Stres, Strach i Ograniczające Przekonania | worldmaster.pl
#

Świat jest na takim etapie rozwoju, iż corocznie zwiększamy posiadaną wiedzę o 100%.

50 lat temu, by zwiększyć zasoby, trzeba było 25 lat pracy naukowców – dziś tylko rok. Wiesz, co to oznacza? Że wiedza jest źródłem dobrobytu, ale pomaga również walczyć z tym co Cię ogranicza…

Nasz system edukacji nie przygotowuje w odpowiedni sposób do życia zawodowego i biznesowego, promując zdobywanie jak najlepszych wyników w szkole, a następnie pozostanie przeciętniakiem na etacie.

Wiedza połączona z silną motywacją do osiągnięcia sukcesu sprawia, że realizacja zadania jest przyjemnością.

Twój umysł jest motorem tego, co dzieje się w Twoim życiu, zatem nie jest bez znaczenia fakt, jaką treścią jest karmiony.

Stres, Strach i Ograniczające Przekonania Świat jest na takim etapie rozwoju, iż corocznie zwiększamy posiadaną wiedzę o 100%. 50 lat temu, by zwiększyć

Każdy człowiek jest niepowtarzalną istotą. Na wstępnym etapie edukacji nabywamy taką samą wiedzę, która jest nam potrzebna do funkcjonowania w życiu i społeczeństwie.

Wszyscy uczymy się tego samego, a nasze umiejętności po skończeniu szkoły są zbliżone do kwalifikacji innych osób.

Niestety, często panuje opinia, iż po ukończeniu szkoły można zaplanować sobie wczasy umysłowe z licencją nierozwijania skłonności do pogłębiania wiedzy.

Potrzebujesz edukacji, na której zaczniesz budować wiedzę dostosowaną do Twojej osobowości i celów jakie pragniesz osiągnąć.

Naturą ludzkiego umysłu jest zdobywanie informacji, a ponieważ masz wolną wolę, w dużej mierze sam decydujesz o tym jaką informację ma przetwarzać Twój mózg.

Jeżeli chcesz zmienić swoją pozycję z bycia częścią tłumu na wyróżniającą się z tłumu, musisz ciągle poszukiwać nowych rozwiązań.

Oznacza to przede wszystkim szacunek dla rywali – przecież nie tylko Ty pragniesz wygranej.

Najlepszy rezultat osiągniesz jeśli skupisz się na tym, co lubisz i umiesz robić najlepiej, nie myśląc o tym, że ktoś biegnie obok.

Dostęp do nieograniczonych zasobów wiedzy nigdy nie był tak banalnie prosty jak obecnie. Wpisując w wyszukiwarkę internetową określoną frazę otwierasz sobie możliwość pobierania bezpłatnych jak również płatnych opracowań oraz szkoleń.

Najistotniejsze jest jednak to, że ta wiedza w dużej mierze jest praktyczna i najczęściej wyklucza teoretyczne rozważania, co by było gdyby – w przeciwieństwie do wiedzy jaką nabywasz w szkole.

SAMOOCENA

Zawsze i w każdych okolicznościach istnieje czynnik, który ogranicza i dlatego musisz go zidentyfikować.

Naucz się dokonywać samooceny, będącej postawą wobec samego siebie, zwłaszcza wobec własnych możliwości.

Ta ocena, jak każda inna, może wypaść pozytywnie lub negatywnie. Wpływ na nią mają Twoje dotychczasowe rezultaty, czyli powodzenia lub niepowodzenia w zakresie podejmowanych działań i standardy, co do których można się odnosić.

Od tego jak ocenisz samego siebie w danym momencie, zależy efekt Twojego zmagania, sposób realizacji zadania i podejście do innych osób. Rzetelna samoocena umożliwi Ci podjęcie działań na miarę Twoich aktualnych możliwości.

OCENA NA PLUS

Jeśli Twoja samoocena jest zawyżona, powoduje przypisywanie sobie większego potencjału, niż faktycznie posiadasz i podejmowanie się zadań przerastających Cię. To może czasami wpłynąć mobilizująco, ale może też prowadzić do frustracji.

Mając zawyżoną samoocenę, masz nierealistyczne oczekiwania wobec siebie i otoczenia. Pozytywne jest jednak to, że osoba, która ocenia się korzystnie jest śmiała, pewna siebie, łatwo nawiązuje kontakty i ma zaufanie do innych.

Stojąc rano przed lustrem, słyszysz: „Ale ze mnie superchojrak!”. Ten dzień jednak nie potwierdził porannego głosu. Był niewypał! Wszystko się zawaliło… Cóż, jutro nowy dzień i najlepszy moment, by nie popełnić tych samych błędów.

OCENA NA MINUS

Negatywna ocena budzi niepokój spowodowany obawą niesprostania oczekiwaniom, co prowadzi do obrony własnego ja i izolacji. Tworzysz wtedy w umyśle obraz siebie, w którym wyolbrzymiasz najmniejsze wady, sprawiając później, że stają się gigantyczne.

Skutecznie odbiera Ci to wiarę w siebie i inicjuje negatywne myślenie. Oparte jest to na strachu oraz poczuciu wstydu, które człowiek nosi w sobie i nie potrafi go wyrzucić.

Nieustanny pesymizm wykorzystywany jest jako wszechstronny mechanizm obronny, odnosząc się krytycznie wobec otaczających Cię osób.

Nie dostrzegając jakichkolwiek pozytywnych aspektów danej sytuacji, wylewasz brak nadziei na polepszenie swojego położenia. Zaczynasz tworzyć najczarniejsze scenariusze, koncentrując uwagę na rzeczach niepożądanych, a nawet niebezpiecznych.

Objawem niskiej samooceny może być również potrzeba dążenia do perfekcji. Perfekcjonista zmusza się do przykładania wagi do najmniej istotnych szczegółów. Ale niestety nie ma ludzi doskonałych!

Nie ma więc większego sensu uporczywe czekanie, aż staniemy się idealni, bo wtedy może już być za późno na realizowanie marzeń. Oczekiwanie na idealnego siebie jest najprostszą drogą do zakończenia żywota smutną i pełną pustki starością.

Pamiętaj, że pomysły typu – poleżę na leżance opowiadając komuś o moim dzieciństwie różnie działają w walce z ograniczającymi przekonaniami.

Jest jedna skuteczna metoda! Stajesz przed lustrem rzeczywistości i mówisz: „Jestem super i mam plan, który realizuję. Ten plan realizuje ustalony cel.”…

STRES MA WIELKIE OCZY

Nie! To strach ma wielkie oczy! Stres to konflikt pomiędzy wymaganiami otoczenia, a naszymi możliwościami. Jest więc stanem irracjonalnym wywołanym przez nas samych.

Im większa jest ta rozbieżność, tym bardziej postrzegamy ją jako niebezpieczeństwo.

Różnica pomiędzy stresem a strachem jest taka, że ten ostatni wynika z instynktu przetrwania.

Zwróć uwagę na to, że mówimy: „Odczuwam strach przed utratą pracy”, a nie: „Odczuwam stres przed utratą pracy”. Pojęcie strachu funkcjonuje od zarania dziejów.

Dawno, dawno temu strach wywołał atak zwierzyny – bestii, przed którą co sił uciekaliśmy w obawie przed utratą życia lub podejmowaliśmy walkę o przetrwanie. Podświadomość w tym momencie aplikowała nam adrenalinę, zwiększając wydolność naszego organizmu.

Pojęcie stresu jest wytworem współczesnego stylu życia i specyfiki systemu pracy.

JAK RADZIĆ SOBIE ZE STRESEM

Zorganizuj swoje miejsce pracy. Chaotyczne polowanie w stosie papierków utrudnia odszukanie istotnych materiałów, które potrzebujesz znaleźć w ciągu paru minut. Codziennie poświęć kilka chwil na posprzątanie i zorganizowanie swojego biurka.

Po drugie minimalizuj nieproduktywne pogawędki o niczym, oszczędzając w ten sposób cenny czas.

Zaproponuj wprowadzenie rotacji stanowisk, współpracy przy zadaniach, a co najważniejsze, ustalenie swobodniejszych warunków pracy, np. praca w różnych godzinach w ciągu dnia, najdogodniejszych dla każdej z osób.

Rób krótkie przerwy w czasie dnia pracy (i nie mam na myśli oklepanych pięciu minut przypadających na każdą godzinę).

Znakomicie byłoby, gdybyś wychodził na dłuższą przerwę poza obszar Twojej działalności. Złapiesz w ten sposób łyk świeżego powietrza i nieco cennych promieni słońca, dystansując się w ten sposób od biurowej rzeczywistości.

Zachowaj zdrową równowagę między pracą, a życiem osobistym. Musisz odreagować, zapominając o swoich codziennych zawodowych obowiązkach. Pozwól sobie na krótki spacer, beztroską chwilę lenistwa i dłuższą kąpiel.

Każdej nocy wprowadź do swojego życia odpowiednio długi i wartościowy sen. Jest to niezmiernie ważne, ponieważ kiedy jesteś świeży i wypoczęty, jesteś też gotowy do podjęcia nowych wyzwań.

Zmęczenie powoduje, że wyolbrzymiasz przeszkody, a kłopoty wydają się większe, niż są w rzeczywistości.

Poczucie humoru i uśmiech to nie tylko łagodzenie stresu, ale i antidotum na wszelkie przypadłości niesione przez obecną cywilizację. Odpowiednia doza entuzjazmu przejawiająca się humorem i uśmiechem powoduje ponadto, że stajesz się osobą bardziej atrakcyjną.

Gdybyś chciał sprawdzić, jakie to może zdziałać cuda, uśmiechnij się uwodzicielsko do kilku kolejno napotkanych osób.

Uśmiechem wyrażasz przyjazne uczucia. Śmiech sprzyja sukcesowi, zmniejsza nieśmiałość, a ludzie z poczuciem humoru są bardziej kreatywni.

Osoby te łatwiej nawiązują nowe znajomości, mają lepsze relacje z współpracownikami, a co najważniejsze są chętniej zatrudniani i otrzymują więcej zleceń.

Miłośników zwierząt nie muszę przekonywać do techniki, jaką jest hobbystyczna hodowla. Spędzanie wolnego czasu ze zwierzakami poprawia nastrój i łagodzi napięcia oraz zachęca do aktywnego trybu życia.

Opieka nad zwierzęciem pomaga również rozbudzić poczucie odpowiedzialności.

W czasach globalizującego się społeczeństwa nietuzinkowe hobby typu hodowla owadów, płazów czy gadów w domowym terrarium z całą pewnością wyróżni Cię z tłumu, podkreślając Twój indywidualizm.

Dlaczego głęboko wierzymy, że będziemy bogaci, chociaż statystyka jest nieubłagana?

Czemu miliarderów traktujemy jak autorytety, a do mówców motywacyjnych mamy taką słabość? I jaką rolę w naszym sukcesie odgrywa zwykły… przypadek? Usiadłem do rozmowy z Kamilem Fejferem z Magazyn Porażka, żeby kontynuować wątek samodzielnego myślenia w świecie wątpliwych autorytetów.

Bartosz Filip Malinowski

Jestem strategiem, analitykiem, konsultantem i kreatywnym. Założyłem agencję doradczą WeTheCrowd, gdzie doradzam markom z sektorów kreatywnych. Staram się także zachęcać projektantów i twórców do myślenia niekonwencjonalnego na vlogu Bez/Schematu. Jeśli chcesz ze mną współpracować, napisz: bfm@wethecrowd.pl

Obserwując mnie, czytając moje wpisy, wiesz już że nie jestem za tym, że coś w życiu trzeba lub wypada robić. Dowodem na to jest mój artykuł NIC NIE MUSZĘ!

W ostatnim czasie znów uświadomiłam sobie jak ciężko jest iść własną drogą i słuchać siebie samego, kiedy dookoła słyszy się przeróżne głosy…

Wyobraź sobie następującą sytuację. Chcesz wyruszyć zdobywać jeden ze szczytów- nie ważne jaki. Jako, że jest to Twój nowy pomysł, nigdy czegoś takiego nie było w planach z ekscytacją dzielisz się nowiną z bliskimi. W odpowiedzi słyszysz… “Tam jest zimno, nie idź tam”. “Tam nie ma nic ciekawego”. “To zmarnowany czas”. “Po co Ci to? “To niebezpieczne!”. “Weź się za coś konkretnego”. “Wiesz ile to kosztuje?” Bum! Czar prysł. Ekscytacja spadła do poziomu -100. W końcu takie słowa wcale nie dopingują.

Zgodzisz się ze mną, że wyłącznie zniechęcają i zmuszają do refleksji czy warto? Jednak załóżmy, że odrzucasz to zwątpienie bliskich i postanawiasz mimo wszystko wyruszyć. Pojawiasz się na miejscu. Stawiasz pierwsze kroki ku górze. Po drodze spotykasz różnych ludzi, a każdy z nich obdarowuje Cię kilkoma słowami. “Dawaj, dasz radę”, “Uważaj tylko przy 40 kilometrze, bo jest stromo, ale nie przejmuj się poradzisz sobie”, “Gratuluję decyzji! Trzymam kciuki!” “Do zobaczenia na szycie”.

WOW! Myślisz sobie- “Kurczę! To ma sens! Lecę!” W pełnej mobilizacji podążasz ku górze i zdobywasz szczyt.

Udało się. Jesteś wolnym i spełnionym człowiekiem.

Teraz… zastanów się… ile razy Ty zrezygnowałaś z czegoś, bo inni Cię przekonywali, że to bez sensu? Ile razy Ty odpuściłeś, bo stwierdziłeś, że mają rację? Ile razy porzuciłaś/eś marzenia, pragnienia w kąt?

W życiu możesz spotkać oba typy ludzi- tych, którzy zawsze widzą milion powodów by czegoś nie robić i tych, którzy widzą tysiące sposobów jak to zrobić. Co prawda kwestię otaczania się odpowiednimi ludźmi już poruszałam w artykule – Z kim się zadajesz takim się stajesz. Tylko o ile łatwiej jest dobrać odpowiednie grono znajomych to sytuacja znacznie się utrudnia, gdy chodzi o rodzinę. W końcu jej nie wybieramy, a członkowie potrafią być kompletnie różnymi ludźmi z różnymi podejściami i poglądami.

Natomiast z różnych przyczyn i okazji spotykamy się z nimi i rozmawiamy. O życiu, pracy, planach, pomysłach. Dla niektórych tego typu spotkania są drażliwe i męczące. Jednym z powodów wpływających na to jest fakt, że po drugiej stronie siedzi ktoś, kto nie wierzy w nic, co nie jest zgodne z jego myśleniem. Czas świąt to okres tego typu spotkań oraz ciężkich rozmów. W związku z tym postanowiłam dać Ci kilka rad jak podążać własną drogą, kiedy wokół znajdą się zniechęcające, nierozumiejące osoby .

Jak przebrnąć przez rodzinne rozmowy?

1. Uświadom sobie, że każde pokolenie patrzy w inny sposób, który jest uzależniony od wielu czynników. Wychowania, doświadczenia, przekonań, przeżyć, powodzeń, bądź porażek, wpojonych przez lata zasad i wartości.

2. Nie staraj się przekonywać. Udowadnianie racji to w tym momencie kompletna bzdura. Jak grochem o ścianę. Ty o podróżach, oni o różach. Nic z tego nie będzie- odpuść. Ty wiesz swoje, oni nie muszą. Dopiero zobaczą. Wtedy się przekonają, a jeśli nie to trudno. Ich strata. Ważne, że Ty się realizujesz, robisz to co kochasz i sprawia Ci przyjemność. Najważniejsze by Twoja dusza była spełniona.

3. Nie szukaj zrozumienia. Mimo, że utwierdzają Cię w przekonaniu, że rozumieją o co Ci chodzi, weź pod uwagę, że może wcale tak nie być. Ich spojrzenie może być zawężone i obarczone stereotypowym podejściem do pewnych spraw co znacznie utrudni pojęcie danej sprawy.

4. Przyzwyczaj się do porównań. Porównują się ze sobą, jak i z innymi. Chyba po to, aby Cię uświadomić, że każdy przechodzi taką samą drogę. Nie! Każdy przechodzi swoją drogę, która może być kompletnie inna.

5. Mów tyle ile trzeba. Nie musisz dzielić się całym planem z kimś jeśli wiesz, że spotka się to z odrzuceniem, krytyką, nie zrozumiem. W ogóle nie musisz nic mówić. Czasem w takich przypadkach milczenie jest złotem.

6. Podziękuj za wszelkie porady i gotowe rozwiązania, które dla Ciebie przygotowali. W końcu mają dobre intencje.

7. Pozostań wierny swoim marzeniom, pragnieniom i celom. Wierz w to co robisz i co chcesz robić. Nawet jeśli jesteś z tym sam/a.

Możesz sobie myśleć, łatwo Ci mówić. Uwierz, nie łatwo. Całe życie borykam się z tym, bo zawsze szłam pod prąd. I sama korzystam z powyższych kroków, bo wiem, jak gadanie innych utrudnia kroczenie swoją ścieżką. Dlatego o tym piszę, bo może masz podobnie. A nie chce żebyś rezygnował/a z siebie i swoich marzeń przez kogoś. Omija Cię wówczas życie, Twoje życie.

Kogo słuchać?

Odpowiedź na to pytanie jest banalna i prosta- SŁUCHAJ SIEBIE, swojego serca i rozumu. W końcu po coś je masz. Coś czujesz, coś myślisz. Jeśli jesteś człowiekiem, który jest świadomy siebie i chce być spełniony w swoim życiu to masz plany, pomysły, pragnienia, marzenia. To one są dla Ciebie drogowskazem, dzięki którym wiesz, gdzie się kierować. I tego się trzymaj. Jeśli tego nie posiadasz, to żyjesz, bo żyjesz i nawet nie wiesz czemu i po co (To tak na marginesie czas to zmienić! A pomoże Ci w tym artykuł Tomka – Jak odnaleźć sens w życiu?).

słuchać siebie samego, przeróżne głosyUwierz w swoje marzenia i pragnienia.

Wiadomo, że łatwiej jest działać, kiedy wokół masz pełne wsparcie, bo w razie spadku motywacji oni przychodzą z pomocą. Natomiast to tylko jeden z elementów, który pomaga w realizacji planów. Myślę, że najważniejszą rzeczą jest WIARA. W to że się uda, że to ma sens, że to przyniesie Ci satysfakcję, zadowolenie. A to największa wartość. Spełnienie, radość to uczucia, których nie zastąpi Ci nic.  Na pewno wiesz jak to jest, kiedy coś się udaje. Co by to nie było.  Urodzenie dziecka, skończenie studiów, wyjazd do Ameryki, otworzenie firmy, przebiegnięcie maratonu, co tylko chcesz. Każda z tych rzeczy sprawia, że czujemy, że żyjemy. Wiara czyni cuda. Lecz póki nie uwierzysz, że jest to możliwe- nic z tego!

słuchać siebie samegoMierz wysoko!

Nie ograniczaj swoich myśli, bo przez to ograniczasz siebie. A co za tym idzie Twoje działania też takie będą. A czemu mają takie być? Zasługujesz na to, by osiągnąć wszystko co chcesz! Spełnić wszystkie swoje marzenia. Nie mówię, że od razu, bo to jest wątpliwe. Niekiedy czeka się latami, a nawet całe życie, by niektóre spełnić. Nie znaczy to jednak, że masz się zamykać. Bądź otwartym i pewnym siebie. Bądź przekonany o tym, że to czego pragniesz w końcu przyjdzie. Wszystko jest możliwe, kiedy wierzymy i dążymy do tego.

Logika zaprowadzi Cię z punku A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi Cię wszędzie – Albert Einstein

Warto czekać

Nie wszystko na raz! Spokojnie. Wiem, że z natury chcielibyśmy mieć wszystko już natychmiast. Iść na siłownie i mieć efekty na następny dzień. Odbyć jedną lekcję języka i już go umieć. Otworzyć firmę i godnie zarabiać. Tutaj muszę Cię rozczarować. Nie da się. Każdy Twój pomysł wymaga wysiłku i czasu. Czasem tysiące godzin poświęconych nad projektami, setki zarwanych nocy, oceany wylanych łez, hektolitrów potu. Miliony myśli, chwile zwątpienia. Jednak to wszystko jest po coś.

Wydaje nam się, że już jesteśmy gotowi, aby to mieć. Zadajemy sobie pytanie “Czemu nadal tego nie dotknęłam, skoro tak długo czekam, pracuje na to?”. Widocznie jeszcze nie pora.  Może nie jesteśmy jeszcze wystarczająco silni, nie posiadamy odpowiedniej wiedzy, wytrzymałość, środków. Wszechświat wie, kiedy jest odpowiedni moment i z pewnością Cię wynagrodzi za Twoje poświęcenie, które wkładasz by to COŚ osiągnąć.  Zatem uzbrój się w cierpliwość…

Nigdy nie trać cierpliwości – to jest ostatni klucz, który otwiera drzwi. – Antoine de Saint-Exupéry

iść własną drogąNie zatrzymuj się!

Jeśli coś sobie postanowisz, dąż do tego. Najgorszą rzeczą jaką możesz zrobić to zatrzymać się. Stawiaj nawet najmniejsze kroki w tym kierunku. Każdy z nich będzie Cię przybliżał do celu. Dzięki temu powoli przygotujesz się do tego w różnoraki sposób. Zobaczysz, że po podjęciu nawet prostych działań Wszechświat zacznie Cię wspierać i pokazywać, że to ma sens. Zaczną pojawiać się ludzie, możliwości, okazje. Bacznie obserwuj. Łap wskazówki. Korzystaj z nich. Nic nie dzieje się bez przyczyny.

Świat należy do tych, którzy go biorą – Bolesław Prus

iść własną drogą, ciężko iść własną drogą, przeróżne głosyOdrzuć negatywne myślenie

Kiedy słyszę ciągłe narzekanie, brak wiary w swój czy czyjś pomysł zastanawiam się skąd tak negatywne podejście do życia? Z takim zawsze znajdzie się dziurę w całym i nigdy nie osiągnie w pełni szczęśliwego życia. Wierz w swoje pomysły jak i w innych. Każdy ma prawo do ich realizacji oraz powodzenia. Odrzuć czarne myśli. Witaj z radością każdy dzień. Bądź wdzięczny za wszystko co masz. Pozytywnie się nastrajaj. Znajdź spokój, a wszystko się ułoży. Rób to co kochasz. To najprostszy przepis na życie. Da Ci to satysfakcje, radość, spełnienie.

Co masz do stracenia? Boisz się porażki, krytyki? Boisz się być inni? A myślałaś jak będziesz się czuła, gdy spełnisz choć jedno ze swoich marzeń? Myślałeś jak czułbyś się odrzucając wszystkie te obawy i szedł za głosem serca. A może boisz się być szczęśliwy? Wybór należy do Ciebie. Ale pamiętaj! Życie masz jedno, a nigdy nie wiadomo kiedy nadejdzie jego koniec. Szkoda marnować czas na nic nie wnoszące rozmyślanie. Lepiej przeznaczyć go na działanie, które może przynieść Ci wiele radości. Nie sądzisz?

„To nie ma sensu” – słyszymy niejednokrotnie z ust bliskiej osoby. Czym jednak jest ten cały sens i jak go odnaleźć w swoim życiu?

Powyższe pytanie na pewno nie należy do gatunku tych, na które odpowiedź możemy udzielić w mgnieniu oka. Posuwając się dalej, można byłoby je nazwać pytaniami z natury egzystencjalnej, a bardziej pretensjonalni odbiorcy, określiliby je jako filozoficzne. Myślę jednak, że właśnie takie pytania, rodzą w nas pewne zmiany. Skłaniają nas do przemyśleń i poszukiwania odpowiedzi, a to natomiast prowadzi do uzyskania świadomości większej, niż do tej pory.

Sens i jego definicję zostawmy osobom, które potrafią go określić w sposób, który byłby zrozumiały i klarowny dla każdego człowieka. Przyznam się szczerze, że ja tego nie potrafię. Mógłbym napisać, iż sens oznacza odczuwania pewnego stanu emocjonalnego (raczej pozytywnego), który towarzyszy nam podczas wykonywania określonej czynności lub znajdowania się w pewnym stadium życia. Tym stanem emocjonalnym może być spełnienie, poczucie dobrze obranej drogi życiowej lub odczuwanie satysfakcji w pewnym momencie swojego życia. Nie twierdzę jednak, iż jest to definicja pełna i zamknięta. Pragnę jeszcze zwrócić Wasza uwagę, że tak naprawdę ciężko jest znaleźć słowo zastępcze do „sensu” w tym znaczeniu, prawda? To też zjawisko całkiem niespotykane. Jak widać, „sens” jest ciekawszy i bardziej wyjątkowy, niż mogłoby się wydawać.

Zamiast skupiać się nad konkretną definicją, chciałbym porozmawiać z Wami o sensie, jako zjawisku, którego w swoim życiu tak często poszukujemy.

Sens życia.

Sens może być różny, ale myślę, że tym głównym i nadrzędnym jest właśnie tytułowy sens życia. Myślę, że jeśli go zabraknie, to ciężko odnaleźć sens w czymkolwiek innym, skoro wszystko składa się właśnie na życie. Przepraszam, ale sam już czuję, że powoli zaczynam filozofować, a przecież nie o to tutaj chodzi. Mam na myśli to, że sens życia ludzkiego, bardzo często jest dla nas nieodgadniony. Choć wydaje nam się, że przecież on jest, to w rzeczywistości nie potrafimy go odnaleźć. Nie zawsze i nie codziennie, ale zdarza się, że gubimy go gdzieś po drodze.

sens życia

Ten brak sensu życia, może objawiać się poczuciem beznadziejności sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy i w której tkwimy przez dłuższy czas. Sens, a raczej jego brak, może wiązać się z wiecznym szukaniem tego, co chcemy robić, a już przede wszystkim z tym, co lubimy robić. Brak tego poczucia może objawiać się chaotycznym działaniem, zmienianiem swojego zdania, a także ogólnym poczuciem frustracji. Myślę, że osoby, które poszukują sensu swojego życia, mogą czuć się zagubione. Wręcz obce w świecie natłoku informacji i życia, które tak często idealizujemy.

Każdy ma inne przeznaczenie.

Zauważmy jeszcze tylko, że tak naprawdę prawdziwy sens życia jest prosty i myślę, że każdy, kto żyje, spełnia go. Gdyby się nad tym głębiej zastanowić, to można by rzec, że sensem życia jest życie. Kropka. Koniec rozważań. Z drugiej jednak strony, można by to wzbogacić o kolejne przykłady i właśnie o to chodzi mi w tym artykule, aby trochę rozwinąć to zagadnienie. Jednak w tym aspekcie, musimy już zdać sprawę, że sens życia dla każdego z nas jest czymś innym.

Dla pana Kowalskiego będzie to obejrzenie meczu ligi mistrzów, dla pani Grażynki będą to, coniedzielne odwiedziny wnucząt, a dla aspirującego piłkarza będzie to po prostu gra w piłkę. Problem w tym wszystkim jest taki, że nie każdy z nas zna swój sens życia. Myślę, że większość z nas nie wie, czym on jest. Choć możemy żyć w błogiej nieświadomości, że wszystko jest w porządku, to jednak to momentami uporczywe kłucie w sercu, podpowiada nam coś innego. W tym właśnie tkwi cały sęk, naszych dzisiejszych, wspólnych rozważań.

Od razu zaznaczę, że nie chcę kreować się na znawcę tematu i osobę wszechwiedzącą. Na tym mi nie zależy, nawet gdybym kimś takim był. A nie jestem. Dlatego, jeśli ktokolwiek uważa, że w tym tekście powiem mu, co jest sensem jego życia, to przepraszam, ale tego nie zrobię. Nie jestem jasnowidzem ani czarnoksiężnikiem, w których czasami tak bardzo chcemy wierzyć. Po co więc powstaje ten tekst? W jakim celu go tworzę? To całkiem proste. Aby pokazać Wam wszystkim i ukazać wszystkim niedowiarkom, że sens życia jest ważny. Poza tym, być może dzięki moim słowom, zaczniecie myśleć i działać. A jeśli to już się stanie, to wtedy nie mam wątpliwości, że prędzej, czy później swój sens odnajdziecie.

Jak znaleźć sens życia?

Paradoksalnie, głównym problemem, jaki stoi na drodze do poznania swojego przeznaczenia, nie jest wcale  życie lub nasz umysł, ale my sami. To trochę tak, jak ze wszystkim. Wszelkie bariery, jakie powstają w naszym życiu, na ogół tworzymy my sami. Czy to poprzez złe nastawienie, czy to swoje zachowanie, czy to poprzez nieodpowiednie środowisko, które przecież sami wybieramy. Daleki jestem od zrzucania winy na cokolwiek innego, co nie ma bezpośredniego związku z nami.

Pisząc, że to my jesteśmy odpowiedzialni za to, że sens życia w naszym życiu nie chce się jawnie objawić, mam na myśli wcale nie tak trudną zależność.

Im mniej aktywni jesteśmy, tym trudniej jest nam ten sens odnaleźć.

aktywność

Aktywność nie oznacza aktywności fizycznej. Wtedy byłoby to zbyt proste. Aktywność oznacza dla mnie działanie, ruch. Również w ujęciu metaforycznym, wykraczającym poza granice fizyczności. To tak samo, jak z odnalezieniem tego, co lubimy robić. Zasadniczo to niejako łączę oba te pojęcia, bo (nie wiem, czy słusznie, ale tak niejako podpowiada mi logika oraz intuicja) uważam, że znalezienie tego, co się lubi i tego, co się chce robić w życiu, jest ściśle związane z jego sensem.

Bądź aktywny.

Nasze życie sprowadza się do pewnej działalności, a przynajmniej sprowadzać się powinno. Nawet jeśli jesteśmy mało aktywni, to i tak coś ze sobą robimy. Jedni oglądają telewizję, inni czytają książki, jeszcze inni chodzą do pracy, a jest też grupa, która podróżuje po świecie. Nie ma to znaczenia. Każdy z nas coś robi i to jest fakt. Tym samym, całe nasze życie to działanie. Życie jest zorientowanie na wykonywanie określonych czynności. Nawet zwykłe leżenie to też czynność. Bierna, ale nadal aktywność.

Zmierzam do tego, że jeśli coś stanowi całe nasze życie (wykonywanie czynności), to odnalezienie w tych czynnościach tego, co sprawia nam wyjątkową radość, będzie oznaczało także realne odszukanie sensu życia. Jak już to wielokrotnie podkreślałem, problemem jest jednak to, że często kompletnie nie wiemy, jak ten sens poszukać.

Sens życia można odnaleźć poprzez działanie.

Wracamy w tym miejscu do urwanego wcześniej wątku.

Aktywność powoduje, że ten sens jest nam łatwiej odnaleźć. W jaki sposób? Poprzez działanie. Im więcej robimy, im więcej czynności wykonujemy, tym naturalniej, więcej świata poznajemy. Nawet nie tylko świata, ale także samych siebie. W końcu wszystko, co robimy i wszystko, co nas otacza, oddziałuje na nas w pewien sposób i z pewną siłą. Tym sposobem zdobywamy bezcenne doświadczenie i nie mam tutaj na myśli doświadczenie wymagane na rozmowie kwalifikacyjnej o pracę. Chodzi mi o doświadczenie życiowe, które zdobywać możemy na co dzień. W każdej chwili istnienia.

Dzięki paraniu się różnych zajęć i stawianiu się w różnych sytuacjach, stajemy się bardziej zdolni i rozumiejący więcej zjawisk nas otaczających. W ten sposób jesteśmy bardziej świadomi siebie i swojego własnego poczucia sensu. Bo tak naprawdę, jeśli nie wiemy, co stanowi sens życia, to jak chcemy go odnaleźć, jeśli nie robimy nic w tym kierunku? Jestem zdania, że myślenie na ten temat potrafi wiele wnieść, ale samo myślenie na niewiele się zda, jeśli zabraknie działania. Dzięki refleksji możemy domyślić się pewnych rzeczy lub wysnuć odpowiednią teorię. Jednak jej sprawdzenie należeć już będzie do aktywności.

Konkluzja.

Aby poszukać lub chociaż zacząć szukać sensu swojego życia, powinniśmy być aktywni, w celu nabycia nieodzownego doświadczenia i zwyczajnego sprawdzenia, co sprawia nam największe poczucie spełnienia. Jeśli chodzimy do pracy, od której mamy odruch wymiotny, to wątpię, aby stanowiła ona sens życia. Natomiast, jeśli kochamy biegać i biegamy, wtedy prawdopodobnie ten sens został przez nas odnaleziony.

Czy sens życia może być złudny?

Sens życia jest bardziej złożony, niż mogłoby się to wydawać. To trochę ironicznie napisane, bo zdaję sobie sprawę, że i tak pisze już momentami delikatnie zawile. Mam na myśli fakt, iż sens życia może być rozumiany dwojako. Albo jako coś jednolitego i pojedynczego, albo jako coś wielorakiego. Sugerując się tym, co napisałem, możemy dojść do pewnego wniosku.

Ktoś może być nieszczęśliwy, z powodu chodzenia do znienawidzonej pracy i tym samym, nie odczuwać sensu. Ale równie dobrze ta sama osoba, może po pracy biegać, czyli robić to, co szczerze kocha i wtedy ten sens odnajdować, właśnie w tej aktywności.

działanie

Wybaczcie, ale nie sposób jest mi odpowiedzieć, czy takie zachowanie i taki przejaw życia oznacza, iż taka osoba ten sens życia ma, czy też nie. Intuicja podpowiada mi, że nie. Mogę nawet posunąć się o krok dalej i powiedzieć, iż jest to sens złudny. Zafałszowany przez chwilowe odczuwania sensu, podczas biegania, kiedy tak naprawdę przez resztę dnia, nie jesteśmy go w stanie nawet dostrzec. Naturalnie, takie postrzeganie siebie i swojego życia jest lepsze, aniżeli w przypadku osób, które nie mają nic, czym mogłyby się podeprzeć. Jednak nadal twierdzę, że nie jest to sytuacja, która mogłaby uchodzić za dobrą, czy odpowiednią. Co więcej, takie stworzone przez nas samych warunki, mogą tworzyć pewne komplikacje. Możemy mieć poczucie, że wszystko jest w porządku i tym samym, zaniechać jakichkolwiek zmian. Po prostu nie będziemy świadomi tego, że tak naprawdę sens życia nie jest nam znany lub nie jest przez nas praktykowany.

Sens ludzkiego życia nie jest wartością stałą.

Równie dobrze, takie przejawy odczuwania i braku odczuwania sensu, mogą być czymś normalnym. Bo tak samo, jak nie jesteśmy w stanie nieustannie być szczęśliwymi i uśmiechać się, tak i być może ten sens życia, możemy w pewnych sytuacjach tracić lub trochę gubić. W końcu czasami nasza codzienność jest nieprzewidywalna i relatywnie nie trudno jest się w niej zatracić. Niemniej jednak nadal skłaniam się bardziej ku temu, że bez względu na okoliczności, sens życia powinien w nas być i zawsze powinien być przez nas odkryty.

A jak to zrobić, już wiemy.

Trzeba się otworzyć i być aktywnym. Próbować nowych rzeczy i sprawdzać się jako człowiek. Nie jako ojciec, rodzic, pracownik, sportowiec, czy działacz społeczny. Po prostu jako człowiek. Wtedy stajemy „czyści” na początku odkrywania siebie i łatwiej jest nam odszukać w sobie czynnik, który sens życia zdefiniuje.

rozmowa

Kwintesencja życia.

Z sensem życia jest trochę tak samo, jak z wytłumaczeniem silnej woli. Przywołałem akurat ją, bo i o niej już raz pisałem, i wiem, że wytłumaczenie tego zjawiska na przestrzeni jednego artykułu, który ma być w miarę „czytodajny” dla Was (to znaczy o w miarę rozsądnej długości), jest bardzo trudne. Wręcz niemożliwe. Mimo to uważam, że tym tekstem, choć trochę nakierowałem Was na to zjawisko. Ciekawscy mogą sami zgłębiać ten temat i podzielić się ze mną owocami swojej pracy. Kto wie, może właśnie w tym, tkwi Wasz sens? Natomiast leniwi, mogą czekać, zanim ponownie nie poruszę tego tematu i zagłębię się w niego mocniej. Wasz wybór!

Sens życia jest ważny tak naprawdę z wielu powodów, ale jeden szczególnie wysuwa się na pierwszy plan. To on nadaje naszemu życiu smaku. Gdybym miał to w jakiś sposób zobrazować, to powiedziałbym, żebyście wyobrazili sobie coś, czego wyjątkowo nie lubicie robić i w czym kompletnie nie widzicie przyszłości. Jak już to zrobiliście, to teraz pomyślcie, że robicie to do końca swojego życia. Niezbyt ciekawa wizja, prawda? No właśnie.

Dokładnie tak widzę życie, pozbawione sensu.

Nie chcę poruszać bardziej dramatycznych nut i głosić Wam kazań. Mógłbym przecież napisać, że jesteśmy istotami uprzywilejowanymi i wręcz naszym obowiązkiem, jest odpowiednie wykorzystywanie daru, jaki mamy, choćby z powodu wdzięczności. Ale przecież to byłoby już zbyt pretensjonalnie. W ten sposób musiałbym też tępić wszystkich, którzy palą, piją alkohol i są otyli, a tego robić nie chcę, bo moim zadaniem nie jest wchodzenie w Wasze życie, ale zwracanie uwagi na pewne zagadnienia. Ja jestem tylko taką iskierką, która może, ale nie musi spowodować u Was zmiany. To, czy tak się stanie, zależy od Was.

Spokojnie. W końcu go znajdziesz!

Adekwatnie do tematu tekstu, napiszę, iż dla mnie, między innymi sensem życia, jest pobudzanie innych do działania. Tutaj możemy pójść ponownie dalej i zastanowić się, czy sens życia jest jeden dla wszystkiego, co robimy, czy może być różny w zależności od tego, czym się akurat paramy. To są naprawdę trudne pytania, na które znalezienie odpowiedzi pozostawiam do refleksji Wam wszystkim.

Moim zdaniem sens życia jest jeden i odnosi się do całego naszego istnienia. Jednak możemy go postrzegać pod wieloma różnymi postaciami, które objawiają się poprzez to, co robimy na co dzień. W ten więc sposób, możemy odczuwać sens życia, graniczący z euforią, kiedy biegamy i sens życia mniej odczuwalny, ale za to bardziej stały, kiedy wykonujemy zajęcie, ukierunkowane mocniej na długofalowość. W obu przypadkach ten sens życia się pojawia i uważam, że mniej ważną kwestią jest, jaki on jest i czy zawsze jest jednolity, od tego, czy w ogóle on występuje. Bo w dobie dzisiejszego zatracania się i poszukiwania własnej tożsamości, posiadanie sensu istnienia, wcale nie musi być tak pewne, jak mogłoby się wydawać.

sens życia ludzkiego

Doszliśmy do końca naszych rozważań, ale wierzę, że jest to równocześnie początek Waszego myślenia nad sensem życia. Jeśli go do tej pory nie znaleźliście – nie przejmujcie się. Szukajcie go i działajcie w swoim tempie. Jestem pewien, że on się pojawi, tylko w swoim, bliżej nieokreślonym czasie.

Trzymajcie się mocno tego, co sprawia Wam największą radość, bo to bardzo często tam tkwi sens całego naszego istnienia.

Bądźcie silni. Żyjcie sensownie. Do następnego!

Codzień wracając z pracy chcesz zajechać na siłownię i poćwiczyć, ale jakoś bliżej Ci do kanapy i ulubionego serialu w domu?

Masz zaległą pracę do zrobienia, obowiązki się piętrzą, ale bardziej ciągnie Cię do tej właśnie kupionej książki lub gry?

Wiesz, że ćwiczenia są ważne ale po męczącym dniu marzysz tylko o zakopaniu się pod kołdrę, a w głowie toczysz nieustannie walkę co jest ważniejsze.

Takie same rozterki przeżywała profesor Uniwersytetu w Pensylwanii – Katy Milkaman.

Prokrastynacja to dobrowolne zwlekanie z realizacją zamierzonych działań, pomimo posiadanej świadomości pogorszenia sytuacji wskutek opóźnienia[1]. Mechanizm prokrastynacji polega na tym, że dzięki odłożeniu wykonania czynności na później początkowo następuje poprawa samopoczucia. Pojawiają się radość oraz ulga, że nie trzeba działać natychmiast. Ponadto można zaangażować się w bardziej przyjemne, aktualne zadania.

Co jeśli sami sobie ustalimy reguły?

Co się stanie jeśli pozwolę sobie na oglądanie ulubionego serialu/ czytanie książki tylko jeśli pójdę na siłownie?

Codziennie walczysz ze sobą żeby na koniec dnia pojechać na siłownię, choć wiesz że jest to dobre dla Ciebie. Co dzień walczysz z pokusą by wieczorem zamiast oglądać ulubione programy zająć się zaległą pracą.

A co jeśli te dwa pragnienia ze sobą połączymy?

Dzięki tej technice powstał sposób na prokrastynację. Jej strategia zadziałała. Odniosła nawet lepszy skutek, gdy zaczęła chodzić częściej na siłownię, bo dzięki temu mogła siebie nagrodzić ulubionym programem lub książką.

Milkman nazwała ten proces „temptation bundling”, czyli tłumacząc dość dosłownie „pokusa wiązanej”.

Polega ona na wiązaniu zachowań, które chcesz wykonać z zachowaniami, które należy zrobić, ale często je zaniedbujesz.

Jak wspomniana siłownia, zaległa praca, sprawozdanie czy projekt, które odkładasz na ostatnią chwilę.

Katy będąc pod wrażeniem jak w prosty sposób zwiększyła swoją efektywność w wielu obszarach postanowiła zbadać, czy jej pomysł zadziała też na innych.

Razem z kolegami zbadała nawyki 226 studentów swojego uniwersytetu.

Po przetestowaniu grupy pod kątem stosowania procesu „pokusy sprzedaży wiązanej” okazało się, że grupa badawcza wykonywała ćwiczenia fizyczne od 29 % do 51 % chętniej niż grupa kontrolna.

Metoda okazała się skuteczna. Dzięki nagradzaniu samego siebie, za coś co zrobiłeś tuż po wykonaniu zadania, wykonujemy je chętniej i częściej. Przynosi nam to korzyści w obu aspektach (jeśli nagrodą po ćwiczeniach na siłowni nie jest kawałek tortu ;)).

Jak stworzyć swoją „pokusę wiązaną”?

Stwórz listę z dwoma kolumnami.

W pierwszej napisz wszystkie pokusy i przyjemności, które lubisz i chcesz zrobić.

W drugiej zapisz wszystkie zachowania i zadania, które należy zrobić, ale często je odwlekasz.

Wypisz jak najwięcej rzeczy.

Teraz przyjrzyj się liście i pomyśl, które „chcę to zrobić” można połączyć z „należy to zrobić” np. słuchać audiobooków podczas ćwiczeń na siłowni, pójść na pedicure i w tym czasie odpowiadać na zaległe maile, zając się prasowaniem podczas oglądania ulubionego programu.

Wiele rzeczy przyczynia się do naszego sukcesu. Jednym z nich jest nadawanie ważności i pilności zadaniom.

Ćwiczenia na siłownie nigdy nie będą dla Ciebie pilnym zadaniem w danym dniu, ale konsekwentne ćwiczenia wpłyną na poprawę twojego życia i zdrowia.

Metoda „pokusy wiązanej”, jest prostym sposobem realizacji tych zadań, które są zawsze ważne, ale nigdy nie czują pilne.

Dzięki natychmiastowej gratyfikacji po wykonaniu zadań, nagrodą, która wcześniejsze wywoływała u nas wyrzuty sumienia, bo zaniedbywaliśmy coś innego, łatwiej jest zrealizować trudniejsze zadania, które opłacą się nam na dłuższą metę.

A co ty odkładasz na później?

 

 

Po więcej ciekawych treści zapraszam cię na : monikagozdz.pl/blog

#kolejne artykuły