Dlaczego powtarzasz ten sam schemat i jak go zmienić? | worldmaster.pl
#

Czy pamiętasz ze swojego życia sytuacje, w której wciąż powtarzałeś ten sam schemat. Może znowu przyciągnąłeś do siebie partnera, który po kilku miesiącach cię zostawił?
Być może znowu jesteś w pracy, która wysysa z ciebie energię i nie daje ci spełnienia?

Przykładów może być wiele. Ale jedno wiem na pewno. Powtarzanie w kółko tego samego schematu jest po prostu frustrujące. 

Chcemy coś zmienić. Chcemy wyjść z tego schematu, a mimo naszych starań, wciąż dzieje się to samo.

Czasem tracimy już siły i nadzieje na to, że będzie lepiej.

Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego wciąż powtarzasz ten sam schemat?


Wszystko co dzieje się w naszym życiu, dzieje się dla nas a nie przeciwko nam.
Tak samo jest z pojawiającymi się schematami. Choć czasem ciężko nam to w to uwierzyć- szczególnie w momentach kiedy doświadczanie tych samych sytuacji wiąże się dla nas z bólem i cierpieniem.

Ale to naprawde dzieje się dla nas i już Ci wyjaśniam, co mam na myśli.

Jeśli stale powtarzamy ten sam schemat, to znaczy, że nadal nie nauczyliśmy się lekcji, która za nim stoi.

Jeśli wciąż przyciągasz takie same relacje np. Partnerów lub partnerki, którzy Cię nie szanują. Być może jest to dla Ciebie znak, aby zacząć szanować samego siebie.

Jeśli wciąż zaczynasz nową pracę, która nie daje Ci spełnienia, być może jest to dla Ciebie znak, aby zacząć podążać za głosem serca, swoją intuicją i iść swoją własną drogą, zamiast tą, która narzuca Ci większość społeczeństwa.

Zastanów się jakie schematy pojawiają się w Twoim życiu, a następnie uświadom sobie jaka lekcja za nimi stoi.

Jeśli tego nie zrobisz, wciąż będziesz przyciągał do swojego życia sytuacje, które mają nauczyć Cię właśnie TEJ LEKCJI.

Nie uciekniesz przed nią.

Zmierz się z tymi sytuacjami. Wybierz miłość zamiast strachu.

W momentach kiedy powtarzany przez nas schemat wiąże się z bólem i cierpieniem najczęściej stawiamy się w roli ofiary. Pytamy wtedy siebie i Wszechświat:

Dlaczego to przytrafiło się właśnie mnie? Dlaczego to się znowu dzieje? 

Kiedy zadajemy takie pytanie, tak naprawdę nie bierzemy odpowiedzialności za swoje życie. Stawiamy się w roli ofiary, załamujemy się, smucimy, złościmy i frustrujemy, że znowu powtarzamy ten sam schemat i nie możemy się z niego wyplątać. Choć tak bardzo byśmy chcieli.

Pamiętam wiele takich sytuacji w swoim życiu. Pamiętam momenty, kiedy siadałam w łazience na podłodze i z bezsilności płakałam (a raczej wyłam) i błagałam o cud.

I oczywiście Wszechświat zawsze odpowiada na nasze wołanie. Jednak za każdym razem prawdziwa zmiana następowała kiedy brałam pełną odpowiedzialność za swoje życie. Zamiast stawiać się w roli ofiary, zaczęłam sobie zadawać pytania:

Czego ta sytuacja ma mnie nauczyć? Jaką widzę w tych lekcje? W jakim celu stworzyłam sobie tą sytuacje?

I w tym momencie zawsze działam się magiczna rzecz. Nagle z poczucia bezsilności i totalnej rozpaczy, czułam jak z każdym oddechem odzyskuję wiarę, spokój i poczucie, że to przecież ja mam moc, aby stworzyć swoje życie. 

Dzięki tym momentom zrozumiałam, że to wszystko działo się dla mnie, abym mogła uświadomić sobie, jakie negatywne przekonania i podejmowane przeze mnie działania blokują mnie przed tym, żeby ruszyć naprzód i tworzyć, życie, o którym zawsze marzyłam.

Ta jedna chwila. Ten jeden moment… kiedy zamiast stawiania się roli ofiary – wybierania głosu ego, wzięłam odpowiedzialność za swoje życie- wybrałam głos miłości. To właśnie zmieniło wszystko i sprawiło, że z tego miejsca, moja intuicja zaczęła prowadzić mnie do cudownych rozwiązań, które pomagały mi uzdrowić moją sytuację.

JAK WYJŚĆ ZE SCHEMATU?

schemat

1. WEŹ ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA SWOJE ŻYCIE

Koniec ze stawianiem się w roli ofiary i ciągłym zadawaniem pytań:

Dlaczego ja? Dlaczego to znowu się dzieje?

Masz w sobie moc, żeby stworzyć życie o jakim zawsze marzyłeś. Zacznij patrzeć na każdą sytuację oczami miłości.

Jeśli twoje dotychczasowe działania, myśli, uczucia doprowadziły Cię do tego, że wciąż powtarzasz ten sam schemat, to równie dobrze możesz zmienić to co Ci nie służy i zacząć świadomie tworzyć życie pełne szczęścia, miłości, spełnienia i radości.

2. ZROZUM LEKCJĘ, KTÓRA ZA KRYJE SIĘ ZA TYM SCHEMATEM

Jeśli chcesz wyjść ze schematu, zrozum lekcje, która za nim stoi. Wszechświat przez to doświadczenie pokazuje Ci, co jest w Tobie do przepracowania, jakie blokady postawiłeś sobie na drodze do miłości. Doceń to. Zajrzyj w głąb w siebie. Wsłuchaj się w odpowiedzi, które są już w Tobie i zadaj sobie pytanie:

W jakim celu stworzyłem tę sytuację? Czego to ma mnie nauczyć?

3. OTWÓRZ SIĘ NA PROWADZENIE INTUICJI

Jeśli Twoją intencją będzie to, aby uzdrowić swoją sytuację, Twoja intuicja poprowadzi Cię do cudownych rozwiązań. Być może spotkasz na swojej drodze osoby, które pomogą Ci wyjść ze schematu i rozpocząć nowy, piękny etap w swoim życiu. Nie musisz mieć całego planu, na to jak uzdrowić swoją sytuację. Po prostu zrób pierwszy krok zgodny z głosem swojej intuicji. Kieruj się przeczuciem. Masz w sobie wewnętrzny kompas, który z każdym kolejnym krokiem prowadzi Cię przez życie.

4. ZMIEŃ SWOJE PRZEKONANIA

Uświadomienie sobie lekcji to pierwszy krok do zmiany. Kolejną częścią jest zmiana negatywnych przekonań zapisanych w naszej podświadomości. To one tworzą naszą rzeczywistość.

Część przekonań została zapisana w naszych umysłach w okresie dorastania, a część mogliśmy genetycznie odziedziczyć po naszych przodkach. I to właśnie te przekonania, mogą blokować nas przed tym, aby ruszyć z miejsca.

Jeśli w Twojej podświadomości zapisane jest przekonanie: Życie jest trudne, to będziesz przyciągał do swojego życia doświadczenia, które będą Ci pokazywały, że życie jest trudne.
To zmiana przekonania w Twojej podświadomości np. na: Życie jest łatwe, sprawi, że zaczniesz przyciągać do  siebie sytuacje, dzięki którym doświadczysz łatwiejszego życia.

Jeśli wciąż powtarzasz ten sam schemat i nie wiesz jak ruszyć dalej, napisz do mnie TUTAJ lub na kontakt@kamilasurma.com. A podczas sesji indywidualnej (również online) pomogę Ci uzdrowić Twoje blokady na poziomie fizycznym, emocjonalnym, psychicznym i duchowym.

Cudownych zmian,
Kamila 🙂

 

Dlaczego wciąż powtarzasz ten sam schemat w życiu i jak go zmienić?

Straciłam połączenie ze swoją intuicją. Nie mam zaufania do siebie w podejmowaniu decyzji.  Nie wiem jak odróżnić głos strachu od głosu intuicji.


Brzmi znajomo?

Takie zdania coraz częściej słyszę od kobiet, z którymi pracuję nad rozwojem intuicji. I dlatego przygotowałam dla Ciebie listę 6 łatwych sposobów, które pomogą Ci w odzyskaniu połączenia ze swoją intuicją.

Ale najpierw chcę, abyś wiedziała jedną rzecz. To nie jest tak, że Twoja intuicja gdzieś przepadła. To nie jest tak, że odbudowanie połączenia z intuicją będzie trwało latami. Ten głos, to przeczucie jest cały czas w Tobie. I nawet jeśli nie do końca jesteś tego świadoma, ona cały czas daje Ci wskazówki. Wystarczy robienie prostych rzeczy na co dzień, aby odnowić to połączenie i znowu zacząć ufać.

A moją misją jest to, aby Ci w tym pomóc, więc do dzieła!

 

6 ŁATWYCH SPOSOBÓW NA ODZYSKANIE POŁĄCZENIA ZE SWOJĄ INTUICJĄ

1. Wróć pamięcią do chwili, w której utraciłaś połączenie ze swoją intuicją


Zastanów się jakie wydarzenia w Twoim życiu spowodowały, że nie czujesz się połączona ze swoją intuicją. Podpowiem Ci, że bardzo często jest to moment, w którym zaczynamy szkołę lub wybieramy kierunek studiów, który nie jest zgodny z naszymi zainteresowaniami. To może być również moment, kiedy zaczęłaś konkretną pracę lub weszłaś w związek. A może dla Ciebie będzie to coś jeszcze innego.

Wróć pamięcią do chwil, kiedy czułaś tą wewnętrzną iskrę, kiedy odczuwałaś więcej radości na co dzień i słyszałaś wskazówki swojej intuicji. Kiedy to było? Co wtedy robiłaś? Jak różni się to od tego co robisz teraz?

2. Połącz się ze swoją kreatywnością

Co robiłaś zanim straciłaś połączenie ze swoją intuicją?
Malowałaś, pisałaś, tańczyłaś, śpiewałaś, projektowałaś a może robiłaś zdjęcia?

Przypomnij sobie w jaki sposób się wyrażałaś, zanim utraciłaś połączenie ze swoją intuicją. Zazwyczaj do 8 roku życia, jesteśmy dużo bardziej połączeni ze swoją intuicją. Nie zastanawiamy się wtedy czy coś nam wypada, czy też nie.

Jeśli czujemy, że chcemy porysować. To bierzemy kredki i malujemy nawet po ścianiach i brak kartki nie jest dla nas żadną wymówką

A co robimy w naszym dorosłym życiu? Stale mamy jakieś “ale”, “a co jeśli”.
Ale mi nie wypada
Ale nie mam czasu
A co sobie pomyślą inni

A gdyby tak po prostu wstać i zrobić to w jaki sposób wyraża się nasza dusza?
Gdyby tak zacząć chociaż od 3 minut dziennie?

Wierzę, że tyle znajdzie każdy z nas 🙂

Każdy z nas jest duszą przeżywającą chwilowo ludzkie doświadczenie. Nasza dusza pragnie się wyrażać, na swój wyjątkowy sposób. Nie walcz z nią. Daj się ponieść inspiracji, a dzięki temu poczujesz jak odzyskujesz połączenie z intuicją

3. Medytuj

Medytuj

Dlaczego medytacja jest tak ważna w odzyskaniu połączenia z intuicją?

W dzisiejszym świecie wszyscy lubią mówić nam jak mamy żyć, co jest dla nas dobre a co nie. Tracimy tym samym zaufanie do samych siebie w podejmowaniu decyzji.

Ciągły stres i życie w biegu sprawiają, że negatywnych myśli jest w naszej głowie coraz więcej.

Nie jesteśmy w stanie usłyszeć naszej intuicji, jeśli jest ona zagłuszona, negatywnymi przekonaniami, natłokiem myśli, ciągłą kontrolą, nadmiernym planowaniem i analizowaniem wszystkiego co się dzieje.

Jeśli chcemy odzyskać połączenie ze swoją intuicją, powinniśmy najpierw wyciszyć swój umysł. Zaobserwować myśli, które się pojawiają a następnie pozwolić im odejść. Odzyskać wewnętrzny spokój i wsłuchać się w swoje wnętrze.

A w tym właśnie pomoże, Ci medytacja. Dzięki regularnej praktyce, z dużo większą łatwością będziesz mogła obserwować swoje myśli i wyciszysz chaos w swojej głowie. A to sprawi, że łatwiej rozpoznasz głos swojej intuicji i zaufasz jej przy podejmowaniu decyzji.

4. Zacznij robić to co sprawia Ci radość.

Zadaj sobie pytania:
Robienie czego sprawia mi radość?
Robienie czego odbiera mi radość?

Postaraj się wyeliminować robienie rzeczy, które odbierają Ci radość i zastąp je tymi, które wnoszą więcej radości do Twojego życia.

Np. Jeśli czujesz, że spędzanie 2h dziennie przed telewizorem lub na przeglądaniu Facebooka/ Instagrama, odbiera Ci radość, zastąp to np. rozmową ze znajomą, tańczeniem, pójściem na siłownię, gotowaniem czy czymkolwiek innym co lubisz robić.

Ja wiem, że to jest banalnie proste… jednak mimo tego, wiele z nas nadal spędza więcej czasu robiąc to co nam odbiera radość z życia.

Czy nie lepiej poświęcić ten czas na zrobienie czegoś co uskrzydli Twoją duszę, podniesie poziom Twojej energii, a tym samym wspomoże połączenie się z intuicją?

 

5. Tańcz, tańcz, tańcz swoim życiem się baw!

Straciłam połączenie, Nie mam zaufania do siebie, nie mam zaufania do siebie, straciłam połączenie w podejmowaniu decyzji, głos strachu, głosu intuicji.

To jest dla mnie naprawdę niesamowite, jak podczas sesji lub warsztatów, za każdym razem kiedy mówię słowo “taniec” większość osób, od razu się uśmiecha i bije od nich radość.

Włącz swoją ulubioną piosenkę i tańcz do niej tak jak czujesz!

To może być tak zwany taniec połamaniec. Nie musisz być profesjonalną tancerką. Wrzuć na luz, włącz piosenkę, która rozpala Twoją duszę i daj się ponieść.

Mnie porywają te kawałki:

Panic! At The Disco – High Hopes

John Legend- Love Me Now

Eve – Let Me Blow Ya Mind ft. Gwen Stefani

(Tańczę do nich jak szalona, może kiedyś Wam nagram 😀 )

 

6. Spędzaj więcej czasu wśród natury. Przytul drzewo!

Serio! Wyjdź z domu i spędź trochę czasu wśród natury.

Mieszkając w mieście, jesteśmy odłączeniu od natury. Wstając rano jesteśmy w domu, potem najczęściej wsiadamy w środek transportu (auto, tramwaj, autobus), wchodzimy do pracy, która zazwyczaj jest również zamkniętym pomieszczeniem. Po pracy z powrotem wracamy naszym środkiem transportu i udajemy się do czterech ścian naszego mieszkania.

Nie mówię, że tak wygląda życie każdej z nas. Jednak dla większości z nas, tak właśnie może być. A to sprawia, że dzień po dniu, odłączamy się od matki natury i energii, która nas stworzyła.

Postaraj się znaleźć więcej czasu na codzienny spacer, a jeśli jesteś bardzo zabiegana, to chociaż zrób to raz w tygodniu. A raz w miesiącu postaraj się wyjechać za miasto. Chociaż na chwilę. Żeby odpocząć, odetchnąć i zregenerować swoją energię.

Te 6 prostych sposobów, pomoże Ci odzyskać połączenie z intuicją. Pamiętaj, aby codziennie zrobić chociaż jedną z nich i daj mi znać jak Ci poszło 🙂

A co Tobie pomaga w połączeniu się z intuicją? Podziel się swoimi sposobami w komentarzu 🙂

 

Intuicja- 6 łatwych sposobów, dzięki którym odzyskasz z nią połączenie

 

Jak oszczędzać czas bez większego wysiłku?

Ludzie pytają, jak oszczędzać czas, bo go im na ogół brakuje. Kombinują i wyrywają sobie włosy z głowy, aby wyrobić się z zadaniami. Szukają cudownych metod i rewolucyjnych środków, które nie istnieją. Ochłońmy. Weźmy głęboki wdech i spójrzmy na proste, codzienne sytuacje – te, które są najbardziej powtarzalne. Następnie zastanówmy się, czy aby na pewno nie można ich nieco usprawnić?

Czas staje się najważniejszą walutą, poprzez którą określamy swoją wartość, możliwości oraz umiejętności.

Wiecznie się spieszymy, nieustannie gonimy i ciągle szukamy metod na to, jak oszczędzać czas, aby mieć go jeszcze więcej na swoje potrzeby, które często nie są bliżej określone. To błąd! Moim zdaniem nie sztuką jest zaoszczędzić dodatkowe cenne minuty w ciągu dnia. O wiele większym artyzmem jest umieć je odpowiednio wykorzystać w dobrym, służącym nam lub innym ludziom celu.

ostrzeżenie

  1. Słuchaj podcastów!

Moje zamiłowanie do podcastów jest już znane. Dopóki widzę w nich wartość i sam z nich korzystam, będę je propagował, choćby do utraty sił. Podcasty można wykorzystać wszędzie! Biegasz? Słuchaj podcastów! Jesteś w sklepie, kolejka na kilometr, a działa wyłącznie jedna kasa? Nie marnuj czasu. Uruchom podcasty! Korek w drodze do pracy? Wiesz, co robić. Zamiast słuchać po raz pięćdziesiąty tej samej nostalgicznej muzyki, która powoduje, że nagle z przejęciem zaczynasz wpatrywać się w brudną szybę autobusu, zacznij być nieco bardziej produktywny i poszerzaj swoją wiedzę! Wybór podcastów i ich tematyka jest bardzo szeroka i na pewno znajdziesz coś dla siebie.

  • Przyspiesz!

Mały bonus do punktu pierwszego. Polecam szczególnie zaawansowanym słuchaczom. Wyobraź sobie, że chcesz posłuchać trzygodzinny podcast lub odsłuchać dziesięciogodzinnego audiobooka. To sporo czasu, prawda? Nierzadko zdarza się, że prowadzący mówi jakoś tak… osowiale. Męka!

Możesz to jednak zmienić.

Przyspieszenie tempa słuchania o zaledwie 20% oszczędza 24 minuty na dwugodzinnym podcaście i aż 2 GODZINY na trwającym dziesięć godzin audiobooku. Czy muszę dodawać coś więcej?

  1. Myj się, a nie rozpamiętuj!

Kiedyś widziałem zabawnego mema, pokazującego, że podczas brania prysznica przez 5% czasu się myjemy, a przez pozostały rozmyślamy. I kiedy się nad tym zastanowiłem, dotarło do mnie, że to przecież prawda! Myj się więc, a nie rozpamiętuj tego, co było. A jeśli już chcesz to robić, to myśl, ale podczas mycia. To samo dotyczy korzystania z toalety. Legendy głoszą, że ludzie wychodzą z łazienki wtedy, kiedy naprawdę skończyli załatwiać swoją potrzebę… Jeśli już chcesz spędzić upojne długie minuty w dość osobliwym otoczeniu, wtedy polecam książkę, a nie telefon.

  1. Jak oszczędzać czas? Stawiaj limity!

Wiedzieliście, że można ustawić na Instagramie limit czasu użytkowania, po którego przekroczeniu otrzymacie powiadomienie? Nie? Szkoda, bo dzięki temu można zyskać co najmniej kilkadziesiąt minut w ciągu dnia. Problemem mediów społecznościowych, a raczej ludzi, którzy z nich korzystają jest bezrefleksyjne przesuwanie palcem w dół. Jesteśmy wtedy jak zombie. Dosłownie! Ustawienie limitu czasu może temu zaradzić. Nie dość, że przypomni nam, iż już przesadziliśmy z przeglądaniem po raz setny zdjęć ludzi, których nie znamy, to na dodatek wybije nas z rytmu i znowu przywróci do życia szare komórki!

czas

  1. Multitasking jest przereklamowany.

Jeśli ktoś mówi Ci, że jest w stanie robić wiele rzeczy jednocześnie, to albo Cię kłamie, albo jest przeciętny w każdej z nich. Multitasking nie świadczy o wyjątkowej zdolności, ale o marnowaniu czasu na przenoszeniu swojej uwagi na kilka równoległych czynności, których nie jesteśmy w stanie wykonywać z pełną mocą w takim układzie. Nie można więc jednocześnie czytać i słuchać muzyki, skupiając się w równie silnym stopniu na obu tych rzeczach i wyciągać z nich wartość. Dlatego wyjątkowym zapaleńcom odradzam czytanie książek i słuchanie podcastów w tym samym momencie. To nie jest oszczędność czasu, ale straszna głupota!

  1. Rower zamiast samochodu.

Korek w drodze do pracy – godzina wyjęta z życia. Korek w drodze z pracy – następne sześćdziesiąt minut i ciśnienie skaczące do dwustu. Możesz wtedy robić coś produktywnego, ale możesz też tego uniknąć w bardzo prosty sposób. Widziałeś kiedyś korek na ścieżce rowerowej? No właśnie… Bardziej subtelnej sugestii nie jestem w stanie Tobie podarować.

  1. Usuwaj pasożyty!

Kiedy widzę, że ktoś obserwuje na Instagramie trzysta, czterysta, czy pięćset osób, zastanawiam się, czy każdego dnia przewija swoją tablicę do samego dołu, aby zobaczyć, co się u każdego dzieje… Coś niebywałego… Strzelam, że pewnie zdecydowana większość tych osób nie ma dla nas żadnej wartości lub nie mamy z nimi kontaktu, a obserwujemy je wyłącznie z czystej ciekawości lub – co gorsza – z powinności, bo przecież: „Ona mnie też obserwuje!”. Co polecam zrobić? Uderz się w pierś, wejdź w listę obserwowanych przez siebie osób i zrób tam porządek. Zadaj sobie pytanie: „Kto wnosi wartość do mojego życia?” i kolejne: „Z kim mam kontakt?”.

To samo możesz zrobić na Facebooku.

Pssst… Jeśli boisz się, że ktoś odkryje, iż usunąłeś go ze znajomych zawsze możesz odznaczyć opcję „Obserwuj”. Od tego czasu jesteście znajomymi – w sensie formalnym, ale przestajesz oglądać mało interesującą treść.

Nie dziękuj. Po prostu to zrób.

ile czasu ludzie korzystają z Instagrama

  1. Myśl, co ubrać, podczas mycia zębów!

To jeden z moich ulubionych sposobów na to, jak oszczędzać czas. Kiedy myjesz zęby raczej nie jesteś w stanie robić nic konkretnego poza szczotkowaniem. Zazwyczaj stoisz przed lustrem (lub chodzisz w kółko jak ja) i bujasz w obłokach. Nie twierdzę, że to coś złego, ale możesz wykorzystać ten czas nieco lepiej. Każdego poranka większość z nas staje przed szafą pełną ubrań i z rozpaczą na twarzy (lub determinacją) pyta siebie: „No i w co ja się ubiorę?”. Marnujemy na to długie minuty zupełnie niepotrzebnie. Bo skoro i tak musimy nad tym pomyśleć, to czemu by nie zrobić tego wtedy, kiedy i tak jesteśmy zmuszeni do bezrefleksyjnego przesuwania szczoteczką po zębach? Dwa w jednym!

Mała rada: nie próbujcie, myjąc zęby jedną ręką, drugą wyciągać ubrań (lub co gorsza – prasować!) – to się źle kończy! Zaufajcie!

  1. Interwały zamiast cardio.

Gdybym za każdą wymówkę: „Nie mam czasu biegać/ćwiczyć” dostawał dziesięć złotych to pewnie teraz… Byłbym po prostu bogatszy. Rozumiem, że każdy jest zapracowany i wcale tego nie neguję, niemniej jednak nie wierzę w sytuacje bez wyjścia – zwłaszcza te dotyczące zarządzania czasem. Zamiast godzinnego treningu siłowego z przerwami między seriami, można wykonać intensywny obwód ćwiczeń w trzydzieści minut. Spokojny czterdziestominutowy bieg zamień na dwudziestominutowy interwał, który w kontekście spalania tkanki tłuszczowej może dać Ci jeszcze więcej dobrego! Oczywiście, że kwestią zasadniczą pozostaje cel aktywności, ale jeżeli (tak jak większość ludzi) zależy Ci na zrzuceniu zbędnych kilogramów to… Droga wolna! Mniej znaczy więcej!

  1. Kupuj przez Internet.

Żyjemy w czasach, w których nie musisz nawet wychodzić z domu, aby w zasadzie mieć wszystko i żyć komfortowo aż do końca swoich dni. Wystarczy umiejętność obsługi Internetu, komputera i zamka w drzwiach, aby móc otwierać je kurierowi. Przez Internet zamówisz wszystko: począwszy od sprzętu AGD, przez książki, na jedzeniu skończywszy. Nie musisz już wsiadać do samochodu, przebijać się przez znienawidzone korki i złorzeczyć na innych kierowców. Zostaw to kurierom, którzy – jakkolwiek lekkiej pracy nie mają – otrzymują za to chociaż wynagrodzenie.

  • Wybieraj odpowiednie godziny.

A jeśli już kusi Cię, aby dotknąć produktu, sprawdzić jego kształt, zobaczyć jak leży, poczuć jego smak, polizać języ… Dobrze, nie rozpędzajmy się.

Zasadniczo jeśli wolisz iść do sklepu i zobaczyć produkt na żywo, który chcesz kupić, wtedy polecam wybierać takie godziny, w których ruch jest najniższy. Nigdy nie sprawdzałem poprawności tych wskaźników, ale Google często oferuje podpowiedzi na temat ruchu w sklepie na przestrzeni całego dnia. Można sprawdzić i zobaczyć, czy mówi prawdę!

jak oszczędzać czas

  1. Gotuj perspektywicznie.

Śniadanie – trzydzieści minut wyjęte z życiorysu. Obiad – godzina. Kolacja – kolejne trzydzieści minut. Jak oszczędzać czas, kiedy pół dnia spędza się w kuchni?! Załamać się można!

A jest przecież wyjście. Spokojnie!

Stajesz w kuchnii raz – w niedzielę wieczorem – wcześniej planujesz, co zjesz i szykujesz sobie posiłki na dwa dni z wyprzedzeniem. Przed Tobą jedno mycie i jeden moment, w którym musisz się zmobilizować, aby zrobić dla siebie coś pysznego!

BONUS!

  1. Planuj oglądanie telewizji.

Przeciętny Polak marnuje kilka godzin dziennie na oglądanie telewizji. Jeśli ktoś mi teraz powie, że jest to czas dobrze wykorzystany, bo przecież ogląda wiadomości, to go wyśmieję. Telewizja nie służy do nauki. Kto normalny ogląda Discovery Channel albo National Geographic? Chyba tylko prawdziwi miłośnicy, bo na pewno nie przeciętny Kowalski. Cała reszta gustuje w tanich serialach, głupiutkich komediach i propagandowych wiadomościach. Proponuję więc myśleć, zanim włączysz telewizor. Jeśli chcesz go uruchomić, zadaj sobie pytanie, w jakim celu to robisz. Chcesz obejrzeć film? Dobrze. Poszukaj więc, co aktualnie jest grane i sprawdź czy Ci się to podoba. Wtedy dopiero uruchom odbiornik i przełącz na odpowiedni kanał bez dwudziestominutowego biegania po setkach programów w poszukiwaniu czegoś „idealnego”…

Psst… Możesz też w ogóle nie oglądać telewizji. Pomyśl o tym!

Psst numer dwa… Oszczędzisz też trochę czasu, kiedy przestaniesz pytać, jak to robić, a zaczniesz naprawdę działać.

Myślmy, jak oszczędzać czas i na co go przeznaczyć.

Jak sami zapewne widzicie, wprowadzenie powyższych metod w życie nie jest wcale bardzo trudne. Wystarczy być świadomym, że naprawdę istnieje wiele możliwość, aby uzyskać ze swojego dnia jeszcze więcej czasu. Przestrzegałbym jednak przed wprowadzaniem wszystkich od razu. Powoli!

oszczędzanie czasu

Zaproponowane przeze mnie rady są – w moim mniemaniu – skuteczne. Dzięki nim naprawdę zaoszczędzicie więcej czasu, ale musicie wiedzieć, na co go wykorzystacie. Bo jeśli zamierzacie spożytkować go na destrukcyjne czynności to lepiej będzie, jeśli w ogóle zapomnicie o tym tekście. Nie widzę logiki w słuchaniu podcastów z podwójną prędkością tylko po to, aby zaoszczędzony czas przeznaczyć na coś pozbawionego sensu. Poza tym należy mieć na względzie siebie. Nie wszystko pasuje do wszystkich.

Przede wszystkim chciałbym zwrócić Waszą uwagę, że zaproponowane przeze mnie wskazówki nie oznaczają, że musicie się do nich stosować… Usiądźcie, ochłońcie i zapytajcie siebie, czy właśnie tego chcecie? Czy naprawdę potrzebujecie jeszcze większej oszczędności czasu i przyspieszenia? Naprawdę potrzebujecie odpowiedzi na pytanie, jak oszczędzać czas, czy raczej jak zwolnić i odpocząć?

W dzisiejszym świecie nieustannie pędzimy i gonimy. Ciągle staramy się robić więcej, sięgać wyżej, skakać dalej…

A może właśnie sztuka polega na tym, aby ochłonąć? Nie wyrywać dla siebie cząstek czasu, ale dać się porwać jego nurtowi i po prostu płynąć wraz z nim w idealnej harmonii?

Przemyślcie to.

Choćby pod prysznicem! 😉

Nasza ocena determinuje wybory. Warto jednak się zastanowić, zanim wystawimy komuś notę. Nie oceniaj zbyt pochopnie. Natomiast zawsze doceniaj…


Dziś porozmawiamy o jednym z większych grzechów, które popełnia ludzkość każdego dnia.  Mam nadzieję, że pokażę wam, że ranić mogą nie tylko słowa ani myśli, ale również postawa.

Bycie obserwatorem ma wiele zalet. Jedną z nich jest posiadanie więcej czasu na patrzenie i słuchanie, kosztem mówienia. Polecam spróbować. Cenne narzędzie w rękach każdego człowieka, które rzadko widzę wykorzystywane. A szkoda! To właśnie obserwacja często dostarcza mi wiedzy o świecie i dzięki niej widzę grzechy! Zabrzmiałem, jakbym był wszechwidzącym prorokiem z trzecim okiem pośrodku czoła… Zabawne…

Grzech, o którym piszę od samego początku, dotyczy oceniania. Mierzymy ludzi swoją miarą, zapominając, że każdy jest inny, a my nie jesteśmy Alfą i Omegą.

„Znacznie trudniej jest sądzić siebie niż bliźniego.”

Antoine de Saint-Exupéry – Mały Książę

Zadanie na dziś.

Zanim przejdziemy dalej, chciałbym, żebyś drogi czytelniku poświęcił dziesięć minut swojego cennego czasu. Bardzo Cię o to proszę. Znajdź ciche i spokojne miejsce, gdzie będziesz mógł się skupić. Weź czystą kartkę papieru i sprawny długopis. Usiądź wygodnie i zamknij oczy. Wróć swoimi myślami do tego, co zdarzyło się w ciągu ostatnich dwudziestu czterech godzin. Dostrzeż wszystkie sytuacje, których byłeś świadkiem. Przypomnij sobie, co myślałeś, kiedy rozmawiałeś. Przywołaj w pamięci swoje myśli, kiedy dowiadywałeś się nowych rzeczy. Jak zareagowałeś, kiedy zauważyłeś dziwnie ubranego człowieka na ulicy? Jaką reakcję wywołał w Tobie bezdomny, siedzący na schodach do sklepu? Co czułeś?

A teraz otwórz oczy, weź do ręki długopis i zacznij pisać. Zanotuj wszystkie te sytuacje i własne myśli oraz emocje, które Ci towarzyszyły.

Skończyłeś? Świetnie. Teraz spójrz na swoją listę i przeanalizuj ją. Zadaj sobie podstawowe pytanie:

Ile razy oceniałem drugiego człowieka? Jak często kierowałem się własnymi poglądami, zamiast spojrzeć na drugą osobę przez jej pryzmat postrzegania rzeczywistości?

Nie oceniaj.

Ocena jest krzywdząca. Ocena nieuzasadniona i niesprawiedliwa bez chęci poznania drugiego człowieka jest strasznym narzędziem w rękach człowieka. Rzekłbym, że nawet uwłaczająca – zwłaszcza dla oceniającego. Bowiem swoją oceną wystawia sobie – o ironio – najtrafniejszą z możliwych ocen.

Gdy oceniasz, przestajesz patrzeć na człowieka w sposób zbliżony do obiektywnego. To, że zawsze będzie to pewien stopień subiektywizmu jest zrozumiałe. Jednak kiedy ocena jest subiektywna i dochodzi do pewnej skrajności, wtedy jest coś nie w porządku. Ocena wiele nam zabiera. Pozbawiamy się przyjemności poznawania drugiej osoby. Skoro już bowiem wystawiliśmy mu odpowiednią notę, nie odczuwamy chęci i potrzeby zaznajomienia się z prawdziwą twarzą tego człowieka. Ślepo ufamy swojemu osądowi, nie myśląc, że może być on błędny. Zachowujemy się jak skończeni idioci, zadufani w sobie i zapatrzeni w swoje własne ego, które windujemy ponad wszelki poziom.

Po co?

Teraz zrobi się ciekawie…

Bo jesteśmy leniwi, Bo się boimy, Bo tak jest łatwiej, Bo się w ten sposób usprawiedliwiamy, Bo nie lubimy zaskoczeń, Bo nie chcemy nikogo poznawać, Bo wolimy komfort, Bo chcemy żyć w swojej idealnej bańce patrzenia na świat.

Mam wymieniać jeszcze? Proszę bardzo!

Bo jesteśmy zapatrzeni w siebie, Bo jesteśmy ignorantami, Bo nie potrafimy dostrzec w drugim człowieku, piękna, Bo kierują nami złe emocje, Bo żyjemy przeszłością, Bo posługujemy się krzywdzącymi stereotypami, Bo nie potrafimy zaakceptować odmienności, Bo sądzimy, że to my jesteśmy najważniejsi, Bo jesteśmy egoistami.

nie oceniaj

Ocena jest krzywdząca.

Patrzenie na drugiego człowieka i nieuwzględnianie okoliczności, w których żyje, jest potwornym błędem. W psychologii niedocenianie czynnika środowiskowego (kontekstu) w ocenie człowieka lub sytuacji nosi nazwę podstawowego błędu atrybucji. Wynika z niego, że dane zachowanie człowieka jesteśmy bardziej skłonni tłumaczyć w kategoriach jego wrodzonych cech niż sytuacji, w której się znalazł. Tym sposobem alkoholika możemy ocenić, jako nieudolnego debila, który nie poradził sobie w życiu, nie dostrzegając, że być może wychował się w domu, gdzie panowała przemoc, alkoholizm i patologia. Nie twierdzę, że to czynnik usprawiedliwiający, ale na pewno rzucający nieco inne światło na tę osobę.

Ocena, którą wystawiamy drugiemu człowiekowi jest krzywdząca, bo mierzymy go swoją miarą. Patrzymy na niego przez pryzmat swojego „cudownego” i „idealnego” życia. Nie potrafimy zaakceptować faktu, że nasz punkt widzenia nie jest jedynym na świecie. Z trudnością przechodzi nam przez gardło przyznanie, że ktoś może mieć inne zdanie od naszego. Nie lubimy tego, bo kochamy sądzić, że nasz sposób myślenia odzwierciedla sposób myślenia wszystkich ludzi. Jeśli my nie lubimy pizzy, to zapewne nikt jej nie lubi. Skoro nie lubimy biegać, to nikt nie może tego lubić! A jeśli my wyglądamy przeciętnie, to nikt nie może wyglądać inaczej!

Ależ oczywiście! Zapytam jeszcze tylko… Czy w tej bajce były smoki, czy jednorożce? Historia na miarę Georga Martina! Brawo bajkopisarzu! Okłamuj się dalej…

Doceniaj.

Uważam, że wcale nie tak trudno jest zmienić swoje postępowanie. Nie robimy tego jednak, bo blokuje nas wiele rzeczy, które wymieniałem już powyżej. A to przecież jest na wyciągnięcie naszej ręki…

Dlaczego zamiast oceniać, nie możemy doceniać? Czy tak trudno jest docenić czyjąś odmienność?

W pełni rozumiem, że morderców, psychopatów i innych skrajnych przypadków doceniać, ani nawet rozumieć nie można. To są jednak skrajności, które w zdecydowanej większości przypadków – bez względu na poruszany temat – są złe. Skupmy się na tym, co spotykamy na co dzień.

Ocena jest naszą naturalną skłonnością i to oczywiste, że pojawi się zawsze w kontakcie z drugim człowiekiem. Dlatego tak bardzo ważne jest, aby zadbać o to, żeby była jak najbardziej obiektywna, szczera i przede wszystkim – SPRAWIEDLIWA. Nie ma bowiem niczego gorszego niż zaborczość i ocena drugiego człowieka bez chęci poznania go. Nie zachowujmy się jak małe obrażone dziecko na całe świat, które z założonymi rączkami tupie nóżką i upiera się przy swoim. Jeśli nie masz ochoty kogoś poznawać i wysłuchać, co ma do powiedzenia, to przestań perorować chociaż swoje wyroki, które są krzywdzące. To jest właśnie niesprawiedliwość, której nie potrafię zrozumieć.

Śmiało mogę to porównać do osób, które narzekają na jakąkolwiek frakcję polityczną, a wybory oglądają w telewizji… Działaj, rób coś w kierunku zmiany albo zamilcz i oszczędź innych ludzi.

Najwspanialsza wspaniałość – człowiek.

Zamiast oceniać, doceniajmy. Starajmy się zrozumieć i podchodzić do zdania drugiego człowieka z należytym szacunkiem. Możemy się nie zgadzać, ale nawet tę niezgodę doceńmy. To też jest człowiek, tylko inny od nas, co jest piękne! Doceńmy więc tę wspaniałość, że każdy z nas jest różny… Nie gniewajmy się i nie róbmy obrażonej miny dziecka, kiedy ktoś przedstawi nam swój pogląd. Podziękujmy za niego i doceńmy tę otwartość.

Czy nie widzicie, że każdy człowiek nas rozwija? To jak obcowanie z zupełnie inną kulturą. Każdy człowiek ma zupełnie inny ogląd świata! To jak czytanie niesamowitej i przepięknej książki! Rozmowa z człowiekiem jest jak spojrzenie na świat z zupełnie innego okna, za którym rozpościera się całkowicie odmienny widok.

Tak właśnie wygląda relacja z drugim człowiekiem!

Jednak, aby do tego doszło, należy wyzbyć się nawyku do zaborczości, śmiesznej upartości i mierzenia innych swoją miarą.

doceniaj

Osiem miliardów ludzi, a Ty wciąż myślisz, że jesteś w centrum…

Ocena może być (i na ogół jest) krzywdząca. Przestańmy mierzyć człowieka swoją miarą. Skończmy patrzeć na niego przez pryzmat naszego światopoglądu. Podkreślę to raz jeszcze:

Nie jesteś pępkiem świata.

Twoja ocena jest tylko Twoją oceną i niczym innym. To nawet nie musi być (i zazwyczaj nie jest) prawda. Wstrzymaj się więc z pochopnym i często bujnym opisywaniem czyjegoś zachowania, zanim go nie poznasz. Boli patrzenie, kiedy ocena występuje przed poznaniem i blokuje jakąkolwiek relację. Zamykamy się w swoich ciasnych bańkach światopoglądowych, bojąc się, że nasze zdanie może nie być jedynym na świecie.

I nie jest! Zrozummy to wreszcie!

Zatem doceniaj i nie oceniaj. Doceń, kiedy ktoś jest inny i różny od Ciebie. Doceń, kiedy ktoś do Ciebie wychodzi i prezentuje Ci swoją inność. Nie oceniaj w sposób krzywdzący, bo to właśnie Tobie, a nie tej osobie, wystawia prawdziwą oceną.

Wymówki … Spotykamy się z nimi każdego dnia. Raz słyszymy od innych, raz stosujemy sami. Jedne są większe, a drugie mniejsze. Nie ulega wątpliwości, że nieustannie są obecne w naszym życiu. Dlaczego? Czy naprawdę  muszą być one stałe w naszej codzienności?

Wymówki, czyli co?

Żebyśmy się wszyscy dobrze zrozumieli, kilka zdań słowem wstępu. Wymówki są dla mnie tajeniem przed samym sobą oraz innymi prawdy, dotyczącej powodów naszych decyzji. Nie widzę znacznej różnicy, między kłamstwem, a użyciem kolejnej wymówki. W obu przypadkach następuje oszukiwanie siebie lub drugiego człowieka. Stosowanie wymówki jest jednak nieco bardziej subtelne. Często w ogóle nie postrzegamy ich w kategoriach kłamstwa. Moim zdaniem niesłusznie. Być może gdybyśmy kwalifikowali je w ten sposób, wtedy mielibyśmy większe opory, aby je stosować.

Wymówki to dla mnie pewien pretekst, wybieg… Wykręt przed tym, co wiemy, że powinniśmy zrobić, ale nie bardzo pragniemy tego dokonać z przeróżnych powodów. Naturalną i najlepszą sytuacją w przypadku takiego stanu jest szczery komunikat. Nie decydujemy się na niego jednak, bo szczerość oznacza prawdę, a prawdy się boimy. Niesie ona bowiem ze sobą często ból, cierpienie i świadomość, że nie jest się takim idealnym, jak się widzi siebie w lustrze.

„Eee… Bo ja to chciałem, ale… Padało!”

Wymówki względem siebie lub względem drugiego człowieka… Które są gorsze? Nie rozgraniczałbym ich, bo obie są dość paskudne.

Jeśli stosujemy taki wybieg w postaci oszukiwania samego siebie, to nie tylko zakłamujemy sobie rzeczywistość, ale przede wszystkim spychamy z siebie odpowiedzialność za własne życie. Kiedy po raz dwudziesty powtarzamy, że „coś ze sobą zrobimy”, ale równocześnie po upłynięciu dwóch dni, przekonujemy siebie, że „jesteśmy zmęczeni”, „że mamy tyle na głowie”, „że to nie jest dobry czas”, „że pada deszcz” albo „że bohater ulubionego serialu złamał nogę”, to w moim odczuciu jest coś nie w porządku. Rozumiem, że świat może sprzysięgnąć się przeciwko wam i próbować zniszczyć wasze wszelkie marzenia oraz was samych, a przy tym…

Żartuję.

To są po prostu wymówki, którymi zatruwacie sobie głowę. Budujecie szczelną bańkę, z której nie chcecie wyjść, bo tam jest wam wygodniej. Łatwiej jest przecież powiedzieć, że pada deszcz, niż przyznać przed samym sobą, że jest się leniwą kluską, której nie chce się ruszyć czterech liter z kanapy, prawda?

Wybaczcie, ale nie potrafię zrozumieć fenomenu wymówek. Zdaję sobie sprawę, czemu służą i chyba właśnie dlatego nie jestem w stanie ogarnąć swoim młodym rozumem, dlaczego świadomie je wybieramy. Gdybyście chcieli nieco więcej przeczytać, jak wspaniały stosunek mam do kłamania siebie, to zapraszam do tekstu o oszukiwaniu siebie.

„Chciałbym, ale nie mogę… Muszę… Yyy… Wyprowadzić chomika na spacer!”

Są też wymówki względem drugiego człowieka. Tutaj zaczyna się prawdziwa zabawa. Bogactwo słów i komentarzy, z jakimi można się spotkać, jest wprost zatrważające. Od tych mniejszych, jak odmówienie koledze wyjścia na piwo, mówiąc, że zachorował nam pies, kiedy tak naprawdę żona nie jest w najlepszym humorze (zwłaszcza po wcześniejszych wybrykach), aż po te większe, jak wymigiwanie się z obietnic i zadeklarowanych zadań do wykonania.

Sprawą oczywistą jest, że wymówki nijak przyczyniają się do budowania prawdziwej i trwałej relacji. Ustaliliśmy już, że wymówki są kłamstwem. Więc jak można zbudować związek – czy to małżeński, czy to przyjacielski, czy to rodzinny – na oszustwie. Zwykła niemożliwość.

Nie mylmy jednak proszę asertywnej i przede wszystkim szczerej odmowy od kolejnej wymówki, w celu zawoalowania pewnych faktów. Asertywność to umiejętność powiedzenia „nie” i przede wszystkim postąpienia w zgodzie z samym sobą. Natomiast wymówki to zdecydowany brak asertywności. Nie mamy odwagi, aby wyrazić własne zdanie, więc uciekamy się do wybiegu, który w naszym mniemaniu będzie „lepiej brzmiał”.

Kiedy zostajemy zaproszeni na imprezę, na którą nie mamy ochoty iść, powinniśmy o tym po prostu powiedzieć. Najlepsze wyjście, które nie implikuje żadnych niepotrzebnych domysłów, ani nie generuje negatywnych emocji. Jednak w takich sytuacjach o wiele częściej można spotkać takie komunikaty, jak: „Słuchaj… Nie mam czasu, bo muszę sprzątać mieszkanie.”, „Och, jaka szkoda, ale już mam plany na wieczór!”, „Bardzo bym chciał, ale obiecałem zawieźć młodszą siostrę na lekcję pływania”, „To bardzo miłe z Twojej strony, ale tam zawsze grają taką kiepską muzykę…”.

Widzicie, co się dzieje?

Spychanie odpowiedzialności za swoje decyzje na wszystko poza nami.

wymówki

Pretekst do niepoznania prawdy.

W moim mniemaniu wymówki służą przede wszystkim jednemu, bardzo ważnemu celowi. Zapewniają nam odpowiednią autoprezentację i tak, jak każde kłamstwo, pozwalają dostosować się do odbiorcy oraz otaczającego nas świata. Poza tym stanowią pewną funkcję obronną przed prawdą, jakiej nie chcemy o sobie poznać. Stanowią pewien bufor bezpieczeństwa. To dosłownie pretekst do niezrobienia lub właśnie zrobienia czegoś. Nie zapominajmy bowiem, że wymówki nie muszą służyć tylko niezrobieniu czegoś. Równie dobrze mogą stanowić wytłumaczenie naszego postępowania.

Gdy w wieku pięciu lat zjedliśmy ciastka, które były przewidziane dla zbliżających się gości, mogliśmy powiedzieć, że „nie wiedzieliśmy”. Tak naprawdę byliśmy po prostu strasznymi łakomczuchami. To jest jednak bardzo nieszkodliwy przykład, z którego można się śmiać lub z politowaniem kiwać głową. Co się jednak stanie, kiedy człowiek zabije drugiego człowieka, twierdząc, że tamten go sprowokował? Czy to nie brzmi jak wymówka? Nawet jeśli by tak było, to jakim prawem nadajemy sobie prawo do odbierania życia? Rozumiecie, co mam na myśli?

Wymówki nie mogą kierować naszym życiem, bo wtedy przestajemy nad nim panować.

Kłap dzióbkiem, kłap. To jest łatwiejsze.

Powoli kończąc jeszcze kilka zdań. Może nieco mocniejszych.

Nie bądźmy, proszę, śmieszni. Naprawdę proszę. Z całego serducha. Wiecie, w co uderzam? W tych wszystkich ludzi, którzy potrafią tylko mówić, ale już nie robić. Do tych, którzy kłapią swoimi dzióbkami, ale gdy przychodzi do działania, zawsze znajdą miliony wymówek. Pokaż, co potrafisz. Możecie nazwać mnie pesymistą, ale kiedy słyszę kolejne obietnice i przysięgi składane sobie, mnie lub komukolwiek innemu, zawsze im nie dowierzam. Wolę zostać pozytywnie zaskoczonym, aniżeli raz jeszcze rozczarowanym.

Zbyt wiele razy widziałem, jak ludzie nie szanują samych siebie.

Dla mnie stosowanie wymówek to zwyczajny brak szacunku do siebie. Jak można tak perfidnie siebie okłamywać? Nie chce Ci się? Dobra, akceptuję to i uważam, że jakoś to przegryzę! Ale jeśli swoje własne lenistwo tłumaczysz czynnikami zewnętrznymi lub – co gorsza – innymi ludźmi, to przepraszam bardzo, ale wyproszę Cię za drzwi lub sam wyjdę, jeśli jestem u Ciebie.

Trochę więcej szacunku.

pretekst

Wiesz, że gdyby nie wymówki, mógłbyś doświadczyć wielu rzeczy?

Nie mieszaj w to innych.

Jak to pisał Andrzej Sapkowski w Wiedźminie?

Jeśli chcesz popełnić samobójstwo, to powieś się w stajni na
lejcach. Nie mieszaj do tego innych.

Wymówki tworzy społeczeństwo, w którym mamy przyjemność żyć. Zbiorowisko maruderów, narzekaczy i ludzi o niezrealizowanych ideałach, którzy wolą fantazjować niż działać. Czy wy wiecie, jaką krzywdę sobie robicie? Tu nie chodzi tylko o was, ale o wasze otoczenie. Wiecie, jak ono na tym cierpi? Każda wymówka względem siebie, którą oni słyszą i są w stanie rozpoznać, to zabieranie im energii. Dajcie sobie spokój, naprawdę.

Weźcie na klatę to, co deklarujecie i to, co mówicie. To nie jest łatwe, ale też nie przesadzajmy, że jest trudne. Rozumiem, że może być trudno powiedzieć mamie, że jednak nie przyjedziecie na święta, kiedy jej to obiecaliście, ale proszę Was! Powiedzcie jej prawdę. Powiedzcie, że chcecie spędzić ten czas w inny sposób lub cokolwiek, co jest prawdziwym powodem, zamiast wymigiwać się wymyśloną chorobą, problemami z samochodem lub czymkolwiek innym! Uważacie, że to jest sprawiedliwe?

Kłamstwo, czy prawda?

Wymówki zjadają nasze życie i nie mam zamiaru zmieniać swojej decyzji. Nie widzę w nich niczego dobrego. Chyba że za taką rzecz uznamy życie w fałszywym, ale jakże miłym i przyjemnym własnym świecie… Chcecie tego? Swoje poddawanie się zrzucać na otoczenie? Swoją głupotę na innych? Swoje bycie sobą na nie bycie sobą? Jeśli nie chcecie czegoś robić, to tego nie róbcie, ale bądźcie w tym szczerzy. Względem siebie i innych. To jest naprawdę ważne.

życie

#kolejne artykuły