Wystrzałowy wieczór panieński krok po kroku ;) | worldmaster.pl
#

Zastanawiacie się jak zorganizować idealny wieczór panieński…? Pomysłów jest naprawdę bardzo wiele. Ale jak znaleźć ten idealny? I jak właściwie się za to wszystko zabrać?

Zdradzę Wam kilka moich patentów na organizację niezapomnianego wieczoru panieńskiego 😉

wieczór panieński

WSKAZÓWKA 1, czyli jak zacząć?

Uważam, że dobrym pomysłem jest, aby wieczór panieński był niespodzianką dla panny młodej. Ze względu na to przy swoich organizacjach ograniczam się do kontaktu z panną młodą jedynie w dwóch kwestiach:

– odnośnie listy uczestniczek – to panna młoda powinna zadecydować kto ma uczestniczyć w jej wieczorze,

– odnośnie daty imprezy.

Resztę szczegółów ustalam natomiast ze świadkową, która powinna najlepiej znać przyszłą pannę młodą.

wieczór panieński

WSKAZÓWKA 2, czyli jak to zrobić?

Znając datę i liczbę uczestniczek wybieramy miejsce imprezy. Aby to zrobić musimy zdecydować jaki styl imprezy będzie idealny dla przyszłej panny młodej. No właśnie i to jest najtrudniejsza decyzja związana z organizacją wieczoru. Często zdarza się, że panna młoda wspomni świadkowej jakie są jej marzenia związane z imprezą panieńską – wtedy sprawa jest ułatwiona 😉 Ale w przypadku kiedy same musimy zadecydować o stylu wesela, ważne jest aby świadkowa dobrze znała gust panny młodej.

A więc tak:

  1. Wybieramy styl – np. glamour, hawajski, naturalny, boho…
  2. Mając określony styl możemy pomyśleć nad wyborem miejsca – tutaj może to być: ogród, domek z basenem, apartament z widokiem na miasto…
  3. Rodzaj imprezy – tutaj należy sobie zadać pytanie – jaki charakter ma panna młoda? Ale ta kwestia zazwyczaj nie jest problemem, bo każda z uczestniczek doskonale wie czy panna młoda jest typem imprezowiczki czy raczej cichej i spokojnej osoby. W zależności od upodobań panny młodej organizujemy albo spokojne przyjęcie w ogrodzie lub w zaciszu domowym ze spa, maseczkami i ulubionym filmem albo przyjęcie z drinkami w super apartamencie z późniejszym wyjściem na miasto. Opcji jest naprawdę sporo, ogranicza Was tylko Wasza wyobraźnia 😉 no i fundusze 😉

wieczór panieński

WSKAZÓWKA 3, czyli właśnie fundusze…

Osoby, które po raz pierwszy organizują wieczór panieński często zastanawiają się jak rozwiązać tę kwestię. Najpopularniejszym i najbardziej rozsądnym rozwiązaniem jest podzielenie kosztów między wszystkie uczestniczki po równo – oczywiście nie wliczając panny młodej, panna młoda tego wieczoru bawi się za darmo 😉

 

WSKAZÓWKA 4, czyli atrakcje na wieczorze panieńskim – warto?

Jestem zdania, że fajnie jest zorganizować pannie młodej jakąś niezapomnianą atrakcję podczas jej wieczoru – zwłaszcza jeśli nie udało nam się utrzymać w tajemnicy niektórych szczegółów imprezy – chociaż niech ta jedna rzecz będzie zaskoczeniem.

Co możemy, więc dla niej zorganizować?

– wynajem limuzyny i dojazd nią z mieszkania na miejsce imprezy, zaliczając przy okazji rundkę po mieście i toast szampanem,

– wynajem imprezowego busa czy tramwaju, w którym można urządzić super imprezę jeżdżąc po mieście,

– rejs motorówką czy statkiem z przekąskami i drinkami na pokładzie,

– zaproszenie profesjonalnych barmanów na Waszą imprezę w ogrodzie czy apartamencie – nie tylko przygotują pyszne drinki, ale też wykonają profesjonalny pokaz barmański specjalnie dla Was,

– wspólny kurs tańca np. taniec brzucha, pole dance…,

– wyjście do spa,

– gra terenowa, podczas której na pannę młodą będą czekały rozmaite zadania, a przy okazji odwiedzi dobrze jej znane miejsca 🙂

A co jeśli nasza panna młoda marzy o panieńskim na wyjeździe? Żaden problem, wszystko jest do zrobienia!

W przypadku wyjazdu panieńskiego koszty są już jednak nieco wyższe, no i organizacja nieco trudniejsza, bo wszystko odbywa się na odległość. Ale wieczór panieński ma się tylko raz, więc można pokusić się o odrobinę szaleństwa.

 

Podsumowując – wieczór panieński powinien być dostosowany do oczekiwań panny młodej – to ona ma się świetnie bawić. Ale ta noc rządzi się też trochę innymi prawami, w końcu to pożegnanie stanu panieńskiego, więc można trochę zaszaleć i zorganizować pannie młodej atrakcję, której się totalnie nie spodziewa.

 

No to do dzieła dziewczyny! 😉

wieczór panieński

Masz tylko jedną okazję, aby wybrać idealny pierścionek zaręczynowy. Niech będzie to przemyślana decyzja! Dowiedz się, jakie rodzaje pierścionków oferuje rynek jubilerski i zapoznaj się z ich mocnymi oraz słabymi stronami. Pamiętaj, że najważniejszy jest nie tylko podziwiany i widoczny kamień, będący sercem zdobienia, ale również sposób jego osadzenia! Przyglądaj się więc uważnie i wybieraj rozsądnie. Drugiej szansy nie będzie!

pierścionek zaręczynowy

Jak wybrać pierścionek zaręczynowy?

Panowie, którzy chcą zacząć określać swoje ukochane mianem narzeczonych, powinni pamiętać, że pierścionek zaręczynowy musi wpisywać się w estetyczny gust wybranki serca. Dokonując wyboru, należy odpowiedzieć sobie na pytanie, jaki styl reprezentuje sobą ukochana. Ponadto decyzja powinna być oparta na preferencjach, osobowości oraz sposobie życia przyszłej narzeczonej. Być może Wasze ukochane zdradzały już w rozmowach swoje upodobania, czy robiły subtelne sugestie na temat wyglądu ich wymarzonych klejnotów.

Wybiera się je raz, więc warto zadbać, aby był on w pełni dopasowany do potrzeb ukochanej i spełniał jej wszystkie, skryte marzenia. Uchylimy rąbka tajemnicy i odpowiemy, jak wybrać pierścionek zaręczynowy. Z przyjemnością wtajemniczymy wszystkich Panów w ten błyskotliwy, artystyczny świat.

Oprawy kamieni w pierścionkach.

Sercem każdego pierścionka jest klejnot – drogocenny kamień. Jednak tak samo, jak serce do zachowania zdrowego organizmu, potrzebuje mózgu, tak każdy klejnot wymaga właściwego osadzenia. Odpowiednia oprawa wydobywa czar kamieni i stanowi dodatkową ozdobę. Bywa, że nawet najpiękniejszy klejnot, ale w złej oprawie nie zalśni w oczach Twojej ukochanej…

Pomożemy Ci podjąć dobrą decyzję.

Oprawa szatonowa – ponadczasowa klasyka.

Jest to najbardziej klasyczna oprawa ze wszystkich pozostałych. Choć brzmi nieco egzotycznie, widzieliście ją na pewno wielokrotnie.

W oprawie szatonowej klejnot podtrzymywany jest przez tzw. krapy – specjalne „łapki”, dzięki którym dociera do niego więcej światła. W konsekwencji taka budowa zapewnia drogocennemu kamieniowi więcej blasku i jeszcze więcej uroku. Ponadto, po odpowiednim szlifie klejnotu, sam w sobie potrafi być wyjątkową ozdobą.

oprawa szatonowa

Oprawa szatonowa bardzo silnie eksponuje serce zaręczynowego pierścionka. W takim zestawieniu klejnot przyciąga uwagę i bardzo wyraziście prezentuje się na serdecznym palcu każdej kobiety. Jednak Panowie, decydujący się na tę opcję, muszą wziąć pod uwagę, iż oprawa szatonowa wymaga pewnej uwagi. Wcześniej wspomniane krapy (łapki, podtrzymujące klejnot) mogą zahaczać o ubrania. Jest na to jednak skuteczne antidotum! Powiedzcie swoim ukochanym, aby przed zakładaniem ubrań na krótki moment rozstały się ze swoim zaręczynowym pierścionkiem ze względu na dbałość o ich odzież.

Po tej czynności – mogą się nim cieszyć tak długo, jak tylko tego pragną!

Pierścionek zaręczynowy w pełnej oprawie.

Pierścionek zaręczynowy w oprawie pełnej jest bezpieczniejszym wyborem w porównaniu do oprawy szatonowej. Charakteryzuje się ona zabudowaną górą, która skutecznie osłania zarys klejnotu. Drogocenny kamień jest przez to nieco mniej wyeksponowany oraz słabiej się mieni, gdyż dociera do niego mniej światła, ale Wasza ukochana ma pewność, że jej wyjątkowy klejnot jest stabilnie przytwierdzony. To bardzo ważne, ponieważ oprawa pełna jest szczególnie popularna w przypadku cennych, szlachetnych brylantów.

Subtelny minimalizm w oprawie kanałowej.

Oprawa kanałowa to rozwiązanie dla kobiet, które nie lubią, kiedy klejnot w ich zaręczynowych pierścionkach odstaje i jest zbyt mocno wyeksponowany. W takim zestawieniu kamienie są ułożone w rzędzie i sprawiają wrażenie „zatopionych” w obrączce. Organizacja poszczególnych elementów w takim zestawieniu, doskonale wpisuje się w minimalistyczny design każdej Pani.

Ogromną zaletą kanałowej oprawy jest duża powierzchnia, która odbija światło. Dzięki temu pierścionki, wykorzystujące tę metodę osadzenia klejnotu, wyróżniają  efektownym blaskiem.

Panowie! Jeśli więc Wasza ukochana to miłośniczka eleganckiego minimalizmu i zastanawiacie się, jak wybrać pierścionek zaręczynowy dla niej, to właśnie otrzymaliście odpowiedź.

Błyśnij z oprawą Pave Micro Pave.

W wyborze pierścionka zaręczynowego nie chodzi tylko o olśnienie przyszłej narzeczonej. Najważniejszy jest blask wdzięczności i miłości w oczach ukochanej.

Bez głębszej analizy oprawa Pave Micro Pave przypomina oprawą kanałową, jednak po bliższym poznaniu widać w nim prawdziwy majstersztyk. Charakteryzuje się ona osadzeniem dużej ilości drobnych kamieni obok siebie. Dzięki temu refleksy świetlne nakładają się na siebie i zachwycają niezwykłym blaskiem. W takim ułożeniu klejnoty wyglądają niczym powierzchnia jednolitej fali, które równomiernie odbija światło.

Oprawa Pave Mico Pave jest bardzo trudna w wykonaniu. Ciężko osiągnąć zamierzony efekt. Jubiler, tworzący pierścionek tą metodą używa do pracy mikroskopu! Za jego pomocą układa brylanty w kunsztowną mozaikę. To żmudna, bardzo precyzyjna, ale jakże satysfakcjonująca praca!

Decydując się na pierścionek w tej oprawie, masz pewność, że podarujesz swojej ukochanej świadectwo jubilerskiego kunsztu.

jak wybrać pierścionek zaręczynowy?

Gotowy na zaręczyny?

Ten krok wymaga wiele odwagi. Doskonale czujesz, że od tej pory… Wszystko się zmieni. Ukochana stanie się narzeczoną. Związek nabierze rozpędu, a Wasza miłość po raz kolejny zostanie utwierdzona. To wyjątkowa chwila, która się nie powtórzy. Przygotuj się na nią odpowiednio. Pierścionek zaręczynowy nie jest wyłącznie biżuteryjną błyskotką.

To symbol Waszej miłości.

Sesja egzaminacyjna to nie najszczęśliwszy okres w życiu studenta. Oprócz wielogodzinnej nauki, zmęczenia i stresu – umysł zaprząta również kwestia wyglądu. W końcu każda kobieta pragnie wywołać jak najlepsze wrażenie! Jak się ubrać na sesję, aby prezentować się schludnie, elegancko, jak i oryginalnie oraz zjawiskowo? Co założyć, aby galowy strój zyskał na uroku i nabrał niepowtarzalnego charakteru? Jak podkreślić swoją osobowość? Odpowiedzią jest biżuteria!

Biżuteria na egzamin.

Egzaminy rządzą się swoimi prawami – także w kwestii wyglądu. Na salach egzaminacyjnych na ogół dominuje galowa biel i czerń. W takim zestawieniu ciężko o przejaw oryginalności. Dlatego tak ogromną moc, ma w sobie biżuteria. To ona zmienia klasykę w coś wyjątkowego! Skromny naszyjnik, subtelne kolczyki, elegancka broszka, czy bransoletka w minimalistycznym stylu są świetnym dopełnieniem galowej stylizacji.

Biżuteria odgrywa ogromną rolę zwłaszcza w przypadku egzaminów ustnych, gdzie odpowiednia prezencja może zaważyć na końcowej ocenie. Warto rozważyć bezpieczną klasykę, ale być także przygotowanym na nutkę ekstrawagancji i skusić się na efektowniejsze dodatki. Jest tylko jedna, bardzo ważna zasada!

Biżuteria na egzamin powinna komponować się z galowym strojem oraz odpowiadać naszemu indywidualnemu stylowi. Wyróżnić się swoją oryginalnością – to Twój cel główny.

biżuteria na egzamin

Egzamin z subtelnymi kolczykami.

Nie tylko strój, ale i uczesanie ma wpływ na odpowiedni dobór kolczyków. Studentki, które decydują się na spięcie swoich włosów, śmiało mogą się skusić na biżuterię, która zostanie wyeksponowana. Dobrym wyborem będą delikatne kolczyki z cyrkoniami lub utrzymane w modnej, dwukolorowej tonacji.

Kolczyki na egzamin na bazie białych i czarnych brylantów będą doskonałym uzupełnieniem galowego stroju, utrzymanego w tej samej, kontrastującej ze sobą kolorystyce. Znakomitym pomysłem będzie również biżuteria z jasnymi perłami, a jeśli zależy Wam na bardziej efektownych dodatkach – polecamy modele z markazytami i wiszącymi perłami.

Stylowe zawieszki, czy wyraziste naszyjniki?

Więcej nie znaczy lepiej.

Jeśli więc zastanawiasz się, jak się ubrać na egzamin i jaka biżuteria rozświetli Twoją galową stylizację, pomyśl nad minimalistycznym rozwiązaniem. Okazuje się, że lepszą alternatywą od bogato zdobionych, wysadzanych kolorowymi kamieniami naszyjników, mogą być subtelne i ponadczasowe zawieszki. Mają one owalny, okrągły lub kwadratowy kształt, a ich głównym zdobieniem jest brylant lub diament.

Podobnie, jak w przypadku kolczyków, świetnym wyborem będą również zawieszki na bazie pereł. Studentki preferujące oryginalną biżuterię mogą postawić na ciemną perłę Tahiti w oprawie imitującej kształt korony.

Broszka – biżuteria o wielkim znaczeniu.

Studentki, pragnące przełamać czaro-białą kolorystykę swojego galowego stroju, powinny rozważyć wybór broszki. Decydując się na tę biżuterię, śmiało możecie zrezygnować z innych, błyszczących dodatków!

Odpowiednia broszka na egzamin powinna charakteryzować się praktycznym, podłużnym kształtem. Takie modele wspaniale prezentują się na białej koszuli, czy jednokolorowej marynarce. Do wyjątkowo skromnych stylizacji, śmiało można skusić się na bardziej oryginalną broszkę zdobioną brylantami lub nawet – barokową perłą! Ponadto niezwykłe broszki w kształcie motyla o wielobarwnych skrzydłach, na pewno przypadną do gustu każdej studentce, która ceni sobie niebanalne, a jednocześnie eleganckie dodatki jubilerskie.

jak się ubrać na sesję?

Jak się ubrać na sesję?

Odpowiednia biżuteria na egzamin może dodać pewności siebie. Oczywiście, że wciąż powinno się bazować na swojej wiedzy oraz godzinach wyuczonego materiału! Jednak kolczyki, broszka, czy stylowe zawieszki są zwieńczeniem całego trudu oraz przyjemnym końcem nauki. Ponadto to element, który ma realny wpływ na końcowy wynik.

Wybór kolczyków, zawieszek i innych jubilerskich dodatków nie jest jednorazowym rozwiązaniem. Sesja egzaminacyjna nie kończy się (niestety…) na jednym semestrze, dlatego z powodzeniem wykorzystacie tę biżuterię podczas wielu okazjach.

Nie tylko tych związanych ze studiami.

Prezent na chrzest to pamiątka na całe życie.

Czy wiedzieliście, że prezent na chrzest ma swoje własne, ukryte znaczenie? Za każdym przedmiotem kryje się niezwykła symbolika! Od dawna powszechnymi prezentami dla dziecka są srebrne grzechotki i łyżeczki. Niewątpliwie są to pamiątki na całe życie! Już na zawsze będą przypominały o tych pierwszych, wyjątkowych chwilach na świecie. Sami przyznajcie… Oglądanie drobiazgów z lat dziecięcych wywołuje w nas uśmiech pełen rozrzewnienia, prawda? A czy nie byłoby jeszcze cudowniej, gdybyśmy mogli poznać ich znaczenie?

Srebrna łyżeczka przegoni głód.

Łyżeczka srebrna

Symbol dobrobytu, bogactwa i zdrowia. Tym jest właśnie srebrna łyżeczka, którą wręcza się z myślą, aby dziecko nie zaznało nigdy głodu.

Zwyczaj wręczania srebrnej łyżeczki sięga jeszcze czasów średniowiecza. Wierzono wtedy, że dziecko liżące srebrny przedmiot uniknie zarazy. Dziś natomiast możemy poszczycić się dokładniejszą i pewniejszą wiedzą. Srebro, dzieki bakteriobójczym właściowościom, naprawdę pomaga w utrzymaniu zdrowia naszej pociechy! Ciekawostką jest, że w Anglii o osobach, mających szczęście, mawia się, że urodziły się ze srebrną łyżeczką w ustach.

Grzechotka dla prawdziwych szczęściarzy.

Grzechotka srebrna

Przyznajcie, że srebrna grzechotka prezentuje się po prostu zjawiskowo! Ponadto oprócz nieznoszących sprzeciwu, czysto estetycznych walorów, niesie za sobą bardzo ważne przesłanie – jest uosobieniem szczęśliwego dzieciństwa, na które zasługuje każda pociecha. Jej uspokajający dźwięk przypomina delikatny trzepot anielskich skrzydełek. Ponadto – tak jak w przypadku łyżeczki – srebro wykazuje działanie bakteriobójcze.

Srebrna grzechotka to prezent na chrzest, który jest nie tylko ładny, ale również praktyczny dla zdrowia naszego dziecka!

prezent na chrzest

Czar wspomnień ze srebrnym smoczkiem.

Radość i bezstroskę zapewnia również srebrny smoczek. Poza dostępnymi, ciekawymi wzorami i poręcznym kształcie, znajduje się w nim skrytka na najważniejszy symbol dzieciństwa:

Pierwszy ząbek.

Miło będzie wspominać po wielu latach te wszystkie przyjemne chwile, gdy smoczek był nieodzowną częścią naszego życia…

Smoczek zabka Smooczek gwiazdka

Podaruj dziecku radość.

Prezent na chrzest, którym obdarujesz, jest pamiątką na całe życie. Tym bardziej więc warto nadać im jeszcze bardziej indywidualnego charakteru poprzez ozdobny grawer informacyjny. Z miłości do tworzenia i pasji do przeżywania tworzymy takie cuda w naszym Domu Jubilerskim A&A, który zbudowaliśmy na silnym fundamencie wartości.

Zadbaj, aby prezent dla dziecka był nie tylko ładny, ale także wartościowy!

Wiecie, kiedy przegrywamy? Nie wtedy, gdy po raz kolejny ryjemy w błocie – połamani. Przegrywamy wtedy, gdy tracimy nadzieję – złamani. I właśnie o tym będę pisał. O nadziei, której nam brakuje. A to jest Sprawozdanie Wariata. Czyli moje.

Sprawozdanie Wariata. Nadzieja w kilku słowach.

„Sprawozdanie wariata”. Tak nazwałem tekst, który teraz czytacie. Uznałem, że to całkiem niezła nazwa, no i… Zostało. Jestem więc wariatem, bo któż nim nie jest? Wszyscy mamy w sobie coś, co odróżnia nas od tła, w którym się poruszamy. Jesteśmy wyjątkowi i zwyczajni zarazem. Oryginalni, ale też podobni do innych. Chcemy wierzyć, że jesteśmy „Inni”, ale Sorry Winnetou! Nie jesteśmy! Zostawmy to jednak. Miało być o nadziei, więc będzie.

Nie uchwycisz jej w obiektywie aparatu. Nie leży sobie na sklepowej półce i nie czeka, aż po nią przyjdziesz i kupisz jak worek ziemniaków. Nadzieja jest… No właśnie. Czym?

nadzieja chroni przed śmiercią

Czym jest nadzieja?

Każdemu kojarzy się z czymś innym.

Nadzieja jest wtedy, gdy patrzymy na umierającą matkę i jesteśmy w stanie planować wraz z nią przyszłoroczne wakacje. Mimo że jej czas życia liczy się w dniach, a nie latach. Nadzieja to promyk słońca, który czujemy na skórze pomimo deszczowego i pochmurnego dnia. Nadzieja to porzucenie bezpiecznych studiów na rzecz odległych marzeń. Celów, do których nie ma mapy. Nadzieja jest intensywnym oczekiwaniem z szybkim biciem serca, czy tym razem powołaliśmy do istnienia nowe życie, mimo że specjaliści w białych fartuchach nie pozostawili nam żadnych złudzeń. Nadzieja jest wtedy, gdy potrafimy po śmierci bliskiej osoby zastanawiać się, czy jest jej wygodnie i dobrze.

To siła spajająca świat, podtrzymująca więzi i utrzymująca nas przy życiu. Pozbywając się jej, przegrywamy – fizycznie, duchowo. Pod każdym możliwym względem.

modlitwa

Nauka zabija wiarę.

Nadzieja jest czekoladą w PRL-owskich sklepach XXI wieku. Towar deficytowy, który sami sobie dozujemy, nie zauważając, że tuż obok stoi ogromny supermarket, w którym możemy przebierać w różnorodności produktów.

Ograniczamy siebie i swój sposób patrzenia na świat, bo brakuje nam wiary, które jest nierozłącznie z nadzieją związana. Wierzyć, że coś jest możliwe, to mieć nadzieję, że to coś się wydarzy. Poszliśmy mocno w teoretyczną i naukową ścieżkę rozumowania. Patrzymy w statystyki, a kolorowe słupki przebijają naszą świadomość jak zuchwałe przebiśniegi śnieżną powłokę.  Koła podzielone cyframi i kolorami wirują nam przed oczami jak parasole nad polskim morzem. Oglądamy tabelki z kolumnami cyfr, które tańczą dla nas smutną lambadę.

Przygnębiające jest życie, gdy porzucamy nadzieję na rzecz prawdopodobieństwa, statystyk i możliwości. Przestajemy wierzyć w wyzdrowienie ojca, któremu podarowano 0.1% szans na przeżycie, bo to przecież tak mało i to przecież niemożliwe, aby się udało. Niemożliwe? Myślę, że świat widział już nie takie rzeczy. Nasza nadzieja jest jak mydlana bańka. Pęka przy napotkaniu pierwszej, lepszej przeszkody. Wystarczy, że usłyszymy „nie dasz rady”, „jesteś do dupy” albo „nie ma szans” i… Siuuuup! Równia pochyła. Lecisz w dół. Szkoda.

Uzależniamy nadzieję od zewnętrznych czynników, które mogą być tak samo prawdziwe, jak fałszywe. A przecież nadzieje jest w nas. Tak samo, jak serce, żołądek, wątroba… Tylko ona nie jest fizyczna. Nie można dać dwustu złotych za jej zbadanie i uzyskać pewność, że jesteśmy zdrowi. Nikt nie powie: „Ooo Panie Tomaszu, Pana nadzieja jest zdrowa. Może Pan spać spokojnie, a gdyby pojawiły się problemy, niech Pan zażyje tabletkę dwuwiarotrinadziejomonoprzywracacza. Tak wie Pan: rano i wieczorem!”

Mimo to nadzieja w nas żyje i podtrzymuje przy życiu. Sądzę, że bardziej niż fizyczne organy organizmu. 

Gdzie szukać nadziei? Chwyć ją za rękę.

Ciągle myślę „Sprawozdaniu Wariata” i zastanawiam się, dlaczego akurat ten tytuł. Musiało coś do tego doprowadzić, ale najwidoczniej tego nie uchwyciłem. Cóż, zdarza się! Wariacki był jednak na pewno ostatni czas w moim życiu, gdzie nadzieja wyciągnęła do mnie dłoń wtedy, gdy okropnie jej potrzebowałem.

nadzieja ratuje życie

Chwyciłem ją kochani i nie mam zamiaru puszczać!

Nie powiem Wam, jak odzyskać nadzieję. Z tym nie pójdziecie do lekarza, który wypisze Wam receptę na syropek, który będziecie sobie pić przed snem i poczujecie się lepiej. Musicie nad tym popracować. Pewnie, że specjaliści Wam pomogą, ale poprzez wskazanie kierunku. Psycholog może obudzić w Was świadomość, zapalić iskierkę, ale nie zrobi za Was „brudnej roboty”. To Wy gracie tutaj główną rolę na deskach teatru życia, w którym scenografia zmienia się wraz z tykaniem zegara.

Zegara śmierci rzecz jasna, bo innego na tym świecie nie ma. Wszystkie pozostałe to tylko ludzki wymysł i próba obłaskawienia czegoś, co jest totalnie poza naszą kontrolą i człowieczymi możliwościami. Nam się tylko wydaje, że panujemy nad czasem. Ba! W ogóle nam się wydaje, że panujemy nad czymkolwiek! Zabawne myślenie… Bo przecież mamy problem nawet w zapanowaniu nad sobą i swoim życiem, no nie?

No, ale wracajmy. Nadzieja! To o niej tutaj mowa.

Szukajcie jej w sobie, ale nie tak jak szukacie pięćdziesięciu złotych, które wpadły Wam przez nieuwagę do kosza na śmieci i paluszkami próbujecie je wygrzebać, byleby nie pobrudzić wykremowanych rączek. Nadziei szukajcie całym ciałem i duszą. Wywleczcie wszystko (dosłownie – WSZYSTKO), co w sobie macie, nawet jeśli jest to piekielnie ciężkie i nieporęczne, rozejrzycie się po pustce, którą zrobiliście, a potem zacznijcie układać na nowo. Wiecie… Książki na regały, a nie na podłogę. Ubrania do komody, a nie na telewizor. Koszule na wieszaki, a nie na klamki od drzwi. Rozumiecie, o czym mówię?

W końcu ją odnajdziecie, choć może się okazać, że była w tym zakurzonym, zniszczonym i brzydkim pudle, po które sięgnęliście na samym końcu…

Nadzieja smakuje lepiej z innymi.

Jeśli macie taką możliwość, zaproście kogoś, żeby pomógł Wam w szukaniu. We dwóch zawsze raźniej, no nie? A nuż czasem ta osoba się do Was uśmiechnie, spojrzy na Was ciepło, może chwyci za dłoń albo nawet przytuli, a Wy w dziwnym i zaskakującym przypływie uniesienia, obejmiecie ją, wtulicie się w jej ciało i powiecie: „Dziękuję”.

przytulanie

Bo to jest właśnie sedno problemu. Miejsce, którego szukacie. We dwójkę szuka się nadziei szybciej. Samemu można ryć twarzą w błocie do śmierci i nigdy nie zobaczyć niczego poza śmierdzącą mazią, ale z kimś… Z kimś bliskim to się nawet przyjemnie płacze. Prawda?

Nie zamykajcie się więc na samotne poszukiwania i porządki. Wiem, że jesteśmy takimi wielkimi indywidualistami, że wołanie o pomoc nam nie przystoi… Wzdycham teraz ciężko i delikatnie kręcę głową, bo nie tędy droga. Nie bójcie się zaprosić do siebie kogoś, kogo kochacie. Zamykanie drzwi przed nosem jest bardzo niegrzeczne, a nie proszenie o pomoc wtedy, gdy jej najbardziej potrzebujemy, to zwyczajna głupota. Nie ma niczego chwalebnego w zgrywaniu chojraka. To pusta duma, która kończy się w momencie, gdy znikamy innym z oczu.

Nadzieja matką głupich, czy umiera ostatnia?

W nadziei zawiera się życie. Nawet jeśli komuś je odebrano. Komuś, kogo kochaliśmy… Kogo szanowaliśmy… Kto był dla nas cudownym człowiekiem. Bez nadziei jesteśmy chodzącymi trupami z tanich filmów o zombie. W zasadzie to nawet gorzej, bo one już niczego nie czują. A my tak: ból, rozpacz, cierpienie, krzywdę, żal, poczucie straty…

Mieć nadzieję to znaczy żyć.

nadzieja umiera ostatnia

Mówi się, że nadzieja jest matką głupich. Może… Wolę być więc głupi i mieć nadzieję, niż mądry i zdychać od środka z rozrywającym bólem straty i istnienia. Sądzę, że wiem, co autor miał na myśli.

Wierzyć, że będziemy dumnymi ojcami czwórki dzieci z cudowną żoną u boku, ale nie robiąc nic w tym kierunku – to jest głupota. Ale przecież i takie głupoty okazywały się niczym wobec potęgi, mocy i niezwykłego poczucia humoru Stwórcy, prawda? Bo „przypadkowo” w sobotni poranek natrafiliśmy w piekarni na kobietę, której pomogliśmy zbierać rozsypane po całym pomieszczeniu bułki, które nieopatrznie wypuściła ze swoich gładkich rąk. I równie „przypadkowo” nasze dłonie złapały za to samo pieczywo, a potem nasze oczy spotkały się i „niespodzianie” wymieniliśmy się numerami telefonów, potem „jakoś tak wyszło”, że zaprosiliśmy się na Facebooku i „nieoczekiwanie” spotkaliśmy się na wieczornej kolacji. Pierwszej od pięciu lat…

Kto tu jest więc głupi?

Wszyscy po trochu, bo przecież nie wszystko musi kończyć się szczęśliwie. Nasza mama może umrzeć, chłopak nas rzucić, a praca okazać się wyjątkowo gównianą robotą, której nienawidzimy z całego serca, a szef prostakiem bez godności. Ale jest nadzieja… I dlatego wierzymy, że to nie okaże się prawdą, a przyszłość będzie lepsza.

Zginiesz, czy przetrwasz?

Widzisz czytelniku… Nadzieję można posmakować, dotknąć, zobaczyć, usłyszeć i zwłaszcza – poczuć. Zwariowałem? W takim razie tajemnica naszego tytułu została rozwiązana! A skoro osiągnęliśmy tak wiele, nie zatrzymujmy się. Idźmy dalej.

Nadzieję możesz zobaczyć na uśmiechniętych twarzach, które pomimo bólu, cierpienia i ogromnej krzywdy wciąż wierzą. Jest czułym głosem ukochanej, który przebija się przez Twój szloch. Nadzieja to dotyk, który dodaje otuchy w najczarniejszych momentach życia. To zapach mroźnego powietrza w słoneczny, zimowy poranek, który jest dla nas dowodem, że jednak jeszcze żyjemy…

czy nadzieja jest matką głupich?

Jest niematerialna, ale wcale nie nieuchwytna.

Bywa, że trudno jest po nią sięgnąć. Toniemy w ciemności, łykamy łzy, serce boli nas z rozpaczy, a obok nie ma nikogo, kto mógłby nam pomóc. Zajęci swoimi problemami, zamknięci w swoich światach, nie dostrzegają, że potrzebujemy pomocy. Nie obwiniajmy ich, bo każdy ma swoje życie, w którym są inne problemy, inne troski, inne decyzje i wybory.

Jest nam ciężko i nie czujemy najmniejszego promyka na twarzy. Powtarzamy sobie, że to koniec, że nie ma żadnego wyjścia… I tak mija dzień pierwszy.

W drugim budzimy się z tym samym bólem. Cierpimy, tłuczemy się od ściany do ściany, nie mogąc normalnie funkcjonować. To amok rozpaczy. Tak mija dzień drugi.

W trzecim wstajemy z łóżka, siadamy przy stole i sięgamy po kromkę chleba, którą żujemy beznamiętnie i bezrefleksyjnie, rozpamiętując wszystkie błędy i krzywdy. Tak mija dzień trzeci.

Po nim nastąpi dzień czwarty, ósmy, siedemnasty i czterdziesty czwarty.

I wiecie, co?

To wcale nie musi minąć. Przykro mi, bo pewnie spodziewaliście się, że napiszę, iż ból zelżał, cierpienie ustało… Może. Kto to wie? Równie dobrze historia może kończyć się na wytrzymałym pasku od spodni, przewieszonym przez równie mocny żyrandol w salonie. Brutalne, ale brak nadziei pozbawia chęci do życia. Bo po co żyć, skoro nie widzi się światełka w tunelu, nawet jeśli są to reflektory zbliżającego się pociągu? 

Pomyśleliście, że zawsze można do niego (a nie pod niego) wskoczyć?

Nie porzucaj nadziei!

Miejmy nadzieję, że wyzdrowiejemy. Wierzmy, że wyjdziemy z tego cało, nawet jeśli teraz jest tak piekielnie źle. Miejmy nadzieję, że odbudujemy relację z mamą. Że po śmierci zobaczymy naszego ukochanego dziadka, ukochaną babcię, ukochanych ludzi, którzy odeszli… Wierzmy, że możemy spełnić swoje marzenia i nigdy nie porzucajmy nadziei, że pomimo osaczającego nas zła, za nim zawsze znajduje się promyk dobra.

Tak jak ponad gęsto zbitymi chmurami w wyjątkowo deszczowy dzień, zawsze znajduje się słońce.

Nie porzucaj nadzieje,

Jakoć sie kolwiek dzieje:

Bo nie już słońce ostatnie zachodzi,

A po złej chwili piękny dzień przychodzi.

Napisał to człowiek, który stracił swoje ukochane dziecko. Swoją ukochaną Urszulkę Kochanowską…

Nie porzucaj nadziei człowieku. Jest źle, ale może być lepiej. Uwierz, wstań i idź dalej.

To wcale nie jest koniec…

wiara

#kolejne artykuły