Kampania, która otworzy Ci oczy | worldmaster.pl
#

Najczęściej spotykane spoty reklamowe przed świętami to te, które promują produkty do zakupienia w internecie czy różnego rodzaju sklepach.

Jednak hiszpańska IKEA postanowiła zrobić coś zupełnie innego. Wypuściła reklamę, która skłania do refleksji.

SPRAWDŹ FILMIK TUTAJ -> “Czy my się znamy?” 

W filmie ukazana jest sytuacja, gdzie zaproszono kilka rodzin. Każda z nich zasiadła do osobnego rodzinnego świątecznego stołu. I rozpoczęli oni grę polegającą na zadawaniu pytań o różnej tematyce. Poprawna odpowiedź umożliwiała pozostanie w dalszej rozgrywce, natomiast zła skutkowała odejściem od stołu. Początkowe pytania dotyczyły funkcji mediów społecznościowych, gwiazd, show-biznesu, oraz ogólnych informacji ze świata. W kolejnym etapie gry pytania – jak się okazało – były znacznie trudniejsze, ponieważ dotyczyły rodziny. Padały pytania typu: “Jak poznali się rodzice, jakie studia skończyła babcia, co wpłynęło na życie dziadka, jaki jest ulubiony film czy zespół dziecka”. Niestety… szybko wyszły braki, co powodowało obowiązkowe zakończenie gry dla danego członka rodziny. Na koniec poproszono uczestników o krótki komentarz.

Jak stwierdziła jedna z uczestniczek spotu:

“Cóż, odkrywałam, że wiem o mojej rodzinie mniej, niż o życiu niektórych celebrytów”.

Jest to niezwykle smutne, gdy w XXI wieku zapominamy o tym co jest tak naprawdę ważne i wartościowe w życiu. Miłośc, bliskość, rodzina, rozmowa zostaje zastąpiona najnowszymi aplikacjami, urządzeniami, historiami z życia gwiazd i celebrytów. Dajemy porwać się do wirtualnych rzeczywistości. Zaczynamy żyć czimś życiem, zamiast swoim.

Zatrzymajmy to. 

Otrząśnijmy się.

Żyjmy.

Przeżywajmy. 

Zanim będzie za późno i okaże się, że nie ma możliwości by porozmawiać, pobyć ze sobą czy dowiedzieć się czegokolwiek od tej drugiej osoby.

Chcę, abyście ten czas świąteczny wykorzystali w 100%. Byli tu i teraz ze swoimi bliskimi – rodzicami, dziadkami, rodzeństwem, wujkami, ciotkami, dziećmi, przyjaciółmi, sąsiadami. Dbajmy o naszych bliskich. Nie ma nic ważniejszego w życiu niż relacje. Niezależnie czy macie małą czy dużą rodzinę, bogatą czy biedną, zżytą czy też nie. Z pewnością masz kogoś kto jest dla Ciebie ważny i na kim Ci zależy. Zadbaj o niego. Pieniądze raz są, raz ich nie ma. Powodzenia, szczęście i radość nie występuje każdego dnia. Bliscy są pomimo wszystko. Zawsze. Są dla Ciebie, a Ty powinieneś być dla nich.

To najlepszy prezent dla nich.

To Ty tworzysz swoje więzi.

Masz je takie jakie sobie wypracujesz.

Dlatego – NIE SPIEPRZ TEGO!

Komplementy są potrzebne do budowania pewności siebie, relacji, ale i dla przyjemności. W końcu dzięki nim ktoś lub coś zostaje docenione i pochwalone.

Nie wiem jak w innych krajach, ale w Polsce zauważyłam, że komplementy często kojarzą się z czymś nieszczerym i są odrzucane.

Komplementy to same pozytywy

Z pewnością każdy z nas lubi usłyszeć coś miłego na swój temat. Dziecko, dorosły, czy starszy człowiek. Wszyscy potrzebują docenienia. Czy to na temat wyglądu, ubioru, zachowania, działania… Cholera! Nie oszukujmy się! To jest po prostu przyjemne! Otrzymując komplementy budujemy pewność siebie. To one sprawiają, że czujemy się docenieni i zauważeni. W każdej sytuacji miło jest otrzymać słowo wsparcia i pochwały. Nawet w błahych sprawach. Komplementuje się, żeby było miło.

Komplementy mają swoje plusy także dla osób komplementujących. Pomaga to w pokonywaniu własnych słabości oraz zawstydzenia. Nie każdemu idzie to tak samo łatwo. Trzeba porzucić swoje obawy, lęki i kompleksy. Pozbyć się strachu, obaw i wstydu. Wymaga to odkrycia w sobie siły, by powiedzieć komuś swoją szczerą opinię, tylko po to by sprawić jej przyjemności. Niekiedy łatwiej jest nawet kogoś skrytykować i wytknąć mu błąd, niżeli pochwalić. Mówiąc komplement nie dość, że musimy go ładnie sformułować, przemóc się, to nie bać się reakcji… A ich może być bardzo wiele…

pewność siebie, komplementy, zachowania, działania, budujemy pewność siebieJedną z nich jest – zaprzeczanie – “Co Ty mówisz!”, “No co Ty!”, “Oszalałeś, to stara sukienka!”, “Żartujesz sobie?”. Znasz te odpowiedzi? Zapewne nie raz słyszałaś/eś je. Czemu jest taka reakcja? Szczerze? Nie wiem…może chodzi o zachowanie skromności… Nie wypada przyznać racji, bo wyjdzie się na zadufaną w sobie osobę. To natomiast wprowadza rozmówcę w zakłopotanie… Może świadczyć to też o małej pewności siebie.. Myślisz, że komplementujący słysząc taką odpowiedź zaryzykuje drugi raz? Wątpię…

Kolejną reakcją są dziwne pytania w odpowiedzi. Ktoś nie widział Cię dawno i widzi, że spadło Ci parę kilo. Chcąc być miłym i docenić Twój wysiłek prawi komplement “Wow ! Ale schudłaś!” Na co otrzymuje pytanie “To byłam gruba?” Hm… Chyba nie o to chodziło. Nie szukaj problemu, tam gdzie go nie ma. Nikt nie powiedział, że źle wyglądasz, a wręcz przeciwnie. Najgorszym przypadkiem jest w ogóle brak reakcji, bądź rzucony nieszczery uśmiech lub wzruszenie ramionami. Kompletna porażka. To brak akceptacji oraz szacunku do rozmówcy.  Skoro ktoś postanowił odważyć się na komplement, kultura wymaga chociażby podziękować.
Nie mamy wpływu na komplementy, ale mamy wpływ na to jak na nie reagujemy. Dlatego w każdej sytuacji, kiedy skierowany zostanie do nas komplement powinniśmy przede wszystkim być wdzięczni za niego. Dzięki temu, rozmówca czuje że sprawił nim przyjemność. Jest zadowolony, że wyraził swoje zdanie. A to wszystko może być fajną kontynuacją rozmowy.

pewność siebie, komplementy, zachowania, działania, budujemy pewność siebieMoże te reakcje wynikają z braku wiary w ten komplement?

Zwróćmy uwagę na fakt, że w obecnym świecie jesteśmy nie ufni. Przez to nie wiemy kto faktycznie nam dobrze życzy, jest wobec nas szczery i można mu zaufać. Kto natomiast chce nas wykorzystać lub wprowadzić w błąd. Kiedy kobieta mówi komplement kobiecie już poszukiwany jest podstęp. Myśli sobie wówczas: “Pewnie mówi to specjalnie, a wcale tak nie myśli. Tylko po to, żebym nie wyglądała lepiej”. Robimy z siebie wrogów, przeciwników, rywali, tylko po co? Facetom kobiety też nie do końca wierzą. Wychodzą z założenia, że mówią by nie było jej przykro, albo najzwyczajniej coś od niej chce. To przykre… Bo komplementacja powinna odgrywać rolę przyjemności, a nie dochodzenia detektywistycznego. Jedno jest pewne! Prawdziwy komplement nie jest manipulacją. Jest niezbędny do budowania normalnych i zdrowych relacji międzyludzkich.

pewność siebie, komplementy, zachowania, działania, budujemy pewność siebieCzemu brak nam pewności siebie?

Powodów jest tysiące. Myślę, że jednym z najważniejszych są ludzie- rodzice od których zależy wyrobienie w nas pewności siebie oraz własnej wartości, poprzez wychowanie i podejście. Dodatkowo osoby, które spotkaliśmy w życiu i ich zachowanie wobec naszej osoby. Będąc od najmłodszych lat  poddawanym różnorodnej krytyce i porównywaniu trudno z negatywnego myślenia o sobie wspiąć się na wyższy poziom. Faktem jest też to, że sami jesteśmy bardzo krytyczni wobec siebie. Nie doceniamy swoich zalet, a wady są tematem przewodnim. Porównujemy się do innych, zazdrościmy. Zawsze znajdzie się ktoś, kto jest lepszy. Tym bardziej w internetowych czasach, gdzie roi się od “ideałów” wykreowanych przez social media. Idealne kształty, nieskazitelne ciało, brak jakichkolwiek defektów. To doprowadza niekiedy do wielu różnego rodzaju chorób, z których ciężko wyjść. STOP! Bądź wolnym człowiekiem.
pewność siebie, komplementy, zachowania, działania, budujemy pewność siebieBądź pewnym siebie człowiekiem!

Nie daj się pochłonąć trendom. Bądź sobą. Nie patrząc na to, czy komuś się to podoba czy nie. Ważne, byś Ty dobrze czuł/a się ze sobą. Nie znam Cię, ale wiem, że z pewnością znajdzie się wiele rzeczy, które można w Tobie podziwiać. Może oczy, uśmiech, włosy, wzrost, kształty, poczucie humoru, inteligencja, sprawność, zaradność, przedsiębiorczość, talent, odwaga, cechy osobowości. To wszystko tworzy Ciebie. Bądź wdzięczny za wszystko i doceniaj siebie. Podziwiaj się! Jesteś wyjątkowy! Jesteś wspaniała!

pewność siebie, komplementy, zachowania, działania, budujemy pewność siebieSpójrz w lustro.

Przywitaj się ze sobą.

Powiedz sobie komplement.

Nie wiesz co powiedzieć? To zadaj sobie pytania: Co może się podobać innym we mnie? Czego zazdroszczą mi inni? Za co mnie podziwiają? Jakie są moje mocne strony?
Wydaje się banalne. Ludzie bardzo rzadko sobie je zadają, bo ciężko im na nie odpowiedzieć. A to pierwszy krok do tego, by stać się pewnym siebie, pokochać siebie i być w pełni szczęśliwym. Wszystko zaczyna się od samoakceptacji.

Wierz w siebie i w swoją wyjątkowość.

Szczerze komplementuj innych.

Przyjmuj komplementy z wdzięcznością.

Nie zapomnij o komplementowaniu siebie!

Obserwując mnie, czytając moje wpisy, wiesz już że nie jestem za tym, że coś w życiu trzeba lub wypada robić. Dowodem na to jest mój artykuł NIC NIE MUSZĘ!

W ostatnim czasie znów uświadomiłam sobie jak ciężko jest iść własną drogą i słuchać siebie samego, kiedy dookoła słyszy się przeróżne głosy…

Wyobraź sobie następującą sytuację. Chcesz wyruszyć zdobywać jeden ze szczytów- nie ważne jaki. Jako, że jest to Twój nowy pomysł, nigdy czegoś takiego nie było w planach z ekscytacją dzielisz się nowiną z bliskimi. W odpowiedzi słyszysz… “Tam jest zimno, nie idź tam”. “Tam nie ma nic ciekawego”. “To zmarnowany czas”. “Po co Ci to? “To niebezpieczne!”. “Weź się za coś konkretnego”. “Wiesz ile to kosztuje?” Bum! Czar prysł. Ekscytacja spadła do poziomu -100. W końcu takie słowa wcale nie dopingują.

Zgodzisz się ze mną, że wyłącznie zniechęcają i zmuszają do refleksji czy warto? Jednak załóżmy, że odrzucasz to zwątpienie bliskich i postanawiasz mimo wszystko wyruszyć. Pojawiasz się na miejscu. Stawiasz pierwsze kroki ku górze. Po drodze spotykasz różnych ludzi, a każdy z nich obdarowuje Cię kilkoma słowami. “Dawaj, dasz radę”, “Uważaj tylko przy 40 kilometrze, bo jest stromo, ale nie przejmuj się poradzisz sobie”, “Gratuluję decyzji! Trzymam kciuki!” “Do zobaczenia na szycie”.

WOW! Myślisz sobie- “Kurczę! To ma sens! Lecę!” W pełnej mobilizacji podążasz ku górze i zdobywasz szczyt.

Udało się. Jesteś wolnym i spełnionym człowiekiem.

Teraz… zastanów się… ile razy Ty zrezygnowałaś z czegoś, bo inni Cię przekonywali, że to bez sensu? Ile razy Ty odpuściłeś, bo stwierdziłeś, że mają rację? Ile razy porzuciłaś/eś marzenia, pragnienia w kąt?

W życiu możesz spotkać oba typy ludzi- tych, którzy zawsze widzą milion powodów by czegoś nie robić i tych, którzy widzą tysiące sposobów jak to zrobić. Co prawda kwestię otaczania się odpowiednimi ludźmi już poruszałam w artykule – Z kim się zadajesz takim się stajesz. Tylko o ile łatwiej jest dobrać odpowiednie grono znajomych to sytuacja znacznie się utrudnia, gdy chodzi o rodzinę. W końcu jej nie wybieramy, a członkowie potrafią być kompletnie różnymi ludźmi z różnymi podejściami i poglądami.

Natomiast z różnych przyczyn i okazji spotykamy się z nimi i rozmawiamy. O życiu, pracy, planach, pomysłach. Dla niektórych tego typu spotkania są drażliwe i męczące. Jednym z powodów wpływających na to jest fakt, że po drugiej stronie siedzi ktoś, kto nie wierzy w nic, co nie jest zgodne z jego myśleniem. Czas świąt to okres tego typu spotkań oraz ciężkich rozmów. W związku z tym postanowiłam dać Ci kilka rad jak podążać własną drogą, kiedy wokół znajdą się zniechęcające, nierozumiejące osoby .

Jak przebrnąć przez rodzinne rozmowy?

1. Uświadom sobie, że każde pokolenie patrzy w inny sposób, który jest uzależniony od wielu czynników. Wychowania, doświadczenia, przekonań, przeżyć, powodzeń, bądź porażek, wpojonych przez lata zasad i wartości.

2. Nie staraj się przekonywać. Udowadnianie racji to w tym momencie kompletna bzdura. Jak grochem o ścianę. Ty o podróżach, oni o różach. Nic z tego nie będzie- odpuść. Ty wiesz swoje, oni nie muszą. Dopiero zobaczą. Wtedy się przekonają, a jeśli nie to trudno. Ich strata. Ważne, że Ty się realizujesz, robisz to co kochasz i sprawia Ci przyjemność. Najważniejsze by Twoja dusza była spełniona.

3. Nie szukaj zrozumienia. Mimo, że utwierdzają Cię w przekonaniu, że rozumieją o co Ci chodzi, weź pod uwagę, że może wcale tak nie być. Ich spojrzenie może być zawężone i obarczone stereotypowym podejściem do pewnych spraw co znacznie utrudni pojęcie danej sprawy.

4. Przyzwyczaj się do porównań. Porównują się ze sobą, jak i z innymi. Chyba po to, aby Cię uświadomić, że każdy przechodzi taką samą drogę. Nie! Każdy przechodzi swoją drogę, która może być kompletnie inna.

5. Mów tyle ile trzeba. Nie musisz dzielić się całym planem z kimś jeśli wiesz, że spotka się to z odrzuceniem, krytyką, nie zrozumiem. W ogóle nie musisz nic mówić. Czasem w takich przypadkach milczenie jest złotem.

6. Podziękuj za wszelkie porady i gotowe rozwiązania, które dla Ciebie przygotowali. W końcu mają dobre intencje.

7. Pozostań wierny swoim marzeniom, pragnieniom i celom. Wierz w to co robisz i co chcesz robić. Nawet jeśli jesteś z tym sam/a.

Możesz sobie myśleć, łatwo Ci mówić. Uwierz, nie łatwo. Całe życie borykam się z tym, bo zawsze szłam pod prąd. I sama korzystam z powyższych kroków, bo wiem, jak gadanie innych utrudnia kroczenie swoją ścieżką. Dlatego o tym piszę, bo może masz podobnie. A nie chce żebyś rezygnował/a z siebie i swoich marzeń przez kogoś. Omija Cię wówczas życie, Twoje życie.

Kogo słuchać?

Odpowiedź na to pytanie jest banalna i prosta- SŁUCHAJ SIEBIE, swojego serca i rozumu. W końcu po coś je masz. Coś czujesz, coś myślisz. Jeśli jesteś człowiekiem, który jest świadomy siebie i chce być spełniony w swoim życiu to masz plany, pomysły, pragnienia, marzenia. To one są dla Ciebie drogowskazem, dzięki którym wiesz, gdzie się kierować. I tego się trzymaj. Jeśli tego nie posiadasz, to żyjesz, bo żyjesz i nawet nie wiesz czemu i po co (To tak na marginesie czas to zmienić! A pomoże Ci w tym artykuł Tomka – Jak odnaleźć sens w życiu?).

słuchać siebie samego, przeróżne głosyUwierz w swoje marzenia i pragnienia.

Wiadomo, że łatwiej jest działać, kiedy wokół masz pełne wsparcie, bo w razie spadku motywacji oni przychodzą z pomocą. Natomiast to tylko jeden z elementów, który pomaga w realizacji planów. Myślę, że najważniejszą rzeczą jest WIARA. W to że się uda, że to ma sens, że to przyniesie Ci satysfakcję, zadowolenie. A to największa wartość. Spełnienie, radość to uczucia, których nie zastąpi Ci nic.  Na pewno wiesz jak to jest, kiedy coś się udaje. Co by to nie było.  Urodzenie dziecka, skończenie studiów, wyjazd do Ameryki, otworzenie firmy, przebiegnięcie maratonu, co tylko chcesz. Każda z tych rzeczy sprawia, że czujemy, że żyjemy. Wiara czyni cuda. Lecz póki nie uwierzysz, że jest to możliwe- nic z tego!

słuchać siebie samegoMierz wysoko!

Nie ograniczaj swoich myśli, bo przez to ograniczasz siebie. A co za tym idzie Twoje działania też takie będą. A czemu mają takie być? Zasługujesz na to, by osiągnąć wszystko co chcesz! Spełnić wszystkie swoje marzenia. Nie mówię, że od razu, bo to jest wątpliwe. Niekiedy czeka się latami, a nawet całe życie, by niektóre spełnić. Nie znaczy to jednak, że masz się zamykać. Bądź otwartym i pewnym siebie. Bądź przekonany o tym, że to czego pragniesz w końcu przyjdzie. Wszystko jest możliwe, kiedy wierzymy i dążymy do tego.

Logika zaprowadzi Cię z punku A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi Cię wszędzie – Albert Einstein

Warto czekać

Nie wszystko na raz! Spokojnie. Wiem, że z natury chcielibyśmy mieć wszystko już natychmiast. Iść na siłownie i mieć efekty na następny dzień. Odbyć jedną lekcję języka i już go umieć. Otworzyć firmę i godnie zarabiać. Tutaj muszę Cię rozczarować. Nie da się. Każdy Twój pomysł wymaga wysiłku i czasu. Czasem tysiące godzin poświęconych nad projektami, setki zarwanych nocy, oceany wylanych łez, hektolitrów potu. Miliony myśli, chwile zwątpienia. Jednak to wszystko jest po coś.

Wydaje nam się, że już jesteśmy gotowi, aby to mieć. Zadajemy sobie pytanie “Czemu nadal tego nie dotknęłam, skoro tak długo czekam, pracuje na to?”. Widocznie jeszcze nie pora.  Może nie jesteśmy jeszcze wystarczająco silni, nie posiadamy odpowiedniej wiedzy, wytrzymałość, środków. Wszechświat wie, kiedy jest odpowiedni moment i z pewnością Cię wynagrodzi za Twoje poświęcenie, które wkładasz by to COŚ osiągnąć.  Zatem uzbrój się w cierpliwość…

Nigdy nie trać cierpliwości – to jest ostatni klucz, który otwiera drzwi. – Antoine de Saint-Exupéry

iść własną drogąNie zatrzymuj się!

Jeśli coś sobie postanowisz, dąż do tego. Najgorszą rzeczą jaką możesz zrobić to zatrzymać się. Stawiaj nawet najmniejsze kroki w tym kierunku. Każdy z nich będzie Cię przybliżał do celu. Dzięki temu powoli przygotujesz się do tego w różnoraki sposób. Zobaczysz, że po podjęciu nawet prostych działań Wszechświat zacznie Cię wspierać i pokazywać, że to ma sens. Zaczną pojawiać się ludzie, możliwości, okazje. Bacznie obserwuj. Łap wskazówki. Korzystaj z nich. Nic nie dzieje się bez przyczyny.

Świat należy do tych, którzy go biorą – Bolesław Prus

iść własną drogą, ciężko iść własną drogą, przeróżne głosyOdrzuć negatywne myślenie

Kiedy słyszę ciągłe narzekanie, brak wiary w swój czy czyjś pomysł zastanawiam się skąd tak negatywne podejście do życia? Z takim zawsze znajdzie się dziurę w całym i nigdy nie osiągnie w pełni szczęśliwego życia. Wierz w swoje pomysły jak i w innych. Każdy ma prawo do ich realizacji oraz powodzenia. Odrzuć czarne myśli. Witaj z radością każdy dzień. Bądź wdzięczny za wszystko co masz. Pozytywnie się nastrajaj. Znajdź spokój, a wszystko się ułoży. Rób to co kochasz. To najprostszy przepis na życie. Da Ci to satysfakcje, radość, spełnienie.

Co masz do stracenia? Boisz się porażki, krytyki? Boisz się być inni? A myślałaś jak będziesz się czuła, gdy spełnisz choć jedno ze swoich marzeń? Myślałeś jak czułbyś się odrzucając wszystkie te obawy i szedł za głosem serca. A może boisz się być szczęśliwy? Wybór należy do Ciebie. Ale pamiętaj! Życie masz jedno, a nigdy nie wiadomo kiedy nadejdzie jego koniec. Szkoda marnować czas na nic nie wnoszące rozmyślanie. Lepiej przeznaczyć go na działanie, które może przynieść Ci wiele radości. Nie sądzisz?

W swoim życiu poznajemy tysiące ludzi. Jedni pozostają w nim na dłużej, inni jak szybko zostali poznani tak szybko zostają zapomnieni. Czasem sami przerywamy pewne kontakty, bo dochodzimy do wniosku, że są dla nas nieodpowiednie. Innym razem wręcz przeciwnie- angażujemy się, bo wiemy, że dzięki temu stajemy się lepszymi ludźmi.

Zatem nasuwają się pytania: Od czego zależy wybór osób, z którymi spędzamy czas? Jaki wpływ ma na nas nasze towarzystwo? Jak oddziaływuje na nasze podejście, zdanie, zachowanie? Czy w ogóle ma to jakieś znaczenie z kim przebywamy? I najważniejsze, skąd wiedzieć, że relacja jest nieodpowiednia?

Pierwszymi osobami, które wpływają na kształtowanie naszej osobowości jest nasza rodzina- rodzice lub osoby nas wychowujące, dziadkowie, bracia i siostry, wujkowie lub ciocie. Obserwujemy ich zachowania i wypowiedzi. Często traktujemy je jako wzorzec. Czasem  nawet podświadomie przejmujemy ich ruchy, sposób wypowiedzi lub postępowania. Jest to spowodowane genami, ale i tym, że większość swojego dziecięcego czasu spędzamy właśnie z nimi. A to sprawia, że oddziaływują na naszą osobę, na to jak spostrzegamy rodzinę oraz innych ludzi, jak traktujemy inne osoby, jak się wypowiadamy, co uważamy, że jest dobre, a co złe.

Zatem zgodzisz się ze mną, że okres ten ma bardzo ważny wpływ. Jednak tutaj nie mamy wyboru “na kogo trafimy”. Możemy urodzić się w wspaniałej kochającej rodzinie, która dba o siebie, pomaga sobie, wspiera się, wie co to szacunek, tolerancja i uczy tego swoich potomków. W innym przypadku możemy urodzić się w rodzinie patologicznej, wówczas ten wzorzec jest zupełnie inny. Dopiero w zderzeniu z innymi dowiadujemy się, że może być inaczej.

Kiedy zaczyna się szkoła, główne skrzypce zaczynają odgrywać znajomi. Większość swojego wolnego czasu poświęcamy właśnie im. To z nimi poznajemy świat, dzielimy się swoimi spostrzeżeniami, poglądami, nowinkami. Szukamy, testujemy różne rzeczy. Odkrywamy nowe zainteresowania.  Zabawy, rozmowy, imprezy, wyjazdy, wyjścia, nieprzespane noce, pierwszy alkohol i papierosy.  Powoduje to adrenalinę. Budzi ciekawość i ekscytację. Poznajemy inny świat, inne możliwości. Zaczynamy się zmieniać- zewnętrznie- poprzez inny styl ubioru, makijaż, kolor lub długość włosów, ale też wewnętrznie- nasze wcześniej nabyte poglądy, podejście, sposób wypowiedzi, myślenia, też zaczyna się zmieniać. Wywołuje to pierwsze bunty i sprzeciwy. Powstają konflikty. Uważamy, że to co nasze powinno być na wierzchu, że jesteśmy nieomylni, a rodzice na nic nam nie chcą pozwolić i nas nie rozumieją.  Dlatego przyjaciele są naszą bratnią duszą, bo oni wiedzą o co chodzi.


Ale, ale… jest jeszcze miłość. Ta to ma dopiero wpływ! Myślę, że każdy się ze mną zgodzi. Potrafi namieszać w głowie i życiu. Szczególnie w fazie początkowej, gdzie występuje pierwsze zauroczenie. Miłość potrafi zaślepić wszystko i wszystkich. Zagłuszyć krzyki i wołanie. Pod wpływem partnera potrafimy zapomnieć o rodzinie, przyjaciołach, ale i o swoich przekonaniach, wartościach, poglądach, które zostały wypracowane przez lata. Odmienić się o 180 stopni niekoniecznie to zauważając. Oczywiście zmiana nie musi być na gorsze. Wszystko zależy od wybranego partnera 🙂

Tak jak w rodzinie, tak i wśród znajomych, czy związku, nasze życie będzie zależało od tego kim się otaczamy, ale i za kim podążamy. Ile ludzi tyle zachowań, poglądów i sposobów postępowania. Każdy człowiek kształtowany jest przez środowisko bliższe- rodzina, znajomi, partner i dalsze- grupa społeczna, szkoła, środki masowego przekazu. Choć na co dzień nie zwracamy może na to uwagi, ale to wszystko kształtuje nas i ma większy lub mniejszy wpływ na nasze życie.

Jeśli mamy wokół siebie tyranów,  którzy uważają, że są najmądrzejsi na świecie, widzą tylko pieniądze, ciężką pracę, nie szanując innych ludzi- też możemy się tacy stać.  Gdy przebywamy wśród aktywnych ludzi, którzy są ambitni, lubią wyzwania, nie poddają się, mają plany i cele życiowe – my też możemy tacy być. Jeżeli ludzie w najbliższym otoczeniu są leniwi, nie maja zainteresowań, nie zależy im na pracy, nie dbają o to by zapewnić sobie byt, a nadużywają alkoholu, bądź innych używek- też możemy się tacy stać. I nie ważne, czy to rodzina, znajomi, partner. Te przypadki mogą wystąpić w każdej z tych grup. Możemy trafić na patologiczną rodzinę, ale i znajomych, jak i partnera. A możemy trafić na niesamowitych ludzi, którzy pokażą nam jak czerpać radość z życia, jak się realizować, szanować bliźniego oraz naturę. Wszystko to zależy od tylko, którą drogę wybierzemy.


Jak wybierać tych odpowiednich ludzi?

To w teorii jest bardzo proste, jednak w praktyce lekko trudniejsze, ze względu na fakt, że dochodzą uczucia. Jednak pierwszą podstawową rzeczą na którą należy zwrócić uwagę to to jak się czujemy się w danym gronie. Kiedy jest akceptacja, szacunek, szczerość, pomoc i wsparcie, a oprócz tego występuje motywacja, radość po zwycięstwie i pocieszenie po porażce. To najprawdopodobniej dobry wybór. Ludzie, którymi się otaczamy powinni być dla nas po prostu dobrzy i nas akceptować. Każdy z nas jest inny i ma inne plany, marzenia, ale i zainteresowania. Dlatego nikt nie ma prawa nas zmieniać, ani ograniczać, bo w ten sposób chcą zabrać naszą tożsamość. Mając przy sobie odpowiednich ludzi, odczuwamy radość, szczęście, miłość, podekscytowanie, chcemy się ciągle rozwijać, jesteśmy kreatywni. Chcemy po prostu to czuć.

Jeśli jesteś krytykowany, wyśmiewany, poniżany. Kiedy potrzebujesz pomocy nikogo nie ma- czas na zmiany. Uciekaj i szukaj dalej! Oczywiście można powiedzieć, że będąc w złym towarzystwie też czujemy się dobrze. Owszem. Wówczas musimy spojrzeć na coś innego. Jeśli odkładamy swoje plany, nie kierujemy swoich działań do ich realizacji, cele życiowe przestają mieć znaczenie, bądź w ogóle ich nie posiadamy. Żyjemy, bo żyjemy. Bo to głupie, bez sensu i niepotrzebne. Oprócz tego zachowujemy się w nieodpowiedzialny sposób, tracimy szacunek do innych osób, zaniedbujemy obowiązki, czasem nadużywamy alkoholu lub innych używek. Wówczas powinna zapalić się czerwona lampka i skłonić nas do refleksji.


Autorefleksja dobra na wszystko. Życie tak szybko leci, że czasem zapominamy o tym co jest ważne. Dlatego nie daj się wciągnąć w wir i czasem zwolnij. Jak to zrobić przeczytasz w moim poprzednim artykule. By sprawdzić, czy osoby z którymi się otaczasz są odpowiednie czasem trzeba się też zatrzymać i zadać sobie kilka pytań. Czy ta droga, którą podążam jest dobra i zgodna z moimi wartościami? Czy idąc nią dalej osiągnę to czego pragnę i będę tym kim chcę być? Co z ludźmi, którymi się otaczam, czy wspierają mnie, a może mnie blokują przed realizacją marzeń? Jaki mają na mnie wpływ i czy mogę na nich liczyć w dobrych i złych momentach? Czy są ze mną szczerzy i chcą dla mnie dobrze? To bardzo ważne.

To my sami kształtujemy swoje życie i dobieramy do niego swoich towarzyszy. Niestety, jest to ciężkie ze względu na to, że czasem jesteśmy po prostu ślepi. Przede wszystkim w miłości, ale i przyjaźni. Trwamy w czymś, mimo, że nie zawsze jest to dla nas dobre. Mimo zewnętrznych sygnałów nie dopuszczamy do siebie negatywnych informacji. Jednak jeśli raz, drugi, trzeci słyszysz, że zmieniłaś się odkąd się z nią przyjaźnisz, bądź jesteś zupełnie inny od kiedy się z nią spotykasz, może warto również poświęcić chwile na przemyślenia.. W końcu nasze dobro, powinno być na pierwszym miejscu.

Wybór nieodpowiednich osób może ciągnąć za sobą bardzo srogie konsekwencje. Złe wspomnienia, spadek poczucia własnej wartości, uzależnienia, problemy zdrowotne to tylko niektóre z nich. Toksyczne osoby robią w naszej głowie tzw. burdel, który czasem ciężko pozbierać i nie zawsze jest co sprzątać. Za przykład wezmę tutaj dziewczynę głównego bohatera z filmu “Najlepszy”, która dzięki niemu wdała się w narkotykowe towarzystwo. Uzależniła się, zaszła z nim w ciążę w młodym wieku i z powodu problemów zdrowotnych wywołanych uzależnieniem- zmarła. Nikt zatem nie powie, że ta relacja, dla tej bohaterki była dobra i da się ten syf ogarnąć. Miało to wpływ na nią, na jej życie oraz jej rodziny, no i na malutkie dziecko, które w efekcie wychowywało się bez matki. A on? W końcu po wielu różnego rodzaju przejściach, postanowił się otrząsnąć i wyjść z tego co go niszczyło. Fajnie, brawo dla niego. Pokazał, że można. Tylko co z tego, jeśli dla niej nie było już powrotu?

Lepiej mieć jednego szczerego przyjaciela, niż masę, ale fałszywych

Wiem, że bywa to ciężkie, kiedy musisz odejść pomimo miłości, albo przywiązania. “Przecież ja go kocham”; “Przyjaźnimy się tyle lat”; “Nie wyobrażam sobie życia bez niej”. Tak tylko Ci się wydaje. To wszystko jest bardzo trudne, jednak uwierz mi, że kiedy zobaczysz pozytywny wpływ i oddziaływanie na swoje życie, przestaniesz się tym przejmować. Zmiany są dobre. Skoro decydujesz się na takie kroki, masz ku temu powody. Podjęcie takiej decyzji nie jest proste, ale bardzo możliwe, że warte przemyślenia. O tym jak podejmować decyzje przeczytasz w moim wcześniejszym wpisie.

Niekiedy sami dochodzimy do wniosku, że pewne relacje nie mają sensu i do niczego nie prowadzą i odpuszczamy. Innym razem zaczniemy słuchać sygnałów zewnętrznych i dojdziemy do wniosku, że mają rację i może ta relacja jest zła. A może stanie się coś co odmieni nasze życie… Ostateczna decyzja co z tym zrobimy należy od nas samych. Jeśli sami nie będziemy chcieli zmiany, to mimo wszystko nic się nie zmieni. To my jako jednostki musimy odejść od partnera- gdy jest nieodpowiedni, przestać utrzymywać kontakty z danym towarzystwem- gdy ma zły wpływ, bądź źle się w nim czujemy. Jesteśmy wolni. Mamy swoje zdanie i wartości. Nie podporządkowujmy się pod innych. Jest tyle dobrych, szczerych ludzi na świecie, że z pewnością znajdziemy swoją miłość, przyjaźń, która odmieni nasze życie na lepsze niż dotychczas. Każda istota w głębi duszy posiada pragnienia, nie pozwólmy by ktoś je odbierał.

podejście

Oprócz wpływu bezpośredniego, pamiętajmy o pośrednim. Świat technologii dał nam dostęp do wielu rzeczy pod wpływem których ulegamy pewnym trendom, pokusom i odmieniamy się. Nie zawsze są one złe. Jednak patrząc z perspektywy czasu widzę, że jest coraz więcej rzeczy, które mają za zadanie nas ogłupić i ujednolicić. Trendy jak powinna wyglądać kobieta, bądź mężczyzna, do których dążą nastolatkowie, ale i osoby starsze. Muzyka, programy telewizyjne, które nie niosą za sobą żadnego przekazu, nauki, ani refleksji. Pamiętajmy, że towarzystwo jest jednym z elementów wpływających na nas, ale także kształtują nas nasze zainteresowania, sposób spędzania wolnego czasu, tego jakie książki wybieramy (o ile w ogóle wybieramy), jakiej muzyki słuchamy.

Kiedy byłam nastolatką słuchałam dużo hip-hop’u (dzięki mojemu przyjacielowi- dzięki Artur!). Ale nie tego, gdzie głównym tekstem były dzi#*i sex i marihuana. Tego, który miał głębszy przekaz. To między innymi on ukształtował mnie na osobę, którą jestem. Która wie, że mimo różnych przeciwności losu może osiągać swoje cele. Która wie, że droga bywa ciężka, ale to od niej zależy czy będzie walczyć, czy się podda. To dzięki hip-hop’owi wiem, że trzeba odcinać się od fałszywych i toksycznych ludzi, że w życiu trzeba mieć swoje wartości. Ludzie, którzy to tworzą też mieli różnie w życiu, ale dobierają w swoim życiu ludzi tak, by ich życie miało sens i pozwoliło im spełniać ich marzenia i pragnienia. O tym jeszcze z pewnością napiszę, a tym czasem podrzucam Wam jeden z takich kawałków, przy którym pisałam zresztą ten tekst -> KLIKNIJ TUTAJ!

wpływ, wybór osób, towarzystwo, zachowanie

Podczas swojego żywotu poznasz masę ludzi, jedni będą dla Ciebie dobrzy, inni źli. Jedni będą mieć pozytywny wpływ na Twoje życie inni wręcz przeciwnie. Ale…To Ty decydujesz, kto w nim zostanie, a kto odejdzie. Dobieraj ludzi tak, by czuć się szczęśliwym, docenionym człowiekiem. Żeby wiedzieć, że nie zależnie od tego co się będzie działo w Twoim życiu możesz na nich liczyć. “Przyjaciół poznaje się w biedzie” – Owszem, ale także kiedy osiąga się sukcesy. Bo czasem przyjaźnie i związki kończą się wtedy, kiedy jednemu idzie lepiej. Jeśli tak się stanie, to znaczy, że to nie było prawdziwe.Nie pozwól by ktoś odebrał Ci Twoje marzenia, pragnienia, utrudniał dojście do wyznaczonych celów. Nie odkładaj ich i nie zapominaj o nich! Są Twoje i to one powodują, że czujesz się spełnionym człowiekiem. A myślę, że jakieś masz? Zatem trzymaj się z odpowiednimi ludźmi, którzy pomogą Ci dojść tam, gdzie chcesz. A z tych negatywnych relacji wyciągnij lekcję, by na przyszłość wiedzieć jak postępować, kogo unikać, by Twoje życie i głowa były czyste od syfu. Z każdej relacji da się wyjść, tylko trzeba tego chcieć i użyć odpowiednich środków.

Wierzę w Ciebie i Twoją moc!

Zasługujesz na to, by być szczęśliwą istotą!

Każdy codziennie otrzymuje 24 godziny,  które musi zagospodarować na pracę, odpoczynek, zajęcia dodatkowe, obowiązki, przyjemności.

Czasem wydaje nam się, że mamy go dużo, czasem, że nam go brakuje.

Myślę, że niestety w większości przypadków występuje druga opcja i nie wiadomo dlaczego, czas ciągle przyśpiesza. Tak jakby ktoś go specjalnie podkręcał, byśmy jeszcze szybciej, intensywniej w większym stresie pędzili nie wiadomo dokąd. Zaczyna pojawiać się obawa, że czegoś nie zdążymy. Stres, ile jeszcze rzeczy do wykonania. Lęk przed pomyłką. Niepewność czy wszystko zostało wykonane. Wszystkie te negatywne uczucia zaczynają być częścią naszego życia. Dopadają nas każdego dnia- rano, wieczorem. Nie chcą nas opuścić nawet podczas wolnego czasu czy nawet wakacji. Jemy szybkie śniadanie, piszemy szybkie wiadomości, odbywamy szybkie spotkania.

Czemu czas tak szybko płynie?

Wydaje mi się, że pierwszą przyczyną tego złudzenia jest fakt, że wyznaczamy sobie wiele celów. Najlepiej do zrealizowania na już. Wiadomo, musimy pracować, bo trzeba mieć za co żyć. Jednak zakładamy sobie, że musimy dużo pracować, żeby zapewnić jak najlepszy byt. Dobre auto, piękny dom, wspaniałe wakacje. Zatem tyramy dzień w dzień jak ten wół. Biegając z pracy do pracy. Zapominając, w ogóle o odpoczynku, chwili dla siebie, rodziny. Priorytetem stają się tylko rzeczy materialne, które każdego dnia pokazywane są nam w różnoraki sposób.

Masa przekazów, które mają za zadanie nas ogłupić, oślepić, zaprogramować. Pracuj, bo chcesz to mieć, bo jest Ci to potrzebne. Pracuj, bo to jest świetne. Zaczynamy łapać temat i wyznaczać sobie wielkie cele do których dążymy. Oczywiście, nie mówię, że to złe. Cele w życiu są bardzo ważne. Ale czy nie masz wrażenia, że czasem są wyolbrzymione lub przesadzone? Bo droższe, bo większe, bo lepsze. Muszę to mieć! Wszystko to powoduje nałożenie na oczy klapek i nastawienie na realizację celu. Przyjmujemy tryb zadaniowca i GOŁ!

Zadaniowość. Wspaniałe słowo XXI wieku. Cholerny kolejny przyśpieszacz czasu! Od rana w głowie tli się miliony myśli. Co dziś zrobić, gdzie zadzwonić, co powiedzieć. Okazuje się, że wszystkie zadania już w sumie powinniśmy wykonać na przedwczoraj. Nawet dzień wolny zapełniony jest tysiącem zadań do wykonania, bo w końcu można nadrobić zaległości. Kiedy zaś usiądziemy na chwilę, łapie nas wrażenie, że nie możesz marnować czasu, bo nic nie zostało zrobione. Zatraceni w zadaniach, znów dajemy się pochłonąć w wirze czasu, który nieubłaganie ucieka.

No ale zaraz!

Przecież ja odpoczywam przed telewizorem, poleżę, poscrolluję Facebooka. Ile razy zdarzyło Ci się wziąć na chwilę telefon i zmarnować Twój cenny czas na bezmyślnym przeglądaniu portali? Bądź na graniu na komputerze, czy też oglądaniu kolejnego odcinka “Trudnych spraw”? Technologia zaczyna władać naszym życiem i przejmować dużą część czasu. A patrząc na zegarek wydaje nam się, że tak szybko ucieka. Odpaliliśmy internet na chwilę, a już siedzimy w nim od 45 minut. Włączyliśmy telewizor, a tu już ta godzina! Nic nie zrobiłam/zrobiłem! Nie dziw się. Każda rzecz na której się skupisz, zabierze Twój czas.

Bądź obecny we własnym życiu!

Pogoń za dobrobytem, zaspokojeniem potrzeb materialnych tak potrafi nas pochłonąć, że zapominamy o tym, co jest najważniejsze. Rodzina, bliscy, przyjaciele, nasza osoba. A my- nie mamy wciąż czasu. Na rozmawianie, słuchanie, bycie. “Nie mam czasu, może za tydzień, a może miesiąc Cię odwiedzę”. Redukujemy czas, po to by mieć go więcej na ZADANIA. Rezygnujemy z rozmów, spotkań, hobby, zainteresowań. A przecież to część naszego życia, której nie powinniśmy zaniedbywać. Każdy z naszych bliskich potrzebuje naszego czasu. Czy to mąż, żona, dziecko, mama, tata, babcia, dziadek, siostra, brat, przyjaciel. Każdy chce porozmawiać. Zapytać jak się czujemy, co robimy. Po prostu pobyć w naszym towarzystwie. Obejrzeć film, wyjść gdzieś, pobawić się, pośmiać, czy chociażby zjeść wspólny posiłek. Bez telefonów, tabletów, laptopów. Tylko Ty i bliskie Ci osoby.

“Przychodzi syn do taty i mówi -Tato, ile kosztuje godzina Twojej pracy? Na co tata odpowiada -100 zł Synu, a czemu pytasz? Na co syn – A jeśli dam Ci 100zł, poświęcisz mi godzinę?”

Ale i MY jako jednostka też potrzebujemy czasu dla siebie samego. Na regenerację, odprężenie. Chwilę dla swojego ciała i duszy, które wymagają odpoczynku, bo inaczej się wykończą.
Obudźmy się! Zanim będzie za późno! Mąż odejdzie, ktoś z rodziny umrze, dzieci dorosną lub my sami zachorujemy. Życie w pędzie grozi różnego rodzaju chorobami: nerwice, depresje, zawały, udary. NIE DAJ SIĘ! Masz jedno życie! A bliscy też nie są wieczni. Czy musi się zdarzyć jakaś tragedia, by ich zauważyć ?

Czemu dajemy się porwać w ten pęd?

Mamy wrażenie, że jeśli na chwilę się zatrzymamy to wszystkie plany runą. Kariera nie pójdzie na przód, nic się nie nauczymy. Przepychamy się ze wskazówkami, próbując je niby zatrzymać. Jednak, gdy na chwilę udaje nam się “nic nie robić” to dopada nas niepokój, od którego natychmiast musimy uciec w zadania. Spróbuj w domu usiąść bez telefonu, telewizora i innych technologii, bez celów, zadań, bez działań. Ile wytrzymasz? Jesteśmy uzależnieni od czasu i ciągłej pracy.

Strach przed  się autorefleksją

Odnoszę wrażenie, że unikamy zastanawiania się nad sobą – bo się tego boimy. Uciekamy od pytań typu “Co ma dla mnie sens?”; “Czego potrzebuję?” “Co chciałabym/chciałbym?” i zastępujemy je stwierdzeniem “Co muszę zrobić?”. Ja Ci powiem- NIC NIE MUSISZ! Autorefleksja jest nam bardzo potrzebna, aby zbudować własną tożsamość. Trzeba oprócz radości z życia, przyjemności, poczuć też frustrację, niepokój, ból by zrozumieć siebie. Jest to częścią naszego życia i nas. Inaczej nie poznamy swoich potrzeb, pragnień, ograniczeń. A wszystko to po to, by iść swoją drogą. Autorefleksja jest potrzebna każdego dnia, po zwycięstwie i porażce. Nie bój się jej. Nie uciekaj przed nią w zadania. Poświęć jej chwilę. Dzięki niej możemy poznać siebie. Może wtedy zrozumiemy, że nasz czas ucieka nam przez palce i coś zmienimy.

Zatrzymaj czas! Zapytasz -“Jak?”

STOP!
Usiądź.
Odpocznij.
Złap oddech.
Wyjdź na spacer!
Poczuj, jak zimne powietrze przechodzi przez Twoje nozdrza i płynie przez całe Twoje ciało. Jak Twój nos zaczyna robić się z minuty na minutę coraz zimniejszy od chłodu. Jak Twój umysł zaczyna się dotleniać. Wsłuchaj się jak ptaki ćwierkają, jak drzewa się gibają pod wpływem wiatru. Przestań myśleć nad tym co trzeba, co się powinno. Zapomnij na chwilę o obowiązkach, zadaniach, czasie. Jesteś teraz tylko Ty. I nagle…. czas spowalnia.  Kontakt z naturą zdecydowanie to ułatwia. Patrzenie w niebo, oddychanie świeżym powietrzem, spacer po lesie.

To wszystko pozwoli  spowolnić Twój czas. Wspaniałym sposobem jest także medytacja, którą możesz wykonywać w każdym miejscu. W domu, na dworzu, w pracy, w samochodzie. Dzięki niej Twoje ciało również się odpręży, a czas unormuje. Są szkoły medytacji, a jeśli nie masz czasu na Youtubie jest pełno nagrań, dzięki którym zrobisz to prawidłowo. Dla początkujących polecam także nagranie Kamili Surmy, które trwa zaledwie 8 minut. Ściągniesz je tutaj.

zagospodarować na pracę, odpoczynek, zajęcia dodatkowe, obowiązki, przyjemności

Aby spowolnić czas musimy sami poczuć, że nie chcemy żyć w tym pędzie i potrzebujemy innego sposobu na to przeżywanie. Na początku możemy odczuwać niepokój, zagubienie, ponieważ jesteśmy przyzwyczajeni do szybkości i ciągłego działania. Ale z czasem…  uczymy się po prostu żyć, być, przeżywać. SPRÓBUJ! Nie pozwól by życie uciekło Ci przez palce. Nie zaplanujesz wszystkiego, nie zrobisz wszystkiego. Czasem trzeba odpuścić.

#kolejne artykuły