6 łatwych sposobów na odzyskanie połączenia z intuicją | worldmaster.pl
#

Straciłam połączenie ze swoją intuicją. Nie mam zaufania do siebie w podejmowaniu decyzji.  Nie wiem jak odróżnić głos strachu od głosu intuicji.


Brzmi znajomo?

Takie zdania coraz częściej słyszę od kobiet, z którymi pracuję nad rozwojem intuicji. I dlatego przygotowałam dla Ciebie listę 6 łatwych sposobów, które pomogą Ci w odzyskaniu połączenia ze swoją intuicją.

Ale najpierw chcę, abyś wiedziała jedną rzecz. To nie jest tak, że Twoja intuicja gdzieś przepadła. To nie jest tak, że odbudowanie połączenia z intuicją będzie trwało latami. Ten głos, to przeczucie jest cały czas w Tobie. I nawet jeśli nie do końca jesteś tego świadoma, ona cały czas daje Ci wskazówki. Wystarczy robienie prostych rzeczy na co dzień, aby odnowić to połączenie i znowu zacząć ufać.

A moją misją jest to, aby Ci w tym pomóc, więc do dzieła!

 

6 ŁATWYCH SPOSOBÓW NA ODZYSKANIE POŁĄCZENIA ZE SWOJĄ INTUICJĄ

1. Wróć pamięcią do chwili, w której utraciłaś połączenie ze swoją intuicją


Zastanów się jakie wydarzenia w Twoim życiu spowodowały, że nie czujesz się połączona ze swoją intuicją. Podpowiem Ci, że bardzo często jest to moment, w którym zaczynamy szkołę lub wybieramy kierunek studiów, który nie jest zgodny z naszymi zainteresowaniami. To może być również moment, kiedy zaczęłaś konkretną pracę lub weszłaś w związek. A może dla Ciebie będzie to coś jeszcze innego.

Wróć pamięcią do chwil, kiedy czułaś tą wewnętrzną iskrę, kiedy odczuwałaś więcej radości na co dzień i słyszałaś wskazówki swojej intuicji. Kiedy to było? Co wtedy robiłaś? Jak różni się to od tego co robisz teraz?

2. Połącz się ze swoją kreatywnością

Co robiłaś zanim straciłaś połączenie ze swoją intuicją?
Malowałaś, pisałaś, tańczyłaś, śpiewałaś, projektowałaś a może robiłaś zdjęcia?

Przypomnij sobie w jaki sposób się wyrażałaś, zanim utraciłaś połączenie ze swoją intuicją. Zazwyczaj do 8 roku życia, jesteśmy dużo bardziej połączeni ze swoją intuicją. Nie zastanawiamy się wtedy czy coś nam wypada, czy też nie.

Jeśli czujemy, że chcemy porysować. To bierzemy kredki i malujemy nawet po ścianiach i brak kartki nie jest dla nas żadną wymówką

A co robimy w naszym dorosłym życiu? Stale mamy jakieś “ale”, “a co jeśli”.
Ale mi nie wypada
Ale nie mam czasu
A co sobie pomyślą inni

A gdyby tak po prostu wstać i zrobić to w jaki sposób wyraża się nasza dusza?
Gdyby tak zacząć chociaż od 3 minut dziennie?

Wierzę, że tyle znajdzie każdy z nas 🙂

Każdy z nas jest duszą przeżywającą chwilowo ludzkie doświadczenie. Nasza dusza pragnie się wyrażać, na swój wyjątkowy sposób. Nie walcz z nią. Daj się ponieść inspiracji, a dzięki temu poczujesz jak odzyskujesz połączenie z intuicją

3. Medytuj

Medytuj

Dlaczego medytacja jest tak ważna w odzyskaniu połączenia z intuicją?

W dzisiejszym świecie wszyscy lubią mówić nam jak mamy żyć, co jest dla nas dobre a co nie. Tracimy tym samym zaufanie do samych siebie w podejmowaniu decyzji.

Ciągły stres i życie w biegu sprawiają, że negatywnych myśli jest w naszej głowie coraz więcej.

Nie jesteśmy w stanie usłyszeć naszej intuicji, jeśli jest ona zagłuszona, negatywnymi przekonaniami, natłokiem myśli, ciągłą kontrolą, nadmiernym planowaniem i analizowaniem wszystkiego co się dzieje.

Jeśli chcemy odzyskać połączenie ze swoją intuicją, powinniśmy najpierw wyciszyć swój umysł. Zaobserwować myśli, które się pojawiają a następnie pozwolić im odejść. Odzyskać wewnętrzny spokój i wsłuchać się w swoje wnętrze.

A w tym właśnie pomoże, Ci medytacja. Dzięki regularnej praktyce, z dużo większą łatwością będziesz mogła obserwować swoje myśli i wyciszysz chaos w swojej głowie. A to sprawi, że łatwiej rozpoznasz głos swojej intuicji i zaufasz jej przy podejmowaniu decyzji.

4. Zacznij robić to co sprawia Ci radość.

Zadaj sobie pytania:
Robienie czego sprawia mi radość?
Robienie czego odbiera mi radość?

Postaraj się wyeliminować robienie rzeczy, które odbierają Ci radość i zastąp je tymi, które wnoszą więcej radości do Twojego życia.

Np. Jeśli czujesz, że spędzanie 2h dziennie przed telewizorem lub na przeglądaniu Facebooka/ Instagrama, odbiera Ci radość, zastąp to np. rozmową ze znajomą, tańczeniem, pójściem na siłownię, gotowaniem czy czymkolwiek innym co lubisz robić.

Ja wiem, że to jest banalnie proste… jednak mimo tego, wiele z nas nadal spędza więcej czasu robiąc to co nam odbiera radość z życia.

Czy nie lepiej poświęcić ten czas na zrobienie czegoś co uskrzydli Twoją duszę, podniesie poziom Twojej energii, a tym samym wspomoże połączenie się z intuicją?

 

5. Tańcz, tańcz, tańcz swoim życiem się baw!

Straciłam połączenie, Nie mam zaufania do siebie, nie mam zaufania do siebie, straciłam połączenie w podejmowaniu decyzji, głos strachu, głosu intuicji.

To jest dla mnie naprawdę niesamowite, jak podczas sesji lub warsztatów, za każdym razem kiedy mówię słowo “taniec” większość osób, od razu się uśmiecha i bije od nich radość.

Włącz swoją ulubioną piosenkę i tańcz do niej tak jak czujesz!

To może być tak zwany taniec połamaniec. Nie musisz być profesjonalną tancerką. Wrzuć na luz, włącz piosenkę, która rozpala Twoją duszę i daj się ponieść.

Mnie porywają te kawałki:

Panic! At The Disco – High Hopes

John Legend- Love Me Now

Eve – Let Me Blow Ya Mind ft. Gwen Stefani

(Tańczę do nich jak szalona, może kiedyś Wam nagram 😀 )

 

6. Spędzaj więcej czasu wśród natury. Przytul drzewo!

Serio! Wyjdź z domu i spędź trochę czasu wśród natury.

Mieszkając w mieście, jesteśmy odłączeniu od natury. Wstając rano jesteśmy w domu, potem najczęściej wsiadamy w środek transportu (auto, tramwaj, autobus), wchodzimy do pracy, która zazwyczaj jest również zamkniętym pomieszczeniem. Po pracy z powrotem wracamy naszym środkiem transportu i udajemy się do czterech ścian naszego mieszkania.

Nie mówię, że tak wygląda życie każdej z nas. Jednak dla większości z nas, tak właśnie może być. A to sprawia, że dzień po dniu, odłączamy się od matki natury i energii, która nas stworzyła.

Postaraj się znaleźć więcej czasu na codzienny spacer, a jeśli jesteś bardzo zabiegana, to chociaż zrób to raz w tygodniu. A raz w miesiącu postaraj się wyjechać za miasto. Chociaż na chwilę. Żeby odpocząć, odetchnąć i zregenerować swoją energię.

Te 6 prostych sposobów, pomoże Ci odzyskać połączenie z intuicją. Pamiętaj, aby codziennie zrobić chociaż jedną z nich i daj mi znać jak Ci poszło 🙂

A co Tobie pomaga w połączeniu się z intuicją? Podziel się swoimi sposobami w komentarzu 🙂

 

Intuicja- 6 łatwych sposobów, dzięki którym odzyskasz z nią połączenie

 

Pytania i odpowiedzi można znaleźć wszędzie. Trudno się temu dziwić, bo w naprawdę skuteczny sposób potrafią przyciągnąć odbiorcę. Rzekłbym, że na podobnym poziomie, co chwytliwy nagłówek często zakrawający na profanację danego tematu.

Myślę, że wiem, co piszę, bo sam tego dokonałem w tekście o rozwoju osobistym.

(Tekst znajduje się TUTAJ)

I w tym miejscu można zadać pytanie, czemu w ogóle poruszam tę sferę. Przecież pytania są równie naturalne, jak to, że mówimy. Są wpisane w kulturę naszego języka. Gdyby nie one, prawdopodobnie do wielu rzeczy nie potrafilibyśmy dojść. Odpowiedzi natomiast to skutek pytań. Nie podważam tego sposobu myślenia. Zasadniczo twierdzę, że gdyby dorośli zadawali podobną liczbę pytań, co dzieci, a już na pewno konstruowali je w podobnie rzeczowy sposób, ukierunkowany na poznanie świata, a nie na zrozumienie plotek i niepotrzebnych informacji, to mogliby poznać zupełnie inny wymiar życia.

Jak mówi polskie przysłowie:

Kto pyta, nie błądzi.

I kolejne:

Nie ma głupich pytań. Są tylko głupie odpowiedzi.

Ten wymiar poruszam jednak z bardzo ważnego – dla mnie – powodu. Zwyczajnie uważam, że autorzy, stawiający pytania, którzy za cel mają przyciągnięcie czytelnika chwytliwym nagłówkiem, mogącym rozwiązać wszystkie ich problemy, działają w sposób niekorzystny dla odbiorcy. To nic innego jak tylko celowy zabieg, przynoszący kolejny wzrost „cyferek”. Oczywiście, że nie każde pytanie zadane w tytule filmu, artykułu, czy gazety musi mieć niecny zamiar. Jednak na ogół przeglądając Internet oraz popularną w naszym kraju prasę, przekonuję się, że im bardziej zaskakujące pytanie, tym bardziej przyciąga ono uwagę.

Nie szukając daleko…

Jak odnaleźć sens życia?

Kim jest dietetyczny paranoik?

Robert Karaś to najlepszy sportowiec?

Dlaczego sprzedajesz się za rzeczy materialne?

Jeszcze raz to podkreślę – nie twierdzę, że stawianie dość zaskakujących pytań jest złe. Jak już wcześniej wspominałem dobrze zadane pytanie, może pozwolić uzyskać nam odpowiedź, a tym samym poszerzyć swoje horyzonty. W tym całym swoim wywodzie zmierzam do jeszcze czegoś innego.

pytania

Pytania, a odpowiedzi.

Pisałem już, że pytania mogą działać na podobnej zasadzie, jak kontrowersyjny nagłówek. Po prostu mogą przyciągać ludzi. Czy taki jest cel autora, czy też nie – nie mnie to oceniać. Niech każdy uderzy się w pierś, zrobi sobie rachunek sumienia, czy cokolwiek uważa za słuszne. Nie jest to moją sprawą, choć proszę o dozę świadomości, że pytania, zadawane przez autora, nie muszą oznaczać, iż zna on odpowiedź.

I właśnie w tym miejscu przechodzimy do punktu głównego tego wpisu.

Niekompetentnych osób nie trzeba szukać daleko. Każdy z nas ma w sobie pewną niekompetencję. Nie można być dobrym we wszystkim i to nie jest prawda objawiona, tylko powszechnie znany fakt. Niezręcznie robi się jednak wtedy, kiedy osoba nieznająca danej dziedziny zaczyna głosić odpowiedzi na prawo i lewo, jako coś powszechnie znanego oraz obowiązującego w życiu.

Ponownie nawiążę do swoich tekstów.

Czy kiedy pytałem, „jak odnaleźć sens życia”, to zamieściłem tam swoją odpowiedź? Owszem. Świadczy o tym dość długi tekst na ponad dwa tysiące słów. Czy jednak odpowiedź ta była kompletna oraz pewna w swej naturze? Jasne, że nie! I nigdy nie chciałem, nie chcę i nie będę chciał się z tym ukrywać! Jeśli ktoś, kiedykolwiek odebrał moje teksty w ten sposób, to bardzo mi przykro, że zostałem źle zrozumiany.

Moja prawda vs Twoja prawda.

Ani ja, ani żaden inny autor, dzielący się czymkolwiek nie ma monopolu na wiedzę! Wiedza może być różna i dopóki nie dotyczy ona udowodnionych naukowo prawd, to może być ona niesłychanie płynna i zmienna w zależności od punktu widzenia. Spójrzmy na to z perspektywy rozmowy młodego małżeństwa, które przymierza się do zakupu mieszkania. Mąż tłumaczy żonie, że lepiej wybrać coś w okolicy, gdzie znajduje się więcej zieleni, bo ona uspokaja, a na dodatek poprawia nastrój. Żona natomiast postuluje, że będzie spokojniejsza, kiedy znajdą coś w centrum, gdzie nie będzie musiała każdego dnia przez pół godziny dojeżdżać do pracy.

Kto ma w tym sporze rację? Jak jest pewna wiedza?

Nie ma żadnej! Jedynym pewnikiem jest fakt, że młode małżeństwo chce kupić mieszkania, choć i to można podważyć, czy ich chęci są na pewno tak bardzo jednomyślne i czy aby na pewno żadne z nich nie myślało najpierw o wynajmie. Tego nie wiemy!

Dlaczego więc tak bardzo ufamy ludziom, którzy dzielą się w Internecie SWOJĄ prawdą?

Oryginalność jest w każdym z nas.

W zdecydowanej, a rzekłbym, że nawet druzgocącej przewadze, odpowiedzi, które znajdziecie w mediach, nie są prawdziwą wiedzą, ale pewnym punktem widzenia na daną sprawę. Nie będę przytaczał nazwisk, nazw redakcji, stacji oraz kuriozalnych sytuacji, bo nie jest to zupełnie potrzebne. Skupię się na sobie. To, co piszę, to tylko mój punkt widzenia i dopóki nie posiłkuję się rzetelnymi i zreplikowanymi badaniami, które zostały przyjęte przez dane środowisko naukowe, to zwyczajnie nie powinniście brać moich słów za coś pewnego. To, że ja tak widzę pewną sprawę i to, że coś sprawdziło się u mnie, nie oznacza, że sprawdzi się również u Ciebie albo u Twojego sąsiada spod szóstki.

Ten tekst to również moje spojrzenie, które może być różne od Twojego i nie ma w tym nic złego! Powiedziałbym, że to całkiem przyjemna sprawa, móc różnić się na pewnym gruncie wiedzy i wymieniać się swoimi poglądami. Myślę, że to bardzo rozwija i uczy pewnego szacunku wobec zdania innych ludzi. W końcu żyje nas na tej planecie ponad siedem miliardów i każdy jest inny. Jesteśmy unikalni.

Dlatego radzę podchodzić do wszystkiego z chłodną głową i nie ulegać niepotrzebnych emocjom. To, że w nagłówku zapytałem „Dlaczego sprzedajesz się za pieniądze?” nie oznacza, że po pierwsze to robisz, a po drugie, że mam rację, argumentując swoje stanowisko.

Ewoluujemy.

Powiem nawet jeszcze więcej! Jest to mój punkt widzenia na tę sprawę, ale w danym momencie! Nie mam pojęcia, kim będę za rok. Ba. Ja nie wiem, co się ze mną stanie za godzinę. Czy ktoś to w ogóle może wiedzieć? Może pod wpływem nieprawdopodobnego zdarzenia nagle mój światopogląd straci sens? A może w mniej drastyczny sposób, moja osobowość będzie ewoluowała i dojdę do punktu, w którym zmienię sposób spostrzegania świata. I co wtedy?

Czy to będzie oznaczać, że jestem kłamcą i piszę same bzdury? Albo, że wtedy moje teksty należy wyrzucić do kosza?

odpowiedzi

Oczywiście, że nie!

Zmiana swojego światopoglądu nie jest niczym zaskakującym. W końcu otaczamy się nieustannie ludźmi, którzy często migrują w naszym życiu. To dość naturalne, że im więcej poznajemy i doświadczamy, tym innymi osobami się stajemy. A na podstawie moich tekstów mogę powiedzieć, że już teraz z niektórymi napisanymi przeze mnie artykułami, mógłbym polemizować i do tego Was zachęcam.

Do polemiki i małego sceptycyzmu. Do niewpadania w pułapkę równania, że autor tekstu musi być ekspertem na temat tego, o czym pisze.

Podsumowanie.

Spinając to wszystko grubą, ale wcale nie tak wielką klamrą, mogę napisać, że zadawanie pytań jest ogromnym narzędziem w naszych rękach, z którego powinniśmy korzystać. Często tego nie robimy, bo zapewne boimy się, iż ktoś potraktuje nas, jako osobę niekompetentną. Odpowiedzi natomiast to naturalne następstwo pytania. Jednak nie należy ich traktować, jako zasady. Pragnę tylko przypomnieć, że nawet badania naukowe, ukrywają w sobie cząstkę kłamu. Parafrazując słowa jednego z moich wykładowców:

Szukanie dobrego badania w morzu innych, przypomina szukanie pereł w stercie śmieci.

Nie mam chyba trafniejszego określenia na podsumowanie tego wpisu. Skoro badania naukowe również na ogół są źle przeprowadzone i tym samym o wiele mniej wartościowe, to jak możemy w tej sytuacji, ufać bezgranicznie przekazom jednej osoby?

Jeśli nieznajomy podbiegłby do Was na ulicy, wyciągnął cukierka i powiedział: zjedz go, on jest przepyszny i bardzo zdrowy, to zapewne nikt by z tej oferty nie skorzystał.

Dlaczego więc w świecie mediów, gdzie ciągle widzimy pytania, a następnie wylewne odpowiedzi, przeżuwamy je, delektując się ich smakiem?

Możemy go dotknąć. Możemy go obejrzeć i możemy też przeczytać nazwę tego cukierka.

Ale niekoniecznie musimy go jeść. Zawsze możemy odmówić.

Od zarania dziejów towarzyszy nam powiedzenie, że bez pracy nie ma kołaczy. Praca jest miarą włożonego wysiłku w wytworzenie danego dobra, czyli jest to świadoma czynność prowadząca do założonego celu…

Wszyscy jesteśmy częścią składową określonego społeczeństwa, więc zachęcamy innych do naśladowania nas, a nawet bycia lepszymi. Jeżeli nie wykazujemy entuzjazmu w naszym zespole, to udzieli się to naszym współpracownikom. Zmniejszy się jednocześnie prawdopodobieństwo naszego sukcesu.

Jakie są Twoje kwalifikacje, umiejętności i predyspozycje? Dokonaj tej analizy samodzielnie i nie pytaj o nią nikogo, bo usłyszysz stek bzdur od kogoś, kto jest Twoim konkurentem często grającym przyjaciela.

Zrozumiesz wtedy, czy to, czym zajmujesz się obecnie jest Twoim powołaniem, a może lepiej byłoby, gdybyś odnalazł się w innym zawodzie lub organizacji? Jeżeli Twoja praca nie gwarantuje Ci osiągnięcia satysfakcji zawodowej i finansowej, to Twoim głównym zadaniem będzie na początek znalezienie zajęcia zgodnego z Twoją hierarchią wartości.

Czy zdarza Ci się wychodzić z pracy, której po ośmiu godzinach masz dosyć? Zadałeś sobie pytanie, dlaczego tam pracujesz? Czy odpowiedź brzmi, że dla pieniędzy? Tak, wiem, musisz utrzymać rodzinę, a miłe chwile będziesz przeżywał na emeryturze…

Tylko, czy dożyjesz do tego momentu? Niestety, tego nikt Ci nie zagwarantuje! Chcesz poświęcić swój największy zasób jakim jest czas, na robienie czegoś, co nie sprawia Ci przyjemności?

Pracy tak naprawdę poświęcamy większość naszego dnia, więc dlaczego miałbyś marnować swoje życie, oddając najpiękniejsze lata na działania, które wcale Cię nie rajcują? Teraz nasuwa się pytanie: „Co mam robić w życiu?”.

Jeśli nie ustaliłeś jeszcze, czym chcesz się zajmować i co sprawi, że każdy nowy dzień będziesz witał z promiennym uśmiechem, to podam teraz kilka przykładów, które pomogą Ci odpowiedzieć na to pytanie.

 

bez pracy nie ma kołaczy

JAK ZNALEŹĆ SWOJE POWOŁANIE

METODA PRÓB I BŁĘDÓW. Kiedy chcesz dowiedzieć się, co lubisz, podejmujesz różne próby, dlatego działaj krótko w różnych branżach. Jeśli znajdziesz coś, co Ci odpowiada, zaczynasz to doskonalić i poszerzać wiedzę z tego zakresu.

WSPOMNIENIA Z DZIECIŃSTWA. Są osoby, które od dziecka wiedzą czego chcą, a bardzo często wynika to z ich predyspozycji do wykonywania określonych czynności. Mają talent lub wytrwale pracują i systematycznością nadrabiają jego brak. Przypomnij sobie, co robiłeś, gdy byłeś dzieckiem. Mówiłeś wtedy kim chciałbyś zostać i z całą pewnością pamiętasz, co sprawiało Ci wtedy najwięcej radości.

JESTEM MILIONEREM. Miej przekonanie, że jesteś skazany na sukces. Niezależnie od tego, czym się będziesz zajmował w ciągu roku zarobisz swój pierwszy milion. Jakiego przedsięwzięcia wtedy się podejmiesz? Twoją pasją jest malowanie, ale zrezygnowałeś z tego, ponieważ otoczenie wmówiło Ci, że zawód artysty jest bez przyszłości…

Gdy uświadomisz sobie, że nie musisz się martwić o pieniądze, łatwiej będzie Ci dokonać wyboru charakteru pracy lub opracować pomysł na własny biznes. Zadając sobie powyższe pytanie, stymulujesz swój umysł do poszukiwania odpowiedzi.

Nie ma nic piękniejszego od tego, by żyć tak, by każdy dzień był pełen pasji. Jeżeli nie będziesz jej szukał, nigdy jej nie odnajdziesz, i nie licz na to, że nagle wkradnie się ona do Twojego życia – stwórz dla niej odpowiednie warunki.

JAKIE SĄ TWOJE PRAGNIENIA? Czy umiesz sformułować życzenie, które miałaby spełnić złota rybka? Daj mi dzień, w którym będę… Pisał… Malował… W swoim warsztacie odnawiał stare samochody…

W CZYM JESTEŚ NAJLEPSZY? Lepszy od innych? Za co Cię podziwiają? Czy zdarza się, że Twoi znajomi mówią Ci, co Cię wyróżnia z otoczenia? „Człowieku, ja na Twoim miejscu już dawno olałbym tę firmę i… Nie widzisz, że marnujesz swój talent, a oni to wykorzystują…”. Świat stoi przed Tobą otworem! Zrób wreszcie pierwszy krok. Przestań się w końcu obawiać, że kogoś rozczarujesz albo zaskoczysz i wykorzystaj swój potencjał…

SZEREGOWANIE WARTOŚCI. Wypisz wartości, jakimi kierujesz się w życiu i uszereguj je według ważności – pod względem wzbudzania w Tobie emocji. To, czym chcesz się zajmować, musi być zgodne z Twoją życiową filozofią. Zrób pełną analizę, wypisując na kartce za i przeciw.

Przykład. Ubieram się tak i tak… Nie cierpię tego! Chcę nosić… A to powoduje, że mógłbym zajmować się… Podam Ci teraz przykładowe zagadnienia, które należy wziąć pod uwagę, prowadząc taką analizę: tryb życia, sposób ubierania się, miejsce zamieszkania, możliwości rozwoju w pracy, godziny pracy, praca z ludźmi lub indywidualna, stan zdrowia, podróżowanie, ilość pieniędzy.

W ten oto sposób ukształtujesz obraz samego siebie, któremu będziesz mógł dokładnie się przyjrzeć. Przeciw (co chcę zmienić) pisane po lewej stronie i za (o czym marzę) pisane po prawej stronie. Gdy przeczytasz wszystkie za, z pewnością uświadomisz sobie, co jest Twoim życiowym celem.

JEDNA, JEDYNA RZECZ! Bez jakiej działalności nie byłbyś w stanie wyobrazić sobie swojego życia? Co lubisz robić dla samego robienia tego, nie zwracając uwagi na to, czy przynosi Ci to pieniądze? Może coś pochłania Cię tak bardzo, że zapominasz o całym otaczającym Cię świecie?

NARODZINY, PRACA, ŚMIERĆ. Na pogrzebie, w momencie kiedy żegnamy się ze zmarłym, słyszymy o nim wspaniałe słowa i to, że straciliśmy przyjaciela, który… Właśnie, który?…

Wykorzystując tę technikę, sięgamy w przeszłość, tak daleko, na ile pozwala nam wyobraźnia i pamięć. Wyobraź sobie, że słyszysz wypowiedzi na swój temat i spisujesz je, formułując cele i pragnienia. Mówią Twoi rodzice, partner, współpracownicy, szef, dzieci, słowem, każdy, kto przychodzi Ci do głowy. Opisują oni, jak żyło im się z Tobą. Dotykasz wówczas wszystkich istotnych obszarów swojego życia i w swoisty sposób spisujesz akt powołania.

Czy Twoja partnerka powiedziałaby coś takiego o Tobie? Ten spoczywający w grobie mężczyzna był największym na świecie egoistą. Ciągle nie miał czasu dla rodziny, zawsze nieobecny i nigdy nierozumiejący, czego naprawdę pragnęłam. A ja potrzebowałam szczerej rozmowy, oczywiście niezwiązanej z pracą zawodową…

WYBIEGAMY W PRZYSZŁOŚĆ. Mam 100 lat. Mieszkam w… z najwspanialszą kobietą pod słońcem, która jest… Jestem dumny z tego, co osiągnąłem. Pomimo sędziwego wieku nadal jestem autorytetem. Kiedy miałem… lat, odważyłem się zrealizować swoje marzenia, chociaż do dzisiaj zastanawiam się, dlaczego tak późno… Zawsze cechowała mnie wytrwałość i to pozwoliło mi osiągnąć szczyty zawodowej kariery. Pamiętam dzień, który zmienił moje życie… Potrafisz napisać opowiadanie z tej perspektywy? W momencie gdy dołożysz sobie 50, 60, czy też 70 lat?

TRZY OBRAZY PRACY

Porozmawiajmy chwilę o postawach względem pracy. Pierwsza to postrzeganie jej jako przymusu niezgodnego z wolą, a czasami stanowiącego efekt przemocy fizycznej, moralnej lub ekonomicznej. Bez komentarza!

Kolejna to traktowanie pracy jako źródła zaspokojenia potrzeb. Pracujesz, bo znajomi mają to i owo, a Ty początkowo nie odczuwałeś potrzeby posiadania określonych dóbr – ba, nawet po głowie krążyła Ci myśl, że nie warto szlachtować się dla jakiegoś cacka. Ale masz problem…

Rodzina wywiera presję i jako porządny obywatel, pomimo swojego negatywnego podejścia do ryzykowania, zostajesz zmuszony do włączenia się w niekończący się pościg. Wychodzisz codziennie do pracy z myślą o dniu wypłaty i wyczekujesz piątku.

W rezultacie praca powoduje u Ciebie opór, ponieważ ciężko harujesz cały tydzień, podejmując działania nie dlatego, że lubisz to, co robisz, ale dlatego, że czujesz przymus. Musisz uregulować rachunki i utrzymać rodzinę. Kiedy jednak dostajesz pieniądze, jesteś nieszczęśliwy, a gdy przed Tobą są dwa dni odpoczynku i możesz robić, co chcesz, próbujesz uciec – pijesz i przestajesz lubić samego siebie oraz to, jak żyjesz.

Ostatni przypadek to praca postrzegana jako wartość, cel sam w sobie, źródło rozwoju oraz sposób na życie wiążący się ze sferą samorealizacji.

PRACOHOLIZM  I WYPALENIE ZAWODOWE

Pracoholizm jest przeciwieństwem wypalenia i zwykle dotyczy perfekcjonistów, ale i osób niepewnych siebie, nieśmiałych, niedowartościowanych, czasami nawet bojących się otoczenia. Często są one ambitne, lubią rywalizować i wygrywać, wysoko stawiają sobie poprzeczkę i za wszelką cenę dążą do osiągnięcia sukcesu oraz prestiżu społecznego.

Wypalenie zawodowe i pracoholizm wiążą się z pojęciem określanym jako psychiczny koszt pracy. Psychiczny koszt pracy to pełnienie określonej roli, na którą składają się zachowania wymuszone umową o pracę, przepisami i poleceniami przełożonych, czyli wszystkie zachowania formalne.

Im więcej energii pochłaniają zachowania formalne, tym mniej jej zostaje na przejawianie inicjatywy. Oznacza to, że ponosząc duży psychiczny koszt pracy, ograniczasz się do tego, co konieczne i unikasz prezentowania własnych pomysłów, rozwiązań i propozycji.

 

HIERARCHIA POTRZEB MASLOWA

Najbardziej przydatnym narzędziem charakteryzującym to, co pobudza do działania, jest hierarchia potrzeb Maslowa, który zaproponował model złożony z pięciu poziomów. Według tej teorii człowiek zaspokaja swoje potrzeby w ustalonej kolejności, zaczynając od najniższego rzędu.

U podstaw wszelkich działań człowieka znajdują się potrzeby fizjologiczne, czyli zabezpieczenie (zakup) żywności, zorganizowanie dachu nad głową (mieszkanie), prokreacja (seks), czyli utrzymanie siebie (rodziny) na poziomie bytowym.

Ogólnie naszym zadaniem numer jeden, które jest w nas zaprogramowane ponad wszelką wątpliwość jest przetrwanie! Jedzenie, schronienie, potomstwo… Tutaj dochodzą do głosu najbardziej pierwotne instynkty – sterowane przez naszą podświadomość.

Dlaczego korzyści finansowe to naturalnie najważniejszy powód, który przyciąga ludzką uwagę? Osiągnięcie zysków po zastosowaniu określonego rozwiązania lub wykonywanie pracy przedstawia wymierną wartość i powoduje, że zaspokajamy właśnie podstawowe potrzeby.

Żywność pozwala produkować energię niezbędną do funkcjonowania organizmu, wykonywania pracy i zdobywania partnera, ale to również czynnik wpływający na naszą atrakcyjność i zdrowie. Z kolei dom to miejsce życia rodziny, dorastania dzieci i snu. A wszystko to w połączeniu z podłożem seksualnym, by zapewnić potomstwo i spełnić erotyczne fantazje.

Kolejne pozycje tej struktury to w dzisiejszych czasach bardzo rozbudowany segment. Drugie w kolejności jest bezpieczeństwo, czyli m. in. stabilność dochodów i opieka zdrowotna. XXI wiek to niewątpliwie czas wyjątkowej dbałości o zdrowie – fizyczne i psychiczne, a posiadanie większej ilości środków finansowych wpływa na możliwość wypoczynku i kondycję.

Kolejna potrzeba, to potrzeba przynależności – poczucie bycia członkiem zespołu, określonej społeczności lub grupy oraz kontakt z otoczeniem. Następnie jest szacunek, uznanie, awans i prestiż. Przecież każdy chce być na topie!

Na szczycie hierarchii znajduje się samorealizacja, czyli rozwój. Zdobywanie wiedzy wpływa na jakość naszego życia, a odpowiedni jej zasób powoduje, że możemy się zaangażować w określone przedsięwzięcia, w tym również finansowe, które przyniosą nam określone profity.

Antoine de Saint-Exupéry w swoim ponadczasowym hicie „Mały Książę” napisał:

Na zawsze ponosisz odpowiedzialność za to, co oswoiłeś.

„Mały Książe” to książka, która nie jest zwykłą czytanką dla dzieci. W mojej ocenie jest to utwór przede wszystkim dla dorosłych, którzy zbyt mocno zatracają się w swoim własnym, wewnętrznym wyścigu. A powyższy cytat traktuje odpowiedzialność w sposób, w jaki traktowana być powinna.

Czy tak właśnie jest? Czy tak właśnie postępujemy, zgodnie ze słowami cytowanego autora?

Cóż… Posłuchajmy kolejnego cytatu, również z tej książki.

Człowiek naraża się na łzy, gdy raz pozwoli się oswoić.

Nie chciałem tego pisać wprost, ale odpowiadając na wcześniejsze pytanie – nie. Wcale tak nie jest. Odpowiedzialność za czyny, słowa i zachowanie, którego się podejmujemy, kompletnie nie współgra z tym, jak to wyglądać powinno. Zresztą, jak wiele rzeczy w naszym życiu…

Oswajanie ludzi.

Cytowanie Małego Księcia zostawię sobie na inną okazję, choć nie ukrywam, że przychodzi mi to z łatwością. Wiele zawartych tam zdań to prawdziwa skarbnica uniwersalnych prawd. Choćby to:

Decyzja oswojenia niesie w sobie ryzyko łez.

Możecie się zastanawiać, dlaczego piszę tak wiele o tym całym oswajaniu. Przecież nie mam zamiaru pisać o zwierzętach i ich relacjach ze swoimi właścicielami. Jednak wbrew pozorom wcale nie musimy mieć domowego futrzaka, aby „oswajanie” i odpowiedzialność nas dotyczyła. Tak naprawdę, zauważcie, że w swoim życiu oswajamy także…

Ludzi.

Naturalnie stosuję to określenie w sposób metaforyczny, ale sens wypowiedzi jest niezmienny. Swoim zachowaniem, mówieniem i całościowym sposobem bycia, mniej lub bardziej przyciągamy do siebie pewne osoby. Przekonujemy ich do siebie i niejako wchodzimy z nimi w bliższe relacje. Nie mówię w tym momencie od razu o relacjach czysto damsko-męskich. Tak naprawdę oswajanie dotyczy każdej, normalnej znajomości, która rzecz jasna może przerodzić się w głębsze i trwalsze uczucie.

Jest to dla nas coś codziennego i aż nazbyt zwyczajnego. Interakcje z drugim człowiekiem są wpisane w nasze DNA. Nie przykładamy więc do tego większej uwagi. Traktujemy to jako coś normalnego, bo przecież ludzie obok nas byli, są i będą. Przebywamy z rodziną od najmłodszych lat, w szkole spotykamy znajomych, przyjaciół, a w pracy współpracowników. Idziemy do sklepu i nawiązujemy kontakt z tą samą, panią Grażynką, która zawsze się do nas uśmiecha zza lady. U fryzjera pan Zygmunt z bujnym wąsem, zawsze z nami porozmawia o sporcie i przeszłych czasach.

Wszędzie są ludzie i wszędzie budujemy kontakty.

Czyli idąc tropem Małego Księcia – wszędzie oswajamy ludzi.

Idąc jeszcze dalej – ponosimy także za to odpowiedzialność.

mały książę

Źródło: poznan.wyborcza.pl

Odpowiedzialność na każdym kroku.

Nasuwa mi się w tym momencie pytanie – za co ponosimy odpowiedzialność i w jakim stopniu?

W moim odczuciu, odpowiedzialność ponosimy głównie za swoje zachowanie. I to takie zachowanie, które nas stricte nie dotyczy, ale właśnie osób, które oswajamy. Najprostszym przykładem mogą być nasze słowa. Jestem pewien, że każdy z nas, choć raz pytany był o drogę. Czuliście wtedy tę nutkę niepokoju, kiedy pytający oddalił się we wskazanym przez Was kierunku, a wy przez następnych kilka minut zastanawialiście, czy aby na pewno wszystko dobrze przekazaliście? To jest właśnie odpowiedzialność. Oczywiście, że potencjalne niepowodzenie, może wynikać z zupełnie innych, niedotyczących Was czynników. Aczkolwiek, jeśli źle wskazaliście drogę, a pytający przez kolejną godzinę błąkał się, wpadając w histerię, to w pewnym stopniu, Wy jesteście za ten stan rzeczy odpowiedzialni.

Jak wielka ta odpowiedzialność jest, zależy od stopnia oswojenia. Jestem zdania, że jednak mniejsza wina spadnie na nas, kiedy udzielimy błędnej wskazówki, szukającemu drogi niż w przypadku bezpodstawnego rzucenia chłopaka lub dziewczyny.

Odpowiedzialność znika w tłumie.

Odpowiedzialności jednak w naszym społeczeństwie nie ma. I piszą społeczeństwo mam na myśli pewną grupę ludzi, którą widzimy na każdym kroku, każdego dnia. Poszukujecie przykładu? Przeprowadzono badanie, które polegało na tym, że osoba podstawiona przez badaczy, leżała w miejscu publicznym i nie ruszała się. Było to miejsce, którym przemieszczało się naprawdę wielu ludzi. Wszyscy znamy te scenariusze z życia, prawda? W większym mieście na porządku dziennym jest spotkać leżącego gdzieś pod murkiem pana Janusza, który odpoczywa po upojnej nocy.

Niestety (lub stety) badacze poszli o krok dalej. Doskonale zdawali sobie sprawę, jaki stosunek mają ludzie do osób brudnych, śmierdzących alkoholem i bezdomnych. Na ogół nikt im nie pomaga, bo wszyscy wiedzą, kim są i dlaczego w takim stanie się znajdują (choć i to może być czasami błędne!). Z tego więc powodu, człowiek podstawiony przez badaczy nie wyglądał jak typowy uliczny pijaczyna.

Co więcej! Ubrany był w garnitur i wyglądał bardzo schludnie. Słowem – w niczym nie przypominał osoby, która mogłaby mieć problemy z alkoholem i z tego powodu leżała na ziemi.

Jak myślicie? Jaka była reakcja przechodniów, czyli osób badanych?

Dokładnie taka sama, jakby leżał tam pijak. Wszyscy przechodzili niewzruszeni obok leżącego człowieka, który przecież mógł mieć w tamtej chwili zawał, wylew krwi do mózgu albo udar!

Wyjaśnienie.

Nastąpiło rozproszenie odpowiedzialności, zwane też efektem widza. Wszyscy, którzy widzieli, ale nie pomogli, nie czuli się winni za swój brak reakcji, gdyż twierdzili zapewne, iż odpowiedzialność spoczywa nie tylko na nich, ale na całym tłumie, który wraz z nimi podążał. Zadziałała w tym momencie psychologia tłumu. Skoro inni nie reagują, to dlaczego ja mam to robić? Albo – Skoro inni też tutaj są, to przecież nikt nie mówi, że to ja mam udzielić pomocy.

Oprócz faktu, iż odpowiedzialność jest nam obca i nie jest wpisana w nasze naturalne, ludzkie odczucia, warto również zauważyć, że prawdopodobieństwo rośnie gwałtownie w chwili, kiedy leżącego człowieka, potrzebującego pomocy, widziałaby tylko jedna osoba. Wtedy dopiero może ona poczuć się do obowiązku zainteresowania się, gdyż doskonale wie, że jest sama i to na niej spoczywa odpowiedzialność.

Apel do wszystkich Twórców.

Czuję, że równie dobrze mógłbym uderzać głową w mur, ale spróbuję. Zresztą… Po raz kolejny.

Drogi Twórco! Drogi Influencerze! Człowieku, którego oglądają/słuchają/czytają ludzie!

Wiedz proszę, że Twoje treści docierają do ludzi. Żywych ludzi. Nie awatarów. Nie pseudonimów i nie pustych nazw, niemających sensu. Po drugiej stronie ekranu siedzi żywy człowiek. Dokładnie taki sam, jak Ty i ja. I on to chłonie. Nierzadko całkowicie pozbawiony krytycyzmu i sceptycyzmu wobec widzianych treści. Ten człowiek, który Was obserwuje, nie jest też tylko bierny. Wiele Waszych treści bierze do siebie i w mniejszym lub większym stopniu wprowadza do życia. Sugeruje się nimi, a w skrajnym przypadkach, są to dla niego życiowe drogowskazy.

Jeśli więc kłamiecie, oszukujecie, tworzycie chłam godny patologii i nawołujecie do wynaturzenia człowieka, choćby w sposób podświadomy, to myślicie, że to przechodzi bez echa pośród Waszych widzów? Zrozumcie proszę Drodzy Twórcy, że ponosicie odpowiedzialność za to, co od Was wychodzi.

zachowanie

Oczywiście, że nie możecie odpowiadać za czyjeś życie. Nikt nie może! Jednak za to, co Wy umieszczacie i w jaki sposób to robicie, jest dokładnie Waszą sprawą. Świadomość więc tego, że obserwuje Was nierzadko wiele osób, powinna Wam przyświecać w tworzeniu odpowiednich treści, pod którymi możecie się podpisać w każdej chwili dnia i nocy.

Jeśli macie problem, aby zidentyfikować, czy to, co tworzycie, jest dobre dla Waszych obserwatorów, to zadajcie sobie jedno, kluczowe pytane:

Czy powiedziałbym/powiedziałabym kiedykolwiek to samo mojej córce?

Nie ważne, czy masz dzieci, czy nie. Po prostu pomyśl, a potem wyciągnij wnioski.

Ludzie Cię widzą.

Z własnego przykładu wiem, że odpowiedzialność spotyka nas na każdym kroku. Nawet jeśli wydaje nam się, że nikt nas nie obserwuje. Oprócz tekstów, które tutaj zamieszczam, prowadzę również małą stronę na Facebooku, na której dzielę się swoimi przemyśleniami. Interakcji nie ma tam wiele, dlatego łatwo wpaść tam w pułapkę „pisania do siebie samego”. Jednak w ostatnim czasie otrzymałem komentarz i wiadomość, z której jawnie wynikało, że napisanymi przez siebie słowami wpłynąłem realne na emocje osób, które go czytały.

Teraz może to dla Was brzmieć, jak zupełne nic, ale uwierzcie, że świadomość faktu, iż Wasze słowa docierają do kogoś i realnie wpływają na życie innych osób, jest niezwykła pod każdym względem. Odpowiedzialność, jaka się w Was rodzi, jest porażająca. Tak samo, jak radość oraz szczęście, wynikające z możliwości pomagania innym.

Mały Książę miał rację?

Nie ważne więc, co robicie. Możecie prowadzić własną firmę, prowadzić swój kanał na YouTube albo być uczniem. Musicie pamiętać, że w każdej możliwe sytuacji ponosicie odpowiedzialność za to, jacy jesteście. I chcę też wskazać Wam, że możecie być także odpowiedzialni za swoje czyny względem siebie – przed sobą. W takiej sytuacji, w przypadku błędu, możecie mieć pretensje do siebie.

odpowiedzialność

Natomiast w przypadkach, kiedy wchodzicie w interakcję z drugim człowiekiem i bierzecie udział w jego życiu, wtedy zdajcie sobie sprawę, że właśnie go oswajacie. A jeśli w grę wchodzi oswojenie, to ponosicie wtedy w pewnym stopniu winę za to, jak będzie to jego życie wyglądało. Przynajmniej w danym momencie.

Zacznij od siebie.

Żeby to wszystko nie zabrzmiało jednak aż tak bardzo strasznie, chcę zdjąć z Was trochę tej presji, która narosła wokół tego tekstu. Niewątpliwie ponosimy odpowiedzialność za swoje czyny i słowa, ale uważajmy, aby nie wpaść w pułapkę zamartwiania się każdym swoim słowem. Nie żyjemy z kimkolwiek 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Nie jesteśmy przy każdym jego wyborze. Dlatego nie zawsze jest tak, że to nasze słowa wywołały końcową porażkę lub nieszczęście.

Aby jednak zachowywać się względem innych odpowiednio, znalazłem pewne rozwiązanie. Bardzo proste w swej naturze!

Wystarczy, żebyśmy potrafili panować nad swoim zachowaniem. To znaczy, abyśmy byli świadomi tego, co mówimy i tego, co robimy. Jeśli tylko weźmiemy odpowiedzialność za swoje (a nie innych) czyny, wtedy będzie to już połowa sukcesu, do którego niewątpliwie wszyscy ludzie powinni dążyć. A patrząc z nadzieją na fakt, że wielu ludzi, uczy się od innych, to nie można wykluczyć faktu, iż swoim odpowiedzialnym zachowaniem, możesz ruszyć w ruch machinę, która zmieni postępowanie innych osób w Twoim otoczeniu.

To jak? Wchodzisz w to?

Najczęściej spotykane spoty reklamowe przed świętami to te, które promują produkty do zakupienia w internecie czy różnego rodzaju sklepach.

Jednak hiszpańska IKEA postanowiła zrobić coś zupełnie innego. Wypuściła reklamę, która skłania do refleksji.

SPRAWDŹ FILMIK TUTAJ -> “Czy my się znamy?” 

W filmie ukazana jest sytuacja, gdzie zaproszono kilka rodzin. Każda z nich zasiadła do osobnego rodzinnego świątecznego stołu. I rozpoczęli oni grę polegającą na zadawaniu pytań o różnej tematyce. Poprawna odpowiedź umożliwiała pozostanie w dalszej rozgrywce, natomiast zła skutkowała odejściem od stołu. Początkowe pytania dotyczyły funkcji mediów społecznościowych, gwiazd, show-biznesu, oraz ogólnych informacji ze świata. W kolejnym etapie gry pytania – jak się okazało – były znacznie trudniejsze, ponieważ dotyczyły rodziny. Padały pytania typu: “Jak poznali się rodzice, jakie studia skończyła babcia, co wpłynęło na życie dziadka, jaki jest ulubiony film czy zespół dziecka”. Niestety… szybko wyszły braki, co powodowało obowiązkowe zakończenie gry dla danego członka rodziny. Na koniec poproszono uczestników o krótki komentarz.

Jak stwierdziła jedna z uczestniczek spotu:

“Cóż, odkrywałam, że wiem o mojej rodzinie mniej, niż o życiu niektórych celebrytów”.

Jest to niezwykle smutne, gdy w XXI wieku zapominamy o tym co jest tak naprawdę ważne i wartościowe w życiu. Miłośc, bliskość, rodzina, rozmowa zostaje zastąpiona najnowszymi aplikacjami, urządzeniami, historiami z życia gwiazd i celebrytów. Dajemy porwać się do wirtualnych rzeczywistości. Zaczynamy żyć czimś życiem, zamiast swoim.

Zatrzymajmy to. 

Otrząśnijmy się.

Żyjmy.

Przeżywajmy. 

Zanim będzie za późno i okaże się, że nie ma możliwości by porozmawiać, pobyć ze sobą czy dowiedzieć się czegokolwiek od tej drugiej osoby.

Chcę, abyście ten czas świąteczny wykorzystali w 100%. Byli tu i teraz ze swoimi bliskimi – rodzicami, dziadkami, rodzeństwem, wujkami, ciotkami, dziećmi, przyjaciółmi, sąsiadami. Dbajmy o naszych bliskich. Nie ma nic ważniejszego w życiu niż relacje. Niezależnie czy macie małą czy dużą rodzinę, bogatą czy biedną, zżytą czy też nie. Z pewnością masz kogoś kto jest dla Ciebie ważny i na kim Ci zależy. Zadbaj o niego. Pieniądze raz są, raz ich nie ma. Powodzenia, szczęście i radość nie występuje każdego dnia. Bliscy są pomimo wszystko. Zawsze. Są dla Ciebie, a Ty powinieneś być dla nich.

To najlepszy prezent dla nich.

To Ty tworzysz swoje więzi.

Masz je takie jakie sobie wypracujesz.

Dlatego – NIE SPIEPRZ TEGO!

#kolejne artykuły