Podsumowanie SeeBloggers Łódź 2018 | worldmaster.pl
#

Tegoroczna edycja największego festiwalu przeznaczonego dla twórców internetowych w Polsce już za nami.

Na wydarzeniu zgromadziło  się około 2000 osób z całego kraju i nie tylko. Festiwal odbył się w bardzo imponującym i nowoczesnym kompleksie EC1 w Łodzi. Można było tam spotkać największe gwiazdy Internetu w dzisiejszych czasach. Blogerzy, Vlogerzy, Youtuberzy oraz Influencerzy organizowali warsztaty tematyczne oraz prowadzili prelekcje, a także wymieniali się opiniami na temat obecnej sytuacji na rynku “online”.

worldmaster-seebloggers-harryjmakeup-ispot-apple

Redakcja portalu worldmaster przeprowadziła wywiady z jednymi z najbardziej rozpoznawalnych osobistości na tym wydarzeniu. Rozmawialiśmy m.in. z  Jurkiem Owsiakiem z Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, który bardzo pozytywnie wypowiedział się na temat naszej ideologii i działania.  Popularnym polskim youtuberem Sylwestrem Wardęgą oraz Michałem Żebrowskim, który promował znany wszystkim “Teatr 6 piętro” oraz swój nowy kanał na YouTube pt. “Michał Żebrowski”. Wszystkie te materiały będziecie mogli już niedługo zobaczyć na naszych kanałach social oraz oczywiście na portalu WM.

worldmaster-seebloggers-jezrzy-owsiak

Wiedza, wiedza i jeszcze raz wiedza…

Jak powszechnie wiadomo SeeBloggers to nie tylko targi, ale przede wszystkim interesujące warsztaty tematyczne oraz prelekcje znanych na całym świecie osobistości.  W tym roku mogliśmy zobaczyć i posłuchać między innymi wszystkim dobrze znanej i niesamowicie popularnej modelki Sandry Kubickiej, Uli Chincz, która prowadzi popularny kanał na YouTube: “Ula Pedantula”.  Oprócz tego, bardzo ciekawe wystąpienie na temat prowadzenia portalu internetowego oraz historii założenia JastrzabPost przeprowadziła Agnieszka Jastrzębska, która zna kulisy świata show biznesu od podszewki.

Publiczność również żywo reagowała na wystąpienia swoich ulubieńców: Urszuli Dudziak, Katarzyny Nosowskiej oraz Pascala Brodnickiego. Ten ostatni podczas imprezy promował swój kanał “Tuba Smaku”. Warsztaty na temat wystąpień publicznych prowadził popularny prezenter telewizyjny Maciej Orłoś, autor kanału YouTube: “Okiem Orłosia”.

Na Festiwalu SeeBloggers Łódź pojawili się także:

Fashionable, Martin Stankiewicz, Paulina Mikuła, Grupa Filmowa Darwin, Esy Floresy Store, Charlize Mystery, Fashionelka, Ekskluzywny Menel, Radzka, Siostry ADiHD, Mediafun, Katarzyna Bosacka, Krytyka Kulinarna, Nieperfekcyjna Mama, Mam Wątpliwość, Joanna Banaszewska, Zwierz Popkulturalny, Zatrzymaj Faceta, Reżyser Życia, Panna Joanna, Billie Sparrow, Michał Pol, Happy Content, nowoczesna Polska, Anna Ciarkowska, Magda Bereda, Aleksandra Pawlik, Emilia Królikowska, Bakusiowo, Borsuk Vlog, Mrozik Oficjalnie, Make Life Harder, Nocny Marco, InfluencerTool, Emce Kwadrat, Matura To Bzdura, Małgorzata Heretyk, Paweł Orzech i Grzegorz Strzelec.

warsztaty kulinarne bekko

See Bloggers Łódź

Również ten Festiwal twórców internetowych zakończył się sukcesem organizatorów. Podczas dwóch dni udało się zrzeszyć ludzi twórczych, kreatywnych i pomysłowych, którzy rozumieją, że nowoczesne media są przyszłością. Na imprezie można było spotkać osoby znane z radia, telewizji oraz twórców internetowych. Te światy przenikają się  i nawzajem uzupełniają. Było to spotkanie ludzi, którzy identyfikują się ze sobą oraz kulturą świata internetu. Inspirują się, znają i wspierają.

Portal internetowy worldmaster

Idealnie w charakter Festiwalu SeeBlogges Łódź, wpisał się portal worldmaster. Twórcy internetowi mogą dodawać na nim swoje treści w postaci postów, podcastów, video oraz obszernych artykułów tematycznych. Każda publikacja, która znajduje się na WM jest bardzo wyraźnie sygnowana podpisem autora w raz z jego Bio i linkami do sociali, bloga itp. Dzięki temu każdy redaktor powiększa swoje grono odbiorców o społeczność worldmaster’a, a w zamian serwis staje się jeszcze bardziej ciekawy i interesujący. Nie ma tu miejsca na  “hejt” oraz zbędne komentarze, które psują kontent wartościowych treści. Mocno promuje się tu za to otwarte debaty na dany temat z innym autorem w postaci publikacji na stronie. Taka forma wymiany zdań wydaje się być znacznie mocniej rozbudowana i wymusza na autorach przedstawienie bardziej przekonujących argumentów.

Uczestnicy imprezy byli zachwyceni tym pomysłem oraz formułą dodawania postów na worldmaster. Uznali to za wypełnienie pewnej luki na obecnym rynku polskiego internetu.

Podsumowanie SeeBloggers Łódź 2018

Większość prelegentów obecnych na Festiwalu SeeBloggers Łódź miało podobne odczucia na temat świata online, który na przestrzeni ostatnich paru lat bardzo ewoluował. Społeczność internetowa stała się bardziej dojrzała i świadoma dodawanych treści. Nie liczy się już ilość napisanych postów i like’ów, które w dzisiejszych czasach można sobie bez problemu kupić. Znaczenie ma content, wartościowa publikacja, która zatrzyma odbiorcę na dłużej.

Twórca, oprócz swojej charyzmy i dobrego, oryginalnego pomysłu na siebie, musi zadbać również o techniczny aspekt swoich publikacji. Jego treści muszą być atrakcyjne i ciekawe dla odbiorcy. Bardzo pomocna jest też rada dla początkujących twórców internetowych, którą przekazała Katarzyna Nosowska podczas swojej prelekcji:

Bądź sobą…Zachowaj wewnętrzną cząstkę siebie z dzieciństwa i pielęgnuj ją…Wtedy ludzie wyczują, że to co robisz jest szczere i w to uwierzą.

Już nie możemy doczekać się kolejnego SeeBloggers. Organizatorzy dołożyli wszelkich starań, aby impreza stała na najwyższym poziomie. Zadbali o każdego uczestnika oraz partnera w najdrobniejszych szczegółach. Znalazło się na niej bardzo dużo wartościowych osób, pełnych pasji i chęci do poznania nowych osób. Z tego względy bardzo cieszymy się, iż mogliśmy uczestniczyć w tej imprezie w roli partnera, a także poznać tak wielu wspaniałych twórców i potencjalnych partnerów do kreowania naszego portalu.

Już niedługo możecie się spodziewać znacznie szerszej relacji z tego eventu oraz wielu bardzo ciekawych materiałów video.

Stay Tuned 🙂

Żródło: SeeBloggers.pl

 

ZapiszZapisz

European Startup Days towarzyszyło Europejskiemu Kongresowi Gospodarczemu,  jednej z największych imprez biznesowych w Europie.

EKG jak co roku zgromadził ogromną rzeszę krajowych jak i zagranicznych polityków.  Z kolei część startup-owa stanowiła mieszankę najprężniejszych, młodych, polskich firm.

Wschodzące startupy – przyszli „czempioni międzynarodowi”?

Trzeba przyznać, że większość obecnych na imprezie startupów to często już całkiem sprawnie działające i posiadające międzynarodowe ambicje firmy. W trakcie wydarzenia miał miejsce konkurs dla młodych biznesów, a wśród zwycięzców w poszczególnych kategoriach znalazły się m. in.:

– Sense Monitoring (monitoring konstrukcji dachu, który umożliwia weryfikację ciężaru np. spowodowanego zalegającym śniegiem),

– Health and Biotechnology („kieszonkowe” laboratorium, zdolne do badania DNA lub RNA pod kątem mutacji genetycznych, bakterii i grzybów),

– ShelfWise (weryfikacja stanu i prezentacji produktów na półkach sklepowych),

– Abyss Glass (interaktywne lustra, umożliwiające „wirtualne” dobranie odpowiednich dodatków do wybranych ubrań).

Powyżej znajduje się wyłącznie lista samych laureatów, natomiast podczas eventu można było odwiedzić również stoiska takich firm jak:

– Clubber (aplikacja do promocji eventów muzycznych, analizy ruchu, sprzedaży oraz randkowania),

– ZweryfikujFirmę.pl (automatyczna weryfikacja bieżącej sytuacji finansowej kontrahenta na podstawie plików JPK),

– Mergebit (aplikacja do analityki internetowej),

– Pergamin (portal do automatyzacji tworzenia umów),

– Wirared (oprogramowania do trwałego usuwania danych z pamięci – podobno po każdej reinstalacji i fragmentacji można spokojnie odzyskać Wasze pliki…),

– Ignico (system do automatyzacji nagród i bonusów dla sprzedawców i ambasadorów).

Zachęcam Was do wizytowania ich stron internetowych i śledzenia dalszych losów w mediach społecznościowych. Mocno trzymam kciuki, aby już niedługo było o nich głośno nie tylko na rodzimym „podwórku”.

Wystąpienie Premiera Morawieckiego vs. przeniesienie na Maltę BitBay?

W trakcie ESD miało miejsce kilkunastominutowe wystąpienie Mateusza Morawieckiego. Premier przypomniał o działaniach podejmowanych przez stronę rządową w celu poprawy otoczenia gospodarczego i prawa dla lepszego rozwoju przedsiębiorczości, w tym startupów. Abstrahując od osobistych, politycznych poglądów nie sposób nie dostrzec pewnej sprzeczności pomiędzy wystąpieniem przedstawiciela rządu, a aktualną dyskusją w zakresie relokacji z Polski jednego z najważniejszych graczy kryptowalutowej sceny na świecie – BitBaya. Warto przypomnieć, że Sylwester Suszek, założyciel firmy podjął niedawno decyzję na temat przeniesienia działalności na Maltę z uwagi m.in. na niesprzyjające uregulowania prawne i wysoką niepewność (w tym podatkową) przedsiębiorców operujących w obszarze kryptowalut. W tym kontekście, zapewnienia Premiera Morawieckiego o budowaniu dobrego środowiska dla innowacyjnych technologii wydaje się mało wiarygodne. Ta dziedzina ciągle pozostaje bowiem w sferze dużej niedookreśloności, a wszystkim, którzy koncentrują swoją uwagę na handlu kryptowalutami zalecam ostrożność, rozumianą chociażby jako przygotowanie się na niespodziewaną daninę (link do artkułu).

Pozostałe refleksje

W ramach imprezy działo się naprawdę wiele. Z uwagi jednak na mnogość paneli, startupów i brak możliwości rozdwojenia się jestem zmuszony ograniczyć się wyłącznie do kilku najważniejszych przemyśleń:

Jeżeli prowadzisz startup/jesteś startupem, na takich imprezach warto bywać. Nawet w przypadku, gdy nie chcesz inwestować we własne stoisko lub pitchować, poświęć dwa dni aby poznać ludzi, usłyszeć z jakimi problemami się borykają na początku lub jak rozmawiać z funduszem venture. To bezcenne i może oszczędzić Ci wielu błędów, a relacja z YT nie zastąpi prawdziwej, ludzkiej interakcji. Jeżeli to Cię nie przekonuje, to na wieczornym koncercie była mega energia i….darmowy browar.

Wiele firm na etapie kształtowania strategii rynkowej kompletnie pomija Chiny, idealizując Stany Zjednoczone, dolinę krzemową oraz Zachodnią Europę. Rynek chiński jest na ogromnej fali wznoszącej, bardzo chętnie przyjmuje nowe, innowacyjne pomysły i stoją zanim potężne liczby, również te związane z środkami na wsparcie biznesowych inicjatyw.

Skromność, konsekwencja i ciężka praca prowadzą do sukcesu, nie ma drogi na skróty. To część inspiracji zaczerpniętej z wystąpienia Michała Sadowskiego, założyciela Brand24 i człowieka, którego nie da się nie lubić.

Jeśli myślisz o startupie fintechowym, to dobra informacja jest taka, że niektóre banki przestały myśleć o sobie jako o monopolistach najlepszych rozwiązań. Świetne wystąpienie i panel dyskusyjny, w którym brał udział Benoit Legrand, CIO grupy ING są na to najlepszym dowodem. Wydaje się, że sektor bankowy bardzo poważnie rozumie potrzebę współpracy ze startupami i posiada znaczne zasoby, aby osiągnąć pożądany efekt synergii.

Jeśli jeszcze o tym nie wiesz, to PARP wspiera bardzo dużo inicjatyw biznesowych, oferując ogromne wsparcie nie tylko finansowe ale co nawet ważniejsze, mentoringowe i warsztatowe. Rozmawiałem z chłopakami z Pergamin, którzy są jednymi z beneficjentów programu (akcelerował ich Huge Thing) i ich zdaniem żadne studia czy pieniądze nie dałyby im takiej dawki praktycznej, biznesowej wiedzy i umiejętności, jak udział w programie Scale Up. Uderzajcie więc śmiało i śledźcie informacje na portalu, najbliższy nabór już na przełomie maja/czerwca.

Jeżeli podobnie jak ja preferujesz kolorowe, ruchome obrazki, to zacznij od wersji wideo tego tekstu na moim vlogu

Filmowa kontynuacja Deadpoola schodzi już powoli z ekranów kin, ale najemnik z najbardziej niewyparzoną gębą na świecie (z ang. merc with a mouth) z komiksowej niszy Marvela awansował na samozwańczego księcia/błazna popkultury. Wszystko dzięki kilku niezłomnym twórcom, społeczności fanów i niekonwencjonalnym działaniom, których nie powstydziłby się sam Deadpool.

Brutalny, bezceremonialny, histerycznie zabawny i świadomy swojej fikcyjności. Wyjątkowo nie mówię o sobie. Taki już od niemal trzech dekad jest Wade Wilson A.K.A. Deadpool, który w każdy możliwy sposób odstaje od reszty bohaterów z komiksowego uniwersum Marvela.

Skoro już prowadzę vloga zatytułowanego Bez/Schematu trudno mi nie przyznać, że kochałem Deadpoola na długo przed jego kinowym objawieniem się światu pod postacią superbohaterskiego zbawiciela kategorii R. (Mnie też zdarza się burzyć czwartą ścianę i zwracać do publiki, której nikt nie widzi). Kinowy triumf – teraz już podwójny – był miłą niespodzianką dla mnie i dla wielu. Ale droga prowadząca na srebrny ekran nie była usłana różami, wymagała nieustępliwości i szeregu nietypowych zagrywek. Zupełnie jakby rozegrał to sam Wade Wilson. Musisz na moment zaufać mi na słowo: znajdziesz w niej kilka bardzo wartościowych lekcji i nauk do zastosowania także w swoim obszarze działalności. Słowo!

Lekcja historii (ponurej, ale z happy endem)

Pozwól, że zacznę od krótkiej historii.

Ryan Reynolds zakochał się w postaci Deadpoola, kiedy tylko dowiedział się, że (anty)bohater opisał swój typ urody jako krzyżówkę psa shar pei z… Ryanem Reynoldsem.

W 2004 r. na planie niezwykle nieudanego “Blade: Trinity” (och, gdyby Ryan tylko wiedział wtedy, że wyląduje jeszcze w “X-Men Origins: Wolverine” i “Green Lantern”…), Reynolds zaraził pomysłem na film Davida Goyera. Rozpoczął się 12-letni (!) okres przygotowań do produkcji, który zasługuje na osobny obraz dokumentalny.

Koncepcję filmu przedstawiono studiu 20th Century Fox, które stosowało taktykę push-pull. Goyer szybko zniechęcił się i odłączył od projektu, a na jego miejsce wszedł reżyser Tim Miller. Razem z Reynoldsem wielokrotnie prezentowali przed producentami swoją wizję, aż w końcu studio uległo, stawiając jednak jeden warunek: najpierw niewielka rola Deadpoola w “X-Men Wolverine: Origins”, a dopiero później samodzielny film. (Hugh Jackman miał wówczas nieco wyższe notowania akcji niż Ryan Reynolds).

Przesuwając zegar naprzód o kilka lat: katastrofa i gwałt na postaci Deadpoola, jakiej dokonano w solowym filmie o Wolverinie, plus rola Reynoldsa w “Green Lantern”, o której wszyscy chcieliby dziś zapomnieć (włącznie z aktorem), w zasadzie zabiły szanse na kinową adaptację Deadpoola.

Miller i Reynolds mogli już wyłącznie zagrać va banque. Stworzyli kilkuminutowy short przygotowany w całości w CGI z głosem Reynoldsa. Ostatnia szansa na przekonanie studia – oczarować ich namiastką finalnego produktu. Co na to panowie w garniturach? Nie, za dużo krwi, przecież ludzie tego nie chcą. Nie, kostium zbyt czerwony. Nie, bohater za dużo mówi. Słowem, chciano wyciąć wszystko to, co czyniło Deadpoola Deadpoolem. Na co twórcy (i chwała im za to) nie chcieli przystać. Temat utknął w martwym punkcie i nie pomogły nawet rekomendacje Jamesa Camerona i Davida Finchera, prywatnie przyjaciół Tima Millera.

Nagle w 2014 r. na YouTube wycieka wspomniany short CGI. Fani dostają palpitacji. Wideo jest szerowane i konsumowane na potęgę, a w ciągu 48h studio 20th Century Fox zostaje zalane tonami listów od społeczności domagającej się właśnie takiej ekranizacji Deadpoola.

Kilkuset tysiącom fanów udaje się osiągnąć w dwie doby to, czego Ryanowi Reynoldsowi i Timowi Millerowi nie udało się przez 10 lat. Deadpool dostaje zielone światło. Trafia do kin. Rozbija bank (dwukrotnie). A fani są nasyceni.

Tyle, jeśli chodzi o historię. (Jeżeli Cię wciągnęła, to gorąco polecam Ci jeszcze ten tekst). Teraz pora na naukę!

Lekcja pierwsza: o społeczności i jej potrzebach

Studio filmowe to nie galeria sztuki sponsorowana przez szczodrych mecenasów. To jasne, że ma zarabiać pieniądze.

20th Century Fox nie zgadzało się na rozpoczęcie produkcji Deadpoola w takiej, a nie innej formie, bo chociaż nie było pewne czego chce widownia (szczególnie po katastrofalnej porażce jaką był solowy film o Wolverinie), to było przekonane, że wie czego widownia nie kupi.

Tylko… kim jest widownia? Kim są konsumenci? Z perspektywy marketera – najczęściej konstruktem myślowym, hipotezą, którą weryfikuje różnego rodzaju badaniami, z lepszym bądź gorszym skutkiem. Kiedy mowa o produktach mainstreamowych, mających trafiać to tzw. “przeciętnego odbiorcy”, to jak strzelanie z łuku do Ant-Mana z rozpędzonej Tesli.

Wystarczył mały sabotaż twórców, żeby pokazać, że kwestionariusze, wywiady fokusowe, screen testy są warte tyle, co nic, kiedy namacalny kawałek dzieła skonfrontuje się z prawdziwymi fanami. W tym wypadku był to short CGI wypuszczony do sieci.

I to właśnie lekcja pierwsza: nigdy nie zakładaj, że wiesz, czego chcą ludzie, dopóki im tego nie pokażesz. Szczególnie, jeżeli “ludzie” to dla Ciebie zbita, bezpłciowa masa, a w praktyce może ujawnić się jako niezwykle zgrana, oddana, ale i wybredna społeczność.

O tym, jak znakomicie w epoce internetu sprawdza się marketing oparty na społecznościach pisał m.in. Seth Godin (“Plemiona” i “Wszyscy jesteśmy dziwni”) oraz Chris Anderson (“Długi Ogon”). I do tych lektur chętnie odsyłam Cię, aby lepiej zrozumieć, dlaczego to Miller i Reynolds mieli rację, a nie korporacyjni marketerzy 😉

Lekcja druga: o autentyczności i kompromisach

Deadpool otrzymując zgodę na produkcję, otrzymał w pakiecie także kategorię R – jako pierwszy mainstreamowy film superbohaterski od dwóch dekad. To znaczy, że Wade Wilson mógł przeklinać, ucinać głowy innym czy ręce sobie i jeszcze chodzić nago na ekranie. Z każdego z tych praw skorzystał niczym prawdziwy dżentelmen.

Społeczność wymusiła taką kategorię wiekową filmu swoją reakcją na short, ale trzeba pamiętać, że to Reynolds i Miller za wszelką cenę walczyli o to, aby nie “stępić” Deadpoola. Z góry wiedzieli, że fani wpadną w furię, jeżeli postać filmowa jakkolwiek będzie wypadkową kompromisów w stosunku do wersji komiksowej.

I tu kryje się kolejna ważna lekcja: autentyczność jest dziś walutą interakcji ze społecznością. Należy o nią dbać za wszelką cenę, a jeżeli wiesz, że zostanie zaprzepaszczona przez bezmyślną, krótkowzroczną decyzję – nie ustępuj.

Reynolds i Miller mogli ustąpić i pójść na kompromis ze studiem. Deadpool pewnie ukazałby się w 2011 r., został wgnieciony przez fanów i krytyków w ziemię, a twórcy pozostaliby z kacem moralnym. Zamiast tego artyści unikali zgniłego kompromisu, bo wiedzieli doskonale, jak wygląda wyrok śmierci w świecie kinowych superbohaterów (pozdrowienia dla Green Lanterna, Ghost Ridera, Inhumans i jeszcze kilku innych).

I kontynuując wątek lektur polecanych: zwróć uwagę na książkę “Authenticity” autorstwa Jamesa Gilmore’a i Josepha Pine’a, którzy wprowadzili koncepcję wiarygodności jako formy wyróżnienia się na rynku niezwykle podobnych i skorporacjonalizowanych produktów. To kopalnia wiedzy, którą twórcy Deadpoola zastosowali z powodzeniem w praktyce.

Lekcja trzecia: o doświadczeniach w marketingu

I wreszcie: filmowy Deadpool i jego twórcy przypomnieli, że marketing może być fun. To nie wyłącznie zespół działań SEO, konwersja, generowanie leadów, automatyzacja, targetowanie, personalizacja, wskaźniki CTR i chatboty planujące inwazję na Twojego smartfona.

Reynolds był pierwiastkiem nieokrzesanej kreatywności i humoru, który wszedł w reakcję z ekipą fajnych marketerów. W ten sposób powstały takie małe arcydzieła, jak choćby to:

Czy to:

Czy to:

Dlatego ta lekcja mogłaby brzmieć: marketing może być czystą, niedorzeczną przyjemnością, jeżeli wprowadzisz do niego element kreatywności i sztuki. A sami marketerzy zbyt rzadko sobie na to pozwalają, bo ograniczają swoje horyzonty w zakresie środowisk, źródeł wiedzy, procedur itp. Wiesz, co mam na myśli, prawda?

Ale, ale! Nie byłbym bez schematu, gdyby to spostrzeżenie miało być lekcją. Nie, to truizm. Właściwa nauka brzmi inaczej: konsumenci są dziś głodni przeżyć i doświadczeń, a nie po prostu produktów i usług.

Fani czekając na kolejne części Deadpoola nie czekają już po prostu na film. Czekają na wszystko, co wydarzy się wokół niego. Kolejny wywiad z Reynoldsem w masce. Kolejną PRową niespodziankę. Kolejny oryginalny billboard. Może jakiś performance, może wyskoczenie z lodówki wiernego fana.

Mógłbym powiedzieć, że chodzi o experiential marketing, ale to byłoby spłycenie tematu. To naprawdę gospodarka doświadczeń. I ostatnia już lektura, którą chcę Ci polecić. “Experience Economy” wspomnianego wcześniej duetu Gilmore’a i Pine’a to doskonałe wprowadzenie do nowego typy ekonomii, w której ludzie szukają na rynku wartości niepowtarzalnej, godnej zapamiętania i wykraczającej poza wąsko rozumiane formaty, treści czy kanały.

I na koniec…

Oczywiście, mógłbym też zachęcić Cię do tego, żeby być Ryanem Reynoldsem. To on stanowił spoiwo wszystkich tych koncepcji. To on uszanował komiksową postać na tyle, że nie pozwolił grupce korpoludków zniszczyć jej na oczach fanów (po raz drugi 😉 ). To on wie, że fani chcą obejrzeć wywiad z Deadpoolem, a nie nim, aktorem. Że pragną autentyczności, a nie ciągłego puszczania do nich oka; zacierania granicy między fikcją a rzeczywistością, prawdziwego doświadczenia. W zamian odpłacają się tysiącami pomysłowych, zabawnych i wdzięcznych komentarzy w social media. No, i milionami dolarów w kinach.

Także bądź jak Ryan Reynolds. Będzie Ci łatwiej, jeśli obejrzysz wersję wideo tego tekstu oraz razem ze mną pozostaniesz Bez/Schematu 😉

Długoterminowe perspektywy dla rynków kryptograficznych są przejrzyste, jak nigdy dotąd?

Jeden z pierwotnych założycieli Ethereum oraz współzałożyciel Cardano Charles Hoskinson, pomimo kryzysu na rynku kryptowalut uważa, że długoterminowe perspektywy dla rynków kryptograficznych są przejrzyste, jak nigdy dotąd.

Charles Hoskinson 20 czerwca napisał na swoim Twiterze, że ​​”wejście Wall Street do sektora kryptografii przyniesie dziesiątki bilionów dolarów” pomimo kryzysu na rynku, który występował w ciągu ostatnich sześciu miesięcy. Według Hoskinsona, krytycy przeoczyli ogromną liczbę inwestorów instytucjonalnych oczekujących na przelanie swoich pieniędzy w kryptowaluty.

Hoskinson twierdzi, że przyszłość będzie wyglądać znacznie lepiej w porównaniu z obecną sytuacją. Zapytany, co dokładnie buduje wspólnota kryptograficzna, Charles odpowiedział: “zupełnie nowy świat”.

Dalszy kierunek rozwoju technologii blockchainowych

Pomimo obecnych spekulacji na temat kierunku rynku, prognozy Hoskinsona wydają się być zgodne z ewidentnym wzrostem popularności w przypadku dużych firm finansowych, takich jak Goldman Sachs i Intercontinental Exchange. Kilka tygodni temu największa giełda w USA, Nasdaq ogłosiła, że wkrótce będzie możliwy handel Bitcoinem oraz Ethereum na ich platformie. Według Forbes’a, Hoskinson założył szkołę online o nazwie Bitcoin Education Project, w której poznał założyciela Ethereum, Vitalika Buterina, i rozpoczął swoją podróż w kierunku stworzenia drugiej co do wielkości kryptowaluty na świecie – Ethereum – pod względem jej oficjalnej kapitalizacji na globalnym rynku.

Dziedzictwo Hereditary

Rodzina Annie, córki Ellen, wkrótce po pogrzebie zaczyna doświadczać niepokojących zjawisk. Początkowo tłumaczy je sobie żałobą i przemęczeniem, ale wkrótce zdarzenia przybierają tak tragiczny i potworny obrót, że jasnym staje się, iż na rodzinie Grahamów ciąży mroczne dziedzictwo. Tak w skrócie można opowiedzieć zarys fabuły, z pozoru prosta i niezbyt zjawiła.

Film stopniowo i bardzo powoli buduje napięcie. Sprawia to, że ogląda się go z większym zainteresowaniem wgłębiając się w szczegóły pojawiające się w trakcie. “Jump scary” ulokowane są w odpowiednich momentach i nie ma ich zbyt wiele. Daje to lepszy odbiór dla niespodziewającego się widza. Ścieżka dźwiękowa jest przyjemna dla ucha i nie kuje w uszy, pomaga w budowaniu napięcia.

hereditary dziedzictwo

Gra aktorska stoi na dobrym poziomie, z czasem Peter, brat Charlie bywa irytujący w swoim piszczącym zachowaniu Natomiast Milly Sharpio grająca siostrę porządnie odegrała swoją rolę – małej i pokręconej dziewczynki. Na plus oczywiście też Toni Collette, która była matką wyżej wymienionej dwójki. Minus niestety dla postaci ojca. Gabriel Byrne był w tym filmie, bo był i już, postać odgrywana przez niego była bezbarwna i starająca się na siłę grać żałobę po stracie teściowej.

Końcówka filmu była zaskakująca. Pewnych rzeczy nie dało się przewidzieć, jednym słowem: warstwa dźwiękowa robi robotę, historia jest prosta z dodatkowymi zawiniętymi wątkami, przez co można zostać zaskoczonym przez finał, tak więc warto obejrzeć, straszny nie jest jakoś specjalnie ale ma klimat.

Takie mocne 7/10.

#kolejne artykuły