Czy potrafisz zadbać o siebie? Jakie działania podjąłeś? | worldmaster.pl
#

Pomiędzy długimi godzinami w pracy, spotkaniami biznesowymi a czasem dla rodziny, w Twoim kalendarzu nie ma czasu dla Ciebie. Czy pamiętasz kiedy ostatni raz miałeś/aś godzinę lub trzy dla siebie? Jeśli zastanawiasz się nad tym pytaniem dłużej niż kilka sekund, to ten artykuł jest dla Ciebie.

Pamiętaj, żeby zadbać o innych, trzeba najpierw zadbać o siebie.

Czy w tych wszystkich swoich aktywnościach widzisz siebie? Masz na uwadze działania, które przyniosą Ci radość lub przyjemność? Czy potrafisz zaopiekować się sobą?

Lubimy pomagać innym. A czy lubimy pomagać też samym sobie? Oczywiście tutaj każda osoba odpowie inaczej. Dbając o siebie, własne zdrowie, samopoczucie fizyczne i psychiczne ładujemy nasze wewnętrzne “baterie”.

Jak spędzasz wolny czas?

To bardzo ważne pytanie. Znam osoby, które w wolnym czasie “podganiają robotę”, nadrabiają zaległości, lub tylko zerkają na pocztę, żeby sprawdzić czy nie dostali “ważnego, służbowego” maila. Osoby, które ciągle pracują i skupiają się tylko na pracy, są mniej efektywne oraz spada im poziom kreatywności (najlepsze pomysły powstają jak już się nie myśli o pracy – informacja potwierdzona przez mojego męża :)).
Jeszcze jakiś czas temu, sama należałam do tych osób. Nie zdawałam sobie sprawy, że nawet takie drobnostki, które przed chwilą wspomniałam, mają znaczenie jak odpoczywam. Teraz jest zupełnie inaczej, chociaż przestawienie się na bycie tu i teraz i zostawienie pracy w pracy, było dla mnie bardzo trudne.

Kilka propozycji, żeby zadbać o siebie.

Przede wszystkim, zacznij powoli odpuszczać. Spróbuj w wolnym czasie zrobić coś dobrego dla siebie. Wyjdź na spacer bez telefonu, pójdź na koncert, pobiegaj, wybierz się na przejażdżkę rowerową. Zrób coś o czym marzysz od dłuższego czasu.

Spędzając czas z bliskimi osobami postaraj się nie sprawdzać co chwilę poczty czy social mediów. Pomyśl, kiedy ostatni raz robiłeś_aś coś kreatywnego lub coś nowego. Może warto poszukać w internecie jakie rozrywki są dostępne w Twoim mieście. Może w pobliżu są miejsca, w których nigdy nie byłeś_aś? Escape Room, sala pełna trampolin, aqua aerobic czy warsztaty fotografii nocnej. To tylko kilka propozycji na zrobienie czegoś kreatywnego lub nauczenie się czegoś nowego.

Self-care.

To osiągnięcie harmonii i zrównoważenia na poziomie ciało-umysł. To przede wszystkim dbałość o siebie oraz psychiczno-fizyczne elementy naszego życia. Mówiąc o self-care, ważnym dla mnie aspektem jest podejmowanie świadomych decyzji o swoim życiu. Decyzje te wymagają od nas wysiłku i nie zawsze są łatwe. Pewnie zastanawiacie się do czego chcę tu nawiązać. Między innymi do relacji, które są naszymi wampirami energetycznymi, nie służą nam i spotkania z pewnymi osobami sprawiają, że w rzeczywistości obniża nam się samopoczucie. Warto tutaj przemyśleć, które relacje dają nam energię, radość i siłę, a które ciągną nas w dół. Według mnie warto pójść tutaj za głosem rozsądku a nie za głosem innych osób czy coś wypada lub nie. Na pewno wypada dobrze się czuć ze samym_samą sobą jak i z kontaktach z innymi. Ogranicz lub zamknij relacje, które nie są dla Ciebie dobre, nie musisz się nikomu z niczego tłumaczyć. To Twoje życie i weź za nie pełną odpowiedzialność.

To o czym napisałam wyżej może być dla wielu osób kontrowersyjne, nazwane egoizmem. Ale czy życie dla spełniania oczekiwań innych osób jest dobrym życiem, czy dostosowywanie się i uleganie innym osobom przynosi nam radość?

Czy umiesz być ze samym/samą sobą?

Pomyśl o rozmowie ze sobą – dialogu wewnętrznym. To również wiąże się z odpuszczaniem. Bo z drugiej strony jak sobie powiemy tak surowo, sztywno, czy bez refleksji: „odpuść”, to za bardzo nie podziała. Musimy bardziej wejść w kontakt ze sobą, swoim ciałem które pokazuje nam, że jesteśmy zmęczeni_one, a może przede wszystkim być w kontakcie, ze swoimi myślami, emocjami.

Postarajmy się być bliżej siebie, spróbujmy zrozumieć, dlaczego tak działamy, czy to co sobie robimy, jest dla nas dobre, a jeśli to nam nie służy, to zastanówmy się dlaczego tak robimy, i nie oceniajmy się w tym. Zaakceptujmy swoje ograniczenia i doceniajmy za próby.

Kończąc ten ważny dla mnie tekst, chciałabym zostawić Was ze wszystkimi pytaniami, które tu zadałam. Być może wpłyną one na poprawę jakości waszego życia i znalezienie czasu na odpoczynek.

Wiele osób nie potrafi poradzić sobie z porażką. Dołują się, rozpamiętują popełnione błędy, skupiają się na złym. A gdyby tak wyciągali z nich wnioski? Czy ich jakość życia uległaby zmianie?

Na pewno. I wiem to z własnego doświadczenia. Od dłuższego czasu przymierzałam się do napisania tego artykułu. Po pierwsze dlatego, że sama mam masę porażek za sobą (i dalej je popełniam :)). Po drugie chciałam, aby osoby zaczynające swoją przygodę trenerską (czy każdą inną), nie zrażały się po pierwszych popełnionych błędach.

Na początku moje porażki były dla mnie bolesne, żyłam tylko nimi, nie skupiałam się na tym dobrym, lecz na tym złym. Oj, jak wtedy mnie to pochłaniało. Poza tym nie wyciągałam z nich wniosków. Bałam się oceniania. A osobą, która oceniała mnie najbardziej – byłam ja sama.

Kiedyś na jednym z pierwszych warsztatów, który prowadziłam ustawiłam krzesła w okręgu. Dopiero po szkoleniu zorientowałam się, że coś zrobiłam źle. Krzeseł było znacznie więcej niż osób uczestniczących. W związu z tym, że warsztat był prowadzony w szkole, miałam do czynienia z uczniami i uczennicami. Osoby usiadły w swoich grupkach, a osoby, które nie były w klasie lubiane – usiadły na uboczu. Serio! Nie wiem jak wtedy mogłam tego nie zauważyć. Dzisiaj bym na to zareagowała od razu. Później po tym warsztacie długo myślałam sobie, kurcze, będę złą trenerką, taki fuckup z samego początku, co inni o mnie pomyślą. Wiem, że to wynikało z wielu czynników, m.in. ze stresu, który mnie zjadał tamtego dnia. A od tamtego czasu – za każdym razem zwracam uwagę na liczbę krzeseł 🙂

Zaprzyjaźnij się z porażką!

Sztuką nie jest zatajanie swoich porażek. Sztuką jest ich analizowanie  i wyciąganie z nich wniosków na przyszłość. Wiem też, że to nie jest łatwe i nie przychodzi od razu. To wymaga wiele wysiłku od nas samych. Ale z doświadczenia mogę powiedzieć, że warto!

Jednym z ćwiczeń, które mogę Ci zaproponować jest analiza faktów. Możesz do tego użyć notatnika. Osądy i oceny odsuń na bok i skup się na faktach. Przeanalizuj na kartce fakty, zbierz dane, pomyśl co zaważyło na tym, że dana sytuacja była taka a nie inna. Zamiast myśleć np.: „Jestem beznajdziejny/beznadziejna”, weź pod uwagę różne aspekty, które wtedy na ciebie wpływały. Może byłeś/aś zestresowana, być może byłeś/aś za słabo przygotowany/a merytorycznie. Think about it!

Im mniej czasu poświęcisz na obwinianie siebie i innych, tym szybciej wrócisz do gry.  Bogatszy/a o doświadczenia i wiedzę. Nie bój się – stres jest naturalną rekcją organizmu, więc postaraj się myśleć o sobie dobrze. Mi to pomaga i wtedy mój stres się minimalizuje. Lęk przed nowym wyzwaniem pojawia się bardzo często, jednak za każdym razem słabnie, kiedy nabierasz nowego doświadczenia.

Innym sposobem może być rozmowa z osobą postronną, która na całą sytuację spojrzy obiektywnie z boku i nie będzie myślała tylko emocjami? Przedyskutujcie to, co się stało.

A co, jeśli popełniamy porażki prowadząc szkolenia?

Jednym z ćwiczeń, które często robię na warsztatach, jest właśnie przyznawanie się do porażki. Podczas tworzenia kontraktu, proponuję taką zasadę, aby osoba, która popełniła błąd lub jakąś porażkę, krzyknęła głośno: „PORAŻKA”, a wtedy wszystkie osoby obecne na sali biją jej brawo. To ćwiczenie pomaga moim warsztatowiczom i warsztatowiczkom oswoić się z tym, że porażka nie jest niczym złym i że warto się do niej przyznawać i dzielić nią z innymi. Zauważyłam, że dając sobie takie przyzwolenie na warsztatach, osoby uczestniczące otwierają się i bardziej angażują się w pracę warsztatową, nie obawiając się oceniania przez innych.

Z własnego doświadczenia wiem, że wyciąganie wniosków z porażek poprawia komfort psychiczny i jakość życia. Gdybym tego nie robiła, na pewno nie byłabym dzisiaj w tym miejscu.
Jaki będzie Twój pierwszy krok w zaprzyjaźnieniu się z porażką? Może masz jakieś inne sposoby wyciągania wniosków?

Dzięki doświadczeniu w branży spożywczej a dokładnie piekarniczej oraz cukierniczej, chciałbym przedstawić kilka mitów, które wciąż panują w powszechnej opinii społecznej a nie mają nic wspólnego z rzeczywistością.

  1. Zdrowy chleb pochodzi z lokalnej piekarni.

    Małe i duże piekarnie korzystają z tych samych surowców i metod wytwarzania chleba. Jakość chleba nie zależy od wielkości piekarni, tylko od procesów produkcyjnych. Wbrew opinii, nowoczesne piekarnie korzystają z naturalnych i sprawdzonych rozwiązań. Takich jak produkowanie chleba z naturalnego zakwasu, który wytwarzany jest w tej samej piekarni.

    Chleby produkowane dla sieci handlowych podlegają ciągłej kontroli, wykonywanej przez akredytowane laboratoria. Badana jest między innymi kwasowość, wilgotność, zawartość cukrów. Pieczywo bywa również badane na zawartość substancji konserwujących – co uniemożliwia ich skryte i nielegalne stosowanie. 

    Atutem zakładów nowoczesnych jest również profesjonalna dbałość o higienę, co jest zresztą jednym z wymogów odbiorców sieciowych. Piekarnie podlegają regularnym audytom ze strony niezależnych firm kontrolujących. 

  2. Mrożone pieczywo jest niezdrowe.

    Mrożenie żywności jest sprawdzonym i powszechnie stosowanym w naszych domach sposobem przechowywania warzyw, mięsa czy ryb. Od niedawna korzystają z niego również piekarnie.To nieprawda, że pieczywo po zamrożeniu przestaje być zdrowe. Jest wręcz przeciwnie. Proces ten poprawia higienę, gdyż w zamrożonym produkcie nie jest możliwy rozwój drobnoustrojów. Mrożenie uformowanych sztuk surowego ciasta – a robimy tak często np. z popularnymi kajzerkami – wydłuża proces fermentacji, korzystny dla jakości pieczywa i zdrowia naszych Klientów. Po rozmrożeniu, kajzerki rosną, są pieczone i trafiają prosto do sprzedaży.

  3. Chleb jest tuczący.

    Każdy produkt który spożywamy na co dzień może być tuczący. Wynika to z zapotrzebowania kalorycznego które jest indywidualne dla każdego. Jeżeli spożywamy nadmiar kalorii w ciągu dnia to rzeczą oczywistą jest że będziemy zauważać wzrost wagi, nawet w przypadku owoców które posiadają ogromną ilość cukru prostego. Jeżeli będziemy spożywać optymalną ilość pełnowartościowego pieczywa adekwatną do naszego zapotrzebowania w żaden sposób nie zwiększy się nasza waga. Coraz częściej pojawia się skala problemu zdrowotnego,  alergii na gluten który używany jest w pieczywie i oczywiście osoby uczulone na dany składnik nie powinny spożywać pieczywa z zawartością glutenu. Dlatego też producenci wychodzą na przeciw konsumentom i tworzą produkty bez glutenu.

Jesień zawitała bardzo szybko! Czy wy też macie problem, by rano wyłonić się z pod kołdry? Czas powoli odkręcać grzejniki, wciskać cytrynę do herbat i wyjmować grube swetry. Aby nie stracić energii w jesienne poranki zdradzam Wam moje 4 poranne rytuały, które pomagają mi zachować energię przez cały dzień!

Chwila dla siebie.

Znacie te „ekspresowe” poranki w których, malujesz oko jedną ręką, podczas gdy drugą mieszasz owsiankę na śniadanie(w wersji męskiej, może być to fakt, gdy zaśpicie oboje)? Trudno wtedy o jakąkolwiek refleksje! Z doświadczenia wiem, że poranny pośpiech w cale nie wpływa dobrze! Czasami wystarczy wstać 10 minut wcześniej, by wypić poranną szklankę wody z cytryną i w ogóle skupić się na jej smaku! Przy okazji standardowym pierwszym krokiem o poranku jest oczywiście uzupełnienie płynów- szklanka wody z cytryną! Nie zapominajcie o tym!

Dobra myśl na dzień dobry!

Zawsze z rana staram się złapać jakąś pozytywną myśl! Może być to fragment książki, czy jakaś porządna dobra nuta! Pozwoli Ci to emanować energią przez cały dzień! Najważniejsze w tym wszystkim jest to, by nie zacząć dnia od zamartwiania się. Stresy w pracy czy innych dziedzinach towarzyszą nam wszystkim! Staraj się myśleć o nich jak o wyzwaniach, które masz do realizacji! Przecież wyzwania są super! Poszerzają naszą strefę komfortu i będziemy bogatsi o nowe doświadczenie! Jeżeli męczą Cię jakieś negatywne emocje spróbuj wrócić myślami do tego co fajnego przydarzyło Ci się dnia poprzedniego! Jeżeli przypadkowo wrócisz myślami, do wczorajszych porażek, to tylko po to by się zmotywować i nie popełnić tych samych błędów!

Poranna gimnastyka.

O tym, że uwielbiam poranne treningi zapewne już wiecie! O plusach jakie mi dają pisałam w poście tutaj. W skrócie! Poranny trening to zastrzyk energii na cały dzień! Pomaga wyładować stres i zamiast zmęczenia, dostarczy nam energii do działania! Rozruszaj się rano, a nie zastygniesz do wieczoru! Nie musi to być od razu ciężki workout. Puść ulubiony kawałek, rozkręć biodra, szyję i rozluźnij barki! Może sprawdzi się u Ciebie szybka tabata? Sprawdź koniecznie!

Pożywne śniadanie.

Nie zapominajmy o dawce energii jaką dostarcza nam śniadanie! Nie oszczędzam się z kaloriami o poranku. Zawsze staram się dostarczyć dużo zdrowych tłuszczy np. z awokado czy w słodkiej wersji z masła orzechowego(o plusach jedzenia awokado tutaj). Dodaje mi to energii na cały dzień. Dzięki pożywnemu śniadaniu, nie mam napadów głodu po południu! Najedzony brzuszek to szczęśliwy brzuszek i pełen energii dzień!

Jestem ciekawa jakie są Twoje ulubione rytuały na jesienne poranki?

jesień, rytuały, poranki

Miednica – co o niej wiesz? Chciałabym Ci dzisiaj troszkę wytłumaczyć co się dzieje, kiedy nie pracujesz miednicą 🧐 Do czego może doprowadzić osłabiona miednica przekonasz się za chwilę. Sprawdź czy nie masz takich objawów i postaraj się zwrócić większą uwagę jak ćwiczysz! Przeczytaj do końca 🙏🙏🙏

Trening dna miednicy ma wpływ na Ciebie całą!!! Nie myl tego z ćwiczeniami Kegla. Trening dna miednicy uaktywnia mięśnie głębokie i ma zasadniczy wpływ na cały organizm.

Ciało jest nareszcie sprawne, a nie zamęczone zakwasami, przetrenowaniem i uszkodzonymi więzadłami jak po ćwiczeniach w siłowni. Dlatego warto poświęcić trochę czasu na to, by dno miednicy było sprężyste i mocne 💪🏻

miednica, osłabiona miednica

Szybki przykład:

‘Od dziecka miała skrzywiony kręgosłup i codziennie znosiła dotkliwy ból. Z czasem doprowadziło to do dużych zmian zwyrodnieniowych w stawie biodrowym, a wszelkie metody leczenia pomagały na krótko. Była już dojrzałą kobietą, gdy znajomy lekarz namówił ją do ćwiczenia mięśni dna miednicy. I bóle, z którymi zmagała się 43 lata, nagle, prawie z dnia na dzień, ustąpiły’

Ale korzyści jest więcej!!!! Wzrosła siła zwieraczy, cewka moczowa stała się dłuższa i węższa, pęcherz i macica uniosły się ponad centymetr – jakby narządy w dole brzucha zostały poddane intensywnej kuracji odmładzającej. Poprawiło się samopoczucie i świadomość własnego ciała!!!!!
Z wiekiem, gdy powłoki brzuszne wiotczeją, nasze trzewia, poddając się grawitacji, opadają i naciskają na dno miednicy. Przeciążone mięśnie krocza stają się niewydolne. I wtedy zaczynają się kłopoty… 😬

Konsekwencje

Umiejscowiony w podbrzuszu pęcherz moczowy, macica, pochwa zaczynają się opuszczać. Częste zapalenia pęcherza, nietrzymanie moczu to pierwsze sygnały, podobnie jak zanik doznań seksualnych (u kobiet i mężczyzn). Potem może dojść do poważnych komplikacji ginekologicznych i… trawiennych – bo słabe dno to słabe mięśnie brzucha i pogorszenie pracy jelit. Zaczyna dokuczać kręgosłup, gdyż osłabione mięśnie krocza sprzyjają deformacji stawów biodrowych, a pas biodrowy wpływa na kondycję wszystkich kręgów. Traci też nasz wygląd – brzuch, pośladki i uda wiotczeją. Krew i limfa w dolnych partiach ciała wolniej krążą, a to prowadzi do obrzęków, poszerzenia żył i w konsekwencji żylaków. Na udach pojawia się cellulit 🍊

NAUCZ się wykorzystywać te mięśnie na co dzień: przy wchodzeniu na schody, siadaniu i wstawaniu, podnoszeniu ciężarów, nawet używaniu pedałów sprzęgła i gazu w samochodzie. Wszystkie te czynności są znacznie łatwiejsze, gdy dno miednicy jest aktywne. Zobacz te ruchy w swojej głowie i działaj!!!!

#kolejne artykuły