6 łatwych sposobów na odzyskanie połączenia z intuicją | worldmaster.pl
#

Straciłam połączenie ze swoją intuicją. Nie mam zaufania do siebie w podejmowaniu decyzji.  Nie wiem jak odróżnić głos strachu od głosu intuicji.


Brzmi znajomo?

Takie zdania coraz częściej słyszę od kobiet, z którymi pracuję nad rozwojem intuicji. I dlatego przygotowałam dla Ciebie listę 6 łatwych sposobów, które pomogą Ci w odzyskaniu połączenia ze swoją intuicją.

Ale najpierw chcę, abyś wiedziała jedną rzecz. To nie jest tak, że Twoja intuicja gdzieś przepadła. To nie jest tak, że odbudowanie połączenia z intuicją będzie trwało latami. Ten głos, to przeczucie jest cały czas w Tobie. I nawet jeśli nie do końca jesteś tego świadoma, ona cały czas daje Ci wskazówki. Wystarczy robienie prostych rzeczy na co dzień, aby odnowić to połączenie i znowu zacząć ufać.

A moją misją jest to, aby Ci w tym pomóc, więc do dzieła!

 

6 ŁATWYCH SPOSOBÓW NA ODZYSKANIE POŁĄCZENIA ZE SWOJĄ INTUICJĄ

1. Wróć pamięcią do chwili, w której utraciłaś połączenie ze swoją intuicją


Zastanów się jakie wydarzenia w Twoim życiu spowodowały, że nie czujesz się połączona ze swoją intuicją. Podpowiem Ci, że bardzo często jest to moment, w którym zaczynamy szkołę lub wybieramy kierunek studiów, który nie jest zgodny z naszymi zainteresowaniami. To może być również moment, kiedy zaczęłaś konkretną pracę lub weszłaś w związek. A może dla Ciebie będzie to coś jeszcze innego.

Wróć pamięcią do chwil, kiedy czułaś tą wewnętrzną iskrę, kiedy odczuwałaś więcej radości na co dzień i słyszałaś wskazówki swojej intuicji. Kiedy to było? Co wtedy robiłaś? Jak różni się to od tego co robisz teraz?

2. Połącz się ze swoją kreatywnością

Co robiłaś zanim straciłaś połączenie ze swoją intuicją?
Malowałaś, pisałaś, tańczyłaś, śpiewałaś, projektowałaś a może robiłaś zdjęcia?

Przypomnij sobie w jaki sposób się wyrażałaś, zanim utraciłaś połączenie ze swoją intuicją. Zazwyczaj do 8 roku życia, jesteśmy dużo bardziej połączeni ze swoją intuicją. Nie zastanawiamy się wtedy czy coś nam wypada, czy też nie.

Jeśli czujemy, że chcemy porysować. To bierzemy kredki i malujemy nawet po ścianiach i brak kartki nie jest dla nas żadną wymówką

A co robimy w naszym dorosłym życiu? Stale mamy jakieś “ale”, “a co jeśli”.
Ale mi nie wypada
Ale nie mam czasu
A co sobie pomyślą inni

A gdyby tak po prostu wstać i zrobić to w jaki sposób wyraża się nasza dusza?
Gdyby tak zacząć chociaż od 3 minut dziennie?

Wierzę, że tyle znajdzie każdy z nas 🙂

Każdy z nas jest duszą przeżywającą chwilowo ludzkie doświadczenie. Nasza dusza pragnie się wyrażać, na swój wyjątkowy sposób. Nie walcz z nią. Daj się ponieść inspiracji, a dzięki temu poczujesz jak odzyskujesz połączenie z intuicją

3. Medytuj

Medytuj

Dlaczego medytacja jest tak ważna w odzyskaniu połączenia z intuicją?

W dzisiejszym świecie wszyscy lubią mówić nam jak mamy żyć, co jest dla nas dobre a co nie. Tracimy tym samym zaufanie do samych siebie w podejmowaniu decyzji.

Ciągły stres i życie w biegu sprawiają, że negatywnych myśli jest w naszej głowie coraz więcej.

Nie jesteśmy w stanie usłyszeć naszej intuicji, jeśli jest ona zagłuszona, negatywnymi przekonaniami, natłokiem myśli, ciągłą kontrolą, nadmiernym planowaniem i analizowaniem wszystkiego co się dzieje.

Jeśli chcemy odzyskać połączenie ze swoją intuicją, powinniśmy najpierw wyciszyć swój umysł. Zaobserwować myśli, które się pojawiają a następnie pozwolić im odejść. Odzyskać wewnętrzny spokój i wsłuchać się w swoje wnętrze.

A w tym właśnie pomoże, Ci medytacja. Dzięki regularnej praktyce, z dużo większą łatwością będziesz mogła obserwować swoje myśli i wyciszysz chaos w swojej głowie. A to sprawi, że łatwiej rozpoznasz głos swojej intuicji i zaufasz jej przy podejmowaniu decyzji.

4. Zacznij robić to co sprawia Ci radość.

Zadaj sobie pytania:
Robienie czego sprawia mi radość?
Robienie czego odbiera mi radość?

Postaraj się wyeliminować robienie rzeczy, które odbierają Ci radość i zastąp je tymi, które wnoszą więcej radości do Twojego życia.

Np. Jeśli czujesz, że spędzanie 2h dziennie przed telewizorem lub na przeglądaniu Facebooka/ Instagrama, odbiera Ci radość, zastąp to np. rozmową ze znajomą, tańczeniem, pójściem na siłownię, gotowaniem czy czymkolwiek innym co lubisz robić.

Ja wiem, że to jest banalnie proste… jednak mimo tego, wiele z nas nadal spędza więcej czasu robiąc to co nam odbiera radość z życia.

Czy nie lepiej poświęcić ten czas na zrobienie czegoś co uskrzydli Twoją duszę, podniesie poziom Twojej energii, a tym samym wspomoże połączenie się z intuicją?

 

5. Tańcz, tańcz, tańcz swoim życiem się baw!

Straciłam połączenie, Nie mam zaufania do siebie, nie mam zaufania do siebie, straciłam połączenie w podejmowaniu decyzji, głos strachu, głosu intuicji.

To jest dla mnie naprawdę niesamowite, jak podczas sesji lub warsztatów, za każdym razem kiedy mówię słowo “taniec” większość osób, od razu się uśmiecha i bije od nich radość.

Włącz swoją ulubioną piosenkę i tańcz do niej tak jak czujesz!

To może być tak zwany taniec połamaniec. Nie musisz być profesjonalną tancerką. Wrzuć na luz, włącz piosenkę, która rozpala Twoją duszę i daj się ponieść.

Mnie porywają te kawałki:

Panic! At The Disco – High Hopes

John Legend- Love Me Now

Eve – Let Me Blow Ya Mind ft. Gwen Stefani

(Tańczę do nich jak szalona, może kiedyś Wam nagram 😀 )

 

6. Spędzaj więcej czasu wśród natury. Przytul drzewo!

Serio! Wyjdź z domu i spędź trochę czasu wśród natury.

Mieszkając w mieście, jesteśmy odłączeniu od natury. Wstając rano jesteśmy w domu, potem najczęściej wsiadamy w środek transportu (auto, tramwaj, autobus), wchodzimy do pracy, która zazwyczaj jest również zamkniętym pomieszczeniem. Po pracy z powrotem wracamy naszym środkiem transportu i udajemy się do czterech ścian naszego mieszkania.

Nie mówię, że tak wygląda życie każdej z nas. Jednak dla większości z nas, tak właśnie może być. A to sprawia, że dzień po dniu, odłączamy się od matki natury i energii, która nas stworzyła.

Postaraj się znaleźć więcej czasu na codzienny spacer, a jeśli jesteś bardzo zabiegana, to chociaż zrób to raz w tygodniu. A raz w miesiącu postaraj się wyjechać za miasto. Chociaż na chwilę. Żeby odpocząć, odetchnąć i zregenerować swoją energię.

Te 6 prostych sposobów, pomoże Ci odzyskać połączenie z intuicją. Pamiętaj, aby codziennie zrobić chociaż jedną z nich i daj mi znać jak Ci poszło 🙂

A co Tobie pomaga w połączeniu się z intuicją? Podziel się swoimi sposobami w komentarzu 🙂

 

Intuicja- 6 łatwych sposobów, dzięki którym odzyskasz z nią połączenie

 

Drogie kobiety

Piszę do Was, bo coraz częściej mam ochotę złapać za ramiona, mocno potrząsnąć i wykrzyczeć kobietom, które spotykam na swojej drodze: “Hej!! Czas się ogarnąć! Nie szukaj na zewnątrz! Wszystko czego potrzebujesz już masz w sobie! Po co marnujesz swoje życie?”

Boli mnie widok kobiet, które tkwią w toksycznych związkach, które szukają pocieszenia w alkoholu, imprezach, przygodnym seksie, nadmiarze pracy. Boli mnie widok kobiet, które wierzą, że samotność jest oznaką porażki. Kobiet, które czekają, aż ktoś je pokocha, dowartościuje i uzupełni.

Boli mnie to, bo sama kiedyś tam byłam. I wiem, jakie to uczucie.

Ale wiem, też jak to jest być po tej drugiej stronie. Wiem, jakie to wspaniałe uczucie uwolnić się od tego wszystkiego i pokochać siebie całym sercem. Zakochać się w sobie do szaleństwa, tak żeby nie potrzebować już niczego ani nikogo z zewnątrz kto zapełni naszą pustkę. Bo tej pustki już nie ma.

A dopiero kiedy tej pustki już nie ma, możemy zacząć tworzyć. Tworzyć związki i wszystko czego sobie tylko zapragniemy.

Ja wiem, że jest ciężko. Tym bardziej teraz, kiedy na każdym kroku porównujemy się z innymi lub to inni porównują nas. Facebook, Instagram, Tinder… Porównujemy się z idealnymi ciałami modelek, które tak naprawdę nie istnieją bo są wytworem programu komputerowego, z idealnym życiem ludzi, których w ogóle nie znamy. Porównujemy tylko namiastkę, którą widzimy. Namiastkę, którą postrzegamy jako “ideał”.
Namiastkę, która tak bardzo różni się od naszej całości, że nasuwa nam się jedynie “jestem gorsza, jestem brzydsza, moje życie jest beznadziejne”

Wiem, że jest ciężko bo niektóre z nas są samotnymi matkami, inne są w toksycznych związkach, a jeszcze inne nie mogą poradzić sobie z samotnością. Niektóre z nas są szczęśliwe, a reszta udaje, że jest. Albo nawet nie udają. Po prostu idą przez życie ze spuszczoną głową, obwiniając siebie i świat za wszystkie krzywdy. Ale tak wcale nie musi być!

Historia każdej z nas jest inna. Ale w jednym jesteśmy takie same. Każda z nas ma możliwość pokochania siebie tu i teraz. A uwierz mi, że od tego wszystko się zaczyna.

Jeszcze 4 lata temu, byłam w totalnej rozsypce. Kiedy skończył się mój związek, myślałam, że świat mi się zawalił. Nie potrafiłam się cieszyć chwilami, które spędzałam sama. Ba! Ja ich unikałam jak ognia. Wydawało mi się, że każda minuta spędzona samotnie to oznaka porażki. Byłam pewna, że moje życie będzie pełne dopiero wtedy kiedy pojawi się w nim “moja druga połówka”. Byłam pewna, że dopiero wtedy będę naprawdę szczęśliwa.

Ale jaka “druga połówka”? Czy my jesteśmy niekompletne? Większość z nas tak właśnie myśli. Dlatego szukamy wypełnienia, wołamy o miłość i robimy wszystko, żeby zwiększyć poczucie własnej wartości. Szukamy tego wszystkiego na zewnątrz. Szukamy tego w alkoholu, w przygodnym seksie, na imprezach, w nadmiarze pracy, w dążeniu do idealnej sylwetki i perfekcyjnego wyglądu. Poszukujemy wszędzie tam gdzie tego nie ma. A przecież wszystko czego szukamy znajduje się w naszym wnętrzu. Po co szukać czegoś za rogiem, skoro mamy to przy sobie?! A raczej w sobie.

Kiedyś udawałam też, że wszystko jest ok, ale nie było. Straciłam przez to jeszcze więcej energii. Bałam się okazać słabość, bałam się przyznać do tego, że jestem wrażliwa, bałam się pokazać swoją prawdziwą twarz, którą znałam tak naprawdę tylko ja. Bałam się bo uznawałam to za oznakę słabości.

Teraz wiem, że bycie wrażliwą to prawdziwa oznaka siły. Bo bycie wrażliwą wymaga odwagi.

czas się ogarnąć, wszystko czego potrzebujesz, masz już w sobie

Dopóki będziemy postrzegać samotność i wrażliwość jako porażki, nigdy nie będziemy szczęśliwe. Samotność i wrażliwość to nie porażki. To nieodłączne części naszego życia. Uciekając przed nimi to tak jakby uciekać przed swoim własnym cieniem.

Jeśli stale przed czymś uciekamy, jesteśmy coraz bardziej zmęczone.

Jeśli uciekasz przed samotnością i okazaniem wrażliwości przez całe swoje życie, to gratuluje! Masz zajebistą kondycję! Tylko co z tego?

Skoro zapewne jesteś już tak wykończona, że nie dajesz rady, ale cały czas biegniesz z nadzieją, że przekroczysz metę. Tylko ta meta nigdy się nie pojawi, bo od samotności nie możesz uciec. Możesz jedynie wybrać. Zaakceptować to, że samotność była, jest i będzie. Możesz się z nią zaprzyjaźnić i ją pokochać. Albo możesz nadal przed nią uciekać, tylko wiedz, że jest to ucieczka donikąd.

Jeśli jest jakakolwiek część Twojego życia, którą chcesz zmienić, to zacznij od siebie. Zajrzyj do swojego wnętrza i skup się na budowaniu silnej relacji z samą sobą.

To silny związek z samą sobą, sprawia, że czujemy się niezależne, silne, odważne, kochane, szczęśliwe i spełnione! To od pokochania samej siebie wszystko się zaczyna.

Każde uzależnienie, każde poczucie braku, nieszczęścia możesz wyleczyć przez pokochanie samej siebie. Musisz jedynie tego chcieć. A uwierz mi, że jest o co walczyć. Chociaż tak naprawdę to właśnie od pokazania białej flagi i poddania się wszystko się zaczyna.

Poddaj się, rzuć rękawice i powiedz “mam dość, już dłużej tak nie mogę!” W momencie kiedy przestaniesz walczyć, wszystko się zmieni. Odzyskasz spokój i energię do życia, bo wiesz, że nie musisz szukać niczego na zewnątrz, nie musisz przed niczym uciekać. Nie musisz stać się szczuplejsza, piękniejsza ani lepsza. Jedyne na czym teraz powinno Ci zależeć to na byciu swoją najlepszą przyjaciółką. Na traktowaniu siebie w każdej sekundzie swojego życia z miłością. Taką miłością, jaką chciałabyś, żeby obdarzył Cię ten rycerz na białym koniu, o którym tak bardzo marzysz.. Bądź swoim własnym rycerzem. Nie czekaj na niego!

Pokochać siebie to znaczy zaakceptować siebie tu i teraz, wziąć do ręki lustro, spojrzeć w swoje odbicie, w swoje oczy i powiedzieć “Kocham Cię”. A potem uśmiechnąć się i powiedzieć jeszcze raz i jeszcze raz, aż do momentu, kiedy przestaniesz czuć się niekomfortowo.

Pokochać siebie to znaczy siebie wspierać, dbać i dopingować na drodze, którą idziesz zamiast podkładać sobie kłody pod nogi mówiąc “nic mi się nie udaje” “jestem słaba” “jestem beznadziejna” Uwierz mi, że nie jesteś! Jesteś silna, odważna, wspaniała, jakakolwiek tylko chcesz być. Jedyne co musisz zrobić to zajrzeć w głąb siebie i przestać szukać na zewnątrz.

Kochanie siebie to praca na cały etat i związek, w którym składasz obietnicę “i że cię nie opuszczę, aż do śmierci”.

Ale to od Ciebie zależy czy złożysz tą obietnicę… Ja złożyłam, a Ty?

List do wszystkich kobiet

Nigdy nie ukrywałem, że podcasty to coś bardzo bliskiego mojemu sercu. Miłość do tej formy przekazu ma kilka powodów. Jednymi z nich są oszczędność czasu oraz wygoda. W przeciwieństwie do czytania, podcasty nie wymagają od nas, chociażby skrawka wolnej przestrzeni. Dlatego z własnego doświadczenia wiem, że podczas podróży w zatłoczonym autobusie, o wiele lepiej sprawdzi się słuchanie, aniżeli tradycyjna książka. Co nie oznacza, że kogokolwiek zniechęcam do czytania. Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że czytanie książek stoi u mnie na naprawdę wysokim miejscu w życiowej hierarchii.

Nie da się jednak ukryć, że podcasty w naszym kraju to model nadal raczkujący. Niewątpliwie zyskuje on na popularności, ale wciąż jest to forma przekazu, która dla wielu osób jest zwyczajna obca. Mam jednak nadzieję, że ten stan rzeczy ulegnie zmianie, bo podcasty potrafią zaoszczędzić czas! Możemy zabrać je ze sobą wszędzie i zajmują nam niewiele miejsca. Wystarczy telefon w kieszeni i słuchawki. W czasach, gdzie czas przelicza się na złotówki, ta forma zdobywania wiedzy zasługuje na uwagę.

Z drugiej jednak strony muszę dodać, iż podcasty mają definitywnie jeden minus. Podczas słuchania jest nam o wiele łatwiej się rozproszyć niż podczas czytania. Czasami zdarza się, że w uszach słyszymy głos, a umysł wędruje po sobie tylko znanych ścieżkach.

podcasty

Podcasty moim okiem.

Tym tekstem chciałbym wyjść naprzeciw wszystkim tym, dla których podcasty są nadal czystą abstrakcją. Słowa kieruję głównie dla osób, które nie wiedzą, od czego zacząć swoją przygodę ze słuchaniem innych osób. Aczkolwiek nie dyskryminuje tym wpisem również bardziej doświadczonych czytelników.

Podczas tworzenia rankingów, zawsze mam ten sam problem. Ciężko jest mi wybrać kilka szczególnych pozycji i niejako „wybić” je ponad pozostałe, których na tej liście zabraknie. Niestety taka już rola wszelkich subiektywnych klasyfikacji. Niemniej jednak bardzo Was proszę, abyście z chłodną głową podeszli do każdej propozycji, jaką Wam przedstawię. Ich wybór nie oznacza, że korzystam wyłącznie z nich. Podcasty rozrastają się naprawdę w szybkim tempie, dlatego często staram się testować nowe kanały oraz nowe tematyki. I do tego samego Was zachęcam! Nie wiem, czy jest coś piękniejszego niż możliwość poznawania niezbadanego przez siebie do tej pory działu.

Ponadto poniższe podcasty oscylują w tematach, które mnie interesują. Jestem jednak przekonany, że w innych dziedzinach są inne kanały, które oferują równie wysoki poziom.

Przejdźmy już jednak do zestawienia pięciu kanałów, których słuchanie jest według mnie dobre dla każdego. Bez względu, czy ktoś lubi szydełkować, grać w piłkę nożną, czy malować obrazy.

The School of Greatness – Lewis Howes

Lewis Howes

Źródło: www.rewireme.com

Zdecydowana większość odcinków, prowadzona jest w formie wywiadów. Gospodarz – Lewis Howes zaprasza do swojego studia bardzo barwne oraz ciekawe postacie. Nie będę zgrywał znawcę! Od razu więc napiszę, iż o większości z nich słyszałem po raz pierwszy. Aczkolwiek myślę, że jest to doświadczenie bardzo rozwijające. Nie dość, iż uświadomiłem sobie, że na tym świecie żyje mnóstwo osób, o których na co dzień nie słyszymy, a które mają wiele do przekazania, to na dodatek zainteresowałem się nimi i poniekąd również się wzbogaciłem. Oczywiście wśród gości Lewisa, znalazły się również takie osoby, jak chociażby: Eric Thomas, Anthony Robbins, Gary Vaynerchuk, a nawet… Kobe Bryant!

The School of Greatness cenię przede wszystkim za różnorodność. Tematyka nie zamyka się tylko w jednej dziedzinie. Naturalnie jest ona skupiona głównie na szeroko pojętym dążeniu do „dobrego” życia , ale wielokrotnie w wypowiedziach gości przewijają się również porady biznesowe, ich inspirujące historie, czy metody, służące poprawie poszczególnych parametrów funkcjonowania.

Co ciekawe jeden z moich tekstów powstał pod wpływem słów, które usłyszałem właśnie u Lewisa. Brzmiały one:

If you aren’t happy now, you will never be happy. 

Jak widać podcasty to nie tylko wiedza, ale również dobre źródło inspiracji.

Warto także dodać, że Lewis Howes prowadzi każdy odcinek w sposób bardzo rzetelny, a atmosfera, jaką wokół siebie roztacza, przywodzi mi na myśl przyjemną pogawędkę z dobrym przyjacielem.

Impact Theory

Tom Bilyeu

Źródło: www.medium.com

Kolejny podcast, w którym to gospodarz – Thomas Bilyeu, przeprowadza wywiady ze swoimi gośćmi. Jest to mężczyzna, który robi to na naprawdę wysokim poziomie. Zresztą sam mawia, że jednym z jego celów jest stanie się człowiekiem, który wywiady przeprowadza wprost w sposób perfekcyjny.

Oprócz tego Thomas ma w swoim repertuarze również odcinki, w których odpowiada na pytania widzów oraz przeprowadza krótkie, kilkuminutowe nagrania, które przynajmniej w mojej ocenie, są bardzo motywujące i zachęcające do działania. Myślę, że warto przytoczyć w tym miejscu jedną z popularniejszych rozmów Thomasa Bilyeu, którą odbył z Simonem Sinkiem.

Moim zdaniem jest to jeden z wywiadów, który każdy powinien obejrzeć chociaż raz. Sam obejrzałem go kilkukrotnie i w mojej ocenie jest to jedna z najlepszych rozmów, jaka powstała.

Imponderabilia

Karol Paciorek

Źródło: www.facebook.com/karol.paciorek

Jeśli uważaliście, że zachłysnąłem się zachodnim światem i nie potrafię docenić ojczystego podwórka, to jesteście w błędzie! Otóż Imponderabilia (swoją drogą zwrot ten według Słownika Języka Polskiego oznacza coś, czego nie da się zmierzyć, ale wywiera wpływ na przebieg wydarzeń) to kanał prowadzony przez Karola Paciorka, czyli człowieka, który na polskim Youtube może być postrzegany, jako „dziadek” obecnych twórców. Oczywiście w bardzo pozytywnym tego słowa znaczeniu. Karol może być Wam znany, chociażby z działalności z Włodkiem Markowiczem, gdzie prowadzili w przeszłości kanał pt. „Lekko Stronniczy”.

Karol również wciela się w rolę gospodarza, który zaprasza gości do swojego studia. Może Was dziwić, że tak mocno upodobałem sobie tę formę pozyskiwania informacji z podcastów, ale nie ukrywam, że w mojej opinii jest to schemat najbardziej rozwijający. Dzięki niemu w każdym odcinku mamy styczność z inną osobą, która może nauczyć nas czegoś innego. Czy tak się stanie, czy też nie, zależy zarówno od nas samych, jak i od gospodarza oraz oczywiście samego gościa.

Warto nadmienić, że goście Karola są nietuzinkowi. Jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się, jaki jest Michał Żebrowski, Maciej Orłoś, Krzysztof Gonciarz, czy Przemek Staroń, to Imponderabilia dadzą Wam na pewno odpowiedź. Poza tym, jeśli chcieliście poznać środowisko pokerowe lub piwowarskie, to również trafiliście w doskonałe miejsce. Imponderabilia oferuje po prostu tak szerokie spektrum możliwości, że można tam spotkać wszystkiego i wszystkich. I myślę, że właśnie dlatego jest to kanał tak bardzo interesujący.

Podcasty nagrywane przez Karola, plasują się w czołówce polskich podcastów na Spotify i zgadzam się z tym zestawieniem w stu procentach. Naprawdę ciekawy i warty uwagi kanał.

Elite Mentality

Cyprian Majcher

Źródło: www.polskiepodcasty.pl

Jest to na swój sposób kanał wyjątkowy. Nie dość, że działa on stosunkowo od niedawna, to na dodatek gospodarz – Cyprian Majcher, jest osobą, która wcześniej raczej nie była związana z tą branżą. Co więcej! Cyprian jest właścicielem dwóch warszawskich klubów CrossFit, a także byłym zawodnikiem rugby. Trzeba przyznać, że już ta informacja powinna Was wszystkich zainteresować. Osobiście uważam, że osoby, które nagrywają podcasty, a które wywodzą się z ciekawych nurtów, są interesujące, gdyż zawsze mogą mieć wiele do przekazania.

I tak też jest w przypadku Elite Mentality.

Chyba Was nie zdziwię, gdy napiszę, iż i w tym wypadku, podcasty to rozmowy z zaproszonymi gośćmi. Jednak tutaj na szczególną uwagę zasługuje główna tematyka. Otóż Elite Mentality jest mocno ukierunkowany na danej dziedzinie, jaką jest przeprowadzanie rozmów z osobami, które osiągnęły w swojej działalności poziom mistrzowski.

Naturalnie ciężko jest stwierdzić, kto jest mistrzem, a kto nie. Trudno się jednak nie zgodzić, że takie osobistości jak Adam Bielecki, Karol Kłos, Grzegorz Tkaczyk, czy Szymon Kołecki to mistrzowie w swoich fachu, prawda? I to właśnie między innym ich, znajdziecie u Cypriana w jego podcaście.

Moim zdaniem jest to podcast dla każdego, kto aspiruje do bycia mistrzem w swojej dziedzinie. Oprócz tego wielkie korzyści odniosą również osoby, których interesuje zaplecze odnoszenia sukcesów przez ludzi, o których możemy słyszeć w mediach. Niestety już od dłuższego czasu na kanale Cypriana nie znalazł się żaden nowy podcast. Niemniej jednak warto poświęcić swój czas na odsłuchanie tych odcinków, które się tam znalazły do tej pory.

SWPS Strefa Psyche

SWPS

Źródło: www.swps.pl/strefa-psyche

Bardzo długo wahałem się nad moją ostatnią (ale wcale nie najgorszą) propozycją w tym zestawieniu. Ostatecznie wygrała chęć dzielenia się z Wami kanałami, które przedstawią Wam prawdziwą i rzetelną wiedzę, w przystępnej formie. SWPS Strefa Psyche działa na bardzo prostej zasadzie. Na Spotify umieszczane są podcasty, które są niczym innym, jak wersją audio wykładów, przeprowadzanych przez osoby z ramienia SWPS Uniwersytetu Humanistycznospołecznego.

Jeszcze nie odkryłem, w jakiej sekwencji wrzucane są kolejne podcasty, ale myślę, że osoba, która się tym zajmuje, robi to po prostu „na chybił trafił”, co jest niewielkim minusem. Niemniej jednak, na kanale widnieje już kilkadziesiąt nagrań audio, których odsłuchanie może przyjemnie umilić Wam podróż do pracy lub na uczelnię. Jeśli ktokolwiek martwi się o dźwięk, to mogę wszystkich uspokoić, że jest on wprost znakomity.

Dla mnie, taki kanał jest bardzo rozwijający. Nie dość, że mogę dowiadywać się rzetelnej i opartej na badaniach wiedzy, od jednych z najlepszych specjalistów w swoim fachu w kraju, to jeszcze mogę się przy tym świetnie bawić, gdyż nierzadko wykładowcy stosują barwne porównania oraz prowadzą wykład w bardzo przystępny sposób.

Nie myślcie sobie proszę, że te podcasty są zarezerwowane tylko dla studentów psychologii. Nic bardziej mylnego! Posunąłbym się nawet do stwierdzenia, że te podcasty (a zarazem wykłady), są właśnie dla osób, które z psychologią nie mają zbyt wiele wspólnego. Jestem wprost przekonany, że ich rzetelne odsłuchanie rozwieje wiele Waszych wątpliwości co do funkcjonowania świata oraz ludzi, którzy w nim żyją.

Naturalnie, że niektóre odcinki są nieco wyspecjalizowane, ale jestem zdania, że z każdego odcinka, każdy jest coś w stanie wynieść! Według mnie jest to obecnie jedyny taki kanał w polskojęzycznym Internecie, gdzie można spotkać tak dużą dawkę sprawdzonej wiedzy, dlatego zachęcam Was do korzystania z niej.

Słuchanie bez końca.

słuchanie

Odczuwam niesamowity niedosyt. Czy można się temu dziwić, skoro nie mogłem wymienić i głębiej opisać takich podcastów, jak te prowadzone przez Gary’ego Vaynerchuka, Tima Ferrisa, Joe Rogana, czy Michała Szafrańskiego? 

Uwierzcie mi, że obecnie mamy prawdziwe bogactwo wyboru odpowiedniego podcastu, dobranego do nas samych. Jednak nikt nam nie każe trzymać się sztywno obranej drogi. Raz możemy pozwolić sobie na słuchanie Karola Paciorka i jego Imponderabilii, a drugi raz Tima Ferrisa. Wszystko zależy od nas i osobiście zalecałbym Wam, abyście nie ograniczali się tylko i wyłącznie do jednego kanału.

Miksujcie, przemieniajcie i zmieniajcie podcasty, których słuchacie. Dzięki temu zapoznacie się z mentalnością nie tylko samych gospodarzy, ale również gości, których nierzadko zapraszają. Poza tym, jak już wspominałem, poznawanie innej, nieznanej sobie dziedziny jest naprawdę ekscytujące!

Podcasty są formą, której przyjrzeć się głębiej powinien każdy z nas. To nie tylko oszczędność czasu, ale również najprostsza forma pozyskiwania informacji. Może nam towarzyszyć w każdej możliwej sytuacji życia i zasadniczo nic nas to nie kosztuje, bo w obecnych czasach telefon i słuchawki ma zapewne już każdy z nas.

Drodzy Młodzi!

Wybaczcie, jeśli długo się do Was nie odzywałem. Uznałem jednak, że to dobry czas, aby wreszcie zwrócić się bezpośrednio do Was. Do tych, którzy mają więcej, niż chcą widzieć. Jestem jednym z Was. Jestem taki, jak Wy i mam nadzieję, że się dobrze zrozumiemy.

Dwudziesty rok życia…

Niektórzy tę granicę mają dopiero przed sobą, a inni przeszli przez nią już jakiś czas temu. To nie ma znaczenie. Jesteśmy młodzi. Jesteśmy dziećmi. Znajdujemy się na początku naszej drogi.

Pewnie rzadko o tym myślicie, ale jesteśmy w najlepszym okresie naszego życia. W najlepszym. Rozumiecie to? Lepszego czasu prawdopodobnie nie będzie. Myślę, że kiedy już się zestarzejecie, to swoimi myślami będziecie wracali właśnie do tego, obecnego czasu.

Czy jednak będzie, co wspominać? To już zależy od Was.

Żyjemy szybko. Szkoła, potem od razu studia, a jak się chce zarobić na własne potrzeby, to dochodzi i praca. Działamy w ten sposób od rana do wieczora. Od poniedziałku do piątku, gdzie co niektórzy mają małe przerywniki na imprezowanie do późnej nocy i leczenie kaca nazajutrz. „Żyjemy” w ten sposób od pierwszego do ostatniego, od stycznia do grudnia. Ale, co to za życie? Życie bez głębszej refleksji? Życie bez pojawienia się krótkiej myśli:

Po co mi to wszystko?

Wpadamy w wirówkę dorosłego czasu, mimo że jesteśmy dziećmi. Spójrzcie na swoich rodziców. Na swoich wujków i ciotki. Zerknijcie na swoich sąsiadów, czy jakiegokolwiek dorosłego człowieka. Ilu z nich żyje szybko? Chyba lepszym pytaniem byłoby, ilu z nich nie żyje w ten sposób? Niewielki ułamek. Nie widzicie, że dni większości ludzi są praktycznie takie same? Pobudka, zjedzone w pośpiechu śniadanie, utyskiwania na brak czasu, ewentualne wyprawienie dzieci do szkoły, potem praca, powrót z pracy, ślęczenie przed telewizorem lub sprzątanie mieszkania, kąpiel i spanie. Teraz powtórz to kilkaset razy i mamy rok przeciętnej osoby.

Cholera.

To nie jest wiadomość dla dorosłych. To jest wiadomość dla Was Młodzi. Tylko dla Was. Więc pytam:

Po co, wciąż będąc dziećmi, chcemy żyć jak dorośli?

Zastanówcie się. Dlaczego już w tak młodym wieku wpadamy w wyścig szczurów, który narzuca nam społeczeństwo. Po co się na to zgadzamy? Dlaczego godzimy się na studia, których nie chcemy? Dlaczego przyjmujemy pracę, której nienawidzimy? W jakim celu żyjemy szybko, biegając z miejsca na miejsce? To przecież nie jestem nam potrzebne…  Jesteśmy młodzi. Czy zdajecie sobie sprawę, co to oznacza?

Oznacza to tyle, że prawdopodobnie mamy w sobie więcej siły, niż będziemy mieli w jakimkolwiek późniejszym momencie życia. Znaczy to, że mamy więcej czasu, niż mieliśmy i mieć będziemy. Oznacza to, że NIC i NIKT nas nie ogranicza. Rozumiecie?

NIE MAMY ŻADNYCH OGRANICZEŃ.

Żadnych. Nie mamy męża ani żony. Nie mamy dzieci. Kredyty są dla nas abstrakcją. Nie mamy żadnych zobowiązań. Żadne umowy nas nie wiążą. Nie mamy… Niczego. Ale wiecie, co? Jeszcze nigdy świadomość, że nie mamy niczego, nie była i nie będzie równie wspanialsza. Nigdy. Nie posiadanie niczego to dar, który My Młodzi mamy.

Mam do Was prośbę. Kochajcie i słuchajcie swoich bliskich, ale nie dajcie się im skrępować. Przede wszystkim jednak nie dajcie się skrępować sobie. Bo to, co teraz postrzegacie, jako ograniczenia, to tylko Wasz umysł. Nic więcej. Czy Wy rozumiecie, co możecie zrobić w przeciągu dwudziesty czterech godzin? Możecie znaleźć się w dowolnym miejscu na Ziemi. Możecie rzucić wszystko w cholerę i zacząć od nowa. Dokładnie tak, jak Wy tego chcecie. Możecie robić… WSZYSTKO. Możecie założyć własną firmę, możecie zostać… KIMKOLWIEK chcecie. Nie gwarantuję, że będziecie następnym Jordanem koszykówki, ale gwarantuję, że możecie próbować.

Kiedy ślęczycie na wykładach, których nie rozumiecie i marzycie o tym, co moglibyście robić, tak naprawdę sami siebie oszukujecie. Bo w istocie możecie to robić, ale nie chcecie. Ograniczacie siebie. Czegoś się boicie. Coś Was ogranicza. Rodzice? Przyjaciele? Społeczeństwo?

Kochajcie ich z całych sił, ale warto wybrać własną drogę. Nawet jeśli wiedzie ona przez najdziksze i najdziwniejsze tereny. Co z tego? Spróbujcie.

Powiedźcie swoim rodzicom, że ich kochacie. Podziękujcie im za wszystko, co dla Was zrobili. Porozmawiajcie z nimi. Wyraźcie szczery szacunek za ich opinie, ale zapytajcie:

Mamo, Tato. Czy naprawdę chcecie, żeby Wasze dziecko robiło to, co chcecie, ale było przy tym nieszczęśliwe?

To  wyświechtane, ale róbcie to, co kochacie. Przestańcie zwracać uwagę na pieniądze, sławę, prestiż i inne… bzdety. Po co Wam one? Po co Wam rzeczy materialne? Bez pieniędzy też można być szczęśliwym. Bez pieniędzy też można robić… WSZYSTKO! Jasne, że trochę gotówki potrzebujesz, aby przeżyć, ale po co Ci bogactwa? Chcesz zwiedzić świat? Śmigaj autostopem albo wędruj. Chcesz zostać „kimś”? Działaj. Trenuj. Walcz. Cokolwiek. Rób to.

Ja rozumiem nas wszystkich doskonale. Jesteśmy młodzi. Nie mamy wielkiego pojęcia o życiu. Ja też go nie mam, ale chcę spróbować. Chcę spróbować robić to, co kocham ponad wszystko. Chcę kochać ludzi, chcę realizować siebie i chcę wpływać na życie innych. Chcę… Po prostu chcę.

Napiszę Wam to raz jeszcze:

Nic nas nie krępuje. To tylko nasza głowa.

Nie jesteśmy niczyimi niewolnikami. Jesteśmy w najpiękniejszym okresie życia. Nic nie musimy, a wszystko możemy. Wiecie, jakie mamy szczęście? Za dwadzieścia lat, jeśli teraz nie podejmiemy konkretnych decyzji, będziemy żałować. Fakt! Nigdy nie jest za późno, ale chyba lepiej zacząć próbować w wieku dwudziestu, a nie czterdziestu lat, no nie?

Za czterdzieści lat, będziemy mieli mały problem z dźwiganiem ciężkich rzeczy.

Kiedy minie pięćdziesiąt lat, niektórych już pewnie nie będzie, a Ci którzy zostaną, będą patrzyli na swoje wnuki i tęsknie wyglądali za czasami, gdy sami byli młodzi.

Za sześćdziesiąt lat natomiast… Cóż. Większość zniknie.

Zegar tyka.

Przykro mi.

Ja naprawdę nie piszę do Was z pozycji cholernego coacha. Ja piszę do Was z pozycji chłopaka. Młodego. Takiego, jak Wy. Chłopaka, który chce Wam coś przekazać. Chłopaka, który również ma mnóstwo kompleksów, życiowych stresów oraz marzeń, co do których nie ma pewności, że je spełni.

Jestem jednym z Was. To, że to piszę, nie znaczy, że jestem kimś „lepszym”. Tworzę ten tekst, aby tylko zwrócić Waszą uwagę na rzeczy, obok których codziennie często przechodzimy, nie chcąc zauważyć, tkwiącego w nich problemu…

Teraz będzie trochę radykalnie, ale zanim podejmiecie decyzję, polecam zrobić krok w tył i ocenić swoją sytuację z chłodną głową.

  • Rzućcie studia, które Was nie interesują.
  • Rzućcie pracę, która nie jest dla Was.
  • Zostawcie partnera, który Was nie rozumie.
  • Zostawcie życie, które nie jest Waszym życiem.

Ale w zamian za to, wszystkie swoje siły włóżcie w to, co i kogo tak naprawdę kochacie. To może brzmi tak lekko, ale myślę, że to naprawdę ciężka harówka pełna nieścisłości, stresu, nerwów i łez. Ale chyba warto. Nie mam pewności, bo tam mnie nie było, ale mam ogromną nadzieję, że na końcu tej drogi spotkamy się wszyscy. Pewnie zmęczeni, ale za to niesamowicie szczęśliwi.

Czy może się nie udać?

Oczywiście.

I chyba dlatego, to jest jeszcze ciekawsze.

Powodzenia,

Tomek.

młodzi

Pytania i odpowiedzi można znaleźć wszędzie. Trudno się temu dziwić, bo w naprawdę skuteczny sposób potrafią przyciągnąć odbiorcę. Rzekłbym, że na podobnym poziomie, co chwytliwy nagłówek często zakrawający na profanację danego tematu.

Myślę, że wiem, co piszę, bo sam tego dokonałem w tekście o rozwoju osobistym.

(Tekst znajduje się TUTAJ)

I w tym miejscu można zadać pytanie, czemu w ogóle poruszam tę sferę. Przecież pytania są równie naturalne, jak to, że mówimy. Są wpisane w kulturę naszego języka. Gdyby nie one, prawdopodobnie do wielu rzeczy nie potrafilibyśmy dojść. Odpowiedzi natomiast to skutek pytań. Nie podważam tego sposobu myślenia. Zasadniczo twierdzę, że gdyby dorośli zadawali podobną liczbę pytań, co dzieci, a już na pewno konstruowali je w podobnie rzeczowy sposób, ukierunkowany na poznanie świata, a nie na zrozumienie plotek i niepotrzebnych informacji, to mogliby poznać zupełnie inny wymiar życia.

Jak mówi polskie przysłowie:

Kto pyta, nie błądzi.

I kolejne:

Nie ma głupich pytań. Są tylko głupie odpowiedzi.

Ten wymiar poruszam jednak z bardzo ważnego – dla mnie – powodu. Zwyczajnie uważam, że autorzy, stawiający pytania, którzy za cel mają przyciągnięcie czytelnika chwytliwym nagłówkiem, mogącym rozwiązać wszystkie ich problemy, działają w sposób niekorzystny dla odbiorcy. To nic innego jak tylko celowy zabieg, przynoszący kolejny wzrost „cyferek”. Oczywiście, że nie każde pytanie zadane w tytule filmu, artykułu, czy gazety musi mieć niecny zamiar. Jednak na ogół przeglądając Internet oraz popularną w naszym kraju prasę, przekonuję się, że im bardziej zaskakujące pytanie, tym bardziej przyciąga ono uwagę.

Nie szukając daleko…

Jak odnaleźć sens życia?

Kim jest dietetyczny paranoik?

Robert Karaś to najlepszy sportowiec?

Dlaczego sprzedajesz się za rzeczy materialne?

Jeszcze raz to podkreślę – nie twierdzę, że stawianie dość zaskakujących pytań jest złe. Jak już wcześniej wspominałem dobrze zadane pytanie, może pozwolić uzyskać nam odpowiedź, a tym samym poszerzyć swoje horyzonty. W tym całym swoim wywodzie zmierzam do jeszcze czegoś innego.

pytania

Pytania, a odpowiedzi.

Pisałem już, że pytania mogą działać na podobnej zasadzie, jak kontrowersyjny nagłówek. Po prostu mogą przyciągać ludzi. Czy taki jest cel autora, czy też nie – nie mnie to oceniać. Niech każdy uderzy się w pierś, zrobi sobie rachunek sumienia, czy cokolwiek uważa za słuszne. Nie jest to moją sprawą, choć proszę o dozę świadomości, że pytania, zadawane przez autora, nie muszą oznaczać, iż zna on odpowiedź.

I właśnie w tym miejscu przechodzimy do punktu głównego tego wpisu.

Niekompetentnych osób nie trzeba szukać daleko. Każdy z nas ma w sobie pewną niekompetencję. Nie można być dobrym we wszystkim i to nie jest prawda objawiona, tylko powszechnie znany fakt. Niezręcznie robi się jednak wtedy, kiedy osoba nieznająca danej dziedziny zaczyna głosić odpowiedzi na prawo i lewo, jako coś powszechnie znanego oraz obowiązującego w życiu.

Ponownie nawiążę do swoich tekstów.

Czy kiedy pytałem, „jak odnaleźć sens życia”, to zamieściłem tam swoją odpowiedź? Owszem. Świadczy o tym dość długi tekst na ponad dwa tysiące słów. Czy jednak odpowiedź ta była kompletna oraz pewna w swej naturze? Jasne, że nie! I nigdy nie chciałem, nie chcę i nie będę chciał się z tym ukrywać! Jeśli ktoś, kiedykolwiek odebrał moje teksty w ten sposób, to bardzo mi przykro, że zostałem źle zrozumiany.

Moja prawda vs Twoja prawda.

Ani ja, ani żaden inny autor, dzielący się czymkolwiek nie ma monopolu na wiedzę! Wiedza może być różna i dopóki nie dotyczy ona udowodnionych naukowo prawd, to może być ona niesłychanie płynna i zmienna w zależności od punktu widzenia. Spójrzmy na to z perspektywy rozmowy młodego małżeństwa, które przymierza się do zakupu mieszkania. Mąż tłumaczy żonie, że lepiej wybrać coś w okolicy, gdzie znajduje się więcej zieleni, bo ona uspokaja, a na dodatek poprawia nastrój. Żona natomiast postuluje, że będzie spokojniejsza, kiedy znajdą coś w centrum, gdzie nie będzie musiała każdego dnia przez pół godziny dojeżdżać do pracy.

Kto ma w tym sporze rację? Jak jest pewna wiedza?

Nie ma żadnej! Jedynym pewnikiem jest fakt, że młode małżeństwo chce kupić mieszkania, choć i to można podważyć, czy ich chęci są na pewno tak bardzo jednomyślne i czy aby na pewno żadne z nich nie myślało najpierw o wynajmie. Tego nie wiemy!

Dlaczego więc tak bardzo ufamy ludziom, którzy dzielą się w Internecie SWOJĄ prawdą?

Oryginalność jest w każdym z nas.

W zdecydowanej, a rzekłbym, że nawet druzgocącej przewadze, odpowiedzi, które znajdziecie w mediach, nie są prawdziwą wiedzą, ale pewnym punktem widzenia na daną sprawę. Nie będę przytaczał nazwisk, nazw redakcji, stacji oraz kuriozalnych sytuacji, bo nie jest to zupełnie potrzebne. Skupię się na sobie. To, co piszę, to tylko mój punkt widzenia i dopóki nie posiłkuję się rzetelnymi i zreplikowanymi badaniami, które zostały przyjęte przez dane środowisko naukowe, to zwyczajnie nie powinniście brać moich słów za coś pewnego. To, że ja tak widzę pewną sprawę i to, że coś sprawdziło się u mnie, nie oznacza, że sprawdzi się również u Ciebie albo u Twojego sąsiada spod szóstki.

Ten tekst to również moje spojrzenie, które może być różne od Twojego i nie ma w tym nic złego! Powiedziałbym, że to całkiem przyjemna sprawa, móc różnić się na pewnym gruncie wiedzy i wymieniać się swoimi poglądami. Myślę, że to bardzo rozwija i uczy pewnego szacunku wobec zdania innych ludzi. W końcu żyje nas na tej planecie ponad siedem miliardów i każdy jest inny. Jesteśmy unikalni.

Dlatego radzę podchodzić do wszystkiego z chłodną głową i nie ulegać niepotrzebnych emocjom. To, że w nagłówku zapytałem „Dlaczego sprzedajesz się za pieniądze?” nie oznacza, że po pierwsze to robisz, a po drugie, że mam rację, argumentując swoje stanowisko.

Ewoluujemy.

Powiem nawet jeszcze więcej! Jest to mój punkt widzenia na tę sprawę, ale w danym momencie! Nie mam pojęcia, kim będę za rok. Ba. Ja nie wiem, co się ze mną stanie za godzinę. Czy ktoś to w ogóle może wiedzieć? Może pod wpływem nieprawdopodobnego zdarzenia nagle mój światopogląd straci sens? A może w mniej drastyczny sposób, moja osobowość będzie ewoluowała i dojdę do punktu, w którym zmienię sposób spostrzegania świata. I co wtedy?

Czy to będzie oznaczać, że jestem kłamcą i piszę same bzdury? Albo, że wtedy moje teksty należy wyrzucić do kosza?

odpowiedzi

Oczywiście, że nie!

Zmiana swojego światopoglądu nie jest niczym zaskakującym. W końcu otaczamy się nieustannie ludźmi, którzy często migrują w naszym życiu. To dość naturalne, że im więcej poznajemy i doświadczamy, tym innymi osobami się stajemy. A na podstawie moich tekstów mogę powiedzieć, że już teraz z niektórymi napisanymi przeze mnie artykułami, mógłbym polemizować i do tego Was zachęcam.

Do polemiki i małego sceptycyzmu. Do niewpadania w pułapkę równania, że autor tekstu musi być ekspertem na temat tego, o czym pisze.

Podsumowanie.

Spinając to wszystko grubą, ale wcale nie tak wielką klamrą, mogę napisać, że zadawanie pytań jest ogromnym narzędziem w naszych rękach, z którego powinniśmy korzystać. Często tego nie robimy, bo zapewne boimy się, iż ktoś potraktuje nas, jako osobę niekompetentną. Odpowiedzi natomiast to naturalne następstwo pytania. Jednak nie należy ich traktować, jako zasady. Pragnę tylko przypomnieć, że nawet badania naukowe, ukrywają w sobie cząstkę kłamu. Parafrazując słowa jednego z moich wykładowców:

Szukanie dobrego badania w morzu innych, przypomina szukanie pereł w stercie śmieci.

Nie mam chyba trafniejszego określenia na podsumowanie tego wpisu. Skoro badania naukowe również na ogół są źle przeprowadzone i tym samym o wiele mniej wartościowe, to jak możemy w tej sytuacji, ufać bezgranicznie przekazom jednej osoby?

Jeśli nieznajomy podbiegłby do Was na ulicy, wyciągnął cukierka i powiedział: zjedz go, on jest przepyszny i bardzo zdrowy, to zapewne nikt by z tej oferty nie skorzystał.

Dlaczego więc w świecie mediów, gdzie ciągle widzimy pytania, a następnie wylewne odpowiedzi, przeżuwamy je, delektując się ich smakiem?

Możemy go dotknąć. Możemy go obejrzeć i możemy też przeczytać nazwę tego cukierka.

Ale niekoniecznie musimy go jeść. Zawsze możemy odmówić.

#kolejne artykuły