Transakcje kryptowalut bez PCC? | worldmaster.pl
#

Nieoczekiwane opodatkowanie PCC transakcji sprzedaży i zamiany kryptowalut wzbudziło ogromne emocje. W efekcie, poza głębokim poruszeniem społeczności związanej z branżą krypto doszło między innymi do protestów przed Sejmem i intensywnych rozmów z Ministerstwem Finansów. Dziś pojawiają się pierwsze skutki tych zdarzeń w postaci konkretnych rozwiązań prawnych. Niestety, nie spełniają one w 100% oczekiwań inwestorów.

Na czym polega problem?

W pierwszej kolejności warto przypomnieć, że kłopot z opodatkowaniem transakcji przy wykorzystaniu kryptowalut sprowadza się do tego, że naliczany w ten sposób podatek (1% wartości transakcji) w ogromnej ilości przypadków spowodowałby kompletną nieopłacalność handlu w tym obszarze. Ilość składanych deklaracji i wysokość daniny byłyby obciążeniami niemożliwymi do udźwignięcia przez traderów. Jednocześnie, nie zważając na powyższe Ministerstwo Finansów 4 kwietnia wydało oficjalny komunikat o rygorystycznym traktowaniu podatników zajmujących się sprzedażą i wymianą kryptowalut.

Na skutek zdecydowanego oporu i protestów 19 czerwca Ministerstwo Finansów opublikowało projekt rozporządzenia w sprawie zaniechana poboru podatku od czynnosci cywilnoprawnych od umowy sprzedazy lub zamiany waluty wirtualnej. Przewidziano w nim, że organy podatkowe nie będą pobierały podatku od czynności cywilnoprawnych. Okres zwolnienia dotyczy wyłącznie transakcji zrealizowanych w okresie od 13 lipca 2018 r. do 30 czerwca 2019 r.

Dobre złego początki…?

Mam wrażenie, że przedstawiony do konsultacji projekt rozporządzenia prowadzi do kilku wniosków:

  • MF w końcu dostrzegło zarówno środowisko jak i potrzeby miłośników oraz profesjonalnych handlarzy kryptowalut. Daje to nadzieję na łatwiejszy dialog i współpracę w przyszłości.
  • Jednocześnie, z nieznanych przyczyn rezygnacja z poboru podatku ma dotyczyć wyłącznie przyszłych transakcji, realizowanych po wejściu w życie rozporządzenia. W kontekście licznych zapewnień ze strony rządowej o tym, że wszyscy podatnicy dokonujący transakcji w ostatnich 5 latach (okres przedawnienia) mogą spać spokojnie, taki kształt regulacji budzi niepokój. Nietrudno bowiem wyobrazić sobie sytuację, w której ówcześnie rządzący, za rok lub dwa, mając do dyspozycji dużo sprawniejsze narzędzia analityczne i monitorujące, zwrócą się do traderów z uprzejmą prośbą o zapłatę PCC za transakcje dokonane w ostatnich kilku latach… Co prawda jest to scenariusz wyjątkowo negatywny, jednak absolutnie możliwy i prawnie uzasadniony. Pozostaje zatem poważną zagadką dlaczego w projekcie rozporządzenia nie znalazło się postanowienie wskazujące na zaniechanie poboru podatku od wszystkich transakcji dokonywanych do 30 czerwca 2019 r. Mam nadzieję, że kwestia ta zostanie poprawiona w toku konsultacji społecznych i dalszych prac nad dokumentem.
  • Wskazując termin końcowy zwolnienia z poboru PCC Ministerstwo Finansów sugeruje nie wprost, że do 30 czerwca 2019 r. wejdą w życie nowe regulacje podatkowe dotyczące opodatkowania transakcji z udziałem kryptowalut. Pozostaje mieć nadzieję, że proponowane rozwiązania będą lepiej odpowiadać rzeczywistości i oczekiwaniom społeczności krypto, niż zaprezentowana na początku kwietnia wykładnia przepisów o PCC.

Podsumowanie

Pomimo pozytywnej oceny ogólnego kierunku działania MF względem branży, trudno pozbyć się wrażenia, że w tym obszarze może nas czekać jeszcze wiele nieoczekiwanych zwrotów akcji i niespodzianek. Niesmak budzi ograniczony okres działania rozporządzenia wbrew zapowiedziom resortu. Delikatny niepokój zbudowany na bazie ostatnich doświadczeń tworzy także perspektywa nowych regulacji szczególnych, dedykowanych obrotowi kryptowalut. Wydaje się zatem, że czujność inwestorów i podejmowanie działań zabezpieczających (więcej o bezpiecznej formie prawnej dla tradera piszę tutaj) przed niekorzystnym obrotem sytuacji pozostają mocno rekomendowane.

 

Impact 2018 w Krakowie to wydarzenie zupełnie wyjątkowe na mapie naszego kraju, w trakcie którego dawna stolica Polski stała się ogromną platformą dyskusji na temat najnowszych technologii i startupów. Aby nie być gołosłownym dodam tylko, że jednym z najpopularniejszych panelistów został…robot. Czy więc sztuczna inteligencja zacznie masowo adaptować funkcje i cechy, które dotychczas odróżniały nas od maszyn?

Od AI nie ma odwrotu

Bezsprzecznie panel, w którym uczestniczył najbardziej zaawansowany technologicznie robot humanoidalny – Sophia, był gwoździem pierwszego dnia wydarzenia. Pomimo entuzjastycznego podejścia do nowych technologii i ich rozwoju, słuchając niezwykłych refleksji Sophii na temat jej roli na świecie w postaci pomagania ludziom i własnego rozwoju, chyba każdy na sali odczuwał podekscytowanie wymieszane z głęboką obawą. Szokowały pragnienia odczuwania emocji i niebywała inteligencja maszyny, która potrafi żartować i ma niebanalne poczucie humoru. Robot jest cały czas udoskonalany. W tym momencie oprócz przeprowadzenia interesującej rozmowy potrafi uścisnąć ludzką dłoń. Obecnie trwają z kolei zaawansowane prace nad nogami Sophii, która pewnie w przyszłym roku wejdzie na scenę o własnych siłach.

 

Stanisław Lem powiedział kiedyś, że „decydującym kryterium, które dowodziłoby powstania sztucznej inteligencji, byłaby rozmowa z maszyną”. Zdarzenie to właśnie stało się faktem. Warto więc zweryfikować tezę, którą sformułował Elon Musk na jednej z konferencji, w której przestrzegając przed sztuczną inteligencją stwierdził, że ludzie będą dla niej jak koty. Czy faktycznie jest nam pisana rola „udomowionych” stworzeń, pozostających własnością robotów? Oby nie. Ciężar odpowiedzialności za kierunek galopujących zmian, których doświadczamy, powinien zmusić twórców najnowszych osiągnięć do głębokiej refleksji w rozwoju tej przełomowej technologii.

Koniec ery prywatności

Słuchając słów Michała Kosińskiego, twórcy algorytmu wykorzystanego przez Cambridge Analytica do wpłynięcia na wyniki wyborów prezydenckich w USA poczułem, że pojęcie prywatności uległo w ostatnich latach kompletnej deformacji. Jeżeli bowiem spytalibyśmy przypadkowe osoby w naszym otoczeniu o to, czy cenią sobie swoją prywatność, z pewnością większość odpowiedziałaby, że to dla nich duża wartość. Z kolei gdybyśmy tę samą grupę zapytali, czy korzystają z social media i aplikacji przetwarzających dane lokalizacyjne (np. Google Maps), znowu otrzymalibyśmy pozytywną odpowiedź. Problem w tym, że nowoczesne algorytmy na podstawie takich danych jak zdjęcia lub „lajki” są w stanie z ogromną dokładnością określać nasz charakter, wyznanie lub…orientację seksualną! Nierzadko są to informacje, którymi niechętnie dzielimy się nawet ze znajomymi, a co dopiero z obcym softwarem. Co więcej, te informacje nawet jeżeli nie są dziś w sposób niedogodny dla nas eksploatowane, pozostają dostępne.

Czym jest zatem prywatność w czasach big data, nieustającej analityki i co najistotniejsze niepewnych obszarów i celów jej wykorzystania? To waluta, którą płacimy za nowoczesną wygodę. Wysoko cenna waluta.

Cambridge Analytica, Impact, startup, Sophia

Alexa, głosowy asystent od Amazon uczy się języka naturalnego i poprawia swój algorytm nagrywając nasze rozmowy. W Chinach uruchomiono Social Credit System, który nagradza i karze obywateli monitorując ich zachowania w każdym obszarze życia, mając dostęp zarówno do prywatnych komunikatorów, danych medycznych, kont bankowych czy historii zakupów. Z drugiej strony nowe technologie powodują, że szeroko rozumiana komunikacja, produkcja, rozrywka itp. nigdy dotąd nie działały tak skutecznie, szybko i wygodnie. Nowoczesna medycyna umożliwia bezinwazyjne leczenie śmiertelnych do niedawna chorób, a czas potrzebny na bezpieczną podróż pomiędzy punktem A i B efektywnie się skraca dzięki bieżącym podpowiedziom aplikacji.

Nasuwa się jednak pytanie, czy nie dotarliśmy do punktu, w którym pojęcie prywatności powinno być kompletnie zredefiniowane. Co tak naprawdę jest dla nas informacją prywatną, poufną, którą nie chcemy się dzielić ze światem? I w końcu, czy „stać nas” na to, aby faktycznie zachować ją dla siebie?

Masz świetny team i dobry pomysł? Załóż startup!

Trzeba pamiętać, że Impact to przede wszystkim gratka dla początkujących firm oraz krajowych i zagranicznych inwestorów. W trakcie imprezy odbywały się sesje, na których wcześniej wyselekcjonowani startupowcy mogli zaprezentować swoje pomysły i biznesy w ciągu 3-minutowych pitchy. Trzeba przyznać, że poziom przygotowania prezenterów, oraz samych pomysłów był naprawdę wysoki. Warto wymienić choćby kilka z nich:

PayKey tworzy wtyczkę do komunikatorów social media, która umożliwia natychmiastową i intuicyjną (z poziomu komunikatora) wysyłkę pieniędzy. Czy tak będą się odbywały zbiórki na urodzinowe prezenty, pożyczki i rozliczenia młodego pokolenia? Wierzę w to bardzo mocno!

Ignico odpowiada na potrzebę automatyzacji rozliczeń z influencerami, ambasadorami, współpracownikami, monitorując dokładnie kanały internetowego ruchu! Świetne narzędzie w dobie zupełnej zmiany świata marketingu w kierunku sprzedaży socialowej.

Discoperi tworzy innowacyjny system „Eye” prowadzący do zwiększenia bezpieczeństwa na drogach, poprzez przekazywanie informacji na temat zagrożeń pomiędzy uczestnikami ruchu drogowego. Niezwykle ambitny i globalny projekt! Moje pytanie brzmi tylko czy pozostanie aktualny w chwili powszechnego użytku pojazdów autonomicznych? To czeka nas szybciej niż sądzimy! Mimo tego, Discoperi po charyzmatycznym wystąpieniu swojego CEO, Alexa Bondarenko, zwyciężyło zdaniem jurorów konkurs pierwszego dnia zmagań,

TheBatteries pracuje nad cienkowarstwowymi bateriami półprzewodnikowymi, które są trwalsze, pojemniejsze i znacznie szybsze do naładowania w porównaniu do baterii litowo-jonowych. Trzymam kciuki i czekam z niecierpliwością na czas, gdy ładowanie telefonu do pełna pozwoli z niego korzystać przez kilka dni :).

Skypull opracowuje system, który umożliwi odzyskiwanie energii elektrycznej wiatru przez drona, latającego na wysokości 400-600 metrów. Tam na górze naprawdę wieje, wobec czego efektywność takiego rozwiązania w stosunku do kosztownych turbin wiatrowych jest znacznie większa. To może być niebanalna odpowiedź na nieustająco zwiększające się zapotrzebowanie na energię na świecie (to również o Was minerzy 😉 )

Nebula Network to firma chcąca stworzyć pierwszą, zdecentralizowaną “chmurę” opartą na własnej technologii blockchain, która umożliwi handel mocą obliczeniową posiadanych urządzeń. Czyli w uproszczeniu Paweł Cichocki wraz z kolegami buduje “wypożyczalnię” wolnych przebiegów Waszych procesorów połączoną z emisją własnej kryptowaluty. Brzmi jak pasywny dochód, więc czekam na wersję alpha!

 

startup, pitch, diaspore, ignico, thebatteries, skypull, opus

Co z kolei najbardziej cenią inwestorzy i eksperci przy pierwszej ocenie startupu? Wszyscy obecni w gronie jury byli zgodni – najważniejszy jest zespół. Chodzi o jego komplementarność, doświadczenie oraz głęboką determinację i zaangażowanie. Na kolejnym planie znajduje się pomysł oraz problem, który jest rozwiązywany przy wykorzystaniu nowej technologii. Warto w tym zakresie oprzeć się o “twarde dane” lub wyniki samodzielnych poszukiwań feedbacku od rynku.

Zasłyszane

Oprócz powyższych refleksji i spostrzeżeń, chciałbym się również podzielić z Wami kilkoma ciekawostkami z Impact 2018:

– zdaniem ekspertów, już w 2026 roku roboty będą pełnić funkcje członków zarządu w dużych firmach,

Dubai Future Foundation przewiduje, że do 2050 roku 25% wszystkich stawianych w Dubaju budynków będzie produkowanych w technologii druku 3D,

– w Dubaju od 2020 roku wszystkie transakcje publiczne będą realizowane przy zastosowaniu technologii blockchain,

– amerykańska firma Wheelys uruchomiła w Szanghaju pierwszy, mobilny i bezzałogowy sklep Dubbed Wheelys 247. Możecie zamówić jego przyjazd przez aplikację i cieszyć się zakupami :),

– w Polsce w sektorze MŚP aż 14,5% przychodu inwestowane jest w innowacje. Niestety, największą przeszkodą w ich wdrażaniu jest problem ze zrozumieniem i zaaplikowaniem nowych technologii w rodzimych biznesach. Aby wspomóc rozwiązanie tego i innych barier we wdrażaniu nowych technologii, zgodnie z zapowiedzią minister Jadwigi Emilewicz, Rząd pracuje nad Fundacją Platformy Przemysłu Przyszłości,

– zdaniem ekspertów, wyłącznie startupy są w stanie przeprowadzić nas przez czwartą rewolucję przemysłową,

– według raportu HackerRank polscy programiści to światowa czołówka! Zajmujemy 3 miejsce na świecie, tuż za Rosjanami i Chińczykami.

Things will never move this slowly again

Podsumowując Impact 2018 chciałbym podzielić się z Wami ostatnim spostrzeżeniem, które wryło się we mnie bardzo mocno. Zdaniem Davida Rowana, świat już nigdy nie będzie zmieniał się tak wolno. W kontekście całego wpisu, fraza ta brzmi przewrotnie i prowokacyjnie. Trudno jednak zarzucić jej brak prawdziwości. Pytanie zatem, w jakim kierunku i jak szybko zmienimy się również my i nasze biznesy, rzucając lub nie rękawicę technologicznej rewolucji.

 

Jeśli chcesz poczytać więcej na temat wydarzeń startupowych i technologicznych, zapraszam Cię również do przeczytania mojego wpisu na temat European Startup Days.

Wielozadaniowość silnie utrwaliła się w stylu działania pracowników współczesnych organizacji. Dzięki niej mają przekonanie, że wykonują więcej zadań w jednostce czasu. Badania jednak wyraźnie pokazują, że nasze  mózgi nie są przygotowane do wykonywania wielu czynności jednocześnie i jeśli ludzie wykonują dwa zadania umysłowe w tym samym czasie, to ich zdolności poznawcze spadają z poziomu absolwenta Uniwersytetu Warszawskiego do poziomu ośmiolatka.

Badacze przeprowadzili wiele eksperymentów pokazujących, jaki efekt daje nieustanne rozpraszanie uwagi, przerywanie zadań przez telefony, maile, zebrania, zapytania od kolegów, szefów, czy komunikatory. W jednym z eksperymentów poproszono studentów, aby przeczytali fragment tekstu. Jedna grupa mogła korzystać z komunikatorów, druga nie. Okazało się, że grupie, która tylko czytała zajęło to 25% mniej czasu[1]. Kolejnym przykładem jest eksperyment przeprowadzony przez firmę Microsoft, która przez dwa tygodnie monitorowała pracę swoich 27 pracowników. Okazuje się, że odpowiadanie na każdą wiadomość trwa średnio około 10 minut i może być pretekstem do przeglądania innych aplikacji, co pochłaniało kolejne 10-15 minut. Podliczenie wszystkich rozproszeń w ciągu dnia doprowadziło firmę Microsoft do sumy kilku godzin. Inne badania pokazują, że powrót do zadania, które zostało nam przerwane zajmuje około 20 minut[2]. Z tego punktu widzenia, wielozadaniowość oraz praca w bombardowanym wieloma bodźcami środowisku, jest zupełnie nieefektywna.

Mało która organizacja zdaje siebie sprawę z czynników, które mają bezpośredni wpływ na obniżanie efektywności jej pracowników. Jeśli pracownik nieustannie przełącza się między zadaniami to traci za każdym razem od 10 do 25 minut – tyle bowiem mózg potrzebuje, aby na nowo skupić się w pełni na poprzednio wykonywanym zadaniu. Może to oznaczać, że w ciągu jednego dnia, w którym zadania są przerywane, np. 10 razy, pracownik traci minimum dwie godziny!

Kultura wielozadaniowości i rozproszenia

Jeśli kultura organizacyjna wymaga, aby być nieustannie pod mailem i telefonem, w firmie nie stosuje się rozwiązań umożliwiających np. odświeżanie poczty w określonym czasie, kilka razy w ciągu dnia, to pracownicy otrzymują wynagrodzenie w dużej mierze nie za efektywnie wykonaną pracę, ale za bycie w stanie ciągłego rozproszenia. Można policzyć ile dziennie kosztuje w danym zespole nieustanne dzielenie uwagi między różnymi zadaniami. Jeśli menedżer zarządza 6-osobowym zespołem i każdy z pracowników ma w ciągu dnia 10 rozproszeń, to firma traci minimum 12 godzin. Warto przemnożyć uzyskany wynik przez średnią stawkę godzinową pracowników… Jeśli organizacja chce pracować na wysokim poziomie efektywności, powinna całkowicie zrezygnować z multizadaniowości i kultury wspierającej nieustanne przerywanie zadań.

Wykonywanie równocześnie kilku czynności umysłowych jest fizycznie możliwe, ale szybko spada efektywność i dokładność ich wykonania (dobrym przykładem jest tutaj jazda samochodem w obcym mieście i prowadzenie rozmowy przez telefon – dialog po chwili zaczyna się rwać, ponieważ ciężko skupić uwagę na dwóch wymagających czynnościach w tym samym czasie). Wyjątkiem są sytuacje, kiedy jedna z czynności jest automatyczna, jak np. chodzenie, czy powrót do domu dobrze znaną drogą i np. wymyślanie rozwiązania jakiegoś problemu. W każdym innym przypadku ludzki mózg obsługuje bardzo skomplikowane procesy, operując miliardami obwodów neuronalnych.

Najważniejsze jest zatem, aby zakończyć jedną operację zanim przejdzie się do następnej. Dlaczego to takie ważne? Ponieważ każda operacja umysłowa pochłania niewiarygodne ilości energii, a wiele z nich wykorzystuje te same obwody neuronalne – nietrudno wiec o konkurencję miedzy nimi. To zawsze spowalnia pracę.

To tak jak z kalkulatorem – nie możemy jednocześnie mnożyć i dzielić

Kiedy mózg jest zaangażowany w jakieś świadome czynności pracuje w określonym porządku: jeden proces umysłowy musi następować po drugim. Wniosek jest zatem oczywisty: gdy trzeba być dokładnym, skup się na jednym zadaniu!

Co zrobić, aby zmienić utrwalone nawyki?

Przede wszystkim konieczne jest uświadomienie powyższego problemu, zarówno pracownikom jak i zarządom oraz menedżerom. W momencie, gdy kwestia ta zostanie przez organizację zauważona, warto dokonać odpowiednich zmian organizacyjnych. Często firmy decydują się sięgać po dodatkowe, zewnętrzne wsparcie takich firm jak Human Power. To pierwsza w Polsce firma specjalizująca się w zwiększaniu efektywności w pracy i życiu poprzez lepsze zarządzanie własną energią. W oparciu o jej badanie “Praca, moc, energia w polskich firmach” stworzono liczne rekomendacje dla budowania lepszych, bardziej wspierających miejsc pracy.

O Human Power:

Human Power to multidyscyplinarny zespół ekspertów – lekarzy, neurobiologów, dietetyków, psychologów, nauczycieli yogi, mindfulness, rehabilitantów, trenerów personalnych – specjalizujących się w zarządzaniu energią człowieka. Organizacja prowadzi badania, jak skutecznie zwiększać efektywność działania ludzi, wykorzystując ich naturalny, biologiczny potencjał. Programy szkoleń oraz kampanie edukacyjne z zakresu podnoszenia efektywności dobowej oparte są o najnowsze, światowe wyniki badań z obszaru neurobiologii, psychologii behawioralnej, medycyny sportowej oraz dietetyki.

Więcej informacji na stronie: www.humanpower.pl.

[1]Bowman L. L., Levine L. E., Waitea B. M., Gendron M. 2010,  Can students really multitask? An experimental study of instant messaging while reading, Computers & Education, Volume 54, Issue 4.

[2]Szwartz T. 2012, Taka praca nie ma sensu! Cztery zapomniane potrzeby, które dodają energii do osiągania wspaniałych wyników, MT Biznes.

Zużywanie i odnawianie energii to jeden z fundamentalnych procesów determinujących nasze codzienne funkcjonowanie. Ma ono ogromny wpływ na naszą siłę, koncentrację uwagi, odporność na stres i efektywność w pracy i poza nią. Human Power zaprasza Cię do wzięcia udziału w ogólnodostępnym, unikalnym badaniu. Wystarczy wypełnić internetowy formularz, by dowiedzieć się, jaki masz poziom energii do działania.

Na naszą efektywność, zarówno w pracy, jak i w życiu prywatnym, wpływa wiele czynników. Spośród nich najczęściej wymieniamy naszą wiedzę, umiejętności czy talenty. I odgrywają one faktycznie niebagatelną rolę. Jednak aby pracować na optymalnym poziomie swoich możliwości, trzeba mieć jeszcze energię do działania, a tej często brakuje, gdy wkrada się przeciążenie pracą. Zwykle nie zdajemy sobie sprawy, że w ciągu dnia zazwyczaj tracimy jej więcej, niż jesteśmy w stanie odzyskać – komentuje Małgorzata Czernecka, ekspert Human Power i współautorka badania POWER AUDIT, będącego otwartą częścią badania „Praca, Moc, Energia w polskich firmach”.

Do tej pory w badaniu „Praca, Moc, Energia w polskich firmach” brali udział pracownicy zgłoszonych firm. Od teraz poziom swojej energii w sześciu obszarach funkcjonowania sprawdzić może każdy. Wystarczy wypełnić bezpłatny formularz internetowy, dostępny tutaj. Na przejście przez ankietę potrzeba około 15 minut.

Każdy uczestnik badania otrzyma krótki, indywidualny raport, z którego dowie się, jaki jest poziom jego energii w obszarach takich jak: sen i odpoczywanie, ruch, odżywianie, umysł, emocje, duchowość. To dobry punkt wyjścia do refleksji, które nawyki mogą mieć wpływ na poziom naszej energii, co już robimy dla swojej efektywności, a co powinniśmy zacząć lub przestać robić, aby ją zwiększyć.

Co robić, aby mieć więcej energii?

Aby uniknąć ogromnego zmęczenia i wypalenia zawodowego, trzeba nauczyć się rytmicznie przechodzić od wysokiej mobilizacji i wytężonej pracy do regeneracji i odpoczynku oraz czerpać energię ze wszystkich dostępnych źródeł. Już samo wypełnienie kwestionariusza – refleksja nad każdą zaznaczaną odpowiedzią – daje do myślenia, podobnie jak wykresy, które każdy zobaczy w swoim raporcie– zachęca Małgorzata Czernecka. – Jeśli chcemy podnieść poziom swojej energii do działania i poczuć jej przypływ na najbliższe kilka tygodni, musimy zadbać o odpowiednią dawkę ruchu każdego dnia. To właśnie ruch pozwoli nam utrzymać wysoki poziom energii na poziomie fizycznym, niezbędny do prawidłowego funkcjonowania organizmu i dający siłę do działania –dodaje Robert Moreń, Dyrektor ds. Komunikacji w Benefit Systems, firmy będącej jednym z partnerów badania. – Warto przy tym pamiętać, żeby przez resztę dnia nie siedzieć w jednej pozycji i włączyć do codziennej rutyny ćwiczenia rozluźniające i rozciągające, służące m.in. zmniejszeniu przeciążenia całego aparatu ruchu.

O badaniu:

Badanie „Praca, Moc, Energia w polskich firmach. Sześć obszarów, które wpływają na efektywność organizacji” realizowane jest we współpracy z Aon, Kinnarps Polska, Dailyfruits, Benefit Systems, Uniwersytetem Łódzkim oraz Akademią Leona Koźmińskiego. Ankieta dystrybuowana jest wśród pracowników i kadry zarządzającej dużych przedsiębiorstw w Polsce W ubiegłorocznej edycji wzięło udział 1149 osób.

Więcej informacji na stronie: www.humanpower.pl.

O Human Power:

Human Power to multidyscyplinarny zespół ekspertów – lekarzy, neurobiologów, dietetyków, psychologów, nauczycieli yogi, mindfulness, rehabilitantów, trenerów personalnych – specjalizujących się w zarządzaniu energią człowieka. Organizacja prowadzi badania, jak skutecznie zwiększać efektywność działania ludzi, wykorzystując ich naturalny, biologiczny potencjał. Programy szkoleń oraz kampanie edukacyjne z zakresu podnoszenia efektywności dobowej oparte są o najnowsze, światowe wyniki badań z obszaru neurobiologii, psychologii behawioralnej, medycyny sportowej oraz dietetyki.

Na przykładzie ostatnich zawirowań wokół przeniesienia BitBay na Maltę, warto zastanowić się, czym w praktyce jest zmiana rezydencji podatkowej. Dla kogo może się ona wiązać z korzyściami, kiedy ją zrealizować no i w końcu jaką destynację wybrać?

Zmiana rezydencji podatkowej – o co w tym tak naprawdę chodzi?

Wiele osób myli dwa zupełnie niezależne od siebie pojęcia obywatelstwa i rezydencji podatkowej. Warto więc wyjaśnić, że obywatelstwo to przynależność osoby do określonego państwa i wynikające z tego prawa (np. wolności konstytucyjne) i obowiązki (np. służba wojskowa). W Polsce nabycie obywatelstwa następuje zgodnie z zasadą krwi, a więc dziecko nabywa obywatelstwo rodziców lub zasady ziemi, a więc zgodnie z miejscem narodzin. Nie wchodząc w szczegóły, kwestia ta pozostaje zupełnie niezwiązana z naszą sytuacją podatkową (poza USA, gdzie obywatelstwo wiąże się również z nieograniczonym obowiązkiem podatkowym), a więc mogę posiadać obywatelstwo hiszpańskie ale z uwagi na fakt, że żyję, pracuję i posiadam rodzinę w Polsce, opodatkowaniu od swoich dochodów podlegam wyłącznie w Polsce. Jak zatem widać na powyższym przykładzie, rezydencja podatkowa determinująca w którym kraju płacimy podatki jest najczęściej zupełnie oderwana od posiadanego obywatelstwa, a wynika w pewnym uproszczeniu z:

– długości pobytu w danym kraju (większość państw przyjmuje, że nabywa prawo do opodatkowania danej osoby i tym samym „nakłada” na nią swoją rezydencję w przypadku pobytu na jego terytorium ponad 183 dni w roku kalendarzowym),

– związku gospodarczego i rodzinnego z danym krajem (tzw. centrum interesów gospodarczych i życiowych, a więc w praktyce np. miejsce przebywania rodziny, posiadania stałego zatrudnienia etc.).

W konsekwencji, zmiana rezydencji podatkowej jest procesem bardziej skomplikowanym niż wiele osób sądzi sprowadzając ją do wynajmu mieszkania w innym państwie lub założenia zagranicznej spółki. W skrócie to „przeniesienie” swojego życia do innego państwa. Oczywiście każdy kraj posiada własne wewnętrzne wymogi w tym zakresie jednak to, co interesuje polskich rezydentów w momencie emigracji to silne argumenty w ewentualnym sporze z polskim fiskusem.

Po co traderzy i giełdy zmieniają rezydencję podatkową?

Powodów podatkowej emigracji jest sporo, w tym m.in.:

– dynamicznie zmieniające się przepisy prawne i wynikająca z tego niepewność,

– wyższe niż w innych krajach stawki podatkowe,

– chęć uniknięcia kontroli ze strony polskiego fiskusa.

Z perspektywy traderów i firm zajmujących się kryptowalutami, takich jak BitBay, najistotniejszym elementem jest jak sądzę pierwszy argument (o potrzebie zabezpieczenia majątku na wypadek nieprzewidzianej daniny piszę tutaj – link). Z uwagi na mocno nierozpoznany przez polskie organy charakter kryptowalut i obrotu nimi, wiele osób z branży decyduje się lub rozważa zmianę rezydencji podatkowej na dojrzalszą i sprzyjającą biznesowi nowych technologii. Największa polska giełda swoją decyzją potwierdza trend, który już ma miejsce. Jeżeli z kolei weźmiemy pod uwagę sytuację regularnego tradera, a więc osoby stosunkowo młodej, która posiada spory majątek i komfort pracy zdalnej, łatwo stwierdzić, że to grupa której relokacja przyjdzie najłatwiej. Wydaje się zatem, że z uwagi na osobiste cechy handlujących kryptowalutami, ich reprezentanci kuszeni „lepszym światem” będą przenosić się najliczniej.

Dokąd jechać i…dlaczego Malta?

Posługując się po raz kolejny przykładem firmy Pana Suszka warto podkreślić, że liczba jurysdykcji zabiegających o osoby związane z kryptowalutami i nowymi technologiami stale rośnie. Wśród jednak sporej, światowej konkurencji, wybór Malty nie jest bądź co bądź przypadkowy. Kraj ten cieszy się wysoką renomą (A3 Moody rating) i stabilnością prawną oraz polityczną. Ponadto, od wielu lat funkcjonuje tam świetna infrastruktura i zaplecze do przenoszenia zagranicznych biznesów i osób prywatnych. Jednocześnie, koszty prowadzenia działalności, życia i siły roboczej są wyraźnie niższe niż np. w Szwajcarii. Co więcej, efektywna stawka podatku dochodowego na Malcie to zaledwie 5%. Dodatkowo, międzynarodowi gracze mogą cieszyć się z dobrodziejstw w postaci:

  • braku podatku u źródła,
  • licznych, zawartych przez Maltę umów o przeciwdziałaniu podwójnemu opodatkowaniu.

Ponadto, rząd Malty aktualnie bardzo intensywnie pracuje nad kompleksowym uregulowaniem branży kryptowalut aby stworzyć jasne i sprzyjające warunki do rozwoju biznesu w tym obszarze, podobnie jak uczyniono to w przypadku sektora hazardowego. Malta jest również członkiem UE w odróżnieniu od Szwajcarii czy za moment Wielkiej Brytanii. To z kolei stanowi ogromną zaletę w kontekście wolnego przepływu dóbr, usług, towarów i ludzi oraz wspólnego rynku. Ostatecznie, kto pogardzi miejscem, w którym średnia ilość godzin słonecznych jest niemal dwa razy wyższa niż Polsce?

Co ucieszy również osoby indywidualne, Malta posiada dobrze przygotowane programy relokacyjne, właśnie dla osób pragnących zmienić otoczenie na bardziej sprzyjające. Najistotniejsze wymogi aby uzyskać rezydencję maltańską to:

– zakup lub wynajem nieruchomości (minimalny czynsz roczny to 9,600 euro),

– nie przebywanie na terytorium innego państwa więcej niż 183 dni w roku (to ciekawe rozwiązanie, ponieważ nie nakłada żadnego minimum okresu przebywania na samej Malcie).

Czy rok 2018 jest ostatnim rokiem na zmianę rezydencji podatkowej?

I tak i nie. Oczywiście możliwość zmiany rezydencji będzie istniała nadal, jednak dla wielu osób może to być za późno ze względów podatkowych. Coraz więcej się bowiem mówi o tzw. exit tax, a więc podatku od „wyjścia” i zmiany rezydencji. Nowa danina wynika z uregulowań unijnych, a dokładniej art. 5 ust. 1 pkt c) Dyrektywy 2016/1164 z dnia 12 lipca 2016 r. (treść tutaj), a więc z pewnością znajdzie prędzej lub później odzwierciedlenie w krajowych przepisach. Jest bardzo duża szansa, że nastąpi to już od 1 stycznia 2019 r. Projektowany podatek będzie prowadził do opodatkowania wartości rynkowej przenoszonych aktywów, pomniejszonej o ich wartość podatkową.

Pomimo tego, iż nie znamy dokładnej treści polskiej regulacji, można się spodziewać, że opodatkowaniu będzie podlegać cały majątek, który dana osoba posiada w momencie zmiany rezydencji. Co istotne, wydaje się, że nieprędko wprowadzona zostanie możliwość zapłaty podatku w BTC lub ETH. W efekcie wynosząc się z Polski trzeba będzie upłynnić znaczne zasoby inwestycyjne tylko po to, aby zapłacić podatek. Z tej perspektywy, wszyscy, którzy rozważają zmianę rezydencji powinni znacznie przyspieszyć proces podjęcia tej złożonej decyzji.

 

#kolejne artykuły