8 najsmaczniejszych miejsc we Lwowie | worldmaster.pl
#

Spoglądasz właśnie na subiektywny przewodnik po restauracjach w moim ukochanym mieście – we Lwowie. Będą to najciekawsze pozycje na śniadanie, obiad i kolację na gastronomicznej mapie miasta,. W związku z tym, jeżeli planujesz weekend czy Majówkę we Lwowie jest to lektura obowiązkowa.

Nie byłabym sobą gdybym nie przybliżyła odrobiny historii tego miasta :). Lwów został założony w połowie XII wieku przez księcia Rusi Daniela Halickiego, którego monumentalny pomnik możesz podziwiać na placu Halickim (zdjęcie poniżej).

 

Miasto to jest wizytówką architektoniczną Europy Środkowo-Wschodniej a dzięki odwiecznej wielokulturowości oraz największym ośrodkom kultury i nauki również stolicą kulturalną Ukrainy, co czyni je mekką artystów z całej Europy.

Jedną ze składowych kultury danego miejsca, dzięki której można lepiej poznać dane obyczaje jest kuchnia. Na smaki Lwowa ogromny wpływ miało mieszanie się kultur – ukraińskiej, polskiej, żydowskiej, ormiańskiej, austriackiej i wielu innych.

we Lwowie, Lwów, noc we Lwowie

Poznaj 8 pozycji obowiązkowych dla każdego odwiedzającego to piękne, tętniące życiem miasto.

Jak powszechnie wiadomo śniadanie to najważniejszy posiłek dnia. Gdzie się wybrać we Lwowie, żeby zjeść smacznie i mieć energię na całodzienne zwiedzanie?

  1. Restauracja Baczewskich, ul. Szewska 8 (вул. Шевська,8)

W restauracji legendarnej rodziny Baczewskich codziennie w godzinach 8:00-11:00 serwowane są śniadania w stylu „jesz ile chcesz”. Opłata wynosi 125 hrywien (cena z listopada 2018, Zawiera jedną kawę lub herbatę, kieliszek szampana lub wódki, a także dostęp do bufetu na półtorej godziny. Po uiszczeniu tych około 18 złotych wchodzisz do przepięknej oranżerii, w której jest ulokowana restauracja. Niesamowita zieleń wielkich paproci oraz bluszczy, śpiewające w klatkach kanarki oraz przygrywający gościom pianista tworzą niesamowicie magiczne doznanie zmysłowe. Bogaty bufet obejmuje potrawy od różnorodnych zimnych przystawek, dań przygotowywanych na bieżąco jak omlety czy naleśniki po desery.
Na co trzeba zwrócić uwagę przy wizycie u Baczewskich?
W sezonie (szczególnie w weekendy) kolejka do wejścia formuje się od 7 rano i trwa nieprzerwanie do końca pory śniadaniowej. Lepiej przyjść pół godzinki przed otwarciem i mieć pewność, że nie odejdziesz o 10:45 spod drzwi restauracji z kwitkiem i wilczo głodny.

  1. Kawiarnia Cukor, ul. Braci Rohatyńców 21 (вул. Братів Рогатинців 21)

Cukor to modny, serwujący głównie śniadania lokal. Klimatem różni się kompletnie od w/w restauracji – tutaj tętni energia młodych ludzi. Modne minimalistyczne meble w pastelowych barwach, rysunkowy pingwinek w logo, drzwi, które się nie zamykają. Na stolik trzeba czasem poczekać do pół godzinki, ale warto!
Pancakes, ogromny wybór naleśników z dodatkami (mój ulubiony to H&M czyli ham and mushroom), zestawy śniadaniowe (np. jajka po benedyktyńsku z dodatkami), sałatki w stylu bowl, smoothies i wiele wiele innych. Świeże produkty potraktowane z dbałością i szacunkiem, niebanalne połączenia smaków i casualowa atmosfera sprawiają, że śniadanie w Cukorze to prawdziwa przyjemność, której nigdy sobie nie odmawiam odwiedzając Lwów.

  1. Lviv Croissants, wiele lokalizacji

Dla zachodniego turysty zaskakującą może być niewielka liczba fast foodów we Lwowie. Tak odmienna od większości europejskich miast, gdzie McDonald i KFC znajdują się na rogu każdej ulicy. Na Ukrainie za to powstała lokalna, pyszna sieć szybkich, świeżych przekąsek – Lviv Croissants. Sieć ta posiada kilkanaście lokali w samym Lwowie a kilkadziesiąt na terenie całego kraju. Do wyboru jest wiele klasycznych oraz tych nietuzinkowych wersji rogalików z dodatkami, zarówno wytrawnych jak i na słodko. Moje ulubione pozycje to rogalik lwowski oraz galicyjski, obie wytrawne. Lokal ten jest niezastąpiony na tanie śniadanie lub przekąskę w ciągu dnia.

Zmęczony zwiedzaniem Wysokiego Zamku i podziwianiem architektury licznych kościołów? Czas na złapanie oddechu i omówienie wrażeń przy obiedzie.

  1. Kumpel, ul. Wynnyczenki 6, wejście od placu Celnego (вул Винниченка 6, wejście od Митнa площі)

   plac Celny, restauracja Kumpel w tle

Restauracja-browarnia Kumpel specjalizuje się w kuchni galicyjskiej. W menu można przeczytać o definicji tej kuchni, jaką przyjęli twórcy tej restauracji – jako twór wielokulturowego dziedzictwa sięgającego XI wieku. Lokal ten słynie też jako browar, można napić się tu kilku rodzajów aktualnie produkowanego, sezonowego piwa. W wyjątkowo pokaźnych rozmiarów karcie znajdziesz absolutnie nieprzeciętne dania. Z uwagi na charakter lokalu nie mogło w niej zabraknąć szerokiego wachlarza rozmaitych przekąsek do piwa, takich jak mieszanka mięs z grilla, bigos, wybór kiełbasek własnej produkcji czy uwielbiane przeze mnie julienne (pieczarki duszone na śmietanie z mięsem drobiowym, podane w chlebku, na zdjęciu poniżej).

pozycje na śniadanie, śniadanie we Lwowie

Dla ciekawych są dania mniej typowe i trudniej dostępne w polskich restauracjach, jak wędzone uszy wieprzowe, mięsna terrina smażona w smalcu, słonina podawana z chlebem i czosnkiem. Wybór zup i dań głównych prezentuje same przeboje kuchni regionalnej. Sżurek, gulaszowa, flaczki, duszona baranina, pieczeń z cielęciny, ryby, kaczka i można byłoby się jeszcze długo rozpływać…
Kończąc ten opis i łapiąc język z podłogi obiecuję, że w menu tej restauracji każdy znajdzie coś dla siebie,. Przy muzyce Fogga dobiegającej z głośników i nienagannej obsłudze wizyta w Kumplu będzie świetnie spędzonym czasem.

  1. Pstrąg, chleb i wino, ul. Braci Rohatyńców 49 (вул. Братів Рогатинців 49)

 

Arsenał, po jego drugiej stronie znajduje się restauracja Pstrąg, chleb i wino

 

Tematyka ryb w kartach dań zwykle jest podejmowana jako dopełnienie większości mięsnych propozycji dań głównych. W krótkim menu tej restauracji króluje pstrąg z wybranymi przez gościa dodatkami (polecam wersję ze szpinakiem). Lwia część lokalu znajduje się na dworze. To urocze podwórko między kamienicą a arsenałem. Osłonięte parasolami drewniane stoły, przykryte obrusami w biało-czerwoną kratę stanowią idealne tło dla soczystego, upieczonego w punkt pstrąga. Na terenie restauracji znajduje się też jeden z punktów Pijanej Wiśni. Jest to lokal, którego nie można ominąć przy okazji spaceru we Lwowie. Sprzedaje tylko jeden produkt – nalewkę wiśniową. Jest przepyszna, niezwykle owocowa i rozgrzewająca, dla mnie ta ambrozja nie ma sobie równych.W związku z tym polecam zamówić ją do obiadu lub wziąć w kubeczku „na wynos” i wybrać się na spacer po starówce.

lokal Pijana Wiśnia na Rynku

  1. Chinkalnia, ul Iwana Fedorowa 14 (вул. Федорова, 14)

we Lwowie, katedra Dominikańska, katedra Dominikańska we Lwowie, Katedra Lwów

Katedra Dominikańska

Jako miłośniczka kuchni kaukaskiej nie mogłam pominąć lokalu słynącego z serwowania mojego ukochanego dania tego regionu. W Chinkalni, której to sieci restauracji jeden z lokali znajduje się obok Katedry Dominikańskiej, zjemy nie tylko te cudowne gruzińskie pierożki. W menu znajdziemy także inne, sztandarowe dla kuchni kaukaskiej aromatyczne przystawki, zupy. Możemy zjeść również dania główne, takie jak przepyszne odżachuri (wieprzowina smażona w warzywach), chaczapuri adżarskie (placek zapiekany z serem, podawany z jajkiem), czy szaszłyki.
Koniecznie zamów do obiadu lokalny kwas z beczki – jest to pyszny, świetnie gaszący pragnienie i bardzo zdrowy dla organizmu napój wytwarzany przez fermentację chleba, niestety coraz rzadziej dostępny we lwowskich restauracjach.

 

Odwiedziłeś już aptekę muzeum, kopalnię kawy i zrobiłeś selfie przy operze? W takim razie czas na odpoczynek i regenerację po dniu pełnym atrakcji. Gdzie wybrać się na kolację?

  1. Kryjówka, Rynek (Ринок)

Restauracja ta jak zapewne już słyszałeś jest dla Polaków zagadnieniem bardzo kontrowersyjnym. Zważywszy na to nie chciałabym wnikać w odmęty historii i ganić lub usprawiedliwiać twórców tego miejsca. Chciałabym natomiast wyróżnić ten lokal pod względem kulinarnym. Restauracja mieści się w bramie na rynku, nie ma żadnego szyldu, w końcu to „kryjówka”. W sezonie w porze obiadowej i kolacyjnej jest zwykle kolejka do wejścia, przygotuj się na to. Przez zamknięte drzwi jesteśmy poproszeni o podanie hasła „sława Ukrainie” po czym wpuszcza nas przebrany za wartownika pracownik i podaje po kieliszku samogonu. Restauracja urządzona jest w klimacie kryjówki partyzanckiej, jest tu wiele pamiątek wojennych, karabiny, rozwieszona wojskowa siatka maskująca, także podobne elementy tworzące istotnie ciekawy, klimatyczny wystrój. Nie zjesz tu filet mignon ani muli, jedzenie jest absolutnie niepretensjonalne i cudowne w swej prostocie. W karcie same lokalne dania, porcje „od serca”, polecam gulasz z kaszą podawany w menażce.

  1. Ministerstwo mięsa i sprawiedliwości, ul. Wałowa 20, (вул. Валова, 20)

Jeśli uważasz się za prawdziwego mięsożercę – ten lokal jest dla Ciebie. Dostępne dla oczu gości paleniska z rusztami uginającymi się od szaszłyków, kiełbas i steków. Wszechobecny zapach pieczonego mięsiwa i palonego drewna, syk tłuszczu i soków kapiących na rozpalone polana urządzają istną symfonię dla zmysłów, doprowadzając do absolutnej euforii. W dodatku klimat restauracji inspirowany jest postacią kata w średniowiecznym Lwowie. Uważaj na klatkę, do której obsługa może wtrącić niesfornego gościa i wpuścić go w czeluście otworu w podłodze. Po zjedzonej kolacji lepiej niech ktoś odważny zamawia rachunek… . Wracając do kuchni najbardziej polecam pozycje szaszłyków z mięs mieszanych. Wieprzowina, wołowina i kurczak, podane z trzema aromatycznymi sosami, ziołowo-koperkowym, barbecue i paprykowym. Czytaj gramatury, dania składają się praktycznie z samego mięsa i łatwo przeholować z ich wielkością.

Mam nadzieję, że udało mi się przybliżyć skrawek kulinarnej strony lwowskiej starówki. Uwielbiam to miejsce i przy każdej wizycie odkrywam w nim coś nowego. Do tego samego zachęcam, żeby przy okazji wizyty we Lwowie odkrywać go zasmakować tej wielokulturowości, różnorodności i niesamowitego kolorytu.
Nawet się nie spodziewasz jak wiele to cudowne miasto ma Ci do zaoferowania.

Cześć! Nazywam się Dominik, razem z moim znajomym Rafałem postanowiliśmy spełnić jedno ze swoich marzeń i pojechać autostopem do Portugalii i z powrotem.

Cześć! Nazywam się Dominik,  razem z moim znajomym Rafałem postanowiliśmy spełnić jedno ze swoich marzeń i pojechać autostopem do Portugalii i z powrotem.

dominik_kostrzewski

Wszyscy gadali nam, że to niemożliwe:

Jak autostopem tyle kilometrów!?

Ciesze się, jak ludzie mówią mi, że coś jest niemożliwe, bo wtedy mogę im pokazać, że to oni nie mogą, a nie Ja.

9966 km i 119 samochodów złapanych przez cały wyjazd. Polska – Portugalia – Polska. Niemcy, Holandia, Belgia, Francja, Hiszpania i Portugalia. 😃

Czy było warto ?

NO PEWNIE , ŻE TAK. Przecież dalej żyję 😂

Swoim wyjazdem chciałem pokazać ludziom jak zajebiste jest ryzyko i spełnianie marzeń.

Dużo ludzi marzy o tym, żeby pojechać gdzieś i zwiedzić trochę świata. Podzielę się z wami faktami ile to dokładnie kosztuje.

Jakby was ktoś zapytał:

Czy da się podróżować przez 9 tygodni, po 6 krajach za 2600 zł ?

Ja mogę powiedzieć, że da się to zrobić taniej.

3 główne koszty: transport, spanie, jedzenie.

1. Autostop jest darmowy, na przejechanie 9966 km wydałem 0 zł.

Rekord jednym samochodem : 870 km.

Fundusze wydawałem na transport publiczny oraz na zwiedzanie miast (ale mogłem chodzić i również zaoszczędzić te pieniądze).

Bilety + wejścia na atrakcje turystyczne kosztowały około 300 zł.

2. Noclegi

Przespałem w namiocie 37 Dni. Spałem też na pięknej plaży w Lagos , w krzakach z dziką zwierzyną 😃, bez namiotu oglądając gwiazdy.

2 najdziwniejsze miejsca, w których spałem:
– Domek na placu zabaw
– Rondo na wjeździe na autostradę (dobre krzaki) 😂

Parę razy wzięliśmy camping i raz hostel w Barcelonie. Całkowite koszty noclegów to 341 zł. 18 dni spaliśmy na couchsurfingu.

dominik_kostrzewski

3. Jedzenie

Jest minimalnie droższe niż w Polsce, wszystko zależy od kraju. Średnio miesięcznie wydawałem około 800 zł, podobnie jakbym siedział w Polsce.

Teraz podsumowując czy 2600 na zwiedzanie 6 Krajów, pamiątki do końca życia i super przygody. To dużo?

Chyba nie muszę odpowiadać.

Dla porównania, za pokój w Warszawie płaciłem 1000 zł. W 2 miesiące wydałbym 2000 zł za siedzenie na dupie.

Pozostaje 600 zł na 2 miesiące jedzenia, więc miałem wybór, siedzieć w domu albo przeżyć przygodę życia. Wybrałem to drugie!.

Aktualnie mamy koniec lutego, masz jeszcze dużo czasu na to, żeby zastanowić się nad planami na wakacje i spokojnie odłożyć pieniądze na fajny wyjazd.

Pytanie czy będzie to tydzień w Kołobrzegu, gdzie na gofry i browar wydasz tyle co na 9 tygodni autostopem?

dominik_kostrzewski

Czy może przeżyjesz przygodę życia i w końcu odważysz się zrobić coś niesamowitego i innego?

Emocje na takim wyjeździe i to jak on oddziałuje na Ciebie są niesamowite. Ciągły zwrot akcji. Twoje plany mogą zmienić się diametralnie a wewnętrzne spełnienie, o które każdy z nas tak walczy wzrasta to ogromnego poziomu. Banan z twarzy nie znika przez dłuuugi czas :).

Zachęcam do odwiedzenia mojego profilu na instagramie, gdzie nagrałem całą podróż i wyróżniłem ją w relacjach. Dziele się tam swoimi indywidualnymi wnioskami.

Jeżeli chcesz dowiedzieć się czegoś i potrzebujesz odpowiedzi napisz do mnie. Chętnie Cię zainspiruje i pomogę w Twoim wyjeździe:). 

Spełniam marzenia!

Kto z nas nie pamięta czasów wspólnego grania w Tekkena i Fifę na domówkach?

Ja wspominam to jako fantastyczną zabawę. Co było faktorem, który sprawiał najwięcej frajdy? Przebywanie w tym samym pomieszczeniu, wzajemne kibicowanie, sprzeczki i śmiech.

Dlaczego twórcy gier odbierają tą przyjemność młodszemu pokoleniu?

wzajemne kibicowanie, twórcy gier

Jako miłośnik grania na konsoli zaczynałam od PS2, potem PS3, Xbox One. Z każda kolejną generacją konsol liczba gier w lokalnym trybie kooperacyjnym drastycznie maleje.

O ile jeszcze na PS3 było sporo świetnych RPG’ów dla dwóch osób (jak Sacred 2 czy Diablo 3) o tyle One dysponuje bardzo ubogim wyborem. Chociaż Gears of War 4 czy seria Borderlands sprawiła nam sporo frajdy to niestety nie kupuje się konsoli za 2 tysiące, żeby odpalić na niej 3 gry. Jasne, że gram też sama w tytuły dla jednego gracza (moje ulubione to serie Tomb Raider i Assassin’s Creed).

Najbardziej lubię grać z mężem, dlatego z powodu nielicznego wyboru gier kooperacyjnych jestem niezadowolona jako konsument.

twórcy gier

Chciałbym zwrócić jednak na inny aspekt tej sytuacji. Uwielbiam możliwość interakcji ze współuczestnikami, czego moim zdaniem zdalny tryb kooperacji zupełnie nie zapewnia. Przecież wspólna gra to nie tylko zabawa. To też uczenie się nawiązywania relacji z rówieśnikami, tworzenie relacji międzyludzkiej, doskonalenie zachować społecznych.

Moim zdaniem to niesprawiedliwe, że dzisiejsze dzieci czy nastolatkowie pozbawieni są tej możliwości. Rozwój technologiczny i tak już wyrządził wystarczająco dużo szkód w rozwoju społecznym młodego pokolenia. Zastanówmy się, czy na serio chcemy wychować pokolenie nolife’ów?

Dzieci wolą siedzieć z nosami w telefonach niż bawić się razem, więcej gier z lokalnym trybem multiplayer bardziej zachęcałyby do wspólnego spędzania czasu, do interakcji społecznej a tym samym do rozwoju.

A Ty co o tym myślisz?

GBP/USD: Wyjście z konsolidacji

Kabel od dłuższego czasu porusza się w konsolidacji pomiędzy 1.27 $ a 1.33 $. W lutym i marcu cena odbijała się od górnego ograniczenia tej konsolidacji, ale widzimy że byki mają coraz większa ochotę na przełamanie tego poziomu.

GBP/USD: Wyjście z konsolidacji. Kabel od dłuższego czasu porusza się w konsolidacji pomiędzy 1.27 $ a 1.33 $. W lutym i marcu cena odbijała się od górnego

Źródło: www.tradingview.com

Na wykresie czterogodzinowym widać że cena w chwili obecnej testuje wsparcie w okolicach 1.3 $.

Wyrysowaliśmy dwa scenariusze do podłączenia się do ruchów.

JPK Traders, analiza funta

Źródło: www.tradingview.com

YouTube

Również nasz kanał YT ruszył na dobre, a wraz z nim cykl weekendowych analiz rynków! Wolisz oglądać niż czytać lub może chcesz dowiedzieć się jak tworzymy analizy? Zapraszamy!

Live Chat

Przy okazji zapraszamy do rozmowy z nami do nowo stworzonego live chata na portalu TradingView, gdzie będzie można z nami dyskutować na żywo o rynku kryptowalut, ale również o innych tematach.

Szablony MT5

Gotową analizę w formie szablonu na platformę MT5, do pobrania jak zawsze za darmo z naszej strony.

awarta treść w analizie nie jest sponsorowana. Informujemy również, że Analizy zamieszczane są na wyłącznosć dla worldmaster.pl. Stworzyliśmy  także punkt kompleksowej obsługi, który zaspokoi Twoje potrzeby związane z kryptowalutami oraz rynkiem forex. Tak więc: Jeżeli masz pytania dotyczące tego, jak wypadł ICO? Zapewniamy recenzje. Jeżeli chcesz poprawić swoją wiedzę o kryptowalutach? Zapewniamy treści edukacyjne. A jeśli chcesz być na bieżąco ze stanem sieci Bitcoina? Zapewniamy to. W takim razie zapraszamy serdecznie do rozmowy na  kontakt@jpktraders.pl. Pozdrawiamy!

Pierwsze wybicia Krypto zadyszka. Analiza Bitcoin oraz Ethereum. Zapraszamy do obejrzenia naszej analizy wideo w której pod lupę wzieliśmy krypto, ale również srebro i

Śmierć jest stanem, nad którym nie mamy kontroli. Życie jest tym, co zostało nam dane niezależnie od nas. Obie siły były na długo przed nami. Będą również jeszcze długo po nas. Dlaczego więc na morderstwo, chcemy usilnie odpowiadać tym samym, roszcząc sobie prawo do decydowania o tym, kto ma prawo chodzić po tym świecie? Czy nie posuwamy się za daleko?


morderstwo

Trochę martwi mnie to, co ostatnio do mnie dociera. Nie sposób nie określić naszego narodu, jako ludności buńczucznej, bojowej i chętnie broniącej swoich wartości. To bardzo dobrze i jestem wdzięczny, że mogę żyć w tym kraju. W Państwie, które zniknęło na 123 lata z mapy Europy, ale naród wciąż pozostawał niewzruszony.

Martwi mnie jednak coś innego. W swojej bojowości, która często objawia się w impulsywnym zachowaniu, czasami zapominamy, że jesteśmy ludźmi. A być ludźmi, znaczy reprezentować sobą pewien poziom.

Pytam się więc…

Jakim prawem, uzurpujemy sobie prawo do wydawania wyroków śmierci?

Życie i Śmierć.

Życie jest przepięknym darem, którego nikt nie chce lub nie powinien chcieć sobie zabierać. Jak wygląda rzeczywistość – każdy z nas wie. Wystarczy włączyć pierwszy lepszy serwis informacyjny, aby usłyszeć o samobójcach, o terrorystach, czy wreszcie o mordercach. Ci ostatni stanowią przedziwną grupę. Na ogół są to normalni ludzie, którzy pod wpływem bodźca lub impulsu, niesieni falą emocji, dopuszczają się czynu, o którym wcześniej nawet nie pomyśleli. Są też oczywiście tacy, którzy psychopatami stawali się od dłuższego czasu i z premedytacją planowali swoje zamiary.

Mordercy są wysłannikami śmierci ponieważ zabierają życie żonom, dzieciom, rodzicom… Kierują nimi siły, których nie sposób opisać. Patrząc na to z perspektywy chłodnego dystansu, można stwierdzić, że dają sobie oni przyzwolenie, aby to śmierć słuchała ich. Strasznie jest myśleć, o zatrważających przypadkach, kiedy ktoś odbiera życie komuś innemu. Jakim prawem dokonuje się takich rzeczy?

Poznanie przyczyn jeszcze mocniej potęguje strach. Dzieje się tak dlatego, bo są one niesamowicie banalne. Żona trzasnęła drzwiami, syn wrócił zbyt późno, sąsiad przekroczył granicę wyznaczonej działki… Te wszystkie zdarzenia przelewają jednak tylko czarę goryczy, która zbiera się już od dłuższego czasu. W efekcie normalny człowiek, chwyta za nóż, łapie za siekierę lub bierze do ręki pistolet i wymierza sprawiedliwość.

Myśli, że On to Śmierć. Sądzi, że ma prawo zakończyć czyjeś życie przedwcześnie…

Morderstwo na oczach milionów.

14 stycznia 2019 roku zmarł prezydent Gdańska – Paweł Adamowicz. Nie mam zamiaru rozdrapywać starych ran. Chcę tylko zwrócić uwagę, że zginął wtedy zupełnie niewinny człowiek. Mężczyzna, który miał rodzinę… Osoba, która miała swoje plany, marzenia i cele… Człowiek, który miał w sobie życie… To była istota z duszą, czująca ból, odczuwająca emocje, przeżywająca każdą minutę swojego życia…

Żył 54 lata. Zapewne liczba ta wydłużałyby się jeszcze znacznie, gdyby nie człowiek, który uznał, że śmierć jest w jego rękach. Czy w to wierzymy, czy nie, ale to się dzieje na naszych oczach. Upadek wszelkich wartości. Upadek pojmowanego do tej pory bezpieczeństwa i wolności. O ile w Polsce tego jeszcze tak nie widać, to wystarczy spojrzeć nieco bardziej na Zachód, aby przekonać się, jak rysuje się nasza przyszłość. Niewątpliwie nasza zaborczość chroni nas przed wpływami, ale nie myślcie, że bezkrytycznie ją pochwalam, ponieważ rodzi również wiele problemów oraz konfliktów.

Trudno się o tym pisze nawet z perspektywy trzech miesięcy, ale tamtego dnia zginął człowiek. Jego życie zostało odebrane przez innego człowieka, który chciał tego dokonać. Zrobił to z premedytacją i zimną krwią. Można sobie zadać pytanie, dlaczego tego dokonał, ale muszę powiedzieć, że nawet mnie to nie interesuje. Choćby uważał, że Paweł Adamowicz to diabeł wcielony, jakim prawem dopuścił się takiego czynu?

Quo Vadis?

To wciąż nie jest problem, który martwi mnie najbardziej. Morderstwo zawsze przysparza mi gęsiej skórki, bo ofiara nie znajduje się tylko po jednej stronie barykady. Ofiarą jest także ten, kto kieruje ruchem swojej dłoni… Ofiara to człowiek, który wymierza decydujący cios. Bez względu na to, w co wierzymy, wbijmy sobie wreszcie do głowy, że to człowiek nie został stworzony do odbierania życia drugiemu człowiekowi!

A co się dzieje na świecie?

Mamy wojny. Prześladowania. Ataki terrorystyczne. Morderstwo na każdym kroku. Zabójstwa na tle rasowym i kulturowym. Ograniczenia wolności i swobody wypowiedzi. Pozbawienia praw nadanych człowiekowi.

W takich chwilach aż ciśnie się na usta:

Dokąd zmierzasz, świecie?!

śmierć

W istocie żyjemy w lepszych czasach, niż chociażby nasi przodkowie podczas drugiej wojny światowej, ale pragnę zwrócić uwagę na jeden szczegół. Teraz również – jak pokazują wydarzenia na świecie – nie możemy czuć się bezpiecznie. Powiem więcej. Dzięki nieustannie postępującej globalizacji oraz rozwoju technologii, mordercy, którzy siedemdziesiąt lat temu, mogli „jedynie” pomarzyć o działaniach na duża skalę, w naszych czasach, mają wszystko, aby to robić, często nie wychodząc nawet z domu. Dostępne są nowe bronie i nowe możliwości… Dodajmy jeszcze do tego lęk przed ludźmi, po których można spodziewać się wszystkiego, a otrzymujemy strach przed wejściem do galerii handlowej, dworca, czy lotniska…

Myślimy, że jesteśmy bezpieczni, dopóki nie otrzymamy naocznego sygnału, że wszystko jest iluzją. Możemy czekać na samolot, marząc o wakacjach marzeń, kiedy w okolicy pojawi się ktoś, roszczący sobie prawo do naszego życia…

Ognia nie gasi się ogniem!

Śmierć boli wszystkich i wywołuje wiele skrajnych emocji. Nie dziwię się więc, że po kolejnym zamachu lub odebraniu czyjegoś życia, pojawiają się często dość drastyczne komentarze. Wiele z nich opiewa komunikatem tego typu:

„Kara śmierci! Zróbmy mu to samo! Niech poczuje, co to znaczy umierać w męczarniach!”

Naprawdę staram się rozumieć te słowa. Staram się, bo pojąć ich nie mogę.

Wiecie już więc, co mnie martwi?

Że my – jako obserwatorzy i naoczni świadkowi tych brutalnych zdarzeń – pragniemy stać się dokładnie tacy sami, jak Ci, którzy są dla nas odrażający. Czym będziemy różnić się od mordercy, zabijającego z zimną krwią, kiedy pozbawimy go życia? Czym będziemy się różnić od terrorystów, kiedy zaczniemy walczyć z nimi ich bronią?

Niczym.

Staniemy się tacy jak oni. W imię obrony swoich praw, będziemy kultywować śmierć. Czy o to nam właśnie chodzi? Aby powielać błędy dokonane przez morderców, łajdaków i ludzi pozbawionych skrupułów? Naprawdę chcemy za cenę zaspokojenia własnych żądz, wystawiać na szali własne wartości oraz życie?

Nie będzie żadnej różnicy. ŻADNEJ. Nikt mi nie wmówi, że nasze pobudki będą „zacniejsze” lub „moralniejsze”. W obu przypadkach uzurpujemy sobie prawo do życia drugiego człowieka. Chcemy rozsiewać śmierć, nad którą nikt nie ma kontroli, a którą tak często chcemy widzieć w naszych rękach. Po co?

Czy naprawdę tak bardzo brakuje nam władzy, że chcemy roztaczać ją nawet na życie drugiej istoty?

horror

Nie bądźmy mordercami…

Proszę, opanujmy się nieco.

Boli mnie, gdy słyszę, że mordercy powinni być zabici w ten sam sposób, w jaki oni mordowali. Co to jednak zmieni? Agresja rodzi jeszcze większą agresję. Jaki przykład damy swoją postawą następnym pokoleniom? Że ogień, gasi się… Ogniem? Chcemy zwalczyć jedno morderstwo, drugim morderstwem? Czy my siebie w ogóle słyszymy?

To do niczego nie prowadzi…

Przykro jest słuchać, kiedy te komentarze płyną z ust wykształconych osób. Kiedy wypowiadają je matki, ojcowie, szanowani ludzie, młodzież… Boli, gdy mówią je ludzie świadomi swoich słów i w pełni zdrowi. Ludzie, którzy przecież powinni wiedzieć, że morderstwo – które sami potępiają – jest złe…

#kolejne artykuły