Przełam się i bądź szczery! | worldmaster.pl
#

Od dzieciństwa jesteśmy uczeni, że czegoś nie wypada robić, mówić, myśleć. Powodem tego są przekonania rodziców, dziadków czy ogólnie innych osób, które nas do tego nawołują.

Z pewnością nie raz każdy z nas spotkał się z taką sytuacją. Chociażby kiedy jako dzieci powiedzieliśmy coś “czego nie wypada” i zostaliśmy pouczeni.

Prosty przykład, gdy dziecko mówi do mamy: “Mamusiu, a czemu ta Pani jest taka nie miła?” na co w odpowiedzi słyszy : “Cicho, nie mów tak, bo nie wypada”. Yhym. A czy wypada być nie miłym? I to do takiego stopnia, że zauważa to małe dziecko? Dlaczego uczymy dziecko, aby nie wyrażało swojej szczerej opinii, która może być niezbyt przyjemna? Dlaczego mówimy to co należy, nawet jeśli jest to niezgodne z prawdą? Czy szczerość nie powinna być ważniejsza?

“Lepsza jest gorzka prawda, niż najpiękniejsze kłamstwo”

 

Myślę, że to dość ważne. Nie mówiąc wprost tego co myślimy, wyrabiamy w sobie odruch kłamstwa. Następnie uczymy tego swoje dzieci. A przecież maluchy są szczere do bólu. I to jest niesamowite. Nie boją się mówić prawdy, ani tego co myślą. Wyrażają swoją szczerą opinie, na podstawie tego co się dowiedziały, co widzą, co czują. Niestety, w ciągu dorastania zostaje im to wybite z głowy po to, aby podporządkować się innym, być dobrym dla innych, zachowywać się „kulturalnie”. A czy zwrócenie komuś uwagi jest oznaką braku kultury?

Bycie kulturalnym, dobrym, wcale tego nie wyklucza. Tak samo jak bycia szczerym i wyrażania własnej opinii. Jest to wyłącznie kwestia odpowiedniego doboru słów, jak i tonu wypowiedzi. Jeśli ktoś jest dla nas niemiły i arogancki, dlaczego mamy to akceptować? Wystarczy w ładny sposób zwrócić mu uwagę. “Rozumiem, że ma Pani dużo pracy i zapewne jest zmęczona. Wierzę, że takich ludzi przewija się w ciągu dnia sporo. Pewnie przez to jest Pani tak rozdrażniona”. W takiej sytuacji nie tylko dajemy Pani do zrozumienia, że z nieznanych powodów jest niemiła, ale także wykazujemy współczucie  i zainteresowanie jej osobą. Jednak wymaga to od nas zupełnie innego podejścia. Oczywiście, bardzo często możemy po drugiej stronie spotkać agresywną odpowiedź. Jednak, mocno wierzę, że mimo wszystko może coś do tej osoby trafi i skłoni ją do refleksji.

Wyrażanie opinii

Idealny przykład nieszczerych opinii znajdziemy w branży gastronomicznej. Zastanów się ile razy zjadłeś coś co niekoniecznie Ci smakowało, ale kiedy kelner zapytał „Czy wszystko w porządku? Smakuje Pani/Panu?” Twoja odpowiedź była twierdząca? Jeśli potrafisz wyrazić szczerą opinie, bardzo Ci gratuluję! To rzadko spotykane. A szkoda… No bo jeśli przychodzi klient i po zjedzonym daniu kelnerka pyta o opinie, a w odpowiedzi otrzymuje informacje “wszystko w porządku” to jest pewna, że wszystko było w porządku. Taką informacje przekazuje dalej. I tak koło się toczy. Klient wychodzi niezadowolony, a restauracja cieszy się, że wszystko było w porządku. Tyle, że ten klient nigdy nie wraca i nie wiadomo w sumie czemu…

Gdyby klient wyraził szczerą opinię z pewnością byłaby ona wartościowa dla restauracji. W końcu na postawie opinii tworzona jest kuchnia. Jeśli raz, drugi, trzeci klienci zwracają uwagę na tę samą rzecz, można wnioskować, że coś jest nietak i warto to zmienić. Jeśli każdy z klientów wyrażałby swoją szczerą opinię, zdecydowanie łatwiej restauracji byłoby coś poprawić. Nikt przecież nie jest jasnowidzem. Takie przykłady spotkamy nie tylko w restauracji, ale i w wielu innych miejscach, które odwiedzamy, ale i codziennym życiu.

być nie miłym ,szczerość, uczymy dzieckoPodporządkowywanie opinii

„Nie powiem, że film był fajny, bo nikomu się nie podobał- wyjdę na idiotkę!”
Czemu podporządkowujemy swoją opinię pod innych? Nie potrafimy mieć swojego zdania? Każdy jest inny i coś innego mu się podoba. Inna dziewczyna, chłopak, inne mieszkanie, inny wystrój, inna muzyka, inne miasto. Wszystko. Nie znaczy to, że ktoś jest gorszy. Dobrze mieć swoje zdanie, nawet jeśli jest inne. Warto je także wyrażać. Kiedy ktoś powie Ci, że jesteś głupi, bo tak myślisz- zlej to. To on jest głupi, że widzi tylko to co on uważa za słuszne. Nie można narzucać komuś co ma myśleć, lubić, jeść, słuchać, ubierać. To indywidualny wybór każdej jednostki na tej ziemi. Dlatego nie bój się i bądź szczery w wyrażaniu swojej opinii!

Opinie w internecie

Internet ułatwił wyrażanie swoich opinii, czasem aż nad szczerych. Hejterstwo niekiedy sięga zenitu. W wirtualnym świecie roi się od złości i negatywnych komentarzy. Czasem mam wrażenie, że ludzie w ten sposób po prostu się wyżywają. Niby niewidoczni. Znający się na wszystkim. W końcu mogą wyrazić swoją opinie, skrytykować oraz wylać swe żale. Zastanawiam się tylko, czy również w życiu realnym są takimi szczerymi i walecznymi osobami? Wydaje mi się, że niestety nie. I zdecydowana większość tylko w internecie czuje się tak swobodnie. Skoro potrafimy robić to w internecie, nauczmy się to robić w życiu realnym.

Konsekwencje nieszczerości

Nieszczerość ciągnie za sobą wiele konsekwencji. Chociażby w relacjach. Jeśli kobieta jest z czegoś niezadowolona, ale nie powie konkretnie o co jej chodzi, to skąd ten biedny chłop ma to wiedzieć? Kobiety, pobudka! Bądź szczera wobec swojego faceta i powiedz wprost co Ci nie pasuje! Tak samo działa to w drugą stronę. Facecie!

Kobieta pyta Cię o opinię odnośnie stroju, fryzury- szczerze się wypowiedz. W końcu ona robi to dla Ciebie! Kiedy przyjaciółka pyta Cię jak wygląda w tym swetrze, powiedz jej co naprawdę sądzisz. W końcu ufa Ci i wierzy, że chcesz dla niej jak najlepiej. W związku z tym, liczy, że Twoja opinia będzie szczera. Mówiąc od razu, czy coś jest dobre, czy złe, zawsze jest szansa na poprawę. Czy to w ubiorze, jedzeniu, wystroju, czy czymkolwiek innym. Każdemu może zdarzyć się pomyłka, błąd. Jesteśmy tylko ludźmi. Nie jesteśmy nieomylni, dlatego chcemy by, inni wyrażali swoje zdanie, z innej perspektywy. A szczerość w nich jest bardzo ważna!

być nie miłym ,szczerość, uczymy dziecko

Zatem, nauczmy się być szczerzy. To ułatwi życie nam, naszym bliskim i wszystkim ludziom dookoła. Szczerość jest bardzo ważna, ale i cenna. Wiem, że czasem nie jest łatwo mówić prawdę- boimy się kogoś reakcji, nie chcemy kogoś urazić lub sprawić mu przykrości. Wolimy milczeć, bądź uśmiechać się i udawać, że wszystko jest super. Myślę, że jeśli się przełamiemy i odpowiednio się wypowiemy będzie to tylko korzyścią. Dla nas- że daliśmy szczerą opinie i dla kogoś- że otrzymał prawdziwy feedback. A jeśli chcemy czyjejś opinii liczmy się również z tym, że nie zawsze będzie ona pozytywna. Najważniejsze, aby była SZCZERA!

Codziennie podejmujemy różnego rodzaju decyzję. Poczynając od tego czy wstać, o której, w co się ubrać, co zjeść na śniadanie i wiele innych.

Decyzję podejmujemy w domu, w pracy, we wszystkich sferach swojego życia. Jedne są kluczowe, inne mniej ważne. Jednak każda wymaga wyboru. Niektórym przychodzi to łatwiej, innym zaś bardzo ciężko.

Sposób podejmowania decyzji wyrabiamy w sobie przez całe życie i ma na to wpływ wiele elementów: doświadczenie, wiedza, opinia publiczna, wartości życiowe, religia, poglądy. Oprócz tego rodzina, osoby bliskie, strach przed krytyką, porażką, lęk, niepewność. Ze względu na to, że jest tak dużo czynników wpływających na ostateczne słowo, trzeba mieć na uwadze, że podjęta decyzja jest najlepszą według Ciebie w danym momencie.

Dlaczego według Ciebie i w danym momencie?

Ponieważ rozpatrując jaką kol wiek decyzję i biorąc pod uwagę rzeczy o których wspomniałam wyżej, rozwiązania mogą się od siebie różnić z wielu względów. Radząc się kogoś, każdy patrzy ze swojej perspektywy, doświadczenia, wiedzy. Ile ludzi tyle zdań. Coś może być zgodne z Twoimi wartościami, ale nie koniecznie z opinią publiczną.  Dlatego decyzja powinna być najlepsza dla Ciebie i zgodna z Twoimi wartościami. Jeśli chodzi o czas podejmowania decyzji to wszystko tak szybko się zmienia, że dziś coś jest wspaniałe, a jutro już może być wielkim błędem. Porównałabym tutaj życie do takiej giełdy, gdzie jednego dnia akcje rosną, jest szał, euforia, inwestowanie, a kolejnego wielki krach.
Dlatego … „Kuj żelazo póki gorące”
Odkładanie decyzji w czasie ma również swoje konsekwencje. Ta cała obawa i strach tak nas paraliżują. W końcu okazuje się, że już „po ptokach”. Dziewczyna, którą chciałeś zaprosić na studniówkę idzie z innym. Pracodawca, u którego chciałaś pracować, już usunął ogłoszenie, bo kogoś znaleziono. A firma, którą chciałeś założyć, właśnie rozkręca Twój sąsiad. I potem plujemy sobie w twarz, czemu nie zdecydowaliśmy się wcześniej…

Wczo­raj do Ciebie nie na­leży. Jut­ro niepew­ne. Tyl­ko dziś jest twoje. – Jan Paweł II


Dlaczego boimy się podejmować decyzje?

Wydaje nam się, że gdy ktoś pomoże nam w podjęciu decyzji, będzie współodpowiedzialny za nią- w razie porażki. Łatwiej wówczas powiedzieć „Tak postanowiliśmy. Tak musieliśmy. Taką podjęliśmy decyzję”, niżeli obarczyć się całościową winą. Jednak to my jako jednostka postąpiliśmy tak, a nie inaczej. Wybraliśmy tę drogę, a nie inną. Z pośród kilku rozwiązań wybraliśmy właśnie to z pewnego (czasem może i nieznanego) powodu. Zatem chyba najbardziej boimy się odpowiedzialności, ale i porażki..

Bo… Jaką mam pewność, że to dobra decyzja?

Czy gdybyśmy mieli pewność, że małżeństwo będzie udane, stresowalibyśmy się przed ślubem?
Czy gdybyśmy wiedzieli, że nasza nowa firma będzie dobrze prosperowała, to martwilibyśmy się o jej funkcjonowanie?
Otóż tak. Pojawiłyby się kolejne pytania, które wciąż nie dałyby pewności, że owa decyzja jest dobrą. I koło się zamyka. Nigdy nie będziemy mieć takiej pewności, bo całe życie jest niepewne. Nigdy nie wiemy co wyskoczy zza rogu. Dlatego trzeba to zaakceptować i nie pogrążać się w wymyślaniu tysięcy scenariuszy. Wiem, że czasem decyzje bywają bardzo trudne. Trzeba je przemyśleć wzdłuż w szerz i jeszcze dookoła. Jednak warto pamiętać, że nie można się całe życie bać, odkładać pewnych rzeczy, a czasem dobrze jest nawet zaryzykować. Pasuje mi tutaj pewne przysłowie “Lepiej spróbować i żałować, niż żałować, że się nie spróbowało”.

Zatem jak podejmować decyzje?

Nie ma żadnego sprawdzonego sposobu, który dawałby 100% pewności, że podjęta decyzja będzie słuszną, poprawną i niezawodną. Każdy mierzy się z decyzjami po swojemu i wypracowuje swój własny sposób. Ja zaś zdradzę Ci dziś mój sposób, dzięki któremu łatwiej podejmuje decyzje.

  1. Wypisuję plusy i minusy każdej z możliwości – przy kilku opcjach jestem w stanie zobaczyć, która ma więcej plusów, a która minusów – jakie są cechy danej decyzji, co mi ona da lub odbierze.
  2. Rozmawiam z bliskimi osobami –wysłuchują mojego zdania, a następnie ja ich, dzięki czemu uzyskuję opinie z innej perspektywy. WAŻNE! Nie pozwalam by narzucano mi rozwiązanie.
  3. Sięgam po radę osoby, która może się na tym znać (zależy jakiego rodzaju jest to decyzja. Jaka by nie była zawsze jest ktoś kto będzie się na tym znał i może udzielić informacji czy to dobry wybór) – Znajduję osobę, która jest w fachu, robi to, zna się na tym.
    Przykład: Kupujesz dom – znajdź znajomego, który zna się na nieruchomościach, albo chociaż na budowlance by pomógł ocenić Ci stan mieszkania. Jeśli kupujesz auto, zabierz fachowca ze sobą na spotkanie lub po prostu jedź autem do warsztatu na kontrolę. Chcesz iść na jakieś studia, lecz nie wiesz czy to dobry kierunek? Zapytaj kogoś kto pracuje w tej branży. Dowiedz się czy jest to opłacalne, czy łatwo znaleźć pracę oraz jakie predyspozycje są ważne. Dzięki temu Twoja decyzja będzie poparta fachową opinią
  4. Korzystam z intuicji – dzięki pracy nad intuicją z moją trenerką nauczyłam się wykorzystywać intuicję i korzystać z jej rad. To dobra przyjaciółka. Jest to świetny sposób i bardzo przydatny w tych prostych codziennych sprawach, jak i bardzo ważnych i trudnych. Jednak wymaga czasu oraz treningu. Jeśli jesteś ciekaw jak to się dzieje, zapraszam na stronę Kamili, gdzie dowiesz się więcej na ten temat.

Reasumując jedne decyzje bywają banalne inne są katorgą.

Wszystkie natomiast wymagają naszego zaangażowania mniejszego lub większego. Jednak to my powinniśmy je podejmować. Nawet jeśli są nie do końca trafne. Weźmy pod uwagę, że z iluś rozwiązań wybraliśmy właśnie to. I choć czasem jesteśmy tym faktem zniesmaczeni, niezadowoleni z jej konsekwencji, a nawet przeklinamy swój wybór, warto dostrzec to, że wynikał on z naszych wartości. A jeśli konsekwencje bolą, to może warto się nad tym pochylić i wyciągnąć wnioski. Może to być początkiem nowych wyborów.

POWODZENIA!

Zapewne każdy choć raz w życiu spotkał się ze stwierdzeniem, że coś w życiu musi zrobić. Wykształcić się, zajść w ciążę, kupić mieszkanie, założyć rodzinę, podjąć w końcu poważną pracę…

Jasne, jest to w pewien sposób ważne. Tylko czy to nie są utarte stereotypy dotyczące życia? Tego jak powinniśmy żyć, co powinniśmy robić, jak się zachowywać? A może są to nie spełnione marzenia rodziców, wyimaginowane oczekiwania dziadków, panujący trend, wytarte szklaki rodzinne powodujące, że chcemy sprostać i pokazać że nie jesteśmy gorsi?
Obarczeni tymi przymusami budujemy w swojej głowie listę rzeczy MUST DO. Tylko czy odhaczając punkt po punkcie odczuwamy z tego satysfakcję? Cieszymy się tymi osiągnięciami? Jest nam dobrze, gdy prowadzeni za rękę przeżywamy to życie? Jeśli tak, wszystko jest ok. Jednak wiem, że część robi coś, bo MUSI. Tylko czemu? W końcu nawet będąc małym dzieckiem powinniśmy mieć prawo wyboru- na jakie zajęcia dodatkowe chcemy uczęszczać, co robić. Co nam się podoba lub wręcz przeciwnie.

założyć rodzinę, zajść w ciążę, kupić mieszkanie, życieRodzic nie powinien nam narzucać co musimy, lecz pytać co chcemy.

Później powinno być już w ogóle z górki. W końcu jesteśmy coraz starsi. Mamy prawo wyboru i głosu. Jednak okazuje się, że nie zawsze. „Bo jeśli nie pójdziesz na te studia, tylko inne, to nie będę Cię utrzymywać” ! Świetnie! Cóż za wsparcie! Tylko chyba tutaj zabrakło rozmowy… i pytań typu czego JA CHCE? Czemu chce iść na taki kierunek? Może to moja pasja, marzenie, które chce spełnić? Nie chce Was namawiać do buntu. Jednak wiem, ile ludzi żyje w niezgodzie ze sobą, by dopasować innym. Zaimponować. Upodobać się. Potem jednak często bywa tak, że te starania i tak nie są docenione. A my tym bardziej jesteśmy zdegustowani.

Dlatego, chciałabym Cię zachęcić do pisania własnego scenariusza życia. Twoje życie to Twój wybór, a nie kogoś. Każdy otrzymuje własne życie i powinien postępować w nim tak jak on uważa, że należy. Zawsze łatwiej jest mówić komuś co powinien zrobić, jak się zachować, postąpić, co wybrać. Czasem nawet łatwiej jest przyjąć czyjeś rozwiązanie- „bo pewnie mama ma rację, a ja coś sobie wymyśliłam”. Tylko skąd masz pewność, że to proponowane rozwiązanie jest dobre? Również żadnej. Ja wychodzę z założenia, że robiąc po swojemu nawet jeśli coś się nie uda, mam satysfakcję. Bo postępuję tak jak uważam. Wybierając czyjeś rozwiązanie, które skończy się nie powodzeniem, pozostawia ono niesmak i pytania „Czy gdybym zrobiła po swojemu byłoby inaczej?”.

By żyć po swojemu trzeba nauczyć się przeciwstawiać i dążyć własną drogą. Postępować zgodnie ze swoim sumieniem, ze swoim myśleniem i swoimi potrzebami. Dopiero wówczas zaczyna się czerpać radość i satysfakcję z życia. Bo to Ty… wiesz kim chcesz być, gdzie pracować. Czy chcesz mieć dzieci, czy nie. Czy chcesz huczne wesele na 200 osób czy na bezludnej wyspie, gdzie będziesz tylko Ty i Twoja druga połówka. Czy chcesz umieć 5 języków, czy tylko 1. Czy chcesz ćwiczyć karate, czy może zumbę. Wiesz co chcesz robić w wolnym czasie. Jak się ubierać. Czy mieszkać w Polsce czy za granicą. Czy kupić mieszkanie, czy wynajmować. Czy chcesz porzucić wszystko i ruszysz zwiedzać świat.

Bo to Ty sam jesteś kowalem swojego losu!

Nie ważne czy jesteś kobietą, mężczyzną, czy masz 15 czy 35 lat. Masz prawo robić i postępować jak TY chcesz. Najważniejsze jest, odpowiedzieć sobie na pytanie: „Czego ja tak naprawdę pragnę w tym swoim życiu?” . Uwierzyć w to i dążyć do tego!

Pamiętaj! Nawet jeśli podejmiesz złą decyzję. Jeśli się nie uda. Nie przejmuj się. Pewnie jeszcze nie raz tak będzie. W końcu takie jest życie. Nie zawsze jest zielone światło. Nie zawsze jest się na fali. Tak już po prostu jest. Jednak to nadal Ty decydujesz czy będziesz się dopasowywać do danej sytuacji, czy starać się ją zmienić tak by była korzystna dla Ciebie. DZIAŁAJ! Nie poddawaj się przymusom innych. Nie przejmuj się krytyką. Nie ubolewaj nad niezgodą. Nie podążaj za wszystkimi. Ważne, by mieć swoje zdanie, swoją wizję i się tego trzymać. Bo każdy patrzy z innej, swojej perspektywy. To, że ktoś ma odmienne zdanie również nie znaczy, że chce źle dla Ciebie. Nie unoś się, gdy się nie zgodzi. Lecz przedyskutuj daną kwestię i wytłumacz swoją decyzję. Prędzej czy później ją zaakceptuje. Jeśli oczywiście jest rozsądny i rozumie czym jest samorealizacja 😊

POWODZENIA !

Wydawałoby się, że przejaw odwagi można zobaczyć podczas skoku spadochronowego, na bungee, bądź szybkiej jazdy samochodowej.

Czy rzeczywiście odwaga przejawia się tylko w takich sytuacjach? Czy w codziennym życiu jest nam ona potrzebna? Czy w wielu kwestiach jest ważna? Czy dzięki życiowej odwadze łatwiej się żyje? I przede wszystkim czy można się jej nauczyć?

Myślę, że odwaga jest bardzo ważna w naszym życiu, abyśmy mogli zacząć żyć tak jak chcemy. Mianowicie, odwaga przyda się przy zmianie pracy, zakończeniu związku, podjęciu decyzji o zmianie miejsca zamieszkania, bądź wielu innych sferach naszego życia.

Dzięki odwadze możemy podejmować łatwiej decyzje, nawet jeśli są one trudne. Jednak czy dla każdego dany czyn będzie wymagał odwagi? Nie do końca. Ponieważ każdy z nas jest inny. Dla jednej osoby oznaką odwagi będzie jazda samochodem, bo ktoś nie boi się samodzielnie poruszać po mieście, umie zapanować nad pojazdem.

Dla kogoś innego będzie to skok ze spadochronem, który wiąże się z wyskokiem z samolotu wiele metrów nad ziemią i pędzącym bezwładnie ciałem wśród chmur. Dla kolejnej osoby odwagę posiadają Ci, którzy wyruszają w świat zarabiać pieniądze lub podróżować. I każdy ma rację.

Każdy z tych czynów wymaga odwagi. Każdy krok w naszym życiu, który stawiamy, to krok w niepewność i w nieznane. Odwaga jest niezbędna do ich wykonywania. I czy to będzie realizacja marzeń, poprawa życia prywatnego czy zawodowego, musisz się odważyć.

odwaga

Podczas, gdy zakładałam swoją pierwszą działalność potrzebowałam bardzo dużo odwagi.

Czy ją miałam? Teoretycznie tak, ale praktycznie… cholernie się bałam. W  sercu, głowie rozgrywała się walka. Walka o to co dobre, co warto, co należy zrobić. Pojawił się strach, obawa przed porażką, przed opinią innych. Pytania, jak to będzie? Czy to się uda? Co jeśli się nie uda? Jednak zdecydowałam się. Wierzyłam, że to co robię ma sens.

Odważyłam się postawić na swoim.

Odważyłam się spróbować.

Odważyłam się odrzucić opinię innych.

Odważyłam się…

Mimo, że nie było łatwo. Mimo, że zakończyło się ciężko. Mimo, że czas ten kosztował mnie bardzo dużo energii, pieniędzy i pozostawił wiele zobowiązań. Mimo, że działalność nie istnieje. Mimo, że słyszałam wiele razy „Mówiliśmy, że tak będzie”, „Trzeba było posłuchać”, „Na co Ci to było”. Wiem, że było WARTO!

Pokonałam swój strach, lęk, obawy. Nauczyłam się wiele rzeczy, które są mi przydatne teraz w życiu. Poznałam wspaniałych ludzi. Dokonaliśmy tego, co było naszym celem. Było WARTO!

BO TRZEBA SPEŁNIAĆ MARZENIA I PRÓBOWAĆ ŻYĆ PO SWOJEMU!

Nawet jeśli coś się nie uda, należy potraktować to jako lekcję i wyciągnąć wnioski. Przemyśleć. Być może to znak, że nie tędy droga… I tak to potraktowałam. Wyciągnęłam wnioski, zakasałam rękawy i ruszyłam do przodu by dalej mierzyć się ze swoją drogą.  By znów wystawić swą odwagę na próbę.

Dziś odważyłam się wrzucić swój pierwszy wpis, przez co zaczynam swoją nową przygodę. Muszę odważyć się to robić. Choć po raz kolejny cholernie się boję i zastanawiam się czy to ma sens i borykam się z wieloma myślami to idę za głosem swojego serca.

Chcę pokazać Wam, że WARTO! Mimo, że może spotkać się to z krytyką, niezrozumieniem, odrzuceniem. Będę odważna, bo chcę spełniać swoje marzenia. Chce mówić do ludzi, motywować ich by też się odważyli… Dlatego ten wpis. Dlatego ta historia.

Jednak nie zawsze odwaga zmienia tylko nasze życie…

Czasem odważny czyn ma wpływ na kogoś lub nawet na całą społeczność. Gdy ojciec lub matka wyjeżdża za granicę, by zapewnić rodzinie byt, musi znaleźć w sobie odwagę, choć jest wiele nie wiadomych, nie wie czy to ma sens, czy się uda. Jednak próbuje.

Gdy alpinista podejmuje się wspinaczki na kolejny szczyt, musi mieć odwagę by przezwyciężyć swoje słabości. Wszystko to w imię marzeń. Uzależniony, gdy zgłasza się po pomoc, ma odwagę by przyznać się, że ma problem. To pozwala zmienić jego życie.

Każda osoba, która przyczyniła się do rozwoju świata, technologii, nauki także wykazała się odwagą. Dzięki nim możemy teraz korzystać z telefonów, samolotów, komputerów, światła i wielu innych rzeczy…

dziewczyna

Jednak wszystkich tych ludzi łączy jedno… przed podjęciem działań odczuwali to samo…

Strach. Lęk. Niepokój. Niezliczona ilość niewiadomych. Czy się uda, czy warto, czy to coś zmieni? Jak będzie? Co jeśli odniosę porażkę?

Jednak każdy kto podejmuje takie lub inne ryzyko, przezwycięża to, bo inaczej nie osiągnie swojego celu. Nie będzie mógł utrzymać rodziny, spełnić marzeń, zmienić swojego życia. Zatem ruszają, w drogę, w nieznane, w niepewne, pełni obaw… I ZWYCIĘŻAJĄ!

Nie zawsze. Bo nie zawsze się udaje. Nie zawsze jest łatwo. Nie zawsze jest wsparcie.

Tylko jak wyglądałoby życie bez odwagi?

Świat stałby w miejscu. My stalibyśmy w miejscu. Nikt nie realizowałby swoich planów, marzeń. Całe życie stojąc przy ścianie. W strachu, obawie. Bez perspektyw, radości, szczęścia i poczucia spełnienia.

book

Dlatego walcz. Próbuj. Odważ się.

Strach ma wielkie oczy do momentu, aż nie odważysz się z nim zmierzyć. Wówczas okazuje się, że nie jest taki straszny.

A jeśli zrobisz go swoim sprzymierzeńcem, będzie żyło Ci się zdecydowanie łatwiej. Da się go pokonać. Tylko pamiętaj! Wszystko z głową. A zanim rozpoczniesz wielkie zmiany… Zacznij od małych rzeczy.

By nabyć odwagi musimy sami ciągle próbować. Podejmowanie wielkich, trudnych decyzji wymaga dużej odwagi. Dlatego spróbuj codziennie wystawiać swoją odwagę na próbę. Jeśli masz problem z rozmowami po angielsku, a chcesz zmienić pracę, gdzie będzie on potrzebny znajdź kogoś z kim będziesz ćwiczyć.

Poproś o pomoc by się przełamać i otworzyć na rozmowę. Chcesz pokonać swój lęk? Wystaw się na próbę! Jeśli przełamiesz się w prostych kwestiach, łatwiej będzie Ci odważyć się na wielkie czyny.

Ponadto do każdego DUŻEGO CELU prowadzą MAŁE KROCZKI. Nie rzucaj się od razu na głęboką wodę. Rozpisz cel na mniejsze, by powoli oswajać się z daną decyzją i stopniowo nabierać odwagi do podjęcia ostatecznych kroków.


notes Wydawałoby się, że przejaw odwagi można zobaczyć podczas skoku spadochronowego, na bungee, bądź szybkiej jazdy samochodowej. 3 kroki by zmienić pracę.

Ćwiczenie na dziś :

  1. Wypisz 3 najważniejsze rzeczy w życiu do których osiągnięcia blokuje Cię brak odwagi.
  2. Wypisz teraz do każdej z nich po 3 kroki, które pomogą Ci przełamać się i zbliżyć do realizacji tego celu.

Przykładowy CEL: Chciałabym się wyprowadzić.

3 kroki potrzebne do realizacji celu:

  1. Zmienić pracę lub porozmawiać o podwyżce.
  2. Poszukać informacji na temat mieszkań.
  3. Ustalić miesięczną kwotę, którą będę odkładać na mieszkanie.

POWODZENIA!

Tożsamość każdego człowieka to bardzo delikatny temat. Nikt nie chce jej zgubić, jednak chcąc podobać się każdemu, możemy ją zatracić. To się wiąże niejako z pułapką perfekcjonizmu, w którą często wpadamy. Chcemy nie tylko robić wszystko najlepiej, ale także podobać się wszystkim dookoła. To zachowanie mogą także potęgować poszczególne cechy charakteru, takie jak: uległość, wrażliwość, łagodność. Dodatkowo przyjęło się, że egoizm jest czymś chorobliwie złym. W końcu to zazwyczaj Ci najbardziej ułożeni i niesprawiający żadnych problemów są tymi, których wszyscy chwalą. Nie chcę jednak wysuwać teorii, że należy być złym i niepoprawnym lub to Ci negatywnie nastawieni, zawsze są nielubiani przez środowisko. Wszystko zależy tak naprawdę od własnych, specyficznych właściwości jednostki oraz jej otoczenia. Nie da się jednak ukryć, że Ci posłuszni, za wszelką cenę chcący być lubianymi przez wszystkich dookoła, są tymi najlepiej postrzeganymi.

Czy warto podobać się każdemu?

Poprzez mówienie „przypodobać się otoczeniu” lub „chęć bycia lubianym przez wszystkich”, mam na myśli takie zachowania, które polegają w głównej mierze na przypochlebianiu się. Co za tym idzie – także na nie robieniu niczego, co mogłoby „urazić” drugą osobę. Oczywiście, że nie twierdzę, iż pomaganie innym, mówienie im komplementów, czy poświęcanie im czasu, jest złe! Wręcz przeciwnie! To bardzo dobra oznaka tego, że jesteś dobrym człowiekiem.

Jednak – choć może zabrzmi to dziwnie, a nawet w pewnym stopniu złowieszczo – nie można żyć w ten sposób cały czas. Powód nasuwa się sam. Robiąc to, nigdy nie będziemy mieli możliwości, aby wyrazić własne zdanie i ukazać własną tożsamość.

egoizm

To właśnie o tę tożsamość mi chodzi. Poprzez wieczne chęci udogadniania innym i przypochlebiania się im, raczej nigdy nie wejdziemy z nimi w jakąkolwiek wymianę zdań. Tym samym – zawsze będziemy się z nimi zgadzać. Idąc dalej tym tokiem rozumowania, przytoczę jeden z lepszych przykładów. W ten sposób możemy otrzymać wręcz zaszczute przez rodziców dziecko, które aby tylko się im przypodobać, boi się wyrazić własne zdanie. Nieważne, czy będzie chodzić o plany na piątkowy wieczór, czy plany na studia. W obu tych przypadkach to ostatecznie rodzice podejmą decyzję, która będzie dotyczyła bezpośrednio nastolatka. Co to dla niego oznacza? Kreowanie rzeczywistości, która nie jest jego, ale osób, którym za wszelką cenę chce się spodobać.

Naturalnie, że rodziców trzeba słuchać (przynajmniej do pewnego momentu w życiu), a już na pewno warto brać pod uwagę ich zdanie. Tak samo, jak zdanie bliskich, przyjaciół, czy nawet nauczycieli w szkole lub osób, zajmujących w pracy wyższe od nas stanowisko, do którego aspirujemy. Myślę, że warto nawet czasami słuchać zupełnie przypadkowe osoby! Kto wie? Może mają nam one coś cennego do przekazania.

Bezmyślne przywiązanie.

Jednak słuchanie różni się od ślepego posłuszeństwa. Poprzez ślepe posłuszeństwo, gubimy swoją tożsamość. Czynnik, który jest tak bardzo ważny w kreowaniu swojej rzeczywistości. Jeśli nie odnajdziemy jej na początku naszego życia, to może okazać się, że nasze późniejsze wybory będą już na zawsze naznaczone brakiem, poczucia spójnego „ja”.

Myślę – i jest to tylko moje zdanie – że taka chęć podobanie się wszystkim, tę tożsamość nam odbiera. Usiłowanie za wszelką cenę dogodzić otoczeniu nie może być dobre. W takich sytuacjach zawsze musimy pójść na kompromis, który zazwyczaj sprowadza się do porzucenia własnego toku rozumowania i własnego punktu widzenia. Stajemy się pustymi pochlebcami, a następnie także ludźmi, bez własnego poglądu na życie. Egzystujemy, trwamy, ale dlatego, że nie znamy siebie – ciężko jest nam cokolwiek w życiu osiągnąć.

Egoizm, a życie.

Być może zabrzmi to samolubnie, ale uważam, że egoizm także powinien być w naszym życiu obecny. Kiedy wiecznie będziemy zajmować się innymi – nawet tymi, którzy nie mają dla nas większego znaczenia – wtedy może zabraknąć nam czasu na rozwój swojej osoby. Prawdą jest, że warto nieść szczęście i radosne uczucia innym. Jednak nie będziemy tego w stanie zrobić, dopóki w naszym wnętrzu nie zapanuje harmonia. A z kolei ona będzie mogła zaistnieć dopiero wtedy, gdy będziemy mogli poprawnie określić swoją tożsamość. Jak już wiadomo, aby to zrobić, nie można ślepo podążać za każdym i być popychanym to tu, to tam, byle tylko zyskać czyjąś sympatię. Aby być szczęśliwym i móc dzielić się szczęściem z innymi, musimy w pewnym stopniu najpierw skupić się na sobie i poszukaniu własnego, życiowego celu. Paradoksalnie poprzez początkowy egoizm, będziemy mogli służyć ludziom w późniejszej fazie rozwoju.

Niestety nigdy nie będziemy mogli tego osiągnąć, jeśli będziemy trwali w stanie – „Chcę podobać się każdemu”. To zjawisko nie byłoby jeszcze aż tak bardzo destrukcyjne, gdyby dotyczyło tylko bliskich nam osób. Wpadamy jednak często w skrajności. Naprawdę znam wiele osób, które przejmują się tym, co może pomyśleć o nich ekspedientka w sklepie lub ktokolwiek spotkany na ulicy. Nie chodzi mi o to, że mamy zachowywać się jak gburowate istoty bez uczuć! Mam na myśli, abyśmy czasami zastanowili się, czy nasze zachowania są podyktowane szczerą chęcią niesienia pomocy lub radości, czy tylko próbą uspokojenia swojego sumienia i pozyskania czyjejś sympatii na siłę?

Nie zakładaj fałszywych masek.

tożsamość

Przecież nie każdy musi nas lubić. Nie oznacza to jednak, że każdy, kto nas nie lubi, musi nas nienawidzić. Spójrzmy na swoje życie. Jest w nim wiele osób, które po prostu są. Ani ich nie lubimy, ani ich nienawidzimy. Są neutralni. Obecni w naszym życiu bardzo sporadycznie i odgrywający w nim tak małą rolę, że nie sposób określić wobec nich żadnych, konkretnych i szczerych uczuć. W ten sam sposób wiele osób postrzega także nas i nie ma w tym nic złego! Każdy dysponuje innym systemem preferencji, bo każdy jest inny. Dlatego, jeśli za wszelką cenę próbujemy pozyskać sympatię każdego, bo „tak czujemy się lepiej”, to może okazać się, że nigdy nie zaznamy prawdziwie, trwałej relacji.

Dlaczego?

Bo będziemy się wiecznie zmieniać. Dostosowywać do kolejnej, napotkanej osoby, która będzie „musiała” nas polubić. Tym samym kompletnie zagubimy swoją tożsamość. Może dojść do tego, że sami nie będziemy już wiedzieli, kiedy jesteśmy sobą, a kiedy po raz kolejny bezrefleksyjnie zgadzamy się z innymi. A to przecież bycie oryginalnym i jedynym w swoim rodzaju, czyni z nas tak bardzo wyjątkowymi ludźmi. To unikalna tożsamość odróżnia nas wszystkich od siebie. Jeśli więc sami nie wiemy, kim jesteśmy, to jak możemy oczekiwać, że kiedykolwiek nawiążemy trwały i szczery związek, w którym przecież o to poznanie siebie chodzi?

Łatwo jest zgubić własną tożsamość.

Chęć podobania się wszystkim dookoła ma swoje miejsce w naszym wnętrzu. Być może to niewłaściwe przekonanie wywołały przykre wspomnienia, gdzie nikt nas nie lubił w danym czasie i otoczeniu, a może to doświadczenia związane z poczuciem izolacji, powodują takie zachowanie? Trudno jest odpowiedzieć na to pytanie. Zawsze jednak ta odpowiedź znajduje się w nas. To nie jest tak, że jest to wiedza tajemna, której rozwiązania nigdy nie znajdziemy. Wręcz przeciwnie! Możemy to zrobić, ale wymaga to od nas nie lada poświęcenia. Skupienia, powrotu do przeszłości – często bolesnej, zredefiniowania swoich poglądów oraz wartości, a także nierzadko również grona osób, w którym przebywamy.

Uważam, że jeśli za wszelką cenę chcemy, aby wszyscy lubili nas, to tak naprawdę nigdy nie będziemy wiedzieli, czy ktoś lubi nas szczerze. Będzie to niewykonalne dlatego, że prawdopodobnie to my i nasze zmienne zachowanie będzie prowodyrem tej relacji. Jaka więc ona będzie, kiedy przestaniemy o nią zabiegać, zajęci przypochlebianiem się innym? Nie wiadomo, ale wątpię, aby była dozgonna i prawdziwie cenna. Zwyczajnie nie można podobać się każdemu! Próba osiągnięcia tego stanu może być opłakana w skutkach. Zagubienie własnej tożsamości to tylko jeden z nich. Do tego śmiało można dołączyć osamotnienie, poczucie beznadziejności, fałszywe poczucie szczęścia i wpadnięcie w niewłaściwe otoczenie. W końcu nigdy nie wiadomo do czego doprowadzi nas, nasz uległy charakter…

Trzeba walczyć o swoją tożsamość i trzeba mieć swoje zdanie. To ona kreuje naszą rzeczywistość. Jednak jej odnalezienie może być ciężkie, kiedy nieustannie chcemy się komuś przypodobać. Dość naturalne jest, że czyniąc to, automatycznie – na ogół – się z taką osobą zgadzamy. A jeśli to robimy, to prawdopodobnie porzucamy własne poglądy i własne zdanie. Tym samym stajemy się fałszywi i sprzeniewierzamy się własnym zasadom i wartościom. Nasza tożsamość odchodzi w zapomnienie, a my sami gubimy się w swoim postępowaniu.

Jeden szczery, czy stu niezaangażowanych?

Warto być dobrym dla innych i warto innym pomagać. Jednak w tym wszystkim nie zapominajmy także o sobie. Jeśli wszyscy Cię lubią, to nie ma w tym nic złego! Może właśnie jesteś tak cudowną osobą, której nie lubić się nie da! Ciesz się! Jednak raduj się tym do momentu, kiedy jesteś pewny/pewna, że postępujesz w zgodzie ze sobą. Należy rozróżnić miłe osoby, które są lubiane za to, kim są, od tych, którzy są lubiani za to, kim są w danej chwili, w danym otoczeniu i w danej sytuacji. Nie twierdzę, że ktoś jest fałszywy, jeśli chce, aby go wszyscy lubili. Jestem jednak przekonany, że w ten sposób zatraca swoją tożsamość na rzecz relacji, która zazwyczaj nie ma większego znaczenia.

W końcu te prawdziwe znajomości nie powinny wymagać od nas robienia czegokolwiek „na siłę”, przywdziewając przy tym fałszywe przekonania, prawda?

podobać się

Nie ma niczego złego w tym, że nie każdy nas lubi. Każdy z nas jest inny i to pewne, że zawsze znajdzie się osoba, której nie będzie podobało się to, jak mówimy, jak chodzimy lub jak się zachowujemy. Machnijmy na to ręką! Przede wszystkim pamiętajmy o tym, aby postępować w zgodzie ze sobą. Przecież nie wszyscy na ulicy muszą mieć o nas pozytywne zdanie. Czy nie lepiej jest, aby kochało nas szczerze 10 osób, zamiast niepewnie lubiło 100?

Stawiajmy na szczere i prawdziwe relacje. Nie bójmy się podążać za swoim własnym, wewnętrznym „ja”. Egoizm też może być dobre. Myślę, że do pewnego stopnia jest konieczny. Zajmijcie się swoim życiem i relacjami z tymi ludźmi, którym nie musicie się przypochlebiać. To właśnie te relacje przychodzą dość naturalnie i nie wymagają od nas porzucania własnej tożsamości.

#kolejne artykuły