Zazdrość, Plotkowanie, Przyjaźń, Kłamstwo. | worldmaster.pl
#

Podobno choroby społeczne to alkoholizm, nerwica i kilka innych. Dodałbym zazdrość oraz plotkowanie i właśnie o tych zjawiskach napiszę kilka zdań. Od zazdrości do plotek, przez przyjaźń i kłamstwo! Zazdrość jest uczuciem pojawiającym się, gdy znamy przedmiot, którego pożądamy i osobę posiadającą go – reagujemy więc emocjonalnie, ponieważ nie mamy możliwości dostania go w danym momencie.

przyjaźń, zazdrość, kłamstwo, plotkowanie, plotek

ZAZDROŚĆ

Powszechnie zazdrość jest uważana za uczucie negatywne, choć w łagodnej formie może być bodźcem do pozytywnej rywalizacji i realizacji własnych aspiracji. Okazywanie subtelnej zazdrości może być akceptowane i traktowane jako delikatny komplement, zwłaszcza jeśli szczere przyznanie się do niej jest wyrazem zachwytu dla czegoś nowego w życiu innej osoby.

Jednak zazdrość w życiu, pracy, czy też biznesie najczęściej jest uczuciem silniejszym i powiedzmy sobie to szczerze – nie towarzyszą jej komplementy. A wtedy jest już niewidzialną, niszczącą siłą. Jeśli odczuwasz zazdrość lub jesteś jej obiektem, nigdy nie wiesz, jak zaatakuje, gdyż ogólnie wywodzi się ona z mieszanki rywalizacji i niezadowolenia z własnej pozycji.

Jej odczuwaniu sprzyja bardzo silne współzawodnictwo w środowisku, przykre doświadczenia z faworyzowaniem innych i oczywiście czyjeś osiągnięcia, drażniące współpracowników i konkurencję. Zdarza się, że wskutek ignorancji bądź z powodu zakorzenionych zwyczajów relacje zbudowane są na skrywanej zazdrości. Często są to renomowane miejsca pracy, mlm-y, gdzie najbardziej błyskotliwe osobowości walczą o to, by pokazać kto tu jest lepszy.

Efektem tego jest powstanie uprzywilejowanej grupy oraz obniżanie standardów przez poczucie nierównego traktowania. Najczęściej jednak zawiść jest wywołana dużymi osiągnięciami, wykraczającymi poza przeciętność, a we wspaniałym zespole, który był tworzony całkiem niedawno, część osób staje się złośliwa i w nieuzasadniony sposób krytyczna.

Spójrz w lustro! Tylko nieliczni widzą w sobie zazdrośnika. Zamiast tego wszędzie dostrzegamy niesprawiedliwość i źle traktujemy osoby, które w naszej ocenie otrzymały zbyt wiele naszym kosztem. Odmawiamy im wtedy współpracy, szacunku oraz przyjaźni.

Budząc w sobie agresję, wchodzimy na wojenną ścieżkę brutalnej walki. Burzymy reputację kolegi lub koleżanki próbując w ten sposób wzmocnić swoją pozycję. Krytykujemy więc wszystko i rozsiewamy plotki, wierząc, że jesteśmy lepsi.

Osoby będące przedmiotem krytyki mają trzy możliwości: ulec wpływom, chować głowę w piasek lub olać pierdolenie innych. W pierwszym przypadku staramy się o względy silniejszego, by nas ochraniał, w drugim najzwyczajniej próbujemy uniknąć nowych ataków, natomiast w trzecim jesteśmy sobą i nie reagujemy na przytyki.

Nie lubisz czegoś w danej osobie, ale nie formułujesz tego werbalnie ze względu na nieumiejętność dobierania odpowiednich słów. Rzucasz natomiast wyzwiska pod adresem osoby, która odniosła sukces, tłumacząc sobie, że miała specjalne przywileje. Rozmyślasz, dlaczego inni zgarnęli cały przydział szczęścia, w tym również Twój. Zdarza Ci się to czasami?

PLOTKOWANIE

Czy przeszło Ci przez myśl, że plotkowanie, pomimo swojej złej reputacji, pełni kilka innych funkcji? Na przykład wpływu – wiążącego się z kontrolowaniem zachowań niezgodnych z normami przyjętymi w danej grupie. Zachowanie takie jest ukarane przez oplotkowanie. Również występki, które rzucają się w oczy, ponieważ są niesprawiedliwe i niebezpieczne, często bywają tematem plotek. Pogłoska jest więc wymianą informacji, która służy kontroli tych działających wbrew regułom.

Rozpowiadając niestworzoną historię w grupie, podnosimy swój status. Poza tym ocenianie innych jest pośrednio informacją sprawiającą wrażenie, że orientujemy się w temacie i mamy prawo recenzować otoczenie i sytuacje. Plotkowanie jest czynnością sekretną wśród osób, które darzą się zaufaniem. Powoduje odczuwanie przyjemności i może też być wykorzystywane jako strategia rywalizacji i walki z konkurencją.

Jak przeciwdziałać plotce? Oto dwa sposoby chroniące reputację. Po pierwsze trzeba dotrzeć do źródła, czyli zidentyfikować osobę, która wymyśliła historyjkę. Powiedz, że wiesz, co zrobiła i uświadom jej, że jesteś osobą, która poczuła się tym dotknięta.

Po drugie – co zrobić, jeżeli nie znasz źródła plotki? By plotka była popularna, musi być ciekawa i w miarę wiarygodna. To powoduje, że tkwi w niej ziarenko prawdy. Zamiast bronić się, zaprzeczać i tłumaczyć, wypuść bardziej szokującą informację, która przyćmi obecną, ale uwzględni aspekty pierwotnej pogłoski i wyolbrzymi ją, pozbawiając ją w ten sposób wiarygodności.

Przykład. Podobno nie angażujesz się w pracę na zadowalającym poziomie, olewasz swoje zajęcia i okradasz firmę. Twoja wersja. Robię to dlatego, że przygotowuję się do wyprawy w kosmos. To bardzo karkołomne stwierdzenie, któremu trudno dać wiarę. Podważa prawdziwość całej tej historii. Plotka zostaje wtedy uznana za bujdę, którą szkoda analizować. Rozdmuchaj ją więc do poziomu niewiarygodnej fantazji, a zostanie potraktowana jako stek bzdur.

PRZYJAŹŃ

Jak poznać fałszywych przyjaciół? Jeżeli osoba, którą przetestujesz, zda minimum trzy zamieszczone poniżej testy – to świetnie. Jeżeli natomiast poniżej trzech, to uwierz mi – nie będzie z tego prawdziwej przyjaźni…

TEST 1. Opowiedz tej osobie o czymś ważnym dla Ciebie, a następnie poczekaj (maksymalnie 24 godziny), czy zadzwoni i zapyta, co słychać. Jeżeli tego nie zrobi, ewentualnie Ty możesz zadzwonić i delikatnie powrócić do tematu. Jeśli nie wspomni o tym, co jej mówiłeś i nie zapyta, co w związku z tym się dzieje, to masz jasną wskazówkę, że nie jest zainteresowana Twoimi sprawami.

TEST 2. Zdradź jej sekret dotyczący zupełnie innej osoby, którą znacie oboje. Zobacz, czy powróci do tematu dotyczącego tej rozmowy. Prawdziwi przyjaciele ufają sobie w każdej sytuacji, bez względu na okoliczności i nigdy się nie unikają.

TEST 3. Każdy potrafi pocieszyć w nieszczęściu, ale kto pogratuluje Ci sukcesu? Oczywiście osoby, które nie odczuwają zazdrości. Przyjaciel podejdzie do Ciebie, gdy otrzymasz dobrą, a nie złą wiadomość i wtedy będzie cieszył się Twoim prawdziwym szczęściem.

TEST 4. Poinformuj tę osobę, że w Twoim życiu zdarzyło się coś wspaniałego, ale nie chcesz jej teraz o tym mówić. Czy nalega, by dowiedzieć się więcej? Jest różnica pomiędzy wścibską ciekawością, a troską. Jeżeli nie będzie uporczywie naciskać, to oznacza, że szanuje Twoje zdanie. Nieuzasadniona ciekawość to oznaka chęci wykorzystania takiej informacji jako plotki.

TEST 5. Ktoś, kto jest w porządku, powie Ci rzeczy, których nie chcesz usłyszeć, bo jest gotowy narazić się na Twoją złość. Potrafi wyrazić opinię, która nie jest Ci w smak, ale jest wypowiedziana dla Twojego dobra.

TEST 6. Czy ta osoba jest skłonna coś poświęcić, żeby dać Ci szczęście? Czy zrezygnuje z czegoś dla Twojego dobra i czy w trudnej sytuacji zaczyna dbać wyłącznie o swoją skórę?

KŁAMSTWO

Na szczęście od dzisiaj nie musisz już chodzić z wykrywaczem kłamstw, ponieważ tę metodę możesz stosować w każdej sytuacji, bez obaw, że odkryjesz przed kimś swoje zamiary…

Podejrzewasz partnera, że nie był ze znajomymi z pracy i Cię zdradził. Jeżeli spytasz go o to wprost, odpowie, że był i w ten sposób niczego już się nie dowiesz. Rozpoczynasz więc rozmowę i mówisz o korku ulicznym obok miejsca, w którym rzekomo był w gronie przyjaciół. Mówili o tym w radiu…

Jeżeli nie był, to ma kłopot i nie wie, o czym mówić – czy o wypadku, czy o spotkaniu, ponieważ nie wie, czy znasz szczegóły tego zdarzenia. Pierwszą reakcją będzie wahanie, co powiedzieć. Jeżeli faktycznie tam był, udzieli odpowiedzi bez namysłu, że nie miało to miejsca. Kłamca tego nie zrobi, ponieważ fizycznie go tam nie było.

Im więcej szczegółów, tym historia jest wiarygodniejsza. Kłamstwo zawsze jest oparte na ogólnikach i braku konkretów. Wymyśl coś nieprawdziwego, ale wiarygodnego i poczekaj na reakcję. Wahanie, zmiana tematu i brak odpowiedzi to przejaw oszustwa.

Osoba okłamująca Cię będzie starała się utrzymać kontakt wzrokowy tylko do pewnego momentu, aż przekroczy próg stresu. Następnie zwiększy częstotliwość mrugania powiekami, co jest oznaką napięcia emocjonalnego, a jej źrenice natychmiast zaczną się rozszerzać.

Kłamca będzie używał części pytania do udzielenia odpowiedzi, zamiast jednoznacznie potwierdzić lub zaprzeczyć. Czy to wziąłeś? Może również wtrącać podczas Twojej wypowiedzi wiele nieistotnych szczegółów dotyczących jakiegoś wydarzenia, by w wygodny dla siebie sposób zmienić temat. Chcesz wiedzieć, czy ktoś blefuje? Więc na początek wyjaśnijmy sobie, czym jest blef…

Ktoś czegoś nie chce, ale udaje, że chce, albo odwrotnie – chce, a udaje, że nie chce. Stara się wtedy sprawiać wrażenie jakby mu nie zależało, chociaż bardzo mu zależy. W każdym razie jest to tworzenie fałszywego wrażenia, by ukryć prawdziwe intencje.

Wszystkie blefy mają wspólną cechę, a mianowicie są wyolbrzymione. Osoba blefująca pospiesznie stara się coś zrobić. Gdyby nie blefowała, to spokojnie podchodziłaby do tematu. W grze, czy też w życiu, ludzie manipulują wrażeniem pewności siebie, starając się wywrzeć odwrotne do tego, jak naprawdę się czują.

Ktoś mówi, że odejdzie, jeżeli nie dostanie podwyżki. Blefuje? Jeżeli mówi szczerze, to nie będzie nadmiernie manifestować pewności siebie, a blefując, okaże przesadną determinację. Skoro jest w firmie, to znaczy, że chce w niej być i wtedy, gdy nie osiągnie tego, o czym mówi, to będzie musiała odejść.

Logika wskazuje, że woli dostać i zostać, niż nie dostać i odejść. Jeżeli mówi prawdę, to nie zachwyca go myśl o odejściu. Czy osoba, która w trakcie negocjacji powtarza, że wychodzi i oczekuje zrobienia wszystkiego po jej myśli – tak naprawdę zamierza wyjść? Nie!

Teraz poznasz metodą, która pozwoli Ci wniknąć w umysł osoby, która usiłuje ukryć coś przed Tobą – odkryjesz jej prawdziwe zamiary. Powiedzmy, że podejrzewasz współpracownika o to, iż nie jest szczery względem Ciebie i jakoś ostatnio zrzuca część swoich obowiązków na Twoje barki…

Słyszałem ostatnio pewną historię o kolegach, z których jeden wykorzystywał naiwność drugiego. Ciekawe, jak można by to sprawdzić?

Inny przykład, tym razem dotykający relacji damsko-męskich…

Słyszałem ostatnio pewną historię o tym jak żona zdradzała męża. Swoją drogą ciekawe jak można to sprawdzić. Może wiesz jak to zrobić?

Czekasz na reakcję. Skierowałeś sugestię, ale nie bezpośrednie oskarżenie. Jeżeli Twój rozmówca zacznie wypytywać o szczegóły i okaże zainteresowanie tematem, to jest ogromne prawdopodobieństwo, że tego nie robi. Jeżeli unika tematu i ma niewyraźną minę, albo go zmienia, to już wiesz, że to wpadka na całej linii.

U bardziej wyrafinowanych nieprawdomównych osób możesz zaobserwować potakiwanie z uśmiechem i oskarżanie samego siebie. Okazując w ten sposób groteskowość sytuacji i przerysowując fakty osoba ta ucina wnikliwą analizę i naraża oskarżającego na śmieszność – „Oczywiście kochanie, że zdradzam Cię notorycznie z niezliczoną liczbą partnerek…”…

Świat jest na takim etapie rozwoju, iż corocznie zwiększamy posiadaną wiedzę o 100%.

50 lat temu, by zwiększyć zasoby, trzeba było 25 lat pracy naukowców – dziś tylko rok. Wiesz, co to oznacza? Że wiedza jest źródłem dobrobytu, ale pomaga również walczyć z tym co Cię ogranicza…

Nasz system edukacji nie przygotowuje w odpowiedni sposób do życia zawodowego i biznesowego, promując zdobywanie jak najlepszych wyników w szkole, a następnie pozostanie przeciętniakiem na etacie.

Wiedza połączona z silną motywacją do osiągnięcia sukcesu sprawia, że realizacja zadania jest przyjemnością.

Twój umysł jest motorem tego, co dzieje się w Twoim życiu, zatem nie jest bez znaczenia fakt, jaką treścią jest karmiony.

Stres, Strach i Ograniczające Przekonania Świat jest na takim etapie rozwoju, iż corocznie zwiększamy posiadaną wiedzę o 100%. 50 lat temu, by zwiększyć

Każdy człowiek jest niepowtarzalną istotą. Na wstępnym etapie edukacji nabywamy taką samą wiedzę, która jest nam potrzebna do funkcjonowania w życiu i społeczeństwie.

Wszyscy uczymy się tego samego, a nasze umiejętności po skończeniu szkoły są zbliżone do kwalifikacji innych osób.

Niestety, często panuje opinia, iż po ukończeniu szkoły można zaplanować sobie wczasy umysłowe z licencją nierozwijania skłonności do pogłębiania wiedzy.

Potrzebujesz edukacji, na której zaczniesz budować wiedzę dostosowaną do Twojej osobowości i celów jakie pragniesz osiągnąć.

Naturą ludzkiego umysłu jest zdobywanie informacji, a ponieważ masz wolną wolę, w dużej mierze sam decydujesz o tym jaką informację ma przetwarzać Twój mózg.

Jeżeli chcesz zmienić swoją pozycję z bycia częścią tłumu na wyróżniającą się z tłumu, musisz ciągle poszukiwać nowych rozwiązań.

Oznacza to przede wszystkim szacunek dla rywali – przecież nie tylko Ty pragniesz wygranej.

Najlepszy rezultat osiągniesz jeśli skupisz się na tym, co lubisz i umiesz robić najlepiej, nie myśląc o tym, że ktoś biegnie obok.

Dostęp do nieograniczonych zasobów wiedzy nigdy nie był tak banalnie prosty jak obecnie. Wpisując w wyszukiwarkę internetową określoną frazę otwierasz sobie możliwość pobierania bezpłatnych jak również płatnych opracowań oraz szkoleń.

Najistotniejsze jest jednak to, że ta wiedza w dużej mierze jest praktyczna i najczęściej wyklucza teoretyczne rozważania, co by było gdyby – w przeciwieństwie do wiedzy jaką nabywasz w szkole.

SAMOOCENA

Zawsze i w każdych okolicznościach istnieje czynnik, który ogranicza i dlatego musisz go zidentyfikować.

Naucz się dokonywać samooceny, będącej postawą wobec samego siebie, zwłaszcza wobec własnych możliwości.

Ta ocena, jak każda inna, może wypaść pozytywnie lub negatywnie. Wpływ na nią mają Twoje dotychczasowe rezultaty, czyli powodzenia lub niepowodzenia w zakresie podejmowanych działań i standardy, co do których można się odnosić.

Od tego jak ocenisz samego siebie w danym momencie, zależy efekt Twojego zmagania, sposób realizacji zadania i podejście do innych osób. Rzetelna samoocena umożliwi Ci podjęcie działań na miarę Twoich aktualnych możliwości.

OCENA NA PLUS

Jeśli Twoja samoocena jest zawyżona, powoduje przypisywanie sobie większego potencjału, niż faktycznie posiadasz i podejmowanie się zadań przerastających Cię. To może czasami wpłynąć mobilizująco, ale może też prowadzić do frustracji.

Mając zawyżoną samoocenę, masz nierealistyczne oczekiwania wobec siebie i otoczenia. Pozytywne jest jednak to, że osoba, która ocenia się korzystnie jest śmiała, pewna siebie, łatwo nawiązuje kontakty i ma zaufanie do innych.

Stojąc rano przed lustrem, słyszysz: „Ale ze mnie superchojrak!”. Ten dzień jednak nie potwierdził porannego głosu. Był niewypał! Wszystko się zawaliło… Cóż, jutro nowy dzień i najlepszy moment, by nie popełnić tych samych błędów.

OCENA NA MINUS

Negatywna ocena budzi niepokój spowodowany obawą niesprostania oczekiwaniom, co prowadzi do obrony własnego ja i izolacji. Tworzysz wtedy w umyśle obraz siebie, w którym wyolbrzymiasz najmniejsze wady, sprawiając później, że stają się gigantyczne.

Skutecznie odbiera Ci to wiarę w siebie i inicjuje negatywne myślenie. Oparte jest to na strachu oraz poczuciu wstydu, które człowiek nosi w sobie i nie potrafi go wyrzucić.

Nieustanny pesymizm wykorzystywany jest jako wszechstronny mechanizm obronny, odnosząc się krytycznie wobec otaczających Cię osób.

Nie dostrzegając jakichkolwiek pozytywnych aspektów danej sytuacji, wylewasz brak nadziei na polepszenie swojego położenia. Zaczynasz tworzyć najczarniejsze scenariusze, koncentrując uwagę na rzeczach niepożądanych, a nawet niebezpiecznych.

Objawem niskiej samooceny może być również potrzeba dążenia do perfekcji. Perfekcjonista zmusza się do przykładania wagi do najmniej istotnych szczegółów. Ale niestety nie ma ludzi doskonałych!

Nie ma więc większego sensu uporczywe czekanie, aż staniemy się idealni, bo wtedy może już być za późno na realizowanie marzeń. Oczekiwanie na idealnego siebie jest najprostszą drogą do zakończenia żywota smutną i pełną pustki starością.

Pamiętaj, że pomysły typu – poleżę na leżance opowiadając komuś o moim dzieciństwie różnie działają w walce z ograniczającymi przekonaniami.

Jest jedna skuteczna metoda! Stajesz przed lustrem rzeczywistości i mówisz: „Jestem super i mam plan, który realizuję. Ten plan realizuje ustalony cel.”…

STRES MA WIELKIE OCZY

Nie! To strach ma wielkie oczy! Stres to konflikt pomiędzy wymaganiami otoczenia, a naszymi możliwościami. Jest więc stanem irracjonalnym wywołanym przez nas samych.

Im większa jest ta rozbieżność, tym bardziej postrzegamy ją jako niebezpieczeństwo.

Różnica pomiędzy stresem a strachem jest taka, że ten ostatni wynika z instynktu przetrwania.

Zwróć uwagę na to, że mówimy: „Odczuwam strach przed utratą pracy”, a nie: „Odczuwam stres przed utratą pracy”. Pojęcie strachu funkcjonuje od zarania dziejów.

Dawno, dawno temu strach wywołał atak zwierzyny – bestii, przed którą co sił uciekaliśmy w obawie przed utratą życia lub podejmowaliśmy walkę o przetrwanie. Podświadomość w tym momencie aplikowała nam adrenalinę, zwiększając wydolność naszego organizmu.

Pojęcie stresu jest wytworem współczesnego stylu życia i specyfiki systemu pracy.

JAK RADZIĆ SOBIE ZE STRESEM

Zorganizuj swoje miejsce pracy. Chaotyczne polowanie w stosie papierków utrudnia odszukanie istotnych materiałów, które potrzebujesz znaleźć w ciągu paru minut. Codziennie poświęć kilka chwil na posprzątanie i zorganizowanie swojego biurka.

Po drugie minimalizuj nieproduktywne pogawędki o niczym, oszczędzając w ten sposób cenny czas.

Zaproponuj wprowadzenie rotacji stanowisk, współpracy przy zadaniach, a co najważniejsze, ustalenie swobodniejszych warunków pracy, np. praca w różnych godzinach w ciągu dnia, najdogodniejszych dla każdej z osób.

Rób krótkie przerwy w czasie dnia pracy (i nie mam na myśli oklepanych pięciu minut przypadających na każdą godzinę).

Znakomicie byłoby, gdybyś wychodził na dłuższą przerwę poza obszar Twojej działalności. Złapiesz w ten sposób łyk świeżego powietrza i nieco cennych promieni słońca, dystansując się w ten sposób od biurowej rzeczywistości.

Zachowaj zdrową równowagę między pracą, a życiem osobistym. Musisz odreagować, zapominając o swoich codziennych zawodowych obowiązkach. Pozwól sobie na krótki spacer, beztroską chwilę lenistwa i dłuższą kąpiel.

Każdej nocy wprowadź do swojego życia odpowiednio długi i wartościowy sen. Jest to niezmiernie ważne, ponieważ kiedy jesteś świeży i wypoczęty, jesteś też gotowy do podjęcia nowych wyzwań.

Zmęczenie powoduje, że wyolbrzymiasz przeszkody, a kłopoty wydają się większe, niż są w rzeczywistości.

Poczucie humoru i uśmiech to nie tylko łagodzenie stresu, ale i antidotum na wszelkie przypadłości niesione przez obecną cywilizację. Odpowiednia doza entuzjazmu przejawiająca się humorem i uśmiechem powoduje ponadto, że stajesz się osobą bardziej atrakcyjną.

Gdybyś chciał sprawdzić, jakie to może zdziałać cuda, uśmiechnij się uwodzicielsko do kilku kolejno napotkanych osób.

Uśmiechem wyrażasz przyjazne uczucia. Śmiech sprzyja sukcesowi, zmniejsza nieśmiałość, a ludzie z poczuciem humoru są bardziej kreatywni.

Osoby te łatwiej nawiązują nowe znajomości, mają lepsze relacje z współpracownikami, a co najważniejsze są chętniej zatrudniani i otrzymują więcej zleceń.

Miłośników zwierząt nie muszę przekonywać do techniki, jaką jest hobbystyczna hodowla. Spędzanie wolnego czasu ze zwierzakami poprawia nastrój i łagodzi napięcia oraz zachęca do aktywnego trybu życia.

Opieka nad zwierzęciem pomaga również rozbudzić poczucie odpowiedzialności.

W czasach globalizującego się społeczeństwa nietuzinkowe hobby typu hodowla owadów, płazów czy gadów w domowym terrarium z całą pewnością wyróżni Cię z tłumu, podkreślając Twój indywidualizm.

Drogie kobiety

Piszę do Was, bo coraz częściej mam ochotę złapać za ramiona, mocno potrząsnąć i wykrzyczeć kobietom, które spotykam na swojej drodze: “Hej!! Czas się ogarnąć! Nie szukaj na zewnątrz! Wszystko czego potrzebujesz już masz w sobie! Po co marnujesz swoje życie?”

Boli mnie widok kobiet, które tkwią w toksycznych związkach, które szukają pocieszenia w alkoholu, imprezach, przygodnym seksie, nadmiarze pracy. Boli mnie widok kobiet, które wierzą, że samotność jest oznaką porażki. Kobiet, które czekają, aż ktoś je pokocha, dowartościuje i uzupełni.

Boli mnie to, bo sama kiedyś tam byłam. I wiem, jakie to uczucie.

Ale wiem, też jak to jest być po tej drugiej stronie. Wiem, jakie to wspaniałe uczucie uwolnić się od tego wszystkiego i pokochać siebie całym sercem. Zakochać się w sobie do szaleństwa, tak żeby nie potrzebować już niczego ani nikogo z zewnątrz kto zapełni naszą pustkę. Bo tej pustki już nie ma.

A dopiero kiedy tej pustki już nie ma, możemy zacząć tworzyć. Tworzyć związki i wszystko czego sobie tylko zapragniemy.

Ja wiem, że jest ciężko. Tym bardziej teraz, kiedy na każdym kroku porównujemy się z innymi lub to inni porównują nas. Facebook, Instagram, Tinder… Porównujemy się z idealnymi ciałami modelek, które tak naprawdę nie istnieją bo są wytworem programu komputerowego, z idealnym życiem ludzi, których w ogóle nie znamy. Porównujemy tylko namiastkę, którą widzimy. Namiastkę, którą postrzegamy jako “ideał”.
Namiastkę, która tak bardzo różni się od naszej całości, że nasuwa nam się jedynie “jestem gorsza, jestem brzydsza, moje życie jest beznadziejne”

Wiem, że jest ciężko bo niektóre z nas są samotnymi matkami, inne są w toksycznych związkach, a jeszcze inne nie mogą poradzić sobie z samotnością. Niektóre z nas są szczęśliwe, a reszta udaje, że jest. Albo nawet nie udają. Po prostu idą przez życie ze spuszczoną głową, obwiniając siebie i świat za wszystkie krzywdy. Ale tak wcale nie musi być!

Historia każdej z nas jest inna. Ale w jednym jesteśmy takie same. Każda z nas ma możliwość pokochania siebie tu i teraz. A uwierz mi, że od tego wszystko się zaczyna.

Jeszcze 4 lata temu, byłam w totalnej rozsypce. Kiedy skończył się mój związek, myślałam, że świat mi się zawalił. Nie potrafiłam się cieszyć chwilami, które spędzałam sama. Ba! Ja ich unikałam jak ognia. Wydawało mi się, że każda minuta spędzona samotnie to oznaka porażki. Byłam pewna, że moje życie będzie pełne dopiero wtedy kiedy pojawi się w nim “moja druga połówka”. Byłam pewna, że dopiero wtedy będę naprawdę szczęśliwa.

Ale jaka “druga połówka”? Czy my jesteśmy niekompletne? Większość z nas tak właśnie myśli. Dlatego szukamy wypełnienia, wołamy o miłość i robimy wszystko, żeby zwiększyć poczucie własnej wartości. Szukamy tego wszystkiego na zewnątrz. Szukamy tego w alkoholu, w przygodnym seksie, na imprezach, w nadmiarze pracy, w dążeniu do idealnej sylwetki i perfekcyjnego wyglądu. Poszukujemy wszędzie tam gdzie tego nie ma. A przecież wszystko czego szukamy znajduje się w naszym wnętrzu. Po co szukać czegoś za rogiem, skoro mamy to przy sobie?! A raczej w sobie.

Kiedyś udawałam też, że wszystko jest ok, ale nie było. Straciłam przez to jeszcze więcej energii. Bałam się okazać słabość, bałam się przyznać do tego, że jestem wrażliwa, bałam się pokazać swoją prawdziwą twarz, którą znałam tak naprawdę tylko ja. Bałam się bo uznawałam to za oznakę słabości.

Teraz wiem, że bycie wrażliwą to prawdziwa oznaka siły. Bo bycie wrażliwą wymaga odwagi.

czas się ogarnąć, wszystko czego potrzebujesz, masz już w sobie

Dopóki będziemy postrzegać samotność i wrażliwość jako porażki, nigdy nie będziemy szczęśliwe. Samotność i wrażliwość to nie porażki. To nieodłączne części naszego życia. Uciekając przed nimi to tak jakby uciekać przed swoim własnym cieniem.

Jeśli stale przed czymś uciekamy, jesteśmy coraz bardziej zmęczone.

Jeśli uciekasz przed samotnością i okazaniem wrażliwości przez całe swoje życie, to gratuluje! Masz zajebistą kondycję! Tylko co z tego?

Skoro zapewne jesteś już tak wykończona, że nie dajesz rady, ale cały czas biegniesz z nadzieją, że przekroczysz metę. Tylko ta meta nigdy się nie pojawi, bo od samotności nie możesz uciec. Możesz jedynie wybrać. Zaakceptować to, że samotność była, jest i będzie. Możesz się z nią zaprzyjaźnić i ją pokochać. Albo możesz nadal przed nią uciekać, tylko wiedz, że jest to ucieczka donikąd.

Jeśli jest jakakolwiek część Twojego życia, którą chcesz zmienić, to zacznij od siebie. Zajrzyj do swojego wnętrza i skup się na budowaniu silnej relacji z samą sobą.

To silny związek z samą sobą, sprawia, że czujemy się niezależne, silne, odważne, kochane, szczęśliwe i spełnione! To od pokochania samej siebie wszystko się zaczyna.

Każde uzależnienie, każde poczucie braku, nieszczęścia możesz wyleczyć przez pokochanie samej siebie. Musisz jedynie tego chcieć. A uwierz mi, że jest o co walczyć. Chociaż tak naprawdę to właśnie od pokazania białej flagi i poddania się wszystko się zaczyna.

Poddaj się, rzuć rękawice i powiedz “mam dość, już dłużej tak nie mogę!” W momencie kiedy przestaniesz walczyć, wszystko się zmieni. Odzyskasz spokój i energię do życia, bo wiesz, że nie musisz szukać niczego na zewnątrz, nie musisz przed niczym uciekać. Nie musisz stać się szczuplejsza, piękniejsza ani lepsza. Jedyne na czym teraz powinno Ci zależeć to na byciu swoją najlepszą przyjaciółką. Na traktowaniu siebie w każdej sekundzie swojego życia z miłością. Taką miłością, jaką chciałabyś, żeby obdarzył Cię ten rycerz na białym koniu, o którym tak bardzo marzysz.. Bądź swoim własnym rycerzem. Nie czekaj na niego!

Pokochać siebie to znaczy zaakceptować siebie tu i teraz, wziąć do ręki lustro, spojrzeć w swoje odbicie, w swoje oczy i powiedzieć “Kocham Cię”. A potem uśmiechnąć się i powiedzieć jeszcze raz i jeszcze raz, aż do momentu, kiedy przestaniesz czuć się niekomfortowo.

Pokochać siebie to znaczy siebie wspierać, dbać i dopingować na drodze, którą idziesz zamiast podkładać sobie kłody pod nogi mówiąc “nic mi się nie udaje” “jestem słaba” “jestem beznadziejna” Uwierz mi, że nie jesteś! Jesteś silna, odważna, wspaniała, jakakolwiek tylko chcesz być. Jedyne co musisz zrobić to zajrzeć w głąb siebie i przestać szukać na zewnątrz.

Kochanie siebie to praca na cały etat i związek, w którym składasz obietnicę “i że cię nie opuszczę, aż do śmierci”.

Ale to od Ciebie zależy czy złożysz tą obietnicę… Ja złożyłam, a Ty?

List do wszystkich kobiet

Mixmas – czyli pomieszanie.

Należy się Wam, bo mnie  czytacie, albo aż czytacie, za co ciepło DZIĘKUJĘ.

Sama się zderzyłam z ŻYCIEM  i jakoś to mi uświadomiło, że istnieją granice.

Pracuję na najwyższych obrotach co ostatnio przypłaciłam zdrowiem. Fundacja, spotkania, szkolenia, zdjęcia, mało snu, złe odżywianie, między czasie intensywne leczenie i… padłam.

Wszystko było ważne tylko nie mój organizm.

Pierwsze dni, kiedy organizm dawał znać, że coś jest nie tak, nie poddawałam się i pracowałam. Potrafiłam z bólem, na lekach przeciwbólowych jechać 120 km na spotkanie, uśmiechać się do zdjęć, odpisać podopiecznym i wracać późna porą do domu.

Między czasie zasięgnąć porady lekarza (kolegi) online, który cały czas mi mówił “idź do lekarza”. No cóż, chciałam być mądrzejsza. Jeszcze w tym bólu wysyłałam paczki z produktami do podopiecznych, przecież potrzebują pomocy.

Dziękuję pani na poczcie, która mnie kojarzy z IG i mi pomogła, patrząc wzrokiem “kobieto, zadbaj o siebie bo inaczej nie pomożesz innym”.

Przyjaciółka pisała, dzwoniła i wyganiała, idź do lekarza. Nie, ja mądrzejsza.

I stało się.

Wylądowałam na SOR.

Ból był tak ogromny, że gotowa byłam chodzić po ścianach. Wszelkie dawki zwykłych leków przeciwbólowych wyczerpane, więc trzeba było zastosować silniejsze.

Trzy tygodnie z bólem i dwa tygodnie w łóżku. Trzy tygodnie, które przeleciały mi przez palce.

Po co Wam to piszę?

Wszystko w życiu ma swoje granice, swój czas ale zdrowie ma się jedno.

Nie pomożemy innym, zwijając się z bólu.  Niemożliwe jest też znalezienie wsparcia dla fundacji, jeżeli nie jesteśmy w stanie rozmawiać.  Ani zrobienie kroku do przodu, bo nawet nie możemy z łóżka się zwlec.

I chyba było mi to potrzebne, żeby zrozumieć, że w życiu musi być balans (chyba tak się pisze). Czas na spotkania, czas dla fundacji, czas na leczenie, czas dla mnie żeby ładować baterie.

Mam kilka artykułów napisanych, które wymagają małej korekty, więc proszę Was o cierpliwość.

Dziękuję za wiadomości na priv, dużo mi to dało. Wiem, że tam po drugiej stronie jesteście.

Życzę Wam, żeby każdy znalazł drobny upominek od św. Mikołaja. Bo ja taka duża, a ciągle wierzę, że istnieje. Idę czyścić buty 🙂

 

 

 

Codzień wracając z pracy chcesz zajechać na siłownię i poćwiczyć, ale jakoś bliżej Ci do kanapy i ulubionego serialu w domu?

Masz zaległą pracę do zrobienia, obowiązki się piętrzą, ale bardziej ciągnie Cię do tej właśnie kupionej książki lub gry?

Wiesz, że ćwiczenia są ważne ale po męczącym dniu marzysz tylko o zakopaniu się pod kołdrę, a w głowie toczysz nieustannie walkę co jest ważniejsze.

Takie same rozterki przeżywała profesor Uniwersytetu w Pensylwanii – Katy Milkaman.

Prokrastynacja to dobrowolne zwlekanie z realizacją zamierzonych działań, pomimo posiadanej świadomości pogorszenia sytuacji wskutek opóźnienia[1]. Mechanizm prokrastynacji polega na tym, że dzięki odłożeniu wykonania czynności na później początkowo następuje poprawa samopoczucia. Pojawiają się radość oraz ulga, że nie trzeba działać natychmiast. Ponadto można zaangażować się w bardziej przyjemne, aktualne zadania.

Co jeśli sami sobie ustalimy reguły?

Co się stanie jeśli pozwolę sobie na oglądanie ulubionego serialu/ czytanie książki tylko jeśli pójdę na siłownie?

Codziennie walczysz ze sobą żeby na koniec dnia pojechać na siłownię, choć wiesz że jest to dobre dla Ciebie. Co dzień walczysz z pokusą by wieczorem zamiast oglądać ulubione programy zająć się zaległą pracą.

A co jeśli te dwa pragnienia ze sobą połączymy?

Dzięki tej technice powstał sposób na prokrastynację. Jej strategia zadziałała. Odniosła nawet lepszy skutek, gdy zaczęła chodzić częściej na siłownię, bo dzięki temu mogła siebie nagrodzić ulubionym programem lub książką.

Milkman nazwała ten proces „temptation bundling”, czyli tłumacząc dość dosłownie „pokusa wiązanej”.

Polega ona na wiązaniu zachowań, które chcesz wykonać z zachowaniami, które należy zrobić, ale często je zaniedbujesz.

Jak wspomniana siłownia, zaległa praca, sprawozdanie czy projekt, które odkładasz na ostatnią chwilę.

Katy będąc pod wrażeniem jak w prosty sposób zwiększyła swoją efektywność w wielu obszarach postanowiła zbadać, czy jej pomysł zadziała też na innych.

Razem z kolegami zbadała nawyki 226 studentów swojego uniwersytetu.

Po przetestowaniu grupy pod kątem stosowania procesu „pokusy sprzedaży wiązanej” okazało się, że grupa badawcza wykonywała ćwiczenia fizyczne od 29 % do 51 % chętniej niż grupa kontrolna.

Metoda okazała się skuteczna. Dzięki nagradzaniu samego siebie, za coś co zrobiłeś tuż po wykonaniu zadania, wykonujemy je chętniej i częściej. Przynosi nam to korzyści w obu aspektach (jeśli nagrodą po ćwiczeniach na siłowni nie jest kawałek tortu ;)).

Jak stworzyć swoją „pokusę wiązaną”?

Stwórz listę z dwoma kolumnami.

W pierwszej napisz wszystkie pokusy i przyjemności, które lubisz i chcesz zrobić.

W drugiej zapisz wszystkie zachowania i zadania, które należy zrobić, ale często je odwlekasz.

Wypisz jak najwięcej rzeczy.

Teraz przyjrzyj się liście i pomyśl, które „chcę to zrobić” można połączyć z „należy to zrobić” np. słuchać audiobooków podczas ćwiczeń na siłowni, pójść na pedicure i w tym czasie odpowiadać na zaległe maile, zając się prasowaniem podczas oglądania ulubionego programu.

Wiele rzeczy przyczynia się do naszego sukcesu. Jednym z nich jest nadawanie ważności i pilności zadaniom.

Ćwiczenia na siłownie nigdy nie będą dla Ciebie pilnym zadaniem w danym dniu, ale konsekwentne ćwiczenia wpłyną na poprawę twojego życia i zdrowia.

Metoda „pokusy wiązanej”, jest prostym sposobem realizacji tych zadań, które są zawsze ważne, ale nigdy nie czują pilne.

Dzięki natychmiastowej gratyfikacji po wykonaniu zadań, nagrodą, która wcześniejsze wywoływała u nas wyrzuty sumienia, bo zaniedbywaliśmy coś innego, łatwiej jest zrealizować trudniejsze zadania, które opłacą się nam na dłuższą metę.

A co ty odkładasz na później?

 

 

Po więcej ciekawych treści zapraszam cię na : monikagozdz.pl/blog

#kolejne artykuły