TheMuBa.com koncert World Orchestra – Grzech Piotrowski.
Po entuzjastycznie przyjętym spektaklu „Inne Rozkosze” z Teatru Stu z Krakowa na platformie #TheMuBa odbędzie się retransmisja wyjątkowego koncertu World Orchestra Grzecha Piotrowskiego. E-bilet daje dostęp 72h, liczony od godz. 19.00 czasu polskiego w niedzielę 11.11.2018.
Blisko 200 muzyków – połączonych orkiestr
…Opery Narodowej, World Orchestry, 22 solistów z czterech kontynentów, 1 kompozytor i twórca Grzech Piotrowski, co więcej wszyscy pod batutą Wiesława Pieregorólki.
World Orchestra założona została w 2009 roku przez Grzecha Piotrowskiego, ale prace nad jej powstaniem sięgają aż 1992 roku. Skupia wybitnych solistów ze świata jazzu, klasyki, etno, folk, a także otwartej improwizacji. W jej skład wchodzą artyści z Europy, Azji, Afryki i obu Ameryk. Muzyka World Orchestry łączy wiele źródeł, sięga najstarszych korzeni. Każdy jej koncert to wyjątkowa podróż, a sam autor określa swoją muzykę mianem filmowej – improwizowanej.
Zważywszy na to, że „Koncert World Orchestra, który odbył się 3.03.2018 w Teatrze Wielkim-Operze Narodowej w Warszawie, to nasze największe przedsięwzięcie. Jestem dumny, że premiera II symfonii „STU” odbyła się na najważniejszej polskiej scenie. Dzięki #TheMuBa będzie teraz dostępna dla melomanów na całym świecie.” – podkreśla Grzech Piotrowski, kompozytor i twórca World Orchestra.
Na internetowej platformie TheMuBa.com będzie można zobaczyć retransmisję koncertu. Złożona będzie z dwóch części: I Symfonia „Lech, Czech i Rus” oraz II Symfonia “Stu”. Internauci, po wykupieniu e-biletu w cenie 19,90 PLN, mają dostęp do materiału przez 72h liczony od godz. 19.00 czasu polskiego w niedzielę 11.11.2018.
„Termin retransmisji wybraliśmy nieprzypadkowo” – zachęca również Borys Szyc, pomysłodawca i jeden z założycieli TheMuBa.
„Z muzyką ponad granicami, symfoniami skomponowanymi przez Polaka, a wykonywanymi przez kilkuset muzyków z 4 kontynetów, wpisujemy się idealnie w obchody 100-lecia odzyskania niepodległości Polski, które przypadają na 11.11.2018. Tym samym przed ekranami chcemy zjednoczyć Polonię rozsianą po całym świecie.” – dodaje Borys Szyc.
W domowym zaciszu, w pociągu, w taksówce, w kolejce do lekarza…
Teraz teatr jest wszędzie tam, gdzie Ty! A to za sprawą TheMuBa – teatru w internecie.
TheMuBa (Theatre-Music-Ballet) to nowa platforma, oferująca obejrzenie spektakli teatralnych, koncertów, a także przedstawień baletowych w internecie. Każdy, kto założy konto, ma możliwość wykupienia e-biletu, który daje dostęp na 72h od premiery (jest ona udostępniana LIVE) do wybranej sztuki. Twórcami TheMuBa są Borys Szyc – polski aktor teatralny i filmowy, Jarosław Kuźniar – polski dziennikarz oraz Marek Maślanka – biznesmen, inwestor.
TheMuBa.com
Geneza i wizja
Głównym zamysłem twórców było udostępnienie sztuki teatralnej każdemu, kto może być tym zainteresowany. Bilety na spektakle dość często są sporym wydatkiem, na który nie każdy może sobie pozwolić. Dodatkowo nie wszyscy mieszkają w centrum, czy w pobliżu teatru, gdzie na występ mogą wybrać się pieszo. Twórcy pomyśleli również o rodakach przebywających za granicą, którzy z polską sztuką teatralną nie mają styczności. W związku z powyższym TheMuBa rozwiązuje wszystkie te problemy, dzięki czemu sztuka teatralna jest dostępna dla każdego zainteresowanego, bez względu na miejsce zamieszkania – cały świat, czy formę odbioru spektaklu – komputer/laptop/telefon. Bilety na spektakle LIVE to wydatek 24,90 PLN, a odtworzenia to 19,90 PLN.
Dodatkowo, bardzo interesującym atutem TheMuBa jest możliwość wyboru obrazu z kilku kamer, w tym pokazujących m.in. przygotowania aktorów w kulisach. To daje dużą swobodę widzom ponieważ pokazuje zupełnie nowe oblicze dzisiejszego teatru!
Jeśli nie masz obecnie możliwości przeczytania tekstu to zapraszam Cię serdecznie do przesłuchania jego wersji audio w moim wykonaniu. 🙂
Czasami jest źle. Bywa, że czujemy się najgorzej w swoim życiu. Ból jest nie do wytrzymania, a cierpienie wykracza poza granice rozumowania. Los przygniata nas swoim ciężarem. Zaczyna brakować nam tchu.
Toniemy.
Zanurzamy się w bezmiarze hardości życia i rozpaczliwie próbujemy szukać gruntu. Przebieramy nogami. To nasze ostatnie tchnienia. Nie możemy znaleźć żadnego oparcia. Nie potrafimy pływać w takiej głębinie, która nieustannie wciąga nas jeszcze bardziej. Jeszcze mocniej. Dalej, głębiej… Oddala nas od tego, co dobre. Od tego, co szczęśliwe. Brzeg życia zostaje za nami. Przed nami bezkres wód. Pod nami toń rozpaczy.
To koniec.
Bywają dni, kiedy życie daje nam w kość. Zamykamy się w swoim pokoju i nikogo do siebie nie dopuszczamy. Chcemy być sami. Pragniemy samotności. Pragniemy ciemności. Unikamy radości i światła. Chcemy płakać. Chcemy wyć. Chcemy zapomnieć o tym, co sprawiło nam ból.
Ale nie możemy.
Zdarzają momenty, kiedy ciężar życia staje się nie do udźwignięcia. To nie jest czas, kiedy dostajemy złą ocenę z matematyki. To nie są te chwile, kiedy trening na siłowni pójdzie nie po naszej myśli. Nie chodzi mi o tak błahe i idiotyczne rzeczy. Mam na myśli coś o wiele gorszego. Coś, co powoduje, że najchętniej sami rzucilibyśmy się w głęboką toń bez jakiejkolwiek, najmniejszej umiejętności pływania. Może nie pragniemy swojej śmierci, ale najchętniej zrobilibyśmy wszystko, aby tylko zapomnieć. Zapomnieć o tym, co było. Zapomnieć o tym, co może być…
To są te momenty, które definiują nasze życie. Wiecie, jak na nie mówimy?
Śmierć.
Zdrada.
Choroba.
Nieszczęście.
Rozstanie.
To tylko niektóre z nich.
Wiecie, jak musi czuć się osoba, która właśnie straciła bliską osobę w wypadku drogowym? Albo kobieta, która przed chwilą wyszła z gabinetu lekarskiego i dowiedziała się, że ma zaawansowane stadium nowotworu? Albo mąż, którego zostawiła żona po dwudziestu latach małżeństwa? Wyobrażacie sobie minę młodej kobiety, która właśnie zostaje poinformowana o śmierci swoich dzieci?
Zaklinam rzeczywistość, żebyśmy nigdy nie musieli się o tym przekonać.
W takich chwilach jest ciężko. Jest cholernie źle. Macki rozpaczy przyciągają nas do siebie. Głębia rozpaczy pochłania nas, a ból jest nie do zniesienia. Nie chcemy walczyć. Nie mamy po co.
Nie chcemy żyć.
W życiu bywa źle. Czasami nawet tak źle, że nie potrafimy sobie tego w tym momencie uświadomić. Wydaję się, ze wszystko jest dobrze, a potem przychodzi cios. Jeden. Drugi. Trzeci. Dziesiąty.
Nokaut.
Leżymy. Nie chcemy się podnosić. Wiemy, że powinniśmy. Ktoś z naszego życiowego narożnika krzyczy:
Ale my nie chcemy. Czujemy na sobie ciężki bucior życia. Bucior? Przecież to zakazane! Tak nie można! Jednak komu mamy się poskarżyć? Kto nas wysłucha? Kto nam pomoże? Ktoś potrafi przeciwstawić się życiu i jego brutalniejszej stronie, która nierzadko gra nieczysto? Tej samej stronie, która pod żadnym pozorem nie jest sprawiedliwa. Bo jak możemy mówić o sprawiedliwości, skoro jedni mogą używać pieniędzy jako papieru toaletowego, a inni umierają z głodu? Jak można mówić o tym, że na świecie istnieje coś takiego, jak sprawiedliwość, skoro bezdomni giną na ulicach wielkich aglomeracji, pomiędzy ludźmi sukcesu, podążającymi do swoich idealnych prac, w idealnych ciuchach, w całym swoim idealnym życiu? Gdzie jest sprawiedliwość? Gdzie jest ta lekkość życia, o której każdy huczy i grzmi?
Może jest w oczach matki, która musi powiedzieć swojej córce, że nie stać ją na nową sukienkę dla niej? A może w oczach nastoletniej dziewczyny, która właśnie dowiaduje się, że czeka ją amputacja nogi? Czy to jest sprawiedliwość? Czy to jest to dobre życie, o którym piszą inni? O którym piszę ja sam?
Koniec.
Nie ma nas. Czerń nas pochłania. Czerń rozpaczy. Ciemność wkrada się do naszego umysłu. Nie chcemy jeść. Nie chcemy pić. Nie chcemy nic. Chcemy tylko spać i marzymy, aby sen trwał w nieskończoność, bo sen daje ukojenie od brutalnej rzeczywistości, a wtedy ból znika. To nasze wybawienie. Wybawienie ze świata, który czasami potrafi znienacka walnąć nas prosto w twarz, zaśmiać się szyderczo i odejść, zostawiając nas krwawiących.
Właśnie takie jest życie.
Brudne. Nieczyste. Brutalne. Złe. Niesprawiedliwe. Buńczucznie nastawione do tych, którzy chcą mu się przeciwstawić. To tam jest ból i czerń. To tam jest żal, smutek i rozpacz. Czasami jest uśmiechnięte, ale zaraz potem potrafi zadać nam cios. Uderzenie, po którym podniesienie się, będzie tylko zabawnym żartem. Anegdotką opowiedzianą w rodzinnym, ciepłym gronie.
Problem w tym, że niektórzy nie mają rodzin. Ani ciepła. Ani jakiegokolwiek grona, z którymi mogą porozmawiać.
Będę brzmiał jak kaznodzieja. Będę brzmiał jak motywator. Będę brzmiał jak coach. Ale wiecie co? Nie interesuje mnie to. To jeden z bardziej emocjonalnych wpisów, jakie wyszły spod mojej ręki i to jest dla mnie najcenniejsze. Najcenniejszy dlatego, że zrodził się we mnie pod wpływem chwili. Impulsu. Przyszło Flow. Przyszła myśl. Przyszedł wpis.
Wiecie, co Wam teraz powiem? Co Wam zakomunikuję w obliczu tego wszystkiego, co napisałem powyżej?
Walcie to. Walcie to wszystko. Postawcie się temu. Sprzeciwcie się. Walczcie. Nie dajcie się tak łatwo pogrążyć.
Wszystko można naprawić. Wszystko można przezwyciężyć. Rozumiem, że śmierci nie można cofnąć. Złamanego serca nie można złączyć. Zdrady nie wybacza się tak szybko, a choroby nie można tak po prostu pokonać, ale można pokazać życiu język i szyderczo się zaśmiać.
Powiedzmy tej brudnej części życia:
„Wal się! Ja chcę żyć! Żyć tak, jak chcę! Ja będę żył! Ja będę żyła!”
Mówmy to, jeśli nas kopie. Jeśli nas bije. Jeśli wciąga nas pod swoją wodę rozpaczy, w której dławimy się, krztusimy i nie możemy złapać powietrza. To boli. Oczywiście, że nie koi, bo wtedy nie miałoby to sensu. Ten ból jest wielki jak diabli. Ale przetrwajmy to. Wytrwajmy. Nie poddawajmy się. Będzie lepiej. Obiecuję. Przysięgam na wszystko, w co wierzę. Przetrwaj ten ból, to cierpienie, ten smutek. Postaw się temu, co złe. To Cię umocni. Uzdrowi. Staniesz się silniejszy.
Wystaw życiu swój środkowy palec dłoni i krzyknij do niego parę gorszących słów. Pokaż mu, że z Tobą nie przyjdzie mu tak łatwo. Zademonstruj swoją siłę. Przestań być kolejną potulną owieczką. Zmień się w drapieżnika.
Zaatakuj pierwszy.
Przypuść atak pierwsza.
Wyzwij je na pojedynek. Jeśli wciągnie Cię w ciemność, zapal latarkę w telefonie. Jeśli wciągnie Cię w głębinę zła, zacznij płynąć.
Nieważne co, ale rób coś. Walcz o swoje.
Pamiętaj drogi człowieku, kim jesteś i dokąd zmierzasz. Chcesz się poddać przed końcem swojego życia? Tak nie można. Udowodnij, że zasługujesz na miano człowieka. Pokaż, że zasługujesz na to, aby oddychać i dążyć do swoich marzeń.
Rozumiem, że czasami jest piekielnie ciężko, ale uśmiechnij się. To uzdrawia. To oczyszcza. Zawsze może być gorzej. Zawsze na świecie jest ktoś, kto ma gorzej od Ciebie, ale mimo to walczy. Pomyśl o tej osobie. Pomyśl o tych wszystkich ludziach z przeszłości, którzy musieli żyć w chorym świecie. Świecie wojny i zła. Pomyśl o swoich przodkach, którzy musieli drżeć o swoje życie każdego dnia, dla których każdy głośniejszy odgłos równoznaczny był z wybuchem bomby lub wystrzałem z działa. Pomyśl o nich. Na ich pamięć. Na pamięć wszystkich ludzi, którzy przeszli przez o wiele większe piekło niż Ty:
PODNIEŚ SIĘ.
Jest źle, ale może być lepiej. Od Ciebie wszystko zależy. Zbierz się w sobie. Weź się w garść. Masz dla kogo żyć. Jeśli nawet nie masz rodziny, przyjaciół – nikogo bliskiego, to pomyśl o wszystkich ludziach, którzy są bezdomni lub chorzy. Być może to oni potrzebują Twojej pomocy.
Pamiętaj drogi czytelniku, kim jesteś.
Jesteś człowiekiem.
I nie ważne, jak bardzo jest źle.
TY JESTEŚ WAŻNY.
Jeśli nie dla siebie, to na pewno dla kogoś innego.
Mistrzostwa Świata w League of Legends! Worldsy 2018!
Mistrzostwa Świata w League of Legends, czyli popularne Worldsy trwają właśnie teraz! E-sport jest bliski mojemu sercu. Zwłaszcza tak wielkie wydarzenie. Przypuszczam, że niewiele osób zna mnie od tej strony. Dlatego więc dla wszystkich niezorientowanych w temacie, mam małą wiadomość. Otóż jestem ogromnym fanem e-sportu, a zwłaszcza gry League of Legends. Jeśli drogi czytelniku po raz pierwszy spotkałeś się z tym terminem albo chcesz poznać e-sport od strony bardziej emocjonalnej, to odsyłam Cię do napisanych przeze mnie dwóch tekstów. Znajdziesz je Tutaj i Tutaj.
Skoro ten piękny wstęp mamy już za sobą, przejdźmy do konkretów! Jako zapalony kibic League of Legends nie mogłem odmówić sobie sposobności do napisania „kilku” zdań odnośnie do trwających obecnie Mistrzostw Świata, które w środowisku graczy określane są po prostu jako – Worldsy. Nie ukrywam, że obecny czas, dla wielu kibiców, a także wielu graczy, to taki mały okres żniw. Emocje sięgają zenitu, gra na najwyższym poziomie, a na dodatek niespodzianki mnożą się na każdym kroku. Jakby tego mało, cała impreza odbywa się w Korei. Mekce e-sportu, a już zwłaszcza mekce League of Legends.
Źródło: riftherald.com Na zdjęciu: Finał Mistrzostw Świata 2017.
Worldsy rozpoczęły się wraz z początkiem października, a przedwczoraj poznaliśmy już wszystkie pary ćwierćfinałowe. Warto nadmienić, że wśród nich, znajdują się dwie drużyny europejskie – Fnatic oraz G2 Esports z Marcinem „Jankosem” Jankowskim w składzie.
Przed rozpoczęciem Mistrzostw stawiano wiele predykcji. Zakładano, które drużyny mają największe szanse wyjść z grupy, które tych szans nie mają wcale, a które wyjść po prostu muszą. Jednak e-sport, tak jak każdy inny sport, również cechuje się niesamowitymi zwrotami akcjami i ogromnie zaskakującymi wynikami. Nie mogło więc i tego zabraknąć w fazie grupowej Mistrzostw Świata!
Mistrzostwa Świata – Faza Grupowa. Grupa A.
Źródło: www.cybersport.pl
W moim odczuciu, grupa A była grupą najbardziej wyrównaną. Flash Wolves (Tajwan), Afreeca Freecs (Korea), G2 Esports (Europa), a także Phong Vu Buffalo (Wietnam), mogły zwiastować, iż końcowe rezultaty nie mogą być pewne.
Już pierwszego dnia nastąpiło potwierdzenie moich słów. Na własne oczy przekonałem się, jak G2 potrafiło wygrać z mistrzem z Tajwanu, faworyzowaną drużyną z Korei, a następnie, jak gdyby nigdy nic, przegrać z Wietnamskim outsiderem. Wtedy nabrałem już pewności, że w tej grupie może stać się wszystko. I tak też było.
Po pierwszym dniu to Flash Wolves oraz właśnie G2, było na uprzywilejowanej pozycji. To te dwie drużyny zakończyły zmagania pierwszej fazy z bilansem 2-1. Jeśli jednak ktokolwiek skreślił formację z Korei, która po świetnym sezonie pojechała na Worldsy, to grubo się pomylił. W drugiej turze meczów fazy grupowej nastąpiło odrodzenie ekipy Afreeca Freecs. Równolegle dość mocno zagubiło się G2, które o wyjście z grupy, musiało walczyć w dodatkowym, barażowym meczu z Flash Wolves. Na ich szczęście i szczęście ich wszystkich fanów, zdołali wygrać i po bojach, znaleźli się w ćwierćfinale.
Ostatecznie to drużyna z Korei, po rewelacyjnej drugiej turze meczów wygrała grupę, tuż przed G2.
Na kolejnych miejscach plasowało się Flash Wolves oraz Phong Vu Buffalo, które pomimo ostatniego miejsca w grupie, może wracać do Wietnamu, będąc z siebie zadowolonymi. Kilkukrotnie postawili się silniejszym od siebie formacjom. To między innymi dzięki nim, G2 zawdzięcza swój awans. Bo to właśnie ich zaskakujące zwycięstwo w przedostatnim meczu nad Flash Wolves spowodowało, że Ci zmuszeni byli do grania meczu barażowego o wyjście z grupy, z formacją europejską.
Warto tutaj pochwalić także G2. O ile awans ekipy z Korei, nikogo nie powinien dziwić, o tyle europejska formacja nie radzi sobie w tym roku najlepiej. Wiosną przegrali dość gładko finał europejskiej ligi z Fnatic, a latem zakończyli swojego zmagania już na ćwierćfinale. Aby dotrzeć do fazy głównej Mistrzostw, najpierw musieli przebrnąć przez regionalne kwalifikacje, a następnie przez fazę wstępną Mistrzostw Świata. Ich awans, nie jest być może ogromną niespodzianką, ale na pewno wydarzeniem, na które niewiele osób mogło stawiać jeszcze przed kilkoma miesiącami.
Grupa B. Grupa śmierci.
Źródło: www.cybersport.pl
W tej grupie działo się wszystko. Emocje były nie do opisania! Największym dotychczasowym zaskoczeniem turnieju jest odpadnięcie po pierwszej fazie turnieju koreańskiej drużyny, broniącej tytułu Mistrzów Świata – Gen G. Esports, która rok temu znana była jako Samsung Galaxy. Choć w obecnym sezonie formą nie zachwycali, to tylko jedno zwycięstwo w sześciu meczach, jest wynikiem bardzo zaskakującym. Zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę, iż obok faworytów całego turnieju – chińskiej drużyny Royal Never Give Up, zmagali się z amerykańską formacją Cloud 9, która awansowała do fazy głównej Mistrzostw Świata po długich bojach oraz europejskim Vitality, skazywanym na porażkę.
Rzeczywistość wszystko zweryfikowała. Jak się okazało, skazane z góry na pożarcie Vitality, zdołało wygrać dwukrotnie z broniącym tytuły Gen G., a także po fenomenalnej grze z faworytami całego turnieju – RNG. Niestety dwie porażki w starciu z Cloud9 i równie wspaniała postawa amerykańskiej formacji, spowodowała, że to właśnie oni, wraz z chińskim RNG, znaleźli się w ćwierćfinałach.
Mnie, jako fana League of Legends cieszył niezmiernie fakt nieprzewidywalności każdego meczu. Vitality, czy Cloud 9 jasno pokazały, że potencjalnych gigantów nie należy się bać. Pomimo tego, że obu zachodnim drużynom nie dawano żadnych szans na wyjście z grupy, to potrafiły zagrać kilka fenomenalnym meczów i tym samym zająć odpowiednio trzecie oraz drugie miejsce w grupie. Nawet Vitality, które odpadło, może wracać do Europy z wysoko uniesionymi głowami. Warto również dodać, że RNG, wygrywające w tym sezonie wszystko, po raz pierwszy pokazało poważną rysę, na swoim dotychczas nieskalanym obliczu. Czy był to tylko wypadek przy pracy, czy oznaka słabości?
Tego jeszcze nie wiemy…
Grupa C. Nadzieja Ameryki…
Źródło: www.cybersport.pl
To w tej grupie znajdowała się największa nadzieja Stanów Zjednoczonych. Ku ich nieszczęściu, po raz kolejny okazało się, że nieważne jak niestabilny lub słaby sezon może mieć C9, to nadal właśnie oni stanowią ostatnią nadzieję Ameryki.
Pragnę jednak trochę usprawiedliwić amerykański Team Liquid, który definitywnie nie miał zbyt wiele szczęścia. Obok koreańskiego mistrza letniego sezonu – KT Rolster, znaleźli się w grupie z MAD Team, drużyną z Tajwanu, skazaną z góry na porażkę (jak się okazało – bardzo słusznie), a także chińskim Edward Gaming, które zostało do ich grupy dokooptowane z fazy wstępnej Mistrzostw, przez które przeszło jak burza. W ten więc sposób wiadomo było, że TL może mieć pewne problemy, ale wielu entuzjastów nadal w nich wierzyło. Niestety te nadzieje okazały się bardzo płonne.
Zasadniczo w moim odczuciu, Team Liquid nawet na moment nie zbliżyło się do ćwierćfinałów. W pierwszej turze przegrali zarówno z Edward Gaming, jak i z KT Rolster. Zwycięstwo zaliczyli tylko z MAD Team. Drużyną, która ostatecznie zakończyła swoje zmagania z rezultatem 0-6. Przez całą fazę grupową jak burza przeszła drużyna z Korei, która oddała tylko jedną mapę drużynie z Chin. Obok mistrza Chin – RNG, to właśnie koreańskie – KT Rolster stawiane jest w roli ewentualnego pretendenta do końcowego tryumfu. Nie przekreślałbym jednak Edward Gaming, które pomimo pewnych trudności, nadal prezentuje się bardzo solidnie.
Myślę, że koniec końców, ostateczny rezultat w tej grupie nie powinien nikogo dziwić.
Grupa D. Szansa dla Fnatic.
Źródło: www.cybersport.pl
League of Legends jest grą piękną i właśnie to piękno widać było w zmaganiach, w grupie D. Znalazła się tam ogromna nadzieja europejskiej sceny e-sportowej – Fnatic. Pomimo tego, że od lat, dostrzega się wyraźną dominację drużyn ze wschodu, to formacje zarówno ze Stanów Zjednoczonych, jak i z Europy nadal ciężko pracują na swój sukces. Idealnym tego przykładem jest Fnatic – Mistrz Świata z sezonu pierwszego. Ekipa, która Worldsy zna lepiej niż własną kieszeń.
Choć byli oni zawsze drużyną niewątpliwie silną, to moim zdaniem, ich dotychczasowe mecze dopiero teraz potwierdzają, że zasługują na swoje miano. Poza tym, po sześciu grupowych meczach, rozbudzili oni we mnie ogromne nadzieje, bo widząc ich grę, nie sposób było sobie pomyśleć:
„Czy to naprawdę drużyna z Europy?!”
Zgadzam się ze sceptykami, którzy powiedzą, że grupa D była grupą najsłabszą.
Coś w tym jest. Jednak do mnie przemawia przede wszystkim styl, w jaki Fnatic tę grupę wygrało. A nie zapominajmy, że oprócz nich, w grupie znalazła się druga drużyna chińskiej ligi – Invictus Gaming. Była tam również drużyna G-Rex (Tajwan) oraz organizacja, która istnieje dopiero od roku: 100Thieves (Ameryka).
Myślę, że pomimo niewątpliwego sukcesu Fnatic, na uwagę zasługuje również formacja ze Stanów Zjednoczonych. Niestety, nawet na moment nie zbliżyli się do ćwierćfinałów, ale nadal twierdzę, że w tej drużynie tkwi potencjał. Ich największym problemem jest pozycja strzelca (AD Carry), co do której istnieje wiele niejasności. W końcu, czy wpuszczanie do pierwszego składu absolutnego debiutanta, mogło być dobrym rozwiązaniem? Z taktycznego punktu widzenia – może, ale z psychologicznego – szczerze w to wątpię. Efektem było trzecie miejsce w grupie i ugranie dwóch punktów w starciach ze słabiutkim G-Rex, które notabene zakończyło podobnie jak MAD Team z grupy C – z bilansem 0-6.
Subiektywnie bardzo doceniam pracę wykonaną przez Fnatic, ale obiektywnie… Była to najsłabsza grupa całych Mistrzostw. League of Legends jest nieprzewidywalne, dlatego nie chcę niczego perorować. Aczkolwiek na ten moment – mimo wszystko, styl zwycięstw europejskiej formacji napawa mnie wielkim optymizmem.
Źródło: www.lolesports.com
Mistrzostwa Świata wkraczają w decydującą fazę!
Faza grupowa to już jednak przeszłość. Przed nami zaczyna się prawdziwa, e-sportowa uczta! Worldsy wchodzą w rozstrzygający etap. Faza pucharowa oznacza, że drużyna przegrana, definitywnie żegna się z turniejem. Oczywiście wszelkie mecze odbywać się będą do trzech zwycięstw, co tylko zwiększa atrakcyjność widowiska i w zasadzie usuwa wszelki czynnik przypadku! Teraz wyjaśni się, czy dwukrotnie poniesiona porażka z teoretycznie słabszymi rywalami przez RNG była tylko przypadkiem, czy faktem. To także idealna okazja, aby sprawdzić, czy dyspozycja Fnatic jest w rzeczywistości tak dobra, czy ich rywale byli tak słabi… Faza pucharowa nie wybacza błędów. Tam wszystko się wyjaśni.
A to wszystko, już w ten weekend!
Ćwierćfinał 1. KT Rolster vs Invictus Gaming.
Pary ćwierćfinałowe zapowiadają się wyjątkowo ekscytująco. Szlagierowym pojedynkiem, wydaje się starcie między KT Rolster, a Invictus Gaming. Są to odpowiednio: pierwsza drużyna letniej części sezonu w Korei i druga drużyna Chin. Jakby tego było mało, oba zespoły zaprezentowały się solidnie w swoich grupach. Choć zwycięzcą może być każdy, to jednak w roli faworyta wyraźnie rysuje się ekipa z Korei, której skład naszpikowany jest gwiazdami. Tacy zawodnicy jak: Smeb, Score, Ucal, Deft i Mata są znani zasadniczo każdemu fanowi League of Legends, a kulminacja takich sław w jednej drużynie może oznaczać tylko jedno: Worldsy na najwyższym poziomie!
Jednak nie zapominajmy o nieprzewidywalnych zawodnikach z Chin. Rookie (uważany za jednego z najlepszych zawodników świata) i spółka, to formacja wyjątkowa zdolna oraz utalentowana, która indywidualnymi zagrywkami może w każdym momencie odwrócić przebieg meczu. To właśnie oni, byli o krok od pokonania wiecznie faworyzowanego RNG w finale letniego sezonu chińskiej ligi. Choć ich porażka z Fnatic (i to dwukrotnie) działa na ich niekorzyść, to nie przekreślałbym ich zbyt szybko.
Mój typ:KT Rolster
Ćwierćfinał 2. G2 Esports vs Royal Never Give Up.
Cóż… Oczywiście, że z całych sił kibicuję drużynom europejskim, a na dodatek jedynemu Polakowi, grającymi właśnie w barwach G2, ale prawdę mówiąc… Nie daję im wielkich szans w starciu z RNG. Choć uważam, że ten cały „hype” wobec chińskiej drużyny, jest delikatnie przereklamowany, to nie ulega wątpliwości, iż to właśnie oni są zdecydowanym faworytem w starciu z G2.
RNG w tym sezonie wygrywa wszystko – i na rodzimym podwórku, i na scenie międzynarodowej. G2 natomiast prezentuje się wyjątkowo kiepsko. Zmiany w składzie, wątpliwa gra i nierzadko głupio popełniane błędy. Europejska formacja jest zdolna do zagrania fenomenalnej gry o 12:00, aby już o 13:00 przegrać ze słabiutkim przeciwnikiem.
Myślę, że w tym starciu kluczowa będzie dolna aleja. Czuję, że RNG zrobi wszystko, aby wysforować swojego lidera – Uziego, na prowadzenie, a G2, będzie zmuszone do odpierania ich ataków. Jeśli im się uda. Jeśli zagrają tak, jak Vitality w fazie grupowej, to myślę, że wszystko jest możliwe… W przeciwnym wypadku, jeśli zobaczymy G2 z letniej części sezonu, to nie wróżę im wielu sukcesów.
Mój typ: RNG
Źródło: www.lolesports.com
Ćwierćfinał 3. Fnatic vs Edward Gaming.
Fnatic lepiej trafić nie mogło. Tu już nawet nie chodzi o rywala, ale o sam fakt ułożenie drabinki. Potencjalnie najsilniejszych rywali mogą spotkać dopiero… W finale! Jeśli zwyciężą w ćwierćfinale, to w półfinale mogą spotkać albo Cloud9, albo Afreeca Freecs. Czyli definitywnie słabszy zestaw rywali niż chociażby RNG, czy KT Rolster. Jednak zanim do tego dojdzie, muszą zmierzyć się z Edward Gaming. Drużyną z Chin, która pomimo słabszego sezonu, nadal stanowi światowy trzon League of Legends.
Fnatic również doskonale zdaje sobie sprawę ze swojego niewątpliwego szczęścia. Spójrzmy na ich radość. Oby tylko nie przed wczesną!
Czy historia zatoczy koło?
Pragnę tylko przypomnieć, że w 2015 roku, również w ćwierćfinale, Fnatic zmierzyło się właśnie z Edward Gaming i wtedy wygrali dość gładko 3-0. Nie miałbym nic przeciwko, aby ten scenariusz się powtórzył. Oczywiście, że wtedy oba składy, z małymi wyjątkami, wyglądały zgoła inaczej, ale myślę, że obecne zmiany działają definitywnie na korzyść Fnatic. Choć to dziwnie zabrzmi, w obliczu odwiecznej dominacji drużyn ze wschodu, ale uważam, że to właśnie europejska drużyna jest faworytem w tym pojedynku. Zwłaszcza po tak dobrze rozegranej fazie grupowej.
Myślę, że na korzyść Fnatic działa także jeszcze jedna sprawa. Mają w swoim składzie prawdziwe bogactwo. Kiedyś bywało, że wszystko było uzależnione od ich strzelca – Rekklesa. Teraz, jeśli nawet Rekkles znajduje się w słabszej dyspozycji, to jest jeszcze prawdopodobnie najlepszy zachodni środkowy – Caps. Oprócz niego, prawdziwie wspaniałe Worldsy rozgrywa Jungler (tzw. Leśnik) – Broxah. A jeśli do tego wszystkiego dodamy jeszcze zawsze solidnego wspierającego i dwóch, wymiennych zawodników, grających na górnej alei, wtedy otrzymujemy naprawdę mocny i równy skład.
Zastanawiam się jednak, jak Fnatic poradzi sobie w starciu rozciągniętym na kilka gier. Czy wystarczy im pomysłów i czy przede wszystkim nie zaczną popełniać głupich błędów? Cokolwiek by nie powiedzieć, będzie ciekawie, a znając Fnatic, będzie na pewno wiele się działo. Myślę, że możemy nastawić się na wiele zaskakujących i solowych akcji! Zwłaszcza na środkowej alei.
Mój typ: Fnatic
Ćwierćfinał 4. Afreeca Freecs vs Cloud 9
Drużyna z Korei versus Drużyna z Ameryki. Kiedyś bez wątpienia wskazałbym ekipę ze wschodu, ale po fazie grupowej, nie jestem już pewien swojego wyboru. Choć Afreeca Freecs w drugiej fazie rozgrywek zaprezentowała się świetnie, to jednak słaba gra w pierwszej fazie działa na ich niekorzyść. Natomiast Cloud 9 w zupełnie swoim stylu, jak zawsze, broni honoru Ameryki i pomimo tego, że na pewno nie są predysponowani do zwycięstwa w tym starciu, to nie spisywałbym ich na straty. Myślę, że mogą zaskoczyć. Tak samo, jak w starciu z RNG, czy chociażby z Gen G.
Moim zdaniem kluczem do ich zwycięstwa jest dobra i aktywna gra junglera – zarówno Roberta „Blabera” Huanga, jak i Dennisa „Svenskerena” Johnsena. Jeśli to u nich zadziała, to uważam, że mogą powalczyć o zwycięstwo. Oczywiście, że nie przyjdzie im to łatwo, bo Afreeca wydaje się, jakby nabrała wiatru w żagle, ale w końcu kto przed rozpoczęciem Mistrzostw stawiał na Cloud 9? A tu proszę! Wyszli z grupy śmierci!
Czy to nie jest dla nich wystarczający powód, aby mogli poczuć się jak niesieni na skrzydłach?
Mój typ:Cloud 9
Źródło: www.lolesports.com
E-sport – moje hobby.
Zdaję sobie sprawę, że ta tematyka tekstu zupełnie odbiega od tego, o czym pisałem do tej pory. Jednak każdy z nas ma jakąś pasję lub hobby. Dla mnie jest nią między innymi e-sport, a zwłaszcza League of Legends. Myślę, że właśnie o to w tym wszystkim chodzi. Żeby dzielić się tym, co nas interesuje. Nie bać się, powiedzieć, napisać lub po prostu przekazać coś „swojego”. I do tego też Was zachęcam.
Dla mnie impulsem do napisania tego artykułu były Worldsy, na których przeżywam naprawdę niesamowite emocje. Jednak tak, jak pisałem w tekście – prawdziwe poruszenie dopiero nadejdzie wraz z fazą pucharową. Aczkolwiek dla Was mam pewną radę. Nie czekajcie na żaden impuls. Jeśli coś Was interesuje – piszcie, mówcie. Podzielcie się tym. Być może jest więcej osób podobnych do Was? Może swoimi słowami wniesiecie coś do czyjegoś życia?
Spróbujcie!
Wy to przemyślcie, a ja już zacieram dłonie na pierwsze mecze ćwierćfinałowe w ten weekend!
Ostatnio w @pytanienasniadanie mówili o ziołach nawłoci i ich wspaniałych właściwościach prozdrowotnych. Gdy pierwszy raz zdobyłam miód nawłociowy w swoje ręce, to już dzisiaj wiem, że na zawsze zagości w mojej kuchni. Miód nawłociowy ma podobne właściwości do miodu manuk, ale jest o wiele wiele tańszy. Gdy byłam 2 tygodnie temu chora to pierwsze o czym pomyślałam, to tadam! Mam miód, na pewno się wyleczę. I miałam rację, nie myliłam się, zdziałał cuda.
Czy stosować suche nasiona nawłoci jako napar, czy może miód nawłociowy?
Myślę, że to indywidualna sprawa, zależy od tego co Ci dolega i na co chciałbyś/ chciałabyś te ziele zastosować, na stany zapalne i zakażenia jamy ustnej i gardła, sromu, pochwy, uszkodzenia skóry, wysypki, świąd skóry, otarcia naskórka polecam Ci napary z suchych nasion, jeśli dopadła Cie paskudna grypa to miód nawłociowy to dosłownie miód na serce. Idź na targ, na pewno znajdziesz go i kupisz u przemiłej staruszki;)
Dlaczego ziele nawłoci to cud natury?
A mianowicie dlatego, że
✔ zwalcza infekcje! , (żadne przeziębienie mu nie straszne)
✔badania profesora z Poznania udowodniły, że 2x przewyższa właściwościami działanie antybiotyczne
✔działanie przeciwzapalne (m.in dziąseł, dróg moczowych, pęcherza moczowego)
✔neutralizuje wolne rodniki, zawiera flawonoidy
✔ rutyna, kwercetyna, zawarta w miodzie uszczelnia naczynia krwionośne, staja się bardziej elastyczne przy czym zmaga się z nadciśnieniem, dlatego ten miód jest idealny dla osób z wysokim ciśnieniem krwi
✔działanie przeciwmiażdżycowe, w ścianach naczyń krwionośnych tak łatwo nie odkładają się złogi blaszek miażdżycowych
✔ pomaga w skąpomoczu , ale pamiętaj że przy silnej niewydolności nerek nie można stosować ani ziela nawłoci ani miodu nawłociowego, ponieważ pobudzają prace nerek i przy tym obciążają nerki.
♥Najlepsze wchłanianie miodu nawłociowego ma roztwór ( 1 łyżeczka miodu na szklankę letniej wody, przygotowany 12h wczesniej). Bardzo dobrze odżywia organizm, gdyż zawarte substancje po rozpuszczeniu w wodzie są łatwiej przyswajalne.
P.S nie dodawaj miodu do gorących napoi i wypieków, gdyż traci swoje cenne właściwości.
A na zimne romantyczne wieczory…
Winko z nawłoci o działaniu wielokierunkowym
100 g świeżego ziela nawłoci lub 40 g suszu zalać ciepłym czerwonym winem w ilości ok. 450 ml.
Dodać 50 ml wódki, odstawić w chłodne miejsce na 2 tygodnie, po czym przecedzić.
Pić 30-50 ml winka dziennie
Winko z nawłoci poprawia trawienie, wzmacnia naczynia krwionośne, reguluje ciśnienie krwi, poprawia pracę nerek i układu moczowego, oczyszcza krew i działa przeciw miażdżycy.
Dbając o prywatność i ochronę danych osobowych swoich Odbiorców, Klientów, Zleceniobiorców oraz Kontrahentów i Partnerów biznesowych, a także o ochronę danych osobowych innych osób, których one dotyczą, jak i o ochronę danych osobowych przekazywanych celem realizacji świadczonych usług, Worldmaster spółka z ograniczoną odpowiedzialnością z siedzibą w Pabianicach, ul. Piotra Skargi 121, 95-200 Pabianice, KRS: 0000752397 NIP: 7312062799, REGON: 381542987 wdrożyła procedury bezpieczeństwa i ochrony danych osobowych, zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/ 679
z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) (Dz. Urz. UE L 119/1 z 4.5.2016 r.; dalej: „RODO”).(Dz. Urz. UE L 119/1 z 4.5.2016 r.; dalej: "RODO").
W związku z powyższym:
Administratorem danych osobowych jest Worldmaster spółka z ograniczoną odpowiedzialnością z siedzibą w Pabianicach, ul. Piotra Skargi 121, 95-200 Pabianice, KRS: 0000752397 NIP: 7312062799, REGON: 381542987;
Kontakt z Administratorem jest możliwy także:
pod numerem telefonu: +48 509 608 889
pod adresem e-mail: administrator@worldmaster.pl
listownie na adres: Worldmaster spółka z ograniczoną odpowiedzialnością z siedzibą w Pabianicach, ul. Piotra Skargi 121, 95-200 Pabianice
Polityka prywatności jest sporządzona i dostępna w formie papierowej oraz elektronicznej w siedzibie Administratora, tj. Worldmaster spółka z ograniczoną odpowiedzialnością z siedzibą w Pabianicach, ul. Piotra Skargi 121, 95-200 Pabianice, KRS: 0000752397 NIP: 7312062799, REGON: 381542987, a także na stronie internetowej: www.worldmaster.pl/politykaprywatnosci.
Klauzule informacyjne oraz zgody na przetwarzanie danych osobowych, niezbędne w świetle wdrożenia RODO stanowią załączniki zawieranych umów lub oświadczenia przesyłane do osób, których dane dotyczą, w formie umożliwiającej zapoznanie się z treścią oświadczenia, w tym z celem przetwarzania danych osobowych, okresem i podstawą ich przetwarzania, odbiorcami danych osobowych oraz prawami osoby, której dane są przetwarzane, w tym prawem do cofnięcia zgody, a także w opcji warunkującej zaakceptowanie oświadczenia przez uprawnionego, aby jego dane mogły być przetwarzane przez Administratora oraz Zaufanych Partnerów.
Nasz serwis wykorzystuje pliki cookies (pol.: ciasteczka). Zatem, korzystając ze strony internetowej www.worldmaster.pl jednocześnie wyrażasz zgodę na wykorzystanie przez nas plików cookies w celu zapewnienia wygody podczas przeglądania zawartości naszych serwisów. Szczegóły Polityki cookies zamieszczono w Polityce prywatności.