Będą ścigać Polaków, którzy pracują za granicą !!! | worldmaster.pl
#

Już od 1 stycznia w Polsce zacznie działać bardzo kontrowersyjne prawo, które jest szeroko komentowane w mediach społecznościowych jak i w Internecie.

Poprzez wprowadzenie przez państwo w/w prawa polski rząd będzie mógł ściągać od Polaków pracujących za granicą ich ciężko zarobione pieniądze.

Jak to możliwe ?

Około pół roku temu pierwszy raz usłyszeliśmy o tej absurdalnej sprawie. Wtedy także nagrałem krótki materiał wideo, gdzie przedstawiam całą “śmieszną” sytuację. Wszyscy myśleliśmy, że rząd wycofa się z tego “chorego” pomysłu. NIC z tego ! 

Stale rosnące zapotrzebowanie na pieniądze, które pokrywają socjalnego projekty rządu sprawiło, iż tym razem zapłacą osoby, które pracują legalnie za granicą. Chodzi o bardzo wysoki podatek dochodowy !

Nowe prawo zdecydowanie przyczyni się do migracji Polaków za granicę i to na dobre. Pracowanie za granicą przestanie być opłacalne dla osób, które posiadają swoje domy i rodziny w Polsce. Jak możemy przeczytać w projekcie zwolnione z tego obowiązku będą osoby, które na stałe przeniosą się z całym dobytkiem za granicę. Może spowodować falę migracji z naszego kraju.

Jak to będzie wyglądać w praktyce ?

Dajmy przykład:

Jeśli pracujesz W wielkiej Brytanii gdzie kwota wolna od podatku to ok 57 tyś zł. W Polsce możemy tylko pomarzyć o takiej kwocie. Dlatego też wyobraźcie sobie jaki podatek będą musiały zapłacić osoby, których dochód przekroczy tą śmieszną “polską” kwotę wolną.

Jak nazywa się nowe prawo?

To wielostronna konwencja podatkowa MLI (Multilateral Instrument to Modify Bilateral Tax Treaties). Na chwilę obecną do konwencji dołączyła Polska, Austria Jersey, Słowenia i Wyspa Man, a także Wielka Brytania, Szwecja. To tylko kwestia czasu kiedy dołączą inne kraje. 🙁

Jeśli to możliwe to prosiłbym o udostępnianie tego artykułu na wszelkie możliwe sposoby. Wszystko po to aby największa ilość naszych rodaków mogła zaplanować sobie swoje przyszłe życie. 

 

wprowadzenie przez państwo, ściągać od Polaków, ciężko zarobione pieniądze

Jak wszyscy możemy zaobserwować ceny za energię elektryczną nie rozpieszczają naszego portfela tym bardziej, że te ceny stale rosną.

Jeśli wierzyć doniesieniom to ceny za prąd w roku 2019 mogą wzrosnąć aż o 30% ! oczywiście ceny za energię nie wiele się zmienią lecz główny wzrost będzie na opłatach przesyłowych.

Jak zatem możemy zaoszczędzić na poborze energii elektrycznej ?

Najlepszym rozwiązaniem jest wymiana żarówek starego typu na nowe żarówki LED. Nowoczesne źródła światła wykonane we wspomnianej technologii LED są obecnie coraz bardziej popularną alternatywą dla tradycyjnych źródeł światła. Ze względu na rosnącą popularność stają się co raz to tańsze.
Dzięki regulacjom europejskim żarówki takie posiadają aż 3 lata gwarancji, ale przede wszystkim znacząco zmniejszają pobór mocy.

Ale jaką żarówkę wybrać ?

Pamiętajmy, że przy wyborze odpowiedniego zamiennika musimy brać pod uwagę przede wszystkim parametry źródła światła oraz moc jaką pobiera żarówka.

W poniższym zestawieniu możemy zaobserwować jaka moc tradycyjnej żarówki odpowiada mocy żarówki LED.

Jak widzimy najbardziej popularna deklarowana moc żarówki tradycyjnej czyli 60W oraz 75W odpowiada 9W oraz 12W żarówek LED.

Ile mogę oszczędzić ?

Przejdźmy do konkretów a mianowicie do liczb, z którymi nie sposób dyskutować 🙂 Do porównania weźmiemy te dwie najbardziej popularne żarówki tradycyjne wspomniane powyżej czyli 60W i 75W.

Zestawienie zawiera średnio 5 godzinny czas pracy żarówek oraz cenę za 1 kWh zaciągniętą ze strony PGNiG.

Jak możemy zauważyć w powyższym zestawieniu żarówka LED o mocy 12W przynosi oszczędności miesięczne w kwocie 3,82 zł natomiast w skali roku to kwota rzędu aż 46,5 zł !! w stosunku do żarówki tradycyjnej o mocy 75W.

W przypadku zamiennika do żarówki 60W czyli LED o mocy 9w jest to oszczędność miesięczna w kwocie 3,09 zł i rocznie 37,64 zł.

PAMIĘTAJMY, że zestawienie, które możemy zobaczyć tyczy się zaledwie jednej żarówki.

Może i jest to oczywista wiedza lecz nie zawsze praktykowana a rachunki za energie elektryczną to jedne z największych rachunków jakie ponosimy w naszym domowym budżecie.

UWAGA, jeśli wciąż posiadamy instalację elektryczną starego typu warto pomyśleć o zmianie na nową, gdyż wydatek rzędu nawet i kilku tysięcy zł bardzo szybko nam się zwróci.

Jak możemy przeczytać na stronie BBC, z ponad 81 tyś kont użytkowników Facebooka zostały wykradzione dane. Mianowicie chodzi tutaj o wiadomości prywatne. Hakerzy, żądają okupu za dane lecz sprawa jest bardziej zaplątana niż myślicie.

Wyciek prywatnych wiadomości z Facebooka

Według hakerów posiadają oni dane do aż 120 milionów kont, które wystawili na sprzedaż. Przynajmniej w takiej formie poinformowali rosyjski oddział BBC. Stacja jednak uspokaja, gdyż pomimo tego, że jakiś czas temu na pewnym forum użytkownik chciał sprzedać dane ze 120 000 000 kont to potwierdzono tylko skradzione dane do 81 000 kont Facebooka. Ciekawostką jest, że tajemniczy użytkownik wyceniał jedno konto na 10 centów.

Pytanie brzmi tylko z ilu faktycznie kont zostały wykradzione dane ?

Facebook umywa ręce ??

Jak całą sprawę widzi gigant z doliny krzemowej? Według oświadczenia jakie wydał Facebook, nie doszło do jakichkolwiek naruszeń czy też złamań zabezpieczeń portalu. Jeśli faktycznie sytuacja miała miejsce to wyciek danych jest wyłącznie winą użytkowników, którzy w sposób nie wystarczający zabezpieczyli swoje konta. Portal twierdzi, że znajomość podstawowych zasad bezpieczeństwa jest nadal niewystarczający pośród użytkowników. Facebook dodaje, że najbardziej prawdopodobną przyczyną wycieku danych mogły być różnorodne wtyczki do przeglądarek internetowych. Wtyczki te pozornie tylko usprawniają pracę programów. Pomimo, że dostawcy przeglądarek usuwają podejrzane pluginy oraz pliki, które mogą lub też zawierają szkodliwe oprogramowanie to oszukanych osób wciąż przybywa.

Nasuwa się jednak pytanie. Czy faktycznie do wycieku prywatnych wiadomości doszło z winy użytkowników portalu. Czy może to skuteczna linia obrony Facebook’a ? Tym bardziej, kiedy jakiś czas temu wyszła na jaw potężna afera z wyciekiem 50 milionów danych podczas kampanii wyborczej w Stanach Zjednoczonych.

Niestety ale w świecie pełnym informacji jak i dezinformacji, tzw. fake kont oraz fake newsów ciężko stanąć po którejś ze strony. Bardzo często się zdarza, że słowa to tylko słowa a dowodów brak…

Ankieta Fundstrat Global Advisors

Kilka dni temu byliśmy świadkami wyników ankiety przeprowadzonej przez Fundstrat Global Advisors. Swoją sondę przeprowadzili oni na Twitterze, a dotyczyła przyszłości Bitcoina. Według tych o to wyników obserwujemy, że instytucje są bardziej optymistycznie nastawione do BTC niż „zwykli” ludzie czy także osoby ze społeczności kryptograficznej.

Wall Street za Bitcoin’em

Ankieta była przeprowadzona wśród 25 instytucji oraz wśród 9500 osób na Twitterze. Całość odbyła się 30 września. Jak możemy przeczytać na stronie firmy, Tom Lee, który jest szefem działu rozwoju i badań CNBC stwierdził, że Wall Street zaczyna coraz bardziej skłaniać się w kierunku BitCoina. 54% z przebadanych instytucji twierdzi, że BTC osiągnął już swoje minimum roczne, natomiast 57% uważa, że BTC wystrzeli na tzw. „księżyc” do końca 2019 roku.

Jeśli chodzi o publiczną ankietę i pojedyncze jednostki to 66% twierdzi, że BTC może jeszcze spaść w 2018 roku. Jedynie 40% ankietowanych uznało, że BitCoin może osiągnąć kwotę 15 000 USD do końca 2019 roku.

1 października Bloomberg zgłosił się do największych graczy w handlu kryptowalutami. Chodziło o transakcje o wartości przekraczającej 100 000 USD. Tradycyjni inwestorzy, tacy jak fundusze hedgingowe, są podobno ubezpieczani przez rynki kryptograficzne, poprzez transakcje pozagiełdowe.

Sytuacja na rynku

Jak widzimy rynek „wyplewił” osoby, które weszły w krypto tylko dlatego, że widziały mega wzrosty i szybko z rynku uciekły. Obecnie zostali tylko „holderzy” czy też „traderzy”. Wiadomą sprawą jest, że duzi gracze zarabiają na niewiedzy i braku doświadczenia pojedynczych jednostek. W takim razie, skoro „zwykli” ludzie mówią o spadkach na kryptowalutach, a instytucje mówią wręcz przeciwnie, być może czas myśleć o wzrostach w niedalekiej przyszłości? Dodatkowo informacją potwierdzającą tę tezę może być fakt regulacji świata kryptowalut, który obserwujemy od początku tego roku.

Po czym poznać, że zbliża się do nas kryzys finansowy?

Jest wiele „prognoz” lub też idąc filmowym przykładem z „oszukać przeznaczenie” znaków sygnalizujących nam to co nadchodzi.

Więc jakie to „znaki” pokazują nam zbliżający się światowy kryzys finansowy? Zacznijmy od cen akcji. Już od stycznia 2018 roku wiele światowych firm analitycznych zwracało uwagę, że akcje są przewartościowane. Tego samego zdania są niektórzy właściciele dużych firm, gdyż sami dziwią się skąd wynikają tak wysokie ceny akcji ich firm.

Po czym poznać, że zbliża się do nas kryzys finansowy?Jest wiele „prognoz” lub też idąc filmowym przykładem z „oszukać przeznaczenie” znaków

Jak widzimy na wykresie styczeń tego roku zamknął się na poziomie szczytów z pamiętnego października 2008 r. Czy to oznaka nadchodzącego kryzysu finansowego? Na pewno nie można tego wykluczyć, że ciągły wzrost gospodarczy oraz wzrost cen akcji jak i indeksów typu NASDQ (ok 300% w ciągu 4 lat) może sugerować pęknięcie bańki akcji.

Kryptowaluty lekiem na kryzys?

Wiele mówiło się, że kryptowaluty są stworzone aby uchronić się przed kolejnym światowym kryzysem. Jak pamiętamy to właśnie po roku 2008 został stworzony BitCoin. Dziś kryptowalut mamy znacznie więcej lecz czy są one lekiem na zbliżającą się nieuchronność? W 2017 roku kiedy cyfrowe waluty osiągały swojego rekordy wiele instytucji łapało się za głowy z niedowierzaniem. Dziś jesteśmy świadkami wielu regulacji co może świadczyć o tym, że zarówno banki jak i inne światowe instytucje nie wykluczają takiego scenariusza, zwłaszcza, że wiele banków wprowadza w swoje struktury Blockchain.

Podejrzane skupowanie złota.

W ostatnich dniach głośno jest za sprawą Narodowego Banku Polskiego, który kupił 9 ton złota i na dobrą sprawę nie wiadomo dokładnie dlaczego. Jest to największy zakup dokonany przez Polskę w tym stuleciu. Chodź Polska jako jedyne państwo w Unii Europejskiej skupuje złoto to nie można przejść obojętnie wobec informacji, że w tym roku na całym świecie banki centralne skupiły 264 tony złota a to najwięcej od 6 lat.

Przypadek ? 🙂

#kolejne artykuły