O stoickich i statusowych dyskusjach słów kilka. | worldmaster.pl
#

W jakim celu angażujemy się w burzliwe dyskusje online? Żeby je wygrać? Wzbudzić respekt, pokazując innym naszą wiedzę i błyskotliwość? Oświecić niedouczonych, trwających w błędzie ignorantów?

Czy żeby się czegoś dowiedzieć? Zakwestionować swój model świata? Jak to zgrabnie ujął de Gause „zdolność uczenia się szybciej niż nasi rywale, jest jedyną stabilną przewagą konkurencyjną„.

Jak jednak podchodzić do gotujących krew w żyłach i budzących żyłkę na skroni dyskursów. Z otwartością, którą buddyści zen nazywają „shyoshin”, umysłem początkującego i równowagą, którą stoicy nazywają „apatheia” lub „ataraxia”, czyli scentrowaniem, stabilnością umysłu?

Nie zważam na autora, jeżeli cytat jest dobry” powiedział Seneka,. Wyjaśnił w ten sposób, czemu tak często cytuje Epikura i innych przedstawicieli konkurencyjnych szkół filozoficznych. Od KAŻDEGO możemy się przecież nauczyć czegoś wartościowego.

Jeżeli ktokolwiek dowiedzie mojej niewiedzy i ukaże błąd, w dowolnym moim myśleniu lub działaniu, z radością dokonam zmiany. Poszukuję prawdy, która jeszcze nigdy nikogo nie skrzywdziła: krzywdą jest trwanie w iluzji i ignorancji.” rzucił Marek Aureliusz, deklarując swoją pełną otwartość na krytyczną informację zwrotną.

Moim zdaniem, właśnie stoickie podejście do dyskusji jest tutaj kluczem. Traktowanie interakcji online, jako narzędzia poszukiwania „prawdy”, aktualizowania naszego mentalnego systemu operacyjnego, a nie, jako treningu zręcznego wykorzystania retoryki & erystyki.

Gdy próbujesz wykorzystać dialog online, jako technikę statusową, służącą budowaniu sobie autorytetu kosztem innych, koniec końców uzyskujesz efekt odwrotny od zamierzonego. Wyciągasz rewolwer, celujesz i oddajesz precyzyjny strzał. We własne kolano.

Jeżeli przechwalasz się, próbujesz pokazać, jaka to jesteś mądra i doświadczona, ile to lat już działasz w branży i jakie to negocjacje prowadziłaś → zazwyczaj sygnalizujesz, że „za bardzo zależy Ci na opinii i aprobacie innych„, w efekcie czego tracisz status.

Jeśli wchodzisz w konfrontację, rywalizujesz, prowadzisz batalie online → to sygnalizujesz swoją emocjonalną reaktywność i odsłaniasz wrażliwe sznurki, za które można Cię pociągać, by za każdym razem uzyskiwać określony rezultat, w wyniku czego tracisz status.

Jeżeli chcesz wykorzystać LinkedIn lub inne medium społecznościowe, do budowania autorytetu i merytorycznego przywództwa to:

  1. Staraj się WNOSIĆ WARTOŚĆ każdym postem, komentarzem i wiadomością.
  2. Utrzymaj obecność umysłu, STABILNOŚĆ EMOCJONALNĄ i rozważną otwartość.
  3. Nadawaj POZYTYWNĄ RAMĘ komunikacji. Nawet na absolutnie hejterski komentarz pod artykułem (nad którym siedziałaś tydzień), możesz odpowiedzieć: „Dziękuję za cenne uwagi. Pomagasz mi tworzyć lepsze treści :). Co jeszcze powinnam poprawić Twoim zdaniem?

Gdy zrozumiemy, że nasze postrzeganie i rozumowanie są obarczone ogromną ilością błędów poznawczych (np. efektem pierwszeństwa przekonań -> bardziej wierzymy w to, czego dowiedzieliśmy się najpierw), a nasz model rzeczywistości jest jedynie niedoskonałą jej reprezentacją, łatwiej będzie nam zmienić podejście.

Zmieńmy je. Zmieńmy je z: „Wiem lepiej + jeszcze im pokaże + popatrzcie, jaki jestem mądry i wybitny” na:

„Moje zrozumienie świata jest niepełne, zgeneralizowane i zniekształcone. Mogę być w błędzie. Jestem zmotywowany aby je aktualizować i uzupełniać znacznie zdrowszymi, bardziej opartymi na „faktach” i przydatniejszymi przekonaniami.”

Zmieńmy je i zacznijmy czerpać poczucie własnej wartości i emocjonalny haj. Nie z tego, że właśnie wygraliśmy dyskusję, zdominowaliśmy rozmówców, usadziliśmy kogoś i pokazaliśmy mu, gdzie jego miejsce.

Bądźmy dumni z tego, jak szybko uczymy się z każdej, najbardziej negatywnej nawet interakcji i ile cennych, użytecznych wniosków z niej wyciągamy.

Ponieważ „umiejętność uczenia się szybciej niż rywale„… wiesz przecież :D.

Gdyby istniało 10, wyrytych w skale, uniwersalnych zasad stoickiego i optymalnego prowadzenia dyskusji online, to co by się w nich znalazło?

Ja proponuję powyższe 3:

  1. Wnoś wartość.
  2. Utrzymaj stabilność.
  3. Nadaj pozytywne ramy.

Co byście dodali?

Więcej w temacie na blogu: www.rafalcupial.pl

Twój świat zaczyna się w głowie czy w sercu?

Ostatnie kilka lat to coraz więcej informacji na temat tego, jak ważne jest to, by mieć odpowiednie myśli. Jak ważne jest to, co mamy w głowie i co do niej „wkładamy”. Prawo przyciągania, o którym stało się głośno od momentu pojawienia się filmu „Sekret” przypomniało nam, że możemy zwizualizować wszystko, czego pragniemy, a potem to otrzymać.

Wielu niestety skupiło się jedynie na tworzeniu tablicy marzeń lub spisaniu tego, co by chcieli, zapominając jednocześnie, że myśl nie działa bez odczuwania, głębokiej wewnętrznej pewności, że dana rzecz już się wydarzyła, a co najważniejsze, bez wykonania działania, które jest następstwem „przebłysku” intuicji, że coś należy zrobić właśnie w tym konkretnym momencie.

Szybko więc pojawiły się głosy, że prawo przyciągania nie działa. I to jest fakt. Nie działa, jeśli właśnie tak wygląda jego praktykowanie.

Niemniej jednak, film a potem książka o tym samym tytule, zwrócił uwagę na bardzo istotny fakt. Ty i tylko ty decydujesz o tym, jakie masz myśli w głowie. Zatem Ty i tylko ty możesz je zmienić, przetransformować, ułożyć na nowo, wyrzuć zbędne i szkodliwe a skupić się na takich, które chcesz mieć i które cię wspierają w twoich wyborach i życiu.

 

Wielu z nas przyjęło tę prawdę, i wielu zaczęło praktykować zmiany, czy też raczej codzienną pracę nad sobą. Tak, bo to praca, którą należy wykonywać codziennie, systematycznie, ze względu na ilość myśli, które pojawiają się w naszym umyśle każdego dnia, jak również dlatego, że wiele myśli i przekonań, zwłaszcza tych niewspierających, nosimy w sobie od dzieciństwa. To najczęściej one rzutują na nasze dorosłe wybory, ciągnąc się często za nami jak zapach smażonej cebuli, którym przesiąka ubranie na długi czas.

Wielu tez niestety dość szybko przestało ćwiczyć, będąc zdziwionym, że praca nad myślami to żmudna i wymagająca zaangażowania praktyka.

Życie jednych i drugich zmieniło się

Pierwsi poszli do przodu, nauczyli się “uważności”, bycia tu i i teraz. Poczuli i doświadczyli, jak duże zmiany może przynieść inne myślenie. Zmieniając nastawienie zaczęli przyciągać rzeczy, o których myśleli. I choć nie zawsze działo się to w prosty sposób lub nie do końca tak, jak tego oczekiwali, mogli przyznać, że zmiana w tak ważnym punkcie, zapoczątkowała zmiany w całym życiu.

U drugich też nastąpiła zmiana. Bo przecież brak efektów to też efekt. Można powiedzieć, że nadal są w tym samym miejscu, tylko ileś czasu dalej. Czasu, który mógł być inny, gdyby wytrwali w postanowieniu.

Wszystko jest kwestią wyboru. Zarówno działanie jak i jego brak. Oczywiste jest, że każdy człowiek ma swoją ścieżkę rozwoju a rzeczy mają swój czas. Czasem zmiana może nastąpić w ułamku sekundy po wielu latach stagnacji. Zatem każdy z nas ma te same szanse dojść do punktu, w którym chciałby się znaleźć. Zapanowanie nad własnymi myślami i świadome ich tworzenie jest pierwszym krokiem do bardziej uważnego życia w którym przejmujemy pełną odpowiedzialność za to, co nas spotyka.

Drogą przeciwną do życia z przestrzeni głowy, jest kierowanie się tym, co płynie z przestrzeni serca

Już w Upaniszadach kilka wieków temu było napisane „Przestrzeń serca – ponadczasowy wymiar świadomości, w którym wszystko jest możliwe, tu i teraz. Tak przeogromna jak przestrzeń wokół nas jest maleńka przestrzeń w twoim sercu; odnajdziesz w niej niebo i ziemię, ogień i powietrze, słońce i księżyc, błyskawice i konstelacje gwiazd, cokolwiek należy do ciebie tu na dole, i to, co nie należy, wszystko to zgromadzone zostało w tej maleńkiej przestrzeni twojego serca”.

To właśnie o przestrzeni serca mówi się dzisiaj coraz głośniej i odważniej. Zmęczeni ciągłym myśleniem, zastanawianiem się, interpretowaniem, stresem, odkrywamy na nowo miejsce, z którym, jak mówią przewodnicy duchowi na całym świecie, jesteśmy zintegrowani od momentu narodzin.

Serce to nie tylko organ, który pompuje krew i napędza nasze ciało. To również, czy też może raczej, nadajnik, który na początku był idealnie nastrojony, z biegiem lat trochę się rozregulował, a dzisiaj wymaga ponownego nastrojenia, jak fortepian, który zbyt długo stał nieużywany. Pocieszające jest to, że nie potrzebujemy zewnętrznego stroiciela, ponieważ sami potrafimy zrobić to najlepiej. Jeśli tylko podejmiemy decyzję i wykonamy działanie.

W przestrzeni serca nie ma oceny zjawisk, ludzi, działań… nie ma też planowania i myślenia

Jest:

  • jedynie odczuwanie, płynięcie, jak to się mówi, z prądem
  • spokój, uśmiech i poczucie głębokiej intuicji
  • zadowolenie z tego, co się wydarza, połączone z przekonaniem, że jesteśmy na właściwej drodze (jakby odnaleźć drogę do domu, kiedy zagubiliśmy się w zbyt gęstym lesie, i nagle zauważamy światło z oddali)
  • wyrażenie intencji i momentalne odczuwanie, czy jesteśmy z nią spójni czy też nie
  • zadawanie pytań i odczuwanie odpowiedzi
  • komunikacja, której nic nie zakłóca (znika strach i kłamstwo)
  • tylko prawda i miłość
  • spójność odczuwania, mówienia i działania.

Osoby, które żyją z przestrzeni serca, twierdzą, że nie trzeba się tego uczyć

Wystarczy sobie przypomnieć. Właściwie wystarczy skupić się na okolicach serca i zacząć odczuwać. Nic więcej. Tylko tyle. Odczuwać i być. A działanie jest naturalną konsekwencją kierowania się sercem.

Serce, co dodatkowo odkryli uczeni z Instytutu HeartMath, wytwarza największe i najsilniejsze pole energii w porównaniu z innymi narządami, nawet z polem wytwarzanym przez mózg. Okazało się, że ma ono średnicę od dwóch i pół do trzech metrów, a jego oś umiejscowiona jest w sercu. Kształtem przypomina ono pączek z dziurką w środku, czyli torus, który uważany jest za niepowtarzalną, najbardziej pierwotną formę istniejącą we wszechświecie.

Średnica pola wskazuje, że to, co emituje nasze serce przechodzi na osoby, które są w naszym otoczeniu. A to, co jest emitowane przez serca innych, dotyka nas. Dlatego tak szybko odczuwamy poziom energii tego, co się dzieje w pomieszczeniu do którego wejdziemy, a w którym są ludzie, którzy na przykład kilka chwili temu się pokłócili. Dlatego też szybciej wyczuwamy, że coś jest nie tak, zanim fizycznie się to objawi.

Zatem, głowa czy serce?

A może jest tak, że niektórzy z nas muszą zacząć od głowy, żeby dojść do serca? Najważniejsze jest zdawać sobie sprawę z tego, że nasze wybory na dany moment są najlepsze z możliwych, jakie możemy zrobić. Więc jeśli idziesz okrężną drogą, to też jest w porządku. Po prostu idź. Nigdy nie wiadomo, czy za kolejnym zakrętem nie trafisz na skrót, tajemne przejście, które zauważysz, bo będziesz gotowy. A jeśli już żyjesz z przestrzeni serca, to wielkie gratulacje. Możesz pomóc innym w przebudzeniu się do pełni życia w szczęściu i miłości.

Z miłością

Joanna Macioł

www.5palcowdodlugowiecznosci.pl

Żal za utracone możliwości

Utraciłem w życiu wiele rzeczy i co z tego? Nawet pisałem wiele książek które gdzieś zaginęły. I co z tego? To nic straconego. Ponieważ nauczyło mnie to wiele, dzięki czemu teraz mogę lepiej pisać i lepiej żyć.

Nie wiem czy zauważyłeś ale ludzie tak mają. Żałują, że coś utracili. Czas, pieniądze, energię, możliwości… Myślą sobie np. „dzisiaj mam 30 lat, co by było gdybym w wieku 20 lat nie przerwał lekcji gry na pianinie, dzisiaj byłbym muzykiem!”. I jest w tym pewien paradoks i absurd.

Ponieważ gdyby ta osoba nigdy nie grała na pianinie, a w wieku 30 lat odkryła by taką możliwość, być może stwierdziła by „To wspaniały pomysł! Nauczę się gry na pianinie!”. Jednak mając już w przeszłości nieudaną próbę sprawa się komplikuje. Bo dochodzi przesadny resentyment.

Mała umysłowa małpka

Utracone możliwości bardzo bolą ten głupi mały umysł. Ta mała umysłowa małpka jest bardzo depresyjna, uwielbia użalać się nad sobą! A to w ogóle niepraktyczne. To tylko pogarsza sytuację. Jednak jestem w stanie bardzo łatwo Cię wyleczyć z tego typu myślenia. To naprawdę proste.

Zauważ, że zawsze podchodzę do wszystkie na zasadzie – to proste. Nawet jeżeli zapytał byś mnie o konstrukcje rakiety kosmicznej, pewnie odparł bym podobnie… 🙂 To bardzo ważne żeby myśleć o rzeczach, że są proste do zrobienia. Bo to diametralnie skraca czas ich stworzenia. Jeżeli myślisz że coś jest trudne – to takie będzie.

A ludzie komplikują nawet najprostsze rzeczy, oj komplikują… I to jest kolejna rzecz której Cię uczę między wierszami. Wiesz jak masz się wyleczyć z żalu za przeszłe błędy i utracone możliwości? Bardzo prosto. Uświadom sobie po prostu, że nie mogłeś postąpić inaczej. Bo nie mogłeś. I to jest fizycznie potwierdzone.

Zawsze możesz postąpić tylko w jeden sposób – w taki na jaki pozwalają okoliczności zewnętrzne i wewnętrzne. Być może lekcje pianina były za drogie. Być może Tobie brakowało pewności siebie. Czegoś zabrakło. Gdyby nie zabrakło to byś dalej grał i był słynnym muzykiem! Był jakiś brak rozumiesz? Zawsze kiedy postępujesz niewłaściwie to tylko dowód na to, że czegoś brakuje. Wewnętrznie albo zewnętrznie.

Brakuje jakiegoś elementu

Brakuje jakiegoś elementu bez którego nie umiesz postąpić właściwie. Więc nie obwiniaj się. Po prostu brakowało tego. I nawet jeżeli dzisiaj masz większą pewność siebie i nie rozumiesz jak mogłeś porzucić lekcje pianina. To kiedyś tej pewności nie miałeś!

I dlatego teraz to wydaje Ci się takie niezrozumiałe

Brakowało pewnego elementu. I co więcej już zaocznie mogę powiedzieć Ci czegoś czego dowiesz się w rozdziale o perfekcjonizmie – cały czas brakuje wielu elementów.

I cały czas Twoje działanie będzie niedoskonałe

To jest akurat dobra wiadomość, jeżeli jesteś w stanie odpowiednio ją zrozumieć. Ponieważ niejako wyzwala Cię to z poczucia winy za błędy. Po prostu rozumiesz, że brakuje czegoś. Dlatego popełniasz błąd bo nie masz wszystkich elementów układanki lub masz ich za mało. Wiesz co jest dobre w takim myśleniu?

Że przestajesz przejmować się i po prostu działasz! A wtedy zaczyna się magia…

Od siebie mogę dodać, że w życiu zdarzało mi się tworzyć dziesiątki, jeżeli nie setki działań i projektów. I bardzo wiele razy popełniałem błąd, ponosiłem porażkę. Jednak dzięki temu nauczyłem się bardzo wiele i teraz działam lepiej. I nie obchodzi mnie to co utraciłem (bo i tak inaczej postąpić nie mogłem, czegoś brakowało…). Obchodzi mnie to co mogę zyskać teraz!

Nawet moje umiejętności pisarskie były trenowane, rozpoczynając wiele książek, nie kończąc ich. Pisząc wiele artykułów, blogów, stron. Jednak nic z tego nie było. To wszystko rozmywało mi się. Brakowało pewności siebie, brakowało organizacji, brakowało wytrwałości… zawsze brakowało jakiegoś elementu i nie mogłem postąpić inaczej.

Jednak jest z tego wielki zysk

Za każdym razem kiedy wracam do mojej pasji pisania idzie mi to lepiej. Mam coraz więcej elementów. Coraz mniej rzeczy brakuje. Ta cała trudna przeszłość rozwinęła mnie i teraz mogę działać lepiej!  Także ciesz się ze wszystkich błędów, trudności, bo to one budują Twoją silną osobowość! To nie są wrogowie – to Twoi przyjaciele!

Więcej tekstów na DIVS.PL

Wszędzie pełno informacji dotyczących grubych postanowień noworocznych. Jednak jaki czas jest potrzebny, aby o nich zapomnieć? Czy rzeczywiście potrzebujemy nowego roku, by coś zrobić?

Często mówi się – nowy rok to nowa ja

Nie rzadziej powtarzane są słowa – nowy tydzień to dobry czas, aby zacząć. Zawsze zaś kończy się tak samo.

Fajerwerki poszły w górę, zimne ognie się wypaliły. Szampan został wypity, a cele na nowy rok nagromadziły się w głowie. Pytanie teraz jak zrealizować postanowienia noworoczne? Jak nie stracić zapału, zanim podejmie się działanie? Postaram się dziś trochę pomóc Ci w tej kwestii. Na podstawie swojego doświadczenia w realizacji celów. Choć dla mnie nowy czas, taki jak nowy rok, nie jest powodem do zmian, bo one zachodzą u mnie w ciągu całego roku. Uważam, że to głowa odkrywa w tym procesie kluczową rolę. Nasza gotowość, chęć, determinacja i motywacja do tego by zrobić to co sobie założyliśmy. Nie zmienia to jednak faktu, że to nowy rok to dobry powód by zacząć.

Jak zmobilizować się do działań?

Na starcie skreśl myślenie typu – jak wszyscy to i ja. To nie wyjdzie. Dla mnie podstawą do tego, by coś zrobić jest chcieć samemu to ogarnąć. Idealnie pasuje mi tutaj historyjka “O psie, który nie chciał pić tranu”, którą usłyszałam podczas konferencji od pewnej nauczycielki.

“Pewna Pani miała psa, którego chciała napoić tranem. Ze względu na fakt, że pies był dość spory, poprosiła o pomoc swojego sąsiada. Wspólnie złapali psiaka i starali się umieścić płyn w pysku zwierzaka. Niestety, pies bardzo tego nie chciał. W związku, z czym szarpał się z właścicielką i jej przyjacielem. W pewnym momencie butelka spadła na podłogę, a tran zamiast w psim pysku, wylądował na podłodze. Zrezygnowani osobnicy postanowili dać sobie spokój i udali się do pokoju na poczęstunek. Po chwili usłyszeli dobiegający z kuchni hałas. Zerwali się, by sprawdzić, co się dzieje. Okazało się, że pies zlizuje tran z podłogi.”

. . .

Morał jest bardzo prosty. Na siłę nic się nie zrobi. Jeśli myślisz inaczej, zastanów się, czy kiedy ktoś karze Ci coś zrobić, to rzeczywiście z taką chęcią to realizujesz? Prośby typu: posprzątaj pokój, odrób lekcje, poucz się, itd. Każdy z pewnością zna to i dobrze wie, że reakcja jest podobna do psa, który był zmuszany do wypicia nieznanego napoju. Stroszymy się, denerwujemy i raczej bronimy się, by uniknąć działań. W związku z powyższym, pierwsza zasada – TO TY MUSISZ CHCIEĆ COŚ ZROBIĆ!

postanowienia noworoczne, zmiany, cele, progres

Wpływ otoczenia na realizację postanowień noworocznych

Jak wszyscy to i ja działa jeszcze w drugą, destrukcyjną stronę. Wówczas tym bardziej cele są trudne do realizacji, kiedy wokół osoby, którym postanowień noworocznych brakuje. Możesz mieć wrażenie, że i Tobie są one niepotrzebne. Czasem trzeba podjąć decyzję czy idziesz po swoje marzenia, nawet w pojedynkę, czy tkwisz w tym samym miejscu. Bez wątpienia to z kim się spędzamy czas wpływa na to, jak wygląda nasze życie i co w nim osiągamy. W końcu z kim się zadajesz, takim się stajesz. Dlatego dobieraj ludzi mądrze, najlepiej wybieraj tych silniejszych, mądrzejszych i lepszych od siebie. Dzięki nim będziesz mieć inspirację, motywację do działania, by im dorównać. Musisz się natomiast przygotować, że czasem idąc swoją drogą po marzenia, będziesz sam. Pojawią się wątpliwości, strach, lęk, jednak to normalne i przejściowe. Nie odpuszczaj! Na końcu zobaczysz, że było warto.

Jak realizować cele?

Zanim zaczniesz jakieś działanie, potrzebujesz celów. Oczywiście postanowienia noworoczne świetnie się sprawdzą. Jak wyznaczać sobie cele i je realizować poruszałam już na blogu. Pragnę dodać tylko do tego, że osiąganie wyznaczonych celów jest tym łatwiejsze, im dokładniej wiesz, gdzie zmierzasz. Musisz widzieć efekt, który chcesz osiągnąć. W związku z tym nie mów ogólnikowo- chcę schudnąć, nauczę się języka, odłożę pieniądze. Odpowiedz sobie na pytanie “Ile?” oraz “Kiedy?”.

trudności, cele, porażki, sukces, motywacja

Małymi krokami do celu

Jesteśmy dość niecierpliwi, w związku z czym chcielibyśmy wszystko na już. Tak samo jest z realizacją postanowień noworocznych lub celów. Coś sobie wymyślimy i pragniemy, aby zdarzyło się od razu. Zapominamy o tym, że “Nie od razu Rzym zbudowano”. Jednak żeby nie tracić mobilizacji, warto wyznaczać sobie mniejsze cele, które będą małymi krokami do głównego celu. Tym sposobem szybciej zobaczysz efekty i chętniej będziesz kontynuować działania. Oprócz tego warto dodać, że często nasze pragnienia są ambitne, przez co na początku mogą nam się wydawać ciężkie do realizacji, a nawet nieosiągalne. Małe kroki pozwolą Ci zauważyć, że jest to możliwe i prostsze niż Ci się wydawało na początku. Każdy kolejny stopień będziesz pokonywać chętniej i pewniej.

notatki, kontrolowanie wyników, wyniki, cele, osiąganie celów, monitorowanie, progres, dziennik

Jak monitorować realizację celów?

Realizowanie postanowień noworocznych, nowo tygodniowych czy nowo miesięcznych będzie łatwiejsze, kiedy będziesz je po prostu kontrolować. Monitorowanie postępów jest niezbędnym elementem. Pozwoli Ci to na sprawdzenie efektywności Twojej pracy i dostrzeżenie postępów. Oczywiście miara zależy od tego, co chcesz osiągnąć. Natomiast robienie notatek to jeden z najlepszych sposobów na monitorowanie realizacji celów. Sprawdza się niezależnie od tego, co jest Twoim postanowieniem noworocznym. Kwestia w jaki sposób i co będziesz zapisywać. Jeśli Twoim celem będzie schudnięcie, to mierzenie się, ważenie i spisywanie wyników będzie pokazywało Ci progres. Rób podsumowania dnia, tygodnia, miesiąca. Zadawaj sobie pytania: co się udało, co można było zrobić lepiej, co należy poprawić w następnym dniu/tygodniu/miesiącu. Taka technika pomoże Ci poprawić i ulepszyć Twoje działania, przez co będą także wydajniejsze.

osiąganie celów, sukces, moje cele, postanowienia noworoczne, typowanie, zmiany

Jak zacząć realizować noworoczne postanowienia?

Działaj TERAZ! Realizacja od razu jest najbardziej sprawdzonym sposobem. Odkładanie jest najgorszym, co możesz zrobić. Czas nic nie zmieni, nagle nie zachce Ci się bardziej. Natomiast im dłużej coś będziesz odkładać, tym większe prawdopodobieństwo, że tego nie zrobisz. Jeśli czegoś naprawdę chcesz to znajdziesz w sobie mobilizację, by to zrobić. Jeśli jednak wciąż to przekładasz, to wróć do 1 punktu i zastanów się, czy rzeczywiście tego chcesz. Każdy moment jest dobry, by zacząć. Każde wykonanie działanie związane z postanowieniami noworocznymi zbliża Cię do jego realizacji. Jest jednym z wielu kroków, które musisz wykonać drodze po Twój sukces. Nikt za Ciebie tego nie zrobi. To Twoje życie i Twój wybór – gdzie chcesz być za rok, jak chcesz wyglądać, co robić, jak żyć.

To jak, podejmujesz wyzwanie i zrealizujesz swoje noworoczne postanowienia?

Czym tak naprawdę jest rozwój osobisty? Czy to umiejętność czytania wielu książek? A może nieustanne zdobywanie wiedzy? Ile ludzi, tyle różnych opinii… Czy jednak na pewno? Już niebawem zostanie rzucone na tę sprawę zupełnie nowe światło. Life Balance Congress postanowił połączyć fundamenty ludzkiego życia i zmienić już na zawsze postrzeganie rozwoju osobistego.

Jak osiągnąć przewagę nad innymi?

Świat, w którym żyjemy to przestrzeń rozwoju osobistego. Jest on ogromną wartością dodatnią w życiu. Osoby ambitne, pracowite i inwestujące w swoje naturalne zasoby, wygrywają w przedbiegach na rynku pracy z ich mniej zaradnymi kolegami i koleżankami.

Widać wyraźnie, że ludzki potencjał i chęć rozwoju jest doceniana. Jednostki elokwentne, rozumiejące prawa, rządzące światem, posiadające życiową mądrość popartą akademicką teorią, są na uprzywilejowanej pozycji. Dzieje się tak nie tylko ze względu na większe możliwości wyboru, czy szersze perspektywy. Osoby rozwijające się lepiej radzą sobie w trudnych sytuacjach, relacjach społecznych oraz zyskują, jakże ważne w dzisiejszych czasach umiejętności miękkie.

Life Balance Congress postanowił zadbać o ludzki potencjał. Za cel stawia sobie pomoc człowiekowi w odnalezieniu jego życiowej misji i uwolnieniu, drzemiącej w nim siły. To wydarzenie sprawi, że spojrzymy na rozwój osobisty w zupełnie inny sposób.

life balance congress

Czym jest rozwój osobisty?

Według zbliżającego się wielkimi krokami Life Balance Congress, rozwój osobisty to zjawisko złożone, wymagające holistycznego podejścia.

Już spis wyśmienitych prelegentów z różnych dziedzin oraz wstępny program eventu pokazuje, że rozwoju osobistego nie można zaszufladkować do jednej, określonej kategorii. Składają się bowiem na niego większe i mniejsze dziedziny życia, które dopiero zebrane w całość, tworzą wybuchową mieszankę produktywności, świadomości, mądrości, wiary, kreatywności, ambicji i rozsądku.

Aby przybliżyć uczestnikom tę ideę i pomóc im w jak największym stopniu, Life Balance Congress został podzielony na 3 główne filary:

  • Zdrowie
  • Biznes
  • Rozwój

Dopiero umiejętne połączenie tych kategorii, polegające na odpowiednim ich zbilansowaniu, jest szansą na harmonijne i szczęśliwe życie. Jak jednak ów bilans osiągnąć? Odpowiedź poznamy już 29 listopada.

rozwój osobisty na life balance congress

O rozwoju na Life Balance Congress…

Podczas trzech dni intensywnej, ale przyjemnej nauki, uczestnicy nabędą wiele praktycznych technik i strategii postępowania. Prelegenci światowej sławy przekażą słuchaczom, jak odkrywać swoją misję, budować życiowy balans, wykorzystywać wrodzony potencjał, a także budować wewnętrzny spokój oraz relacje z innymi.

Tematów jest wiele więcej i wszystkie zostaną skrupulatnie omówione oraz okraszone bogatym doświadczeniem prelegentów. Z definicją rozwoju osobistego oraz jego tajemnymi zakamarkami zmierzą się takie persony, jak:

  • Mateusz Grzesiak – psycholog, międzynarodowy trener, konsultant, doktor nauk ekonomicznych, autor wielu popularnych książek. Od 17 lat szkoli w 7 językach.
  • Neale Donald Walsch – pisarz i dziennikarz. Autor 37 książek o współczesnej duchowości. Jego książka „Rozmowa z Bogiem” stała się międzynarodowym bestsellerem, przetłumaczonym na 35 języków i przeczytanym przez miliony na całym świecie.
  • Jairek Robbins – coach, zwolennik ruchu „lifestyle enterpreneur”, mówca motywacyjny.

Różnorodność tematów oraz specjalistów z wielu branż jest gwarancją, że Life Balance Congress zapewni mnóstwo materiału do wdrożenia oraz samotnych przemyśleń.

rozwój osobisty

Spotkajmy się w Hali PTAK Expo!

W każdym człowieku drzemie ukryty potencjał.

Można wątpić, nie wierzyć i śmiać się, ale ludzkość stać na więcej. Zadaniem Life Balance Congress jest pomoc uczestnikom w zrozumieniu tego zjawiska i wyzwoleniu go. Przyczynią się do tego wyjątkowi prelegenci, inspirujące tematy, mnóstwo narzędzi, praktyczne porady, ale także…

Wy, drodzy Uczestnicy!

Tysiące ludzi głodnych wiedzy, z drzemiącym w nich potencjałem, gotowym do uwolnienia i zrzucenia z siebie łańcuchów ograniczeń… Czy to nie brzmi wspaniale? To właśnie uczestnicy tworzą niepowtarzalną atmosferę, przesiąkniętą wiedzą, doświadczeniem i unoszącym się w powietrzu pyłkiem ekscytacji. To Wy powodujecie, że Hala PTAK Expo w Warszawie, 29 listopada wybuchnie i wzniesie się na wyżyny ludzkich możliwości.

Każdy uczestnik jest nie tylko słuchaczem, ale i nauczycielem.

Wszyscy będą mieli niepowtarzalną okazję, aby poznać ludzi, kierujących się podobnymi wartościami, zasadami i realizującymi pokrewne projekty. Life Balance Congress jest niesamowitą szansą, aby zobaczyć siebie w drugim człowieku.

Gdzie jest Twoja droga?

Rozwój osobisty nie jest pustym hasłem, uknutym przez „branżę motywacyjną”. To holistyczne podejście do wykorzystywania potencjału, poszerzania horyzontów i poszukiwania życiowej misji.

Dążenie do rozwoju wcale nie sprowadza się wyłącznie do konsumowania wiedzy. Podobnie, jak nie polega tylko na czytaniu, oglądaniu i słuchaniu. Rozwój osobisty jest doświadczaniem. To właśnie przeżywanie powoduje, że czujemy w swoim życiu postęp i zmiany. Świadome działanie sprawia, że odczuwamy przyjemne ukłucie satysfakcji i nadziei, że zmierzamy w dobrym kierunku.

A Ty? Dokąd zmierzasz?

Może Twoim pierwszym przystankiem będzie Life Balance Congress?

WeCreate

#kolejne artykuły