Male - najmniejsza stolica świata - Budżetowo #3 | worldmaster.pl
#

W tym odcinku zobaczycie najmniejszą stolicę świata jaką jest Male. Po 50 minutach podróży promem z Himmafushi dopłynęliśmy do Male. Zwiedziliśmy między innymi tamtejszy targ ze świeżymi owocami i warzywami, a także największy na wyspach targ ze świeżymi rybami. Oraz udaliśmy się do muzeum narodowego, aby dowiedzieć się co nieco o historii “rajskich wysepek”.

najmniejszą stolicę świata, Male, Hammafushi

Wracamy z kolejną dawką materiału! 
Tegoroczna rajska wakacyjna wyprawa na Malediwy obfitowała w wiele podwodnych atrakcji, które z racji budżetowego charakteru wyjazdu, organizowaliśmy sobie sami. Muszę przyznać, że szczęście nam dopisało i spotkaliśmy wiele zachwycających, morskich stworzeń. Każde spotkanie było tym bardziej wyjątkowe, bo polegało jedynie na naszym szczęściu a nie sztucznie organizowanym dokarmianiu i oglądaniu ich. Bliskość zwierzaków oraz możliwość obcowania z nimi w ich naturalnym środowisku sprawiała wiele frajdy – to zupełnie inne przeżycia niż te towarzyszące nam gdy siedzimy przed telewizorem i oglądamy „kolorowe rybki” na National Geographic.

rajska wakacyjna wyprawa, wiele podwodnych atrakcji, malediwy

Głębiny, na które zdarzyło nam się wypuścić, budziły ogromny respekt – w końcu pływaliśmy w Oceanie!!
Jednak to na płytkiej wodzie, z drugiej strony wyspy, spotkaliśmy „krwiożercze rekiny”
Całe stado tych młodych ryb pozwoliło nam się podziwiać oraz nagrać.
Na tym jednak nie poprzestaliśmy i kontynuowaliśmy nasze odkrywanie lokalnej wyspy, co możecie zobaczyć w filmie wklejonym poniżej.


Miłego oglądania!

kawa, tsunami, ogromny, najwyższy budynekNajwyższy budynek, najdroższa kawa, a także najgorsze świadectwo anty ekologicznych zachowań. Sporo “naj” sytuacji miało miejsce pod koniec naszego pobytu na Malediwach. Kolejna wizyta w Male przyniosła wiele wrażeń, widoków i emocji – pozytywnych i negatywnych. Z pozytywów to piękny Park Rasrani Bageecha – nowoczesna architektura użytkowa, piękne rośliny i tropikalny klimat – to właśnie nas urzekło. Kolejny to Tsunami Monument – pomnik ku czci ofiar tsunami z 2004 roku. Ogromny biały Meczet – Grand Friday Mosque. A do tego ogromny ruch, niezliczone ilości skuterów, kutrów rybackich i samochodów.
Negatywne atrakcje to niewątpliwie niesmaczna i droga jak cholera kawa za miliony monet!!! Hańba im!
Oraz zachowania, których nasze rozumy nie są w stanie pojąć – w obliczu realnej zagłady, tubylcy przykładają rękę do zaśmiecenia i zanieczyszczenia wód i oceanów podczas gdy kosz na śmieci znajduje się tuż przed nimi.
Niestety ludzie są tylko ludźmi, ale na szczęście widoki wynagradzają wszystko!:)

Malediwy – nadal rajsko, czy może już nie?

Takie pytanie zadawaliśmy sobie spacerując po industrialnych terenach naszej wyspy. Wszystkie te widoki wzbudzały bardzo negatywne uczucia. Dominującym była złość na to, że sami tubylcy niszczą to, co mają najcenniejsze, co stanowi o wyjątkowości tego miejsca – naturę!

Malediwy czy to jeszcze raj? Takie pytanie zadawaliśmy sobie spacerując po industrialnych terenach naszej wyspy. Widoki wzbudzały bardzo negatywne uczucia.

Rosnące sterty plastikowych śmieci, stare, porzucone samochody i statki, zaniedbane parki oraz śmieci wyrzucane na lokalne plaże. To zdaje się być większym nawet zagrożeniem niż globalne ocieplenie, które podnosi poziomy wód w oceanach. Mieszkańcy mimo wiedzy na temat tych zagrożeń, zdają się nie zważać na to, jak postępują – nawet dzieci uczone w szkołach czystości, pod okiem rodziców, śmiecą na każdym kroku.. Mamy nadzieję, że w końcu się ockną bo jak tak dalej pójdzie, to nie morza i oceany odbiorą nam ten raj, ale zwykli “szarzy” obywatele Malediwów.

Na szczęście natura nie poddaje się tak łatwo i wciąż zachwyca nas swym pięknem….także na tej wyspie!🙂

 

To czego obecnie uczę, to wynik ponad 25 lat poszukiwań. Testowania rozwiązań. Mnóstwo kontuzji i kilka operacji. Jak to się wszystko zaczęło i co skłoniło mnie do obrania takiej, a nie innej drogi w życiu? Postaram Wam się w skrócie opowiedzieć w poniższym artykule.

sztuki walki Jarosłąw Rogowski szkolenia, worldmaster.pl

Krótka historia mojego dzieciństwa

Jako dzieciak byłem sprawnym, wysportowanym chłopakiem. Pamiętam jednak, że brakowało mi pewności siebie, która w wielu przypadkach jest niezbędna. Balem się konfliktów, nie lubiłem się też bić. Kilka razy dostałem porządny wycisk. W skrócie tak wyglądało moje ówczesne życie.

W wyniku tego wszystkiego zacząłem poszukiwać pewności siebie. Chciałem się odgryźć, więc trafiłem wreszcie na sztuki walki. Po kilku miesiącach treningu okazało się, że nabrałem odwagi i wtedy naprawdę poczułem w sobie siłę.

Miałem ogromną pasję, która obudziła we mnie obsesję trenowania. Widziałem zmiany, które następują. Czułem się dobrze. Trenowałem absolutnie wszystko, co było możliwe: karate, boks, judo, kung fu.

Słuchałem mądrzejszych od siebie, chłonąłem ich słowa jak gąbka. To był piękny okres, w którym ciężko było nawet o profesjonalne rękawice. Pamiętam sparingi w rękawicach narciarskich na mrozie. Nie czuliśmy z kumplami bólu, nie było na to czasu.

Dopiero jak już odmarzaliśmy, leciała krew i okazywało się, że mamy popękane lub złamane nosy. Dziwne, że przyjmowaliśmy to wtedy z uśmiechem na ustach.

Minęło kilka lat

Któregoś dnia dostałem kartkę z Pekinu od mojej sąsiadki, tłumacza języka chińskiego. Bylem akurat świeżo po obejrzeniu filmu: “36 komnat klasztoru Shaolin”. Szybko skojarzyłem; Pekin, Chiny, Bruce Lee, Klasztor Shaolin!

Od razu pojawiło się marzenie

Klasztor Shaolin to kolebka sztuk walki. Zawsze chciałem tam pojechać i przekonać się o tym na własnej skórze. To przecież święte miejsce znane tylko z filmów. Zacząłem wiec przygotowania do wyjazdu, ale okazało się, że to wszystko nie będzie wcale takie proste i łatwe.

To były czasy, w których Shaolin nie był tak skomercjalizowany jak teraz. Brak internetu oznaczał, że trzeba było pisać listy, dzwonić i czekać aż oddzwonią.

Bylem jednym z pierwszych polaków w Shaolin. Dzięki pomocy rodziców oraz Asi, czyli mojej sąsiadki, zacząłem uczyć się chińskiego i w końcu udało mi się wyjechać w to mistyczne miejsce.

Do Shaolin!

W Chinach spędziłem rok. Tak, więc opowiem wam w bardzo dużym skrócie jak wygląda normalny dzień w klasztorze Shaolin:

Pobudka o 5 rano i bieg na 10 km. Następnie cały dzień mija na treningu, medytacji i nauce. Panuje ogromna dyscyplina i nie ma czasu na pomyłki. Za przewinienia są kary, również fizyczne.

Będąc w Chinach miałem możliwość wyboru głównego stylu. Wybrałem Sandę, czyli full kontaktową walkę kung fu.

Ciężko trenowałem i udało mi się nawet zając 2 miejsce w turnieju szkół shaolinskich. W finale stanął przede mną przeciwnik o pseudonimie – “Tong Po”, który okazał się jednak lepszy, ale dziś wiem, że było warto. Z rozbitym nosem i bez jednej prawej piątki, pogratulowałem zwycięzcy.

W Chinach zaczęło się też tworzyć coś, co nazywam dziś optymalizacją ruchu. Mogłem wybrać inny styl walki, ale wybrałem ten, który uznałem za najbardziej skuteczny. Po wyczerpującym roku walki wróciłem do kraju.

Co dało mi Shaolin?

Dyscyplinę, wyrobione nawyki oraz “jakieś” umiejętności. Zacząłem poszukiwać swojej drogi. Szukałem realnych, prostych rozwiązań.

Tak trafiłem na system Krav Maga

Zakochałem się. System szybki, prosty i skuteczny. Z którym jestem na stałe związany do dziś.

Pomagałem na początku rozwijać go w Polsce i promować maksymalnie jak to było tylko możliwe. Zacząłem bardzo intensywne treningi i często wyjeżdżałem do Izraela, skąd pochodzi ten styl walki. To był dla mnie bardzo intensywny czas.

W Izraelu miałem okazję trenować z obecnymi mistrzami szkół,  którzy jeszcze wtedy uczyli razem, były to tzw. treningi czarnych pasów.

Jednocześnie cały czas miałem niedosyt wiedzy, trenowałem wszystko co możliwe, ucząc się od najlepszych.

Jeździłem po Polsce i słuchałem autorytetów. Zapaśnik miał do przekazania co innego niż bokser, a trener brazylijskiego ju jitsu inaczej podchodził do tematyki parteru niż dżudoka.

Zostałem globtroterem walki

Jak chciałem trenować tajski box to jechałem do Tajlandii. Wiedziałem, że tam jest serce sztuki Muay Thai. Gdy chciałem trenować walkę kijem i bronią, to oczywiście leciałem na Filipiny. Bo kto zna się lepiej na walce kijem i nożem, jak nie Filipińczycy!?

Oczywiście za młodych lat to nie było takie proste, trzeba było liczyć każdą złotówkę i odmawiać sobie absolutnie wszystkiego. Ciężko pracować i odkładać.

Pasja + Ciężka Praca = Sukces

Dziś żyję w zgodzie z samym sobą i robię to co kocham, to czego uczyłem się całe moje życie i w czym jestem dziś “wyszkolony”. Chociaż chyba bardziej pasuje tu stwierdzenie: “uzbrojony”. Taka jest geneza i droga życiowa jaką obrałem.

Cały czas pamiętam jednak, że tylko nieustanny rozwój, doskonalenie umiejętności i ciężka praca nad sobą, przynoszą pożądane efekty.

W kolejnych artykułach przedstawię Wam, jakie szkolenia prowadzę na co dzień i postaram się pokazać jak dużą wartość fizyczną i psychiczna daje rozwój w tym zakresie.

Opiszę również, moje podróże po krajach, w których uczyłem się poszczególnych sztuk walki.

Uzbroję Was w wiedzę, która pozwoli Wam w decydującym momencie zagrożenia życia lepiej obronić Was i Wasze rodziny.

“BAV”, czyli Born Against Violence

W kolejnych tekstach, opowiem Wam również o projekcie “BAV”, czyli Born Against Violence (urodzeni przeciwko przemocy). Jednak przede wszystkim dowiecie się wiele o szkoleniach personalnych oraz szkoleniach dla firm, które osobiście prowadzę.

Zapraszam bardzo serdecznie, zapewniam, że będzie bardzo ciekawie.

Jarosław Rogowski

Podczas treningów proponujemy naszym klientom:

  • Trening fizyczny – najlepsze sprawdzone metody zwiększające siłę, dynamikę, elastyczność, szybkość, a także poprawę sylwetki,
  • Trening walki i samoobrony – praca na bazie takich systemów jak krav maga, mma, boks, ACT. Posiadamy również własne profesjonalne studio treningowe wyposażone absolutnie we wszystko niezbędne do treningu,
  • Trening mentalny – zwiększamy pewność siebie naszych klientów, a więc uczymy skalowania reakcji, negocjacji kryzysowej oraz podejmowania racjonalnych decyzji w stresie.

Szkolenia firm oraz szkolenia personalne Jarosław Rogowski . Szkolenia dla firm oraz szkolenia personalne. Szkolenia dla firm . Jarosłąw Rogowski

Kontakt:

kom. 513 210 270

mail kontakt @gkma.pl

www: jaroslawrogowski.pl

www.gkma.pl

Facebook: Jarosław Rogowski – Szkolenia | Jaroslaw Rogowski

Instagram

Youtube

#kolejne artykuły