więc jeśli wyraźnie nas o to ktoś nie prosi, nie tańczmy tylko z jedną osobą podczas całej imprezy.

Razem raźniej

Tworzymy małą społeczność, która aby przetrwać i się rozwijać potrzebuje stałego dopływu nowych twarzy i tancerzy. Prośmy osoby nieznane do tańca, dajmy sobie i innym szansę przekonania się na ile przyjemnie może być tańczyć z nieznajomymi. Może to być zachęta dla nowych, uczących się dopiero salseros, aby przychodzić częściej na imprezy i uczyć się dalej i daje gwarancję, że na salsie będzie zawsze mnóstwo osób. Im nas więcej, tym lepiej.

Na koniec przestroga. Nie proś notorycznie osób, które ci odmawiają. Powodów odmowy może być mnóstwo, nie bądź natrętem. Jeśli ktoś ci odmówił odczekaj solidną chwilę (minimum 20, 30 minut) zanim ponownie poprosisz. Jeśli osoba nie chciała z tobą tańczyć, bo musiała odpocząć lub napić się, często sama podejdzie i cię poprosi. Nie prośmy też osób, które są zaangażowane w rozmowę. Głębokość zaangażowania musisz sam ocenić. Wyrywanie kogoś do tańca z przyjemnej konwersacji z przyjaciółmi często kończy się odmową lub niemiłym odczuciem u osoby proszonej, że jest zobligowana zatańczyć mimo iż tak na prawdę nie ma na to zupełnie ochoty.

Nie zrażaj się jeśli ktoś ci odmówi. Wiem, to może być bolesne zwłaszcza kiedy odmawia ci któraś osoba z rzędu. Czasem ta osoba może mieć ważny powód.

Odmawianie tańca

Jesteśmy ludźmi wolnymi, bądźmy asertywni, możemy czasem odmówić tańca. Powodów odmowy może być mnóstwo. Wyliczę najczęstsze, moim zdaniem, obiektywne przyczyny.

  • zmęczenie – tańcząc cały wieczór do szybkiej muzyki czasem musisz odpocząć
  • bar – musisz się napić bo zaraz padniesz; nie masz ochoty dalej tańczyć
  • przyjaciele – jesteś w trakcie ożywionej rozmowy; nie masz ochoty jej przerywać
  • toaleta albo usterka garderoby, fryzury, make-up’u – musisz się oddalić na parę chwil
  • za szybka piosenka – jesteś u kresu sił, mógłbyś jeszcze potańczyć, ale piosenka jest zdecydowanie za szybka; tu warto podać przyczynę i poprosić o taniec później do wolniejszego kawałka
  • kontuzja: wbity obcas w palec, kostkę, wyrwane włosy, obita twarz, mroczki przed oczyma, odwodnienie – musisz uciekać z parkietu
  • obiecałeś komuś taniec i nie możesz teraz, ale chętnie zatańczysz następny kawałek.

Bez względu na powód pamiętaj: bądź uprzejmy – nie musisz się tłumaczyć dlaczego nie chcesz tańczyć, ale z pewnością wypada powiedzieć choćby “przykro mi”, “przepraszam”, “może później” albo wszystkie te zwroty razem. Odmawiając powinieneś mieć konkretny i prawdziwy powód. Bądź wiarygodny. Niemniej czasem zdarzają się sytuacje w których po prostu nie mamy ochoty z kimś tańczyć. O tym jak nie zniechęcić do siebie na imprezie i ograniczyć liczbę odmawiających ci osób postaram się napisać kolejny artykuł.

Wpadanie na siebie i tłum na parkiecie

Salsowe BHP. Na salsie nie da się uniknąć tańczenia w tłumie ludzi i wpadania na siebie. Gdy czujesz, że kogoś potrąciłeś, lub nadepnąłeś niechcący, spójrz w stronę osoby, która ucierpiała i przeproś. Czasem wystarczy spojrzenie, skinięcie głową lub uśmiech. Gorzej, gdy z twojej winy ktoś poważnie ucierpi np. oberwie łokciem albo dłonią w twarz lub wbijesz komuś obcas w stopę.

Przeproś i upewnij się, że tej osobie nic się nie stało, jeśli sprawa jest poważna czasem potrzebna jest interwencja lekarza. Zdarzyło mi się w życiu na salsie widzieć podbite oczy, krwawiące dziąsła i stopy, złamane paznokcie u stóp. Kilka razy sprawa kończyła się na SORze. Starajmy się do takich sytuacji nie dopuścić i nie pchajmy się w największy tłum.

Jeśli już nie masz wyboru tańcząc w tłumie trzymaj się swojego miejsca i nie wpadaj na teren innych par – to nieuchronnie prowadzi do kolizji. Panowie pamiętajcie, że prowadząc jesteśmy odpowiedzialni za partnerkę i jej bezpieczeństwo. Panie tańcząc w dzikim tłumie miejcie oczy szeroko otwarte, czasem wasz partner nie widzi tego co się dzieje za nim, możecie mu pomóc zatrzymując jego lub siebie i powstrzymując przed upadkiem.

Bardzo ważnym elementem naszego bezpieczeństwa na parkiecie jest nasza technika. Stawianie stóp na śródstopiu, ciężar ciała przemieszczony do przodu a nie do tyłu, unikanie podnoszenia wysoko łokci, koordynacja pracy ramion podczas stylingu bardzo pomagają, by po salsie dotrzeć do domu w jednym kawałku.

Bliskość

Temat śliski, ale ważny. Moja rada jest jedna, wciąż powtarzam ją na swoich kursach: “z szacunkiem”. Szanuj strefę intymną partnera. Ogólnie salseros dawno przełamali tabu co do tzw. dystansu intymnego w tańcu i na tym pewnie polega sukces tego tańca na całym świecie. Pamiętaj jednak, że zanim przełamiesz barierę bliskości musisz czuć, że druga osoba to akceptuje. Nie z każdym mamy ochotę tańczyć równie blisko, to co z jednym jest przyjemnością z innym wydaje się męczarnią.

Alkohol – czyli salsero często żywi się piwem

Nie będę oryginalny. Pij odpowiedzialnie. Zachowaj umiar. Jeśli czujesz, że twój balans gdzieś przepadł, głowa samoczynnie opada na dół, partnerka wyślizguje się z rąk… to jest już za późno, prawdopodobnie jesteś pijany. Wtedy masz już cały ten artykuł, z jego zasadami głęboko w d…

Mam nadzieję, że ten artykuł okazał się pomocny. Jeśli chcesz podziel się nim z innymi salseros. Zachęcam również do komentowania i podzielenia się opinią na temat salsowej etykiety.

Irek Huszcza i Filip Głowacz to producenci i wydawcy gier planszowych. założyciele studia Board & Dice. Tu znajdziesz część drugą wywiadu o biznesie B&D:

Bartosz Filip Malinowski

Jestem strategiem, analitykiem, konsultantem i kreatywnym. Założyłem agencję doradczą WeTheCrowd, gdzie doradzam markom z sektorów kreatywnych. Staram się także zachęcać projektantów i twórców do myślenia niekonwencjonalnego na vlogu Bez/Schematu. Jeśli chcesz ze mną współpracować, napisz: bfm@wethecrowd.pl

#kolejne artykuły