Z czym wiąże się split payment dla małych firm | worldmaster.pl
#

Z czym wiąże się split payment dla małych firm?

Split payment to mechanizm podzielonej płatności. Obowiązuje od 1 lipca bieżącego roku. Wszystko wskazuje na to, że najwięcej zyskają na nim banki, stracą natomiast firmy, które kupują za gotówkę, ale z kolei należności od swoich kontrahentów otrzymują w formie przelewu.

Jakich transakcji dotyczy split payment?

Nowy mechanizm split payment dotyczyć ma wyłącznie transakcji dokonywanych przelewem na rachunek bankowy. To oznacza, że nie dotyczy on płatności gotówkowych, ani też kartą płatniczą. Wszystko wskazuje na to, że najwięcej stracą na nim te firmy, które za zakupy firmowe płacą kartą lub gotówką, a płatności od kontrahentów przyjmują w formie przelewu. Chodzi o to, że VAT zapłacą wówczas ze swojego rachunku bieżącego, a należny im VAT wpłynie z kolei na rachunek, z którego nie będą mogli swobodnie korzystać.

Kto w takim razie straci na nowym mechanizmie?

W tych okolicznościach tracić będą małe przedsiębiorstwa i jednoosobowe działalności gospodarcze. Od teraz przychód, jakim przedsiębiorcy mogli przez jakiś czas dysponować, zmniejszy się o 23 proc. To zdecydowanie utrudni utrzymywanie płynności finansowej.

Jak radzić sobie z płynnością finansową?

Podmioty, które będą traciły płynność finansową, będą z kolei zmuszone do korzystania z produktów bankowych. Chodzi tu przede wszystkim o kredyty obrotowe i factoring. Jeżeli natomiast nadwyżki na koncie VAT będą znacząco duże, warunkiem ich odzyskania będzie złożenie specjalnego wniosku do Urzędu Skarbowego, który na odpowiedź i rozpatrzenie tego dokumentu ma aż 60 dni.

Co to wszystko oznacza w praktyce?

W praktyce to oznacza, że przedsiębiorcy będą mieli więcej pracy i zamieszania w swoich firmach. Nie dość, że większej uwagi i czasu będzie wymagało samo wykonanie przelewu, to w dodatku zostaną zmuszeni do korzystania z zewnętrznego finansowania. Wszystko wiąże się z dodatkowymi formalnościami. Ciężko na ten moment powiedzieć, czy split payment przyniesie kiedyś jakieś korzyści. Tego typu wątpliwości rozwieją się z biegiem czasu.

Autor: Portal z Ofertami pracy Szukampracy.pl

 

Nieoczekiwane opodatkowanie PCC transakcji sprzedaży i zamiany kryptowalut wzbudziło ogromne emocje. W efekcie, poza głębokim poruszeniem społeczności związanej z branżą krypto doszło między innymi do protestów przed Sejmem i intensywnych rozmów z Ministerstwem Finansów. Dziś pojawiają się pierwsze skutki tych zdarzeń w postaci konkretnych rozwiązań prawnych. Niestety, nie spełniają one w 100% oczekiwań inwestorów.

Na czym polega problem?

W pierwszej kolejności warto przypomnieć, że kłopot z opodatkowaniem transakcji przy wykorzystaniu kryptowalut sprowadza się do tego, że naliczany w ten sposób podatek (1% wartości transakcji) w ogromnej ilości przypadków spowodowałby kompletną nieopłacalność handlu w tym obszarze. Ilość składanych deklaracji i wysokość daniny byłyby obciążeniami niemożliwymi do udźwignięcia przez traderów. Jednocześnie, nie zważając na powyższe Ministerstwo Finansów 4 kwietnia wydało oficjalny komunikat o rygorystycznym traktowaniu podatników zajmujących się sprzedażą i wymianą kryptowalut.

Na skutek zdecydowanego oporu i protestów 19 czerwca Ministerstwo Finansów opublikowało projekt rozporządzenia w sprawie zaniechana poboru podatku od czynnosci cywilnoprawnych od umowy sprzedazy lub zamiany waluty wirtualnej. Przewidziano w nim, że organy podatkowe nie będą pobierały podatku od czynności cywilnoprawnych. Okres zwolnienia dotyczy wyłącznie transakcji zrealizowanych w okresie od 13 lipca 2018 r. do 30 czerwca 2019 r.

Dobre złego początki…?

Mam wrażenie, że przedstawiony do konsultacji projekt rozporządzenia prowadzi do kilku wniosków:

  • MF w końcu dostrzegło zarówno środowisko jak i potrzeby miłośników oraz profesjonalnych handlarzy kryptowalut. Daje to nadzieję na łatwiejszy dialog i współpracę w przyszłości.
  • Jednocześnie, z nieznanych przyczyn rezygnacja z poboru podatku ma dotyczyć wyłącznie przyszłych transakcji, realizowanych po wejściu w życie rozporządzenia. W kontekście licznych zapewnień ze strony rządowej o tym, że wszyscy podatnicy dokonujący transakcji w ostatnich 5 latach (okres przedawnienia) mogą spać spokojnie, taki kształt regulacji budzi niepokój. Nietrudno bowiem wyobrazić sobie sytuację, w której ówcześnie rządzący, za rok lub dwa, mając do dyspozycji dużo sprawniejsze narzędzia analityczne i monitorujące, zwrócą się do traderów z uprzejmą prośbą o zapłatę PCC za transakcje dokonane w ostatnich kilku latach… Co prawda jest to scenariusz wyjątkowo negatywny, jednak absolutnie możliwy i prawnie uzasadniony. Pozostaje zatem poważną zagadką dlaczego w projekcie rozporządzenia nie znalazło się postanowienie wskazujące na zaniechanie poboru podatku od wszystkich transakcji dokonywanych do 30 czerwca 2019 r. Mam nadzieję, że kwestia ta zostanie poprawiona w toku konsultacji społecznych i dalszych prac nad dokumentem.
  • Wskazując termin końcowy zwolnienia z poboru PCC Ministerstwo Finansów sugeruje nie wprost, że do 30 czerwca 2019 r. wejdą w życie nowe regulacje podatkowe dotyczące opodatkowania transakcji z udziałem kryptowalut. Pozostaje mieć nadzieję, że proponowane rozwiązania będą lepiej odpowiadać rzeczywistości i oczekiwaniom społeczności krypto, niż zaprezentowana na początku kwietnia wykładnia przepisów o PCC.

Podsumowanie

Pomimo pozytywnej oceny ogólnego kierunku działania MF względem branży, trudno pozbyć się wrażenia, że w tym obszarze może nas czekać jeszcze wiele nieoczekiwanych zwrotów akcji i niespodzianek. Niesmak budzi ograniczony okres działania rozporządzenia wbrew zapowiedziom resortu. Delikatny niepokój zbudowany na bazie ostatnich doświadczeń tworzy także perspektywa nowych regulacji szczególnych, dedykowanych obrotowi kryptowalut. Wydaje się zatem, że czujność inwestorów i podejmowanie działań zabezpieczających (więcej o bezpiecznej formie prawnej dla tradera piszę tutaj) przed niekorzystnym obrotem sytuacji pozostają mocno rekomendowane.

 

KTO SIĘ BOI RODO ?

Od kilku tygodni, gorącym tematem, zwłaszcza w kręgach biznesowych, jest  RODO, które weszło już w życie od 25 maja br. Najwięcej emocji wywołuje wysokość kar, które mogą zostać nałożone w przypadku braku przestrzegania zasad RODO. Mowa tu o karach do 20 milionów EURO lub do 4% światowego obrotu za rok poprzedni.  Jest się czym martwić ! Czas najwyższy zatem odpowiedzieć sobie na kilka podstawowych pytań:

  • Po co to RODO?
  • Czy mnie to dotyczy?
  • Czy jestem przygotowany na RODO?
  • Kto może mi pomóc?

Spróbuję pokrótce odpowiedzieć na te pytania poniżej.

wm rodo gdpr graf dane osobowe ochrona danych osobowych

Po co to RODO?

Otóż RODO jest po to, aby lepiej chronić nasze dane osobowe, nasze podstawowe prawa i wolności, w tym tak ważne dla nas prawo do prywatności. Poprzednie  przepisy, czyli przede wszystkim ustawa z roku 1997, nie były dość skuteczne. Raczej nie czytaliśmy o odstraszająco wysokich karach za brak zachowania podstawowych zasad ochrony danych osobowych lub zatrzymaniach osób za kradzież tych danych. Ja w każdym razie nie słyszałam o takich sytuacjach.

Ponadto, obowiązujące do 24 maja br. przepisy bardzo się zdezaktualizowały. Z uwagi przede wszystkim na rozwój nowoczesnych technologii w ostatnim dwudziestoleciu, odejście od tradycyjnej formy danych (tzw. papierowych) do elektronicznych, rozwój Internetu, powstanie portali społecznościowych itp. Każdy, kto doświadczył na własnej skórze tzw. „kradzieży tożsamości”,  wie jak ważna jest ochrona danych i szybka informacja o zaistniałym incydencie, aby zminimalizować skutki tego zdarzenia.

Właśnie po to Unia Europejska ustaliła jednolite zasady ochrony danych osobowych dla wszystkich przedsiębiorców działających na terenie Wspólnoty i przetwarzających dane osobowe.

Czy Ciebie RODO dotyczy?

Jeśli prowadzisz działalność gospodarczą, bez względu na formę (np. jako osoba fizyczna  lub spółka z o.o.) to z dużym prawdopodobieństwem odpowiedź brzmi TAK ! Zwykle zatrudniasz pracowników, przetwarzasz dane osobowe klientów lub innych kontrahentów. Nie unikniesz zatem  obowiązków, które RODO nakłada na przedsiębiorcę – zwanego w RODO Administratorem.  Jakie to obowiązki, dowiesz się w kolejnych moich artykułach.

Czy jesteś przygotowany na RODO?

W dużej mierze ma znaczenie w jaki sposób dotychczas troszczyłeś się o dane osobowe w swojej firmie. Wbrew obiegowej opinii RODO to nie rewolucja w odniesieniu do ustawy z 1997r. Pewne zasady obowiązywały już poprzednio np. uzyskiwanie zgody na przetwarzanie danych osobowych, czy też obowiązek informacyjny wobec pracowników i klientów. Obecnie zakres tych informacji został znacznie poszerzony.

Jeśli dotychczas nie wdrożyłeś zasad ochrony danych osobowych w swojej firmie, lub robiłeś to niejako intuicyjnie, kierując się tylko tzw. zdrowym rozsądkiem, to musisz poznać podstawowe wymagania RODO, a zatem raczej nie obejdzie się bez szkolenia!

RODO ma około 100 stron tekstu, a wytyczne do poszczególnych punktów liczą po kilkadziesiąt stron, więc przebrnąć przez to samodzielnie, to naprawdę jest spore wyzwanie!

Warto zastanowić się nad wyznaczeniem do procesu wdrożenia zaufanego i rzetelnego pracownika, który dobrze zna firmę i zachodzące w niej procesy, abyś Ty mógł spokojnie zająć się tym co robisz najlepiej, czyli zarabianiem pieniędzy.

Pracownik taki powinien pozyskać potrzebną wiedzę o RODO np. na szkoleniu, a następnie przy Twoim wsparciu rozpocząć wdrażanie RODO w przedsiębiorstwie. Niezbędna będzie ścisła współpraca z informatykiem, który między innymi oceni poziom stosowanych zabezpieczeń informatycznych (firewalle, antywirusy, backupy) i określi potencjalne zagrożenia z tym związane. W większych firmach sugeruję utworzyć Zespół składający się dodatkowo z przedstawicieli takich obszarów jak HR, marketing, księgowość, administracja itp.

RODO co to rodo ochrona danych osobowych gdpr

Źródło: www.doxinfo.com

Harmonogram RODO

Po zapoznaniu się z podstawowymi wymaganiami RODO, warto opracować krótki harmonogram, który rozpocznie się od swego rodzaju inwentaryzacji, która udzieli odpowiedzi na poniższe pytania:

  • jakie procesy zachodzą w firmie, w ramach których przetwarzane są dane osobowe,
  • czyje dane są przetwarzane,
  • jakie kategorie danych są przetwarzane w Twojej firmie np. imię i nazwisko,  pesel, adres do korespondencji, nr telefonu, email itd,
  • czy oprócz danych zwykłych występują też dane wymagające szczególnej ochrony tzw. dane szczególne nazywane też wrażliwymi,
  • w jakim celu przetwarzane są te dane,
  • co daje podstawę do ich przetwarzania (np. przepisy prawa, zgoda, umowa itd.),
  • w jaki sposób dane te są pozyskiwane (od kogo),
  • czy te dane są niezbędne, w tym czy ich zakres nie jest zbyt szeroki,
  • jak długo dane są przetwarzane (w tym archiwizowane) i z czego to wynika,
  • w jaki sposób są przetwarzane (np. elektronicznie w systemach informatycznych),
  • gdzie są przechowane dane i jakie stosowane są zabezpieczenia (fizyczne, techniczne, organizacyjne),
  • komu je przekazujesz (powierzasz lub ujawniasz),
  • kto w Twoim imieniu przetwarza dane osobowe.

Zebrane dane, w przypadku większych przedsiębiorstw (zatrudniających powyżej 250 pracowników) zostaną wykorzystane do opracowania rejestru czynności przetwarzania danych osobowych. Jest to jeden z najważniejszych dokumentów wymaganych przez RODO.

Wracając do harmonogramu, zwykle składa się z kilkunastu punktów i czas na jego wdrożenie to minimum kilka tygodni.

Zależy to przede wszystkim od:

  • rozmiaru przedsiębiorstwa, w tym liczbie lokalizacji,
  • rodzaju działalności, w tym jakie procesy związane z przetwarzaniem danych osobowych zachodzą w firmie,
  • czy zlecasz procesy na zewnątrz np. obsługa informatyczna, rekrutacja pracowników, biura rachunkowe, outsourcing zarządzania kadrami itp.

Istotne znaczenie ma znajomość wymagań RODO przez pracowników biorących udział we wdrożeniu oraz poziom ich zaangażowania w proces wdrożenia, a także świadomość konsekwencji niespełnienia wymagań. Ułatwieniem będzie wdrożony w firmie system zarządzania tzw. ISO, który opisuje realizowane procesy  w przedsiębiorstwie.

Kto może mi pomóc?

Jeśli podejmiesz decyzję, że samodzielne wdrożenie to dla Ciebie zbyt duże wyzwanie lub zwyczajnie nie masz na to czasu, oczywiście możesz skorzystać z dostępnych na rynku konsultantów.

Pamiętaj jednak, że ochrona danych to proces ciągły i na wdrożeniu się nie kończy. Wszelkie zmiany mające wpływ na przetwarzanie danych osobowych (np. zakup nowego systemu  informatycznego, nowy proces) wymagają każdorazowej oceny pod kątem spełnienia wymagań RODO.  Wprowadzenie choćby monitoringu wizyjnego wymaga prawidłowego poinformowania osób znajdujących się w zasięgu kamery. Konieczność przeprowadzenia oceny, czy incydent (naruszenie danych osobowych), który wystąpił wymaga zgłoszenia do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych. W tym przypadku kara za niezgłoszenie zdarzenia do 72h od momentu stwierdzenia incydentu też jest bardzo wysoka. Wynosi ona nawet do 10 milionów EURO lub do 2% obrotu przedsiębiorstwa.

Dlatego też taka współpraca nie może zakończyć się tylko na wdrożeniu. Chyba, że w tzw. między czasie uzupełnisz swoją wiedzę w tym zakresie lub wyznaczysz w firmie kompetentną osobę – Inspektora Ochrony Danych (IOD), który będzie „ogarniał” te tematy.

rodo IOD inspektor danych osobowych GDPR

Źródło: Pexels.com

Inspektor Danych Osobowych (IOD)

Może się zdarzyć, że będziesz musiał powołać IOD, dziś tylko krótko wspomnę, że zgodnie z RODO dotyczy to przedsiębiorstw, których główna działalność polega na:

  • operacjach przetwarzania, które wymagają regularnego i systematycznego monitorowania osób, których dane dotyczą, na dużą skalę np. firmy świadczące usługi ochrony mienia z zastosowaniem monitoringu,  banki, ubezpieczyciele,
  • przetwarzaniu na dużą skalę szczególnych kategorii danych osobowych (np. szpitale) oraz danych osobowych dotyczących wyroków skazujących i naruszeń prawa.

Dla pozostałych firm powołanie Inspektora Ochrony Danych jest dobrowolne, reasumując większości branż ten obowiązek nie dotyczy. W jednym z kolejnych artykułów rozwinę szerzej temat IOD.

Wracając do tematu, podjęcie decyzji o tak zwanym zewnętrznym wsparciu we wdrożeniu RODO i ewentualnym nawiązaniu stałej współpracy z konsultantem należy dokładnie przemyśleć. Uwzględniając oczywiście związane z tym koszty takich usług. Być może też spotkałeś się z ostrzeżeniem w mediach, że na rynku pojawiają się oferty wdrożenia RODO potwierdzone Certyfikatem. Na chwilę obecną nie ma takich certyfikatów, które mogłyby zagwarantować Ci ochronę przed kontrolą lub ewentualnymi karami, ktoś kto to oferuje jest zwykłym naciągaczem i oszustem.

Podsumowując, po wdrożeniu RODO, powinniśmy wszyscy zauważyć realne korzyści, wynikające z podniesienia standardów ochrony naszych danych osobowych. Choć pozornie będzie można odnieść wręcz przeciwne wrażenie. Dowiemy się np. o wycieku naszych danych, a dotychczas firmy niechętnie informowały o takich incydentach, obawiając się utraty reputacji i wiarygodności w oczach swoich klientów i opinii publicznej.

Jako przedsiębiorcy, bo do Was skierowany jest ten artykuł, macie aktualnie bez wątpienia więcej obowiązków, które, jeśli wejdą Wam w nawyk, to uchronią Was przed ewentualnymi skargami do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych i dotkliwymi karami. Na koniec przytoczę dwie bardzo ważne definicje z RODO, od których edukację należy zacząć cdn. J

Dane osobowych wg RODO

dane osobowe” oznaczają informacje o zidentyfikowanej lub możliwej do zidentyfikowania osobie fizycznej („osobie, której dane dotyczą”); możliwa do zidentyfikowania osoba fizyczna to osoba, którą można bezpośrednio lub pośrednio zidentyfikować, w szczególności na podstawie identyfikatora takiego jak imię i nazwisko, numer identyfikacyjny, dane o lokalizacji, identyfikator internetowy lub jeden bądź kilka szczególnych czynników określających fizyczną, fizjologiczną, genetyczną, psychiczną, ekonomiczną, kulturową lub społeczną tożsamość osoby fizycznej.

Przetwarzanie danych osobowych wg RODO

„przetwarzanie” oznacza operację lub zestaw operacji wykonywanych na danych osobowych lub zestawach danych osobowych w sposób zautomatyzowany lub niezautomatyzowany. Jest to zbieranie, utrwalanie, organizowanie, porządkowanie, przechowywanie, adaptowanie lub modyfikowanie, pobieranie, przeglądanie, wykorzystywanie, ujawnianie poprzez przesłanie, rozpowszechnianie lub innego rodzaju udostępnianie, dopasowywanie lub łączenie, ograniczanie, usuwanie lub niszczenie.

Na tak postawione pytanie odpowiada sobie po dogłębnej analizie jedynie wąskie grono traderów. Dlaczego? Bo większość koncentruje się na tym, co najważniejsze: kopaniu, śledzeniu trendów i newsów, obserwacji kursów i w końcu handlu. Nie podważając istoty biznesu kryptowalutowego warto jednak zwrócić uwagę na element mocno lekceważony, czyli forma prawna działalności. Zwłaszcza w aktualnych okolicznościach prawnych i podatkowych powinien on zostać zauważony i uwzględniony przez środowisko.

Na czym polega problem?

Chyba nikomu, kto chociaż trochę śledzi aktualne doniesienia prasowe nie trzeba udowadniać, że polskie państwo stoi przed ogromnym wyzwaniem właściwego uregulowania obrotu kryptowalutami, zwłaszcza w sferze podatkowej. Wystarczy przypomnieć ostatnie zamieszanie w obszarze opodatkowania PCC. Refleksja ze strony Ministerstwa Finansów „dzieląca” traderów na takich, którzy powinni zapłacić podatek (jeżeli dokonywali niewielu transakcji) i takich, którzy podatku płacić nie muszą (jeżeli przeprowadzali setki lub tysiące transakcji) była przynajmniej zaskakująca. Logika w zakresie tego typu poglądów wydaje się każdemu rozsądnie myślącemu obywatelowi zdecydowanie pokrętna. W sferze nauki prawa z kolei jest kompletnie sprzeczna z zasadą powszechności opodatkowania, a więc jednym z fundamentów prawodawstwa podatkowego.

Jaki zatem będzie finał tych rozstrzygnięć i jak będzie wyglądać opodatkowanie handlu kryptowalutami? Nie wiadomo. I chyba to stanowi największy problem – brak przewidywalności w zakresie kierunku wprowadzanych rozstrzygnięć. Wszystko potęguje niepewność prawa powodowana jego ciągłymi zmianami oraz rozmaitość poglądów ze strony organów podatkowych. W konsekwencji handlujący kryptowalutami powinni rozważyć co mogą zrobić, aby owa niepewność nie odcisnęła swojego piętna bezpośrednio na ich prywatnych majątkach.

Bezpieczna forma prawna dla tradera – jaka spółka?

Co zrobić, aby zabezpieczyć się przed „niespodziewanym” opodatkowaniem?

Przede wszystkim założyć spółkę. Jej forma, w zależności od potrzeba i wielkości biznesu może być różna. Coraz więcej mówi się także o planowanych zmianach w podatkach dochodowych od początku stycznia 2019 r. (kolejny rok to rok wyborczy, a więc możemy spodziewać się obietnicy kolejnych „prezentów” finansowanych z kieszeni podatników). W efekcie trudno jednoznacznie wskazać, czy najkorzystniejszą z perspektywy efektywnej stawki podatkowej formą będzie spółka z ograniczoną odpowiedzialnością, spółka jawna/komandytowa czy też popularna obecnie fuzja spółki komandytowej ze spółką z o.o. Niemniej na chwilę obecną, ostatnie rozwiązanie wydaje się być optymalne a co najistotniejsze – bezpieczne.

Warto pamiętać, że spółka komandytowa ze spółką z o.o. posiada swój majątek odrębny od wspólników. Ponadto, co istotne, odpowiedzialność za zobowiązania podatkowe spółki (np. PCC, VAT) może zostać rozciągnięta wyłącznie na komplementariusza, którym najczęściej jest spółka z ograniczoną odpowiedzialnością nie posiadająca znacznego majątku. Innymi słowy, gdyby jednak organy podatkowe zdecydowały dziś, że traderzy mają zapłacić 1% PCC od każdej dokonanej transakcji, wówczas opisana konstrukcja ochroniłaby w 100% majątek prywatny przed egzekucją podatku przez organy. Warto zatem, w dzisiejszych warunkach „ograniczonego zaufania” do administracji podatkowej przygotować się na tego typu wariant i zmienić aktualną formę prawną prowadzonej działalności.

 Dzisiaj opowiem Wam o marce Rosalind, której lakiery kupiłam do testów. Zdecydowałam się na  13 kolorów, a także bazę oraz top. Za całość zapłaciłam niecałe 55 złotych ( na promocji z okazji 11.11 ) co wyszło średnio 3,70 pln za jeden lakier. Postawiłam na kilka jasnych odcieni, ale również na zdecydowane i brokatowe, aby porównać je pod względem krycia, trwałości i odcieni. Dodam również, że lakiery przyszły w różnych pojemnościach 10 ml i 7 ml, ale nie zwróciłam na to uwagi przy zamówieniu. Zapraszam na przegląd.

KOLORY

Czerwień i mięta są piękne, blady róż jest mocno średni.
Wszystkie trzy kolory mają przepiękne krycie.
Z całej czwórki najciężej pracuje się z białym, choć z lakierami innych firm miałam podobnie.

JAKOŚĆ, TRWAŁOŚĆ, KRYCIE

Konsystencja lakierów kolorowych jest umiarkowanie gęsta, nie spływa. Jasne odcienie tj. biały, blady róż czy najjaśniejszy szary wymagały nałożenia 3 warstw, zaś kolory pozostałe oraz brokaty kryły już po dwóch. Pędzelki wszystkich lakierów są zwyczajne i dobrze się nimi pracuje.
Baza i top niestety okazały się wielką porażką. Baza niezbyt dobrze trzyma się płytki przez co cału manicure odchodzi od płytki paznokcia. Top powinien być bardziej treściwy i nadawać lepszy połysk, niestety jest nijaki. Wydaje mi się, że gdybym nałożyła je odwrotnie nie było by żadnej różnicy. Trwałość przy użyciu tych dwóch lakierów bardzo mizerna – w granicach tygodnia.
Na szczęście nie przekreśliłam wszystkich lakierów przez bazowe produkty. Kolory połączyłam z Bazą Hard oraz Topem Hard od Neonail i efekt był zadowalający. Paznokcie wytrzymały spokojnie 3 tygodnie, po których ściągnęłam je acetonem i zrobiłam nowy mani.
Podsumowując lakiery kolorowe spisują się przyzwoicie, a śmiesznie niska cena sprawia, że moja kolekcja wkrótce się powiększy. Lakiery zachowują się podobnie do marek, które każda z Was dobrze zna. Niektóre kolory wymagają większej ilości warstw i jest to absolutnie normalnie. Zdecydowanie nie warto jednak oszczędzać na bazie oraz topie i spokojnie można łączyć wiodące rodzine marki z chińskimi kolorkami. Unikałabym zakupu bazowych produktów chińskich marek. Najdroższe były brokatowe lakiery ( ok 5,50 pln ) jednak są najlepsze i te na pewno domówię w innych kolorach.

PRZYKŁADOWE MANICURE HYBRYDOWE

 
ps. nie jestem mistrzem malowania paznokci
Przyznać się, kto używał lakierów hybrydowych z Aliexpress? 
Co polecacie?
#kolejne artykuły