BIAŁORUŚ - JAK TAM JEST NAPRAWDĘ? | worldmaster.pl
#

Białoruś, czyli jak tam jest naprawdę?

Jest to mój najważniejszy film, który stworzyłem. Jaka naprawdę jest Białoruś? Jest to ciężkie pytanie. Myślę, że każdy odbiera ją na swój własny sposób.

Jedni będą myśleć o nim jak o “Rosji”, natomiast  inni będą go uważać za suwerenny. Żeby wiedzieć jak tam jest naprawdę, należy najlepiej samemu tam pojechać, a nie tylko sugerować się tym co mówią nam media z różnych stron.

Zapraszam !

Koronawirus wyziera z niemal każdego nagłówka. Każdy z nas zna już podstawowe metody zachowywania się w swoich środowiskach, ale warto pamiętać również o tych osobach, które pomimo zaleceń, muszą wybrać się w podróż. Jakich zasad przestrzegać?

Przed podróżą

Upewnijcie się, czy wasza polisa obejmuje zagrożenia związane z zakażeniem SARS-CoV-2. Obserwujcie stale nadawane komunikaty, bo być może miejsce, do którego się wybieracie, stanie się niedostępne.
Nie zapominajcie również o obowiązkowych szczepieniach. Jeżeli jesteście chorzy – koniecznie zrezygnujcie z wyjazdu!

Koronawirus wyziera z niemal każdego nagłówka. Każdy z nas zna już podstawowe metody zachowywania się w swoich środowiskach, ale warto pamiętać również o tych osobach, które pomimo zaleceń, muszą wybrać się w podróż. Jakich zasad przestrzegać?

Na miejscu

Podróż służbowa lub dawno zaplanowana wyprawa, której nie możecie odpuścić – w takich sytuacjach nie należy ulegać panice, ale zachować zdrowy rozsądek. Będąc w podróży, zachowuj się podobnie, jak w okolicach własnego miejsca zamieszkania.

Unikaj zatłoczonych miejsc. Targów, bazarów, popularnych restauracji. Spróbuj zejść poza szlak: nie chodź tam, gdzie wszyscy. To dobra okazja, by na spacer w obcym mieście wybrać mniej uczęszczany szlak.

Miej przy sobie chusteczki dezynfekujące i przecierajcie nimi krzesełka, ławki, klawiatury, klamki – wszystkie te przedmioty, których dotykacie często.

Przestrzegaj zasad higieny żywności, pijcie wodę konfekcjonowaną, nie jedzcie pożywienia z niepewnych źródeł.

Staraj się unikać publicznych środków lokomocji. Jeżeli musicie gdzieś dotrzeć, wezwijcie taksówkę, albo idźcie piechotą.

Unikaj kontaktu ze zwierzętami. Postaraj się nie dotykać twarzy. Nie pożyczaj rzeczy osobistych innym osobom i nie dziel się posiłkami. O ile władze danego kraju zalecają noszenie masek: dostosuj się.

Czy latanie jest bezpieczne?

Wizzar uspokaja: powietrze w nowoczesnych samolotach jest tak czyste, jak w szpitalnych salach operacyjnych. Ciągła wymiana jest możliwa dzięki wysokowydajnym filtrom cząstek stałych (filtry HEPA), które usuwają 99,97% unoszących się w powietrzu wirusów i bakterii, co potwierdza International Air Transport Association.

Oczywiście, jeżeli na pokładzie znajdzie się osoba zarażona, ryzyko gwałtownie wzrasta, dlatego trzymajmy się z dala od osób, które wykazują jakiekolwiek objawy przeziębienia lub grypy.

MUR CHIŃSKI – MUTIANYU – DOJAZD, KOSZTY, WSKAZÓWKI

Mur chiński? Znowu? Znowu! Tym razem w zupełnie innej wersji, a zimowa odsłona stała się moją ulubioną i nie ma sobie równych.

Przed przyjazdem tutaj postanowiłam zobaczyć mur w kilku odsłonach – letniej, jesiennej i zimowej.

Szósta wizyta na murze była wyjątkowa, bo nie wiem czy jeszcze kiedykolwiek uda mi się zobaczyć jeden z siedmiu cudów świata pokryty białym puchem. Spokojnie, kolejnej relacji nie będzie 🙂

Dzisiaj część ze wskazówkami i skupimy się na innym odcinku o który bardzo często pytaliście, czyli MUTIANYU.

Wybrałam się tam dopiero kilka dni temu, więc i tym razem chętnie podzielę się z Wami wszystkimi wskazówkami 🙂 A może ktoś z Was będzie niebawem w Chinach i na własne oczy ujrzy taki widok?

DOJAZD

Przygodę zaczynamy z lotniska Pekin International Airport.
Po wyrobieniu wizy tranzytowej najpierw z terminala 2 łapiecie pociąg AIRPORT EXPRESS i wysiadacie na ostatniej stacji – DONGZHIMEN (东直门).

Potem udajecie się do wyjścia B i zmierzacie w kierunku dworca autobusowego. Po drodze jest mnóstwo strzałek kierujących do BUS TRANSFER HALL, więc traficie tam bez problemu.

Na dworcu szukacie stanowiska z autobusem 916快(jest jeszcze autobus 916, więc zwróćcie uwagę, żeby miał znak 快 – jest to 916 EXPRESS BUS).
Po mniej więcej godzinie musicie wysiąść na przystanku 怀柔北大街(Huáiróu Běi Dàjiē).

Potem macie dwie opcje.
Albo przechodzicie na drugą stronę ulicy, przesiadacie się się w autobus H23 i jedziecie do przystanku
慕田峪环島(Mùtiányù Huándǎo) albo bierzecie taksówkę na mur.

Proste? Proste! Rach ciach i jesteście na miejscu. Dojazd z lotniska do DONGZHIMEN (东直门) zajmuje około 60 min, a z DONGZHIMEN (东直门) do 慕田峪环島(Mùtiányù Huándǎo) mniej więcej 150 minut.

CENY

Dojazd pociągiem z lotniska do DONGZHIMEN (东直门)
wynosi 25 juanów.
Za bilet autobusowy 916快
zapłacicie 12 juanów, a za bilet autobusowy H23 płacicie 4 juany.
My wzięliśmy taksówkę – koszt przejazdu to 100 juanów za dwie osoby.

Potem na mur trzeba dojechać jeszcze jednym autobusem, ale bilet kupujecie już razem z biletem wstępu. Mur oddalony jest od kas około 2,5 kilometra więc stąd to ułatwienie i oszczędność czasu – za ten bilet zapłacicie 15 juanów.

Jeśli chodzi o koszty wstępu to już są troszkę bardziej zróżnicowane, ale generalnie też nie jakoś bardzo wygórowane, chociaż zależy z której opcji skorzystacie.

Macie do wyboru dwie – albo wchodzicie całkowicie pieszo albo wjezdżacie kolejką, a właściwie “cable car” lub “tor saneczkowy”.

Tańszą opcją jest oczywiście wspinaczka o własnych siłach – za bilety zapłacicie albo 40 juanów. O zniżkach albo bezpłatnych wejściach napiszę Wam w sekcji niżej, czyli “porady, wskazówki i przydatne informacje”.

Druga opcja to właśnie wjazd “cable car” – zdecydowanie droższa i prawdę mówiąc nie wiem czy warta swojej ceny.
Wjazd “kolejką” kosztuje 100 juanów w JEDNĄ stronę lub 120 juany w DWIE strony.

PORADY, WSKAZÓWKI I PRZYDATNE INFORMACJE

○Przed przyjazdem KONIECZNIE zaopatrzcie się w juany – warto wymienić je w Polsce lub wypłacić z bankomatów w Chinach. Wymiany w kantorach wymagają formalności, a kurs na lotnisku nie jest zbyt korzystny. Płatności kartą nie są akceptowane (autobusy, metro, zakup biletów).

○Pierwszy pociąg z lotniska do centrum startuje o 6.00 i odjeżdża mniej więcej co 10 minut.

○Bilety na pociąg AIRPORT EXPRESS (z lotniska) kupujecie w kasie biletowej lub automacie. Tutaj musicie zapłacić gotówką lub WeChatem, ale trzeba mieć wtedy chiński numer telefonu i konto w chińskim banku. Płatności kartą nie są akceptowane.

○Pierwszy autobus 916快 na mur odjeżdża o 5.50 rano. Nie ma konkretnych godzin odjazdów, bo autobus rusza średnio co 10 minut. Na parkingu ZAWSZE czeka ich kilka, więc nie przejmujcie się, że może zabraknąć dla Was miejsca.

○ Bilet na autobus kupujecie u kierowcy. Tutaj też musicie mieć ODLICZONĄ GOTÓWKĘ – płatności kartą nie są akceptowane.

○Niech nie przerażą Was nazywy przystanków autobusowych na których muscie wysiąść. Spiszcie je na karteczkę i pokażcie Panu/i w autobusie, a na 100% powiedzą Wam kiedy wysiąść. Napiszcie 我要去+nazwę przystanku, czyli “chcę dojechać do….”.

○ Mur chiński czynny od marca do listopada w godzinach od 7.30 do 18.00 (poniedziałek-piątek) lub od 7.30 do 18.30 w weekendy. W okresie zimowym od listopada do marca od 8.00 do 17.00.

○ Najpierw idziecie do kasy z biletami, a potem na kolejny autobus który zawiezie na mur (można też iść pieszo). Aby dojść na ten mini dworzec najpierw miniecie sklepy z pamiątkami i jedzeniem.

○ Za bilety też płacicie TYLKO gotówką (lub WeChatem) – karty nie są akceptowane i ostatnim razem pomogliśmy pewnemu Autstralijczykowi, który o tym nie wiedział i prawie mógł “obejść się ze smakiem”.

○ TYLKO studenci pierwszego stopnia za bilet płacą POŁOWĘ mniej. Studentów magisterki i pozostałych zniżka nie obejmuje i płacą całą kwotę. 50% zniżki obowiązuje też dzieci o wzroście poniżej 1,2m lub poniżej 6 roku życia. Osoby powyżej 60 roku też się “załapują”.

○ Na mur chiński warto poświęcić minimum 2-2.5 godzinki. Tyle spokojnie wystarczy, aby nacieszyć się widoczkami, porobić zdjęcia i po prostu się przespacerować.

○ W drodze powrotnej będziecie mieć możliwość zakupu posiłku i pamiątek – znajdziecie tam mnóstwo lokali z chińskim jedzeniem, straganów z owocami i słodyczami oraz sklepików z pamiątkami.

Uff! Skończyłam! To by było na tyle. Chociaż nie wiem czy ktokolwiek dotrwał do końca.

Bardzo starałam się wyczerpać temat i udzielić Wam naprawdę WSZYSTKICH wskazówek krok po kroku. Mam nadzieję, że będzie to dla wielu z Was pomocne.

Jeśli macie jeszcze jakieś pytania to śmiało zadawajcie w komentarzach – przecież mogłam coś pominąć 🙂

Dołączam też zdjęcia w przepięknej, zimowej wersji muru 🙂

Więcej ciekawostek i porad z Chin i Azji znajdziecie tutaj:
https://www.facebook.com/nihaochinaaa

Z Polski do Kijowa można się dostać bardzo tanio, ale czy na miejscu ceny są aż tak atrakcyjne jak sobie to wyobrażamy?

Co zobaczyć w tym mieście w ciągu 2-3 dni?

Zapraszam na moje dwie wideo-relacje ze stolicy Ukrainy. 🙂

 

Polskie „maluchy” prezentują się uroczo w tropikalnych landszaftach. Bardzo tam pasują. Kubańczycy za nimi przepadają. Teraz w Polsce fiacik trafi się prędzej w “Czterdziestolatku”, niż na ulicy. Na Kubie fiaciki zostawiają mnóstwo śladów…

Porobiło się. Na Kubę, tę „wyspę, jak wulkan gorącą”, gdzie tylko wulkanów brakuje, zlatują turyści ciurkiem, w tym Amerykanie coraz liczniej, Yanquis, których ciągnie do Hawany i nie tylko, po tym, jak sobie Barack O. z Raulem C. niedawno wstępnie poluzowali.

Lotnisko hawańskie mają ponoć poszerzać, walutę jednoczyć, czyli likwidować tę nieszczęsną “monetarną schizofrenię”, jak to ujęła naczelna blogowa kontrrewolucjonista Kuby, Yoani Sánchez. Może w końcu pesos kubańskie zyskają jakieś życie, przestaną być “banknotami do gry w monopol”. To znowu Yoani.  Co więcej, w Hawanie powstaje pierwszy publiczny punkt wi-fi.

Źródło : Marcin Wesoły dla Goforworld.com

Przepustowość nie poraża, za to będzie przynajmniej o dwa megabity szybciej do świata, do zmian. Że rewolucja jest wieczna, głosi na Kubie niezatarty slogan. Wprawdzie zdążył już bardzo wyblaknąć na murach. Realia mówią same za siebie. Tę rewolucję trzeba porządnie przewietrzyć. Albo lepiej – całkiem wywietrzyć! Różne są życzenia.

Kubański reżim znosi restrykcje, bo nie ma wyjścia, znosi je krok po kroku. Nie to mu się śniło, lecz ileż można śnić, więcej jak pół wieku? I na przykład Kubańczycy mogą od trzech lat sprzedawać i kupować używane fury, każdego sortu, także polskie fiaciki, polaquitos. Te chodzą i po 8 tys. pesos convertibles, tj. po jakieś… 30 tys. złotych! Kto nie wierzy, niech przeszuka „kubańskie Allegro”, czyli stronę revolico.com.

Wcześniej handlowano jedynie amerykańskimi automobilami, „staruszkami” sprzed 1959 roku. No właśnie. Dla wielu Amerykanów powrót na Kubę będzie niejako przejażdżką „wehikułem czasu”. Dosłownie.

Migdały na kółkach

Mówi się o nich potocznie almendrones, czyli „migdałowce”. Niby ironicznie, ze względu na te przeważnie kopulaste karoserie, które kojarzą się z bujną koroną drzewa migdałowego. Albo przypominają wielkie “migdały na kółkach”. Zwykle takie tłumaczenie wystarcza, zresztą jest dość chwytliwe i łatwo podać je dalej.

Tymczasem Kubańczykom chodziło w tej żywej analogii o coś więcej. Nie tyle o sam kształt nobliwych krążowników, ile o ich osobliwą, ponadczasową wytrzymałość na różne ograniczenia, o ich zdolność przetrwania, zarówno w warunkach szosowych, jak i warsztatowych.

Źródło : Marcin Wesoły dla Goforworld.com

Skorupę owocu migdałowca niełatwo rozłupać. Równie ciężko roztrzaskać i zmienić w złom nabity stalą, chromem i niklem pancerz wysłużonych retro “amerykańców”. Zresztą, drewno występujących na Karaibach migdałowców cechuje szczególna twardość oraz trwałość. Do tego na Kubie, drzewa te nazywa się niekiedy almendros machos, to jest z grubsza “twardziele”. Zupełnie, jakby niepozbawieni wyobraźni i polotu Kubańczycy wskazywali na własne położenie…

Los almendrones cubanos bywają w różnej kondycji, chwieją się nieraz na kołach, ale można wyczuć z każdej odległości, że nadal skrywają kawał duszy. Zdarzają się wyjące, wyklepane młotkiem gruchoty, jak i lśniące, odpicowane z namaszczeniem bryki, od których nie idzie oderwać wzroku.

Cudowna polerka, lakier miód. Wiele z nich pełni rolę tanich, wieloosobowych taksówek, tzw. carros colectivos, które regularnie wożą pasażerów wzdłuż kilku hawańskich arterii. Z braku porządnego publicznego transportu cieszą się niezmienną popularnością. Inne działają w “rządowych stowarzyszeniach” jako pospolite taxi, z których najczęściej korzystają cudzoziemcy.

Rządzą staruszki i maluchy

Klasą i dostojeństwem biją całą resztę czterośladów na kubańskich blachach. Wszędzie się znajdą. W dużym mieście, jak i gdzieś na podrzędnej szosie w głębszym interiorze. W samej Hawanie wyraźnie rządzą na ulicach, rozpychając się swymi gabarytami: chevrolety, buicki, oldsmobile, chryslery, fordy, plymouthy, czy cadillaki.

O dekady młodsza konkurencja blednie przy nich całkowicie. Jakieś bezpłciowe łady, którymi zalana jest cała Kuba, snują się bez aparycji, bez charakteru. Bardziej dzisiejsze wozy nie różnią się od tych w Europie, ot jeżdżące „mydelniczki” z lepszą elektroniką. Są nowe i tylko to je wyróżnia.

Źródło : Marcin Wesoły dla Goforworld.com

Za to są polskie „maluchy” prezentują się uroczo w tropikalnych landszaftach. Bardzo tam pasują. Kubańczycy za nimi przepadają. Teraz w Polsce fiacik trafi się prędzej w “Czterdziestolatku”, niż na ulicy. Na Kubie fiaciki zostawiają mnóstwo śladów.

Natomiast przedrewolucyjne “staruszki”, co najmniej po pięćdziesiątce, mają jedną cechę wspólną – wciąż, o dziwo, jeżdżą i to jak! Dzięki swoim właścicielom, mechanikom samoukom, utrzymywane są na chodzie. Kiedyś każdorazowa reperacja wymagała nielichego kombinowania.

Potrzeba jest matką wynalazków, oto przysłowie odświeżone na Kubie!  Nierzadko przychodziło „serwisantom” korzystać z komponentów wyjętych ze starych lodówek, albo pralek. Dzisiaj łatwiej o jakiekolwiek części zamienne, proste podzespoły, czy nawet całe przechodzone silniki. Można się o nie wystarać na “rynku wtórnym”, pochodzą z nowszych pojazdów.

Skansen na kółkach

Sprawia to, że Kuba stała się unikatowym w świecie skansenem motoryzacji – w ciągłym ruchu. No i pożądanym rajem dla kolekcjonerów. Ci mają się z czego cieszyć. Reformy raczej dopuszczają do auto-handlu także obcokrajowców, stałych lub tymczasowych rezydentów.

Ponoć na wyspie można naliczyć obecnie jakieś 70 tys. amerykańskich fur wyprodukowanych od lat dwudziestych do pięćdziesiątych ubiegłego wieku, z czego około 10 tys. krąży codziennie po Hawanie. Przypuszczalnie, wiele z tych nobliwych gablot opuści kiedyś Kubę. I tego akurat można pożałować.

_

Goforworld

Nie jesteśmy zwyczajnym biurem podróży. Jesteśmy Zespołem pasjonatów, który szuka najbardziej doświadczonych przewodników, najlepszych kierunków, najciekawszych miejsc. Lubimy być poza szlakiem. Jeździmy w miejsca, które dają oddech, wiedzę, dystans, czasem zmieniają życie. Dla nas podróż to nie zawsze są wakacje.

Goforworld.com by Kuźniar – to miejsce, które inspiruje, uczy i poszerza horyzonty. Każdego dnia zgłaszają się do nas ludzie, którzy dają dowód, że podróż to nie tylko pasja: to sposób życia. Właśnie dla nich przygotowujemy artykuły o podróżach, wywiady spotkania LIVE. Przecieramy szlaki. Publikujemy reportaże, galerie fotograficzne i filmowe.

Podróż to nie zawsze wakacje

Organizujemy wyprawy po wiedzę, doświadczenie, emocje. Dla małych grup, firm, podróżników. Schodzimy poza szlak!

Sprawdź nasz harmonogram wypraw na nowy, 2020 rok!

#kolejne artykuły