Po czym poznać, że nadchodzi kryzys finansowy? | worldmaster.pl
#

Po czym poznać, że zbliża się do nas kryzys finansowy?

Jest wiele „prognoz” lub też idąc filmowym przykładem z „oszukać przeznaczenie” znaków sygnalizujących nam to co nadchodzi.

Więc jakie to „znaki” pokazują nam zbliżający się światowy kryzys finansowy? Zacznijmy od cen akcji. Już od stycznia 2018 roku wiele światowych firm analitycznych zwracało uwagę, że akcje są przewartościowane. Tego samego zdania są niektórzy właściciele dużych firm, gdyż sami dziwią się skąd wynikają tak wysokie ceny akcji ich firm.

Po czym poznać, że zbliża się do nas kryzys finansowy?Jest wiele „prognoz” lub też idąc filmowym przykładem z „oszukać przeznaczenie” znaków

Jak widzimy na wykresie styczeń tego roku zamknął się na poziomie szczytów z pamiętnego października 2008 r. Czy to oznaka nadchodzącego kryzysu finansowego? Na pewno nie można tego wykluczyć, że ciągły wzrost gospodarczy oraz wzrost cen akcji jak i indeksów typu NASDQ (ok 300% w ciągu 4 lat) może sugerować pęknięcie bańki akcji.

Kryptowaluty lekiem na kryzys?

Wiele mówiło się, że kryptowaluty są stworzone aby uchronić się przed kolejnym światowym kryzysem. Jak pamiętamy to właśnie po roku 2008 został stworzony BitCoin. Dziś kryptowalut mamy znacznie więcej lecz czy są one lekiem na zbliżającą się nieuchronność? W 2017 roku kiedy cyfrowe waluty osiągały swojego rekordy wiele instytucji łapało się za głowy z niedowierzaniem. Dziś jesteśmy świadkami wielu regulacji co może świadczyć o tym, że zarówno banki jak i inne światowe instytucje nie wykluczają takiego scenariusza, zwłaszcza, że wiele banków wprowadza w swoje struktury Blockchain.

Podejrzane skupowanie złota.

W ostatnich dniach głośno jest za sprawą Narodowego Banku Polskiego, który kupił 9 ton złota i na dobrą sprawę nie wiadomo dokładnie dlaczego. Jest to największy zakup dokonany przez Polskę w tym stuleciu. Chodź Polska jako jedyne państwo w Unii Europejskiej skupuje złoto to nie można przejść obojętnie wobec informacji, że w tym roku na całym świecie banki centralne skupiły 264 tony złota a to najwięcej od 6 lat.

Przypadek ? 🙂

Kurs EURUSD od początku roku odnotowuje spadki.

Spoglądając na wykres z interwału tygodniowego widzimy jak cena początkiem stycznia walczyła z oporem 1.245 $. Miejsce to zbiegało się ze spadkową linią tendencji i okazało się być tak silne, że nie pozwoliło kupującym wybić się górą. W chwili obecnej cena dotarła do wsparcia 1.152 $ gdzie zaczęła się konsolidacja.

Kurs EURUSD

Schodząc na interwał dzienny widzimy jak cena respektuje wsparcie 1.152 $, które nie zostało wcześniej wytestowane po wybiciu tego poziomu górą.

Analiza techniczna Eurodolara

Natomiast na interwale 4 godzinnym zauważyć można formację trójkąta. Tworzy się ona między dwoma mocnymi poziomami – opór 1.185 $ i wsparcie 1.152 $. Wybicie z trójkąta w którąś stronę wskaże nam kierunek na nadchodzące dni.

Analiza techniczna Eurodolara

Zawarta treść w analizie nie jest sponsorowana. Analizy zamieszczane są na wyłącznosć dla wolrdmasters.pl. Stworzyliśmy punkt kompleksowej obsługi, który zaspokoi Twoje potrzeby związane z kryptowalutami oraz rynkiem forex. Czy masz pytania dotyczące tego, jak wypadł ICO? Zapewniamy recenzje. Czy chcesz poprawić swoją wiedzę o kryptowalutach? Zapewniamy treści edukacyjne. Czy chcesz być na bieżąco ze stanem sieci Bitcoina? Zapewniamy to. Zapraszamy kontakt@jpktraders.pl.

Ile kosztują Mistrzostwa Świata w Rosji? Informację o kwocie przeznaczonej na zorganizowanie Mundialu zmieniają się.

Najnowsze raporty finansowe przedstawiają kwotę ok. 19 miliardów USD. Raporty z końca 2017 r., przedstawiały kwotę ok. 12 miliardów USD wydaną przez Rosję na ten cel.

Mundial w Rosji

mundial-w-rosji

Mistrzostwa świata w piłce nożnej, to po Igrzyskach Olimpijskich największa impreza sportowa. W zorganizowanie Mundialu zaangażowanych jest wiele przedsiębiorstw oraz firm.

Budowana jest cała infrastruktura: autostrady, dworce, hotele, kolej, lotniska, stadiony, strefy kibica, bazy dla reprezentacji piłkarskich oraz nowoczesne systemy komunikacji i instalacji, bez których impreza nie mogła by się odbyć.

To będzie wyjątkowy Mundial!

ile-kosztuja-mistrzostwa-swiata

Część infrastruktury pozostała po zimowych Igrzyskach Olimpijskich zorganizowanych przez Rosję w Soczi. Jednak większość prac na terenie całej Federacji Rosyjskiej wykonano od nowa.

Kwoty wydawane na zorganizowanie Mistrzostw Świata

Większość wydatków została przeznaczona na infrastrukturę wokół stadionową. Zaplecze technologiczne, nowoczesne multimedia, sieci WiFi oraz komunikacyjne zapewniające odpowiednią przepustowość niezbędną do transmitowania meczy turniejowych.

Na przebudowę starych obiektów sportowych oraz budowę nowych stacji kolejowych, dróg i lotnisk przeznaczono ok. 9,5 miliarda USD. Na nowe stadiony oraz inne obiekty sportowe organizatorzy wydali ok. 5 miliardów USD.

Ile kosztowały poprzednie Mundiale?

mistrzostwa-swiata

Mistrzostwa Świata zorganizowane w Brazylii w 2014 roku według oficjalnych raportów finansowych kosztowały organizatorów ok. 13 miliardów USD. Największe koszty przeznaczone były na infrastrukturę około stadionową, czyli stadiony oraz technologie do obsługi Mistrzostw Świata.

Mundial, który odbył się w Republice Południowej Afryki w 2010 roku kosztował znacznie mniej. Raporty finansowe przedstawione przez organizatorów po Mistrzostwach Świata przedstawiały kwotę ok. 6 miliardów USD.

Kwota wydawana na zorganizowanie Mistrzostw Świata w piłce nożnej w ciągu 8 lat wzrosła trzykrotnie.

wyjatkowy-mundial

Ile kosztują Mistrzostwa Świata w Rosji?

To będzie wyjątkowy Mundial. Ze względu na miejsce rozgrywania turnieju oraz jego historyczne znaczenie. Po raz pierwszy w historii zostanie wprowadzony system VAR video weryfikacji (Video Assistant Referee).

Mundial w Rosji przejdzie też do historii ze względu na najwyższy koszt organizacji imprezy sportowej.

Tak naprawdę ile kosztują Mistrzostwa Świata w Rosji? Czy będzie to 19 miliardów USD, czy więcej? Dowiemy się po 15 Lipca, gdy Mundial się zakończy i dostępne będą oficjalne raporty finansowe organizatorów.

Źródło: sport.pl

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

Pieniądze, błyskotki, nowe zabawki i wszelkie rzeczy materialne. Lubimy je. Kochamy. Ubóstwiamy! Szkoda tylko, że tej miłości brakuje nam na cenne wartości… Poruszę dziś drażliwy temat. Dla wielu może nawet zbyt drażliwy, ale jestem zdecydowany to zrobić. Przygotowałem się mentalnie na opór, jaki mogę spotkać ze strony czytelników i jestem gotowy stawić mu czoła. W końcu nie zawsze można bezczynnie przejść obok realnego problemu z zamkniętymi oczami, udając, że go nie ma, prawda? Jeśli mam możliwość pisania i dzielenia się z Wami spostrzeżeniami, które mogą realnie wpłynąć na życie Wasze, moje i wszystkich ludzi, to będę to robił. Nawet za cenę narażania się na krytykę, bo przecież nie chodzi o to, żeby zawsze było miło i przyjemnie, ale szczerze i dosadnie.

Ludzka słabość.

Kochamy rzeczy materialne. Kochamy być nimi obdarowywani. Kochamy pochwały, gratyfikacje i wszelkie nagrody. Uzależniamy się od nich. Im więcej ich mamy, tym więcej ich pragniemy. Nie zrozumcie mnie źle, bo nie chcę wyciągać jednoznacznych wniosków. Pieniądze i wszystkie inne rzeczy materialne są bardzo ważne! Bez nich nie da się żyć! To one zapewniają nam godny byt, jednak jest pewne, wcale nie takie małe „ale”.

Jeśli uzależniamy od nich swój własny los, to nie dziwmy się, że te rzeczy materialne prowadzą nas do zguby. Naprawdę bardzo destrukcyjnym zjawiskiem, jest podążanie tylko za pieniędzmi lub czymkolwiek podobnym. To bardzo łatwo można zaobserwować w dzisiejszych czasach. Wielu ludzi robi coś, co im się nie podoba. Robią to, bo mają z tego pieniądze. Prawdopodobnie większe, aniżeli mieliby podczas wykonywania zajęcia, które naprawdę kochają. Rodzi się w tym momencie jednak pewne pytanie.

Czy warto poświęcać swoje życie w pogoni za czymś, co koniec końców i tak nie będzie miało żadnego znaczenia?

Przecież nie zabierzecie pieniędzy do grobu. Na łożu śmierci nie będzie miało większej wagi to, czy macie na koncie w banku milion, miliard, czy tysiąc złotych. Staniecie przed obliczem swojego życia. Życia, które właśnie dobiega końca. Właśnie wtedy będziecie musieli stawić czoła temu, jak żyliście i jakimi ludźmi byliście. Nie, ile zarobiliście. Nie, ile zdobyliście. Nie, ile rzeczy zgromadziliście. Będzie się liczyło tylko to, co przeżyliście i robiliście. To będzie najważniejsze. Nic innego.

Dlaczego tak bardzo kochamy to, co namacalne?

Zdaję sobie sprawę, że brzmię jak kaznodzieja wątpliwej jakości, ale zastanówmy się nad tym poważnie. Odrzućmy na bok wszelkie przekonania. Prawdą jest, że pieniądze i inne tego rodzaju rzeczy są nam potrzebne. Z tym faktem nie da się kłócić. Prawdą jest także, że pieniądze to czynnik motywujący nas bardzo często do pracy. To również nie musi wcale taki zły objaw. Kolejną rzecz, która jest realna, można opisać w paru barwnych i zabawnych słowach:

„Pieniądze szczęścia nie dają, ale lepiej jest płakać w mercedesie, niż na rowerze.”

Są to fakty, które nie podlegają dyskusji. Rzeczy materialne są w naszym życiu potrzebne!

rzeczy materialne

Jednak spójrzmy teraz na drugą stronę medalu. Zazwyczaj nie potrafimy odpowiedzieć sobie na pytanie, ile tych pieniędzy potrzebujemy. Nawet jeśli jesteśmy w stanie to zrobić, to na ogół… Nie ma to wiele wspólnego z prawdą. Bardzo mocno identyfikuję się ze słowami Jima Carreya, który powiedział:

„Chciałbym, żeby każdy człowiek miał szansę kiedyś stać się sławnym i bogatym oraz żeby kupił wszystko, o czym marzył – bo tylko w ten sposób zrozumie, że nie taki jest cel życia.”

Jestem pewien, że niewielu z Was uświadomi sobie powagę tych słów. Jestem przekonany, że im nie uwierzycie. Nadal będziecie widzieli tylko swój przyszły obraz siebie, w którym jesteście skąpani w złocie, pieniądzach i wszechogarniającym Was przepychu oraz luksusie. Ten widok przesłoni Wam cały świat. Wszystko to, co tak naprawdę powinno być na pierwszy miejscu naszego istnienia, zostanie zepchnięte na dalszy plan.

Dokąd zmierzasz?

Miłość, prawdziwe uczucia, przyjaźń, drugi człowiek, pasja… To są tylko niektóre rzeczy, które powinny dominować nad pieniędzmi i innymi rzeczami, które są materialne, a których pragniemy. W ich skład, w obecnych czasach możemy śmiało zakwalifikować także żądze zyskiwania obserwatorów, czy „lajków” w social mediach.

Przykro się patrzy na ludzi, którzy sprzeniewierzają się swoim wartościom za rzeczy materialne. Przepraszam, jeśli zabrzmię brutalnie, ale w moim odczuciu, tacy ludzie najzwyczajniej w świecie się sprzedają. Zaprzedają swoje własne życie. Swoje własne marzenia, pasje i wewnętrzne reguły. Nie myślą o tym, co będzie kiedyś. Są bardzo płytcy w swoim rozumowaniu. Skupiają się tylko na tym, ile mogą zyskać i ile mogą rzeczy nabyć.

Dokąd to prowadzi? Dokąd zmierzamy w swoim zachowaniu?!

  • Małżeństwa młodych kobiet z obrzydliwie bogatymi starcami? Z miłości oczywiście. Jakżeby inaczej.
  • Chodzenie do dobrze płatnej pracy, której nienawidzisz? Z wyboru rzecz jasna. Przecież nie dla pieniędzy.
  • Zadawanie się tylko z bogatymi i dobrze usytuowanymi? Kwestia gustu ma się rozumieć! Inni mnie nie interesują!

Wyśmiewanie innych za nie posiadanie „markowych” rzeczy? Realizacja marzeń, które mają nam przynieść wielkie pieniądze, a nie samozadowolenie? Robienie czegoś tylko dla pieniędzy? Zakłamywanie rzeczywistości w celu nabycia materialnych korzyści?

Jak daleko się posuniemy? Gdzie jest ta granica naszego zachowania, której przekroczenie wywoła w nas falę obrzydzenia do samych siebie?

Możesz być bogaty, a zarazem spełniony.

Posłuchajcie, proszę. Nie linczujcie mnie za to, co napiszę. Jeszcze raz podkreślę – pieniądze nie są złe. Zły natomiast jest nasz stosunek do nich i wszelkich innych rzeczy materialnych. Powyższe przykłady, jak małżeństwa, w których różnica wieku sięga kilkudziesięciu lub więcej lat, również mogą być zawierane z miłości. Nie mówię, że tak nie jest, ale proszę Was. Patrzmy na to wszystkie realnie. Zastanówmy się nad przez chwilę. Ocknijmy się wreszcie!

Gdzie skończy się ta nasza wieczna pogoń za pieniędzmi? Za tym, co namacalne i materialne?

W szpitalu? Na odwyku? W więzieniu?

A może w opływającym luksusem domu, z dziesięcioma samochodami w garażu?

Drugi przykład brzmi kusząco, ale co z tego, skoro ten dom będzie pusty. Co z tego, skoro w tym domu nie zaznamy szczęścia, ani miłości tych, których straciliśmy i zaprzedaliśmy dla pustych wartości?

strefa vip

Ten scenariusz nie musi być aż tak brutalny. Jestem przekonany, że można być bogatym, sławnym i mieć dosłownie wszystko, otaczając się przy tym ludźmi, którzy szczerze kochają nas, a my ich. Jednak aby tego dokonać, trzeba przestać stawiać na piedestale tylko i wyłącznie pieniądze. Skończmy z tym! Jeśli nas motywują, to dobrze, niech tak będzie, ale jeśli jest to jedyny czynnik, który nakazuje nam robić coś, czego szczerze nie lubimy, to rzućmy to wszystko jak najdalej od siebie! Czy naprawdę pragniemy smutnego życia, sfrustrowanego człowieka, tylko dlatego, aby móc zarabiać trochę więcej? Czy naprawdę jesteśmy w stanie poświecić swoje istnienie, dla kilku papierków i poczucia „luksusu”, z którego i tak nie będziemy się w stanie cieszyć?! Czy naprawdę myślicie, że pieniądze rozwiążą wszystkie Wasze problemy łącznie z tymi, mającymi swoje miejsce w Was samych i Waszych relacjach z innymi?

Rzeczy materialne nigdy nas nie zaspokoją.

Jest w tym tekście zdecydowanie wiele pytań. Nie udzielę Wam na nie odpowiedzi. Wiele z nich jest retorycznych. Duża część oczekuje odpowiedzi nie mojej, ale Waszej. Szczerej i rzetelnej. Takiej, która pozwoli Wam obrać właściwy kurs. Ten prawdziwy, który zaprowadzi Was nie do pieniędzy, ale do prawdziwie spełnionego życia, którego pragniecie. Być może pieniądze także tam będą. Być może będzie tam luksus, sława i inne tego typu rzeczy. Jednak nigdy nie będą to czynniki dominujące, które będą stały powyżej prawdziwie cennych wartości.

Jestem zdania, że własnego dziedzictwa nie zbuduje się na pieniądzach. Jeśli chcemy pozostawić po sobie coś, za co zostaniemy zapamiętani – nawet wśród najbliższych – to na pewno nie uczynimy tego poprzez pieniądze lub jakiekolwiek rzeczy materialne. Pewien jestem, że nawet gdybyśmy na łożu śmierci rozdali cały swój majątek, to koniec końców i tak zostaniemy opluci przez niezadowolonego potomka, który otrzymał rzekomo zbyt mało.

pieniądze

Ludzi nie można zaspokoić pieniędzmi. My także nigdy nie będziemy umieć, uznać się za spełnionych, jeśli czynnikiem determinującym nasze podążanie za marzeniami będą rzeczy materialne. W tym momencie może nam się wydawać, że milion złotych to dużo. Wystarczyłoby nam! Jednak myślę, że gdybyśmy już go otrzymali, to nagle zapragnęlibyśmy jeszcze kolejnego. Potem następnego i następnego… I tak w kółko. Nie można zaspokoić ludzkich ambicji czymś materialnym. Bo rzeczy materialne są nieskończone. Będziemy pragnęli kolejnego samochodu, następnego jachtu i jeszcze jednego apartamentu. Nie tędy droga. Naprawdę…

Niech pieniądze nie będą najcenniejszą wartością w życiu.

Nie moim zadaniem jest oceniać Wasze ambicje, dlatego zwyczajnie Was proszę. Błagam wręcz, bo nie mogę patrzeć, jak wielu ludzi zaprzedaje siebie i swoją tożsamość za durnowate rzeczy lub kupkę pozornie wartościowego papieru… Przewartościujmy swój sposób postępowania w życiu. Skupmy się na tym, co jest istotnie ważne. Podejmijmy się zadań, których wykonanie nie będzie podyktowane chęcią zysku, ale ochotą samorealizacji i spełniania własnych marzeń.

Bądźcie w tym spokojni i opanowani. Jestem pewien, że szczera realizacja własnych marzeń i kierowanie się wyższymi wartościami, te pieniądze i tak nam ześle. Jeśli będziemy dobrzy w tym, co robimy to te pieniądze i tak mieć będziemy. Jedyną różnicą będzie nasz stosunek emocjonalny do nich. Będą dla nas częścią życia. Przyjemną i miłą, ale tylko jedną z dróg. Nie jego całością. Taki zdrowy stosunek do nich, zapewni nam nie tylko jeszcze większy rozwój, nieuzależniony od rzeczy materialnych, ale także szczęśliwszy byt.

Nie każdy musi go lubić, nie każdy musi go podziwiać, ale każdy powinien oddać mu szacunek za to, co robi. Robert Gryn – bo o nim tutaj mowa – to jeden z najmłodszych polskich milionerów. Wiecie, co powiedział w tekście, w którym opisywał swoją historię dojścia do obecnego punktu w życiu?

„Kiedy dojrzewasz i uświadamiasz sobie, że pieniądze nie są tak istotne, jak kiedyś myślałeś, zdajesz sobie sprawę, że sukces to nie ilość pieniędzy, jaką zarabiasz, ani sława, jaką osiągasz, a proces robienia i budowania czegoś, co jest dla ciebie pasją — czegoś większego niż Ty sam.”

Mnie wierzyć nie musicie. W końcu jestem tylko 20-letnim, zwykłym chłopakiem, który sukces nadal ma tylko przed sobą, a nie za sobą. Jednak proszę. Posłuchajcie chociaż człowieka, który jako nieliczny nie bał się żyć według własnych reguł i własnych marzeń.

Pieniądze potrafią zniewolić.

Przed nami ostatnie akapity tego tekstu. Proszę, posłuchajcie.

Pieniądze powinny mieć miejsce w naszym życiu. Rzeczy materialne również. Jednak stawianie ich na pierwszym miejscu to gruba pomyłka. Oczywiście, że one są fajne i wprawiają nas w radosne uniesienie, ale w dłuższej perspektywie czasu, nie zapewnią nam prawdziwie fundamentalnie odczuwalnego szczęścia. Takie doznania możemy odczuć tylko wtedy, kiedy będziemy żyli według własnych zasad. Reguł, których nie zaprzedamy za nową parę butów czy mały plik stuzłotowych banknotów. Jestem przekonany, że bezgraniczne podążanie za rzeczami materialnymi, w ogólnym rozrachunku spowolni Wasz rozwój. Będziecie zbyt mocno emocjonalnie do nich przywiązani, więc będziecie obawiali się je stracić. A każdy obecny milioner i wizjoner powie Wam, że ryzyko wpisane jest w ten zawód. Ponadto, nigdy nie zaznacie prawdziwego szczęścia. Zawsze będzie Wam czegoś brakować. Zawsze będziecie widzieli potencjalne zagrożenie. W takiej sytuacji to pieniądze będą rządziły Wami, a nie Wy nimi.

bogactwo

Dlaczego się sprzedajesz?

Smutne jest, kiedy obserwuję młode osoby szczycące się nowymi ubraniami, rzeczami i drogimi zabawkami. Nie mnie oceniać jest ich moralność. Naprawdę. To jest ich życie i ich sprawa, ale nie mogę przechodzić obok tego problemu obojętnie. Jak napisałem na początku – zamykanie oczy na problem, nie sprawi, że sam się rozwiąże. Takie „bajery” są w pewnym stopniu w porządku, ale tylko wtedy, kiedy są częścią naszego życia, a nie jego całością. Tylko wtedy, kiedy nie dyktują nam tego, co mamy robić. Niestety w dzisiejszych czasach wysoce rozwiniętych mediów społecznościowych, mam wrażenie, że co drugi „influencer” sprzedałby się za paczkę chińskich laczków, byleby tylko je dostać i móc się nimi „pochwalić”…

Wybaczcie szczerość, ale czy właśnie tak nie wygląda brudna rzeczywistość?

Dążmy do swoich marzeń. Pieniądze wcale nie odbierają nam szczęścia. To my sami je sobie zabieramy. Rzeczy materialne nie są złe, tylko my mamy zły stosunek do nich. Nie przywiązujmy się do nich emocjonalnie. Zawsze na pierwszym miejscu stawiajmy swoje własne, skrzętnie budowane dziedzictwo. Podążajmy za pasją. Za własnymi zasadami i regułami. Nie sprzeniewierzajmy ich. Nie traćmy własnej tożsamości, dla chwilowych zysków. Nie warto. Naprawdę.

Dobry plan żywienia to nie tylko ochrona przed otyłością. Dieta może być sposobem na bezkompromisowe wyrzucanie i marnowanie jedzenia! Tym samym nasze pieniądze nie są bezczelnie marnowane, a My możemy cieszyć się nie tylko spokojnym sumieniem, ale także pełniejszym portfelem. 

Naturalne jest, że mówiąc lub myśląc o diecie, przed oczami ukazuje nam się obraz pięknej sylwetki, czy doskonałego zdrowia. Trudno się temu dziwić, skoro jest to przede wszystkim narzędzie prowadzące do wymienionych wyżej rzeczy. Warto jednak czasami wyjść poza ograniczające nas schematy. Opuścić bezpieczną strefę utartych fraz myślowych i spojrzeć na dane zjawisko z szerszej perspektywy. W ten sposób może okazać się, że ta sama rzecz widziana pod innym kątem, może podsunąć nam zgoła inne wnioski.

Bez wątpienia i jakiegokolwiek sprzeciwu można rzec, iż dieta czy planowanie własnego jadłospisu jest narzędziem doskonałym w drodze do kształtowania sylwetki. Nie da się też ukryć, że zostało ono przeznaczone głównie do tego celu. Niemniej jednak uporządkowany plan żywienia, do którego się stosujemy, może pełnić również inne funkcje. W mniejszym lub większym stopniu powiązane z kształtowaniem sylwetki.

Śmiało mogę rzec, że dziś skupimy się na funkcji diety, która nie koncentruje się na ciele czy zdrowiu a na naszych funduszach. Może to być dość zaskakujące dla wielu z Was, dlatego tym bardziej uważam, że rewolucyjne spojrzenie na aspekt planowania żywienia, może przynieść Wam nie lada korzyści ekonomiczne, a także i moralne…

Wyrzucanie jedzenia. Plaga krajów rozwiniętych.

Krótkie jak dotychczas życie, nauczyło mnie już kilku rzeczy. Jedną z nich jest ogólne marnowanie jedzenia przez wszystkich ludzi. Rozejrzyjcie się dookoła siebie i pomyślcie nad tym faktem. Wyrzucanie zbędnej żywności, której nie spożyliśmy, stało się dla nas porządkiem dziennym do tego stopnia, że przestaliśmy to nawet zauważać. Nie wspominając już o przywiązywaniu do tego większej uwagi lub wiązaniu z tym zachowaniem, jakichkolwiek emocji. Po prostu dość bestialsko wkomponowaliśmy nieustanne marnowanie jedzenia w nasz codzienny plan dnia.

Tym razem, chciałbym odciąć się od wątku emocjonalnego tego wpisu, na którym przecież równie dobrze można byłoby go oprzeć.  Mimo to wspomnę tylko, że warto zwrócić uwagę na jedną rzecz. Wielu, naprawdę wielu ludzi oddałoby wszystko za chociażby możliwość zjedzenia tego, co my wyrzucamy. Nie twierdzę, że mamy jeść kości, resztki czy cokolwiek takiego. Jednak powinno się w nas obudzić głębokie przeświadczenie, że wyrzucając coś z własnego widzimisię lub przeszacowania apetytu, nie tylko tracimy pieniądze. Wykazujemy także w ten sposób perfidny brak szacunku dla setek milionów głodujących na całym świecie. Wydawać się może to iście irracjonalną sytuacją, że w świecie ogromnego konsumpcjonizmu, gdzie na każdym kroku widać jedzenie w śmietnikach, gdzieś tam daleko mogą żyć ludzie, którzy nadal muszą martwić się o to, czy zdołają po raz kolejny oszukać przeznaczenie i nie umrzeć z głodu.

głód i wyrzucanie jedzenia

Niejako kulturą krajów wysokorozwiniętych stało się marnowanie jedzenia na potęgę i tym samym, wykazywanie ignorancji wobec głodujących. To jedna z głównych rzeczy, za które powinniśmy się wstydzić.

Marnowanie jedzenia to pieniądze wyrzucane w błoto.

Każdy wyrzucony kęs jedzenia można porównać do zniszczenia pewnej kwoty gotówki. Za wszystko to, co wyrzucamy, musieliśmy przecież zapłacić. Dlatego, gdy to marnujemy, trwonimy także nasze pieniądze. Często zarobione w niełatwy sposób, do których przecież tak często się emocjonalnie przywiązujemy. Z łatwością można dostrzec najważniejsze cechy i zachowania, które prowadzą do destrukcyjnego i jakże kosztownego wyrzucania żywności.

Na pewno jednym z nich jest chęć kupowania „na zapas”. Zazwyczaj robi się to z myślą, jakoby lepiej, żeby było za dużo, niżby miało zabraknąć. Jest w tym pewna logika. Problem w tym, że w świetnej większości przypadków, nigdy nie brakuje, a zawsze zostaje. Ponadto nie żyjemy w średniowieczu, gdzie należałoby walczyć o jedzenie lub samemu na nie polować. W zasadzie każdy z nas ma w swojej okolicy sklep, do którego w każdej chwili może się udać. Dlatego kompletnie nie rozumiem owego tłumaczenia, opierającego się na obawie o niewystarczającą ilość czegoś. Naturalnie, że możemy nie mieć czasu lub ochoty, aby po raz kolejny iść do sklepu na uzupełnienie brakującego produktu. Jednak, czy to „poświęcenie” jest istotnie ważniejsze od późniejszego marnotrawienia jedzenia?

Również wielki wybór produktów, jakie serwują nam w tym momencie wszelkiej maści sklepy spożywcze, prowokuje nas niejako do kupowania rzeczy oraz produktów, które nijak mają się do naszych potrzeb i naszego życia. Zauważmy, że niejednokrotnie zdarzały się sytuację, gdzie wchodziliśmy do sklepu po bułki i mleko, a wychodziliśmy z pełnym koszykiem produktów, które w większości albo wyrzucimy – z powodu późniejszego braku na nie ochoty lub końca terminu ważności, albo odłożymy w kąt, gdy okaże się, że nie są nam potrzebne. Jesteśmy nieustannie kuszeni przez sklepy. Przekrzykują się one w tworzeniu coraz to nowszych i rzekomo lepszych promocji i haseł, przyciągających nasz wzrok. W ramach takiego działania korzyść mogą odnieść tylko ci, którzy za ową reklamą stoją, ale na pewno nie My i nasz portfel.

pieniądze

Rozwiązanie? Plan żywienia!

Wszystko sprowadza się do braku umiejętności planowania a w tym aspekcie, może pomóc nam właśnie dieta i odpowiedni plan żywienia. Nie wiem, czy ktokolwiek widział kulturystę lub osobę dbającą o ciało i zdrowie poprzez planowanie jadłospisu, która wyrzuciłaby część posiłku wcześniej przez siebie przygotowanego. Zwróćmy uwagę, że osoby biorące udział w procesie kształtowania sylwetki, zazwyczaj mają wszystko zaplanowane. Na ich talerzu nie ląduje dodatkowa porcja ziemniaków lub mięsa, której koniec końców i tak nie zjedzą. To jest natomiast częsta praktyka w wielu domach – przecenianie możliwości własnego apetytu i żołądka, co w konsekwencji kończy się furą niezjedzonego jedzenia, znajdującego się na talerzu, a następnie w koszu.

Osób pilnujących swojego planu żywienia taka sytuacja nie dotyczy. Z reguły dość skrzętnie dbają one nie tylko o gramaturę spożywanego pokarmu, ale także o jego jakość. Dlatego raczej niezbyt często (a na pewno nie w dużych ilościach) pozwalają sobie na kupno nieplanowanej czekolady, lodów, batonika czy czegokolwiek innego. Doskonale wiedzą czego potrzebują, w jakiej ilości i w jakim czasie. Tym samym idealnie przeciwstawiają się kupowaniu „na zapas” oraz marnowaniu żywności.

Poprzez zaplanowanie swojego jadłospisu dość dokładnie można określić, co będzie potrzebne na przygotowanie dzisiejszej kolacji czy jutrzejszego obiadu. Wszelkie liczenia „na oko”, kupowanie pod wpływem impulsu lub własne zachcianki, zostaną zredukowane niemal do zera. W rezultacie ilość wyrzucanej żywności również będzie się równała tej wartości. Tak samo, jak liczba straconych pieniędzy.

Dieta ma wiele twarzy.

Jak się okazuje, dieta to nie tylko narzędzie kształtujące sylwetkę i dbające o zdrowie. To również dość istotny czynnik w walce z zapobieganiem marnowania jedzenia, a tym samym także i własnych pieniędzy. O sprzeniewierzaniu się wyższym wartościom nie wspominając. Choć dotrzymując słowa – emocje odłóżmy na bok i skupmy się wyjątkowo na pieniądzach, co brzmi dość płytko, ale całkiem praktycznie. Dzięki planowaniu jadłospisu unikniemy nabywania niepotrzebnej żywności oraz kupowania produktów w ilości bliżej nam nieznanej. Każdy, kto choć raz wszedł na drogę modelowania własnego ciała, wie doskonale, że proces ten obejmuje w swoim zakresie dość dokładne projektowanie spożywanych posiłków. Z tego więc powodu istnieje możliwość niemal idealnego określenia ilości produktu, koniecznego do przygotowania konkretnego dania. Dzięki temu oszczędzamy pieniądze. Walutę, którą z powodzeniem możemy przeznaczyć na cokolwiek innego. Na coś, co będzie na pewno cenniejszym wyborem, niż wyrzucanie ich we frazeologiczne błoto.

plan żywienia

Zaplanuj jadłospis i oszczędź pieniądze.

Choć o ważności posiadania planu w swoim życiu powstał już osobny tekst, to trudno o lepszy przykład potwierdzający stawianą w nim tezę, od tego artykułu. Odpowiednie planowanie ma swój istotny udział w każdym aspekcie naszego życia. Wszystko sprowadza się do tej kwestii i ona także może nas uchronić przed nierozsądnymi decyzjami lub zbaczaniem z obranej ścieżki. Nie da się ukryć, że w świetle wszystkich moich słów, rozwiązanie na nadmierne marnowanie jedzenia jest dość proste i oczywiste. Dieta wcale nie musi być obecna w naszym życiu, aby móc się przeciwstawić temu szkodliwemu procesowi. Wystarczy wprowadzić do swojego życia, chociażby małą nutkę porządku. Poukładać niektóre sprawy, hierarchizować je, kategoryzować i dopiero wtedy wziąć się do działania. Tylko wtedy będziemy mogli z pełną odpowiedzialnością rzec, że jesteśmy świadomi przedsięwziętych kroków oraz wykonanych czynów.

Dobry i umyślny plan żywienia, dnia czy życia, może pomóc nam zapobiec przykrym sytuacjom oraz destrukcyjnym zachowaniom, do których bez planu, niechybnie byśmy zmierzali.

#kolejne artykuły