Dlaczego Wielkanoc to coś więcej niż jedzenie jajek? | worldmaster.pl
#

Wielkanoc puka do naszych drzwi. Lada moment nadejdzie ten dzień, w którym zasiądziemy do wspólnego, rodzinnego i uroczystego śniadania. Zanim jednak to się stanie i „przełamiecie” się jajkiem z bliskimi, zachęcam do chwili refleksji. Niedziela Wielkanocna to przede wszystkim wspomnienie tego, czego dokonał Jezus Chrystus.


Wielkanoc, czy Wielkaobłuda?

Wielkanoc to niewątpliwie bardzo ważny czas w życiu każdego chrześcijanina.

Jedno zdanie, a już na samym wstępie rodzi masę komplikacji. Zastanawiam się bowiem, czy tak właśnie jest? Czy nie jest przypadkiem tak, że Wielkanoc coraz częściej rysuje się dla nas w kategoriach jajek, słodyczy i baranków z masła? Nie twierdzę, że kultywowanie tradycji jest złe. Sądzę jednak, że zapominamy się, iż Niedziela Wielkanocna istnieje tylko dlatego, że bardzo dawno temu chodził po tym świecie mężczyzna, który zmartwychwstał.

Mówimy na niego Jezus Chrystus.

Abstrahuję od tego, w co wierzysz i przede wszystkim, CZY wierzysz, czytelniku. Jeśli Jezus Chrystus jest dla Ciebie fikcją, to potraktuj ten tekst, jako relację z dobrej, beletrystycznej książki, z której można wyciągnąć życiową mądrość.

Wielkie przygotowania.

Zanim wybije czas zasiadania do wspólnego śniadania, każdy z nas przechodzi przez czterdziestodniowy okres postu. Każdy z nas przeżywa go na swój własny, indywidualny sposób. Jedni dumają, inni wyznaczają sobie postanowienia, a są też tacy, którzy dokonują gruntownego rachunku sumienia.

Kolejna zagwozdka. Faktycznie tak jest? Naprawdę okres Wielkiego Postu jest dla nas czymś szczególnie ważnym? Jestem całkowitym przeciwnikiem umartwiania się za życia, ale refleksja jest wskazana, a nawet bardzo cenna. Nie ma – moim zdaniem – bardziej adekwatnego czasu niż Wielki Post. Nawet jeśli nie wierzysz, możesz spróbować zrobić dla samego siebie okres próbny, gdzie codziennie będziesz rozważał swoje zachowanie oraz sposób, w jaki funkcjonujesz. Zarejestruj, co się zmienia, a co nie. Obserwuj, jakie wnioski wyciągasz i czego uczy Cię to doświadczenie.

Dla chrześcijanina Wielki Post powinien być czasem, przygotowującym go do dnia, który ma nadejść dopiero na samym końcu. Wielkanoc jest bowiem zwieńczeniem tego czasu. Niedziela Wielkanocna to nic innego, jak tylko radosne uniesienie wynikające ze zmartwychwstania, jakiego dokonał Jezus Chrystus. Nim to się jednak stało, musiało wydarzyć się wiele rzeczy…

Ten, którego podziwiano i znieważano.

Jezus Chrystus…

Jakkolwiekby nie spojrzeć na tę postać, można z całą pewnością stwierdzić, że w dzisiejszych czasach otrzymałaby łatkę „pioniera”, „prekursora”, czy „wizjonera”. Zauważmy, że wiele dzisiejszych tekstów motywacyjnych opiera się na twierdzeniu, iż bycie człowiekiem sukcesem oznacza, iż ma się wrogów oraz sprzymierzeńców.

A Jezus Chrystus przeżywał to wszystko już ponad dwa tysiące lat temu…

jezus chrystus

Z jednej strony poruszał tłumy, które ciągnęły za nim i z uwagą wysłuchiwały jego słów. Uzdrawiał, czynił cuda i jednał sobie wiele grzesznych duszyczek. Z drugiej jednak stworzył sobie pokaźny obóz wrogów, którzy nie tolerowali obcego na swoim terenie. Nie mogli zdzierżyć, iż pojawił się ktoś, kto robi pewne rzeczy lepiej od nich, a na dodatek jest przy tym skromny, miłościwy i zwyczajnie dobry.

Wróćmy na moment do tego, co dzieje się w trzech dniach, które poprzedzają Niedzielę Wielkanocną. Wtedy rozpoczyna się okres nazywany Triduum Paschalnym. Obejmuje on Wielki Czwartek, Wielki Piątek oraz Wielką Sobotę. Jest to swoiste zwieńczenie Wielkiego Postu, a przy tym ostateczne przygotowanie nas przed powstaniem z martwych Jezusa. To w tych dniach przedstawiana jest między innymi Męka Pańska, Adoracja Krzyża Świętego, a sama cisza, jaka wypełnia Kościół, kiedy milkną dzwony, powoduje absolutny wzrost powagi sytuacji i gęsią skórkę na całym ciele.

Umiera Człowiek. Jezus Chrystus. Zostaje ukrzyżowany.

Żyje trzydzieści trzy lata. To naprawdę niewiele, ale nie to jest wcale najgorsze. Straszne jest, jak ciężkie musiało być Jego życie…

Jezus Chrystus – przykład człowieka niezłomnego.

Wyobraźcie sobie, że nieustannie wam urągają. Jesteście wyśmiewani, wytykani palcami i wiele osób czyha na wasze życie. Macie swoje własne ideały i poglądy, które nie są rozumiane i w zamian za ich głoszenie, otrzymujecie obelgi, wyzwiska i całkowite znieważanie. Wiecie, że postępujecie właściwie i pomagacie ludziom, ale ta sama rasa pluje wam prosto w twarz za waszą dobroć. Ponad wszystko trwacie jednak w swoich postanowieniach, bo wierzycie w to, co robicie i wierzycie w Tego, który za tym wszystkim stoi. Pomimo trudności, niewątpliwego ciężaru, jaki przygniata was do ziemi, wciąż działacie. Niesiecie pomoc i uzdrawiacie. Macie zaufanych przyjaciół, ale jeden z nich sprzedaje was za pieniądze, a drugi w krytycznym momencie zaprzecza, że w ogóle was zna.

W końcu trafiacie niesprawiedliwie pod sąd. Macie jeszcze szansę wyzwolenia siebie – wystarczy powiedzieć, ale tego nie robicie. Mogą was też wyzwolić mieszkańcy miasta, ale zamiast uwolnić was – dobrego człowieka, decydują się na zbrodniarza. Zostajecie upokorzeni, znieważeni i wyszydzeni, a ostatecznie skazani na śmierć. Sami musicie zanieść na wzgórze narzędzie, które stanie się również symbolem waszej śmierci. Obok was przebywa dwójka złoczyńców. Jeden wam urąga, ale drugi zwraca mu uwagę i jest po waszej stronie. Lubicie go, ale tamtego nie potępiacie.

Doskonale zdajecie sobie sprawę z krzywd, jakie zostały wam wyrządzone na przestrzeni całego życia. Mimo to w ostatniej jego sekundzie, prosicie Tego, który za tym stoi, o wybaczenie grzechów tym, którzy krzywdzili was i skazali na śmierć.

chrześcijaństwo

Bądź silny i opanowany.

Czy w ogóle rozumiecie, co uczynił Jezus Chrystus? Wybaczył swoim prześladowcom. Umarł za nasze grzechy. Poświęcił się dla istot przeszłych, obecnych i przyszłych, nawet nie wiedząc, kto będzie chodził po tym świecie. Przez tyle lat znosił wszelkie obelgi, iż nie sposób opisać tego słowami. Ale mimo to zdobył się na akt łaski względem prześladowców.

Nie każę Wam być taką samą postacią, ale pragnę zwrócić Waszą uwagę, że Wielkanoc to nie tylko jajka i zajączki wielkanocne, ale przede wszystkim niesamowita lekcja dla każdego z nas. To prawdziwy pokaz człowieczeństwa. Wcale nie trzeba ze sobą walczyć i podstawiać kłód pod nogi. Można z tego wybrnąć w o wiele łagodniejszy sposób. Można wyzbyć się nieustannej chęci agresji – można choć w minimalnym stopniu zachować się jak Jezus Chrystus. Nadstawić drugi policzek i czekać na następny cios. Przyjąć go z godnością, a potem odejść własną drogą z czystym sumieniem.

Alleluja!

wielkanoc

Wielkanoc to wielki powrót Jezusa. Po trzech dniach wrócił – zmartwychwstał, pokazując, że śmierć tak naprawdę nie ma władzy nad człowiekiem. Celebrujmy więc ją w rodzinnym gronie przy przepysznym śniadaniu, wymieniajmy się zajączkami z czekolady, jedzmy cudowne potrawy, ale nie zapominajmy, z jakiego powodu spotykamy się przy jednym stole i dlaczego istnieje Niedziela Wielkanocna.

Cieszmy się tym dniem, bowiem wbrew pozorom – Wielkanoc jest bardzo radosnym świętem. To wcale nie jest kult śmierci, ale wręcz przeciwnie – kult życia. Jezus Chrystus swoim powrotem na ziemię po śmierci zaprezentował, iż życie ludzkie nie kończy się na egzystowaniu na tym świecie. Jest coś więcej, co daje nam nadzieję na wieczne życie. Wielkanoc to przepiękny okres i nie bez powodu twierdzi się, iż jest ona ważniejsza od Świąt Bożego Narodzenia.

Szkoda, że Boże Narodzenie jest odczuwane silniej, aniżeli Wielkanoc. Mam jednak ogromną nadzieję, że zrobicie wszystko, aby te święta były wyjątkowe, radosne, ale też refleksyjne.

Niedziela Wielkanocna tuż, tuż!

Za oknem przepiękna pogoda, więc tegoroczna Wielkanoc nie mogła wybrać sobie lepszego terminu. Wszystko prowadzi ku temu, aby przeżyć cudowny czas swojego życia. Zachęcam więc nie tylko do jedzenia jajek i mazurków, ale także do myślenia nad swoim istnieniem. Polecam przemyśleć życie, które toczył Jezus Chrystus, jego zachowanie wobec prześladowców oraz nauki, które z tego płyną. Niedziela Wielkanocna to naprawdę wspaniały czas w roku, dlatego warto się do niego odpowiednio przygotować poprzez Wielki Post. Kto jednak tego nie zrobił, wciąż może wykorzystać Święta najlepiej jak potrafi.

Wystarczy przestać skupiać się na materii i wniknąć nieco głębiej. Poświęcić czas bliskim, ale znaleźć go również dla siebie. Nie tylko na refleksję, ale także na wewnętrzną celebrację tego naprawdę cudownego czasu. Nie bójmy się powiedzieć, że Wielkanoc jest piękna i ma w sobie wiele uroku.

Życzę Wam wszystkim odnalezienie w sobie tej prawdziwej cząstki przeżywania tych Świąt. Ponadto życzę Wam spędzenia tego czasu z uśmiechem na ustach pośród najdroższych Wam ludzi. Bądźcie zdrowi!

niedziela wielkanocna

Nasza ocena determinuje wybory. Warto jednak się zastanowić, zanim wystawimy komuś notę. Nie oceniaj zbyt pochopnie. Natomiast zawsze doceniaj…


Dziś porozmawiamy o jednym z większych grzechów, które popełnia ludzkość każdego dnia.  Mam nadzieję, że pokażę wam, że ranić mogą nie tylko słowa ani myśli, ale również postawa.

Bycie obserwatorem ma wiele zalet. Jedną z nich jest posiadanie więcej czasu na patrzenie i słuchanie, kosztem mówienia. Polecam spróbować. Cenne narzędzie w rękach każdego człowieka, które rzadko widzę wykorzystywane. A szkoda! To właśnie obserwacja często dostarcza mi wiedzy o świecie i dzięki niej widzę grzechy! Zabrzmiałem, jakbym był wszechwidzącym prorokiem z trzecim okiem pośrodku czoła… Zabawne…

Grzech, o którym piszę od samego początku, dotyczy oceniania. Mierzymy ludzi swoją miarą, zapominając, że każdy jest inny, a my nie jesteśmy Alfą i Omegą.

„Znacznie trudniej jest sądzić siebie niż bliźniego.”

Antoine de Saint-Exupéry – Mały Książę

Zadanie na dziś.

Zanim przejdziemy dalej, chciałbym, żebyś drogi czytelniku poświęcił dziesięć minut swojego cennego czasu. Bardzo Cię o to proszę. Znajdź ciche i spokojne miejsce, gdzie będziesz mógł się skupić. Weź czystą kartkę papieru i sprawny długopis. Usiądź wygodnie i zamknij oczy. Wróć swoimi myślami do tego, co zdarzyło się w ciągu ostatnich dwudziestu czterech godzin. Dostrzeż wszystkie sytuacje, których byłeś świadkiem. Przypomnij sobie, co myślałeś, kiedy rozmawiałeś. Przywołaj w pamięci swoje myśli, kiedy dowiadywałeś się nowych rzeczy. Jak zareagowałeś, kiedy zauważyłeś dziwnie ubranego człowieka na ulicy? Jaką reakcję wywołał w Tobie bezdomny, siedzący na schodach do sklepu? Co czułeś?

A teraz otwórz oczy, weź do ręki długopis i zacznij pisać. Zanotuj wszystkie te sytuacje i własne myśli oraz emocje, które Ci towarzyszyły.

Skończyłeś? Świetnie. Teraz spójrz na swoją listę i przeanalizuj ją. Zadaj sobie podstawowe pytanie:

Ile razy oceniałem drugiego człowieka? Jak często kierowałem się własnymi poglądami, zamiast spojrzeć na drugą osobę przez jej pryzmat postrzegania rzeczywistości?

Nie oceniaj.

Ocena jest krzywdząca. Ocena nieuzasadniona i niesprawiedliwa bez chęci poznania drugiego człowieka jest strasznym narzędziem w rękach człowieka. Rzekłbym, że nawet uwłaczająca – zwłaszcza dla oceniającego. Bowiem swoją oceną wystawia sobie – o ironio – najtrafniejszą z możliwych ocen.

Gdy oceniasz, przestajesz patrzeć na człowieka w sposób zbliżony do obiektywnego. To, że zawsze będzie to pewien stopień subiektywizmu jest zrozumiałe. Jednak kiedy ocena jest subiektywna i dochodzi do pewnej skrajności, wtedy jest coś nie w porządku. Ocena wiele nam zabiera. Pozbawiamy się przyjemności poznawania drugiej osoby. Skoro już bowiem wystawiliśmy mu odpowiednią notę, nie odczuwamy chęci i potrzeby zaznajomienia się z prawdziwą twarzą tego człowieka. Ślepo ufamy swojemu osądowi, nie myśląc, że może być on błędny. Zachowujemy się jak skończeni idioci, zadufani w sobie i zapatrzeni w swoje własne ego, które windujemy ponad wszelki poziom.

Po co?

Teraz zrobi się ciekawie…

Bo jesteśmy leniwi, Bo się boimy, Bo tak jest łatwiej, Bo się w ten sposób usprawiedliwiamy, Bo nie lubimy zaskoczeń, Bo nie chcemy nikogo poznawać, Bo wolimy komfort, Bo chcemy żyć w swojej idealnej bańce patrzenia na świat.

Mam wymieniać jeszcze? Proszę bardzo!

Bo jesteśmy zapatrzeni w siebie, Bo jesteśmy ignorantami, Bo nie potrafimy dostrzec w drugim człowieku, piękna, Bo kierują nami złe emocje, Bo żyjemy przeszłością, Bo posługujemy się krzywdzącymi stereotypami, Bo nie potrafimy zaakceptować odmienności, Bo sądzimy, że to my jesteśmy najważniejsi, Bo jesteśmy egoistami.

nie oceniaj

Ocena jest krzywdząca.

Patrzenie na drugiego człowieka i nieuwzględnianie okoliczności, w których żyje, jest potwornym błędem. W psychologii niedocenianie czynnika środowiskowego (kontekstu) w ocenie człowieka lub sytuacji nosi nazwę podstawowego błędu atrybucji. Wynika z niego, że dane zachowanie człowieka jesteśmy bardziej skłonni tłumaczyć w kategoriach jego wrodzonych cech niż sytuacji, w której się znalazł. Tym sposobem alkoholika możemy ocenić, jako nieudolnego debila, który nie poradził sobie w życiu, nie dostrzegając, że być może wychował się w domu, gdzie panowała przemoc, alkoholizm i patologia. Nie twierdzę, że to czynnik usprawiedliwiający, ale na pewno rzucający nieco inne światło na tę osobę.

Ocena, którą wystawiamy drugiemu człowiekowi jest krzywdząca, bo mierzymy go swoją miarą. Patrzymy na niego przez pryzmat swojego „cudownego” i „idealnego” życia. Nie potrafimy zaakceptować faktu, że nasz punkt widzenia nie jest jedynym na świecie. Z trudnością przechodzi nam przez gardło przyznanie, że ktoś może mieć inne zdanie od naszego. Nie lubimy tego, bo kochamy sądzić, że nasz sposób myślenia odzwierciedla sposób myślenia wszystkich ludzi. Jeśli my nie lubimy pizzy, to zapewne nikt jej nie lubi. Skoro nie lubimy biegać, to nikt nie może tego lubić! A jeśli my wyglądamy przeciętnie, to nikt nie może wyglądać inaczej!

Ależ oczywiście! Zapytam jeszcze tylko… Czy w tej bajce były smoki, czy jednorożce? Historia na miarę Georga Martina! Brawo bajkopisarzu! Okłamuj się dalej…

Doceniaj.

Uważam, że wcale nie tak trudno jest zmienić swoje postępowanie. Nie robimy tego jednak, bo blokuje nas wiele rzeczy, które wymieniałem już powyżej. A to przecież jest na wyciągnięcie naszej ręki…

Dlaczego zamiast oceniać, nie możemy doceniać? Czy tak trudno jest docenić czyjąś odmienność?

W pełni rozumiem, że morderców, psychopatów i innych skrajnych przypadków doceniać, ani nawet rozumieć nie można. To są jednak skrajności, które w zdecydowanej większości przypadków – bez względu na poruszany temat – są złe. Skupmy się na tym, co spotykamy na co dzień.

Ocena jest naszą naturalną skłonnością i to oczywiste, że pojawi się zawsze w kontakcie z drugim człowiekiem. Dlatego tak bardzo ważne jest, aby zadbać o to, żeby była jak najbardziej obiektywna, szczera i przede wszystkim – SPRAWIEDLIWA. Nie ma bowiem niczego gorszego niż zaborczość i ocena drugiego człowieka bez chęci poznania go. Nie zachowujmy się jak małe obrażone dziecko na całe świat, które z założonymi rączkami tupie nóżką i upiera się przy swoim. Jeśli nie masz ochoty kogoś poznawać i wysłuchać, co ma do powiedzenia, to przestań perorować chociaż swoje wyroki, które są krzywdzące. To jest właśnie niesprawiedliwość, której nie potrafię zrozumieć.

Śmiało mogę to porównać do osób, które narzekają na jakąkolwiek frakcję polityczną, a wybory oglądają w telewizji… Działaj, rób coś w kierunku zmiany albo zamilcz i oszczędź innych ludzi.

Najwspanialsza wspaniałość – człowiek.

Zamiast oceniać, doceniajmy. Starajmy się zrozumieć i podchodzić do zdania drugiego człowieka z należytym szacunkiem. Możemy się nie zgadzać, ale nawet tę niezgodę doceńmy. To też jest człowiek, tylko inny od nas, co jest piękne! Doceńmy więc tę wspaniałość, że każdy z nas jest różny… Nie gniewajmy się i nie róbmy obrażonej miny dziecka, kiedy ktoś przedstawi nam swój pogląd. Podziękujmy za niego i doceńmy tę otwartość.

Czy nie widzicie, że każdy człowiek nas rozwija? To jak obcowanie z zupełnie inną kulturą. Każdy człowiek ma zupełnie inny ogląd świata! To jak czytanie niesamowitej i przepięknej książki! Rozmowa z człowiekiem jest jak spojrzenie na świat z zupełnie innego okna, za którym rozpościera się całkowicie odmienny widok.

Tak właśnie wygląda relacja z drugim człowiekiem!

Jednak, aby do tego doszło, należy wyzbyć się nawyku do zaborczości, śmiesznej upartości i mierzenia innych swoją miarą.

doceniaj

Osiem miliardów ludzi, a Ty wciąż myślisz, że jesteś w centrum…

Ocena może być (i na ogół jest) krzywdząca. Przestańmy mierzyć człowieka swoją miarą. Skończmy patrzeć na niego przez pryzmat naszego światopoglądu. Podkreślę to raz jeszcze:

Nie jesteś pępkiem świata.

Twoja ocena jest tylko Twoją oceną i niczym innym. To nawet nie musi być (i zazwyczaj nie jest) prawda. Wstrzymaj się więc z pochopnym i często bujnym opisywaniem czyjegoś zachowania, zanim go nie poznasz. Boli patrzenie, kiedy ocena występuje przed poznaniem i blokuje jakąkolwiek relację. Zamykamy się w swoich ciasnych bańkach światopoglądowych, bojąc się, że nasze zdanie może nie być jedynym na świecie.

I nie jest! Zrozummy to wreszcie!

Zatem doceniaj i nie oceniaj. Doceń, kiedy ktoś jest inny i różny od Ciebie. Doceń, kiedy ktoś do Ciebie wychodzi i prezentuje Ci swoją inność. Nie oceniaj w sposób krzywdzący, bo to właśnie Tobie, a nie tej osobie, wystawia prawdziwą oceną.

Jak wyrzeźbić swoje ciało? Jak zrobić formę na lato? Jeśli i Ty zastanawiasz się, dlaczego Twoja sylwetka nie jest idealna, to trafiłeś w dobre miejsce!

Lato coraz bliżej, a Twoje ciało wciąż nie wygląda tak, jakbyś tego chciał? Tłuszcz wciąż zalega na brzuchu i biodrach, mięśnie nie wystają spod koszulki i spodni, a waga wciąż pokazuję tę samą wartość? Nie przejmuj się! Tym artykułem rozwieję wszelkie Twoje troski i pomogę Ci zbudować sylwetkę Twoich marzeń! Twoje ciało będzie nie do poznania!

Przeczytaj cały tekst. Na samym końcu znajduje się dla Ciebie mała niespodzianka. Nie podglądaj!

Jak wyrzeźbić swoje ciało?

Do lata pozostało siedemdziesiąt dni, co oznacza, że za nieco ponad dwa miesiące, będziesz widzieć w lustrze swoje nowe, piękniejsze ciało! Czy to nie brzmi cudownie? Ależ oczywiście, że tak! Pomyśl sobie, jak wspaniale będziesz się czuć. Wyobraź sobie, jak Twoja sylwetka prezentowałaby się bez niechcianych kilogramów i zwałów tłuszczu na brzuchu. Wizualizuj, jak Twoje mięśnie rosną i zastępują tłuszcz! A teraz pomyśl sobie, że to wszystko stanie się za równo siedemdziesiąt dni.

jak zrobić formę na lato?

Ćwiczenie numer 1!

Usiądź wygodnie i odpręż się. Niech nic i nikt nie przeszkadza Ci, w tym ćwiczeniu. Zamknij oczy i przestań widzieć swoje ciało takim, jakim jest. Wyobraź sobie siebie z cudowną sylwetką. Jak wyglądasz? Jak się prezentujesz? Tłuszcz z brzucha zniknął, prawda? Tak samo, jak te niechciane boczki i zbyt wielkie pośladki. Nogi stały się szczuplejsze. A co z cellulitem? Jest, czy go nie ma? Oczywiście, że zniknął! Tak samo, jak zwisająca skóra na ramionach i niechciane rozstępy na brzuchu.

Co czujesz, patrząc na swoje ciało? Jak Twoja sylwetka wpływa na Twoje samopoczucie? Czy czujesz się lepiej, czy gorzej? Ależ oczywiście, że lepiej! Czujesz się wspaniale, bo nareszcie wyglądasz tak, jak chcesz! Niechciana skorupa rozpadła się, na rzecz twardej jak stal zbroi, na którą składają się wyrzeźbione mięśnie! Zyskujesz pewność siebie, a Twoja wartość się podnosi. Samoocena skacze w górę, jak oszalała. Uśmiechasz się do siebie i nareszcie jesteś w stanie zaakceptować siebie. Czyż to nie cudowne uczucie, móc wreszcie pokochać swoje ciało, a w konsekwencji także siebie?!

Patrzysz na swoje odbicie w lustrze i nie poznajesz tej osoby! Co widzisz? Co czujesz? Oczywiście, że radość i spełnienie! Stała się rzecz niemożliwa. Twoja sylwetka jest przepiękna! Już nie musisz odpowiadać sobie na pytanie: „Jak wyrzeźbić swoje ciało?” albo „Jak zrobić formę na lato?”. Ty już to masz!

Nareszcie wszyscy Cię docenią! Masz takie szczęście!

A teraz, spokojnie i powoli otwórz oczy. Jak się czujesz?

Czyż życie nie jest nagle o wiele wspanialsze?

You can do it!

Jak zrobić formę na lato?

Wiele osób zadaje sobie tytułowe pytanie – „Jak zrobić formę na lato?”, a tak naprawdę nie ma nic prostszego! Dzięki temu artykułowi poznasz moją metodę działania, która została przetestowana na tysiącach Polaków! W zadziwiająco szybkim tempie pozbędziesz się niechcianych boczków, a tłuszcz odejdzie w zapomnienie. Twoje ciało stanie się jędrniejsze, szczuplejsze i bardziej elastyczne. Zobaczysz, jak Twoja sylwetka będzie się zmieniać na lepsze. Nareszcie bez wstydu pójdziesz na plażę i pokażesz się znajomym w nowym, zjawiskowym bikini!

jak wyrzeźbić swoje ciało?

Żywienie.

Bez tego ani rusz, ale nie przejmuj się! Nie myśl o tym, że to zmiana na całe życie. Wręcz przeciwnie. Robisz to tylko po to, aby świetnie wyglądać latem na plaży. To zaledwie siedemdziesiąt dni, dasz radę! Wierzę w Ciebie, a mój rewelacyjny program na pewno Ci w tym pomoże! Wystarczy stosować się do jego rad, a tłuszcz sam będzie uciekał w popłochu.

  • Zacznij od nawodnienia!

Pij dużo wody! Codziennie po przebudzeniu koniecznie wypijaj szklankę wody z cytryną, żeby oczyścić swój organizm z toksyn, który nagromadziły się w nim podczas snu. To bardzo ważne! Inaczej Twój organizm zatruje się i nie będzie zdolny do gubienia kilogramów. Woda przyspieszy też Twój metabolizm, a pokarm, który zjesz będziesz lepiej trawiony!

  • Jedz śniadania!

Śniadanie to najważniejszy posiłek dnia. Nie słuchaj kłamców, którzy twierdzą inaczej. Kto nie je śniadania, ten tyje podwójnie! Słyszałeś lub słyszałaś to powiedzenie, aby śniadania jeść jak król, obiad jak księżniczka, a kolację jak biedak? To najszczersza prawda! Nigdy nie wychodź z domu bez zjedzenia zdrowego i pożywnego posiłku.

  • Ogranicz węglowodany!

Gdy jesz za dużo węglowodanów, wtedy Twoje ciało nie będzie się zmieniać na lepsze. Ogranicz je na rzecz chudego białka i zdrowych źródeł tłuszczy. Najlepsi i najwytrwalsi stosują diety wysokotłuszczowe. Ludzie sukcesu i wielcy sportowcy odrzucają węglowodany na rzecz tłuszczu! Czy naprawdę myślisz, że to przypadek? Ja szczerze w to wątpię!

Eat, Sleep, Train, Repeat!

tłuszcz

Jeszcze więcej porad z zakresu odżywiania!

  • Jedz chude białko!

Przestań jeść czerwone mięso i niezdrowe, tłuste pokarmy. Spożywaj wyłącznie chude białko: filety z indyka, filety z kurczaka lub chudy nabiał. Jeśli już decydujesz się na jajka, wtedy pomyśl o tym, aby wyrzucić żółtka jaj. Mają w sobie wiele tłuszczów, a to z kolei oznacza więcej przyswajanej energii. Aby Twoja forma była gotowa na lato, nie możesz jeść zbyt dużo kalorii.

  • Przestań spożywać cukier!

Całkowicie wyeliminuj cukier ze swojej diety. To biała śmierć. Wcale go nie potrzebujesz! Na co Ci trucie swojego organizmu? Słodkie przekąski zastąp warzywami. Cukierki, marchewką. Czekoladę, selerem. Ciasto, czerwoną fasolą. Gazowane, słodkie napoje, sokiem z buraków. Twoje ciało Ci za to podziękuje, a Twoja sylwetka będzie błyskawicznie się poprawiać. Kilogramy będą spadały jak szalone, a tłuszcz znikał w zastraszającym tempie!

  • Jedz pięć posiłków dziennie.

Pięć posiłków dziennie to absolutne minimum. Nawet nie próbuj jeść mniej. Twój metabolizm napędza się właśnie dzięki temu. Im rzadziej będziesz spożywać posiłki, wtedy tempo Twojego metabolizmu spadnie, a Ty przestaniesz chudnąć… Jedz śniadanie, obiad i kolację, a pomiędzy tymi posiłkami spożywaj drobne przekąski. Dobrze sprawdzą się tutaj owoce, warzywa lub chudy nabiał. Pamiętaj o tym, żeby to było coś bardzo małego! Nie można się tym najeść, tylko zrobić sobie apetyt na więcej. Sylwetka marzeń wymaga poświęceń!

Trening

  • Biegaj na czczo.

Biegaj każdego ranka na czczo. Nie jedz nic przed bieganiem. Co najwyżej możesz wypić szklankę wody z cytryną, aby oczyścić organizm. Dzięki temu tłuszcz spali się szybciej. Bardzo ważne jest, żeby trzymać stałe i równe tempo. Nieważne, jak szybko biegasz, chodzi o to, żebyś się zbyt mocno nie męczyć. Tempo powinno być takie, aby umożliwiało swobodną konwersację. UWAGA! TO BARDZO WAŻNE! Musisz biegać minimum czterdzieści pięć minut, bo dopiero po tym okresie Twoje ciało zaczyna spalać tłuszcz. Wcześniej spalasz wyłącznie węglowodany, które masz w mięśniach i cały trening idzie praktycznie na marne!

  • Trenuj codziennie.

Każdego dnia zapewniaj sobie dawkę ruchu. Lato już za siedemdziesiąt dni, więc nie masz czasu, aby zbyt długo odpoczywać. Zrelaksujesz się na wakacjach, kiedy już Twoja sylwetka będzie cudowna! A tego przecież chcesz, prawda? Aby wszyscy zazdrościli Ci tego, co pokażesz na plaży. Do dzieła więc! Ruszaj się codziennie! Biegaj, trenuj i korzystaj z siłowni. Nie odpuszczaj ani jednego dnia. Masz czuć, że pracujesz. To jest Twój czas. Wykorzystaj go! Dasz radę! Wierzę w Ciebie!

  • Ubieraj się grubiej!

Nawet, jeśli na zewnątrz jest ciepło, zawsze ubieraj się trochę grubiej! Dzięki temu spocisz się bardziej, a wtedy stracisz jeszcze więcej kilogramów na wadze. To taki mały i drobny trik, który zapewni Ci dodatkową przewagę już na samym początku nad tymi, którzy nie stosują mojego rewelacyjnego programu działania! Pamiętaj, że kiedy się pocisz, to tak naprawdę Twój tłuszcz płacze!

Never give up!

sylwetka

Sylwetka i psychika.

Już w tym momencie pytania typu: „Jak wyrzeźbić swoje ciało” lub „Jak zrobić formę na lato” nie powinny stanowić dla Ciebie problemu. Podałem Ci spersonalizowany plan pod Twoje potrzeby. Wystarczy, że zaczniesz się do niego stosować i zobaczysz, że zaczniesz tracić na wadze, poprawi się Twoje samopoczucie i staniesz się bardziej pewną osobą. Czyż to nie brzmi cudownie? To wcale nie są kłamstwa! Dzięki tym metodom tysiące Polaków zmieniło swoje życie na lepsze. Ty też możesz to zrobić. Wystarczy chcieć!

Psychika jest tutaj bardzo ważna. Nie możesz się poddawać. Musisz wytrwać. Jeśli pojawi się kryzys, musisz zagryźć zęby i walczyć dalej. Pamiętaj o wizualizacji. Wyobraź sobie swoje przepiękne ciało. Bez tego wstrętnego tłuszczu, którego przecież nie chcesz! Zobacz, jak Twoje mięśnie rosną, jakie są piękne i jak się niesamowicie uśmiechasz! Chcesz tego? Pewnie, że chcesz. Więc pracuj na to!

Jesteś bardzo silną osobą. Wiem to i wierzę, że podołasz. Ten program jest stworzony dla takich ludzi jak Ty. Dla ludzi z charakterem i pasją. Siedemdziesiąt dni to dużo i mało zarazem, dlatego nie możesz pozwolić sobie na chwilę słabości i opuszczanie planu. Pamiętaj o nim zawsze. Nawet jeśli pracujesz, spotykasz się ze znajomymi lub rodziną, nie zapominaj o swoim planie. Przez siedemdziesiąt dni, liczy się tylko on i nic innego. Rozumiesz? Twoje ciało jest najważniejsze. To przecież Ty pytałeś, jak zrobić formę lato. Więc teraz działaj i trenuj, aby Twoja sylwetka marzeń wreszcie stała się rzeczywistością

Nie narzekaj, że masz ciężko, jeśli zmierzasz na szczyt!

ciało

Już wszystko wiesz. Możesz zacząć działać!

Widzisz? To nie jest wcale takie trudne. Cały plan jest bardzo łatwy, a jedyne, co musisz zrobić to przestrzegać go w stu procentach. Twoja siła jest w Tobie i nie szukaj jej u innych osób. Nie załamuj się i nie poddawaj, tylko ćwicz i pracuj. Ciało, sylwetka, forma… Tylko to się teraz liczy.

Nie czekaj. Zacznij od dziś. Od tego momentu. Każdy dzień zwłoki, oddala Cię od Twojego celu, a tego na pewno nie chcesz.

Na sam koniec jeszcze raz powtórzę moje złote zasady programu, dzięki któremu forma na lato 2019 będzie wprost przecudowna!

  • Każdego ranka pij wodę.
  • Jedz śniadania.
  • Ogranicz węglowodany.
  • Dużo chudego białka.
  • Nie spożywaj tłustych pokarmów.
  • Całkowicie wyeliminuj cukier.
  • Minimum pięć posiłków dziennie.
  • Biegaj codziennie na czczo.
  • Trenuj codziennie.
  • Ubieraj się grubo na trening.

Zaczynaj! Masz wszystko, czego Ci potrzeba.

Już teraz jesteś zwycięzcą. Nie zapominaj, jak będziesz wyglądać, gdy już zmienisz swoje ciało na to, o którym teraz marzysz.

Powodzenia!!!


WAŻNE!

Nawet nie wiecie, jaką miałem frajdę, podczas pisania tego tekstu. Śmiałem się sam do siebie, a bawiłem się lepiej niż podczas czytania artykułów w Pani Domu! Wybaczcie, ale nie mogłem się powstrzymać. Cały tekst (w 95%) nadaje się rzecz jasna do kosza. Mam nadzieję, że nikim go nie uraziłem, bo nie taki był mój zamiar. Chciałem Wam tylko pokazać, na jakie teksty już niebawem możecie trafić w Internecie. Strzeżcie się!

P.S – wciąż się jeszcze śmieję!

P.S2 – niech nikt nawet nie śmie słuchać się tego „planu”. Chyba że w celach wyłącznie humorystycznych!

memy

Źródło: www.brandeis.edu

Śmierć jest stanem, nad którym nie mamy kontroli. Życie jest tym, co zostało nam dane niezależnie od nas. Obie siły były na długo przed nami. Będą również jeszcze długo po nas. Dlaczego więc na morderstwo, chcemy usilnie odpowiadać tym samym, roszcząc sobie prawo do decydowania o tym, kto ma prawo chodzić po tym świecie? Czy nie posuwamy się za daleko?


morderstwo

Trochę martwi mnie to, co ostatnio do mnie dociera. Nie sposób nie określić naszego narodu, jako ludności buńczucznej, bojowej i chętnie broniącej swoich wartości. To bardzo dobrze i jestem wdzięczny, że mogę żyć w tym kraju. W Państwie, które zniknęło na 123 lata z mapy Europy, ale naród wciąż pozostawał niewzruszony.

Martwi mnie jednak coś innego. W swojej bojowości, która często objawia się w impulsywnym zachowaniu, czasami zapominamy, że jesteśmy ludźmi. A być ludźmi, znaczy reprezentować sobą pewien poziom.

Pytam się więc…

Jakim prawem, uzurpujemy sobie prawo do wydawania wyroków śmierci?

Życie i Śmierć.

Życie jest przepięknym darem, którego nikt nie chce lub nie powinien chcieć sobie zabierać. Jak wygląda rzeczywistość – każdy z nas wie. Wystarczy włączyć pierwszy lepszy serwis informacyjny, aby usłyszeć o samobójcach, o terrorystach, czy wreszcie o mordercach. Ci ostatni stanowią przedziwną grupę. Na ogół są to normalni ludzie, którzy pod wpływem bodźca lub impulsu, niesieni falą emocji, dopuszczają się czynu, o którym wcześniej nawet nie pomyśleli. Są też oczywiście tacy, którzy psychopatami stawali się od dłuższego czasu i z premedytacją planowali swoje zamiary.

Mordercy są wysłannikami śmierci ponieważ zabierają życie żonom, dzieciom, rodzicom… Kierują nimi siły, których nie sposób opisać. Patrząc na to z perspektywy chłodnego dystansu, można stwierdzić, że dają sobie oni przyzwolenie, aby to śmierć słuchała ich. Strasznie jest myśleć, o zatrważających przypadkach, kiedy ktoś odbiera życie komuś innemu. Jakim prawem dokonuje się takich rzeczy?

Poznanie przyczyn jeszcze mocniej potęguje strach. Dzieje się tak dlatego, bo są one niesamowicie banalne. Żona trzasnęła drzwiami, syn wrócił zbyt późno, sąsiad przekroczył granicę wyznaczonej działki… Te wszystkie zdarzenia przelewają jednak tylko czarę goryczy, która zbiera się już od dłuższego czasu. W efekcie normalny człowiek, chwyta za nóż, łapie za siekierę lub bierze do ręki pistolet i wymierza sprawiedliwość.

Myśli, że On to Śmierć. Sądzi, że ma prawo zakończyć czyjeś życie przedwcześnie…

Morderstwo na oczach milionów.

14 stycznia 2019 roku zmarł prezydent Gdańska – Paweł Adamowicz. Nie mam zamiaru rozdrapywać starych ran. Chcę tylko zwrócić uwagę, że zginął wtedy zupełnie niewinny człowiek. Mężczyzna, który miał rodzinę… Osoba, która miała swoje plany, marzenia i cele… Człowiek, który miał w sobie życie… To była istota z duszą, czująca ból, odczuwająca emocje, przeżywająca każdą minutę swojego życia…

Żył 54 lata. Zapewne liczba ta wydłużałyby się jeszcze znacznie, gdyby nie człowiek, który uznał, że śmierć jest w jego rękach. Czy w to wierzymy, czy nie, ale to się dzieje na naszych oczach. Upadek wszelkich wartości. Upadek pojmowanego do tej pory bezpieczeństwa i wolności. O ile w Polsce tego jeszcze tak nie widać, to wystarczy spojrzeć nieco bardziej na Zachód, aby przekonać się, jak rysuje się nasza przyszłość. Niewątpliwie nasza zaborczość chroni nas przed wpływami, ale nie myślcie, że bezkrytycznie ją pochwalam, ponieważ rodzi również wiele problemów oraz konfliktów.

Trudno się o tym pisze nawet z perspektywy trzech miesięcy, ale tamtego dnia zginął człowiek. Jego życie zostało odebrane przez innego człowieka, który chciał tego dokonać. Zrobił to z premedytacją i zimną krwią. Można sobie zadać pytanie, dlaczego tego dokonał, ale muszę powiedzieć, że nawet mnie to nie interesuje. Choćby uważał, że Paweł Adamowicz to diabeł wcielony, jakim prawem dopuścił się takiego czynu?

Quo Vadis?

To wciąż nie jest problem, który martwi mnie najbardziej. Morderstwo zawsze przysparza mi gęsiej skórki, bo ofiara nie znajduje się tylko po jednej stronie barykady. Ofiarą jest także ten, kto kieruje ruchem swojej dłoni… Ofiara to człowiek, który wymierza decydujący cios. Bez względu na to, w co wierzymy, wbijmy sobie wreszcie do głowy, że to człowiek nie został stworzony do odbierania życia drugiemu człowiekowi!

A co się dzieje na świecie?

Mamy wojny. Prześladowania. Ataki terrorystyczne. Morderstwo na każdym kroku. Zabójstwa na tle rasowym i kulturowym. Ograniczenia wolności i swobody wypowiedzi. Pozbawienia praw nadanych człowiekowi.

W takich chwilach aż ciśnie się na usta:

Dokąd zmierzasz, świecie?!

śmierć

W istocie żyjemy w lepszych czasach, niż chociażby nasi przodkowie podczas drugiej wojny światowej, ale pragnę zwrócić uwagę na jeden szczegół. Teraz również – jak pokazują wydarzenia na świecie – nie możemy czuć się bezpiecznie. Powiem więcej. Dzięki nieustannie postępującej globalizacji oraz rozwoju technologii, mordercy, którzy siedemdziesiąt lat temu, mogli „jedynie” pomarzyć o działaniach na duża skalę, w naszych czasach, mają wszystko, aby to robić, często nie wychodząc nawet z domu. Dostępne są nowe bronie i nowe możliwości… Dodajmy jeszcze do tego lęk przed ludźmi, po których można spodziewać się wszystkiego, a otrzymujemy strach przed wejściem do galerii handlowej, dworca, czy lotniska…

Myślimy, że jesteśmy bezpieczni, dopóki nie otrzymamy naocznego sygnału, że wszystko jest iluzją. Możemy czekać na samolot, marząc o wakacjach marzeń, kiedy w okolicy pojawi się ktoś, roszczący sobie prawo do naszego życia…

Ognia nie gasi się ogniem!

Śmierć boli wszystkich i wywołuje wiele skrajnych emocji. Nie dziwię się więc, że po kolejnym zamachu lub odebraniu czyjegoś życia, pojawiają się często dość drastyczne komentarze. Wiele z nich opiewa komunikatem tego typu:

„Kara śmierci! Zróbmy mu to samo! Niech poczuje, co to znaczy umierać w męczarniach!”

Naprawdę staram się rozumieć te słowa. Staram się, bo pojąć ich nie mogę.

Wiecie już więc, co mnie martwi?

Że my – jako obserwatorzy i naoczni świadkowi tych brutalnych zdarzeń – pragniemy stać się dokładnie tacy sami, jak Ci, którzy są dla nas odrażający. Czym będziemy różnić się od mordercy, zabijającego z zimną krwią, kiedy pozbawimy go życia? Czym będziemy się różnić od terrorystów, kiedy zaczniemy walczyć z nimi ich bronią?

Niczym.

Staniemy się tacy jak oni. W imię obrony swoich praw, będziemy kultywować śmierć. Czy o to nam właśnie chodzi? Aby powielać błędy dokonane przez morderców, łajdaków i ludzi pozbawionych skrupułów? Naprawdę chcemy za cenę zaspokojenia własnych żądz, wystawiać na szali własne wartości oraz życie?

Nie będzie żadnej różnicy. ŻADNEJ. Nikt mi nie wmówi, że nasze pobudki będą „zacniejsze” lub „moralniejsze”. W obu przypadkach uzurpujemy sobie prawo do życia drugiego człowieka. Chcemy rozsiewać śmierć, nad którą nikt nie ma kontroli, a którą tak często chcemy widzieć w naszych rękach. Po co?

Czy naprawdę tak bardzo brakuje nam władzy, że chcemy roztaczać ją nawet na życie drugiej istoty?

horror

Nie bądźmy mordercami…

Proszę, opanujmy się nieco.

Boli mnie, gdy słyszę, że mordercy powinni być zabici w ten sam sposób, w jaki oni mordowali. Co to jednak zmieni? Agresja rodzi jeszcze większą agresję. Jaki przykład damy swoją postawą następnym pokoleniom? Że ogień, gasi się… Ogniem? Chcemy zwalczyć jedno morderstwo, drugim morderstwem? Czy my siebie w ogóle słyszymy?

To do niczego nie prowadzi…

Przykro jest słuchać, kiedy te komentarze płyną z ust wykształconych osób. Kiedy wypowiadają je matki, ojcowie, szanowani ludzie, młodzież… Boli, gdy mówią je ludzie świadomi swoich słów i w pełni zdrowi. Ludzie, którzy przecież powinni wiedzieć, że morderstwo – które sami potępiają – jest złe…

Wymówki … Spotykamy się z nimi każdego dnia. Raz słyszymy od innych, raz stosujemy sami. Jedne są większe, a drugie mniejsze. Nie ulega wątpliwości, że nieustannie są obecne w naszym życiu. Dlaczego? Czy naprawdę  muszą być one stałe w naszej codzienności?

Wymówki, czyli co?

Żebyśmy się wszyscy dobrze zrozumieli, kilka zdań słowem wstępu. Wymówki są dla mnie tajeniem przed samym sobą oraz innymi prawdy, dotyczącej powodów naszych decyzji. Nie widzę znacznej różnicy, między kłamstwem, a użyciem kolejnej wymówki. W obu przypadkach następuje oszukiwanie siebie lub drugiego człowieka. Stosowanie wymówki jest jednak nieco bardziej subtelne. Często w ogóle nie postrzegamy ich w kategoriach kłamstwa. Moim zdaniem niesłusznie. Być może gdybyśmy kwalifikowali je w ten sposób, wtedy mielibyśmy większe opory, aby je stosować.

Wymówki to dla mnie pewien pretekst, wybieg… Wykręt przed tym, co wiemy, że powinniśmy zrobić, ale nie bardzo pragniemy tego dokonać z przeróżnych powodów. Naturalną i najlepszą sytuacją w przypadku takiego stanu jest szczery komunikat. Nie decydujemy się na niego jednak, bo szczerość oznacza prawdę, a prawdy się boimy. Niesie ona bowiem ze sobą często ból, cierpienie i świadomość, że nie jest się takim idealnym, jak się widzi siebie w lustrze.

„Eee… Bo ja to chciałem, ale… Padało!”

Wymówki względem siebie lub względem drugiego człowieka… Które są gorsze? Nie rozgraniczałbym ich, bo obie są dość paskudne.

Jeśli stosujemy taki wybieg w postaci oszukiwania samego siebie, to nie tylko zakłamujemy sobie rzeczywistość, ale przede wszystkim spychamy z siebie odpowiedzialność za własne życie. Kiedy po raz dwudziesty powtarzamy, że „coś ze sobą zrobimy”, ale równocześnie po upłynięciu dwóch dni, przekonujemy siebie, że „jesteśmy zmęczeni”, „że mamy tyle na głowie”, „że to nie jest dobry czas”, „że pada deszcz” albo „że bohater ulubionego serialu złamał nogę”, to w moim odczuciu jest coś nie w porządku. Rozumiem, że świat może sprzysięgnąć się przeciwko wam i próbować zniszczyć wasze wszelkie marzenia oraz was samych, a przy tym…

Żartuję.

To są po prostu wymówki, którymi zatruwacie sobie głowę. Budujecie szczelną bańkę, z której nie chcecie wyjść, bo tam jest wam wygodniej. Łatwiej jest przecież powiedzieć, że pada deszcz, niż przyznać przed samym sobą, że jest się leniwą kluską, której nie chce się ruszyć czterech liter z kanapy, prawda?

Wybaczcie, ale nie potrafię zrozumieć fenomenu wymówek. Zdaję sobie sprawę, czemu służą i chyba właśnie dlatego nie jestem w stanie ogarnąć swoim młodym rozumem, dlaczego świadomie je wybieramy. Gdybyście chcieli nieco więcej przeczytać, jak wspaniały stosunek mam do kłamania siebie, to zapraszam do tekstu o oszukiwaniu siebie.

„Chciałbym, ale nie mogę… Muszę… Yyy… Wyprowadzić chomika na spacer!”

Są też wymówki względem drugiego człowieka. Tutaj zaczyna się prawdziwa zabawa. Bogactwo słów i komentarzy, z jakimi można się spotkać, jest wprost zatrważające. Od tych mniejszych, jak odmówienie koledze wyjścia na piwo, mówiąc, że zachorował nam pies, kiedy tak naprawdę żona nie jest w najlepszym humorze (zwłaszcza po wcześniejszych wybrykach), aż po te większe, jak wymigiwanie się z obietnic i zadeklarowanych zadań do wykonania.

Sprawą oczywistą jest, że wymówki nijak przyczyniają się do budowania prawdziwej i trwałej relacji. Ustaliliśmy już, że wymówki są kłamstwem. Więc jak można zbudować związek – czy to małżeński, czy to przyjacielski, czy to rodzinny – na oszustwie. Zwykła niemożliwość.

Nie mylmy jednak proszę asertywnej i przede wszystkim szczerej odmowy od kolejnej wymówki, w celu zawoalowania pewnych faktów. Asertywność to umiejętność powiedzenia „nie” i przede wszystkim postąpienia w zgodzie z samym sobą. Natomiast wymówki to zdecydowany brak asertywności. Nie mamy odwagi, aby wyrazić własne zdanie, więc uciekamy się do wybiegu, który w naszym mniemaniu będzie „lepiej brzmiał”.

Kiedy zostajemy zaproszeni na imprezę, na którą nie mamy ochoty iść, powinniśmy o tym po prostu powiedzieć. Najlepsze wyjście, które nie implikuje żadnych niepotrzebnych domysłów, ani nie generuje negatywnych emocji. Jednak w takich sytuacjach o wiele częściej można spotkać takie komunikaty, jak: „Słuchaj… Nie mam czasu, bo muszę sprzątać mieszkanie.”, „Och, jaka szkoda, ale już mam plany na wieczór!”, „Bardzo bym chciał, ale obiecałem zawieźć młodszą siostrę na lekcję pływania”, „To bardzo miłe z Twojej strony, ale tam zawsze grają taką kiepską muzykę…”.

Widzicie, co się dzieje?

Spychanie odpowiedzialności za swoje decyzje na wszystko poza nami.

wymówki

Pretekst do niepoznania prawdy.

W moim mniemaniu wymówki służą przede wszystkim jednemu, bardzo ważnemu celowi. Zapewniają nam odpowiednią autoprezentację i tak, jak każde kłamstwo, pozwalają dostosować się do odbiorcy oraz otaczającego nas świata. Poza tym stanowią pewną funkcję obronną przed prawdą, jakiej nie chcemy o sobie poznać. Stanowią pewien bufor bezpieczeństwa. To dosłownie pretekst do niezrobienia lub właśnie zrobienia czegoś. Nie zapominajmy bowiem, że wymówki nie muszą służyć tylko niezrobieniu czegoś. Równie dobrze mogą stanowić wytłumaczenie naszego postępowania.

Gdy w wieku pięciu lat zjedliśmy ciastka, które były przewidziane dla zbliżających się gości, mogliśmy powiedzieć, że „nie wiedzieliśmy”. Tak naprawdę byliśmy po prostu strasznymi łakomczuchami. To jest jednak bardzo nieszkodliwy przykład, z którego można się śmiać lub z politowaniem kiwać głową. Co się jednak stanie, kiedy człowiek zabije drugiego człowieka, twierdząc, że tamten go sprowokował? Czy to nie brzmi jak wymówka? Nawet jeśli by tak było, to jakim prawem nadajemy sobie prawo do odbierania życia? Rozumiecie, co mam na myśli?

Wymówki nie mogą kierować naszym życiem, bo wtedy przestajemy nad nim panować.

Kłap dzióbkiem, kłap. To jest łatwiejsze.

Powoli kończąc jeszcze kilka zdań. Może nieco mocniejszych.

Nie bądźmy, proszę, śmieszni. Naprawdę proszę. Z całego serducha. Wiecie, w co uderzam? W tych wszystkich ludzi, którzy potrafią tylko mówić, ale już nie robić. Do tych, którzy kłapią swoimi dzióbkami, ale gdy przychodzi do działania, zawsze znajdą miliony wymówek. Pokaż, co potrafisz. Możecie nazwać mnie pesymistą, ale kiedy słyszę kolejne obietnice i przysięgi składane sobie, mnie lub komukolwiek innemu, zawsze im nie dowierzam. Wolę zostać pozytywnie zaskoczonym, aniżeli raz jeszcze rozczarowanym.

Zbyt wiele razy widziałem, jak ludzie nie szanują samych siebie.

Dla mnie stosowanie wymówek to zwyczajny brak szacunku do siebie. Jak można tak perfidnie siebie okłamywać? Nie chce Ci się? Dobra, akceptuję to i uważam, że jakoś to przegryzę! Ale jeśli swoje własne lenistwo tłumaczysz czynnikami zewnętrznymi lub – co gorsza – innymi ludźmi, to przepraszam bardzo, ale wyproszę Cię za drzwi lub sam wyjdę, jeśli jestem u Ciebie.

Trochę więcej szacunku.

pretekst

Wiesz, że gdyby nie wymówki, mógłbyś doświadczyć wielu rzeczy?

Nie mieszaj w to innych.

Jak to pisał Andrzej Sapkowski w Wiedźminie?

Jeśli chcesz popełnić samobójstwo, to powieś się w stajni na
lejcach. Nie mieszaj do tego innych.

Wymówki tworzy społeczeństwo, w którym mamy przyjemność żyć. Zbiorowisko maruderów, narzekaczy i ludzi o niezrealizowanych ideałach, którzy wolą fantazjować niż działać. Czy wy wiecie, jaką krzywdę sobie robicie? Tu nie chodzi tylko o was, ale o wasze otoczenie. Wiecie, jak ono na tym cierpi? Każda wymówka względem siebie, którą oni słyszą i są w stanie rozpoznać, to zabieranie im energii. Dajcie sobie spokój, naprawdę.

Weźcie na klatę to, co deklarujecie i to, co mówicie. To nie jest łatwe, ale też nie przesadzajmy, że jest trudne. Rozumiem, że może być trudno powiedzieć mamie, że jednak nie przyjedziecie na święta, kiedy jej to obiecaliście, ale proszę Was! Powiedzcie jej prawdę. Powiedzcie, że chcecie spędzić ten czas w inny sposób lub cokolwiek, co jest prawdziwym powodem, zamiast wymigiwać się wymyśloną chorobą, problemami z samochodem lub czymkolwiek innym! Uważacie, że to jest sprawiedliwe?

Kłamstwo, czy prawda?

Wymówki zjadają nasze życie i nie mam zamiaru zmieniać swojej decyzji. Nie widzę w nich niczego dobrego. Chyba że za taką rzecz uznamy życie w fałszywym, ale jakże miłym i przyjemnym własnym świecie… Chcecie tego? Swoje poddawanie się zrzucać na otoczenie? Swoją głupotę na innych? Swoje bycie sobą na nie bycie sobą? Jeśli nie chcecie czegoś robić, to tego nie róbcie, ale bądźcie w tym szczerzy. Względem siebie i innych. To jest naprawdę ważne.

życie

#kolejne artykuły