Nawyki żywieniowe rodziców, a otyłość u dzieci | worldmaster.pl
#

Jak współczesne życie wpływa na dziecko?

Mamy XXI wiek. Czas smartfonów, gier komputerowych, zmniejszonej aktywności fizycznej. Coraz rzadziej dzieci chcą wychodzą na świeże powietrze. Zazwyczaj słyszy się „a po co?, muszę skończyć kolejny poziom w grze”. Po co wychodzić na dwór skoro można siedzieć na kanapie. Sporo ludzi nie ma świadomości lub ignoruje fakt, że siedzący tryb życia ma negatywny wpływ na stan zdrowia a w konsekwencji często prowadzi do otyłości.

Czy badania potwierdzają problem otyłości?

W badaniach 1999-2000 w Australii ustalono dużą zależność między czasem przeznaczanym na aktywność fizyczną, oglądaniem programów telewizyjnych a pojawianiem się otyłości .

Dzieci rezygnują z wychowania fizycznego, bo albo im się nie chcę przebrać w strój sportowy albo się wstydzą swojego ciała. Uzasadnieniem dziecka zazwyczaj jest, że zajęcia są nudne. Faktem jest, że dzieci i młodzież odsunęły sport na drugi plan na korzyść telewizji i gier komputerowych. Podczas gdy godzinami surfuje się po Internecie dopada głód, który często „zajada się” słodyczami i słonymi przekąskam. Te z kolei obfitują w tłuszcze trans i puste kalorie. Nie ma w nich żadnych wartości odżywczych, które są niezbędne dla prawidłowego rozwoju dzieci. W supermarketach widnieją gotowe produkty, które zachęcają wyglądem na opakowaniu. Coraz mniej matek samodzielnie gotuje dla swoich pociech, ponieważ idą za wygodą i nie mają świadomości z korzystnych przez nich artykułów. Gdy przyjrzeć się bliżej wcale dużo nie różnią się od jedzenie typu „Fast Food”

Mc donald’s?

Największą restauracją typu „Fast Food”, która zawładnęła światem jest McDonald. Jego restauracje mieszczą się wszędzie: przy lotnisku, stacjach benzynowych i przy drogach. Trudno przejść obok nich obojętnie. Ich produkty zachęcają placem zabaw dla dzieci, zestawami „Happy Meal”, które dodatkowa kuszą zabawką w zestawie.

Kolejnym błędem, który warto poruszyć są nawyki żywieniowe rodziców, które chcąc nie chcąc dzieci naśladują, bo przecież to rodzice są dla nas najlepszym wzorcem do naśladowania. Okazuje się zazwyczaj, że jest to błędne skojarzenie. Pierwszym krokiem do otyłości może być sytuacja, gdy na rodzinnych obiedzie babcia podsuwa kolejny solidny kawał ciasta, bo twierdzi, że słabo wyglądamy. Dziecko nie odmówi, bo kto by się sprzeciwił babci- i tak powstaje błędne koło.

Bardzo często dziecko, gdy odmawia jedzenia jest zmuszane poprzez słowa „za mamusie” bądź zachęcane, że gdy zje dostanie cukierka. Wtedy bardzo często jeden cukierek zamienia się w kilka następnych.

fast food, mcdonald, dzieci

Źródło: fot. materiał partnera / Uniwersytet SWPS

Jak sobie poradzić z “rozpraszaczami”?

Zdrowy styl życia należy kształtować dziecku już od wczesnego dzieciństwa, ponieważ wszystkie czynniki biorą ze sobą konsekwencje zdrowotne. Warto zastanowić się, co chcemy dla swoich dzieci. Mamy prawo wyboru albo chcemy, żeby było zdrowe i szczęśliwe albo szczęśliwe, bo damy mu kolejną słodką kanapkę i chore, bo to mu nie sprzyja.

 

źródło:

Cameron A, Welborn T. iwsp. : Overweight and obesity in Australia. The 1999-2000 Australiandiabetes, obesity and lifestylestudy. MedJAust. 2003;178(9):427-32.

Szanecka E. i wsp..: Postrzeganie masy ciała przez chłopców i ich matki w odniesieniu do ich stanu odżywienia. Endokrynologia Pediatryczna, 2013:1(42), 45-56.

Dlaczego ziele nawłoci jest pomocne?

Ostatnio w @pytanienasniadanie mówili o ziołach nawłoci i ich wspaniałych właściwościach prozdrowotnych. Gdy pierwszy raz zdobyłam miód nawłociowy w swoje ręce, to już dzisiaj wiem, że na zawsze zagości w mojej kuchni. Miód nawłociowy ma podobne właściwości do miodu manuk, ale jest o wiele wiele tańszy. Gdy byłam 2 tygodnie temu chora to pierwsze o czym pomyślałam, to tadam! Mam miód, na pewno się wyleczę. I miałam rację, nie myliłam się, zdziałał cuda.

 

miód

Czy stosować suche nasiona nawłoci jako napar, czy może miód nawłociowy?

Myślę, że to indywidualna sprawa, zależy od tego co Ci dolega i na co chciałbyś/ chciałabyś te ziele zastosować, na stany zapalne i zakażenia jamy ustnej i gardła, sromu, pochwy, uszkodzenia skóry, wysypki, świąd skóry, otarcia naskórka polecam Ci napary z suchych nasion,  jeśli dopadła Cie paskudna grypa to miód nawłociowy to dosłownie miód na serce. Idź na targ, na pewno znajdziesz go i kupisz u przemiłej staruszki;)

Dlaczego ziele nawłoci to cud natury?

A mianowicie dlatego, że

✔ zwalcza infekcje! , (żadne przeziębienie mu nie straszne)

✔badania profesora z Poznania udowodniły, że 2x przewyższa właściwościami działanie antybiotyczne

✔działanie przeciwzapalne (m.in dziąseł, dróg moczowych, pęcherza moczowego)

✔neutralizuje wolne rodniki, zawiera flawonoidy

✔ rutyna, kwercetyna, zawarta w miodzie uszczelnia naczynia krwionośne, staja się bardziej elastyczne przy czym zmaga się z nadciśnieniem, dlatego ten miód jest idealny dla osób z wysokim ciśnieniem krwi

✔działanie przeciwmiażdżycowe, w ścianach naczyń krwionośnych tak łatwo nie odkładają się złogi blaszek miażdżycowych

✔ pomaga w skąpomoczu , ale pamiętaj że przy silnej niewydolności nerek nie można stosować ani ziela nawłoci ani miodu nawłociowego, ponieważ pobudzają prace nerek i przy tym obciążają nerki.

♥Najlepsze wchłanianie miodu nawłociowego ma roztwór ( 1 łyżeczka miodu na szklankę letniej wody, przygotowany 12h wczesniej). Bardzo dobrze odżywia organizm, gdyż zawarte substancje po rozpuszczeniu w wodzie są łatwiej przyswajalne.

P.S nie dodawaj miodu do gorących napoi i wypieków, gdyż traci swoje cenne właściwości.

A na zimne romantyczne wieczory…

Winko z nawłoci o działaniu wielokierunkowym

100 g świeżego ziela nawłoci lub 40 g suszu zalać ciepłym czerwonym winem w ilości ok. 450 ml.

Dodać 50 ml wódki, odstawić w chłodne miejsce na 2 tygodnie, po czym przecedzić.

Pić 30-50 ml winka dziennie

Winko z nawłoci poprawia trawienie, wzmacnia naczynia krwionośne, reguluje ciśnienie krwi, poprawia pracę nerek i układu moczowego, oczyszcza krew i działa przeciw miażdżycy.

Źródło: http://sekrety-zdrowia.org/nawloc-nerki-uklad-trawienny-metabolizm/

 

Dla wielu waga ciała jest niczym święty Graal. Ludzie uzależniają od niej wiele swoich działań i paradoksalnie utrudniają sobie drogę do celu. Tak naprawdę poprawa parametrów swojego ciała jest bardzo prosta. Zaczynamy jeść zdrowiej i odpowiednio do naszego celu, do tego dodajemy właściwy trening, i gotowe. Nie potrzeba wielkiej filozofii, aby schudnąć, przytyć, uwypuklić mięśnie lub poprawić wytrzymałość. Zasadniczo wszystko lub większość, sprowadza się do odpowiedniego żywienia, treningu oraz nastawienia.

Czasami problemem bywa kontrola własnych postępów, ale mam nadzieję, że wcześniejszym napisanym przeze mnie tekstem (Znajdziecie go TUTAJ! Nie ma za co!), rozwiałem już Wasze wątpliwości. Wydawać by się mogło teraz, że wszystko zostało powiedziane i nie pozostaje nic innego, jak tylko życzyć powodzenia i z przyjemnością obserwować drogę do spełniania marzeń.

waga ciała

Niestety nie zawsze tak jest. Chciałbym, aby dzisiejszy tekst skupiał się na czynniku, do którego bardzo niesłusznie zbyt mocno się przywiązujemy. Również emocjonalnie.

Waga ciała jest przereklamowana?

Waga ciała to czynnik bardzo ważny. Daje nam pewne wskazówki oraz informacje, jak zmienia się nasze ciało i co powinniśmy robić, aby zapobiec negatywnym zjawiskom. Jednak bardzo często jest to mechanizm bardzo przereklamowany i zdecydowanie zbyt popularny. Ważenie się jest pierwszym zachowaniem, z jakim mamy styczność, kiedy rozpoczynamy modelowania swojej sylwetki. Co więcej! Waga ciała jest z nami niemalże od początków naszego życia i nie pozwala o sobie zapomnieć. Nawet jeśli my sami wyplenimy ją ze swojej głowy, to zaraz ktoś nam o niej przypomni.

Albo zrobi to mama, która stwierdzi, że chyba musieliśmy przytyć, bo spodnie są za ciasne. Albo ciocia, która odwiedza nas raz do roku i twierdzi, że policzki mamy jakby pełniejsze. A może koledzy ze szkoły, którzy żartują, widząc naszą zdecydowanie niezbyt dobrą kondycję. Te wszelkie uwagi, opinie i komentarze dotyczące wyglądu, zazwyczaj sprowadzają się do wagi ciała i są z nią mniej lub bardziej powiązane. Sami bardzo często głosimy tego typu mądrości, a potem z wielkim zdziwieniem obserwujemy, jak wiele osób płacze, kiedy tylko zobaczy kilogram na wadze więcej.

To nie tajemnica, że wiele osób utożsamia swoje zachowanie oraz emocje, właśnie z wagą swojego ciała. Posunę się nawet do stwierdzenia, że czasami wiążemy z nią swoją samoocenę. Nie muszę chyba mówić, iż jest to zjawisko bardzo złe i niesamowicie destrukcyjne, prawda? Uzależniać od kilku cyferek obraz samego siebie jest czymś chorobliwie nieodpowiedzialnym. Człowiek jest istotą złożoną i w swojej naturze tak piękną, o tak niezliczonej ilości talentów, że sprowadzanie go do jednej wartości, byłoby największą głupotą, jaką może znać świat. Niestety bardzo często tak właśnie postępujemy.

Nie doprawiajmy ideologii do kilku cyferek.

Budzimy się rano. To kolejny dzień kształtowania sylwetki. Jednak to nie jest zwykły dzień. To jest ten dzień, kiedy wchodzimy na wagę i się ważymy. Już samo takie pojmowanie sprawy i czynienie z dnia ważenia się, wielkiego wydarzenia bywa bardzo uwłaczające, jednak zazwyczaj nie zdajemy sobie z tego sprawy. Patrzymy w lustro i widzimy poprawę. Ciało przyjemnie się zmienia na lepsze. W głowie same pozytywne myśli. Uśmiech na twarzy. Żyć, nie umierać! Cali w skowronkach idziemy do łazienki. Sięgamy po wagę, i chwilę na nią patrzymy. Bierzemy głęboki oddech, a potem na nią stajemy. Wpatrujemy się w nią kilkanaście sekund i nie wierzymy.

Przytyliśmy! Jak to możliwe?

Nagle pojawia się złość. Smutek i rozgoryczenie przelewa się przez nasze ciało, a po wcześniejszym świetnym humorze nie ma już śladu.

frustracja

Co się stało? Oto jest właśnie idealny przykład, jak kilka mało znaczących cyferek właśnie popsuło nam cały dzień, bo uzależniliśmy się od tego, co nam pokażą. W efekcie nie tylko podejmujemy błędne decyzje w procesie kształtowania sylwetki. Także całe nasze życie nie jest spełnione, bo wiecznie obraca się wokół tego, ile ważymy. Nie muszę mówić, iż jest to zjawisko zwyczajnie chore i zakrawające na obsesję.

Bycie zdrowym to nie tylko masa ciała.

W gruncie rzeczy waga ciała nie jest wcale najlepszą formą kontroli postępów. Pisałem już o tym fakcie w innym artykule, jednak i teraz pokrótce o tym wspomnę. Przede wszystkim waga ciała ma jedną, bardzo dużą wadę. Nie bierze pod uwagę kompozycji ciała. To znaczy, dla niej nie ma żadnego znaczenia, czy stanie na niej stukilogramowy kulturysta o zawartości tkanki tłuszczowej w ciele, w granicach 10%, czy Pan Kowalski o tej samej wadze, którego brzuch uniemożliwia mu odczytanie wyniku. Oprócz tak przyziemnych wartości, waga ciała nie sprawdzi, jak się czujemy, jaki jest stan naszego zdrowia i jak wyglądamy w rzeczywistości. Oczywiście, że może nam pewne rzeczy sugerować i nie twierdzę, że powinniśmy się jej pozbywać na zawsze. Jednak zwyczajnie proszę o odrobinę zdrowego rozsądku. Zaniechajmy sprawdzania swoich efektów tylko za pomocą tego jednego czynnika. Jeśli mamy do niego nieodpowiednie nastawienie, to tylko zrobimy sobie krzywdę.

Trudno się temu dziwić, że w naszej kulturze waga ciała została obdarzona tak wielkim kultem. Wszędzie się o niej mówi i spotykamy ją na każdym etapie naszego życia. Poniekąd jesteśmy do niej przywiązani. Wiele młodych osób w szkołach porównuje się do siebie właśnie za pomocą wagi ciała. Oczywiście jest to absurdalne, ale niestety prawdziwe. W ten sposób otrzymujemy osoby tęższe, które czują się gorsze i skrzywdzone. Tym samym spotykamy się następnie z zaburzeniami odżywiania i poważnymi problemami, jak anoreksja, czy bulimia w wieku późniejszym. Śmiem twierdzić, że wiele chorób dotyczących żywienia i nieodpowiedniego jego postrzegania, bierze się z ludzkich chęci do jak najmniejszej wagi ciała. Niekoniecznie do jak najlepszej sylwetki.

Waga nie powinna mieć nad nami kontroli.

Niestety niewiele osób, które wpadły w sidła nieustannego kontrolowania wagi ciała, jest w stanie zauważyć, iż masa ciała nie ma większego znaczenia. Ona nie tylko zmienia się na przestrzeni dnia lub tygodnia, niezależnie od nas, ale także nie mówi nam kompletnie nic o tym, jak zmienia się nasze ciało. Tym sposobem otrzymujemy skrajne wychudzone kobiety lub mężczyzn, którzy twierdzą, że są nadal zbyt grubi, bo waga nie jest tak idealna, jakby tego pragnęli… Ludzie pogrążeni we władzy wagi, nie myślą racjonalnie. Wszystko, co robią, uzależniają od tych kilku cyferek i to jest chore, choć staram się to zrozumieć. To swoisty rodzaj uzależnienia, z którego wcale nie tak łatwo wyjść i myślę, że wiem, co mówię.

Swego czasu potrafiłem ważyć się kilka razy dziennie. Każde ważenie się było równoznaczne ze zmianą nastroju. W końcu wszędzie pojawiała się inna liczba, a ja uzależniałem od niej swoje zachowanie. I w ten sposób potrafiłem budzić się rano wesoły, aby tuż po wejściu na wagę stać się smutnym. Potem okazywało się, że waga jednak nie jest taka duża i tryskałem energią, której notabene nie miałem zbyt dużo. W końcu ile można jej mieć, kiedy jest się wyczerpanym, prawda? Najlepsze było ważenie się po ciężkim treningu. To było głupie i nielogiczne, ale moja psychika tego pragnęła. Wiecie dlaczego? Bo wraz z treningiem pociłem się, a tym samym waga mojego ciała spadała. Gdybyście tylko widzieli tę moją radość, kiedy widziałem ten dziwny spadek wagi! Oczywiście trwała ona tylko do kolejnego pomiaru, gdzie ta waga wracała już na właściwe tory.

Chore? Głupie? Psychiczne? Coś w tym pewnie jest. Jednak zanim wydamy osąd, pomyślmy, że w ten sposób może żyć wiele osób, które z jednej strony pragną się uwolnić, ale z drugiej są niezwykle kuszeni przez to piekielne urządzenie.

To ile ważysz, nie determinuje tego, jakim człowiekiem jesteś.

Waga ciała jest parametrem ważnym, ale nie najważniejszym. Nie możemy uzależniać od niej całej naszej sylwetkowego podróży. Jest o wiele więcej, lepszych form, kontroli postępów. Kształtowanie sylwetki nie musi się wcale sprowadzać do ciągłego kontrolowania masy ciała! Pragnę także nadmienić, że jeśli waga ciała nie powinna mieć ogromnego udziału w zmianie sylwetki, tak na pewno nie powinna ona stanowić ważnego punktu w naszym codziennym życiu! Zupełnie niewłaściwym zachowaniem jest uzależnianie swoich zachowań od jednej, na dodatek zmiennej liczby! Równie dobrze możemy powiedzieć naszej mamie lub komukolwiek bliskiemu, że zrywamy z nim kontakt, bo nie jest tak „szczupły”, jak byśmy tego chcieli! Masa naszego ciała nie może dyktować nam warunków. Zarówno w tym, jak się zachowujemy względem siebie oraz względem innych ludzi. Tak samo, jak nie można oceniać innych osób po tym, jak wyglądają, tak nie możemy oceniać swojej wartości po tym, ile ważymy.

ćwiczenia

Zrozummy proszę, że nieważne, czy waga pokaże nam 50, 70, czy 90 kilogramów, My nadal jesteśmy człowiekiem. Piękną istotą o niezliczonej ilości talentów i możliwości, która może zmieniać świat. Róbmy to więc, zamiast skupiać się tak trywialnej rzeczy, jak waga ciała! Nie nawołuję do obżerania się i zaniechania pracy nad sylwetką. Pragnę tylko zwrócić waszą uwagę, że nie warto być niewolnikiem tego jednego, małego urządzenia.

Pracujmy więc nad sobą. Zmieniajmy siebie i świat, ale przestańmy skupiać się na wartości, która w ogólnym rozrachunku nie ma nawet większego znaczenia w procesie kształtowania sylwetki, a co dopiero w życiu. Przecież życia nie można sprowadzić do zaledwie kilku cyferek, prawda? Dlatego przestańmy je podporządkowywać tej jednej wartości i zacznijmy w końcu żyć tak, jak zostaliśmy do tego przewidziani. Czyli godnie i dumnie reprezentując ludzki gatunek!

Pomiędzy długimi godzinami w pracy, spotkaniami biznesowymi a czasem dla rodziny, w Twoim kalendarzu nie ma czasu dla Ciebie. Czy pamiętasz kiedy ostatni raz miałeś/aś godzinę lub trzy dla siebie? Jeśli zastanawiasz się nad tym pytaniem dłużej niż kilka sekund, to ten artykuł jest dla Ciebie.

Pamiętaj, żeby zadbać o innych, trzeba najpierw zadbać o siebie.

Czy w tych wszystkich swoich aktywnościach widzisz siebie? Masz na uwadze działania, które przyniosą Ci radość lub przyjemność? Czy potrafisz zaopiekować się sobą?

Lubimy pomagać innym. A czy lubimy pomagać też samym sobie? Oczywiście tutaj każda osoba odpowie inaczej. Dbając o siebie, własne zdrowie, samopoczucie fizyczne i psychiczne ładujemy nasze wewnętrzne “baterie”.

Jak spędzasz wolny czas?

To bardzo ważne pytanie. Znam osoby, które w wolnym czasie “podganiają robotę”, nadrabiają zaległości, lub tylko zerkają na pocztę, żeby sprawdzić czy nie dostali “ważnego, służbowego” maila. Osoby, które ciągle pracują i skupiają się tylko na pracy, są mniej efektywne oraz spada im poziom kreatywności (najlepsze pomysły powstają jak już się nie myśli o pracy – informacja potwierdzona przez mojego męża :)).
Jeszcze jakiś czas temu, sama należałam do tych osób. Nie zdawałam sobie sprawy, że nawet takie drobnostki, które przed chwilą wspomniałam, mają znaczenie jak odpoczywam. Teraz jest zupełnie inaczej, chociaż przestawienie się na bycie tu i teraz i zostawienie pracy w pracy, było dla mnie bardzo trudne.

Kilka propozycji, żeby zadbać o siebie.

Przede wszystkim, zacznij powoli odpuszczać. Spróbuj w wolnym czasie zrobić coś dobrego dla siebie. Wyjdź na spacer bez telefonu, pójdź na koncert, pobiegaj, wybierz się na przejażdżkę rowerową. Zrób coś o czym marzysz od dłuższego czasu.

Spędzając czas z bliskimi osobami postaraj się nie sprawdzać co chwilę poczty czy social mediów. Pomyśl, kiedy ostatni raz robiłeś_aś coś kreatywnego lub coś nowego. Może warto poszukać w internecie jakie rozrywki są dostępne w Twoim mieście. Może w pobliżu są miejsca, w których nigdy nie byłeś_aś? Escape Room, sala pełna trampolin, aqua aerobic czy warsztaty fotografii nocnej. To tylko kilka propozycji na zrobienie czegoś kreatywnego lub nauczenie się czegoś nowego.

Self-care.

To osiągnięcie harmonii i zrównoważenia na poziomie ciało-umysł. To przede wszystkim dbałość o siebie oraz psychiczno-fizyczne elementy naszego życia. Mówiąc o self-care, ważnym dla mnie aspektem jest podejmowanie świadomych decyzji o swoim życiu. Decyzje te wymagają od nas wysiłku i nie zawsze są łatwe. Pewnie zastanawiacie się do czego chcę tu nawiązać. Między innymi do relacji, które są naszymi wampirami energetycznymi, nie służą nam i spotkania z pewnymi osobami sprawiają, że w rzeczywistości obniża nam się samopoczucie. Warto tutaj przemyśleć, które relacje dają nam energię, radość i siłę, a które ciągną nas w dół. Według mnie warto pójść tutaj za głosem rozsądku a nie za głosem innych osób czy coś wypada lub nie. Na pewno wypada dobrze się czuć ze samym_samą sobą jak i z kontaktach z innymi. Ogranicz lub zamknij relacje, które nie są dla Ciebie dobre, nie musisz się nikomu z niczego tłumaczyć. To Twoje życie i weź za nie pełną odpowiedzialność.

To o czym napisałam wyżej może być dla wielu osób kontrowersyjne, nazwane egoizmem. Ale czy życie dla spełniania oczekiwań innych osób jest dobrym życiem, czy dostosowywanie się i uleganie innym osobom przynosi nam radość?

Czy umiesz być ze samym/samą sobą?

Pomyśl o rozmowie ze sobą – dialogu wewnętrznym. To również wiąże się z odpuszczaniem. Bo z drugiej strony jak sobie powiemy tak surowo, sztywno, czy bez refleksji: „odpuść”, to za bardzo nie podziała. Musimy bardziej wejść w kontakt ze sobą, swoim ciałem które pokazuje nam, że jesteśmy zmęczeni_one, a może przede wszystkim być w kontakcie, ze swoimi myślami, emocjami.

Postarajmy się być bliżej siebie, spróbujmy zrozumieć, dlaczego tak działamy, czy to co sobie robimy, jest dla nas dobre, a jeśli to nam nie służy, to zastanówmy się dlaczego tak robimy, i nie oceniajmy się w tym. Zaakceptujmy swoje ograniczenia i doceniajmy za próby.

Kończąc ten ważny dla mnie tekst, chciałabym zostawić Was ze wszystkimi pytaniami, które tu zadałam. Być może wpłyną one na poprawę jakości waszego życia i znalezienie czasu na odpoczynek.

Dzięki doświadczeniu w branży spożywczej a dokładnie piekarniczej oraz cukierniczej, chciałbym przedstawić kilka mitów, które wciąż panują w powszechnej opinii społecznej a nie mają nic wspólnego z rzeczywistością.

  1. Zdrowy chleb pochodzi z lokalnej piekarni.

    Małe i duże piekarnie korzystają z tych samych surowców i metod wytwarzania chleba. Jakość chleba nie zależy od wielkości piekarni, tylko od procesów produkcyjnych. Wbrew opinii, nowoczesne piekarnie korzystają z naturalnych i sprawdzonych rozwiązań. Takich jak produkowanie chleba z naturalnego zakwasu, który wytwarzany jest w tej samej piekarni.

    Chleby produkowane dla sieci handlowych podlegają ciągłej kontroli, wykonywanej przez akredytowane laboratoria. Badana jest między innymi kwasowość, wilgotność, zawartość cukrów. Pieczywo bywa również badane na zawartość substancji konserwujących – co uniemożliwia ich skryte i nielegalne stosowanie. 

    Atutem zakładów nowoczesnych jest również profesjonalna dbałość o higienę, co jest zresztą jednym z wymogów odbiorców sieciowych. Piekarnie podlegają regularnym audytom ze strony niezależnych firm kontrolujących. 

  2. Mrożone pieczywo jest niezdrowe.

    Mrożenie żywności jest sprawdzonym i powszechnie stosowanym w naszych domach sposobem przechowywania warzyw, mięsa czy ryb. Od niedawna korzystają z niego również piekarnie.To nieprawda, że pieczywo po zamrożeniu przestaje być zdrowe. Jest wręcz przeciwnie. Proces ten poprawia higienę, gdyż w zamrożonym produkcie nie jest możliwy rozwój drobnoustrojów. Mrożenie uformowanych sztuk surowego ciasta – a robimy tak często np. z popularnymi kajzerkami – wydłuża proces fermentacji, korzystny dla jakości pieczywa i zdrowia naszych Klientów. Po rozmrożeniu, kajzerki rosną, są pieczone i trafiają prosto do sprzedaży.

  3. Chleb jest tuczący.

    Każdy produkt który spożywamy na co dzień może być tuczący. Wynika to z zapotrzebowania kalorycznego które jest indywidualne dla każdego. Jeżeli spożywamy nadmiar kalorii w ciągu dnia to rzeczą oczywistą jest że będziemy zauważać wzrost wagi, nawet w przypadku owoców które posiadają ogromną ilość cukru prostego. Jeżeli będziemy spożywać optymalną ilość pełnowartościowego pieczywa adekwatną do naszego zapotrzebowania w żaden sposób nie zwiększy się nasza waga. Coraz częściej pojawia się skala problemu zdrowotnego,  alergii na gluten który używany jest w pieczywie i oczywiście osoby uczulone na dany składnik nie powinny spożywać pieczywa z zawartością glutenu. Dlatego też producenci wychodzą na przeciw konsumentom i tworzą produkty bez glutenu.

#kolejne artykuły